IP: 195.216.121.* 15.05.02, 07:54

Co teraz znaczy?
Czy jest to cecha na wskros negatywna, czy moze czasem
pozytywna?
Kiedy litujemy sie nad innym czlowiekiem?
Kiedy boimy sie, ze zaczna sie litowac nad nami?

Czy litosc jest blizsza wspolczuciu, czy pogardzie?
(a moze to zalezy od "przedmiotu" litosci?)

Kiedys czesto slyszane byly prosby o litosc. Teraz
raczej slychac: Nie chce, zeby sie ktos litowal!

No, ja wiem, juz slysze: "ZLITUJ sie, kamforo,
przestan tworzyc te glupie watki ;-) i zniknij!"

To na razie!
Pozdrawiam i znikam (ale nie na dlugo)
Obserwuj wątek
    • Gość: kasia28 Re: LITOSC IP: *.atol.com.pl 15.05.02, 11:48
      Gość portalu: kamfora napisał(a):

      >
      > Co teraz znaczy?

      LItość dawniej była równoznaczna ze współczuciem, łaską. Dziś raczej kojarzy się
      z czymś obraźliwym dla "litowanego". To taka jak z zazdrością i zawiścią.
      Chociaż źródło to samo zazdrość traktowana jest bardziej ulgowo, można ja
      zrozumieć, wybaczyć. Zawiść jest postrzegana jako zła, ludzie zawistni jako źli
      ludzie, negatywnie nastawieni do innych i do świata. Współczucie to współ-
      odczuwanie z kimś cierpiącym, nieszczęśliwym, chorym. Współczucie to okazywanie
      dobra, pomoc, próba zrozumienia. Litość to raczej przypatrywanie się ofierze i
      puste gesty. Litujemy się nad kimś kogo uważamy za gorszego, biedniejszego
      (chorego, kalekę, ofiarę przestepstwa itp.). To uczucie pana do sługi-lituje się
      jego biedzie, ale...takie jest życie. Nie ma tu chęci pomocy, zrozumienia, wręcz
      ucieczka przed odpowiedzialnością.

      > Czy jest to cecha na wskros negatywna, czy moze czasem
      > pozytywna?

      Wobec powyższego litość nie jest najlepszą cechą. Pozytywna? Na pewno nie w
      odbiorze kogoś, nad kim się litują.

      > Kiedy litujemy sie nad innym czlowiekiem?

      Pewnie wtedy, gdy chcemy w jakiś sposób zaznazcyć nasze miłosierdzie, ale bez
      zobowiązań i jednocześnie poczuć się lepiej, że nam jest lepiej. Współczucie
      zakłada współ-odczuwanie a więc także zastanowienie się nad własnym życiem i
      dopuszczenie myśli, iż nam również może się coś przydarzyć.

      > Kiedy boimy sie, ze zaczna sie litowac nad nami?

      Wtedy gdy naprawdę jesteśmy chorzy, cierpiący. Gdy chcemy tylko by ktoś się
      pożalił nad nami lubimy słuchać niezobowiązujeącego biadolenia nad naszym losem.
      Gdy rzeczywiście nam coś jest chcemy, by ktoś nas zrozumiał, czasem pocieszył, a
      przede wszystkim traktował nadal jak normalnego człowieka. (słynne nie
      rozmawianie o nogach przy kimś kto owych nóg nie posiada itp.)Nie chcemy, by
      ktoś nosił nas na rękach, obchodził się jak z jajkiem , chodził na palcach.
      Wtedy mamy większą potrzebę niż w normalnych warunkach, by być i czuć się
      normalnym-czyli takimi jak inni.
      >
      >>
      > Kiedys czesto slyszane byly prosby o litosc. Teraz
      > raczej slychac: Nie chce, zeby sie ktos litowal!


      Ja też nie chcę, by ktoś się nade mna litował. Dlatego m.in. nikt o mojej
      chorobie nie wie oprócz męża i dzieci. Bo oni mi współczują, a inni będą się
      litować: " Biedna Kasia. Taka chora. Trzeba uważać, zeby czegoś przy niej nie
      powiedzieć, czegoś nie zrobić. A swoja drogą jak ona to wytrzymuje. A jej mąż?
      Boże, takie nieszczęście! itp." Wolałabym czegoś takiego nie słyszeć. Nikt nie
      jest w stanie zrozumieć, co czuję, jak się czuję, nikt mi nie pomoże. A
      najgorsze byłoby dla mnie traktowanie mnie jak jakąś kalekę, która nic nie moze
      zrobić. Jestem chora, ciężko chora, ale jestem normalnym człowiekiem. I potrafię
      słuchac kawałów na temat np. operacji serca.
      >
      > No, ja wiem, juz slysze: "ZLITUJ sie, kamforo,
      > przestan tworzyc te glupie watki ;-) i zniknij!"


      Ani mi się waż Kamforo! Twórz, pisz i nie znikaj.

      Pozdrawiam
      Kasia
    • Gość: Kulka Re: LITOSC IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 15.05.02, 12:24
      Zlitował sie kiedyś nade mną pewien doktor na uczelni.Wiem to na pewno,miał
      litość w oczach i postawił 3 ze statystyki.Po latach kiedy o tym myślę to czuję
      wdzięczność za tę jego litość,właściwie dzięki niemu skończyłam studia...ale
      wtedy...było mi wstyd. Myslę że z litością mamy do czynienie wtedy,gdy druga
      strona nad którą się litujemy,czegoś się wstydzi,wstydzi się że przyjmuje pomoc.
    • Gość: jak Re: LITOSC IP: *.krak.gazeta.pl 15.05.02, 13:16
      to nie jest głupi watek - kamforo, litośc to coś co poizwala przezyć, kiedy cierpiałam, nie miałam juz nic- zadnych
      argumentów - mówiłam , "zlituj sie nade mną", tylko tyle "zlituj sie" i wtedy ten ktos "popuszczał uścisk smiertelnej
      dłoni " i miękł, tylko miekł. litośc to ostnie stadium towarzyszace rozpaczy
    • masaker Re: LITOSC 15.05.02, 14:04
      Chyba wiem, o co ci chodzi. O ile szczera litosc nad kims nie jest czyms złym (bo trzeba by i za takie
      uznać współczucie), o tyle złe jest litowanie się nad sobą. Zwłaszcza pod pozorem litosci nad innym.
      Bo swiadczy to o niskim poczuciu wartosci i egocentryzmie.
      • Gość: Renka Re: LITOSC IP: *.home.cgocable.net 15.05.02, 15:23
        Dla mnie okazywanie wspolczucia czy litosci to to samo, oznacza to
        zainteresowanie czlowiekiem, ktory jest w klopocie, z ktorego nie potrafi sam
        sie wydobyc.No, bo np ktos chory nieuleczalnie..moze zyc, ale co to za zycie?
        Na wozku inwalidzkim, albo przykuty do lozka, albo nie mogacy wychodzic na
        spacery? Albo, zwyczajnie , nie potrafiacy zmienic swojej niekorzystnej
        sytuacji.Okazanie litosci wzrusza czlowieka, bo siega bardzo gleboko.Byc
        czlowiekiem , to brzmi dumnie, ale..
        Czasem przychodzi do mnie osoba, ktora byla kiedys wiele lat prostytutka,
        narkomanka, alkoholiczka.Jest na rencie( mental disability), kiedys miala
        zwyczaj prosic o pare dolarow. Teraz nie prosi. Siada i nic nie mowi. Placze.
        Staram sie ja traktowac zwyczajnie, zawsze zagadam, zrobie jej kawe, cos do
        jedzenia.Dam pare dolarow.Czemu placze? Ona wie, ze ja sie lituje nad nia, ze
        nie czuje nic, oprocz litosci.Dlatego placze.Cierpi, a ja nie moge jej pomoc w
        tym cierpieniu, moge tylko okazac litosc.
    • trzcina Re: LITOSC 15.05.02, 21:01

      Litość najbliższa jest dla mnie, ze wszystkich rozpatrywanych, współczuciu,
      choć "pejoratywnieje" językowo. Jednak pojawia się tam, gdzie współ-czucia nie
      ma, choćby dlatego, że nie jesteśmy zdolni współ-odczuwać, bo zupełnie obce
      naszemu doświadczeniu jest cierpienie, na które patrzymy, nie rozumiemy go,
      przerasta nas. Czasem i dlatego, ze dotyka kogoś, z kim współ-odczuwać nie
      jesteśmy w stanie, bo zranił nas głęboko, jest naszym "wrogiem". Wtedy czas i
      miejsce na litość. I o litość prosimy, kiedy nie możemy oczekiwać współczucia,
      zrozumienia. Jest czymś mniej, właśnie dlatego i równocześnie czymś więcej, bo
      jest decyzją woli, odwołaniem się do dobra świadomego. Ma dużo piękniejszy
      synonim - zmiłowanie.
      • Gość: Renka Re: LITOSC a WSPOLCZUCIE IP: *.home.cgocable.net 15.05.02, 21:28
        Czy dla wroga jest najwyzej litosc, a wspolczucie ..? Dla mnie to wciaz
        wszystko jedno. Przeciez ja tez jestem dla kogos "wrogiem", wiec moge sobie
        wyobrazic jak to jest, kiedy mi okaza litosc czy wspolczucie.Osobiscie jest mi
        obojetna forma, tresc pozostaje ta sama-zainteresowanie sie czlowiekiem, jego
        klopotem, zwrocenie na niego uwagi. Dlaczego sie nim zainteresuje? Bo wzbudza
        moje wspolczucie, wyobrazam sobie, ze ja moge byc na jego miejscu i wtedy milo
        mi by bylo, gdyby on sie do mnie usmiechnal, uscisnal reke, powiedzial: milego
        dnia ci zycze, glowa do gory, czlowieku!
        Kierowana litoscia, zachowam sie tak samo, potraktuje go jak czlowieka,
        zainteresuje sie nim, zauwaze.
        Dlatego nie potrafie rozroznic wspolczucia od litosci.Bo nad wrogiem jest
        czlowiek.
        • trzcina Re: LITOSC a WSPOLCZUCIE 15.05.02, 21:48

          ...bo wyrażone działaniem, nie różnią się. Ale zauważ, że prośba o litość pada
          wtedy, kiedy proszący sądzi, słusznie czy nie, że współczucia niegodzien lub że
          ono niemożliwe.
          Kiedyś oba znaczyły b. podobnie. A teraz? Jak wielu kojarzy litość z pogardą,
          której w litości nie ma i nie powinno być. "Godzien litości", czy "ubolewania"
          nie znaczy już tylko - doświadczony ciężko i potrzebujący pomocy, wspólczucia,
          wsparcia, już zaczyna się pojawiać w tych sformułowaniach odcień politowania.
          Dla mnie nie zatraciły swego sensu.
          • Gość: Renka Re: LITOSC a pogarda ? IP: *.home.cgocable.net 16.05.02, 02:29
            Nie wyobrazam sobie litosci i pogardy razem, obok siebie.Nic dziwnego, ze
            NIKOMU taka litosc nie jest potrzebna, bo jest ona rzeczywiscie wyrazem pogardy
            dla czlowieka, tzn dla siebie samego rowniez. Swiadczy o ukrytych kompleksach
            bycia gorszym i chwilowy akt zlitowania sie w jakis sposob, najczesciej
            rzucenie paru groszy na tace ma to zrekompensowac. To i tak nie jest prawdziwe,
            wiec bycie lepszym trwa tylko chwile.To taki uklad, jak pisala Kasia, pan-
            sluga, przy czym pan zakompleksiony, a sluga chromy na ciele, badz
            umysle.Zatem, to jakis nieprawdziwy, naciagany uklad, w ktorym tak naprawde
            jeden jest potrzebny drugiemu.Pan szuka ofiary i dokonujac aktu litosci spelnia
            sie na moment, a tak naprawde moze pogardzac tym czlowiekiem lub moze on byc mu
            obojetny.Ludzie, nad ktorymi sie tacy "panowie" lituja, wyczuwaja te pogarde i
            nieprawdziwosc ich czynu.Nie chca takiej litosci. Czesto odpowiedz moze byc
            zaskakujaca dla litujacego sie: brak jakiejkolwiek wdziecznosci, usmiechu
            podziekowania, radosci czy w ogole czegos ludzkiego. Jest tylko biernosc, ktora
            kryje niechec, wstret, moze nawet i nienawisc do litujacego sie.
            A moze to rutyna, kto to naprawde wie. Trzebaby zapytac zebrakow na ulicy, ale
            trzebaby do nich naprawde DOTRZEC, tam glebiej, do ich prawdziwych emocji.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka