joana_38
17.01.06, 22:56
Witam, mam wątpliwości co do swojego "znajomego" faceta /nie jestem z nim w
typowym związku, ale wiem, że on bardzo chciałby mieć normalny dom , bo od
kilku lat jest sam/.
Mam córkę, którą sama wychowuję /6 lat/, i on - moim zdaniem - za bardzo -
stara się na siłę zdobyć jej zaufanie...Może ma dobre intencje, ale dziś coś,
co powiedział, dało mi do myślenia...
Pytał się o moje oszczędności, co mam i co można sprzedać...Tłumaczył to tym,
że przecież ja już mam trochę lat, a córkę trzeba przecież wychować :(
Oczywiście nie powiedziałam prawdy, ale tak sobie pomyslałam, czy czegoś nie
kombinuje :(
Ja mam małą firmę, on nic - nawet własnego mieszkania /mieszka z kolegą/, i tu
nie chodzi mi o stan posiadania, ale o możliwe "niebezpieczeństwo"...
Kilka lat temu, ktoś w podobny sposób wypytywał mnie o to samo, teraz siedzi w
więzieniu za...morderstwo :(
Nie znam go na tyle, by czuć się bezpiecznie w jego towarzystwie,
tymbardziej,że odnoszę wrażenie typu: "jesteś, to jesteś, a jak cię nie ma..."
Mówi dużo, zwykle o sobie, czasem łapię go na tym, że mnie nie słucha, jakby
był nieobecny :(
Może to strach na wyrost...co myślicie?