nat771
14.06.06, 20:39
Urodził się jako niechciane dziecko. Rodzice w ostatniej chwili zadecydowali,
że ciąża nie będzie usunięta. Ojciec odkąd pamięta był alkoholikiem. Kilka
razy siedział w więzieniu za poważne przestępstwa. Bił i zdradzał jego matkę.
Ona zawsze go tłumaczyła, wybaczała. Przez wiele lat gdy jej mąż siedział w
więzieniu ona samotnie wychowywała ich jedynego syna. Kłamała, że jej mąż
jest na placówce ukrywała ich biedę. Całe uczucie, wszystkie swoje marzenia i
pragnienia przelała na syna. A syn z tego korzystał: Zaczął kraść i kłamać
zanim osiągnął wiek 10 lat. Ona wszystko ukrywała łągodziła , on się coraz
bardziej rozzuchwalał. Wtedy wrócił ojciec z więzienia. Było lepiej - więcej
pieniędzy, więcej dyscypliny ale do czasu. Ojciec znowu zaczął pić, bić
zdradzać kraść. Znowu trafił do więzienia. Syn zaczął wtedy rozrabiać jeszcze
bardziej. Wtedy po raz pierwy usłyszał - żałuję, że cię nie usunęłam.
I tak się zaczęło. Wieczna szarpanina, okrutne słowa, alkoholizm od 15 roku
życia.Cudem skończył szkołe, studia - dobre studia. Przez te parę lat miał
kilkadziesiąt dziewczyn, epizody satanistyczne, pobicia i przede wszystkim
kradzieże- okradał najczęściej własną matkę , która żeby przeżyć brała coraz
większe kredyty. Do dziś je spłaca. Wtedy go poznałam- czarujący cham tak go
teraz określam. Był taki opiekuńczy, cudownie delikatny. Wzięliśmy ślub,
urodziła się córa. Bajka. Wszystko było ok. Jedynym minusem było potworne
wtrącanie się we wszystko jego matki. We WSZYSTKO..Nawet chciała wiedzieć co
się dzieje u nas w łóżku. Żądała wyciągów z konta. Jednym słowem - kontrola.
Nikt ani słowem nie zająknął się o jego przeszłości i o problemach tej
rodziny. NIKT. Wszystko było cacy ukrywane w 4 ścianach. Jakiś czas temu
zaczęły się problemy - pijaństwo , awantury, kochanka, która lepiej rozumie.
Wyczyszczone konto w banku to drobiazg. Okazało się, że wszystko co o nim
wiedziałam to jedno wielkie KŁAMSTWO. Dowiedziałam się cudem prawdy o
przeszłości jego rodziny. Rozwodzimy się ale to nie koniec. Zaczęły się
groźby, straszenie odebraniem dziecka. itd. po kilku chwilach przepraszanie i
płacz .Jednym słowem kompletne szaleństwo.
Zdaje sobie sprawę, że muszę uciekać z dzieckiem od tego człowieka.Ale nie
opluwajcie mnie- chcę mu jednak jakoś pomóc.Wiem, że to jego rodzice zawinili
i możliwe, że nie da się go już naprostować. Ale mamy córkę i boję się, że
poprzez kontakty z nim on też może ucierpieć.