Gość: bolewora
IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl
30.12.02, 16:53
Mój mąż jakieś 10 lat temu w sylwestra oświadczył mi że wyprowadza się z
domu, wprawdzie po ośmiu mieśącach wrócił ale ja do tej pory nie mogę znieść
nocy sylwestrowej. Czytalam na forum zwierzenia "tych trzecich" ale ja miałam
chyba wyjątkowego pecha bo kochanka mojego męża przez cały czas ich romansu
prześladowała mnie telefonami i listami mimo,że on mieszkał z nią a nie ze
mną.Dzwoniła po kilka razy w nocy życząc mi rychłej śmierci i ciężkiej
choroby. W końcu kiedy naprawdę się rozchorowałam dała popis swej wredności i
wulgarności. Teraz żyje z mężem ale cały czas tkwi we mnie jakaś zadra i
kiedy zbiża się grudzień jestem w takiej depresji, że cały czas chce mi się
wyć. Myśle, że bez porady lekarskiej będe miała święta i sylwestra
przechlapane do końca życia chyba,ze zmienie faceta.