Dodaj do ulubionych

NAJBARDZIEJ PATOLOGICZNA INSTYTUCJA

IP: 10.129.132.* 11.11.01, 18:42
W tytule teza do dyskusji.
Nie ukrywam, że w opozycji do twierdzenia pana wroga sekt. Ja, jako osoba
niewierząca, antysekciarska, płaska duchowo, ohydnie racjonalna, ogołocona z
uczuć wyższych, twierdzę, ze 90% (np mniej więcej) nieszczęść naszych i naszych
bliźnich ma źródło w instytucji rodziny.

Jak z tego pata wybrnąć?
Kibuce?
Powrót do tradycji Sparty?
Psychoterapia umasowiona?
Nic nie jest dobre.

Jak uzdrowić te cholerne podstawowe komórki?
Jak samemu nie produkowac chorej?
Kreska
Obserwuj wątek
    • Gość: niunia Re: NAJBARDZIEJ PATOLOGICZNA INSTYTUCJA IP: *.opole.dialup.inetia.pl 11.11.01, 18:44
      wyluzowac od poczatku, każdy ma prawa i obowiązki, bez sztucznych autorytetów
      itd.
    • babcia-sapcia Re: NAJBARDZIEJ PATOLOGICZNA INSTYTUCJA 11.11.01, 18:50
      Gość portalu: Kreska napisał(a):

      Ja, jako osoba
      > niewierząca, antysekciarska, płaska duchowo, ohydnie racjonalna, ogołocona z
      > uczuć wyższych, twierdzę, ze 90% (np mniej więcej) nieszczęść naszych i naszych
      >
      > bliźnich ma źródło w instytucji rodziny.
      A goraczka ma zrodlo w termometrze. W 100%
      • babcia-sapcia Re: NAJBARDZIEJ PATOLOGICZNA INSTYTUCJA 11.11.01, 18:58
        aha, i jeszcze cos. Z badan nad chorymi na raka wynika, ze ponad 90% z nich
        uprawialo sex. Wniosek - sex jest przyczyna raka!
        pozdrawiam
        • Gość: niunia Re: NAJBARDZIEJ PATOLOGICZNA INSTYTUCJA IP: *.opole.dialup.inetia.pl 11.11.01, 19:05
          nie nabijaj się sapcia, bo to co poruszyla kreseczka to akurat problem jest,
          schowanych w 4 scianach i uprawiających hodowlę ludzi, różnych przygłupiastych
          babć i mamusiek
    • Gość: kwieto Re: NAJBARDZIEJ PATOLOGICZNA INSTYTUCJA IP: *.ipartners.pl 11.11.01, 18:54
      Na wstepie powiem, ze dzieci nie mam, to mi latwo pouczac "z teorii" :")))

      Myslec, myslec, myslec!
      I czuc!
      I "byc z dzieckiem" a nie "miec dziecko"

      Naprawde, dziecko o wiele bardziej potrzebuje obecnosci i bliskosci rodzicow niz nowego
      roweru, komputera, czy willi z basenem...
      • Gość: dike Re: do Kwieta IP: *.icpnet.pl 12.11.01, 08:27
        Gość portalu: kwieto napisał(a):

        > Na wstepie powiem, ze dzieci nie mam, to mi latwo pouczac "z teorii" :")))
        >
        > Myslec, myslec, myslec!
        > I czuc!
        > I "byc z dzieckiem" a nie "miec dziecko"
        >
        > Naprawde, dziecko o wiele bardziej potrzebuje obecnosci i bliskosci rodzicow ni
        > z nowego
        > roweru, komputera, czy willi z basenem...
        Kwieto, nie mogę się oprzeć, że by to napisać : Będziesz wspaniałym ojcem!
        Jeśli nawet tylko w połowie zrealizujesz to, co napisałeś...
        :)))

        • Gość: kwieto Re: do Kwieta IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 12.11.01, 08:54
          Ech... moj ojciec cos takiego uskutecznial :"))
      • Gość: fnoll no wlasnie kwieto :-) ze troche rozwine... IP: 195.150.224.* 14.11.01, 16:00
        Gość portalu: kwieto napisał(a):

        > Naprawde, dziecko o wiele bardziej potrzebuje obecnosci i bliskosci rodzicow ni
        > z nowego
        > roweru, komputera, czy willi z basenem...

        dodalbym jeszcze, ze zona czy maz o wiele bardziej od nowego perfuma czy
        neseserka czy czego tam jeszcze potrzebuje pieszczoty, przytulenia, rozmowy, po
        prostu dobrego bycia razem :-)

        bo cala ta rodzina to wlasnie wspolne praktykowanie sztuki dobrego bycia razem,
        spedzania ze soba czasu na wspolnej pracy, zabawie, przyjemnosciach, rozmowach,
        dzieleniu sie troskami itp., itp.

        a zeby to wszystko dobrze sie bujalo, to role poszczegolnych czlonkow rodziny
        musza byc dobrze okreslone - kto jest rodzicem i co to znaczy, kto jest dzieckiem
        i co to znaczy, kto jest babcia i co to znaczy itd.

        skad sie bierze taka dobrosc? z pracy nad rodzina, tak jak zalozenie dobrze
        prosperujacej firmy wymaga pracy koncepcyjnej i codziennej tyry - tak jest i z
        rodzina - pewnie, sa tez wzorce, szablony, szczegolnie mocne z rodzin z ktorych
        pochodzimy, ale nie sa to jedyne mozliwe rozwiazania, to tylko punkt wyjscia do
        naszych wlasnych przerobek - nie da sie ukryc, ze jak sie wychodzi z domu z
        nabazgrana na pomietej kartce szopa to daleka jest droga do projektu milego domku
        nad jeziorem, ale i ta szopa ma zapewne walory warte wykorzystania

        no i - w nowa rodzine projekty wnosi dwoje ludzi, co podwaja ilosc dostepnych,
        juz gotowych dobrych rozwiazan!

        motywacja jest nie bez znaczenia - jesli nosi sie w sobie pelne rezygnacji
        przekonanie, ze rodzina byc musi, ale niekoniecznie szczesliwa, to ma sie to,
        czego sie chcialo - rodzine niekoniecznie szczesliwa

        a zrodla patologii? brak wiedzy, brak rozenania, brak motywacji, trzymanie sie
        patologicznych wzorcow, albo zniszczenie przez czynniki zewnetrzne
        (patologizujace srodowisko - bezrobocie, konsumpcyjny styl bycia, wojna, represje
        polityczne, praca za granica itd.) lub "wewnetrzne" (jak chroniczna choroba
        ktoregos z czlonkow rodziny, bedaca obciazeniem przerastajacym pozostalych, lub
        smierc i niedokonczona, ciagnaca sie za pozostalymi zaloba, albo zdrada itd.)

        pzdr!

        fnoll teoretyczno-praktyczny
    • nati Re: NAJBARDZIEJ PATOLOGICZNA INSTYTUCJA 11.11.01, 19:05
      Najbardziej patologiczna instytucja, to instytucja rodziny.
      Wiem z doswiadczenia.

      Moze powrot do poligamii bylby wlasciwy?

      A moze po prostu trzeba przestac mowic o rodzinach idealnych, jakie sa
      przedstawiane w slodkich reklamach w TV, albo w serialach typu "7 Niebo"? Moze
      skoro wiekszosc rodzin jest w jakis tam sposob patologiczna, to wlasnie te
      fajne i dobre rodziny sa nienormalne? Zreszta, rodziny, ktore wygladaja na
      wspaniale, sa zazwyczaj najgorsze! W czterech scianach swojego domu trzymaja
      najohydniejsze tajemnice...

      A moze taka instytucja jest ZUS?
      • alka_xx Re: NAJBARDZIEJ PATOLOGICZNA INSTYTUCJA 11.11.01, 20:16
        nati napisał(a):

        > Najbardziej patologiczna instytucja, to instytucja rodziny.
        > Wiem z doswiadczenia.
        >
        > Moze powrot do poligamii bylby wlasciwy?
        >
        > A moze po prostu trzeba przestac mowic o rodzinach idealnych, jakie sa
        > przedstawiane w slodkich reklamach w TV, albo w serialach typu "7 Niebo"? Moze
        > skoro wiekszosc rodzin jest w jakis tam sposob patologiczna, to wlasnie te
        > fajne i dobre rodziny sa nienormalne? Zreszta, rodziny, ktore wygladaja na
        > wspaniale, sa zazwyczaj najgorsze! W czterech scianach swojego domu trzymaja
        > najohydniejsze tajemnice...
        >
        > A moze taka instytucja jest ZUS?

        Rzeczywiscie , bardzo kontrowersyjny temat, zwazywszy ze wiekszosc z nas mimo
        wszystko te Rodziny tworzy i ma!.
        Mozemy wiec sobie "pluc" na instytucje rodziny ile chcemy, ale ona zawsze byla ,
        jest i mimo widocznego ostatnio golym okiem kryzysu instytucjonalnego , chyba
        zawsze bedzie. I wielu z nas wlasnie w tej instytucji szuka oparcia w trudnych
        momentach zyciowych .Pewno powiesz ze to slogan! Jasne , masz racje, mnie tez
        moja rodzina czesciej wkurza niz mi pomaga i niejeden raz czulam wieksza bliskosc
        z osobami "obcej" krwi niz wlasnej.
        Ale czy ludzie zyjacy w innej "formacji" czy "skupisku" /kibuc,komuna,sekta...jak
        go zwal / bez "formalnych" wiezow krwi rzeczywiscie nie generuja patologii?
        Rzeczywiscie w to wierzysz? Jezeli tworze patologiczna rodzine, to z jakichs
        przyczyn ,ktore tkwia takze we mnie, wiec szukajac zwiazkow pozarodzinnych
        niejako "wnosze" moje cechy do nowej grupy.Bo tylko do czasu da sie nie mowic : o
        pieniadzach,o sprawach przyziemnych, o chorobach, o sprzataniu,o
        gotowaniu "zarcia", o nerwowce w pracy...itd. a wiec o sprawach ktore sa glownymi
        przyczynami naszych problemow rodzinnych. Znacznie latwiej jest wykrzyczec swoje
        krzywdy ojcu czy matce niz obcemu czlowiekowi, ktorego poza tym malo obchodza te
        nasze problemy.
        Rozumie sie, ze nie wybieramy robie przodkow, takze potomnych daje nam los , ale
        dziedziczymy pewne cechy , takze te " nieciekawe" i rowniez je przekazujemy.Nie
        ma wiec znaczenia w jakiej grupie ludzi jestesmy, bo to my wnosimy je do niej
        w "posagu" i wczesniej czy pozniej ujrza one swiatlo dzienne.A
        wtedy "horror" ...pojawia sie od nowa.
        Bardzo jestem ciekawa, czy w zwiazku poligamicznym preferowalabys malzenstwo
        kobiety z mezczyznami czy mezczyzny z kobietami??? A moze wolisz agamie?
        Sa takie domki z czerwonym lampionem???!
        Reasumujac, rodzine po prostu mamy, ale na szczescie mozemy wybierac sami
        przyjaciol, i jezeli komus oni zastepuja rodzine, to tez dobrze.
        I jeszcze jedno, chyba nikt powyzej 15.roku zycia nie wierzy juz w reklamy, a
        na "Siodme niebo" patrze z przyjemnoscia bo jest tam duzo pieknych postaw
        zyciowych i moze gdyby zamiast idiotycznymi trillerami "szprycowali" nas takimi
        wlasnie obrazami to i rodzina by skorzystala!
        Acha ,a co z tym ZUS'em , bo nie zalapalam!
        a.
        • Gość: kwieto Re: NAJBARDZIEJ PATOLOGICZNA INSTYTUCJA IP: *.ipartners.pl 11.11.01, 20:45
          alka_xx napisał(a):


          > moze gdyby zamiast idiotycznymi trillerami "szprycowali" nas takimi
          > wlasnie obrazami to i rodzina by skorzystala!

          Ale tak na prawde sama wybierasz czym sie szprycujesz...
          Mi sie telewizja przejadla, wiec nie mam teraz nawet odbiornika...
          • alka_xx Re: NAJBARDZIEJ PATOLOGICZNA INSTYTUCJA 11.11.01, 20:52
            Gość portalu: kwieto napisał(a):

            > alka_xx napisał(a):
            >
            >
            > > moze gdyby zamiast idiotycznymi trillerami "szprycowali" nas takimi
            > > wlasnie obrazami to i rodzina by skorzystala!
            >
            > Ale tak na prawde sama wybierasz czym sie szprycujesz...
            > Mi sie telewizja przejadla, wiec nie mam teraz nawet odbiornika...

            Bardziej niz o siebie, chodzilo mi raczej o bardzo mlode pokolenie, ktore jet
            niestety szprycowane a to oni sa nastepni w kolejce do "patologizowania"/ to
            chyba neologizm?/rodzin, bo ja takze juz dawno dokonalam wyboru identycznego jak
            Twoj.
            a.

    • fantasia Re: NAJBARDZIEJ PATOLOGICZNA INSTYTUCJA 11.11.01, 20:56
      Jak uzdrowić? W zależności od źródeł problemu, zastosować skuteczne lekarstwo.
      Skuteczność lekarstwa należy testować metodą prób i błędów. Przy odrobinie
      szczęścia na procedurze testowania spędzić można życie całe, i nie mieć czasu
      na zastanawianie się nad podobnymi generalizacjami.
      Jak nie tworzyć patologii? NIE TWORZYĆ. Zaniechać zakładania rodziny. Jeśli
      jednak podejmuje się decyzję przeciwstawną, z ryzyka zaistnienia patologii
      wystarczyłoby zdawać sobie sprawę, a środki podejmować przeciwko niej z gatunku
      wyżej wymienionych.
      • Gość: renka Re: NAJBARDZIEJ PATOLOGICZNA INSTYTUCJA IP: *.sympatico.ca 12.11.01, 07:06
        Rodzina jest taka jaka sobie ja stworzymy. Jesli jestesmy kalekami zyciowymi,
        nieudacznikami, zlodziejami czy mamy odbicia seksualne to takze i rodziny
        popierniczone i nieszczesliwe stworzymy. Nie wierze w sukces wychowawczy
        matki -prostytutki, albo zapracowanej biurwy .W ogole nie wierze w sukces
        rodzinny zapracowanej kobiety.Obojetne w jakiej branzy. Wierze w sukces
        MILOSCI w RODZINIE.A na to potrzeba czasu i checi. To TAKIE PROSTE !
        Sama widze jak wiele popierniczonych kobiet placze sie po tym swiecie,
        zazdroszcza innym wszystkiego, nawet glupiej sukienki, czy wygladu.Zamiast
        wziasc sie w garsc i pokochac siebie , a takze zaakceptowac i kochac swoje
        matki , takimi jakie sa , to one chca zmieniac cos , czego sie nie da juz
        zmienic!Najgorsze, ze faceci nabieraja sie na ich gre i wpadaja w chory uklad.
        Potem to juz z gorki leci. Winie kobiety za ten uklad, bo to one robia z
        facetami co chca,one tworza rodzine, albo ja niszcza. Nawet jak ON jest
        patologiczny, to CO? ona nie wiedziala jak brala? Bo ze ONA jest patologiczna
        to zaden chlop sie nie pozna(od razu) , tylko tak lezie jak w dym, a potem
        jest problem .Rodzina jest sprawa kobiet i to ich psychiczne przypadlosci sa
        przyczyna kalectwa rodziny. Nalezy wobec tego leczyc kobiety. Cisza , miloscia
        i czasem.Medytacjami.Spokojem.Pieknymi kwiatami. Wonnymi zapachami. Szybkimi i
        miekkimi samochodami.Czulymi pieszczotami.Doskonalym, aczkolwiek w znikomych
        ilosciach jedzonkiem.Tak przygotowane, bez stresu, moze stworza kiedys dobra ,
        poczciwa rodzine, w ktorej wszyscy beda sie kochac i szanowac. Moj maz to
        potwierdza!
        • Gość: Kreska Renko: NAJBARDZIEJ PATOLOGICZNA INSTYTUCJA IP: 10.129.132.* 12.11.01, 09:00
          Na początek wyznanie:
          Renko, nie czytam wszystkiego, co piszesz, bo pewne wątki w ogóle pomijam.
          Coraz bardziej martwi mnie jednak to, jak piszesz, tam gdzie na Ciebie natrafiam.
          Upozowałaś się na Matkę Założycielkę Szczęśliwej Rodziny.
          Ja wiem, że kobiety domowe miewają kompleksy. Muszą czasem udowadniać swoją
          użyteczność. Na początku sądziłam że pracujesz w dziedzinie reklamy. Teraz
          sugerujesz „bycie szczęśliwą kobietą”. No to świetnie, tego wszystkim paniom
          życzę.
          Ale – mam ale:

          Gość portalu: renka napisał(a):
          > Rodzina jest taka jaka sobie ja stworzymy. Jesli jestesmy kalekami zyciowymi,
          > nieudacznikami, zlodziejami czy mamy odbicia seksualne to takze i rodziny
          >popierniczone i nieszczesliwe stworzymy.

          Miałam na myśli wyposażenie na życie jakie każdy wynosi ze swego, narzuconego
          przez los, domu rodzinnego. Potem ma to przełożenie na jego życie w zespole
          kiluosobowym, dobrowolnie założonym.
          Czyli – rodzina nie jest taka jaką sobie założymy – tylko taka jaką stworzy się w
          wyniku działania wypadkowej: naszej woli, wyposażenia z dzieciństwa, doświadczeń,
          osobowości i... niektórzy dokładają jeszcze wnioski z przemyśleń, a niektórzy
          mechanicznie powielają wzorce.
          Jeszcze istnieją możliwości różnych kombinacji tych (i pominiętych tu) czynników.
          Tak więc stosowanie uproszczeń w ocenie, podbudowanych złymi sentymentami do
          mniej szczęśliwej części ludzkości (matki -prostytutki, zapracowane biurwy,
          kaleki zyciowe) uważam za nieporozumienie.

          >.W ogole nie wierze w sukces
          > rodzinny zapracowanej kobiety. Obojetne w jakiej branzy.
          I popatrz co za manipulacja: od obrazu kurwy do obrazu zapracowanej kobiety
          przechodzisz bez zająknienia.
          Chyba jednak pracujesz (z rzadka, dorywczo i dla divertissement) w reklamie?

          > Wierze w sukces MILOSCI w RODZINIE.A na to potrzeba czasu i checi. To TAKIE
          PROSTE !
          I takie uproszczone!!!
          Na to potrzeba też dobrej woli OBOJGA, prawda Renko? Czy odpowiednia KOBIETA
          wszystko sama zorganizuje? Chyba w to nie wierzesz?

          > Zamiast wziasc sie w garsc i pokochac siebie , a takze zaakceptowac i kochac
          swoje
          > matki , takimi jakie sa , to one chca zmieniac cos , czego sie nie da juz
          > zmienic!
          A co to za generalizacje?
          Tracę chęć rozmowy na tym forum, gdzie poważne problemy są tak małao subtelnie
          rozwiązywane na zasadzie „dobrze jest tak a tak, jak zrobisz inaczej to
          jesteś ... tu wstawiamy pejoratywne określenia własnej osoby... i mamy problem
          rozwiązany.

          Zobacz co to jest taki drobiazg jak depresja: pomawianie o lenistwo ("weź się w
          garść"). A inny drobiazg: niemożność spełnienia się w życiu (wynik chłodu
          uczuciowego zaznanego w dzieciństwie) a to – a tamto.
          Życie nie jest takie proste jak RECEPTY SZCZĘŚLIWEJ RENKI.
          Osobiście żałuję.
          Kreska

          PS. Poniżej cytuję Twoje rozumowanie stojące w jaskrawej sprzeczności ze zdrowym
          rozsądkiem i życzliwością (obec osób mniej materialnie i duchowo wyposażonych)
          jaka zazwyczaj cechuje ludzi szczęśliwych, że zrobię aluzję:

          > Rodzina jest sprawa kobiet i to ich psychiczne przypadlosci sa
          > przyczyna kalectwa rodziny.
          >Nalezy wobec tego leczyc kobiety.
          >Cisza , miloscia > i czasem.Medytacjami.Spokojem.Pieknymi kwiatami. Wonnymi
          zapachami. Szybkimi i miekkimi samochodami.Czulymi pieszczotami.Doskonalym,
          aczkolwiek w znikomych
          > ilosciach jedzonkiem.Tak przygotowane, bez stresu, moze stworza kiedys dobra ,
          > poczciwa rodzine, w ktorej wszyscy beda sie kochac i szanowac. Moj maz to
          > potwierdza!

          Renko, założenie błędne, środki zaradcze nierealistyczne, opinia rzeczoznawcy
          stronnicza.

          PPS. Jeśli będziesz odpowiadać, to poproszę Cię o merytoryczne ustosunkowanie się
          do mojego posta. Lubić mnie nie musisz, ani mnie o tym fakcie informować. O.K. ?
          • Gość: renka Re: Renko: NAJBARDZIEJ PATOLOGICZNA INSTYTUCJA IP: *.sympatico.ca 12.11.01, 21:43
            Rodzina jest podstawowa komorka spoleczna. Kiedy czytam w gazecie, ze matka -
            prostytutka robi to dla swoich dwojga dzieci, ktore maja lepsze zycie bo
            chodza do prywatnej szkoly i maja sliczne wakacje..to robi mi sie niedobrze.
            Maz pracuje w biurze(min srednie wyksztalcenie) i nie widzi nic w tym zlego.A
            czy w ogole mezczyzni potrafia odrozniac zlo od dobra? (patrz..wojny) Ten
            przyklad potwierdza twoja teze ze rodzina jest patologiczna. I moja rowniez ze
            matka ja niszczy. Osobiscie uwazam, ze dzieci wychowane w tej rodzinie nie
            beda pewnie widzialy nic zlego w wyslaniu swojej przyszlej zony, matki czy
            dziecka "na ulice" w celu zarobienia pieniedzy... I tak to sie zaczyna.
            • Gość: kwieto Re: Renko: NAJBARDZIEJ PATOLOGICZNA INSTYTUCJA IP: *.ipartners.pl 12.11.01, 22:17
              Gość portalu: renka napisał(a):


              > A czy w ogole mezczyzni potrafia odrozniac zlo od dobra? (patrz..wojny)

              Tutaj ja sie wtrace i wytkne niescislosc - znane jest takie powiedzenie, ze tylko kobieta (matka)
              moze mezczyznie wpoic nienawisc do kogos tak silna, ze staje sie wojna odwieczna.
              (Wszystkie Wendetty i tak dalej, wysmiana nienawisc sasiadow w "Samych swoich")

              No i jeszcze jedno. W mojej rodzinie to ojciec byl czuly, opiekunczy i troskliwy, natomiast
              matka zimna i zdystansowana. (Nie winie jej za to, wiem ze ona cos takiego wyniosla ze
              swojego domu (babcia jest strasznie zgorzkniala, i wiecznie "ma pretensje")). Moze sie wiec
              okazac, ze to mezczyzna uczy ciepla i milosci...
              • Gość: renka Re: Renko: NAJBARDZIEJ PATOLOGICZNA INSTYTUCJA IP: *.sympatico.ca 12.11.01, 22:55
                Skoro kobiety posiadaja taka wielka sile ( a wierze , ze TAK!!!), ze UCZA
                uczuc, to tutaj jest KLUCZ! Dlatego one sa odpowiedzialne za sukces lub
                porazke rodziny. Bo one buduja albo niszcza ten ZAMEK (uczuc), ktory ma sie
                oprzec wszelkim najazdom, przeciwnosciom losu i nieszczesciom. To tam chcemy
                uciec i uciekamy, kiedy jest nam zle, tam w rodzinie czeka na nas ktos , komu
                sie wyplaczemy, kto ukoi nasz bol.I tam , w rodzinie uczymy sie budowac nowe ,
                NASZE ZAMKI.Zatem , jesli cos jest zle w rodzinie , to LECZYC TRZEBA KOBIETY.
                Miloscia, cisza , spokojem , wygoda, wonnymi zapachami, ...itditp, i przede
                wszystkim PAMIETAJMY o tym, ze to ONE UCZA UCZUC !
                Do kwieto: tak mysle, ze tata jest twoim wzorem mezczyzny, ale uczuciowym
                wzorcem jest mama.
                • Gość: Kreska Re: Renko: uczucia kobiet nie moga być wazniejsze IP: 10.129.132.* 14.11.01, 12:58
                  Gość portalu: renka napisał(a):
                  > Do kwieto: tak mysle, ze tata jest twoim wzorem mezczyzny, ale uczuciowym
                  > wzorcem jest mama.

                  Może w teorii tak powinno być.
                  Jednak Kwieto wydaje mi się człowiekeim bardzo serdecznym, otwartym i raczej
                  słonnym do głębokich uczuć.
                  Inna sprawa, że związki z kobietami może mieć trudne, z powodu tej chłodnej mamy.
                  Ale nie będziemy tu chyba wymagać, żeby się zwierzał. Takie teksty wypuszczają ci
                  co lubią. To na forum "psychlogia" jest całkowicie uprawnione. (Ale nie ci
                  których się "zahacza". Nie czuj się, Kwieto, zahaczony) :-)

                  Właściwie chodzi mi raczej o wyrażenie opinii przeciwnej niż ta, którą lansuje
                  Renka.
                  Ja się bardzio buntuję przeciw stwierdzeniu, że to "kobieta" rozsiewa uczucia,
                  zaszczepia je i pielęgnuje. Sprowadza się w ten sposób mężczyznę do roli
                  przedmiotu. (Może to i słuszna "zemsta za tysiącelecia opresji", kto wie ;-))
                  Wolę kobiety z dystansem, a mężczyzn bardzo ciepłych. Po prostu dla równowagi.
                  Skoro kobiety z natury są bardziej "emocjonalne", mówiąc bardzo skrótowo, to nie
                  powinny przeginać pały, mówiąc bardzo kolokwialnie.
                  Im mniej ostrych emocji, tym większa harmonia w rodzinie.
                  Jednak głównej siły rodziny upatrywałabym w dojrzałości emocjonalnej i jasnym
                  określeniu celów wszystkich członków zespołu. Nie przez małe dzieci, bo to w ich
                  przypadku jest oczywiste. Ale już starszych - tak. A przede wszystkim przez te
                  dwie osoby tworzące podstawę rodziny.

                  Wsadzę kij w mrowisko: dla mnie to mogą być osoby jednej płci. Niczego zdrożnego
                  w tym nie widzę. A nawet żałuję własnej heterogeniczności... coś chyba straciłam.
                  Ukłony
                  Kreska

            • Gość: renka Re: Renko: NAJBARDZIEJ PATOLOGICZNA INSTYTUCJA IP: *.sympatico.ca 12.11.01, 22:31
              : ja uwazam, ze rodzine tworzy kobieta. Kobiety zapracowujace sie "dla
              rodziny" w sumie wpadaja w zamkniety krag stresu i wiecznego zmeczenia. Dzieci
              potrzebuja glownie czasu spedzanego z mama , ojcem, slowem z rodzina, a nie
              przed tv, czy na podworku pod opieka obcych.Poniewaz mama jest zapracowana ,
              musi odpoczac po pracy, a nie zajmowac sie dzieckiem, gotowaniem obiadu i
              jeszcze tysiacem rzeczy wlacznie z zabawianiem meza.Praca kobiet powinna byc
              part time, jezeli w ogole myslimy o naszym szczesciu , a nie szczesciu naszego
              pracodawcy, ktory zreszta pewnego dnia z chlodem w oczach nas zwolni.Zmierzam
              do jednego: nie zakladajcie rodzin, kiedy naprawde jest jakis cien
              watpliwosci..jakis nalog, jakies niedomowienia, jakies problemy pieniezne,
              itp,itd. To uchroni innych i was od nieszczescia.Jezeli jest
              sie "nieudacznikiem, kaleka zyciowa" itp trzeba spojrzec w lustro i to sobie
              powiedziec. Potem zaczac DZIALAC, aby to zmienic.Ale nie wchodzic w zwiazki
              uczuciowe z innymi, majac cicha nadzieje , ze TO PRZEJDZIE , lub, ze on(ona)
              nam pomoze. JAK SOBIE SAME NIE POMOZEMY TO ON niewiele moze.Same musimy zaczac
              zmiane, ale nie robmy eksperymentow na zywym organizmie jakim jest rodzina.
              Zgadzam sie z twoimi tezami, ale jestem zdania, ze nie powinno sie zakladac
              rodziny , wiedzac , ze COS jest nie tak..A to, ze nie lubie dzieci, a to ze
              nie zniose jak ona przytyje, albo on..a to, ze on jest rannym ptaszkiem, a ona
              spi jak susel do poludnia.. itp itd Przed zalozeniem rodziny nalezy te sprawy
              WYPROSTOWAC, albo jej w ogole nie zakladac!Chociaz wiem, ze jest to wolanie na
              puszczy: bo jak to,
              "ludzie nie kochajcie sie , nie miejcie nadziei na zmiane, nie rodzcie dzieci
              kobiety samotne...itd," to jednak wolam : badzce swiadomi ,pragnac SUKCESU , a
              nie skazujcie sie na samym poczatku zycia na porazke.
              • Gość: kwieto Re: Renko: NAJBARDZIEJ PATOLOGICZNA INSTYTUCJA IP: *.ipartners.pl 12.11.01, 22:40
                Jakby rodziny zakladali tylko ci, ktorzy do tego dorosli (i tylko tacy mogli miec dzieci) -
                ludzkosc by wyginela gora po dwoch pokoleniach...

                Ale nie zgadzam sie co do roli kobiety - rownoprawna jest sytuacja, kiedy to mezczyzna
                siedzi w domu, a kobieta zarabia pieniadze na utrzymanie (znam takie przypadki).
                Co prawda ja bym sie w czyms takim zle czul, ale jesli ktos lubi...
                • Gość: renka kon IP: *.sympatico.ca 12.11.01, 23:01
                  No widzisz, sam sprowadzasz sprawe do zarabiania pieniedzy.Ludzie, ktorzy maja
                  problemy juz na starcie, beda ich mieli wiecej pozniej, przynajmniej tak mowia
                  statystyki.I po co te dzieci stresowac? Skoro juz na poczatku malzonek nawet
                  nie mysli o tym, ze zona potrzebuje kilku lat bez pracy, aby wychowac
                  dzieci.On mysli, ze ona jakos to zrobi..wychowa dzieci i bedzie zarabiac .. i
                  jeszcze sie nim zajmowac. Na to wszystko to trzeba byc KONIEM POCIAGOWYM , a
                  nie KOBIETA.
                  • Gość: kwieto Re: kon IP: *.ipartners.pl 12.11.01, 23:07
                    Nie sprowadzam sprawy do zarabiania pieniedzy, mowie natomiast, ze zarowno to ona moze
                    prowadzic dom i zajmowac sie dziecmi, jak rowniez (z powodzeniem) moze to robic on.

                    I nie uwazam, ze do wychowywania dzieci ABSOLUTNIE potrzeba poswiecic sie im calym
                    soba (tj. rezygnujac z pracy, znajomych, i tak dalej). Znam rodziny, ktore sie kochaja, oboje
                    rodzicow pracuje i dzieci sa wychowane w atmosferze milosci. Sa tez takie, gdzi oboje
                    rodzicow siedzi w domu, zajmuje sie dziecmi, a milosci rodzinnej ani na lekarstwo...
                    • Gość: renka Re: kon IP: *.sympatico.ca 12.11.01, 23:56
                      No pewnie ze sa. Ale ja mowie o dobraniu sieludzi tak, aby juz na starcie ci
                      ludzie mieli w oczach tylko SUKCES rodzinny.Nawet jesli on wychowa dzieci, w
                      co watpie, bo ona nie utrzyma calej rodziny. Jezeli tak, to nie jest kobieta,
                      tylko KONIEM.Nie mowmy o wyjatkach. Ja mowie o przecietnych ludziach.Osobiscie
                      nie znam ludzi, gdzie ojciec wychowal dzieci w POlsce. Tu w Kanadzie,
                      owszem.Bierze zasilek na dziecko, razem z tego zyja, szczegolnie jemu starczyc
                      musi na alkohole.Pracuje dodatkowo na czarno i sobie tak zyja. Nie jestem
                      pewna czy ta dziewczynka bedzie umiala stworzyc dobra rodzine.Na zewnatrz
                      wyglada to "dobrze", porownujac do polskich warunkow. Czystosc, podroze,
                      wakacje,porzadny samochod, ale za poplamienie bluzki za marne 5 $ zrobil
                      dziecku publicznie awanture po ktorej ja wpadlabym chyba w depresje.W stylu"
                      tatus chory na serce( "z pijanstwa"), co sie stanie jak umrze, kto ci taka
                      bluzke kupi"?
              • dike Kto tworzy rodzine... 15.11.01, 20:36
                Gość portalu: renka napisał(a):

                > : ja uwazam, ze rodzine tworzy kobieta.

                Mysle, ze nie chodzi Ci o to, ze rodzina sklada sie z kobiety, tylko, ze kobieta
                pelni w rodzinie role przewodnia...
                I...do niedawna bym sie nie zgodzila.
                Ale ostatnio musialam stawic czola pewnej sprawie - maz zazadal, zebym po
                rozwodzie wyprowadzila sie z naszego mieszkania razem z synem. Pomine szczegoly.
                Mowilam mojej pani adwokat, ze to dla syna bedzie takie dodatkowe przezycie -
                kiedy bedzie musial opuscic dom...A ona na to: prosze pani, dom jest tam, gdzie
                jest matka...
                Zgodzilam sie.
                Nie powiem, ze mi lekko.
                I nadal mysle, ze kobieta i mezczyzna powinni tworzyc te rodzine, dom, razem. Ale
                to kobieta jest ta strona, ktora...no, zabraklo mi w tej chwili odpowiedniego
                slowa...
                Pozdrawiam
                • Gość: kwieto Re: Kto tworzy rodzine... IP: *.ipartners.pl 15.11.01, 22:38
                  To tylko stereotyp!

                  Pamietaj, ze polskie sady wola oddac dziecko pod opieke niezrownowazonej psychicznie
                  kobiety, niz kochajacego ojca. Wszystko z radosna piesnia dziekczynna na czesc matki-polki
                  na ustach.

                  Miejsce dziecka nie jest z matka, ale z osoba ktora mu zapewnia komfort psychiczny, i
                  zrownowazony rozwoj. Najczesciej kims takim jest kobieta, ale wcale nie tak rzadkie sa
                  przypadki, ze to mezczyzna jest osoba "wprowadzajaca cieplo rodzinne". Takie czasy...
                  • Gość: dike stereotypy i fakty IP: *.icpnet.pl 16.11.01, 20:49
                    Gość portalu: kwieto napisał(a):

                    > To tylko stereotyp!
                    > Pamietaj, ze polskie sady wola oddac dziecko pod opieke niezrownowazonej psychi
                    > cznie kobiety, niz kochajacego ojca. Wszystko z radosna piesnia dziekczynna na
                    czesc matki-polki > na ustach.
                    > Miejsce dziecka nie jest z matka, ale z osoba ktora mu zapewnia komfort psychic
                    > zny, i zrownowazony rozwoj. Najczesciej kims takim jest kobieta, ale wcale nie
                    tak rzadkie sa przypadki, ze to mezczyzna jest osoba "wprowadzajaca cieplo
                    rodzinne". Takie czasy...

                    A znasz taki przypadek,( oprocz Kramerow)?
                    I nie mowie tu o takiej sytuacji, gdy mezczyzna zostaje sam z dziecmi wskutek
                    smierci zony, ale na skutek rozwodu?
                    Pozdrawiam



                    • Gość: kwieto Re: stereotypy i fakty IP: *.ipartners.pl 16.11.01, 22:46
                      Nie, ale po rozwodzie moich rodzicow wolalbym zostac z ojcem.
                      A zostalem automatycznie przyporzadkowany matce.
                      • Gość: dike Re: stereotypy i fakty IP: *.icpnet.pl 16.11.01, 23:05
                        Coz, bywa...
                        Dla mnie bylaby bardziej wyczerpujaca odpowiedz, gdybym uslyszala, czy ojciec
                        chcialby sie toba zajmowac? To jest okrutne, ale matka w tym wypadku jest
                        zwykle swego rodzaju "piorunochronem". Lepiej, zeby dzieciak myslal, ze to sad
                        jest taki niedobry, ze przyznal prawo opieki matce, niz zeby wyszlo na jaw, ze
                        tatus po prostu sie "wypial"...
                        A rozmawiac pieknie i cieplo z dzieckiem na spotkaniach raz na jakis czas...
                        Cytat z jakiegos serialu : myslenie prawidlowe, gorzej z praktyka!
                        Pozdrawiam
                        • Gość: kwieto Re: stereotypy i fakty IP: *.ipartners.pl 16.11.01, 23:11
                          Wiesz, teraz to mozna sobie gdybac.
                          Natomiast ten okres dziecinstwa, kiedy rodzice sie mna wogole zajmowali, kojarzy sie z
                          ojcem. To ojciec czytal mi bajki, to ojciec zabieral mnie na wycieczki do lasu, to z ojcem
                          kojarzy sie spedzanie wakacji.

                          Oczywiscie, moja matka nie byla osoba "demoniczna" i tez nas (mnie i brata) kochala na
                          swoj sposob, ale nie potrafila nam zapewnic tego ciepla, ktore zapewnial wlasnie ojciec.

                          W kazdym razie, nie pamietam nawet, kiedy moja matka mnie przytulila jako dziecko - a z
                          ojcem mam takie wspomnienia...
                        • Gość: kwieto P.S. IP: *.ipartners.pl 16.11.01, 23:13
                          Ojciec chcial utrzymac z nami kontakt, ale zadzialal syndrom "kobiety po rozwodzie" - moja
                          mama skutecznie go do tego zniechecila (miedzy innymi manipulujac mna).

                          Zajelo pare lat odkrecenie calej sprawy...
    • Gość: dike Re: NAJBARDZIEJ PATOLOGICZNA INSTYTUCJA IP: *.icpnet.pl 12.11.01, 08:38
      Gość portalu: Kreska napisał(a):

      >
      > Jak uzdrowić te cholerne podstawowe komórki?
      > Jak samemu nie produkowac chorej?
      > Kreska

      To duży problem...
      Wczoraj patrzyłam, jak mój syn zaczął jakąś grę komputerową...
      Po przejściu czegośtam, można wybrać opcję "save".
      Daje to możliwość powrotu do tego miejsca, gdy się w następnym etapie straci
      wszystkie "życia".Nie trzeba zaczynać od samego początku...

      A może tak jest w życiu... Ten pierwszy etap, gdy dziecko uczy się, "kalkuje"
      rodziców...Może wtedy jest jakiś "save", koniec etapu. I potem, gdy się
      zaangażujesz w coś nie tak - masz się o co oprzeć...

      Po to jest rodzina...
      Pozdrawiam

      • Gość: Kreska Re: NAJBARDZIEJ PATOLOGICZNA INSTYTUCJA IP: 10.129.132.* 12.11.01, 09:17
        Podoba mi się to co mówisz.
        Ja mam taka rodzinę, chociaż wciąż zwalczam cienie przeszłości.
        Mam, bo wkładamy uczucie (patrz Renka, z tym się zgadzam) ale tego nie opieramy
        o Program Bycia Szczęśliwą Rodziną.
        O syna się nie martw, z dośwaidczenia wiem, że nie jest to bardziej szkodliwe
        niz jedzenie lodów. Wszystko zalezy od tej wspaniałości rodziny.
        Niech nie będzie patologiczna.
        A MOŻE ONE TYLKO TAKIE BYWAJĄ?
        Kreska
    • realita Re: NAJBARDZIEJ PATOLOGICZNA INSTYTUCJA 12.11.01, 20:07
      Witam! Bywam czasem uczestniczką forum ale raczej bierną z bardzo prostego
      powodu: nie mam na to zbyt wiele czasu. Jestem kobietą zapracowaną zawodowo
      (choć nie biurwą, jak to określiła Renka)a więc moja rodzina z założenia musi
      być patologiczna. Co za absurd, tego typu wypowiedź nawet nie jest warta
      komentarza. Dzięki ci Kresko, że skomentowałaś to we właściwy sobie, trafny i
      subtelny sposób. Twój wątek jest bardzo pojemny. Ja próbowałam odnieść się do
      pojęcia "rodzina jako patologiczna instytucja" i ...nie udało mi się. Bo
      rodzina, to rodzina a patologia, to patologia. Patologia jest efektem
      współdziałania całkiem innego zestawu danych niż: być albo nie być w rodzinie.
      Np. dziś na lekcji angielskiego dowiedziałam się, że "unemployment is one of
      the causes of crime". O tym jaka będzie rodzina decydują jej członkowie,
      wszyscy razem. Kobieta też, a jakże! Ale to jej wybór: czy tworzenie ciepełka
      domowego będzie jej jedynym zajęciem i ambicją czy też będzie dawać przykład
      dzieciom swoją pracowitością i ambicjami zawodowymi. I nie podjęłabym się oceny
      która z tych dróg jest słuszna a która nie. Całe szczęście, że przy wyborze
      własnej drogi obowiązuje jeszcze demokracja.
      • Gość: Anna26/7 Re: NAJBARDZIEJ PATOLOGICZNA INSTYTUCJA IP: *.244.227.250.Dial1.Washington1.Level3.net 12.11.01, 21:02
        Z rodzina jak z demokracja. O wypaczenia i patologie nietrudno, ale jak dotad
        nikt nie wymyslil nic lepszego niz rodzina. Psycholgowie lubia jak zrodla
        swych problemow szuka sie w mamie lub tacie, bo to daje jakis punkt zaczepienia.

        Moja rodzina nie byla idealna, ale nie patologiczna. Pelno bylo napiec w niej,
        glownie miedzy babci i mama...czasem rywalizacja o dzieci, ale mimo wszystko
        uwazam, ze mialam kochajaca rodzine. Byl okres w moim zyciu kiedy nie znosilam
        moich starych, a oni nie akceptowali moich wyborow zyciowych. Postanowilam
        nawet by przestac byc ich corka. Ale w koncu ja wyciagnelam reke,
        przeproslilsmy sie nawzajem i jest ok.

        Moja matka to silna kobieta i tytanka pracy. To sprawia, ze jest osoba
        wymagajaca. To mnie czasem dobija, a czasem motywuje do dzialania, bo mam
        lepsze niz mama mosliwosci samorealizacji, ale mniej samozaparcia. W sumie to
        moj stosunek do matki to borykanie sie miedzy skrajnosciami. Czasem czysta
        nienawisc, a czasem balwochwalstwo.

        Jest wiele rzeczy, ktorych nie lubie w moich rodzicach, ale za nic w swiecie
        nie zaminilabym ich na innym. Moze sa porwczy i malo tolerancyjni, ale wiem,
        ze cokolwiek sie dzieje, to oni mi jakos pomoga albo pozwola sie wyplakac. Moj
        ojciec ma wspaniale ramie do wyplakiwania sie... Nie umiem mojego wapienka nie
        kochac. W tym okresie, kiedy nie znosilam matki i ojca bylo mi zle z sama soba.

        Odbiegam od tematu, ale tak mi sie przypomnialo, jak rok temu zrobilysmy z mama
        wypad do downtown w Chicago. Nic wielkiego nie zrobilysmy, nie spotkalysmy
        nikogo znanego...ale ten dzien zachowal sie w mojej pamieci jak cos
        wspanialego. I mimo, ze na drugi dzien nawzajem zwyzywalysmy sie z matka, to i
        tak nie rzekreslilo to tego, co stalo sie dzien wczesniej. Chociaz obiektywnie
        nic sie nie stalo, poza jakims takim wzajemnym cieplem i radoscia z posiadnia
        tej wlasnie kobiety jako mojej matki.
    • Gość: Kreska Re: NAJBARDZIEJ PATOLOGICZNA INSTYTUCJA IP: 10.129.132.* 12.11.01, 21:16
      Czy pozwolisz, Anno, złożyć sobie gratulacje?
      Piekny tekst o rodzicach.

      Ale ja pisze o patologiach, a u Ciebie bardzo normalna, kochająca, ludzka rodzina.
      A powrzeszczeć zawsze trzeba, gdy mało tlenu w płucach. To dobrze robi na nerwy
      Ja chciałabym wiedzieć:
      > Jak uzdrowić te cholerne podstawowe komórki?
      > Jak samemu nie produkowac chorej?

      Uważacie, że wystarczy miłość?
      A co z rozumem?
      Tolerancją?
      Sprawiedliwym traktowaniem?
      Szanowaniem wyborów?
      Szanowaniem się?
      Dbaniem o zachowanie równego dystansu?
      Unikaniem upierdliwości?
      Życzliwościa, czyli empatią,
      ale nienachalną?
      Zauważaniem kłopotów?
      Niewłażeniem z buciorami do duszy?
      Cierpliwością?
      ...
      I co, łatwo o niepatologicznę rodzinę?
      Kreska

      PS. do Reality: dziękuję, bardzo mi się zrobiło przyjemnie.
      K.

      • Gość: elka Re: NAJBARDZIEJ PATOLOGICZNA INSTYTUCJA IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 12.11.01, 23:55
        wymienilas..........zycie. ono takie jest wlasnie. a ty zaraz patologia,
        instytucja. rodzina nie jest instytucja. ale ty jestes mlodziutka, co???
        • Gość: Kreska Re: NAJBARDZIEJ PATOLOGICZNA INSTYTUCJA IP: 10.129.132.* 14.11.01, 13:03
          Gość portalu: elka napisał(a):

          > wymienilas..........zycie. ono takie jest wlasnie. a ty zaraz patologia,
          > instytucja. rodzina nie jest instytucja. ale ty jestes mlodziutka, co???
          To chyba nie do mnie?
          Kreska

      • Gość: Morian Re: NAJBARDZIEJ PATOLOGICZNA INSTYTUCJA IP: 195.116.152.* 13.11.01, 11:25
        Rodzina to jak demokracja - obie nie są idealne ale niestety człowiek nie wynalazł nic lepszego.
        Zakładając rodzinę chciałem stale przebywać z kobietą bez której nie wyobrażałem sobie życia,
        patrzeć jak śpi, budzi się - widzieć ją stale i zawsze. Mimo tego, że nie zawsze układało nam się
        dobrze zarówno przed jak i po ślubie. Później chcieliśmy mieć dziecko i mamy je , też po problemach.
        Oczywiście nie ma raju na tym świecie i bywa różnie - są problemy, kłótnie i ciche dni ale w gruncie
        rzeczy jesteśmy może nie szczęśliwi ale zadowoleni.
        Wydaje mi się, że jesteś Kresko (czyżby idealna dziewczyna Musiarewiczowej) bardzo młodą
        dziewczyną mającą do niedawna wyidealizowane pojęcie o tym czym powinna być rodzina, a teraz
        zetknełaś się z realnością.
        Uwierz mi - na tym świecie nic nie jest idealne również rodzina. Z drugiej strony rodzina jest również
        zabezpieczeniem przede wszystkim dla dzieci (dzieci z domów dziecka nawet z rodzin rzeczywiście
        patologicznych, bite, głodzone i poniżane prawie zawsze chcą wrócić do rodziców) także dla kobiet
        (każda z Was chce mieć męża, dziecko). Życie w wolnych związkach więcej kosztuje i nie daje
        zabezpieczenia (możesz usłyszeć po 10 latach jak to zdarzyło się mojej koleżance, że wszystko się
        skończyło i pora na rozstanie - postaw się w takiej sytuacji). Oczywiście dla mężczyzn również
        życie małżeńskie jest korzystne choćby ze względu na fakt statystycznie dłuższego życia :)).
        Miłość z chwilą gdy przestaje działać "chemia" ewouluje - zmienia się w dostosowanie, zrozumienie
        partnera jego potrzeb, przyzwyczajeń - to jest nadal uczucie - zauważ jak często małżonkowie
        upodobniają się do siebie :)).
        W zdecydowanej większości rodzin w przypadku naprawdę ciężkich chwil żona może liczyć na męża a
        on na żonę mimo tego, że często są to rodziny, które określiłabyś jako "patologiczne".
    • Gość: volny jeszcze IP: *.dsl.lsan03.pacbell.net 13.11.01, 09:42
      w zyciu jeszcze nie widzlem tak patologiczniego podejscia do tematu rodzina
      nie chce mi sie nawet wspominac o glupocie autorki tego postu!!!!!!!!!
      WSZYTKIM POLECAM W ZAMIAN FILM POD TYTULEM
      >>>>>>>>>>>>>>>>>Seksmisja<<<<<<<<<<<<<<<
      ..............................................................................................
      O filmie

      Akcja filmu rozpoczyna się w sierpniu 1991 roku. Telewizja transmituje epokowy eksperyment. Maks i
      Albert, dwaj śmiałkowie, dobrowolnie poddają się hibernacji. Budzą się dopiero w roku 2044. Od
      opiekującej się nimi doktor Lamii dowiadują się, że w czasie ich snu wybuchła na Ziemi wojna
      nuklearna. Jednym z jej efektów było całkowite zniszczenie genów męskich, w związku z czym są obecnie
      prawdopodobnie jedynymi mężczyznami na planecie.

      MILEJ ZABAWY

      VOLNY


      Gość portalu: Kreska napisał(a):

      > W tytule teza do dyskusji.
      > Nie ukrywam, że w opozycji do twierdzenia pana wroga sekt. Ja, jako osoba
      > niewierząca, antysekciarska, płaska duchowo, ohydnie racjonalna, ogołocona z
      > uczuć wyższych, twierdzę, ze 90% (np mniej więcej) nieszczęść naszych i naszych
      >
      > bliźnich ma źródło w instytucji rodziny.
      >
      > Jak z tego pata wybrnąć?
      > Kibuce?
      > Powrót do tradycji Sparty?
      > Psychoterapia umasowiona?
      > Nic nie jest dobre.
      >
      > Jak uzdrowić te cholerne podstawowe komórki?
      > Jak samemu nie produkowac chorej?
      > Kreska

      • czarna_wdowka Re:do volnego 13.11.01, 09:44
        jesteś patologicznie volny
        • Gość: volny dzecinko idz na film IP: *.dsl.lsan03.pacbell.net 13.11.01, 10:14
          dziecinko idz na film





          czarna_wdowka napisał(a):

          > jesteś patologicznie volny

          • Gość: kwieto Re: dzecinko idz na film IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 13.11.01, 10:32
            Volny, dwie sprawy:
            1. Nie mow do nikogo "dziecinko", dobrze chlopczyku?
            2. Pytanie: co ma "Seksmisja" do instytucji rodziny? Ja nie widze zwiazku...
            • Gość: renka rodzina to nie instytucja IP: *.sympatico.ca 13.11.01, 10:38
              Nie wiem skad taki chlod wieje, jak mowimy o NAJLEPSZEJ grupie spolecznej w
              skali mikro dla jednostki ludzkiej.Jezeli zimno na mysl o rodzinie, to brrr..
              mnie sie straszno robi , bo pozostaje tylko SAMOTNOSC, a to ciezki chleb..
            • Gość: volny ZASKOCZONY IP: *.dsl.lsan03.pacbell.net 14.11.01, 05:25
              ZASTANOW SIE ZANIM COS NAPISZESZ
              BAWISZ SIE W ADWOKATA????????????
              dziecinka pisze idotyzmy i to jest dobrze wedlug ciebie!!!!!!!!!!!!!!!!! CHLOPTASIU ?
              JEZLI NIE WIDZSZ BREDNI GLOWNEGO TEMATU
              TO MOZE I TY POWINIENES ISC NA FILM!!!!!!!!!!!!!!!!!!
              przeczytaj jeszcze raz bardo powoli glowne pytanie
              jezeli to ma byc madra dyskusja o instytucji rodziny
              TO
              TY masz problem takze. Ale to nie moja sprawa.
              starasz sie wtracac wszedzie jako znawca zycia i akcepujesz taki koszmarny sposob zalozenia tematu o
              rodzinie ??????????????????????????????
              przemysl sobie dokladnie co napislem
              moze wyciagniesz z tego wnioski.
              w kazdym razie zaskoczyles mnie swoja ignorancja !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

              VOLNY

              Gość portalu: kwieto napisał(a):

              > Volny, dwie sprawy:
              > 1. Nie mow do nikogo "dziecinko", dobrze chlopczyku?
              > 2. Pytanie: co ma "Seksmisja" do instytucji rodziny? Ja nie widze zwiazku...

              • Gość: kwieto Re: ZASKOCZONY IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 14.11.01, 08:25
                Alez chlopczyku, film Seksmisja traktowal o rozmnazaniu a nie o rodzinie. I o
                takiej totalitarnej instytucji kobiet. Alegoria rodziny za pomoca dwoch facetow
                i dwoch dziewczyn ktore ich scigaja? Troche do mnie nie przemawia

                I, milutki volny, nawet jesli ktos prezentuje inne poglady od Twoich, nie
                nalezy go dyskredytowac (np. za pomoca slow "dziecinko"). Jesli takich rzeczy
                jeszcze nie zrozumiales, to moze powinienes przejsc sie do przedszkola?
                A jak sam sie czujesz kiedy mowie do Ciebie per "pachole", tudziez "cielaczku"?
                • Gość: dike Re: ZASKOCZONY IP: 195.216.121.* 14.11.01, 08:39
                  Kwieto.
                  Nie podnoś zawsze kamienia, którym Cię uderzono.
                  Idź dalej.
                  Czasem aż trudno uwierzyć, jak łatwo przemoc może zrodzić przemoc.
                  Szczególnie słowna.

                  A ja lubię czytać Twoje posty...
                  Pozdrawiam
                  • Gość: kwieto Re: ZASKOCZONY odpowiedz dla Dike IP: *.*.*.* 14.11.01, 12:34
                    Wiesz, drazni mnie sposob dyskutowania niektorych ludzi tutaj - jesli nie mam
                    kontrargumentow, jesli nie potrafie przekonac Cie do swoich racji - okresle Cie "dziecina",
                    glupkiem, naiwniakiem - innymi slowy: zamiast wytaczac argumenty postaram sie
                    zdyskredytowac Ciebie jako osobe. Nie lubie takiego "prowadzenia dyskusji" bo do niczego
                    nie prowadzi.
                    Myslalem, ze Volny jest w stanie zrozumiec, ze szacunek do odmiennych pogladow nalezy
                    sie kazdemu. Niestety sie przeliczylem :((
                • Gość: volny kwietnio nie szkodzi ze nie zrozumiales IP: *.dsl.lsan03.pacbell.net 14.11.01, 08:43
                  a pisz sobie CHLOPCZYKU co chcesz widze ze to rzucanie perel przed .............
                  JEZLI NIE RAZI CIE SPOSOB SFORMOOWANIA ORGINALNEJ WIADOMOSCI
                  TO CI WSPOLCZUJE !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
                  >>>>>>>>>>>>.RODZINA<<<<<<<<<<<
                  TO JEST PODSTAWA WARTOSCIA W KAZDYM SPOLECZENSTWIE
                  JEZELI TEGO NIE WIDZISZ I CZEPIASZ SIE MNIE
                  TO NE WIDZE Z A D N E G O SENSU ABY CI COKOLWIEK ODPISYWAC
                  NA TYM KONCZE MOJ KONTAKT Z TOBA CHLOPCZYKU ......
                  JAK DOROSNIESZ DO NORMALNEGO ZYCIA I POJMIESZ CO TO JEST ODPOWIEDZIALNOSC
                  TO MOZE ZNIENIE ZDANIE ...
                  ALE MUSISZ DOBRZE POPRACOWAC NAD SOBA!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

                  VOLNY

                  Gość portalu: kwieto napisał(a):

                  > Alez chlopczyku, film Seksmisja traktowal o rozmnazaniu a nie o rodzinie. I o
                  > takiej totalitarnej instytucji kobiet. Alegoria rodziny za pomoca dwoch facetow
                  >
                  > i dwoch dziewczyn ktore ich scigaja? Troche do mnie nie przemawia
                  >
                  > I, milutki volny, nawet jesli ktos prezentuje inne poglady od Twoich, nie
                  > nalezy go dyskredytowac (np. za pomoca slow "dziecinko"). Jesli takich rzeczy
                  > jeszcze nie zrozumiales, to moze powinienes przejsc sie do przedszkola?
                  > A jak sam sie czujesz kiedy mowie do Ciebie per "pachole", tudziez "cielaczku"?

                  • Gość: kwieto Jesli juz, to wole "kwietunio", "kwietuncio"... IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 14.11.01, 09:37
                    ... niz "kwietnio"

                    buzi.
    • Gość: Smik Re: NAJBARDZIEJ PATOLOGICZNA INSTYTUCJA IP: 10.1.12.* 14.11.01, 09:33
      Zwróćcie uwagę, że rodzina nie jest komórką wyizolowaną. Jest częścią społeczeństwa (oczywiście
      można się zastanawiać co jest pierwsze jajko czy kura). Poglądy społeczne, postawy, tradycja ale
      także warunki gospodarcze w znaczący sposób oddziaływują na rodzinę. Na pewno warunki rodzinne
      mają bardzo duży wpływ na życie ludzie - ale również cech wrodzone, przypadki losowe oraz warunki i
      szanse w społeczeństwie, w którym się żyje.
      • Gość: Kreska Re: NAJBARDZIEJ PATOLOGICZNA INSTYTUCJA IP: 10.129.132.* 14.11.01, 13:25
        Gość portalu: Smik napisał(a):

        > Zwróćcie uwagę, że rodzina nie jest komórką wyizolowaną. Jest częścią społeczeń
        > stwa

        Wreszcie słuszne, na pozór oczywiste spostrzeżenie ogólniejsze.
        Piszesz o kontekście, w jakim funkcjonują rodziny.
        Czekam kto jeszcze napisze coś o problemie określenia, co rozumiemy przez
        patologię?
        Ja mam pogląd, ale chwilowo zmilczę...
        :-)
        PS. Młoda jestem raczej duchem, to do tych którzy ciekawią się stanem osoby
        formułujacej jakieś poglądy.
        Nie ośmielilabym się pouczać najmłodzszych uczestników forum. Najstarszych też
        nie. Co zostaje?
        ;-)
        Kreska

        • Gość: Malwina Re: NAJBARDZIEJ PATOLOGICZNA INSTYTUCJA IP: *.abo.wanadoo.fr 14.11.01, 15:00
          kresko,
          wiem o czym mowisz
          duzo osob wie
          ale nie wszyscy obracaja agresje wobec siebie
          wiec nie wszyscy cierpia
          duza ilosc ludzi dotknietych wyzywa sie na najblizszym otoczeniu
          to zdrowsze (dla nich)
          zawsze lepiej komus dac w morde niz sobie zyly podciac

          i tym optymistycznym akcentem....
          • Gość: renka Re: NAJBARDZIEJ PATOLOGICZNA INSTYTUCJA IP: *.sympatico.ca 14.11.01, 22:03
            No i okazuje sie ze kreska chyba wsadzila kij w mrowisko.Patologia polskiej
            rodziny.
            Alkoholizm,
            narkomania,
            BIEDA,
            brak zaufania,
            "dawanie w morde innym zamiast podciac sobie zyly",czyli zrzucanie na innych
            odpowiedzialnosci za swoje bledy ,
            slowne ponizanie siebie nawzajem,
            przestepstwa seksualne (gwalty w ciszy sypialni, molestowanie dzieci),
            walka na religie,
            syndrom "zlej tesciowej" i glupiego tescia,
            dmuchanie z papieroska prosto w nos wlasnemu dziecku(4tys subst. toksycznych,
            w tym 200 RAKOTWORCZYCH),
            zakazy, nakazy, odbieranie praw do wolnosci osobistej,
            terror w rodzinie,bicie dzieci,
            zdrady,
            i co tam jeszcze... nie przestrzeganie DEKALOGU..
            To plagi polskiej rodziny, ALE NIE KAZDEJ, cale szczescie.
            Gdyby tych rodzin nie bylo, te plagi pozostalyby udzialem jednostek .Po prostu
            takie sa polskich rodzin patologie.Masz racje, rodzina jest zrodlem tych
            patologii, ale przed rodzina sa jednostki, ktore ja tworza. One wnosza swoje
            bogactwo patologiczne i na nim buduja.ZLO.Rodzina moze byc TYLKO lustrem
            spoleczenstwa, w ktorym powstala.
            • Gość: Sławek Re: NAJBARDZIEJ PATOLOGICZNA INSTYTUCJA IP: 213.186.93.* 15.11.01, 00:02
              Gość portalu: renka napisał(a):

              > Alkoholizm,
              > narkomania,
              > BIEDA,
              > brak zaufania,
              > "dawanie w morde innym zamiast podciac sobie zyly",czyli zrzucanie na innych
              > odpowiedzialnosci za swoje bledy ,
              > slowne ponizanie siebie nawzajem,
              > przestepstwa seksualne (gwalty w ciszy sypialni, molestowanie dzieci),
              > walka na religie,
              > syndrom "zlej tesciowej" i glupiego tescia,
              > dmuchanie z papieroska prosto w nos wlasnemu dziecku(4tys subst. toksycznych,
              > w tym 200 RAKOTWORCZYCH),
              > zakazy, nakazy, odbieranie praw do wolnosci osobistej,
              > terror w rodzinie,bicie dzieci,
              > zdrady,
              > i co tam jeszcze... nie przestrzeganie DEKALOGU..
              > To plagi polskiej rodziny, ALE NIE KAZDEJ, cale szczescie.

              Nie złość się renka ale znowu pozwolę sobie sprostować. To o czym napisałaś
              powyżej to plagi każdego społeczeństwa. Nie tylko polskiego. Inny może być tylko
              procentowy udział każdej z plag. Wogóle masz dziwną skłonność do zuważania
              najgorszych wad tylko u polaków. A poza tym dyskusja jest bardzo ciekawa.

              Pozdrawiam.
              • Gość: renka Re: NAJBARDZIEJ PATOLOGICZNA INSTYTUCJA IP: *.sympatico.ca 15.11.01, 01:37
                zgadzam sie , nawet o tym napisalam, tylko nie zdazyles przeczytac do konca...
              • Gość: Kreska Re: NAJBARDZIEJ PATOLOGICZNA INSTYTUCJA IP: 10.129.132.* 15.11.01, 15:08
                Gość portalu: Sławek napisał(a):

                > Gość portalu: renka napisał(a):
                >
                > > Alkoholizm,
                Sławek:
                A poza tym dyskusja jest bardzo ciekawa.

                Czy wiecie, że dla mnie, istoty słabej, patologią jest już permanentny brak
                empatii? Jeśli jakaś rodzina na to cierpi (ale permanentnie, bo czasami to prawie
                wszytko może się przytrafić) to jest dla mnie patologiczna.
                Należę do tej części (uprzywilejowanych???) że doprawdy nie bicie po pysku, gwałt
                i okradanie są moim problemem. Ja cierpię, gdy widzę i gdy wydzielam z siebie
                złość.
                Czy mam milczeć?
                Gdy byłam mała, wciskano we mnie jedzenie, pod tytułem "Jedz, bo biedne dzieci tu-
                i-tu głodują" Bardzo mnie to złościło. Poślijcie im moja zupkę...
                Kreska


                • Gość: renka Re: NAJBARDZIEJ PATOLOGICZNA INSTYTUCJA IP: *.sympatico.ca 15.11.01, 22:40
                  Kiedys bylam swiadkiem w POlsce,jak znajoma karmila swoje dziecko, ktore tego
                  dnia w ogole nic nie chcialo jesc.Byl to TERROR i jak sobie to wspomne, mam
                  dreszcze. Dziecko bylo autentycznie MECZONE.Wiem, ze dzis , tu w Kanadzie nie
                  czekalabym ani chwili i zadzwonilabym po pomoc, ktora zreszta natychmiast by
                  sie zjawila.Wtedy skonczylo sie na awanturze miedzy mna a ta dziewczyna. Nie
                  odzywalysmy sie ze 2 lata.Potem mi przeszlo.. Ale ta scena.. i to wycie
                  dziecka, autentycznie UMECZONEGO, sterroryzowanego i BEZSILNEGO,.. dla jego
                  dobra.Pamietam, takze przypadek innej dziewczyny , calkiem niedawno, zostala
                  uderzona przez swojego partnera w twarz na srodku ulicy, tak, ze stracila
                  zab.Pomijam przyczyny. Reakcja ludzi. Zadnej.Dziwczyna z zakrwawiona twarza
                  zlapala taksowke i pojechala na najblizszy posterunek policji. Tam ze smiechem
                  poradzono jej zapomniec o sprawie(!). Na jej usilne prosby zapisano w
                  protokole i obiecano przyjsc do domu, gdzie wspolnie mieszkali i wyjasnic
                  sprawe.Nigdy NIKT sie nie zjawil. Bylo to w Warszawie w zeszlym roku.ZAtem ,
                  wszystkie gwalty, molestowania i inne tragedie rodzinne, o ktorych zapewne
                  wiedza sasiedzi,wyjda na jaw i sprawcy zostana ukarani jedynie wtedy, gdy
                  znajda sie ODWAZNI i ZADZWONIA na policje, ktora przyjedzie , albo nie(raczej
                  to ostatnie). Jesli nie , POLSKA RODZINA DALEJ BEDZIE LAZLA W
                  PATOLOGIE.Wierzcie mi, kochani, patologie rodzinne sa wszedzie.W kanadzie jest
                  tego mnostwo wszedzie, to widac. Sama dzwonilam niedawno , w lecie, do
                  organizcji , ktora zajmuje sie tymi sprawami, w sprawie dziwnej rodziny, ktora
                  sie wprowadzila niedawno niedaleko mnie.Nikt nie interweniowal, kiedy matka
                  cale NOCE sluchala ROCK MUSIC.Dwoje dzieci siadywalo glownie na CHODNIKU PRZeD
                  DOMEM I JADLO JAKIES JEDZENIE Z PAIEROWYCH TALERZY Z CHODNIKA. MATKA NIE
                  ZWRACALA SIE DO NICH NORMALNYM TONEM , TYLKO WRZASKIEM, KTORY SLYCHAC BYLO U
                  MNIE KILKA DOMOW DALEJ.Nastapila chyba interwencja, bo sytuacja zmienila sie
                  zupelnie. Nastala cisza, a zaczela przychodzic tam mloda dziewczyna,moze to
                  byl tzw social worker, moze mloda psycholog przed graduation, pomoc, ktora te
                  matke uczyla, jak nalezy postepowac z dziecmi.Dzis nie ma problemu.
                  • Gość: Kreska Re: NAJBARDZIEJ PATOLOGICZNA INSTYTUCJA IP: 10.129.132.* 16.11.01, 23:45
                    Gość portalu: renka napisał(a):

                    > znajoma karmila swoje dziecko, /.../ Byl to TERROR /.../ Dziecko bylo
                    autentycznie MECZONE.

                    Ja chyba nie byłam męczona. Miałam właśnie napisać, że moje wspomnienie jest tak
                    żywe, że aż dziwne i chyba znaczy, ze niektórzy mają niski próg odporności na
                    przymus, nie trzeba aż terroru, że by ulegali. W tej chwili poczułam (nadal
                    czuję) bardzo ostrą woń Maggi, której nie znoszę. Jest ten zapach tak gwałtowny,
                    że odsunęłm biurko, żeby sprawdzic, czy ktos tego paskudztwa tu nie rozlał. Nie
                    widać ani śladu. Męza zawołałam, żeby powąchał. Nic. Pierwszy raz w życiu
                    odczułam OMAM WĘCHOWY i w ogóle jakikolwiek. TO OKROPNE UCZUCIE!!!!!
                    Renka, co się dzieje???
                    Kreska - zmartwiona
                    • Gość: renka czlowiek IP: *.home.cgocable.net 17.11.01, 23:03
                      Jezeli patologia nazwac stan , ktory trwa permanentnie i powoduje trwale
                      uszkodzenia na psychice, tzn jakies tam fobie, jakies tam ABNORMALNOSCI to
                      teoretycznie masz racje w 100% , ze rodzina jest zrodlem tych patologii, ale
                      pierwotnym zrodlem jest czlowiek, bo to on byl pierwszy przed rodzina, czyz nie?
                      Kiedys spotkalam starego czlowieka , ktory juz bedac dlugo na emeryturze mial
                      ciagle glowe pelna roboty, poniewaz byl on psychiatra specjalizujacym sie w
                      pracy z wiezniami-zabojcami. Przez wiele lat jezdzil i jezdzi po roznych
                      penitencjarnych instytucjach, tu na kontynencie amerykanskim , wzywany do
                      najbardziej trudnych , bo nie do wszystkich przypadkow.Stereotyp zabojcy ZAWSZE
                      ma NIEPELNA, lub patologiczna lub razem (obie cechy) rodzine. ZAWSZE.100%
                      przypadkow.Prowadzone sa badania , czy jakis GEN jest za te sklonnosc do
                      zabijania odpowiedzialny. Jak narazie to chyba bardziej mamusi sklonnosc do
                      czestej zmiany partnerow(DLACZEGO ich tak czesto zmienia?) i alkoholizm sa
                      zapewne czynnikami produkujacymi potencjalnego przestepce, do tego dodajmy
                      agresje, troche nienawisci i mamy moze gotowego zabojce(?).
                      • Gość: kwieto Re: czlowiek IP: *.ipartners.pl 18.11.01, 00:01
                        Cholera! Moi rodzice sie rozwiedli.
                        Wlasnie dowiedzialem sie o mrocznej czesci mnie - jestem potencjalnym zabojca!

                        Czy zmienia cos fakt, ze mama nie tyle "zmieniala czesto partnerow", ale raczej po dwoch
                        nieudanych probach nie angazowala sie wiecej?

                        Moze jest to okolicznosc lagodzaca? I jestem tylko sadysta?

                        Przerazony
                        kwieto
                        • Gość: Toi Re: czlowiek IP: *.cm-upc.chello.se 18.11.01, 00:09
                          Czy to sie odnosi rowniez do kobiet?!! Ja zabojczynia?

                          Przerazona Toi
                          • Gość: renka Re: czlowiek IP: *.home.cgocable.net 18.11.01, 04:56
                            Wszystko na to wskazuje.Szczegolnie jak jest w waszych glowach...
    • Gość: ethanol Re: NAJBARDZIEJ PATOLOGICZNA INSTYTUCJA IP: 151.112.27.* 20.11.01, 02:25
      kreska,
      mam dla ciebie wyjscie z sytuacji
      powies sie
      • Gość: ada Re: NAJBARDZIEJ PATOLOGICZNA INSTYTUCJA IP: 10.129.135.* 20.11.01, 10:46
        ja chyba tez bede musiala - moi rodzice sie rozwiedli, matka mnie zostawila,
        wychowywala mnie babcia, do szkoly pod gorke i zawsze zimna zupa (prawie).
        ale...
        pozostaje w szczesliwym zwiazku 18 lat, mamy trzy corki (17,12,5) i naprawde,
        ani ja ani moje corki nie przejawiaja zadnych takich...
        moze moge sie nie wieszac? :)

        bywaja patologiczne rodziny, tak jak zdarza nam sie spotkac zgnile jablka -
        czyz mamy pozbyc sie przyjemnosci jedzenia jablek?
        wiem z wlasnego doswiadczenia, ze jesli nie chcesz trwac w jakims stanie ktory
        ci nie odpowiada - mozesz z niego wyjsc, a przynajmniej probowac. od ciebie
        zalezy twoje nastawienie do otaczajacego cie swiata i ludzi, i w twojej mocy
        lezy zmiana twojego losu. czasami trzeba wyjsc i zamknac za soba drzwi, czasem
        wystarczy przeczytac dobra ksiązke pozytywnego myslenia, czasem trzeba glebszej
        terapi... zawsze jednak trzeba sie trzymac pewnych zasad.
        i jeszcze jedno - jesli jest ci zle i nie dajesz rady sam/a, musisz wyslac
        sygnal s.o.s.
        pozdrawiam
        • Gość: renka patologia IP: *.home.cgocable.net 21.11.01, 08:12
          Pokazcie mi patologiczna rodzine, w ktorej wszyscy przyznaja , ze sa
          patologiczni! Pokazcie mi alkoholika, ktory powie : jestem
          alkoholikiem.Pokazcie narkomana, ktory powie: jestem zerem.
          Nikt tego nie zrobi.Dopiero dluga psychoterapia pozwoli tym ludziom uswiadomic
          sobie ich bledy, ktore niszcza ich i nie tylko ich zycie.
          • Gość: kwieto Re: patologia IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 21.11.01, 10:10
            Znam i takiego alkoholika ktory powie "jestem alkoholikiem" i takiego po
            psychoterapii, ktoremu to nie przejdzie przez gardlo...
            • Gość: renka kwieto wie lepiej IP: *.home.cgocable.net 22.11.01, 04:29
              Coz, pewnie wielu z nas nie ma wyboru i musi zaakceptowac swoj alkoholizm,
              narkomanie , pedofilie i inna patologie, bo: Nie ma psychologa w miescie, pani
              psychiatra popierniczona i prozaki tylko wypisuje,nie ma pieniedzy na prywatna
              wizyte itd, itp
              • Gość: ada Re: kwieto wie lepiej IP: 10.129.135.* 22.11.01, 09:11
                zeby wyjsc z patologii, potrzebna jest pelna swiadomosc sytuacji i m o t y w a
                c j a, no i oczywiscie bliska osoba, ktora posiada rowniez obie te rzeczy.
                ale naprawde mozna
              • Gość: kweito Re: kwieto wie lepiej IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 22.11.01, 09:18
                Ten ktos o kim mowie (ten ktoremu nie przejdzie przez gardlo) - byl w
                specjalistycznym osrodku gdzie poddano go odpowiedniej kuracji odwykowej - wiec
                chyba byl w rekach specjalistow?
    • Gość: a Re: NAJBARDZIEJ PATOLOGICZNA INSTYTUCJA IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 26.11.01, 18:54
      Ty lepiej nie zakładaj rodziny. Jesteś chora. Wylecz się. Z tego można się
      wyleczyć. Może miłość?
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka