Dodaj do ulubionych

Bezsilnosc :(

26.11.02, 14:52
Czy potraficie sobie jakos z nia radzic?
Jest taka sytuacja:
moja Kochana ma problemy w pracy a ja moge co najwyzej
zadzwonic i dac slowa otuchy i nic wiecej :(
I czuje sie bezsilny, ze nic wiecej nie moge zroic.
Obserwuj wątek
    • Gość: carduus Re: Bezsilnosc :( IP: proxy / 10.30.1.* 26.11.02, 14:59
      Chyba troszkę przesadzasz. Myślę, że Twoja umiłowana na pewno bardzo sobie ceni
      to, że dzwonisz, że się martwisz i że jestes przy niej w kłopotach. Nie
      sądzisz, że bez tego byłoby jej trudniej? Więc chyba nie jestes taki całkiem
      bezsilny, prawda?

      carduus
      PS A Bardzo Ukochanej Przez Ciebie życzę pokonania wrogów i marszu tryufalnego
      po pogruchotanych przyłbicach wrogich gadzin.
      • arek_cz Re: Bezsilnosc :( 26.11.02, 15:21
        Gość portalu: carduus napisał:

        [...]
        > to, że dzwonisz, że się martwisz i że jestes przy niej
        > w kłopotach. Nie sądzisz, że bez tego byłoby jej
        > trudniej? Więc chyba nie jestes taki całkiem
        > bezsilny, prawda?
        Moze masz racje ale jakos nie czuje sie dzieki temu lepiej.
        Ale dziekuje za zainteresowanie.

        Pozdrawiam
        • naturella Re: Bezsilnosc :( 26.11.02, 15:37
          Oj, bez przesady, są większe problemy niż kłopoty w pracy... i nie czuj się
          lepiej bezsilny, bo jak się będziesz czuł przy tych większych problemach (czego
          Ci nie życzę). A szczerze mówiąc: kłopoty w pracy to pryszcz. I trochę
          przesadzasz z tą empatią. Bezsilność to jest widzieć, jak ukochana osoba coraz
          bardziej się oddala w głąb siebie, jak zamyka się, zapada, po prostu schnie z
          powodu jakiś kłopotów...a Ty, choćbyś stanął na głowie nic nie możesz zrobić,
          bo nic ją nie śmieszy, nie cieszy, nie rozwesela...
          Przepraszam, może jestem zbyt zasadnicza, ale martwienie się tym, że nie można
          nic zrobić, gdy ktoś ma kłopoty w pracy to troszkę niepoważne :)
          • arek_cz Re: Bezsilnosc :( 26.11.02, 15:42
            Moze masz i racje.
            Nie wiem.
            • naturella Re: Bezsilnosc :( 26.11.02, 15:47
              Głowa do góry. Zrób jej coś dobrego do jedzenia, kup winko, wypijcie razem,
              przytulcie się, pogadaj z nią. Zaraz jej będzie lepiej.:)
              • arek_cz Re: Bezsilnosc :( 26.11.02, 15:53
                Maly problem bo jest 320 km ode mnie :(
    • joanna_1 Re: Bezsilnosc :( 26.11.02, 15:58
      Arku, Ty aż dzwonisz i dajesz duchowe wsparcie! Wiedz, że to ma przeogromną
      siłę. Owszem problemy pozostaną, nie prysną jak bańka mydlana i tak to jest w
      życiu , że z różnymi poprzeczkami mamy w nim do czynienia. Jednak jakiekolwiek
      próby zniwelowania tego ciężaru dobrym słowem, ciepłym gestem, partnerskim
      wsparciem sprawiają , że demoniczna siła tych "tytanów niepokoju" jakże sporo
      maleje! Twoim zadaniem jest generować w sobie jak najwięcej pozytywnych myśli
      gotowych do telepatycznego ich przekazania. Nie usypiaj więc tego ducha w
      sobie, niech stoi na sraży, gotów do odsieczy! To nic , że tylko słowem, często
      to są aż słowa, nawet jesli ludzie są " face to face".
      Eh, szczęściara ta Twoja ukochana! Pozdrawiam.
      • arek_cz Re: Bezsilnosc :( 26.11.02, 16:10
        joanna_1 napisała:

        > Arku, Ty aż dzwonisz i dajesz duchowe wsparcie! Wiedz,
        > że to ma przeogromną siłę. Owszem problemy pozostaną,
        > nie prysną jak bańka mydlana i tak to jest w
        > życiu , że z różnymi poprzeczkami mamy w nim
        > doczynienia. Jednak jakiekolwiek próby zniwelowania
        > tego ciężaru dobrym słowem, ciepłym gestem, partnerskim
        > wsparciem sprawiają , że demoniczna siła tych "tytanów
        > niepokoju" jakże sporo maleje! Twoim zadaniem jest
        > generować w sobie jak najwięcej pozytywnych myśli
        > gotowych do telepatycznego ich przekazania. Nie usypiaj
        > więc tego ducha w sobie, niech stoi na sraży, gotów do
        > odsieczy! To nic , że tylko słowem, często
        > to są aż słowa, nawet jesli ludzie są " face to face".
        > Eh, szczęściara ta Twoja ukochana! Pozdrawiam.

        Dziekuje za Twoje slowa :)
        I jestem i bede przy Niej.
    • Gość: Imagine Re: Bezsilnosc :( IP: *.unl.edu 26.11.02, 16:01
      arek_cz napisał:

      > Czy potraficie sobie jakos z nia radzic?
      > Jest taka sytuacja:
      > moja Kochana ma problemy w pracy a ja moge co najwyzej
      > zadzwonic i dac slowa otuchy i nic wiecej :(
      > I czuje sie bezsilny, ze nic wiecej nie moge zroic.
      >
      >
      Zyciowa madrosc: rob to co mozesz zrobic w danej sytuacji, nie podejmujac
      zadnej akcji w sytuacjach, ktorym wiesz ze nie sprostasz. Ale najwazniejsze
      jest to: cwicz sie w poznaniu roznicy miedzy tymi dwoma typami sytuacji.
      Wtedy bedziesz wiedzial, kiedy nadstawic drugi policzek a kiedy walnac w morde.
      Pozdr, Imagine.
    • watacukrowa Bezsilnosc pracodawcy 26.11.02, 19:54
      A upominalem Twoja Ukochana, zeby czasem popracowala, a nie siedziala bez
      przerwy w internecie.
      Ty myslisz kochany, ze mi jest latwo, jak wiekszosc moich pracownikow opieprza
      sie na różnistych czatach i innych takich pierdołach, jak tu chociazby?
      Ja tez jestem bezsilny...
      • vicca Re: Bezsilnosc pracodawcy 26.11.02, 19:59
        Praca po 12 godzin, na odpowiedzialnym stanowisku, za pensję poniżej średniej
        krajowej, bez płatnych nadgodzin, urlopów, w stresującym środowisku (bo
        odpowiedzialność przytłacza a nie jesteś pewny dnia ani godziny) - kocham
        mojego pracodawce

        Pzdr :( Vicca
        • watacukrowa Re: Bezsilnosc pracodawcy 26.11.02, 20:24
          A co ja moge kochana na to poradzic, takie czasy ?
          Ale troche sie dziwie , ze jeszcze nie trzasnelas mi tu drzwiami / chyba tylko
          dlatego, ze mamy przesuwane!/
          • vicca Re: Bezsilnosc pracodawcy 27.11.02, 07:51
            Pewnie dlatego, ze innej nie ma.
            A bez tych groszy człowiek nie przeżyje .
    • vicca wystarczy :) 26.11.02, 19:57
      Wszystko co dajesz dobrego równoważy i przewyższa problemy, niepokoje i co tam
      jeszcze :))

      I to tylko jeden z wielu powód dla których Cie kocham :))

      V*
      • arek_cz Re: wystarczy :) 27.11.02, 08:18
        vicca napisała:

        > Wszystko co dajesz dobrego równoważy i przewyższa
        > problemy, niepokoje i co tam jeszcze :))
        > I to tylko jeden z wielu powód dla których
        > Cie kocham :))
        mrrr... mrr... Ja również Kocham Cię dla całej Ciebie i
        calej masy powodów ale przede wszystkim dlatego ze
        Jesteś, dla naszych planów, marzeń, rozmow, spaceru, kotka...

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka