ivina
01.08.06, 21:00
Nie oczekuje komentarzy... musze po prostu z kimś pogadać, muszę to
komus "powiedzieć". Nie mogę tego zrobić realnie, bo nie umiem, nie chce
pokazywać swojego życia od zaplecza.
Gubię się, gubię się w swoich myślach, tęsknocie, żalu. Jakiś czas temu
poznałam mężczyznę. Był starszy odemnie, inteligentny, doświadczony - żonaty.
Imponował mi swoim realizmem, wiedzą, podejściem do życia. Imponował, choć
nigdy nie poznałam go realnie. Nistety... wirtualna znajomość, ale nie taka
jak wiele innych, była wyjątkowa. Miała czas na to, aby przejść przez różne
jej oblicza. Miała czas na to, aby się rozwijać i dojrzewać. W pewnym
momencie poczułam, że zależy mi za bardzo na nim. Powiedziałam mu to. Po
kilku miesiącach przyszło rozczarowanie, które jest tylko i wyłącznie moją
winą. Zawalił mi się świat, płakałam chyba przez miesiąc, płacze do tej pory,
choć mineło juz tak wiele czasu. Zachorowałam.
Anoreksja... bulimia... i wszystko co się z tym łączy. Chore nerki, wątroba,
trzustka... on oczywiście o tym nie wie,
Wpakowałam się w jakiś związek, bez znaczenia. I jak się skończył, to nawet
nie było mi żal. Teraz znowu poznałam mężczyznę, czułego, ciepłego,
troskliwego, ale jemu na niczym nie zależy, nawet nie sądze, aby się więcej
odezwał.
Co jest ze mną nie tak? Czemu nie umiem dac sobie szansy? Czemu nie mogę
poznac kogoś, kto naprawdę mnie zrozumie i może kiedyś pokocha?