Gość: Imagine
IP: *.unl.edu
17.02.03, 15:40
Sledzac ezoteryczna literature nietrudno wpasc na opis naszych oczu, jako
portalu, za ktorym kryje sie nasza dusza, nasze prawdziwe JA. Oczy sa
punktem, w ktorym spotykaja sie dwa swiaty, materialny i duchowy. Nigdzie
nasz prawdziwe JA nie "podchodzi" tak blisko pod powierzchnie naszego
fizycznego ciala, jak wlasnie w oczach. Nawet spotkalem sie ze stwierdzeniem,
ze wlasnie ze wzgledu na swoja slepote, niewidomy ma martwa twarz, bezimienna,
bez wyrazu . Prosze tego nie brac jako obrazanie kogokolwiek, gdyz wlasnie
niewidomi, z powodow niedostepnych widzacym ludziom, maja bardziej osobisty,
intymny stosunek z wlasna dusza. Cos za cos.
A wiec w oczach spotykaja sie dwa swiaty, dwie czesci nas samych. Stwierdzenia
typu: kochajace oczy, bladzace oczy, penetrujace oczy, unikajace oczy itp,
to sa w rzeczywistosci opisy stanu naszego ducha i stopnia w jakim nasz duch
istnieje i manifestuje sie w swiecie zewnetrznym. Oto mala, ale o wielkim
potencjale medytacja:
1. Zamknij oczy.
2. Zatrzymaj jakikolwiek ruch galek ocznych.
3. Staraj sie obserwowac swe cialo "od wewnatrz", niejako wedrujac od organu
do organu.
4. Nastepnie rob to samo ze swym UMYSLEM (obserwuj go).
5. Ktoregos dnia dostrzezesz wyraznie, ze TY to nie cialo i nie umysl.
Jak podaja niektore zrodla, Budda w ten wlasnie sposob uciekl smierci swego
ciala fizycznego, chowajac sie we wlasnej swiadomosci na moment przed oddaniem
ostaniego wydechu.
Pozdr, Imagine.