Gość: mała mi IP: *.lodz.sdi.tpnet.pl 27.10.01, 12:35 Czy istnieje szczęśliwa miłość?Jak do tej pory nie spotkałam na forum tego wątku.To jest czy jej nie ma?Czy nie piszemy otym co cieszy a tylko o tym co boli? Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
Gość: Milka Re: szczęśliwa miłość....istnieje???????? IP: *.kulczyktradex.com.pl 27.10.01, 12:41 Świetne pytanie! Mnie również ta kewstia nurtuje od dłuższego czasu-czy nikt nie kocha długo i szczęsliwie? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Melba Re: szczęśliwa miłość....istnieje???????? IP: *.man.polbox.pl 27.10.01, 13:02 Kiedy boli, jest bardziej spektekularnie, no i bardziej swidruje dziurę w sercu. Tak to chyba jest, że człowiek częściej leci się wypłakać, niż podzielić radością. Te dobre w związku przeżycia sa często tak intymne, lub po prostu mogą wydawać się banalne. Kiedy napiszę, że w nocy nie mogłam spać, bo sobie słuchałam jeso oddechu i napawało mnie to szczęściem, to mi zarzucicie banał w stylu nowozuelskim. Ale kiedy wyleję łzy nad awanturą, to pospieszycie na pomoc. I za to zresztą kocham to forum. Tu ludzie chyba jednak więcej dają, niż biorą, a jak potrzebują, to sami mają skąd zaczerpnąć. A co do pytania - myślę, że istnieje. Tylko jest bardzo trudna. I może te trudy tu właśnie choć częściowo przezwyciężamy? Odpowiedz Link Zgłoś
alka_xx Re: szczęśliwa miłość....istnieje???????? 27.10.01, 14:39 Kazda milosc ktora zaczyna kielkowac w naszych sercach wydaje sie piekna i szczesliwa. Bo moc kochac to najwieksze szczescie czlowieka. Chyba kazdy kto to przezyl wie, jak niewyobrazalnie pieknie jest gdy milosc zakwita, gdy rozwija sie niemalze bez naszego udzialu potem zyje swoim tzn. naszym zyciem. Ten cudowny rozkoszny dreszczyk gdy chocby tylko wypowiemy jego /jej imie, przypomnimy sobie dotyk jego/jej dloni, brzmienie glosu... Wchodzac na cudowna sciezke milosci zawsze wierzymy ze bedzie to ta jedyna,ze bedzie wieczna, ze potrwa .. az smierc nas nie rozlaczy. Wtedy , gdy jestesmy bardzo szczesliwie zakochani, swiat wydaje sie piekniejszy, ludzie cudownie zyczliwi, nic nas nie drazni i nie denerwuje u nikogo , nasi ukochani sa bez wad... Wyobrazcie sobie jak byloby "lukrowo" gdyby kazdy kochal kogos i na dodatek z wzajemnoscia. Nie byloby zazdrosci, niepotrzebne bylyby lzy, chyba ze lzy szczescia ... Ale co sie dzieje - nagle , brutalnie wkracza w ta nasza idylle cos, co powszechnie nazywamy proza zycia. I wtedy nasze alter ego, albo jak kto chce je nazwac bierze nas w obroty. I tylko od nas wowczas zalezy czy milosc zostanie, nie wycofa sie, czy wytrwa na swoim "posterunku" bo jesli nie, to ...... dalej prosze czytac watki o milosci nieszczesliwej, bo ta, niestety, istnieje napewno. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ja Re: szczęśliwa miłość....istnieje IP: *.ostrow-wielkopolski.sdi.tpnet.pl 27.10.01, 20:21 taaaak..........istnieje. Ale nie obiecuję, że jest łatwa! A jakbym powiedziała ile już istnieje - to chyba nie uwierzyłabym sama. I nie jestem osamotniona! na ROMANTICA już to "obrabiano" i było kilka osób chcących to pomniejszyć, zdeprecjonować.... Szukajcie JEJ a znajdziecie. Z całego serca życzę! WSZYSTKIM! Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: volny poszukaj dokladniej - szczęśliwa miłość...istnieje IP: *.dsl.lsan03.pacbell.net 28.10.01, 01:55 Gość portalu: mała mi napisał(a): > Czy istnieje szczęśliwa miłość?Jak do tej pory nie spotkałam na forum tego > wątku.To jest czy jej nie ma?Czy nie piszemy otym co cieszy a tylko o tym co > boli? ...................................................................................................................................................................... Pozdrawiam czytelnikow i autorke tego tematu. ALE po przeczytaniu kilku wypowiedzi przegladnolem wiecej, az do konca. Staram sie nie rozpisywac, ale w zyciu jestem gadula i nie zawsze mi to wychodzi. W kilku innych postingach staralem sie dac jakies wskazowki osobom zainteresowanym. Tutaj pisze tylko dlatego zeby POTWIERDZIC ZE Z PERSPEKTYWY CZASU ZE PIELEGNOWANA MILOSC MOZE TRWAC WIECZNIE.. U mnie za 3 miesiace bedzie 26 lat od mometu kiedy pomaszerowalem na piechote zeby szybciej ( nie chcialem czekac na autobus ) do akademika Piast w Krakowie. Pamiatam kazda godzine z pierszego tygodnia spotkania z moja przyszla dziewczyna. Bylem kilka razy w akademiku na korepetycjach z jezyka rosyjskiego w pazdzierniku 1975 roku. Potrzebowalem pomocy z jezyka rosyjskiego. Nalazem studentke na rusycystyce, ja studiowalem na innej uczelni. Ktora zaofiarowala mi pomoc TYLKO tego od niej oczekiwalem i to jej powiedzialem na pierszym spotkaniu. W pazdzierniku 1975 bylem w pokoju akademickim moze 3, 4 razy wtedy do pokoju jak po ogien wpadla kolezanka tej Rucysystki. Raz moze na 5 minut dtugi raz na godzine na pewno nie wiecej. ( bardzo fajnie nam sie rozmawialo, no ale krotko bo na mnie czekalo rosyjskie z ta druga ) Z niedzieli 9 na 10 poniedzialek postanowiem ze musze porozmawiiac z ta koleznka rucysystki, ktora jak widzicie bardzo mi wpadla w oko ( pozniej mi powiedzla ze jej tez, ale mysla ze ja jestem chlopakiem rucysystki ). Szedlem a raczej unosilem sie nad chodnikiem. Cale rano myslalem o tym jak to bedzie i wieczorem przed 19 unioslem sie do akademika Piast. Oczywiscie wyobrazealem sobie ze rucysystki nie bedzie ze BEDZIE TYLKO ROSA. Po latach wiem ze tylko Bozia mogala tak wszystko wyrezyserowac. NIe tylko ze rucysystki nie bylo przez caly wieczor, ALE doslownie zdezylem sie z Rosa jak wszedlem do akademika. A bylo to tak ja wszedlem glownym wejsciem od ulicy przeszedelm podwojne drzwi skrecam w prawo by na portiierni zostawic ( jak grzeczny chopczyk lefitymacje studencka), kontem oka widze jak by z lewej strony czyli z dzwi na przeciwko ( dzwi z jadalni wychodzi ROSA i kieruje sie w lewo do windy ( na 7 pietro ) ROSA Wiedze moja przyszla ma wielki usmiech na twarzy jak mnie zobaczyla. No i oczywiwcie RAZEM POMASZEROWALISMY DO WINDY na oczach portierki ktora nie miala prawa zareagowac ( ulatwieniem dla mnie bylo to ze byl to akakemik mieszany ) . Potem na gorze zorientowalem sie ze zapomalem zostawic legitymacje. Rozmawialismy do 23:00 We wtorek przygotowywalem sie na kolokwium na srode rano We srode mielismy umowione spotkanie. wieczorem 12 XI 1975 roku Jak szedlem w pon do ROSY i caly ranek w pon to oczyma duszy wyobrazalem sobie ze TA DZIEWCZYNA MUSI BYC M O J A. ( KIEDY i jak JEJ TO POWEIDZILEM mam to napisac ??? ) Historja jest dluga i pelna zakretow rodzice sie sprzeciwiali i to obydwu stron rucysystka chcial moja KOCHANA ROSA ortuc inne rozne rzeczy. Pisze to z Los Angeles. Minelo cwierc wieku dla mnie to jakby bylo wczoraj pamiatam bardzo duzo I Jestem oraz napisze za Rosa BARDZO SZCZESLIWI Mielismy duzo w dol i w gore ale tylko szczere bezganiczne zaufanie i wielka milosc przeprowdzila nas przez wszystkie problemy zycia. Dlatego pisze na tym forum o rzeczach ktore weim ze sa wazne i gdybym ja to tylko wiedzlal 10, 15, czy 20 lat temu nasze zycie mogloby rozwijac sie jak by szybciej i jeszcze lepiej oraz mozne nie musielibysmy pokonywac problemow jakie napotykalismy. Mysle jak napisac co sie sklada na to ze tak sie dobrze rozumiemy ale to bardzo duzy temat , a nie chce pisac zdawko czy po lebkach. Jezeli moj polski jest troche kulawy to wybaczcie mi jak jestem w emocji to zawsze tak jest, a po zatym mialem w technikom z polskiego trojke na szynach ( notabene bylo to technikum eneretyczne o speckalnoci trakcja kolejowa ! to mnie chyba usprawiedliwia ) Witold Wolkowski email Witold@volny.com Odpowiedz Link Zgłoś
dike Re: szczęśliwa miłość....istnieje???????? 28.10.01, 09:33 Gość portalu: mała mi napisał(a): > Czy istnieje szczęśliwa miłość?Jak do tej pory nie spotkałam na forum tego > wątku.To jest czy jej nie ma?Czy nie piszemy otym co cieszy a tylko o tym co > boli? A może miłość... może miłość nie jest uczuciem...Uczucia to namiętność, pożądanie, zazdrość, radość z bliskości drugiej osoby, gniew, niechęć, podziw, fascynacja... A MIŁOŚĆ to - ZOBOWIĄZANIE. Tak jak wierność, uczciwość... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: M Re: szczęśliwa miłość....istnieje???????? IP: *.warszawa.adsl.tpnet.pl 28.10.01, 09:36 TU nie znajdziesz, tutaj najwyżej zaczniesz, umówisz się. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: kwieto Re: szczęśliwa miłość....istnieje???????? IP: *.ipartners.pl 29.10.01, 00:22 KAZDA milosc moze byc szczesliwa - i wbrew pozorom nie wymaga to szczegolnego wysilku... Odpowiedz Link Zgłoś
dorota49 Re: szczęśliwa miłość....istnieje???????? 29.10.01, 08:19 Masz rację .ISTNIEJE. Czasem bywa nieco trudnawa ale istnieje. Pozdrawiam ,szczęśliwie zakochana !!!!! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: alka Re: szczęśliwa miłość....istnieje???????? IP: 10.10.10.* / *.mr.com.pl 29.10.01, 09:15 Gość portalu: kwieto napisał(a): >... i wbrew pozorom nie wymaga to szczegolnego wysilku... Nie zgadzam sie - to wlasnie ogromny nasz wysilek sprawia ze milosc nie odchodzi w sina dal... Wysilek rozumiany jako realizowane w zwiazku: takt i delikatnosc, lojalnosc i zrozumienie, zaufanie, wzajemna tolerancja i porozumienie co do uznawanych zasad, kultura osobista , urok i wdziek, nawet umiejetnosc wybaczania, chodzenie na kompromisy, takze dobor seksualny choc jego brak nie powinien decydowac mimo wszystko / najlepiej sprawdzic wczesniej!!!?.../ Trzeba wlozyc baaaaardzo duzo pracy by w szczesliwy zwiazek nie wkradla sie nuda i rutyna bo wtedy zaczyna sie udawanie szczescia ,a to takze bardzo meczy wiec nalezy juz na poczatku zdecydowac ktory "rodzaj wysilku" bardziej nam sie oplaca... Takze jestem zdania ze bycie we dwoje jest radoscia sama w sobie, ale szczesliwe bycie we dwoje to juz wyzwanie.... alka Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: kwieto Re: szczęśliwa miłość....istnieje???????? IP: *.ipartners.pl 29.10.01, 09:45 Gość portalu: alka napisał(a): > Wysilek rozumiany jako realizowane w zwiazku: takt i delikatnosc, lojalnosc i > zrozumienie, zaufanie, wzajemna tolerancja i porozumienie co do uznawanych zasa > d, > kultura osobista , urok i wdziek, nawet umiejetnosc wybaczania, chodzenie na > kompromisy Wszystko to jest wysilek, o ile w trakcie "podrywania" udajesz kogo innego. Jesli od poczatku zachowujesz sie "normalnie", nie musisz sie starac tych cech wywolywac, one juz w Tobie sa... Odpowiedz Link Zgłoś
alka_xx Re: szczęśliwa miłość....istnieje???????? 29.10.01, 10:06 Gość portalu: kwieto napisał(a): > Gość portalu: alka napisał(a): > Wszystko to jest wysilek, o ile w trakcie "podrywania" udajesz kogo innego. Jes > li od poczatku > zachowujesz sie "normalnie", nie musisz sie starac tych cech wywolywac, one juz > w Tobie sa... Jak zwykle masz wyidealizowane spojrzenie / podoba mi sie to !/Ale czy aby na pewno TO JEST NORMA? smiem watpic, a poza tym powszechne jest udawanie kogos innego tzn. lepszego, bo to zawsze zwieksza szanse na zalapanie sie. Bo szczescie pojmowane jest roznie przez roznych ludzi...Dla jednych jest to zamazpojscie li tylko rozumiane jako formalna strona zagadnienia/reszta jakos to bedzie/,a dla innych "wlasciwie" realizowane potrzeby emocjonalne Nie wierze ze nie znasz takich sytuacji chocby ze slyszenia... Jestesmy spoleczenstwem / przepraszam za ten aspekt/ o bardzo zroznicowanych, czesto jeszcze nie wyksztalconych "odruchach cywilizacyjnych i kulturowych " i nasze pobozne zyczenie, aby wszyscy byli TACY jak wyzej wspomnialam dalekie jest od realiow. Przeciez zyjemy na tym samym swiecie, niemozliwe bys tego nie dostrzegl... alka Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: kwieto Re: szczęśliwa miłość....istnieje???????? IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 29.10.01, 12:20 Oczywiscie, swiat jaki jest kazdy widzi. Ale to, ze 3/4 spoleczenstwa zachowuje sie tak jak sie zachowuje, nie oznacza jeszcze, ze to jest "normalne". ewentualnie mozesz powiedziec, ze jest to powszechne. To o czym ja mowie, nie jest idealizowaniem - to sie da "wdrozyc". I jest to po pierwsze mniej meczace (nie musisz udawac), po drugie uczciwsze (bo w przeciwnym razie wlasciwie budujesz milosc, zwiazek od oszustwa), po trzecie przyjemniejsze dla kazdej ze stron (bo nie musisz sie starac, wiec kazdy gest jest radoscia). Poza tym, nie stawialbym znaku "=" pomiedzy dlugoscia zwiazku a jego szczesliwoscia. A czytajac ten watek odnosze takie wrazenie. Milosc trwajaca rok moze byc szczesliwsza od tej dziesiecioletniej - to zalezy nie od tego czy jestes z kims razem, ale JAK z nim jestes Odpowiedz Link Zgłoś
alka_xx Re: szczęśliwa miłość....istnieje???????? 29.10.01, 12:31 Znowu cos nie tak - ja nigdzie nie utozsamiam dlugosci ze szczesciem. Sama twierdze ze " szczescie krotko trwa" i trzeba cieszyc sie kazda chwilka , ale jednak powszechne jest mniemanie , ze jak szczesliwie to dlugo./ Przyklad Babci Emilii !! i jej Meza /. Co do calej reszty, to wlasciwie zgodziles sie ze mna tylko innymi slowy. pozdrawiam alka Odpowiedz Link Zgłoś
seboc Re: szczęśliwa miłość....istnieje???????? 29.10.01, 08:23 Nie wiem. Bardzo lubię słuchać jednak, że istnieje. Dzień dobry! Pozrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: dzis Re: szczęśliwa miłość....istnieje???????? IP: *.opole.cvx.ppp.tpnet.pl 29.10.01, 08:57 moja odpowiedz na to pytanie ukryta jest w slowach : .....takie moje wedrowanie...... pozdrawiam i zycze powodzenia; Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Czart Re: szczęśliwa miłość....istnieje???????? IP: *.poleczki.dialup.inetia.pl 29.10.01, 09:37 Jasne, ze istnieje i w moim przypadku nie wiaze sie z wielkimi wyrzeczeniami czy ciezka praca. Po prostu JEST! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: renka Re: siwe golabki IP: *.sympatico.ca 30.10.01, 23:15 Szczesliwa milosc tez kojarzy mi sie z para siwiutkich staruszkow, pomagajacych sobie nawzajem wsiasc do tramwaju. Dziwne, to mi sie zapamietalo, taki obraz sprzed lat .A z drugiej strony, ilez to chwil razem maja za soba, ilez wspomnien, wspolnych herbatek, szalenstwa, cierpien i wznioslych momentow, ilez roz porzuconych we wzgardzie,a ilez calowanych ? Odpowiedz Link Zgłoś
watka Re: poszukaj dokladniej - szczęśliwa miłość...istnieje 28.10.01, 01:23 A we mnie nikit nie chce sie zakochac. Z reguly jest atrakcja, pozadanie i to wszystko. Tylko duzy pociag fizyczny. Przy tym nie jestem puszczalska (moze tu problem). Moze to moja osobowosc, bo mezczyzni mowia ze jestem naiwna (a oni wola inne?). Ale podobno tez jestem b.dobra. to gdzie problem? prosze o rady. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: renka Re:szczesliwa milosc IP: *.sympatico.ca 28.10.01, 05:58 Szczesliwa milosc istnieje. Jezeli sie nie zjawia w pore..nalezy szukac tego twojego chlopiny. Jest szkola, praca, znajomi, internet(!!!) i przerozne miejsca, gdzie moga sie znajdowac odpowiedni kandydaci na milosc.Od ciebie zalezy czy bedzie to szczesliwa milosc czy nie.Nie ma tu zadnych regul.Czasem , podobno, ludzie zyja obok siebie wiele lat, a jeden wieczor wystarczy aby zostali razem "na zawsze". Czasem chodza kilka lat ze soba i nagle sie rozchodza, bo milosc nie wytrzymala proby czasu. Ona nie jest wieczna. Ile trwa i jaka jest, zalezy od ciebie. Podobno, ta NAJWIEKSZA milosc powstaje na fundamentach PRZYJAZNI.Wiem cos o tym.Szukaj wsrod przyjaciol. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Iza Re:szczesliwa milosc IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 28.10.01, 09:26 na to pytanie sama staram sie znalezc odpowiedz, moje serce mowi mi ze tak, ale rzeczywistosc calkowicie temu przeczy. ostatnia milosc jaka spotkalam byla w moim dziecinstwie pomiedzy mymi dziadkami, do dzis pamietam dziadka stojacego w drzwiach i wolajacego babcie (po 28 latach malzenstwa). Trzymal w rekach sliczna czerwona roze oraz jakis drobiazg i powiedzial do niej "to dla Ciebie moja Milusiu" (babcia ma na imie Emilia) takie proste cieple slowa wyrazajace wszystko, nadajace sens zyciu. milosc trzeba chyba nosic w sobie trzeba chciec obdarowac nia kogos innego, to wymaga duzego poswiecenia czesto poswiecenia samego siebie a my co raz rzadziej jestesmy do tego zdolni. Odpowiedz Link Zgłoś