Dodaj do ulubionych

moje życie

04.06.06, 20:39
w roku 2001 zrezygnowałam nagle i po diable w pracy gdzie byłam trzy lata, od
tje pory kilka prac, każda po roku, trzy miesiące, w każdej znalazłam sobie
wroga, kogoś kogo o coś podejrzewałam
Zawsze znajdę sobie kogoś kto według mnie chodzi i opowiada o mnie jakieś
plotki, jest przeciwko mnie i z nim walczę z góry zakładam że na pewno
wszyscy nie będą mnie lubić i że sobie nie poradze
jednocześnie mam w sobie tak duże pokłady agresji i zarozumialstwa że żadna z
osób patrzącyh na mnie z zewnątrz nie pomyślałaby jak bardzo się boje, jak
bardzo boli mnie życie każdego dnia jak bardzo go nienawidzę za to, jak mnie
roczarowało - wyjechałam z małej wsi do stplicy i przesiedziałam tam 8 lat, z
czego 4 borykałam się z bezustannymi zmianami pracy/ew. jej brakiem.
Nie znalazłam żadnych znajomych, z którymi mogłabym do tej pory utrzymywać
dobry kontakt. Do tego stopnia źle sobie poradziłam że musiałam wrócić, tu
rodzina znalazł ami pracę, w której znów znalazłam sonbie wrogów i na swój
sposób czerpie satysfakcję z tego, że mnie tu nie znoszą a ja jednak tu będę
pracowała.
ludzie uważąją mnie za niedostępnego dziwaka - jestem rozrzutna, lubię się
objadać, szybka jazda samochodem to dla mnie szczyt ekstazy
tęsknię za bliskością ale zamiast niej oglądam filmy erotyczne
nienawidzę życia i ludzi
nie znoszę rozmó z ludźmi, bo gadanie o pierdołach mnie nudzi.
skończyłam studia i znam dwa języki, ale zarabiam 1300 zł a za chwilę znowu
wylkeją mnie z pracy, znowu jakąś znajdę, znowu będę się musiała nauczyć
nowego zawodu, znowu mnie wyleją a ja będę rozpczać, że znowu włożyłam z coś
tyle pracy i nic
to czego dla siebie chciałam (choć nigdy do końca nie wiedziałam czego chce)
tak bardzo różni się od tego co dostałam, że gdyby Bóg jutro powiedział mi że
umrę poprosiłabym tylko żeby za bardzo nie bolało i żebym zaraz potem mogła
po prostu zniknąć.
przeczytałam tony psychologicznych książek, trzy różne psychoterapie z
których każda kończyła się tym, że pscyholog z chukiem i ulga zamykał za mną
drzwi i myśląć, że nie widzę tegfo wzdychał z ulgą, że wychodzę i nadzieją,
że nie wrócę
i nic to nie daje że może znam nazwę tej choroby; mam trzytdzieści lat i nikt
nidgy mnie czule nie dotknął, niczego nie zbudowałąm ani w sensie zawodowym
ani osobistym
przegrałam swoje życie
Obserwuj wątek
    • asiek101 Re: moje życie 04.06.06, 21:11
      Tomalko, zamało wierzysz w siebie i chyba nie lubisz się. Jeżeli sama siebie
      nienawidzisz to nikt Cię nie polubi i nie pokocha. Powinnaś zacząć od
      zbudowania relacji z sama sobą. Zastanów się co w sobie lubisz, co Ci się
      podoba. Napisałaś, że jesteś wykształcona - to duzy atut, znaczy, że jesteś
      mądra, tylko pogubiłas się. Masz dopiero 30 lat i jeszcze masz szansę się
      odnaleźć. Nie buduj muru wokół siebie, spróbuj otworzyć się na ludzi, dostrzec
      w nich jakieś pozytywne cechy i na nich się skupić. Skoro dopiero zaczęłaś
      pracę to masz sporą szansę ztrzeć negatywne wrażenia. Kup pączki i poczestuj
      współpracowników, uśmiechaj się jak najczęsciej a zobaczysz, że nie masz wokół
      siebie wrogów. Nie wiem czy znasz efekt samospełniającej sie przepowiedni.
      Polega on na tym, że pewne opinie jakie mamy na temat innych ludzi potwierdzają
      się, bo tak myśląc zachowujemy się w stosunku do nich w określony sposób, co
      powoduje, że stają się tacy jak o nich myślimy. Jeżeli uważasz kogoś za wroga,
      stajesz się dla niego niemiła, unikasz go, wtedy on to wyczuwa i się rewanżuje.
      Reasumując daj ludzim szansę dostrzeżenia pozytywnej Ciebie.
      Ja wierzę, że Ci się uda, bo nie ma ludzi złych są tylko pogubieni!
    • alfika Re: moje życie 04.06.06, 21:46
      każdego dnia masz szansę inaczej podejść do ludzi i zmienić to, co Ci nie
      odpowiada
      żmudna, krok po kroku praca, która męczy - i daje efekty

      każdego dnia wybierasz od nowa, jak żyć

      dużo czasu przed Tobą - a już wiesz, co Ci się nie podoba - to dużo...
    • solaris_38 Re: moje życie 04.06.06, 22:38
      tomalka daj spokój
      pies na polu też nie ma ukochanego ani niczego nei osiągnał a ciszy sie i biega

      TO wciąż jest dla ciebie mozliwe
      czystar radosć zycia

      jesli po TO wyciągniesz rękę i oddasz za to .. swoje marzenia które i tak nie
      dały ci radości

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka