Dodaj do ulubionych

Czy czlowiek ma dusze ?

IP: *.unl.edu 16.10.01, 15:18
Obserwuj wątek
    • Gość: Andrzej Re: Czy czlowiek ma dusze ? IP: *.unl.edu 16.10.01, 15:24
      Hej fnoll i kwieto: do ataku. Co Wy na to ? A moze to dusza ma czlowieka ?
      Innymi slowy, czy my materialne stwory doswiadczamy czegos SPOZA, czy moze my
      jestesmy SPOZA, doswiadczjac materialnej rzeczywistosci.
      Co dzieje sie z dusza po smierci ? Czy gdzies "idzie", czy egzystuje tu gdzie
      cialo spoczelo ? Czy tak kompoleksowy produkt jak cialo ludzkie nie musi
      miec prototypu swego, np. duszy wlasnie ? Wiele wiecej pytan sie cisnie.
      Co Wy na to ?
      Pozdro, Andrzej.
      • Gość: Z Re: Czy czlowiek ma dusze ? IP: *.radio.com.pl 16.10.01, 15:55
        Och dusza, źródło mego ciałoistnienia. Pytanie niebagatelne, ale po co czuć od
        razu tak głeboki kontekst? Czy ciało istnieje bez duszy - podobno nie, czy
        dusza istnieje bez ciała - dowodów brak. Jakże przykra jest więc nasza
        niematerialna egzystencja. A może wspaniała? Dlaczego materializujemy duszę w
        obręby zachowań, kultur, wychowania i wykształcenia? Jakie znacie formy
        porozumiewania się dusz bez fizycznie znanego języka? Przecież nie mogą
        porozumiewać się gestami, bo musiałyby miec postać! Czy dla niektórych dusza
        oznacza tylko zdolność do przynależności etnicznej, bądź religijnej? Określcie
        jeśli potraficie zarysy duszy, nie stosując do tego żadnych dostępnych w
        zasięgu wzroku kształtów, żadnych przedmiotów, postaci, ani tym bardziej
        postaci człowieka! Bo jeśli dusza ma być odbiciem czlowieka, to jak porozumieć
        się z duszą 2- dniowego dziecka?
        • Gość: Andrzej Re: Czy czlowiek ma dusze ? IP: *.unl.edu 16.10.01, 16:13
          Hi Z. Piszesz, ze "jesli dusza ma byc odbiciem czlowieka....". Moze jest
          naodwrot. Ze czlowiek jest odbiciem duszy, co jest w zgodzie z teozoficznym
          sposobem widzenia, ze my JESTESMY dusza, przybierajaca materialny plaszcz
          raczej niz czlowiekiem majacym dusze.
          Pzdr, Andrzej.
          • Gość: Z Re: Czy czlowiek ma dusze ? IP: *.radio.com.pl 16.10.01, 16:21
            Ale to nie godzi się z moim materialnym poglądem, bo jak i gdzie powstała dusza
            zanim zmaterializowaliśmy się w obecnej postaci? Skąd się więc
            biorą "narodziny" duszy?
        • Gość: renka Re: dusza 2 dniowego czlowieka IP: *.sympatico.ca 16.10.01, 16:27
          Wierze ze czlowiek ma dusze .Wedlug mnie dusze porozumiewaja sie myslami, nie
          slowami, (chociaz mysli to slowa, zrozumiale czesto tylko przez
          wlasciciela).Czlowiek prowadzacy dialog sam ze soba, faktycznie prowadzi go ze
          swoim sumieniem , ze swoja dusza.
          Dusze nadaja sygnaly do innych.Zrozumiec dusze dwudniowego dziecka, chyba masz
          na mysli wyczucie jego potrzeb?
          Z ksiazek wiadomo, ze jest to potrzeba ciepla i jedzenia, potem bezpieczenstwa
          i spokoju.Potem higieny . I tak na okraglo.Przez tydzien.Potem wymagania
          wzrastaja.Dwudniowe dziecko uczy sie od nas.My go uczymy myslec w nam znajomy
          sposob.I nie zawsze nam sie to udaje.Ale musimy sie starac. Mysle, ze mozna
          sobie wyobrazic , ze sie jest tym malenstwem i wtedy sprobowac odczytac .Wezmy
          z praktyki, widze matki z malenstwami kilkudniowymi ubranymi w spioszki (!)
          jak lalki, w dodatku z golymi glowami.Wrecz czuje fizyczny dreszcz zimna.
          Przeciez to dziecko bylo w temperaturze 38 C, 9 miesiecy.A tu taki szok
          termiczny mu sie funduje.Dlaczego?
      • Gość: ona Re: Czy czlowiek ma dusze ? IP: *.cza.warszawa.supermedia.pl 16.10.01, 16:33
        no wlasnie. a co z uczuciem de javu (rany, jak to sie pisze???), ktorego
        wszyscy doswiadczamy??? skad sie ono bierze?...
        • Gość: dusza5 Re: Czy czlowiek ma dusze ? IP: *.*.*.* 16.10.01, 17:09
          Gość portalu: ona napisał(a):

          > no wlasnie. a co z uczuciem de javu (rany, jak to sie
          pisze???), ktorego
          > wszyscy doswiadczamy??? skad sie ono bierze?...

          >nie wiesz..?
          • Gość: Andrzej Re: Czy czlowiek ma dusze ? IP: *.unl.edu 16.10.01, 17:54
            Wydaje mi sie, ze powinnismy zrobic mala mentalna wolte i przestac
            widziec siebie jako kogos posiadajacego dusze. Wiec pytanie, czy czlowiek
            posiada dusze nie ma sensu. Byloby lepiej, gdyby ciezar "waznosci" przesunal
            sie w kierunku duszy, pozostawiajac cialo jako cos, co sie posiada, a nie na
            odwrot. Zawsze intrygowal mnie problem kompleksowosci ciala ludzkiego i
            zwiazany z tym problem koordynacji wszelkich funkcji ludzkiego ciala.
            Gdy spojrzymy wokol na otaczajacy nas swiat, latwo jest dostrzec, ze zeby
            cokolwiek zaistnialo musi byc jakas pierwotna idea, prototyp, blueprint.
            Mimo widocznego haosu, wszystko wydaje sie byc podporzadkowane jakiej naczelnej
            idei, jesli zadamy sobie trudu, by to zrozumiec. Odpowiedz, ze mozg dyryguje
            wszystkim nie zadowala mnie, gdyz rodzi to pytanie, kto lub co dyryguje
            mozgiem.
            Pozdrawiam, Andrzej.
            • Gość: 696 Re: Czy czlowiek ma dusze ? IP: *.*.*.* 16.10.01, 18:10
              >a moze
              jednak...;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;###+',.-#+
              • Gość: Andrzej Re: Czy czlowiek ma dusze ? IP: *.unl.edu 16.10.01, 18:15
                Moze, kto to wie. Ale prosze uscislij swa wypowiedz.
                Pzdr, Andrzej.
    • Gość: kreska Re: Czy czlowiek ma dusze ? Mam nadzieję, że nie każdy ;) IP: 10.129.132.* / *.acn.pl 16.10.01, 18:41
      • Gość: Andrzej Re: Czy czlowiek ma dusze ? Mam nadzieję, że nie każdy ;) IP: *.unl.edu 16.10.01, 18:52
        Oj, oj, dlaczego az tak. Chyba sie Twoje marzenia nie spelnia. Ci ktorzy juz
        wygladaja jak ludzie, maja z pewnoscia dusze (albo sa dusza majaca cialo).
        Ale do tematu. Czy wydaje Ci sie ze dusza ma jakis okreslony ksztalt, np.
        podobny do ciala, ktore wykreowala ? Ja przychylalbym sie do tego, ze
        w wymiarze w ktorym istnieja dusze nie ma przestrzeni, wiec i ksztaltow.
        Nastepna rzecz, ktora mi sie nasuwa to to, ze w praktyce moja dusza niczym sie
        nie rozni od duszy innego osobnika. To co nas rozni to nasz umysl, czyli cos
        co uzewnetrznia sie jako emocje, intelekt itp.
        Pzdr, Andrzej.
        • Gość: kreska Re: Czy czlowiek ma dusze ? Mam nadzieję, że nie każdy ;) IP: 10.129.132.* / *.acn.pl 17.10.01, 17:51
          Gość portalu: Andrzej napisał(a):

          > Oj, oj, dlaczego az tak.
          Andrzeju, głównie przez przekorę.
          Poza tym zważam na to, z jakim rozczuleniem (ale niczym więcej) oglądamy dziś
          wiele naiwnych rozważań na temat budowy materii - świata - wszechświata i takiego
          szczegółu jak człowiek w wymiarze niematerialnym (duchowość, psychika, myśl).
          Dlatego uważam należy wybrać: albo poważna dyskusja, uwzględniajaca wiedzę ścisłą
          (wtedy raczej nie tu), albo wymiana poglądów z dziedziny praktycznego życia
          (deontologia itp), albo rozmowa o sztuce (w tym o sztuce przeżywania życia).
          Tymczasem ten wątek porusza kwestię inną, z kategorii "zgadywania". Takie tematy
          z Buddą chyba lepiej. To znaczy, on wie lepiej.
          Ja wolę unikać terminologii niepewnej: dusza, jestestwo, chuć (komiczne, prawda?).

          > Ale do tematu. Czy wydaje Ci sie ze dusza ma jakis okreslony ksztalt,
          Wyjaśniłam więc szerzej co sądzę. Z tego widać dlaczego nic mi się w tej kwestii
          nie wydaje i dlaczego wszystko w zakresie duszy dopuszczam do sfery potencjanych
          możliwości.
          A nie zamierzam się asekurować wiarą religijną dla zabezpieczenia sobie tyłów
          (czyli przodów, w sensie następstwa w czasie ;)).
          Transcendencja jest we mnie, a czym ona jest - nie będę rozgrzebywać.

          > Nastepna rzecz, ktora mi sie nasuwa to to, ze w praktyce moja dusza niczym sie
          > nie rozni od duszy innego osobnika. To co nas rozni to nasz umysl, czyli cos
          > co uzewnetrznia sie jako emocje, intelekt itp.

          To niezła koncepcja. Nie tak prymitywna, jak wiele ogólnie przyjętych.
          :-)
          Kreska
    • Gość: kwieto Re: Czy czlowiek ma dusze ? IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 16.10.01, 19:10
      A czy to nie wszystko jedno?

      No ale dobrze, zeby nie bylo, ze sie wykrecam. Nie wiem czy czlowiek ma dusze.
      I szczerze mowiac niewiele mnie to interesuje. Uswiadomienie sobie faktu
      posiadania lub nieposiadania duszy nie zmieni jakos mojego podejscia do swiata,
      nie zmieni mojego postepowania.
      A jesli czlowiek ma dusze to co? NIC
      A jesli czlowiek nie ma duszy to co? TEZ NIC

      Dusza jest bardzo wygodna utylitarnie -
      Daje pewnosc jutra - wiesz, ze niezaleznie co sie z Toba stanie, Twa dusza
      przezyje.
      Daje nadzieje na niesmiertelnosc - no bo dusza JEST niesmiertelna
      Daje subtelne poczucie wyzszosci - na przyklad chrzescijanstwo odmawia prawa do
      duszy zwierzetom, czy roslinom (a wlasciwie przydaje zwierzetom dusze
      smiertelna). A czlowiek z niesmiertelna dusza az sie prosi na wladce swiata.
      Pozwala lepiej znosic cierpienie - obietnica raju dla duszy osladza doczesne
      cierpienia ktore maja byc wynagroczone po smierci ciala

      Mozna by duzo wymieniac.
      Mnie natomiast ani nie zalezy na niesmiertelnosci, ani nie uwazam sie w niczym
      lepszy od innych zwierzat chodzacych po ziemi (dlaczego wiec mialbym byc ich
      "Panem"? Zreszta Panowanie czlowieka jest raczej kuriozalne jesli wezmiemy pod
      uwage dziure ozonowa, zwyrodniale od pestycydow rosliny, i wyginiecie sporej
      ilosci gatunkow zwierzat i roslin). Na obietnicy ukojeniu mej duszy po
      wszystkich cierpieniach "zycia codziennego" tez mi nie zalezy, bo nie
      postrzegam zycia jako serii plag, czy testow po ktorych zdaniu udam sie do
      raju. Jesli dusza i raj istnieja, Bog rozliczy mnie z moich uczynkow a nie
      przekonan (o ile jak zaklada np. Chrzescijanstwo jest sprawiedliwy). Z drugiej
      strony moje doczesne bledy powinien mi wybaczyc (wszak jest milosierny). Jesli
      duszy nie ma, to po prostu zostane zlozony w ziemi, albo spalony, albo
      utopiony, albo cos tam jeszcze.

      Jesli chodzi o przezycia metafizyczne, "wglady duchowe" to zapewniam Cie,
      swiadomosc istnienia duszy jest do tego zupelnie niepotrzebna, a wrecz moze
      przeszkadzac

      Wiec - czy to nie wszystko jedno?
      • Gość: Andrzej Re: Czy czlowiek ma dusze ? IP: *.unl.edu 16.10.01, 21:48
        Myslalem, ze tylko dwie mozliwe odpowiedzi na to pytanie sie pojawia:
        ze czlowiek ma dusze albo ze jej nie ma. A tu kwieto wystrzelil ze swoim
        eeeeetam i rozwalil watek. Ale powiem Ci cos. Choc uwazam nas za duchowe
        stwory posiadajace ciala, to jednak masz racje: to nie ma najmniejszego
        znaczenia, w czasie zycia na ziemi. Bo w takiej czy innej formie i tak bedziemy
        istniec, w kawalkach ale zawsze, poprostu nie ma wyjscia z tego swiata, nie ma
        anihilacji absolutnej.
        Dla mnie dusza nie jest tworem, ktory gdzies pojdzie na zasluzony odpoczynek,
        to nie jest twor, ktory bedzie nagradzany lub potepiony. Uwazam, ze dusza
        jest tym wszystkim co istnieje POZA kontrola zmyslow, poza ich zasiegiem.
        W literaturze ezoterycznej czasami nazywa sie to oceanem swiadomosci. I
        rozumiem dlaczego Tobie nie potrzebna jest swiadomosc posiadania lub
        nieposiadania duszy. Ale tu jest maly haczyk na ktory chyba sie nadziejesz.
        Wez dla przykladu sytuacje jak ta: siedzisz sobie w ogrodzie i spogladasz na
        "wedrujace" po niebosklonie slonce. Nie wazne dla Ciebie jest (eeeetammm)
        czy to slonce chodzi po niebie, czy to ziemia sie kreci kolo slonca, dopoki
        siedzisz w ogrodzie. Nabierze to dopiero znaczenia, gdy bedziesz chcial sie
        oderwac od ziemi, i astronauci lepiej zeby wiedzieli, co kolo czego sie kreci.
        Mysle ze moment smierci jest takim oderwaniem sie od ziemi i wtedy chyba bardzo
        przydatna jest wiedza, na temat kierunku naszej podrozy.
        Tymczasem pozdrawiam bratnia dusze kwieta
        Andrzej.

        • Gość: kwieto Re: Czy czlowiek ma dusze ? IP: *.ipartners.pl 16.10.01, 22:30
          Jesli mowisz o Astronomii, to mowisz o rzeczach, ktore mozna przy uzyciu dostepnych
          technik sprawdzic. Tak na prawde, to masz pewnosc, ze ziemia sie kreci wokol slonca?
          Sprawdziles to? Czy po prostu wierzysz zdaniu naukowcow?
          I tu tez jest haczyk - na przyklad fizyka kwantowa sprzecza sie ostatnio na temat pewnej
          czasteczki. zwanej "boska czastka" albo "czastka Higgsa" (o ile nie przekrecam - nie jestem
          fizykiem). No i z tego co zrozumialem, jesli ta czastka istnieje, to cala wspolczesna fizyka
          jest w porzadku. Jesli jej nie ma, to wszystkie zasady fizyki mozna wyrzucic na smieci i pisac
          od poczatku. Sek w tym, ze nie za bardzo mozna sprawdzic, czy ona jest czy nie...

          Ale wracajac do "odrywania sie" od ziemi. Brak lub obecnosc duszy nie przeszkadza
          rozwojowi duchowemu. Jesli na pewnym etapie dojde do wniosku, ze bez duszy nie da sie
          rozwinac duchowo, pewnie przyjme ze dusza istnieje. Jesli dojde do wniosku, ze dusza
          przeszkadza rozwojowi, ktory bede przechodzil - uznam ze jej nie ma. Poki co, nie natrafilem
          na taki problem. A nie mam zamiaru tutaj wierzyc madrym ksiazkom, jesli sam nie sprawdze
          czy to co w nich jest napisane to prawda.

          No i jeszcze na marginesie dywagacji tego co sie stanie ze mna po smierci (po smierci ciala,
          jesli wolisz). Tutaj tez powiem swoje "Eeeeetam!". Bo mnie to zbytnio nie interesuje. Tak
          samo jak w przypadku duszy, nie ma to zadnego wplywu na moje postepowanie na ziemi.
          Nawet jeslibym mial miec perspektywe wiecznych ogni piekielnych, nie zmienie swojego
          postepowania - jestem po prostu w 100% przekonany o slusznosci swoich poczynan, ich
          zgodnosci z wlasnym sumieniem.
          I chocbym nie wiem jak myslal na temat istnienia duszy, czy zycia po smierci ciala, i tak nie
          wymysle nic co daloby sie uchwycic. Wszelkie dywagacje na temat duszy, zycia po smierci,
          reinkarnacji itd. maja jako podstawe WIARE lub jej brak, a nie namacalne potwierdzenie tego
          stanu rzeczy. Wiec jesli zaczne rzeczowo rozmyslac na ten temat, odrzucajac wszelkie
          przekonania wpojone przez wiare albo empiryczne (racjonalne) myslenie, BEDE MUSIAL
          dojsc do wniosku: NIE WIEM. I nie jestem w stanie, przy dostepnych mi metodach badan
          wyjsc poza ten wlasnie wniosek. A nad tym w co wierze lub nie nie bede dyskutowal. Sa
          ludzie ktorzy wierza w Marsjan, ogolno-swiatowy spisek zydowsko-masonsko-jezuicki, w to
          ze Elvis Presley wciaz zyje itd... Dyskutowanie o tym nie ma po prostu sensu!

          Czy jesli istnieje dusza i wedrowka dusz to bedziesz sie czol przez to lepiej?
          A dlaczego wlasciwie?
          Nadal pytam - jakie to ma znaczenie???
          (to, ze nie ma to znaczenia dla rozwoju duchowego, zblizenia sie do Boga (o ile istnieje
          Bog), czy tez "wlaczania sie w jednosc swiata" zaargumentowalem chyba wystarczajaco
          mocno?)
          • Gość: Andrzej Re: Czy czlowiek ma dusze ? IP: *.unl.edu 16.10.01, 22:35
            EEEEEtam, z Toba to tak przyziemnie. Ani pomarzyc nie wolno. A mielismy lamac
            czego rozum nie zlamie i siegac gdzie wzrok nie siega. I co z tego zostalo ?
            Pzdr, Andrzej.
            • Gość: kwieto Re: Czy czlowiek ma dusze ? IP: *.ipartners.pl 16.10.01, 23:04
              Wiesz, powiem Ci szczerze.... zastanawialem sie nad takimi rzeczami przez kilka lat. Nie
              warto! (przynajmniej ja tak uwazam). Wole sie zastanawiac sprawami doczesnymi. Nie chce
              abym po latach rozmyslania nad istota bytu doszedl do wniosku, ze tak na prawde NIE
              ZYLEM (bo odwiesilem swoje zycie na kolku, aby rozmyslac).

              No dobrze, zalozmy, ze dusza istnieje - jak sie bedziesz czul, jesli po smierci okaze sie, ze
              tak na prawde nie ma ani nieba, ani piekla, ani wedrowki dusz, ani laczenia sie z jakims
              "wyzszym" stanem swiadomosci, ani z jakims "jestestwem", ale cos, czego nie potrafisz
              sobie wcale wyobrazic? Bedziesz musial wszystkie wycyzelowane przekonania na temat tego
              co sie dzieje po smierci po prostu wyrzucic do kosza!! A nie jestes w stanie stwierdzic, czy
              tak bedzie czy nie. Wiec rozmyslanie co sie dzieje po smierci przypomina zastanawianie sie na
              przyklad nad tym co by bylo, gdyby w Warszawie pojawilo sie trzesienie ziemi. Mile i mozna
              sobie pogdybac, ale tylko jako literatura SF, niestety...

              P.S. Moje "Eeeetam!" nie jest takie znowu przyziemne. Wiekszosc (modnych obecnie)
              filozofii wschodu wprost mowi, ze stawianie sie w jakiejkolwiek opozycji (smierc-zycie po
              zyciu, dobro-zlo, dusza-jej brak, itd.) jest, jak to oni okreslaja, "choroba umyslu". Po prostu
              nie wnosi niczego nowego, a tylko zmaca obraz tego co mozesz dostrzec. Na przyklad Zen
              wprost sprowadza adeptow na ziemie, co widac na przyklad w odpowiedziach na pytania:

              Czym jest Budda?
              Trzema funtami lnu.

              Czym jest Zen?
              Patykiem do gowna.

              Wszelkie dywagacje na temat: czy jest Bog, czy jest dusza, co sie dzieje z nami po smierci,
              tak na prawde ograniczaja rozwoj duchowy, a w kazdym razie kieruja go na boczny tor...
    • Gość: renka Re: prawo do duszy IP: *.sympatico.ca 17.10.01, 01:20
      Nie dziwie sie, ze radykalowie DZISIAJ odstawieni MUSZA zostac na boczny tor.
      Swiat stal sie bardziej widoczny, przez co bardziej skomplikowany niz kiedys,
      kiedy rzadzili radykalowie. Trzymali wszystko za morde i bylo OK.Tak sie nie
      da dzisiaj.Dzis trzeba byc elastycznym, co czasem znaczy akceptacje innych
      takimi jacy sa.
      Jezeli przyjmiemy, ze dusza byla pierwsza , a potem cialo, to dlaczego jedna
      dusza , ktora MOZE jest taka sama jak inna, przybiera takie , a inna, inne
      cialo? I czy dusza o tym decyduje? Mysle, ze nie ona.Mysle, ze na istnienie
      ludzkiej duszy jest wiele dowodow i dzisiaj jest to zwyczajny DOGMAT.Zawsze
      istnieli i beda istniec ci, ktorzy maja inne zdanie. I beda tych , co maja
      racje(wzgledna) nazywac "chorymi na umysle".
      Przyklad: narodziny czlowieka
      jesli jest to akt swiadomej woli ludzkiej pary posiadanie dziecka, to wszystko
      sie zgadza, najpierw jest wola, duchowosc i w tej aureoli powstaje mala dusza,
      ktora przybiera taka , a nie inna forme cielesna, wynikajaca z kodu dusz
      rodzicow.A kto ustalil kod dusz? Stworca.
      • Gość: kwieto Re: prawo do duszy IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 17.10.01, 10:16
        Abstrahujac od istnienia duszy - znowu mylisz pojecia. DOGMAT to cos co
        przyjmujemy "na wiare" (np. Istnienie Trojcy Swietej). DOGMATU nie da sie
        racjonalnie udowodnic. Czyli uznanie istnienia duszy za DOGMAT automatycznie
        zaklada, ze jej istnienia nie ma ZADNYCH dowodow na istnienie duszy, ew.
        przeslanki.

        Jesli chodzi o mnie, mi jest wszystko jedno, czy dusza jest, czy jej nie ma.
        • Gość: Andrzej Re: prawo do duszy IP: *.unl.edu 17.10.01, 15:44
          Witaj przedstawicielu Etamizmu. To czy komus cos powiewa czy nie, nie zalatwia
          sprawy kwieto. Cos mi sie zdaje chlopie, ze chcesz samego siebie przekonac na
          sile, ze istnieje tylko to co widzisz, slyszysz, etc. Tak jakby do Ciebie
          nie docieralo np. ze pies slyszy dzwieki, do ktorych nasze uszy nie maja
          dostepu. Ale nawet jesli przyjmiesz sprawe z psem za prawde to juz napewno
          odrzucisz mysl, ze sa dzwieki, ktore sa nieosiagalne dla psa. A WSZYSTKO DLATEGO
          ZE TY TEGO NIE MOZESZ DOSWIADCZYC !!!!
          Mysle, ze sie posuwasz za daleko w swoim negowaniu wszystkiego co spoza
          Twych zmyslow. W ktorejs ze swych wypowiedzi mowisz ze ludzie wierza w wiele
          rzeczy np. w spisek masonsko-jezuicki. Trudno w to nie wierzyc, jesli Clinton
          czy Gore sa masonami 33 stopnia, ze kazdy prezydent amerykanski sklada
          przysiege na ta sama... masonska wersje biblii, gdy na odwrocie dolara
          az huczy od masonskich symboli i tekstow, ze zalozyciele USA byli rasowymi
          masonami, i tak dalej i tak dalej. Zacznij studiowac ten temat dokladniej
          to wtedy zobaczysz, ze nie musisz w nic wierzyc, bo wszystko bedzie jasne.
          No ale jesli Ty poddajesz w watpliwosc zasady kopernikansko-galilejuszowskiej
          astronomi, to moze i Napoleon byl fikcja, i Lenin.... A WSZYSTKO DLATEGO
          ZE ICH NIE DOTKNALES I NIE POWACHALES.
          Nie przejmuj sie, ja bylem taki sam a nawet gorszy. I moja filozofia bylo
          powiedzenie: jesli 10 tysiecy ludzi mowi, ze cos jest czerwone, to to wcale
          jescze nie znaczy, ze maja racje. Piekne to, ale absolutnie niepraktyczne.
          Przypominasz mi mnie samego siebie sprzed jakichs 10 lat. Nie przejmuj sie,
          kiedys uderzysz w mur i stwierdzisz, ze cos poza tym murem musi byc.
          Pozdrawiam, Andrzej.
          • Gość: kwieto Re: prawo do duszy IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 17.10.01, 17:04
            AD. Masonerii - jesli nawet Clinton czy Gore sa masonami, na jednodolarowce
            jest pelno symboli masonskich itd. to wcale nie oznacza, ze istnieje jakis
            spisek zydowsko-masonsko-jezuicki.
            Po pierwsze, wiesz moze, co proklamowal ruch masonski, skad sie wywodzil i co
            mial na celu? Twoja wypowiedz sugeruje, ze nie bardzo. (Zapraszam zatem do
            ksiag historycznych).
            Gdybys wiedzial, to wiedzialbys, ze masoni i jezuici to dwa przeciwne sobie
            bieguny myslenia, a zydzi i jezuici jeszcze bardziej. Nie mowiac juz o masonach
            vs. zydach. To tak jakbys stwierdzil, ze Bog sprzymierzyl sie z szatanem, i
            pospolu stworzyli Ziemie... Albo ze Stalin byl tajnym agentem wywiadu
            Amerykanskiego.

            Natomiast co do duszy - wiesz, ufam tylko temu, co jestem w stanie zweryfikowac
            swymi zmyslami, rozumem, czy intuicja - a dusza taka nie jest. Juz wczesniej
            powiedzialem - jesli wystapi potrzeba rozstrzygniecia sporu czy dusza jest, czy
            nie, bede sie nad tym zastanawial. Nie interesuje mnie to co bedzie po smierci.
            Ufam, ze jesli istnieje jakis sad boski nad moja ew. dusza - zostanie on
            przeprowadzony na podstawie moich uczynkow, a nie przekonan. Jesli jest
            reinkarnacja, to wogole nie ma problemu, bo wydostanie sie z "kola samsary"
            zalezy od postepowania na ziemi, a nie od wiary w dusze lub nie. Jesli zas
            smierc jest koncem ostatecznym - bede umieral zadowolony ze swojego zycia.

            PS. Dusza jest swietnym narzedziem moralistow - wymyslaja pieklo albo "kolo
            samsary" i mowia - musisz postepowac dobrze, bo jesli nie, to bedziesz wiecznie
            cierpial, bo Twoja dusza zostanie ukarana.
            Ja nie potrzebuje takich bodzcow, aby postepowac "dobrze".
            • Gość: Kiepski Re: prawo do duszy IP: *.CMB2.splitrock.net 17.10.01, 22:46
              Nie podoba mi sie poglad tutaj wyrazony, ze dusze sa jednakowe - takie miliardy identycznych,
              bezksztaltnych duszkow zyjacych w cialach ludzi tak roznych od siebie! W jakim celu? - tylko
              po to by stanowic "polise ubezpieczeniowa" na wypadek smierci?
              Podejrzewam, ze, jesli kazdy ma dusze, musi istniec jakis jej zwiazek z faktem, iz kazdy z nas jest
              inny niz nawet jego brat - blizniak. Innymi slowy, wierze, ze dusza (jesli istnieje) ma zwiazek z cialem,
              przynajmniej z jego czescia, czyli mozgiem. Bez mozliwosci uzycia mozgu - nie moglibysmy nawet
              dyskutowac o istnieniu, lub - nie, duszy. Zatem, jesli dusza istnieje, powinna nalezec do ciala.
              Ale w jakim celu? - znow na wypadek smierci?

              A jesli jest odwrotnie - cialo nalezy do duszy, to co to tej duszy daje (bo cialu nic - ono tylko "nalezy")?
              Moze dusza jest po to (jesli istnieje) by cialem (czytaj - nami) kierowac? Uzywajac naszego mozgu
              jako drogi komunikacji z cialem? Ale po co dusza by chciala nami kierowac? - w jakim celu, skoro
              jestesmy tylko "prochem i niczym"?

              Zbyt duzo pytan bez odpowiedzi - ide obierac ziemniaki!
              • Gość: Andrzej Re: prawo do duszy IP: *.unl.edu 17.10.01, 23:02
                Nie przerazaj sie Kiepski. Nikt nie zna odpowiedzi i nie bedzie znal.
                Dopiero po drugiej stronie dowiemy sie prawdy. Co dzis na obiad ?
                Andrzej.
                • Gość: Z Re: i tak i nie IP: *.radio.com.pl 18.10.01, 13:22
                  Za dużo o tym myslałem i oparło się to o moje poglądy związane z wiarą. Czy nie
                  jest tak, że dusza jako coś nie do ogarniięcia umysłem i sprawdzenia
                  jest "stworzona" na potrzeby wiary?
                  W każdej religii pojawia się, choć w różnych formach. Nawet w zamierzchłych
                  czasach pogaństwa, pojawiają się wątki jak wypijanie zdolności itp. Obraz duszy
                  jest dla nas odbiciem nas samych. Nie zastanawiacie się czy dusza była przed
                  narodzinami i jak się wtedy mogła np. porozumiewać. W różnych religiach
                  zwierzęta mają duszę lub nie. Czy sugerowałoby to, że człowiek który wcześniej
                  był zwierzaczkiem, będzie miał lepszy kontakt ze zwierzętami?
                  Zbyt wiele było chyba niewyjaśnionych przez naukę (do czasu) zjawisk i zdarzeń,
                  które wiara traktowała na swoje potrzeby. najprostszy przykład - NIL, kiedyś
                  wierzono, że im więcej bogowie dostaną ofiar, tym bardziej obfite będą zbiory.
                  Teraz mówimy o tym jak o mitach, ale kiedyś mocno w to wierzono. Zgadzam się z
                  Kwieto, że zastanawianie się nad tym nie sprowadzi mnie na taką czy inną drogę.
                  Robię, co robię, uważam, że jest to słuszne, a wszystko bierze się z
                  uwarunkowań społecznych - wykształcenie, wychowanie, środowisko itp.
                  Dusza jeśli nawet jest, nic w tej sprawie nie zrobiła. A jeśli chodzi o źródło
                  pewnych zdarzeń, cóż to temat na inny temat (o przeznaczeniu).
                  Pozdrawiam bez/dusznie
                  Z
                • Gość: Kiepski Re: prawo do duszy IP: *.CMB2.splitrock.net 18.10.01, 21:21
                  Gość portalu: Andrzej napisał(a):

                  > Nie przerazaj sie Kiepski. Nikt nie zna odpowiedzi i nie bedzie znal.
                  > Dopiero po drugiej stronie dowiemy sie prawdy. Co dzis na obiad ?
                  > Andrzej.

                  Co?, jesli sie nie dowiemy? Co?, jesli nawet nie bedziemy w stanie wiedziec, ze
                  jestesmy po drugiej stronie! Co?, jesli nie istnieje druga strona!
                  Co?, jesli ...............!

                  Jedyne "co" na ktore moglbym odpowiedziec - to pytanie: co na obiad?, ale to bylo
                  wczoraj i juz nie pamietam!

                  Pozdrowienia,

                  Kiepski


                  • Gość: Andrzej Re: prawo do duszy IP: *.unl.edu 18.10.01, 22:03
                    Chyba ten obiad nie byl za dobry, Co ?
                    Kiepski, powiedz mi czy widziales kiedys cokolwiek, co ma jedna strone,albo
                    jeden aspekt, albo jeden koniec, albo.... Dlatego wlasnie, skoro wszystko ma
                    conajmniej dwie strony, tak samo jest z zyciem. Istnieje druga polowa tego
                    zycia, tak jak rekaw mozna przewrocic na druga strone, tak zycie sie przewraca
                    na druga.
                    Powiedz mi Kiepski (lubie ta ksywke), czy mozliwe jest wyobrazenie sobie siebie
                    samego martwym, takim nieboszczykiem bez swiadomosci. Niemozliwym to jest.
                    Co najwyzej uwidzisz siebie lezacego plackiem ale ciagle bedziesz patrzyl na
                    siebie w tej pozycji. Kim jest ten patrzacy ? Jak myslisz ? To jest ten sam
                    stwor o ktorym pisza ci co mieli NDE czyli near death experience (nie wiem jak
                    to przetlumaczyc).
                    A teraz powiedz mi dlaczego skoro jedno, to obecne zycie jest mozliwe,
                    mielibysmy wykluczyc inne zycie z naszym udzialem. Podaj mi "rationale"
                    ze to jest niemozliwe. Nie podasz, bo i jak niby.
                    Kepski, nie pamietasz wczorajszego obiadu, ale czy to znaczy ze go nie bylo ?
                    To samo z zyciem.
                    Pozdrawiam i zrob wreszcie cos smacznego i niech mi tu do tej Ameryki cos
                    zaniucha swojskiego.
                    Pzdr, Andrzej.

                    • Gość: kwieto Re: prawo do duszy IP: *.ipartners.pl 18.10.01, 22:13
                      Oj Andrzej Andrzej, mowisz ze wszystko ma co najmniej dwie strony. A o wstedze
                      Moebiusa nie slyszales? To taka petla ktora mozna zrobic z paska papieru. I ten pasek
                      papieru ma tylko jedna strone. Naprawde! Poczytaj literature matematyczna (Moebius pisze
                      sie przez "o" umlaut)

                      A twierdzenie ze jesli wyobrazam sobie siebie martwego (nie mam z tym jakichs problemow)
                      to widze siebie z jakiejs perspektywy nie jest wcale dowodem na istnienie duszy. Rownie
                      dobrze moge wyobrazic sobie siebie latajacego - czy to dowod na to, ze umiem latac?
                      Zdaje sie, ze mylisz fantazje i halucynacje z obiektywnymi dowodami...
    • Gość: barabasz Re: Czy czlowiek ma dusze ? IP: *.pppool.de 18.10.01, 22:00
      nie, czlowiek nie ma duszy. czlowiek jest dusza. dusza czasami miewa ciala.

      -b.
      • Gość: Andrzej Re: Czy czlowiek ma dusze ? IP: *.unl.edu 18.10.01, 22:04
        No nareszcie ktos z wyczuciem. Tez tak uwazam.
        Pzdr, Andrzej.
        • Gość: kwieto Re: Czy czlowiek ma dusze ? IP: *.ipartners.pl 18.10.01, 22:16
          Acha, czyli wszyscy co uwazaja inaczej po prostu nie maja wyczucia - biedacy!

          To po co wlasciwie zakladales ten watek skoro i tak nie zamierzales przejmowac sie tymi
          ktorzy maja inny poglad?
          • Gość: Andrzej Re: Czy czlowiek ma dusze ? IP: *.unl.edu 18.10.01, 22:31
            kwieto, chce Ci laskawie przypomniec, ze co druga Twoja wypowiedz
            zaczyna sie od eeeeetam, co znaczy mniej wiecej: pie.... cie Hipolicie.
            A kto Ci powiedzial kwieto, ze ja, otwierajac watek bede sluzyl jako urna do
            glosowania, a nie aktywny, majace swoje zdanie uczestnik ? ha ?
            ja przynajmniej zgadzam sie z tymi, ktorzy mysla jak ja, Ty natomiast
            nie zgadzasz sie z nikim, bo wedlug Ciebie tylko Ty masz racje (pamietasz Budde)
            Pozdrowienia, Andrzej.
            • Gość: kwieto Re: Czy czlowiek ma dusze ? IP: *.ipartners.pl 18.10.01, 23:47
              Moze nie powinienem zaczynac od "eeeetam", coz taka maniera...

              Natomiast Twoje zdanie pod adresem Barabasza: "No nareszcie ktos z wyczuciem."
              zabrzmialo troche jak - wreszcie ktos, kto rozumie sprawe, pozostali to idioci. Moze jestem
              przewrazliwiony, lecz tak to odebralem.

              I nadal nie rozumiem dlaczego ta dyskusja? Ja nie neguje Twojego pogladu na dusze - jesli
              uwazasz, ze czlowiek ma dusze, to nie widze w tym nic zlego, prosze bardzo. Jesli powiesz,
              ze dusza jest kulista z wypustkami, tez w porzadku.

              Ale jesli masz sprecyzowany poglad, ktorego i tak nie zmienisz, to po co dyskutowac?
              Dla podniesienia zdolnosci prowadzenia sporow? Sztuka dla sztuki?

              Jesli chodzi o mnie - twierdze, ze nie ma dowodow, ktore by dowiodly istnienia duszy, wiec
              nie wypowiadam sie czy istnieje, czy nie. Twoja riposta bylo albo stwierdzenie, ze jesli
              wyobrazam sobie swojego trupa, to "patrze na niego oczyma duszy stojacej z boku", albo
              stwierdzeniem, ze aby "naprawde" sie rozwijac musze miec dusze, bo inaczej ow rozwoj
              (duchowy) jest bez sensu. Ja to uwazam za kiepski dowod na istnienie duszy, niczego nie
              dowodzacy. I nie jestem w stanie udowodnic ani ze dusza jest, ani ze jej nie ma. Moja
              intuicja tez milczy w tej sprawie. Mam pewne przemyslenia na temat potrzeby istnienia duszy
              w aspekcie psychologiczno-socjologicznym, ale one tez nie stanowia zadnego dowodu na
              temat istnienia lub nieistnienia duszy.

              Jesli chciales poznac opinie innych - nie kwituj tych ktore Ci sie nie podobaja jako takich
              ktore "nie maja wyczucia". A jesli chcialesc dowodzic istnienia duszy - takie dowodzenie jest
              skazane na porazke (z braku dowodow)
              Przyjecie czy dusza istnieje, czy nie jest kwestia WIARY. Dlatego czasem sie mowi, ze ateisci
              wierza, ze Bog nieistnieje. A wiary sie nie dyskutuje, bo sie nie da.
    • Gość: volny A czy zklonowany czlowiek ma dusze ? IP: *.dsl.lsan03.pacbell.net 19.10.01, 01:53
      Gość portalu: Andrzej napisał(a):

      Witold
      • Gość: renka Re: dusza jest energia IP: *.sympatico.ca 19.10.01, 08:09
        Ja nie slyszalam, aby istnial juz calkiem legalnie sklonowany czlowiek.
        Co do duszy, to mysle sobie, ze jednak ona jest energia. To, ze wedlug wiary
        jest niesmiertelna, sklania do wniosku, ze jest jakas forma energii, ktora
        przybyla z kosmosu, badz przechodzi z jednej formy w druga.I weszla w
        namacalne formy zycia na ziemi. Bo faktycznie wszystko na ziemi ma jakas
        energie: rosliny, woda, zwierzeta, nawet substancje wytworzone przez
        czlowieka.Mowimy ze cos ma energie pozytywna dla nas lub negatywna.Robilam
        swego czasu zabawe z dziecmi na temat jedzenia, krtore powinny jesc i nie
        jesc.Uzywalismy wahadelka (zlota obraczka na dlugiej nitce). Moja corka
        uczulona na maslo orzechowe dostala negatywna odpowiedz: nie wolno!Ja- nie
        znosze drewna , takiego swiezego, matowanego papierem sciernym, dreszcze mnie
        przechodza, wahadelko powiedzialo:nie! sprawdzilo sie w wielu przypadkach,w
        katach do przesiadywania, spania itp zrodlach energii pozytywnej czy
        negatywnej.Co myslicie o mojej tezie, ze wszystko ma dusze, a czlowiek
        niesmiertelna ? wiem, ze nie odkrywam Ameryki, ale rozumek moj jest
        ograniczony, a dusza,moze niepojeta?
        • Gość: volny Re: dusza jest energia IP: *.dsl.lsan03.pacbell.net 19.10.01, 09:06
          masz 99.99 % racji
          polecam ci ksiazke
          Lea Sanders "Kolory Twojej Aury"

          Witold Volny

          Gość portalu: renka napisał(a):

          > Ja nie slyszalam, aby istnial juz calkiem legalnie sklonowany czlowiek.
          > Co do duszy, to mysle sobie, ze jednak ona jest energia. To, ze wedlug wiary
          > jest niesmiertelna, sklania do wniosku, ze jest jakas forma energii, ktora
          > przybyla z kosmosu, badz przechodzi z jednej formy w druga.I weszla w
          > namacalne formy zycia na ziemi. Bo faktycznie wszystko na ziemi ma jakas
          > energie: rosliny, woda, zwierzeta, nawet substancje wytworzone przez
          > czlowieka.Mowimy ze cos ma energie pozytywna dla nas lub negatywna.Robilam
          > swego czasu zabawe z dziecmi na temat jedzenia, krtore powinny jesc i nie
          > jesc.Uzywalismy wahadelka (zlota obraczka na dlugiej nitce). Moja corka
          > uczulona na maslo orzechowe dostala negatywna odpowiedz: nie wolno!Ja- nie
          > znosze drewna , takiego swiezego, matowanego papierem sciernym, dreszcze mnie
          > przechodza, wahadelko powiedzialo:nie! sprawdzilo sie w wielu przypadkach,w
          > katach do przesiadywania, spania itp zrodlach energii pozytywnej czy
          > negatywnej.Co myslicie o mojej tezie, ze wszystko ma dusze, a czlowiek
          > niesmiertelna ? wiem, ze nie odkrywam Ameryki, ale rozumek moj jest
          > ograniczony, a dusza,moze niepojeta?

        • Gość: kwieto Re: dusza jest energia IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 19.10.01, 10:59
          A dlaczego czlowiek ma miec niesmiertelna dusze a na przyklad pies nie? Albo
          delfin? W czym czlowiek jest lepszy od innych stworzen, ze mialby miec dusze
          niesmiertelna, podczas kiedy innym istotom tego nie dano? Nie jest to subtelna
          forma rasizmu? Antropocentryzmu? Przekonania, ze czlowiek jest "panem" swiata?

          Jesli jako argument ma sluzyc to, ze czlowiek kieruje sie rozumem - Co powiesz
          na to, ze na przyklad delfiny maja o wiele lepiej rozwiniety mozg niz mozg
          ludzki? Ze sa o wiele bardziej inteligentne?
          A moze jest inny powod dla ktorego czlowiek mialby miec dusze niesmiertelna, a
          inne zwierzeta nie? Jesli tak, to jaki?
          • Gość: Renka Re: klonowane dusze IP: *.sympatico.ca 19.10.01, 13:19
            Wpadlam na teze, ze dusza ludzka zwiazana jest z DNA, bo to jest
            niesmiertelne.Ludzka dusza jako niesmiertelna ma JAKIS wplyw na inne dusze, a
            zatem, idac dalej organizmy z osrodkami kierowania, czyli mozgami.Pies nie
            zastrzeli swego pana, aby skrocic jego meki.Mozg, ktory sie rozwija z kodow ,
            nie rozwinie sie psi, jezeli jest ludzki, bo ma ludzki kod.A ludzki kod jest
            zarezerwowany dla ludzi.Chromosomy ludzkie sa tylko w ludziach.Delfin ma inne
            chromosomy, mimo, ze ich kombinacja daje efekt podobny ludzkim
            zachowaniom .DNA powtarza sie w ludziach co kilka milionow organizmow.W koncu
            jest to niby nieograniczona , ale ograniczona liczba kombinacji. Bo chyba
            zalezy od rasy i miejsca urodzenia na ziemi. Tak to sobie kombinuje dzisiaj.I
            postawilabym teze, ze dusze ludzkie powtarzaja sie jak DNA, mniej wiecej co
            kilka milionow.Gdybysmy rzeczywiscie odkryli dusze ludzi sklonowanych,
            mielibysmy odpowiedz na temat zwiazku duszy z cialem .Tak sobie mysle.Moze
            dlatego jest taki ped ludzi do zalegalizowania tego procederu klonowania.
            Mozna by moze klonowac spoleczenstwo o tych SAMYCH CECHACH OSOBOWOSCIOWYCH !
            Jednym slowem armia poslusznych zjadaczy tylko miesa , albo armia rodzicielek
            jednakowych potworow.Albo armia geniuszy gry w golfa.Tylko by grali w golfa i
            nic wiecej. Mogliby nawet nie jesc i nie pic po kilka miesiecy. Teoretycznie
            wszystko mozliwe.Najgorsza by byla armia poslusznych wykonawcow rozkazow,
            czyli robotow.Usuwasz im jeden gen, klonujesz i masz te armie.W 20 lat
            gotowa.W sumie, zreszta, jakby tak poszukac wsrod tych kilku bilionow ludzi na
            swiecie tych armii, to one sa, tylko ludzie nie maja uniwersalnego hasla, na
            ktore takie armie by sie zebraly w jednym miejscu, aby mozna je bylo
            zidentyfikowac.A ja tak sobie mysle, ze takie haslo istnieje.To moze byc
            GEN.Gdybysmy znali masowo nasze kombinacje DNA, wystarczyloby rzucic je na
            internet i identyfikacja gotowa.Armia xyzitd gotowa i sklasyfikowana.
            • Gość: kwieto Re: klonowane dusze IP: *.*.*.* 19.10.01, 13:31
              Znowu blad zalozen. DNA nie jest niesmiertelne. Jest struktura bialkowa, ktora owszem sie
              powiela, ale wierz mi, DNA umiera razem z jego wlascicielem. Dlaczego nie mozemy
              stworzyc dinozaurow czy odtworzyc ptaka Dodo? Bo nie mamy wzorca ich DNA. Bo to
              DNA umarlo wraz z nimi. Owszem DNA jest pewnym zapisem swiadczacym o
              indywidualnosci. Ale traktujac DNA jako zrodlo duszy, musialabys potraktowac np.
              algorytm programu komputerowego jako dusze tego programu. Czyli w Twoim
              komputerze nie dosc, ze tkwi dusza, to jeszcze jest tyle dusz ile programow. To samo z
              rysunkami technicznymi - czy sa one zrodlem duszy samochodow, maszyn, telewizorow?

              No i jesli wyznacznikiem ludzkiej duszy ma byc to, ze czlowiek moze zastrzelic psa, a pies
              nie moze zastrzelic czlowieka - to ja wole miec dusze psa, nie chce byc zabojca.
              Zreszta - pies potrafi zagryzc czlowieka. Opiekowac sie czlowiekiem rowniez - na przyklad
              psy przewodniki niewidomych...

              Troche naciagane to rozumowanie.
              • Gość: renka Re: klonowane dusze i DNA IP: *.sympatico.ca 19.10.01, 13:53
                Tu cie zaskocze, bo DNA jest niesmiertelne, poniewaz sie powtarza co kilka
                milionow. I wystarczy znalezc slady dinosaura, aby go odtworzyc.Dzis jest
                mozliwe zrobienie(synteza, skladak) organizmu znajac strukture DNA z wlosa,
                czy kawalka skory. Identyfikacje osob z NY ground 0, robi sie tylko na
                podstawie DNA. Oczywiscie nie upieram sie, ze mam racje. Oswiecilo mnie
                dzisiaj jakos w tym kierunku, wiec sie dziele tym z wami.
                • Gość: kwieto Re: klonowane dusze i DNA IP: *.*.*.* 19.10.01, 14:14
                  No dobrze, powtarza sie co jakis czas - ale to bardziej jak liniie papilarne (stad ta
                  identyfikacja wg kodu DNA w NY) czy linie papilarne sa siedliskiem duszy?
                  Absurd...

                  I nie slad dinozaura aby odtworzyc go calego, a fragment tkanki, ktora nie stala sie
                  skamienina (stad w "Jurrasic Park" Spielberga pojawia sie komar z krwia dinozaura
                  zamkniety w zywicy. Ten sam komar skamienialy bylby bezwartosciowy)
              • Gość: renka Re: dusze rzeczy materialnych i nie IP: *.sympatico.ca 19.10.01, 14:03
                Ja mysle, ze rzeczy materialne, jak samochod maja tez dusze. Mialam samochod
                tzw recznie robiony, wierzcie mi zachowywal sie jak czlowiek.Mozna go bylo
                wyczuc.Jak go zabrali do kasacji, poczulam autentyczny zal. Ten z tasmy,
                zrobiony przez robota jest kupa szmelcu. Ma jakies promieniowanie , dziwne
                drzenia, nie da sie go porownac z tym recznie, wiec przez jakiegos dobrego
                czlowieka zrobionym.Program komputerowy jest mysla w jakis tam sposob dajaca
                sie powielac.Dusza nie jest mysla ludzka.Gdyby tak bylo czlowiek moglby sobie
                zrobic psa, a nie moze jak narazie.Moze zrobic maszyne, a nie zywy organizm !
                • Gość: Kiepski Re: dusze IP: *.CMB2.splitrock.net 19.10.01, 17:29
                  Mysle, ze Barabasz dobrze to ujal mowiac, ze czlowiek jest dusza. Mysle, ze Renka trafnie powiazala
                  dusze z jakas forma energii, ktora jest zdeterminowana przez indywidualne DNA. Moja hipoteza jest,
                  ze czlowiek rodzi sie bez duszy, ale w miare rozwoju, szczegolnie, gdy zaczyna "zapisywac" pusty
                  dotad mozg, jako dziecko (ale i pozniej w czasie calego swego zycia - tez) - powstaje dusza.
                  Poczatkowo slaba, ledwie istniejaca, ale stopniowo rosnaca w sile i znaczenie dla czlowieka - jako
                  energia pola wytwarzanego przez CALY nasz organizm (nie tylko mozg, ktory wg. mnie jest glownie
                  srodkiem lacznosci pomiedzy dusza a cialem).
                  Dusza i cialo zyja w symbiozie przez wiekszosc zycia i stanowia nierozerwalna calosc. NIestety,
                  zycie jest szkodliwe dla zdrowia (i jak dotychczas ZAWSZE konczy sie smiercia), zatem u jego
                  (zycia) schylku - harmonia ta zaczyna byc zaburzona. Zuzyte i slabnace cialo staje sie ciezarem
                  dla duszy, ktorego ona juz nie daje rady dzwigac. Przeciaganie tego stanu, nie sluzy duszy - moze
                  zaczac slabnac takze. Dusza stara sie pozostac w ciele tak dlugo jak jest to fizycznie mozliwe, gdyz
                  nie zna dotychczas innego bytu, ale ostatecznie cialo pozostaje w tyle, a opuszczona dusza staje
                  w obliczu nieznanego. Jako forma energii spotyka inne dusze-energie i pozostaje wsrod nich
                  na zawsze. Nie moze przestac istniec, gdyz energia nie zanika, tylko zmienia forme. Wg. mnie,
                  dusza nigdy nie "wchodzi" w nowe cialo, gdyz spowodowaloby to u niej "rozdwojenie jazni" i
                  stracilaby
                  swoja tozsamosc w trakcie prob dogadania sie z tym nowym cialem.

                  Kazdy tu, na tym Forum, ma prawo do wygloszenia swego pogladu - zatem uslyszeliscie moj.
                  Zadne z nas niczego nie moze udowodnic; kazdy opiera sie na swoich doswiadczeniach,
                  przezyciach
                  i spekulacjach myslowych, bardziej ulegajac intuicji niz rozumowi. Moje poglady w tej materii oparte
                  sa o to wszystko co czulem, widzialem i przezylem, gdy w okresie ostatnich kilku lat towarzyszylem,
                  jako obserwator, dwom najblizszym mi istotom w ich tragicznym procesie rozstawania sie duszy z
                  cialem. Stad wiem, ze dla ciala smierc jest ulga, ale dusza staje samotna do dalszej drogi.

                  Pozdrowienia,

                  Kiepski

                  P.S. - Andrzej, "ksywka" zapozyczona z TV. Dzis na obiad tradycyjne pierogi z kapusta i grzybami -
                  pycha!!! (dzielo mojej zony) - przy sprzyjajacych wiatrach - moze ich zapach doleci do Nebraski!
                  • Gość: Andrzej Re: dusze IP: *.unl.edu 19.10.01, 18:45
                    Dziekuje Ci Kiepski i zazdroszcze tych pierogow na calego. Ustawie moje chrapy
                    na wschod to moze wylowie "dusze" jednego z pierozkow. Ciekawie piszesz
                    o duszy, ale dlaczego dusza wstepujaca w nowe cialo mialaby klopoty z
                    dogadaniem sie ? Twoj poglad jest zbiezny z chrzescijanskim punktem widzenia.
                    Pozdrawiam, Andrzej.
                    • Gość: renka Re: dusze a DNA IP: *.sympatico.ca 19.10.01, 19:42
                      Jezeli chodzi o te energie po smierci ciala, to ja mysle, ze ona wchodzi tam
                      GDZIE MOZE, zgodnie z zasada zachowania energii.To nawet ma sens ze sie blaka
                      jakis czas , co jest zgodne z wiara chrzescijanska.Moze idzie tam gdzie jej
                      potrzebuja? Bo jesli moja teza bylaby sluszna, ze dusza w jakis sposob
                      zwiazana jest z kodem DNA, to bedzie ona szukac swojego kodu!
                      • Gość: kwieto Zasada zachowania energii?? IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 19.10.01, 19:56
                        Nie no, nie mieszajcie duszy do zasady zachowania energii!!

                        To tak jakbyscie mowili, ze prom kosmiszny napedzany jest ogniem piekielnym...

                        Acha. Co do duszy i ciala - polecam Opowiadanie Grahama Greene'a pt: "Dowod
                        niezbity". Koncowka opowiadania jest taka:

                        "Najbardziej jednak zastanawiala pulkownika ta wsciekla ambicja Weavera - ten
                        'dowod niezbity' - dowod, zapewne to mial na mysli, ze dusza przezyla cialo, ze
                        poznala smak wiecznosci. Ale naprawde udalo mu sie pokazac tylko to, jak dusza
                        pozbawiona pomocy ciala rozpadla sie w ciagu siedmiu dni w szeptem
                        wypowiedziane nonsensy"
                        (Graham Greene, z tomu: "23 opowiadania")
                        • Gość: Kiepski Re: Zasada zachowania energii?? IP: *.CMB2.splitrock.net 19.10.01, 21:41
                          Byc moze istotnie - dusza sie rozpada, niezdolna do smodzielnego istnienia po smierci ciala!
                          - energia nie znika, ale moze sie np. rozproszyc do takiego stopnia, ze dusza sie nie moze
                          "pozbierac"
                          - i sie ..... rozmywa w... czaso-przestrzeni - uzywajac terminologii S.F.
                          Wg. pogladow chrzescijanskich - dusza rodzi sie w momencie powstania ciala, co mnie
                          wydaje sie zbyt "cudowne". Mysle, ze latwiej sobie wyobrazic stopniowe "indukowanie" sie jakiejs
                          tajemniczej energii wokol ciala, w miare wzrostu jego biopola. Dlatego, tak powstala dusza, jest
                          bardzo specyficzna dla tego wlasnie ciala i mysle, ze nie moglaby sie "dogadac" z nowym cialem,
                          ktore przeciez jest w trakcie "tworzenia" wlasnej duszy.

                          Moze nasz tak dojmujacy strach przed smiercia - jest wlasnie strachem samej duszy przed
                          nastepujaca potem samotnoscia lub rozpadem, jak sugeruje Kwieto (lub Green)?
                          Zreszta pojmowanie istoty duszy na gruncie chrzescijanskim (chociaz niczego nie wyjasnia, a wiele
                          gmatwa) - tez ma jakis sens dla niektorych. Wszak, najwiekszym marzeniem Andrzeja, jest -
                          by ludzie zaczeli rozumiec to co mowil Chrystus.

                          Pozdrawiam Was,

                          Kiepski
                          • Gość: kwieto Czy dusza wymienia sie w cieplo? IP: *.ipartners.pl 19.10.01, 22:38
                            Jesli mowisz o leku przed smiercia rozumiem, ze masz na mysli siebie? Bo ja (jakkolwiek by
                            to butnie i pysznie nie zabrzmialo) smierci sie nie boje. Ewentualnie boje sie smierci w jakiejs
                            katastrofie, ale to raczej przez bol, a nie przez smierc.

                            A wracajac do zasady zachowania energii w przypadku duszy - jesli dusza jest forma energii i
                            podlega zasadzie zachowania energii wlasnie, to rozumiem, ze dusza moze stac sie cieplem,
                            elektrycznoscia, magnetyzmem, ruchem (energia kinetyczna), bezwladem (zwiazanym z
                            energia potencjalna)? A co jesli pol mojej duszy przeksztalci sie w cieplo? Czy istnieje cos
                            takiego jak "polowa duszy"?
                            • Gość: kwieto Czy dusza jest modyfikowana genetycznie? IP: *.ipartners.pl 19.10.01, 23:08
                              Zalozmy ze DNA jest materialnym odzwierciedleniem duszy.
                              Wiemy, ze mozemy modyfikowac DNA, "podmieniac" niektore geny. Czy to oznacza, ze
                              modyfikujemy wtedy dusze? I w jaki sposob ja modyfikujemy, tj. co sie w niej zmienia?
                              Albo - wiemy, ze niektore geny sa odpowiedzialne na podatnosc danej istoty na raka,
                              alkoholizm, narkotyki. Czy to oznacza, ze dusza takiej osoby jest potencjalnie alkoholiczna?
                              Narkomaniaczna? Zainfekowana "duchowym rakiem"?
                              Wiemy tez, ze mozna stworzyc mutacje genetyczne zwierzat, roslin, (ludzi zapewne tez),
                              wprowadzajac do DNA gen, ktory naturalnie nie istnieje w danym organizmie. (w ten
                              sposob tworzy sie "zywe apteki" - na przyklad krowy produkujace mleko z zawartoscia
                              jakiejs substancji leczniczej, normalnie produkowanej na przyklad przez rosliny). Czyli
                              wlasciwie nie ma nic przeciwko abym po takiej mutacji mial na przyklad dusze ludzko-
                              swinska? No i jak pogodzic z tym teorie wedlug ktorej zwierzeta maja dusze smiertelna, a
                              czlowiek nie - czy po takiej mutacji polowa mojej duszy umze po smierci ciala, a reszta
                              przetrwa? Bede mial wybrakowana dusze?

                              No i na koniec najzabawniejsze. To wlasie w naszym DNA jest zawarta informacja o
                              smiertelnosci - dotyczy to tak zwanej "otwartej petli reprodukcyjnej" (o ile dobrze pamietam,
                              a nie mam w tej chwili gdzie sprawdzic). W DNA jest zawarta informacja o starzeniu sie.
                              Czyli jesli dusza jest odzwierciedleniem DNA to znaczy, ze dusza starzeje sie i jest
                              smiertelna???
                        • Gość: renka Re: Zasada zachowania energii IP: *.sympatico.ca 20.10.01, 05:19
                          Przy zalozeniu, ze dusza jest energia, stosuje sie do niej prawa fizyczne
                          takie jAK PRAWO ZACHOWANIA ENERGII. Oczywiscie wszystko o czym mowimy jest
                          narazie czysta fantazja naszych umyslow.
                          • Gość: renka Re: Zasada zachowania energii IP: *.sympatico.ca 20.10.01, 05:47
                            Przy zalozeniu, ze dusza jest energia i w jakis sposob zwiazana jest z DNA
                            mozna uznac ze niesmiertelnosc duszy polega na zmianie jednej formy energii w
                            druga, czyli faktycznie jest to proces NIESKONCZONY , czyli niesmiertelny,
                            przy zalozeniu, ze smierc to KONIEC.Idac dalej w tym rozumowaniu, mozna
                            wytlumaczyc takie zjawiska jak obolalosc duszy, slabosc, niezdolnosc do
                            walki .Nasze niedomagania sa zwiazane ZAWSZE z niedoborami energii.(czlowiek
                            slabnie fizycznie, dusza tez slabnie)Byly takie ekspertymenty z chorymi na
                            raka, ktorzy brali placebo i wmowiono im , ze to fantastyczny lek najnowszej
                            generacji.Ludzie wykazywali najprawdziwsze ozdrowienie. Kiedy ktos puscil
                            pare, ze to zwykly bullshit, ludzie natychmiast oslabli i w krotkim czasie
                            stan ich sie bardzo pogorszyl, az nastapila smierc.Wielu lekarzy uwaza , ze w
                            chorobie nalezy leczyc jednoczesnie cialo i dusze. Szczegolnie u dzieci
                            zauwazono , ze wiecej ich zdrowieje, kiedy sie bawia i maja inne atrakcje
                            podczas choroby.
                            • Gość: kwieto Ludzie chorzy na raka IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 20.10.01, 09:31
                              Tak, podobno bardzo wazne jest nastawienie czlowieka do terapii. A czy nie
                              zauwazylas, ze kiedy wierzysz ze sie cos uda, przychodzi Ci to o wiele latwiej?

                              Czytalem o tych badaniach. Z tym ze w tym co ja czytalem, byl jeszcze dopisek,
                              ze ludziom tym zaaplikowano bardzo solidna psychoterapie (zgodnie z teoria, ze
                              choroby na ktore czlowiek zapada zwiazane sa ze stanem jego psychiki. W mysl
                              tej teorii ludzie np. Chorzy na raka w wiekszosci mieli ze soba problem "co
                              innego robie, co innego chcialbym robic". Z kolei np. Zawalowcy to tacy ktorzy
                              za malo uwagi przywiazuja do uczuc itd.)

                              Nadal uwazam, ze powiazanie miedzy DNA i dusza to kiepski pomysl.

                              Jeszcze bardziej bawi mnie ten z zasada zachowania energii. Chyba uwierze, ze
                              mam dusze, i zaczne probowac przeksztalcic ja w cieplo... Ciekawe ilu bede
                              Watowy?
                              • Gość: renka Re: terapie duszy i ciala IP: *.sympatico.ca 21.10.01, 06:09
                                O badaniach czytalam w Psychology Today, w jednym z zeszlorocznych numerow.
                                Jezeli chodzi o cieplo emitowane przez przecietnego czlowieka (dusze?) to jest
                                to okolo 150watow. W zimnym pokoju 6 osob to jak piecyk, prawie 1000 W !
                                Moze warto zapamietac? Szczegolnie jak ceny energii wzrosna?
    • Gość: fnoll zblizaja sie zaduszki IP: *.ds.uj.edu.pl 20.10.01, 14:21
      bez duszy nie byloby zaduszek

      nikt nigdy nie zamknal duszy w sloiku

      opis liscia nie jest tym samym co lisc

      bez opisu liscia nie byloby jednak wielu wierszy o jesieni

      wiersze o jesieni moga nas wprowadzic w nastroj nostalgiczny

      slowa o duszy moga nas sklonic do czegos lub powstrzymac

      choc nikt nigdy nie zamknal duszy w sloiku

      nikt nie wydestylowal emocji

      prawdziwe jest to co dziala

      reszta ulega zapomnieniu

      kto dzis zyje walka klas i wyalienowaniem robotnika?

      kto jest w kontakcie ze swym zwierzatkiem totemicznym?

      pzdr!

      fnoll
      • Gość: ja Mowa duszy IP: *.ostrow-wielkopolski.sdi.tpnet.pl 20.10.01, 23:42
        SZTUKA TO MOWA DUSZY ... a dusza jest - czy w to wierzymy czy nie! Pozdrawiam
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka