mftk 13.04.06, 13:34 Dlaczego ktoś, z kim się było, odchodzi bez słowa? I zostawia drugą osobę, która kiedyś dużno znaczyła, z ciężarem pytań bez odpowiedzi i balastem niepewności. Chyba nie może być nic bardziej okrutnego. Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
shangri_la Może..... 13.04.06, 13:43 mftk napisała: > Dlaczego ktoś, z kim się było, odchodzi bez słowa? I zostawia drugą osobę, > która kiedyś dużno znaczyła, z ciężarem pytań bez odpowiedzi i balastem > niepewności. Chyba nie może być nic bardziej okrutnego. Jeszcze bardziej okrutne jest znęcanie się nad tą drugą osobą po rozstaniu. Odpowiedz Link Zgłoś
pim68 Re: odejście bez słowa 13.04.06, 14:30 Większośc z nas przez to przechodziła - kochalismy, byliśmy kochani i nagle KONIEC. Coś niepojętego, jak piącha w nos. I te godziny, dni, miesiace analiz, dzielenia włosa na czworo, zastanawiania sie czym sie zawiniło, co się zrobiło nie tak, no po prostu CZEMU???!!! A to po prostu biochemia - gdzieś tam, komuś w czymś czegoś skokowo braknie albo przybędzie i już nadajemy na innych falach, widzi sie świat odrobine inaczej. Tylko pojęcie odrobiny jest względne. Odpowiedz Link Zgłoś
shangri_la Wygodna biochemia...:P 13.04.06, 15:27 pim68 napisał: > Większośc z nas przez to przechodziła - kochalismy, byliśmy kochani i nagle > KONIEC. Coś niepojętego, jak piącha w nos. I te godziny, dni, miesiace analiz, > dzielenia włosa na czworo, zastanawiania sie czym sie zawiniło, co się zrobiło > nie tak, no po prostu CZEMU???!!! A to po prostu biochemia - gdzieś tam, komuś > w czymś czegoś skokowo braknie albo przybędzie i już nadajemy na innych falach, > > widzi sie świat odrobine inaczej. Tylko pojęcie odrobiny jest względne. Bardzo wygodne podejście do kwestii odpowiedzialności...."coś tam komuś, inne fale, biochemia mu się zmieniła" Tak sobie myślę, że fajnie jest żyć tak beztrosko i bez uczuć......tylko ile w tym człowieczeństwa a ile BIOCHEMII?;p Odpowiedz Link Zgłoś
hellaa Re: odejście bez słowa 13.04.06, 14:38 Bo jest źle wychowany, pozbawiony empatii, tchórzliwy i egocentryczny - słowem, nie wart czyichś łez! Odpowiedz Link Zgłoś
pim68 Re: odejście bez słowa 13.04.06, 15:30 O, cześć Hellaa, tu Cie znalazłem!;) Ale ześ tego faceta znowu zjechała. A moze mamy tu do czynienia z telenowelowa historia w realu czyli, ze gościu odchodzi bez słowa bo nadal kocha, chce sie odciąć od przeszłosci a robi to bo np. jest nieuleczalnie chory i nie chce marnować kobiecie życia ( no bo jesli ona jest emocjonalnie normalna nie opusci człowieka w beidzie i tak dobrnie np. do jakiegoś zyciowego zaułka ). No wiem, wiem, zę prawdopodobieństwo takiego klimatu jest minimalne ale żeby tak zaraz od tchórzy ( choć tak pewnie jest;)) i innych egocentryków! Odpowiedz Link Zgłoś
hellaa Re: odejście bez słowa 13.04.06, 16:18 Pim, tu akurat strzelam na podstawie domniemań statystycznych - takich schorowanych herosów co dławią w gardle przez wzgląd na kogoś smutną prawdę - raczej nie bywa! Za to dupków tchórzliwych co uciekają cichaczem - na kopy! Jako człowiek przyznający się do zsad potwierdzisz chyba, że jedną z fundamentalnych zasad w związku jest kulturalne zakończenie go z wyjaśnieniem przyczyn - po to, żeby druga osoba się nie zadręczała, nie obwiniała. Jasne postawienie sprawy jest dżentelnmeńskie i w porządku. Lawirowanie i uniki - nie. Odpowiedz Link Zgłoś
solaris_38 odejście od zepsutego motoru 13.04.06, 17:48 musi ci być bardzo ciężko i czeka cię trudny okres którego partner nie ułatwił ale może pomoże ci nieco porównanie które wiele wyjaśnia otóż tak jak kobieta traktuje motor tak faceci uczucia kiedy kobiecie motor się psuje najczęściej (choć są i kobiety inne) kobieta go nie naprawia (choć kobiety nie są mniej inteligentne od facetów) a jednak w tej dziedzinie - na samą myśl o skomplikowanych drucikach i śrubkach kobieta nawet nie próbuje a facet często nie wie (a jak wie to też nie wiadomo co) ( i też są wyjątki i stadia pośrednie) czemu mu się psują uczucia , wygasa pożądanie i nawet nie próbuje zaglądać pod maskę tylko .. odchodzi ucieka od problemu który go przerasta swoją niejasnością komplikacją i złożonością w materii (choć mężczyźni nie są mniej inteligentni od kobiet) jesteś porzucona i nie rozumiesz czemu partner ci nic nie wyjaśnia a on pewnie nawet nie we co ma wyjaśniać zepsuło się i tyle trzymaj się i drugim razem pamiętaj że twój problem to pospolity problem kobiet to ty masz dostrzec to że się psuje jeszcze zanim on to zobaczy ty bo ty .. naprawisz motocykl uczuć a przynajmniej będziesz miała szanse spróbować) Odpowiedz Link Zgłoś
illona Re: odejście bez słowa 13.04.06, 20:16 Wiem, że nie jest łatwo, ja też zawsze wolę znać prawdę, bolesną być może, ale prawdę. Niestety, panowie (niektorzy) mają chyba problem z wyartykułowaniem tego, co czują, więc stosują metodę milczenia, która w tym przypadku złotem nie jest... Chociaż... jak sobie przypomnę te wszystkie milczące odejścia z mojej przeszłości, to wiem, że nie da się zatrzymać, kogoś kto już nie chce z nami być, i nie jest istotne, czy czy wytłumaczy dlaczego. Czasami odpowiedź brzmi: NIE, bo NIE. Jak coś kochasz, puść to wolno, gdy nie wróci, znaczy, że nigdy tego nie było. Pozdrawiam. Ilona Odpowiedz Link Zgłoś
ma_3 Re: odejście bez słowa 13.04.06, 21:56 Niestety mam na swoim koncie kilka takich odejsc. Robilam tak poniewaz mialam powazne problemy sama ze soba. Czasem bylam po prostu nieszczera i musialam sie jakos wyplatac z zagmatwanej sytuacji. Czasem bylam tak nieszczesliwa (bez powodu), ze szczerze mowiac cierpienie partnera w ogole sie dla mnie nie liczylo. Pamietam, ze czasem mowilam, ze odchodze, ale druga strona nie przyjmowala tego do wiadomosci, wtedy ja sie wycofywalam (zreszta bylam tak pokrecona, ze sama nie wiedzialam czego chce), ale docelowo i tak znikalam. Odpowiedz Link Zgłoś
znj2 Re: odejście bez słowa 13.04.06, 22:09 Tak jest najlepiej. Wymiana pretensji i rozczarowań nie ma żadnego sensu. Odpowiedz Link Zgłoś
fajka13 Re: odejście bez słowa 13.04.06, 22:17 Przeszłam przez to i rozumiem co czujesz choć nie umiem Ci pomóc ani tego wytłumaczyć.Mineło pół roku,a ja wciąz sama tego nie zrozumiałam-wiem tylko,że nie zawiniłam w niczym.Oni chyba po prostu tacy są-albo sami nie wiedzą dlaczego,albo boją się trudnych rozmów,albo pojawił sie ktoś nowy i niby nie chcą cię ranić,albo to taka męska ambicja zmieniać partnerki-wszystko to niemęskie i nieuczciwe-ot tchórzostwo zwykłe i niestety myśle,że większość mężczyzn jest właśnie taka.Nie są warci wielkich uczuć.Jeśli miłość to i przyjaźń,a tu trzeba być szczerym do końca.Nawet z wrogiem można rozmawiać i traktowac go poważnie,a co dopiero z kimś z kim spędziło sie kawałek życia Odpowiedz Link Zgłoś
renebenay Re: odejście bez słowa 14.04.06, 06:24 Bardzo czesto ktos kto odchodzi uwaza ze,juz wszysko powiedzial. Odpowiedz Link Zgłoś
belladyna Re: odejście bez słowa 14.04.06, 12:48 Trudno powiedziec dlaczego ale zapewne wstyd i poczucie wina a takze strach przed konfrontacja sprawia ze ludzie tak postepuja. Odpowiedz Link Zgłoś