Dodaj do ulubionych

Toksyczny do bólu

29.07.06, 10:09
wstałam dziś rano i postanowiłam sie pozbierać... wczoraj nawet nie płakałam
dzis wzięlam kartke papieru i napisałam
- Ćpun
-Cham
- Egoista
- Kłamca
- Zadufany w sobie
- Nieczuły, nieromantyczny, bezczelny

Wszytko to znosiłam przez wiele miesięcy... zakochana... dawałam z siebie ile
umiałam...

1. Spóźnia sie na spotkania 15 minut i tłumaczy, że nie chciał czekać na mnie
10 minut
2. Po imprezie umiera i cały świat powinien sie nad nim użalać
3. Każdemu w koło opowiada jaki jest biedny bo rozpoczął staż i musi wstawać o
5tej do pracy
4. W ostatniej chwili kiedy jestem już ubrana i chce wychodzić odwołuje
spotkanie bo mu sie nie chce, głowa boli i sie nie wyspał i uważa że to jest
ok bo jest szczery, a mnie za rozpieszczoną skoro mam pretensje
5. Cały dzień (nie licząc teraz stażu) czyta sport na necie, ogląda tV i
pornusy, a twierdzi, że ja nie mam zainteresowań
6. Moją chęć przytulania, czułości i seksu ta właśnie kwituje "Ty nic nie
lubisz robić" "Ileż można leżeć" "Zainteresuj sie czymś"
7. Nie lubi sie całować nie uznaje gry wstępnej seks raz na tydzień 5 minut i
po sprawie i uważa sie za MACHO
4. Odpytuje mnie z miast i państw i nabija sie że sie nie znam bo on jest
dobry z geografii
5. Głośno sie dziwi że wiem kto to jest Lynch czy Jarmusch i jakie filmy
nakręcili - to jest wielka wiedza że sie filmy na DVD ogąda,
5. Uważa że jest kimś bo ma wyższe wykształcenie, ksążek nie czyta a indeksie
same mierne
6. Nie mial pracy nie szukał, spał do 14tej, potem TV, net itp, i gadka że
chciałby założyć swój własny biznes .. TYLKO JAKI???!!
7. Nie lubi romawiać gada głupoty które strasznie ranią, zamyka sie w sobie po
byle kłótni, coś w nim "pęka" jest rozczarowany moją osobą zastanawia sie nad
sensem...
8. Każe mi przytyć, nie mówi komplementów, krytykuje
9. Na spotkanie ze mną po miesiącu nawet nie chciało mu sie umyć włosów,
włożył stare łachy - następnego dnia jechał nad morze więc pewnie ciuchy i
mycie włosów odłożył na tą okazję
10. Nie pisze esemesów, rzadko odpisuje, puszcza strzałki kolegom
11. pisze do swojej przyjaciólki z uśmiechem, że nie wie czy jest zakochany, z
uśmiechem że od miesiąca nie jest już ze mną , z UśMIECHEM "odwołam dzisiejsze
spotkanie z nią" A ona uważa że on trafia na nienormalne laski - tak
szpiegowanie i zazdrość dotąd mi obce poznałam doskonale dzięki niemu
12. Zaprosił mnie do teatru ze swoimi znajomymi, za którymi nie przepadałam,
nie miałam ochoty, chciałam zostać domu, prosiłam, powiedział że to dla mnie,
że mam sie cieszyć że juz nie odwoła ... potem kazał mi oddać za bilet żeby
mieć na piwo. Od tego czasu zawsze sama płaciłam za siebie, nie przeszkadzało
mi to ale dopisze do listy
13.bierze dragi... wypiera sie.. potrafi powiedzieć, że nic mu sie nie chce bo
mnie nie kocha, a potem nie pozwala mi odejść
14. Czułam sie przy nim jak zero jak mała idiotka... mam pracę o kilku lat,
mam dodatkową pasję "po godzinach" która przynosi mi mały dochód.. lubię
kosmetyki i modne ciuchy nie wiem w jakim państwie leży Reykjawik - dlatego
jestem zerem??

Mimo to musiałam to wszytko wypisać żeby sobie tu wracać kiedy znów zachce mi
sie tęsknić, wrócić, płakać ...
Obserwuj wątek
    • waldek1610 za bardzo sie przejmujesz 29.07.06, 10:33
      Czesc,
      Wiesz nawet w udanych zwiazkach mozna zaobserwowac jakies problemy czy mniej
      wiecej polowe punktow wymienionych przez Ciebie.

      Wydaje mi sie ze twoj chlopak nie jest typem romantyka, wiec moze zle
      dobraliscie sie.

      Ja jestem niepoprawnym romantykiem i mam nature humanistyczna a moja zona co tu
      wiele mowic studiowla matematyke...ale w naszym przypadku mozna powiedziec ze
      sie przeciwnosci sie przyciagaja :)

      Po prostu mialem szczescie bo moja zona jest we mnie zakochana po uczy i
      akceptuje mnie takim jakim jestem. Ale to chyba dlatego ze w lozku jestem
      bardzo aktywny, i w przeciienstwie do twojego chlopaka ...mysle ze mam goracy
      temperament.

      Nie wiem czy mozesz zmienic swojego, albo musisz zaakceptowac go takim jakim
      jest albo odejsc i znajsc sobie bardziej odpowiedniego partnera. Zreszta
      zwiazek kobiety i mezczyzny to wyrzeczenia, i wymaga duzo cierpliwosci i
      wyrzeczen.

      • aby_zapomniec Re: za bardzo sie przejmujesz 29.07.06, 10:45
        dziękuję za odpowiedź, ale to chyba nie tak..
        Chciałam wszystko zrozumieć i zaakceptować.
        Może nie dokońca sie wyraziłam co sie działo w związku.. bo to była bardziej
        taka publikacja mojej prywatnej listy jego wad... stworzonej po to żeby łatwiej
        mi było sie pozbierać po zakończonym już etapie życia.
        Kłamstwa, narkotyki, upokarzanie... długo mogłabym pisać, ale myśle, że nie
        warto.. i że znajdą sie kobiety które wiedzą o czym piszę i same dodają coś od
        siebie do tego worka brudów..
        Związek wymaga cierliwości i wyrzeczeń - ale chyba z obu stron.. a on jak
        napisałam po każdej próbie rozmowy był obrażony i rozczarowany.
        • waldek1610 Re: za bardzo sie przejmujesz 29.07.06, 11:20
          aby_zapomniec napisała:

          > Związek wymaga cierliwości i wyrzeczeń - ale chyba z obu stron.. a on jak
          > napisałam po każdej próbie rozmowy był obrażony i rozczarowany.

          dlatego ze nie wszyscy sa w zwiazkach dla milosci, niektorzy sa w zwiazkach dla
          korzysci jakie z takiego ukladu wyplywaja. Niestety sa ktorzy wiarza sie z
          druga osoba bo czuja sie samotne lub potrzebuja seksu, i mowa nie tylko o
          mezczyznach, kobiety tez czesto "pasorzytuja" w zwiazku.

          Ja tez kiedys mialem dziewczyne Junko, ona cieszyla sie jak dziecko gdy cos dla
          niej robilem, nawet przyjmowala moje deklaracje milosci, ale sama oprocz seksu
          nie byla wstanie lub po prostu nie byla gotowa dac mi milosc. Wiec niby nie
          kochala, ale tez nie pozwalala odejsc. Wkoncu musialem odejsc bo milosc
          kosztuje i nie mozna ciagle tylko dawac.

          Teraz po wielu latach uzmyslowilem sobie ze niektore osoby nigdy nie potrzebuja
          wielkiej milosci, wiem ze gdybym nie odszedl to na pewno teraz bylibysmy
          malzenstwem, ale czy bylbym w takim wykalkulowanym zwiazku szczesliwy, na pewno
          nie.

          Niestety ona przypominala twojego faceta, chcialabyc adorowana, ale sama nigdy
          od siebie nie chciala cos dac.
          • tulla_p Re: za bardzo sie przejmujesz 29.07.06, 11:49
            porownanie twojej bylej z kolega o ktorym mowa jest chyba pomylką!!!chlopak
            obrazal dziewczyne, wysmiewal ja bo nie znala jakiegos miasta, byczył sie w
            domu, nie zarabial i mial czelnosc cokolwiek mowic swojej pracujacej
            dziewczynie??? czytanie ze zrozumieniem to dobra rzecz Wladku, serdecznie
            wspolczuje dziewczynie i dobrze zrobila ze nie sa razem a rady typu chyba za
            bardzo sie przejmujesz...no wybacz, nie ma miejscu.
            • waldek1610 Re: za bardzo sie przejmujesz 29.07.06, 12:13
              mylisz sie Tulla, ja stracilem 2 lata mojej mlodosci, angazujac sie w nia, a
              ona nie robila sobe z tego nic ze ja ja kocham a ona mnie trzyma nie
              odwdzieczajac sie tym samym,i byla ze mna tylko dlatego ze bylem jej na reke.

              Ona byla tak samo wyrachowana i bez serca tak jak ten facet.
              • nostra_damus Re: za bardzo sie przejmujesz 29.07.06, 12:13
                Waldek hehehe
                • aby_zapomniec Re: za bardzo sie przejmujesz 29.07.06, 12:45
                  Nostra, nie przypuszczałam, że taka krótka odpowiedź w tak poważnym dla mnie
                  temacie sprawi, że parsknę prosto w monitor :)
                  • waldek1610 Re: za bardzo sie przejmujesz 29.07.06, 12:47
                    tylko co bylo jego wypowiedzi takiego smiesznego? A ty chyba juz zaczynasz
                    zapominac o tym twoim bylym, skoro parskasz smiechem, to dobry objaw :)
    • aluska2003 Re: Toksyczny do bólu 29.07.06, 13:20
      Moim zdaniem nie powinnaś do niego wracać. Będzie Ci ciężko, ale jeśli dasz
      radę na początku, to się od tego uwolnisz i spotkasz kogoś odpowiedniego. Jeśli
      nie czujesz się przy nim bezpiecznie, jeśli nie czujesz się atrakcyjnią i
      wartościową kobietą, to nie ma to sensu. Trzymaj się mocno. pozdrawiam.

      Ala
    • lusia501 Re: Toksyczny do bólu 29.07.06, 14:40
      Człowiek pochodzący z chrej patologicznej rodziny nie portafi stworzyć żdrowego
      związku.
      To nawet nie jego wina ale nie powinien wiązać się z innymi ludżmi,
      aby nie przenosić swogo nieszczęścia na innych.
      • aby_zapomniec Re: Toksyczny do bólu 29.07.06, 15:57
        Tłumaczenie od strony psychologii jego zachowań mam już za sobą... chciałam go
        zrozumieć, nauczyć miłości,wmawiałam sobie że przecież pokochałam go
        takim...innym :] Postanawiałam sobie nie mieć pretensji nie poddawać się i co mi
        to dało? Kopa w dupę.
        To nie żadna patologia to lenistwo i egoizm. I tego się chcę trzymać
    • likeadrum Re: Toksyczny do bólu 29.07.06, 18:21
      Nie wiem ile ma lat, co ćpa
      ale z tego co pisałaś bardzo mi przypomina mojego faceta (dlatego też w pewnym
      stopniu szukałam czy jest osoba, która moze mnie pokochać poza związkiem),
      czasem jest wszystko ok...a czasem inny świat. Co robię? Sama się doskonale
      rozwijam swoje pasje i mam gdzies co on sobie mówi. Tyle że my dłuzej niż 9
      miesięcy.
      • fragile_f Re: Toksyczny do bólu 30.07.06, 12:32
        Mi rowniez przypomina exa, totalnie to samo... Ja sie z moim meczylam rok, bylo
        wiele prob odejscia, on kurczowo trzymal mnie przy sobie deklaracjami zmiany..

        Dokładnie to samo: narkotyki i wypieranie sie ich, odwoływanie spotkan "bo sie
        nie wyspał", brak pracy i spanie do południa..

        Zostaw go, to najlepsza i jedyna rada. Nie bedzie juz nigdy lepiej, on sie nie
        zmieni dla Ciebie, a nawet jesli - to bedzie udawane i na pare tygodni.

        Podejrzewam, ze kiedy oznajmisz mu, ze odchodzisz - zacznie sie starac, zeby Cie
        przy sobie zatrzymac. Bedziesz musiala wtedy byc stanowcza, silna i nie dac mu
        sie ponownie zmanipulowac. Dobrze jest miec wtedy przy sobie przyjaciela, ktory
        nie pozwoli ci siedziec samej w domu, zabierze do kina, na piwo, na spacer.

        Najwazniejsze, zebys przestala o nim myslec, wiem jakie to trudne i cholernie Ci
        wspołczuje :((

        Trzymam kciuki i jestem z Toba całym sercem, napisz jak cos sie zmieni.

        Pamietaj, ze BEDZIE lepiej, juz po paru tygodniach bez niego poczujesz, ze
        odzywasz :)
        • aby_zapomniec Re: Toksyczny do bólu 30.07.06, 13:29
          Fragile, rozstanie mam juz za sobą.. mam wspaniałych przyjaciół przy sobie, a
          mimo wszystko ciężko jest zapomnieć. On sie niestety nie starał, potrafił tylko
          prosić żebym została i to był jedyny moment kiedy czułam, że mu zalezy.
          Kiedy zerwałam ostatecznie płakał... widzac te łzy zatrzymałam go. Dla mnie to
          była pierwsza oznaka jakiejkolwiek wrażliwości, uczuć z jego strony. Pogadaliśmy
          w końcu jak ludzie, przepłakaliśmy przytuleni cały dzień i odszedł... a ja
          miałam żal do siebie, że może to moja wina, że nie widziałam jak mu zależy,
          miałam pretensje.. że powinnam go spróbować zrozumieć.
          Jak napisał na gg "nie wytrzymamy długo", tak było.. spotkaliśmy sie po kilku
          dniach ja sie starałam być bardziej wyrozumiała, byliśmy na piwie, na imprezie
          zachowywał sie inaczej było ok. Aż przyjechał mnie odwiedzić.. apatyczny,
          obojętny. Powiedzial, że przyjechał żeby mi nie było przykro. I że nie wie czego
          sie spodziewałam skoro nie jesteśmy już razem. Nóż w plecy.
          Po miesiącu od tego wydarzenia ja nie potrafię mu odmówić i spotykamy sie
          czasem, niby jako kumple, nawet prezent z wakacji mi przywiózł... tylko po co
          to? Dlatego wczoraj napisałam tą liste bo nie potrafię pozbyć sie tego
          pragnienia w sobie żeby on sie postarał.. ale wierze, że minie
          • fragile_f Re: Toksyczny do bólu 30.07.06, 15:28
            Hm... Rozumiem Cie doskonale.. :/

            Obawiam sie, ze dopoki bedzie trwal w Twoim zyciu, bedzie Cie ranił... Nawet
            jako kumpel; wystarczy, ze zobaczysz go na wspolnej imprezie z jakas inna
            kobieta, do ktorej bedzie odnosil sie czule, tak jak do Ciebie nie potrafil. I
            dopiero wtedy to bedzie noz w plecy.. Najlepiej chyba zerwac wszelki kontakt,
            całkowicie, na długi czas - rok, dwa... Tylko czy bedziesz potrafiła? Mi w tym
            pomogła wizyta u exa, kiedy minełam sie w drzwiach z jego numerem 2, takim chyba
            pogotowiem seksualnym...

            Moze postaraj sie na niego wsciec, znienawidz go.. Bedzie prosciej :/ Wiem, to
            nie jest mila rada, ale pomaga :/
            • aby_zapomniec Re: Toksyczny do bólu 30.07.06, 15:57
              Staram się go znienawidzieć, staram sie z całych sił bo wiem, że na to
              zasługuje.. Nawet pomogło na jakiś czas jak stwierdziłam, że dumę odłoże na bok
              i chociaż miałam sie do niego nie odzywać po dwóch tygodniach usiadłam i
              napisałam mu dokładnie jak mnie zranił jakim jest pieprzonym gnojkiem, że ma
              problemy z głową, że koleżeństwo z nim mam w dupie itp. Ulżyło na pewien czas.
              Aż zaprosił mnie na piwo po koleżeńsku, widziałam jak wygina sobie paluchy na
              wszystkie strony z nerwów, bawi sie moją torebką, pali jedego za drugim.. miałam
              satysfakcję.. na krótko bo cóż z tego, że tryskałam energią i opowieściami z
              mojego życia towarzyskiego, skoro teraz czuję, jakby on miał kontrolę nad moim
              życiem. Spotykamy sie rzadko, ale spotykamy, nie musi sie starać, tłumaczyć, wie
              co robie i z kim. W łóżku też już byliśmy w ramach tego koleżeństwa .. wmawiałam
              sobie, że tak jest ok bo nie chce zrywać kontaktu i tęsknić, że sama moge go
              wykorzystać jak poczuje sie samotna. Ale tak naprawdę jest jeszcze gorzej. Musze
              sie uwolnić od tego układu, a Ty Fragile rozumiesz doskonale, że to nie jest
              takie proste. Ale wracam do tego wątku, czytam tą liste i coraz mniej łez coraz
              cześciej myślę "jest zerem, zerem"
              • fragile_f Re: Toksyczny do bólu 30.07.06, 16:27
                Obawiam sie, ze jemu taki układ pasuje.. Bo ciagle Cie tak naprawde ma, tylko ze
                nie musi sie juz tłumaczyc z kłamstw, wyjsc, spotkan.. A ma ciagle Twoja bliskosc :/

                Bardzo Ci wspolczuje, przechodzilam to juz kiedys, teraz przechodze cos
                podobnego drugi raz..


                Moze to głupia rada, ale mi bardzo pomogł taki "przyjaciel erotyczny", do
                ktorego moge wpasc na pogaduchy.. I cos wiecej... Dzieki temu zapominam powoli
                dotyku exa, zapachu, tego jak całuje :/ I tak straszliwie nie tesknie, nie
                spedzam samotnych wieczorow, nie mam ochoty pisac maili, dzwonic, ponizac sie..

                Na poczatku bylo bardzo trudno zniesc dotyk innego faceta, ale po jakims czasie
                doszłam do wniosku, ze taki układ jest ok. Zaczynam sie z powrotem czuc kobieta,
                słysze (wreszcie!) komplementy, widze pozadanie a nie przyzwyczajenie.

                Podejrzewam, ze to nie potrwa długo, ale juz widze ogromny postep. Nie zadreczam
                sie kretynskimi myslami, nie wymyslam chorych scenariuszy.. Pewnie wiesz, o czym
                mowie..



                A ten Twoj facet jest _zerem_
                I ta wersje musisz podtrzymywac w swoich myslach.
                • aby_zapomniec Re: Toksyczny do bólu 30.07.06, 16:51
                  Niestety nie mogę zacytowac całości Twojej wypowiedzi trafionej w tej chwili w
                  dziesiątkę.

                  To wszystko wiem, o tym wszytkim myślałam, ale jak dobrze to "usłyszeć" od
                  kogoś innego :) A Ty znów sie wpakowałaś w kolejny taki układ?
                  Fragile, jakbys miala ochote pogadac napisz do mnie na priv.
                  • fragile_f Re: Toksyczny do bólu 30.07.06, 17:09
                    Heheh, napisze jak tylko wroce z kuracji ;)

                    Owszem, wpakowalam sie drugi raz w podobny układ.. Moze nie do konca tak
                    toksyczny, ale po dwoch spedzonych razem latach, okazało sie, ze od ponad pol
                    roku (a mysle ze duzo dłuzej..) facet niestety nie kochał i własciwie to sie
                    nudził.. I bał sie to powiedziec, nie mial na tyle jaj. Oczywiscie zero
                    okazywania uczuc, komplementow, szacunku, drobnych oznak czułosci - totalna
                    stangancja..

                    Co zabawniejsze, okazalo sie, ze jest jakas kolezanka.. Szkoda gadac :|
                    • aby_zapomniec Re: Toksyczny do bólu 30.07.06, 17:24
                      ech.... :/
                      kuracja wskazana :)

                • elaine.femme Re: Toksyczny do bólu 30.07.06, 18:50
                  A ten Twoj facet jest _zerem_
                  I ta wersje musisz podtrzymywac w swoich myslach.
                  • aby_zapomniec Re: Toksyczny do bólu 30.07.06, 20:16
                    :))) Dobre!
                    Ale owszem wierze w to że i ośemki po tej ziemi chodzą :)
                    • elaine.femme Re: Toksyczny do bólu 30.07.06, 20:20
                      aby_zapomniec napisała:

                      > :))) Dobre!
                      > Ale owszem wierze w to że i ośemki po tej ziemi chodzą :)


                      Mam siódemkę przy sobie ;)))))))

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka