Gość: inka_sama
IP: *.poleczki.dialup.inetia.pl
12.11.02, 15:02
Nie zaglądałam do tego wątku wcześniej.
Dziś przeczytałam wszystkie posty - rady jakie ci udzielano.
I wiesz - twoja sytuacja jest po prostu trudnym życiowym zakretem a nie
banałem. Bo z czego składa sie życie jeśli nie z takich "banałów"?
Twoje reakcje sa podobne jak osoby w żałobie - bo ty przezywasz żałobę, nie
po osobie ale po związku. Gdyby ona umarła - byłoby jeszcze gorzej - ale
tylko trochę. Bo doszedłby pierwiastek nieodwracalności. Tu nadzieja choc
nikła może się tlić. Może zgaśnie ale teraz jeszcze gdzieś może się czai?...
Pozwól sobie przezywać to co czujesz. Nie rób tego co radza niektórzy - nie
wmawiaj sobie że to nic takiego. Przeżyj to do końca aż do bólu. I dopiero
wtedy można coś zmienić. Pójść dalej.
Miłościa tego nie zaleczysz. Nie szukaj na siłę kogoś.
Hobby pomaga ale nie da zapomnienia.
Czas nie leczy ran. Czas nas zmienia. Całe szczęście! Będziesz inaczej na to
patrzył ale - trzeba dotrwać.
Pomóż komuś.
To pomoże Tobie.
pozdrawiam
i_s