Dodaj do ulubionych

Zastanawiam sie.

02.02.06, 21:30
Dlaczego ludziom latwiej jest pokochac obcego czlowieka
i po jakims czasie podjac decyzje wspolnego zycia,
niz kochac czlowieka z ktorym sie jest wiele lat,
ktorego juz sie dobrze zna, ktoremu powinno byc latwiej
wybaczac?

Slowa - chce byc z toba, bo cie kocham, powinny
byc zamienione po latach na - jestem z toba, wiec cie kocham.

Dlaczego tak nie jest?
Obserwuj wątek
    • ala-a Re: Zastanawiam sie. 02.02.06, 21:42
      malgosiagosia napisał:

      > Dlaczego ludziom latwiej jest pokochac obcego czlowieka
      > i po jakims czasie podjac decyzje wspolnego zycia,
      > niz kochac czlowieka z ktorym sie jest wiele lat,
      > ktorego juz sie dobrze zna, ktoremu powinno byc latwiej
      > wybaczac?
      >
      > Slowa - chce byc z toba, bo cie kocham, powinny
      > byc zamienione po latach na - jestem z toba, wiec cie kocham.
      >
      > Dlaczego tak nie jest?

      czyli.. dlaczego ludzie zakochuja sie w obcych osobach,bedac w zwiazku partnerskim?
      • malgosiagosia Re: Zastanawiam sie. 02.02.06, 21:45
        Dlaczego ludzie latwo zakochuja sie w obcych,
        a nie zakochuja sie w tych znanych i bliskich?

        Nie chodzi mi o zdrady, chodzi mi o to, ze latwiej jest chyba
        kochac kogos, kogo sie juz zna, a nie kogos obcego?
        • ala-a Re: Zastanawiam sie. 02.02.06, 21:56
          malgosiagosia napisał:

          > Dlaczego ludzie latwo zakochuja sie w obcych,
          > a nie zakochuja sie w tych znanych i bliskich?

          bo pociaga nas nieznane..

          >
          > Nie chodzi mi o zdrady, chodzi mi o to, ze latwiej jest chyba
          > kochac kogos, kogo sie juz zna, a nie kogos obcego?
          • malgosiagosia Re: Zastanawiam sie. 02.02.06, 21:58
            ala-a napisała:

            > malgosiagosia napisał:
            >
            > > Dlaczego ludzie latwo zakochuja sie w obcych,
            > > a nie zakochuja sie w tych znanych i bliskich?
            >
            > bo pociaga nas nieznane..
            >
            > >
            > > Nie chodzi mi o zdrady, chodzi mi o to, ze latwiej jest chyba
            > > kochac kogos, kogo sie juz zna, a nie kogos obcego?
            >
            >
            Rozumiem, jednak 'zakochanie sie', to proces psychiczny
            niezalezny od nas, nawet jak pociaga nas nieznane.
    • imagiro Re: Zastanawiam sie. 02.02.06, 21:43
      poniewaz pani malgosiugosiu nam sie tylko wydaje, ze kochamy ... czego wlasnie
      dowodem jest to, o czym pani pisze ... nam sie chce tych smiesznych rzeczy z
      drugim czlowiekiem, bardziej niz czegokolwiek innego i dla tej jednej przyczyny
      pleciemy cos, co pozwoli nasycic nam sie do woli, legalnie i tak dlugo jak
      na to bedziemy mieli ochote ... a potem odjazd ...
      Imagine.
      • malgosiagosia Re: Zastanawiam sie. 02.02.06, 21:46
        imagiro napisał:

        > poniewaz pani malgosiugosiu nam sie tylko wydaje, ze kochamy ... czego
        wlasnie
        > dowodem jest to, o czym pani pisze ... nam sie chce tych smiesznych rzeczy z
        > drugim czlowiekiem, bardziej niz czegokolwiek innego i dla tej jednej
        przyczyny
        > pleciemy cos, co pozwoli nasycic nam sie do woli, legalnie i tak dlugo jak
        > na to bedziemy mieli ochote ... a potem odjazd ...
        > Imagine.
        >
        Nie rozumiem.
        • imagiro Re: Zastanawiam sie. 02.02.06, 21:47
          nie szkodzi ... widocznie pomylily ci sie pytania ... masz jeszcze jakies ?
          • malgosiagosia Re: Zastanawiam sie. 02.02.06, 21:50
            imagiro napisał:

            > nie szkodzi ... widocznie pomylily ci sie pytania ... masz jeszcze jakies ?

            Dlaczego kochales swoja zone bardziej, kiedy byla obca Ci kobieta,
            niz teraz, kiedy jestes z nia juz wiele lat?
            • imagiro Re: Zastanawiam sie. 02.02.06, 21:54
              juz ci to wyjasnilem, ale nie trafilo ...
              • ala-a Re: Zastanawiam sie. 02.02.06, 21:55
                imagiro napisał:

                > juz ci to wyjasnilem, ale nie trafilo ...

                czyli w planach jest..nastepna;)))
                • imagiro Re: Zastanawiam sie. 02.02.06, 21:56
                  dokladnie, choc sobie tego nie uswiadamiamy na codzien ...
    • ania1022 Re: Zastanawiam sie. 02.02.06, 21:54
      Bo to jest troche tak jak z tym bardziej trawnikiem u sasiada ktory wydaje sie
      bardziej zielony niz nasz trawnik albo jak kto woli:
      "Cudze chwalicie swego nie znacie sami nie wiecie co posiadacie"
    • solaris_38 ludzkość na haju 02.02.06, 22:02
      uczucia nasz są wynikiem naszych wyobrażeń a nie kontaktu z rzeczywistością
      stad łatwiej utrzymac złudzenia fantazje i mniemania wobec obcego
      a trudniej z osobą któą już ZNAMY

      • imagiro Re: ludzkość na haju 02.02.06, 22:02
        bingo
      • malgosiagosia Re: ludzkość na haju 02.02.06, 22:05
        solaris_38 napisała:

        > uczucia nasz są wynikiem naszych wyobrażeń a nie kontaktu z rzeczywistością
        > stad łatwiej utrzymac złudzenia fantazje i mniemania wobec obcego
        > a trudniej z osobą któą już ZNAMY
        >
        Ale dlaczego tak jest?
        Dlaczego nie ma prawdziwych uczuc, tylko zludzenia?
      • malgosiagosia Re: ludzkość na haju 02.02.06, 22:17
        solaris_38 napisała:

        > uczucia nasz są wynikiem naszych wyobrażeń a nie kontaktu z rzeczywistością
        > stad łatwiej utrzymac złudzenia fantazje i mniemania wobec obcego
        > a trudniej z osobą któą już ZNAMY
        >
        Czyli co, nie wierzysz w uczucia?
        • solaris_38 dojrzewanie 02.02.06, 22:40
          my jako ludzkośc jesteśmy jeszcze tacy młodzi i głupi
          wszystko w nas dopiero powstaje twozry się

          kolejno rosną nowe warstwy kory w mózgu
          coś zaczynamy rozumiec

          już wyroślismu z tylko emocji (pożądanie strach agresja przyjemność lęk itd)
          do uczuć
          ale te nasze uczucia sa bardzo in statu nascendi
          niedojrzałe
          my bardziej chcemy kochac niż wiemy co to jest

          chcemy kochac i wymyślamy czym chcemy aby była miłośc a potem szukamy kogoś
          kto pasuje do naszego marzenia

          filmy poezja reklamy i pozory jake lubimy innym stwarzać zdają sie
          potwierdzac że jest coś takiego jak oczekiwana miłość

          w koncu wiec znajdzie sie ktoś kto zdaje się być tym kim POWINIEN BYĆ

          A POTEM .. OKAZUJE SIE KIM JEST
          I WTEDY TEZ OKAZUJE SIE ŻE wolimy nasze złudzenia od realnej osoby

          ale to nie świadczy ze uczucia sa złe albo głupie

          to znaczy że muszą dojrzewać

          w każdym z nas osobno

          i nas jako ludzkości



          • malgosiagosia Re: dojrzewanie 02.02.06, 22:49
            solaris_38 napisała:

            > my jako ludzkośc jesteśmy jeszcze tacy młodzi i głupi
            > wszystko w nas dopiero powstaje twozry się
            >
            > kolejno rosną nowe warstwy kory w mózgu
            > coś zaczynamy rozumiec
            >
            > już wyroślismu z tylko emocji (pożądanie strach agresja przyjemność lęk
            itd)
            > do uczuć
            > ale te nasze uczucia sa bardzo in statu nascendi
            > niedojrzałe
            > my bardziej chcemy kochac niż wiemy co to jest

            Jak sie dowiedziec co to jest kochac?
            • solaris_38 dojrzewanie 02.02.06, 23:16
              według mnie kochac to robić komuś dobrze
              ale żeby kogoś kochać NAJPIERW tzreba wiedzieć jaki ten człowiek jest
              tzreba go zoabczyć

              a żeby zobaczyć kogoś ztreba wpierw na cwilę choć SAMEMU UMILKNĄĆ
              a to jest bardzo trudne

              my sobą w sobie zagłuszamy innych
              nie mamy pojęcia kim sa inni

              jedno jest pewne że nie sa ani tak dobzre ani tak źli jak ich oceniamy
              oni sa po prostu INNI
              • malgosiagosia Re: dojrzewanie 02.02.06, 23:20
                solaris_38 napisała:

                > według mnie kochac to robić komuś dobrze
                > ale żeby kogoś kochać NAJPIERW tzreba wiedzieć jaki ten człowiek jest
                > tzreba go zoabczyć
                >
                > a żeby zobaczyć kogoś ztreba wpierw na cwilę choć SAMEMU UMILKNĄĆ
                > a to jest bardzo trudne
                >
                > my sobą w sobie zagłuszamy innych
                > nie mamy pojęcia kim sa inni
                >
                > jedno jest pewne że nie sa ani tak dobzre ani tak źli jak ich oceniamy
                > oni sa po prostu INNI

                Jak sie samemu milknie?
                • solaris_38 Re: dojrzewanie 02.02.06, 23:33
                  na ogół mistycy są zgodni że to trudne
                  bo cały zcas prowadzimy wewnętrzny dialog który uniemozliwia nawet na
                  chwile spojzrenie na rzeczywistość

                  oni ćwiczą pzrerywanie tego dialogu

                  ale zwyczajny człowiek takze poztebuje tego wsłuchania sie w inność drugiego

                  muyślę że jeśli ktoś na taki cel i próbuje i gorąco CHCE usłyszeć i zobaczyc
                  tego DRUGIEGO to ... to sie dzieje
                  nawet bez mistycznych praktyk:)
                  • malgosiagosia Re: dojrzewanie 02.02.06, 23:37
                    solaris_38 napisała:

                    > na ogół mistycy są zgodni że to trudne
                    > bo cały zcas prowadzimy wewnętrzny dialog który uniemozliwia nawet na
                    > chwile spojzrenie na rzeczywistość
                    >
                    > oni ćwiczą pzrerywanie tego dialogu
                    >
                    Czy Tobie sie to zdarzylo?
                    > ale zwyczajny człowiek takze poztebuje tego wsłuchania sie w inność drugiego
                    >
                    > muyślę że jeśli ktoś na taki cel i próbuje i gorąco CHCE usłyszeć i zobaczyc
                    > tego DRUGIEGO to ... to sie dzieje
                    > nawet bez mistycznych praktyk:)
                    • solaris_38 nie 02.02.06, 23:45
                      czekam i pragnę

                      ale mimo tego i tak czuję że widzę coraz więcej
    • rybolog Re: Zastanawiam sie. 02.02.06, 22:34
      Ta, dobra. Kochasz czlowieka ktorego nie znasz, jak go blizej poznasz, jego wady
      i te inne duperele, to mozesz tego czlowieka nawet znienawidziec...no, i wtedy
      znowu zaczynasz kochac kogos, kogo nie znasz, bo jest np. przystojny...i po
      jakims tam czasie...trzezwiejesz. I tak w kolko:)
      • malgosiagosia Re: Zastanawiam sie. 02.02.06, 22:39
        rybolog napisał:

        > Ta, dobra. Kochasz czlowieka ktorego nie znasz, jak go blizej poznasz, jego
        wad
        > y
        > i te inne duperele, to mozesz tego czlowieka nawet znienawidziec...no, i wtedy
        > znowu zaczynasz kochac kogos, kogo nie znasz, bo jest np. przystojny...i po
        > jakims tam czasie...trzezwiejesz. I tak w kolko:

        To straszne.
        Jaka na to rada?
        • rybolog Re: Zastanawiam sie. 02.02.06, 22:48
          Rade na takie sytuacje to juz dawno wymyslili inni...rozwody. No chyba ze nigdy
          dany czlowiek nie wytrzezwial i nie zarejestrowal wad tej drugiej osoby albo po
          prostu sie do nich przyzwyczail i zaakceptowal, co robi z takiego czlowieka
          warzywo lub inaczej mowiac tolerancyjnego:)
          • malgosiagosia Re: Zastanawiam sie. 02.02.06, 22:52
            rybolog napisał:

            > Rade na takie sytuacje to juz dawno wymyslili inni...rozwody. No chyba ze
            nigdy
            > dany czlowiek nie wytrzezwial i nie zarejestrowal wad tej drugiej osoby albo
            po
            > prostu sie do nich przyzwyczail i zaakceptowal, co robi z takiego czlowieka
            > warzywo lub inaczej mowiac tolerancyjnego:)

            Myslisz, ze tylko tolerancja nam zostaje?
            Nie da sie kochac wad drugiego czlowieka?
            Albo czlowieka, mimo wad?
            • rybolog Re: Zastanawiam sie. 02.02.06, 23:08
              Kochanie i tolerancja maja ze soba bardzo duzo wspolnego. Pierwsze zaduzenie i
              tolerancja siega szczytu...tylko pozniej, z uplywem czasu tolerancja sie
              zmiejsza. A zmniejsza sie bo zaczynasz dostosowyac swoje ja do danego zwiazku. I
              kazdy rozsadny czlowiek ma limit tolerancji. No i pozniej to juz nie ma o czym
              gadac:)
              • malgosiagosia Re: Zastanawiam sie. 02.02.06, 23:17
                rybolog napisał:

                > Kochanie i tolerancja maja ze soba bardzo duzo wspolnego. Pierwsze zaduzenie i
                > tolerancja siega szczytu...tylko pozniej, z uplywem czasu tolerancja sie
                > zmiejsza. A zmniejsza sie bo zaczynasz dostosowyac swoje ja do danego
                zwiazku.
                > I
                > kazdy rozsadny czlowiek ma limit tolerancji. No i pozniej to juz nie ma o czym
                > gadac:)

                Limit tolerancji i jednoczesnie limit kochania.?

                Probuje udowodnic sobie, ze prwadziwe uczucie moze sie tylko
                wzmacniac w miare jak ludzie sie poznaja, zyja ze soba i lacza ich wspolne
                sprawy.
                • rybolog Re: Zastanawiam sie. 02.02.06, 23:40
                  A to moze w dwie strony dzialac...w pozytywnej jak ludzie maja ze soba duzo
                  wspolnego, wtedy jest OK...jak nie, to efekt jest...no wlasnie jaki, bo wtedy
                  tutaj zaczynaja dzialac inne intencje, takie jak, zeby np. nie byc samotnym,
                  czysty egoizm ale jest to czeste i tragiczne w skutkach, szczegolnie jak sa
                  dzieci w zwiazku.



      • rtz.rtz Hej Rybolog:) 02.02.06, 22:40
        Mało się ostatnio udzielasz na forum, choć w Londynie cicho i spokojnie. Jednak
        Twój styl wskazuje na Markusa Kembi, więc powtórzę raz jeszcze, nie masz u mnie
        najmniejszych szans:)
        • rybolog Re: Hej Rybolog:) 02.02.06, 22:42
          Rybolog nie ma klonow, jest tylko jeden rybolog:)
          • rtz.rtz Re: Hej Rybolog:) 02.02.06, 22:44
            Ale mnie klony Rybologa nie interesują. Interesuje mnie tylko Ryb:)
            • rybolog Re: Hej Rybolog:) 02.02.06, 22:55
              Powinnas sobie odpuscic. Mam strasze problemy z jadrami. Siedziec sie nie da.
              Kilka dni temu jak wsiadalem do swojego sportowego samochodu, to zapomnialem ze
              mam nowe gacie. No i tak usiadlem pelnymi 90 kilami na dwoch jajcach. Bol
              przeogromny. Jedno jest dobre ze sie znacznie powiekszyly, jakies 150%. No ale
              bola:)
              • rtz.rtz No wiesz co Ryb? 02.02.06, 23:01
                Wsiadać do sportowego auta i pozwolić sobie na to, żeby gacie uwierały, nie
                przystoi:)
                • rybolog Re: No wiesz co Ryb? 02.02.06, 23:08
                  To nie ja kupilem te gacie, to byla chyba zemsta:)
                  • rtz.rtz Re: No wiesz co Ryb? 02.02.06, 23:10
                    To w takim razie po co je ubierałeś?

                    :)
                    • rybolog Re: No wiesz co Ryb? 02.02.06, 23:17
                      A myslisz ze widac ze mi jajka zrujnuja? Nic nie widac, zanim nie wsiadziesz do
                      bryki, wtedy poczujesz:)
                      • rtz.rtz Re: No wiesz co Ryb? 02.02.06, 23:19
                        Nie mam zwyczaju umawiac sie w samochodzie:)
                  • procesor Re: No wiesz co Ryb? OT 02.02.06, 23:18
                    Rybie warto było tu zajrzec :D
                    dawno sie tak nie uchachałam :)

                    a jak tam reszta twej osoby??
                    • rybolog Re: No wiesz co Ryb? OT 02.02.06, 23:30
                      :))) Reszta osoby ma sie dobrze, chociaz walczy z bolem:) Zawsze Geniek mi mowil
                      zebym nie narzekal na bol lba, bo jak jajka bola, to jest nie do zniesienia.
                      Mial racje:)))
      • shachar Re: Zastanawiam sie. 02.02.06, 22:49
        wlasnie wczoraj czytalam na o tym w 'road less traveled'
        polecam
        • shachar Re: Zastanawiam sie. 02.02.06, 23:10
          nie o klonach rybologa ofkors:)
          tylko o tym jak to sie dzieje, ze wchodzimy w stan zakochania i jak to sie ma
          do milosci'potem' ,kiedy zakochanie minie
          bo mija zawsze, okazuje sie..bo jest to stan kiedy odczuwamy euforyczna
          przyjemnosc z ,hmmm jak to po polsku powiedziec..polaczenia sie ze swiatem tak
          najogolniej rzecz nazywajac..z opadniecia barier ego, ktore powoduja, ze na
          ogol czujemy wyobcowanie i samotnosc. Bariery znikaja,wszystko wydaje sie
          piekne i proste. Do czasu az zauwazymy ze obiekt naszego uwielbienia rozni sie
          od nas, ma wlasne zdanie, swoje nawyki.Powoli powstaje mur, odseparowanie
          sie /brak bliskosci/ i znowu zaczynamy byc nieszczesliwi.
          tyle teoria
          • rybolog Re: Zastanawiam sie. 02.02.06, 23:16
            To nie teoria...
            • rtz.rtz Chciałeś jak Forest krewetki 02.02.06, 23:18
              Wiem:)
          • malgosiagosia Re: Zastanawiam sie. 02.02.06, 23:36
            shachar napisała:

            > nie o klonach rybologa ofkors:)
            > tylko o tym jak to sie dzieje, ze wchodzimy w stan zakochania i jak to sie ma
            > do milosci'potem' ,kiedy zakochanie minie
            > bo mija zawsze, okazuje sie..bo jest to stan kiedy odczuwamy euforyczna
            > przyjemnosc z ,hmmm jak to po polsku powiedziec..polaczenia sie ze swiatem
            tak
            > najogolniej rzecz nazywajac..z opadniecia barier ego, ktore powoduja, ze na
            > ogol czujemy wyobcowanie i samotnosc. Bariery znikaja,wszystko wydaje sie
            > piekne i proste. Do czasu az zauwazymy ze obiekt naszego uwielbienia rozni
            sie
            > od nas, ma wlasne zdanie, swoje nawyki.Powoli powstaje mur, odseparowanie
            > sie /brak bliskosci/ i znowu zaczynamy byc nieszczesliwi.
            > tyle teoria

            Czyli eufoia ogarnia nas w momencie pozbawienia sie ego, a czynnikiem
            wywolujacym ten stan, jest zakochanie...?
            Zakochanie mija, kiedy odradza sie w partnerach ego?
            Dobrze zrozumialam?
            A moze - mija zakochanie i odradza sie ego?
            Nie, chyba ego sie odradza i mija zakochanie.
            • procesor Re: Zastanawiam sie. 03.02.06, 09:30
              mija zakochanie
              i jeśli nie narodziła sie w międzyczasie MIŁOSĆ

              to się szuka kolejnego obiektu zakochania
              zakochanie to stan przejściowy
              miłość - trwa :)

              no i nikt nie zabrania wciąż od nowa zakochiwac się we własnej żonie czy mężu :)
              przeciez zmieniamy się wszyscy, warto być swiadomym tych zmian - swoich i
              partnera i kontrolowac je - modyfikując w razie potrzeby

              miłość nie jest czyms statycznym, a wiele osób uważa ze skoro już sie zakochał,
              pokochało - to już nic nie trzeba robić, ten stan będzie trwał
              o nie, nic z tego bdac trzeba

              szkoda że wielu facetów bardziej dba z czasem o swój samochód niż o ukochaną
              szkoda że wiele kobiet dba o porządek w domu niż o ukochanego
              :)
              • 1zeus1 Re: Zastanawiam sie. 03.02.06, 09:33
                Procesorko, cudownie wygladasz w tym moherowym berecie, jestem pod wrazeniem,
                jak zwykle:)
                • no1teresa Re: Zastanawiam sie. 03.02.06, 12:25
                  za duzo prawdy i normalnosci na-raz?
        • malgosiagosia Re: Zastanawiam sie. 02.02.06, 23:11
          shachar napisała:

          > wlasnie wczoraj czytalam na o tym w 'road less traveled'
          > polecam

          A cos blizej?
          • brunx Re: Zastanawiam sie. 03.02.06, 16:41
            search.barnesandnoble.com/booksearch/isbnInquiry.asp?userid=AG6v2r0DYT&isbn=0743238257&itm=1


          • bazylia7 Re: Zastanawiam sie. 03.02.06, 18:56
            >
            > > wlasnie wczoraj czytalam na o tym w 'road less traveled'
            > > polecam
            >
            > A cos blizej?

            dobra ksiazka
            amerykanskiecgo psychiatry
            o b. chrzescjanskim punkcie odniesienia

            warto przeczytac, jesli jest przetlumaczona

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka