08.06.06, 21:38
Moze mój przypadek nie jest odosobniony ,ale mam problem.Od dłuższego czasu ( tj.od kilku lat) czuję wewnętrzny strach ,strach przed przyszłością ,strach przed życiem ,przed otwarciem się na innych ludzi.Są dni kiedy funkcjonuję w miarę normalnie ,potrafię się śmiać ,żartować ,dostrzegać pewne niuanse ,które czynią życie przyjemnym ,ale także zdarzają się okresy kiedy nie mogę się pozbierać do przysłowiowej "kupy".Często czuję się samotnie.Są znajomi ,jest rodzina i to jest w tym wszystkim najgorsze ,że nawet tym najbliższym nie ufam ,boję się że mnie okłamują ,chociaż wiem ,że chcą dobrze.Czuję wewnętrzny stres ,którego nie potrafię rozładować ,boję się ,że każda moja decyzja ,każdy mój ruch, gest może zadecydować o powodzeniu lub niepowodzeniu tego co będzie się działo w przyszłości.Każda ,nawet najmniejsza porażka mjest dla mnie pewnym urazem ,pewnym takim "sakofagiem" z którego nie mogę wyjść ,lub nie znam drogi wyjścia.Staram się znaleźć antidotum ,jakąś receptę ,która pomogłaby mi odrzucić stres ,strach ,ciągłe napięcie ,ale nie potrafię. Zdaję sobie sprawę ze swoich wad ,ze swoich niedoskonałości ,chciałbym z nimi walczyć ,iść jakoś do przodu ,ale boję się ,że sam nie dam rady ,że nie będę miał oparcia w nikim ,nawet w najbliższych ,bo widzę czasami sam ich bezradność ,bezsilność ,brak optymizmu ,zdrowego podejścia do życia.Chciałbym kiedyś żyć tak normalnie jak większość ludzi ,mając embiwalentne podejście do rzeczywistości.Chciałbym coś zmienić ,ale czuję bezsilność...
Obserwuj wątek
    • nicniewiem19 Re: strach... 08.06.06, 22:04
      Jakbym czytała o sobie.Wszystko wskazuje na to że masz nerwicę.Pomoże ci
      terapia u psychologa.Ja chodzę od 3 tygodni i mam zamiar wrocić do
      normalności,ale to wymaga pracy nad sobą i czasu.Pozdrawiam.
      • havana06 Re: strach... 10.06.06, 17:00
        Ja też !
        I jest mi b. źle!
    • mskaiq Re: strach... 09.06.06, 14:02
      Mysle ze najwazniejsze jest to ze widzisz ten strach, ze przeszkadza Ci. Zwykle
      pojawia sie uczucie strachu razem myslami ktore podwazaja nasza wiare czy to w
      ludzi czy w to co robimy. Kiedy to odczucie strachu odchodzi, kiedy konczy sie
      jego atak, pojawia sie rozsadek i wtedy zdajemy sobie sprawe ze strach byl
      bezpodstawny.
      Jesli chcesz pozbyc sie strachu, musisz kierowac sie rozsadkiem, musi byc ponad
      Twoimi odczuciami. Jesli Twoj rozsadek nie ulegnie uczuciu strachu i
      dziesiatkom mysli pelnych podejrzen to zaczniesz wygrywac ze strachem. Kiedy go
      pokonasz to przestanie sie pojawiac.
      Jesli chodzi o porazke to to nie mozesz winic Siebie, kazda porazka bierze sie
      z bledow ktore popelniamy. Trzeba je eliminowac, wtedy nie bedzie porazek i nie
      bedzie obwiniania sie o nie.
    • 7zahir Re: strach... 09.06.06, 14:20
      Jeden z piszacych na tym forum
      polecił mi dobrą książkę, która Tobie tez
      może pomóc zrozumiec siebie
      i wydobyc sie z matni strachu.
      Własnie ja dostałam.
      "Podróż w głąb siebie" Colin P. Sisson
      Pozdrawiam ciepło!
    • solaris_38 Re: strach... 09.06.06, 18:39
      wiekoszc ludzi okropnie cierpi
      z tej większosci większość radzi sobie wypierając cierpienia i zmuszajac sie
      rygorystycznie do zachowań jakby optymistycznych
      i to nei ejst wbrew pozorom takie głupie :) :) :)

      w każdym razie nie myśl sobie że chcesz być jak większosc ludzi bo własnei
      jesteś
      :)

      choć cie to pzreraża myśle że słusznei czujesz że "każda moja decyzja ,każdy
      mój ruch, gest moż
      > e zadecydować o powodzeniu lub niepowodzeniu tego co będzie się działo w przysz
      > łości"

      to prawda ale według mnei to brzmi dośc optymistycznie
      a wiesz czemu ?
      bo nie ma nic gorszego niż kiedy twoja pzryszłość nie zalezy od ciebie i
      twoich decyzji tylko od
      innych czy
      przypadku

      piszesz że chcesz walczyć z niedoskonałościami
      a co jesli najwiekszą twoją neidoskonałościa jest - nadmirne obciązanie się
      własną niedoskonałościa ?

      z tym iścim do przodu to tez trochę taka zbiorowa paranoja
      zcasem do przodu znaczy stanąc w miejscu i poczuć bycie samo z siebie

      inaczej zycie staje sie biegiem który nie przynosi treningu tylko wyczarpanie i
      brak poczucia sensu

      a bezsilnośćv jest ludzka

      kto ją zaakceptuje - pogodniej spojzry na sioebie
      pozwoli sobie byc bezsilnym człowiekczkiem kóry wszak moze decyzjami swymi
      wpływac na swój los
      raz lepiej raz gozrej ale ... sie uczy

    • witch-witch Re: Powinieneś szukac porady 09.06.06, 21:59
      profesjonalnej. I to jak najszybciej. To nie jest zdrowe i nie jest dobre abyś
      długo tak chodził będąc głeboko nieszczęsliwy. Powinieneś szukać pomocy
      profesjonalnej. Lekarza też nie zaszkodzi Tobie odwiedzić, są lekarstwa które
      zmniejszają stany stersowe i lękowe. Powinienes tęsknić za duchowym
      odpoczynkiem. Inna sprawa też jeżeli chodzi o przyszłość to mamy wszyscy
      wspólną....z krzyżem albo bez krzyża, marmurowy albo jedynie drewniany,
      przytulny nagrobek pod leszczyną....ot i to cała nasza przyszłość....
    • el_sqrwiel Re: strach... 09.06.06, 22:01
      Prowokacja:)
      • tingavinga Re: strach... 09.06.06, 22:35
        może człowiek jest nadwrazliwy...tak zapewne. Wizyta u dobrego psychiatry
        powinna pomóc. Jakies seanse na kozetce u psychologa powinny pomóc, ale jesli
        nie nastawisz sie na pozytywne myślenie, poniesiesz klęskę.
    • qurde1 Re: strach... 10.06.06, 13:39
      www.egzorcysta.pl/lek.html nic nie masz do stracenia....
    • sarka_farka Re: strach... 10.06.06, 15:50
      frodo, tez miewam takie stany - chyba kazdy je miewa. Jesli sie to jednak
      nasila, nie daje sie z tym zyc - faktycznie lepiej moze zasiegnac porady
      lekarza lub terapeuty.

      Mi bardzo pomaga zen. Ostatnio przeczytalam "odwaga - radosc niebezpiecznego
      zycia" autor Osho. Polecam Ci bardzo. Mysle, ze powinna Ci pomoc, czego goraco
      zycze.

      Mysle, ze juz sie "przebudziles" tylko nie wiesz co dalej z tym zrobic -
      dlatego strach jest tym wiekszy, bo wszyscy dookola "spia", wiec twoj strach
      jest absolutnie inny od strachu, ktory towarzyszy wiekszosci ludziom, a przez
      to tym bardziej czujesz sie wyobcowany. Przepraszam, ze troche motam, ale Osho
      dokladnie o tym pisze i ja zgadzam sie z nim absolutnie.
      • renkaforever Re: strach... 12.06.06, 06:21
        Strach powoduje, ze walczysz z samym soba, bo przeciez tak naprawde to jestes w
        opozycji. Nikt nie chce sie bac, chociaz lubi..tak troche strachu to nawet moze
        byc podniecajace.Ale kiedy strach zaczyna dominowac twoje mysli to zaczyna sie
        faktyczna destrukcja duchowa.To tak jakby czlowiek kurczyl sie w sobie, karlal,
        malal i faktycznie zamienial sie w kupke gowna, nikomu niepotrzebnego.Spala sie
        we wlasnym strachu. Ja mysle, ze tobie, czlowieku potrzeba pokoju, ktorego nie
        zaznasz od ludzi opanowanych strachem. Oni sa zrodlem twojej destrukcji, bo
        zaufales ich opiniom, wsrod nich wyrastasz, od nich sie uczysz.Nie pozostaje ci
        nic innego jak unikac kontaktow z tymi najbardziej przestraszonymi. Ty sam
        potrzebujesz wzmocnienia swojego ducha. Wzmocnic mozesz go przez medytacje ,
        modlitwe, odpowiednia literature, taka motywujaca, zachecajaca do zycia, do
        dzialania spokojnego, z sensem, bez pospiechu.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka