Dodaj do ulubionych

leczenie depresji

IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 01.02.03, 10:05
Chcę zapytać jaki macie stosunek do leczenia "antydepresantami". To dla mnie
bardzo ważne. Czy nie jest to leczenie czysto objawowe? Chodzi mi o złość,
która jeśli jest niewyrażona, zalega i powoduje depresję. Czy nie jest to
trochę jak zaklejanie rany kawałkiem kolorowego papieru?
Obserwuj wątek
    • Gość: Malwina Re: leczenie depresji IP: proxy / *.d1.club-internet.fr 01.02.03, 10:18
      to depresja powoduje zlosc a nie na odwrot (moim skromnym zdaniem ;-)
      a leczenie....?
      coz gdy nie mozna inaczej, nie ma sensu robic z tego afery
      papierek kolorowy czy nie, wazne zeby przezyc
      • Gość: Imagine Re: leczenie depresji IP: *.unl.edu 04.02.03, 17:11
        Gość portalu: Malwina napisał(a):

        > to depresja powoduje zlosc a nie na odwrot (moim skromnym zdaniem ;-)
        > a leczenie....?
        > coz gdy nie mozna inaczej, nie ma sensu robic z tego afery
        > papierek kolorowy czy nie, wazne zeby przezyc
        Malwinko ? A nie poplataly sie przypadkiem przyczyny ze skutkami ?
        To zlosc, ta chowana, nie majaca swego ujscia w polaczeniu z innymi tlumionymi
        uczuciami powoduje depresje. I jesli tak zrozumiemy to zagadnienie, to
        rzeczywiscie psychotropy sa tylko posypywaniem talkiem.
        Pozdr, Imagine.
    • i.k Re: leczenie depresji 01.02.03, 10:50
      Nie bój się "antydepresantów",od tago trzeba zacząć ! Potem przyjdzie czas na
      psychoterapię,która też jest niezbędna...Niedługo będziesz patrzyła z zupełnie
      innej perspektywy...na swoją złość i ból. Nie zastanawiaj się jak to działa,
      ważne,żeby skutecznie...Trzymam kciuki !!
    • Gość: Fil Re: leczenie depresji IP: 212.33.67.* 04.02.03, 10:16
      Czy znasz konsekwencje nieleczonej depresji? Chyba nie ma nad czym sie
      zastanawic.
      Pozdrawiam
      • Gość: ToeToe Re: leczenie depresji IP: *.ihug.co.nz / *.ihug.net 04.02.03, 10:32
        A jakie sa??
    • Gość: kk Re: leczenie depresji IP: *.jci.com 04.02.03, 17:43
      leki antydepresyjne stosuje sie w depresji endogennej - wtedy sa naprawde
      potrzebne i nie ma sie co zastanawiac

      w depresji egzogennej, tej 'neurotycznej' to ja bym wybrala psychoterapie.
    • Gość: załamana Re: leczenie depresji IP: proxy / 217.8.186.* 04.02.03, 18:11
      Właśnie wróciłam od lekarza, który zapisał mi lek ze średniej półki (mam na
      myśli stopień działania, a nie cenę). Jestem w takim stanie, że bez pomocy
      leków nie można ze mną przeprowadzić terapii. Sama nie zdawałam sobie z tego
      sprawy. Myślałam, że nie mogę wstać z łóżka, bo jestem przepracowana albo
      leniwa. Że ciągle chce mi się płakać, bo jestem histeryczką, że nie umiem
      podjąć działań, bo jestem ofermą, że siedzę w kabinie pod prysznicem i boję się
      wyjść na zewnątrz, bo to taka fanaberia. Lekarz stierdził - najpierw "prochy:,
      żeby mnie trochę naprawić, potem terapia.
      Myślę, że gdybym zaczęła pić albo ćpać, to byłoby zalepianie kolorowym
      plasterkiem. Same leki nie załatwią sprawy, a w moim przypadku są elementem i
      etapem terapii. Piszę tak na początku mojej drogi, jeśli się uda, podzielę się
      optymizmem, jeśli nie, to i tak nie przeczytacie mojego nekrologu, bo nie
      wiecie, kim jestem:-)
      • Gość: Imagine Re: leczenie depresji IP: *.unl.edu 04.02.03, 18:30
        Gość portalu: załamana napisał(a):

        > Właśnie wróciłam od lekarza, który zapisał mi lek ze średniej półki (mam na
        > myśli stopień działania, a nie cenę). Jestem w takim stanie, że bez pomocy
        > leków nie można ze mną przeprowadzić terapii. Sama nie zdawałam sobie z tego
        > sprawy. Myślałam, że nie mogę wstać z łóżka, bo jestem przepracowana albo
        > leniwa. Że ciągle chce mi się płakać, bo jestem histeryczką, że nie umiem
        > podjąć działań, bo jestem ofermą, że siedzę w kabinie pod prysznicem i boję
        się
        >
        > wyjść na zewnątrz, bo to taka fanaberia. Lekarz stierdził -
        najpierw "prochy:,
        > żeby mnie trochę naprawić, potem terapia.
        > Myślę, że gdybym zaczęła pić albo ćpać, to byłoby zalepianie kolorowym
        > plasterkiem. Same leki nie załatwią sprawy, a w moim przypadku są elementem i
        > etapem terapii. Piszę tak na początku mojej drogi, jeśli się uda, podzielę
        się
        > optymizmem, jeśli nie, to i tak nie przeczytacie mojego nekrologu, bo nie
        > wiecie, kim jestem:-)
        Nie przejmuj sie. Ty jestes zdrowa, to tylko w Twoim ciele sie poplatalo.
        Ja wiem kim jestes, nie ma obaw o to. I wlasnie w tym sensie masz racje ze nie
        ujrzymy Twego nekrologu, bo Ty nigdy nie umrzesz.
        Zycze duzo, duuuuuuuuzo humoru.
        Imagine.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka