zyta244
08.01.06, 23:18
------------------------------------------------------------------------------
--
...że nie mam 15 lat (rocznikowo idzie 21), że znam chłopaka swojego nie od 3
dni a prawie od 3 lat, że jego rodzina nie ma nic przeciwko jeśli jestem u
niego w domu, nawet jesli jest już po 22:00....?
Jak wytłumaczyć Mamie, po kłótniach i przejściach z tegoż samego powodu, że
godzina 22:00 to nie jest ostateczny przyzwoity termin powrotu do domu, że
mam prawo przyjść później, informując i tak jak zwykle gdzie idę i z kim i w
razie spóźnienia dać znać do domu ze jest tak i tak....?
Jak wytłumaczyć Mamie, która obraża się automatycznie, kiedy 22:00 zostanie
przekroczona, że to naprawdę NIE MA SENSU, bo się nie robi nic złego, ma się
na tyle lat że już chyba ´dziesiąta´ nie obowiązuje, że czasem człowiek
chciał by posiedzieć trochę dłużej czy nawet zostać na noc?
Jak to wytłumaczyć SPOKOJNIE, żeby nie wyszła z tego mega-awantura i obraza
na śmierć i życie, a żeby ktoś cos po prostu zrozumiał i dał sobie spokój?
Jak wytłumaczyć Mamie, że nasz związek nie opiera się wyłącznie na seksie i
sami jesteśmy w stanie robić i mysleć o czymś innym...
Próbowałam krzykiem (pokłóciłysmy się i prawie miesiąc nie odzywała się do
mnie żyjąc razem w jednym mieszkaniu), próbowałam spokojnie-nic nie daje,
dalej to samo. Nie wiem jakich mam użyć argumentów żeby ją w końcu przekonać,
żeby dała sobie i mi spokój...
Czy jest mi ktoś w stanie powiedzieć?