Gość: Klotylda
IP: 195.205.229.*
09.12.02, 15:07
Co sądzicie o takim przypadku ?
Bylimy młodym małżeństwem. Urodziło się nam 2 dzieci. Przyjażnili
smy się z innym młodym małżeństwem .Po 10 latach oni rozwiedli się .
On zostawił ją i ich syna dla dużo młodszej kobiety.W krotkim czasie miał 2 nowych synków.Ja i mój mąż zajęlismy
się koleżanką . Zabieralimy ją do kina,teatru , na spacery . Bywalismy u siebie na imieninach , były wspólne z
dziećmi wyjazdy na wycieczki i wakacje. Mijały lata . W moim małżeństwie były różne chwile. Awansowałam w
pracy, miałam trudnosci , nie udało mi się, nie potrafiłam pogodzić pracy z obowiązkami domowymi .
Zachorowałam na depresję . Kilka lat brałam rózne leki przeciwdepresyjne , miałm wszystkie skutki uboczne jakie
tylko możliwe . Potem kłopoty z dziećmi . Córka wyjechała na studia za granicę . Tęskniłam , czułam że cos tam
się żle dzieje . I rzeczywicie . Brała narkotyki , wróciła w ciąży. Zostałam młodą babcią . Mąż był często zrzędliwy
, nieczuły i wymagający. Moją depresję uważał za zwykłe lenistwo. Od czasu do czasu organizował wyjcia do
kina ( we trójkę razem z naszą w/w koleżanką ) Myslałam , że na swój sposób chce pomóc mi się odprężyć .
Z koleżanką witałysmy się całując się w policzki , chodziłysmy pod rękę ,w czasie deszczu pod jedną parasolką .
Siadałam z nią z tyłu w samochodzie , aby poplotkować . Rozmawiałam z nią szczerze , zwierzałam się z
różnych spraw w naszym małżeństwie . Czułam się z nią jak z siostrą , kuzynką .
Po ostatniej kłótni mąż zniknął na noc . Denerwowałam się , płakałam , nie spałam . Następnego dnia odszedł.
Nie wiedziałam gdzie . Przypuszczałam , że kogo ma .Zadzwoniłam do naszej wspólnej przyjaciółki , aby się
przed nią wyżalić . Przecież ona przez to przeszła kilka lat wczesniej, powinna to rozumieć , doradzić co robić .
Ona powidziała : " Wiesz ty mówisz co innego , on co innego "
Minęły 2 tygodnie . Zaprzyjażnieni sąsiedzi wrócili z wakacji . Gdy dowiedzieli się co się stało , powiedzieli mi ,że
wiedzieli o romansie mojego męża z tą własnie naszą przyjacółką rodziny .Nie mówili mi, aby nie rozbijać rodziny
, no ale skoro to już się stało.......
Zadzwoniłam do "przyjaciółki " Powidziałam : " ja już wiem , że to ty , jest to tak perfidne , wyrafinowane i
przebiegłe , że aż trudno to wypowiedzieć"
A ona na to : " Ty nigdy nie byłas prawdziwą przyjaciółką , ty za rzadko dzwoniłas Ja z J. się
spotykałam,spotykam i będę spotykać , czy tobie się to podoba , czy nie. Ty zawsze byłas złą gospodynią."
Od tej rozmowy minęło 2 lata . Oni są razem . Kim ja jestem ? jak mam dalej żyć ?