Gość: Kreska
IP: 10.129.132.*
11.11.01, 18:42
W tytule teza do dyskusji.
Nie ukrywam, że w opozycji do twierdzenia pana wroga sekt. Ja, jako osoba
niewierząca, antysekciarska, płaska duchowo, ohydnie racjonalna, ogołocona z
uczuć wyższych, twierdzę, ze 90% (np mniej więcej) nieszczęść naszych i naszych
bliźnich ma źródło w instytucji rodziny.
Jak z tego pata wybrnąć?
Kibuce?
Powrót do tradycji Sparty?
Psychoterapia umasowiona?
Nic nie jest dobre.
Jak uzdrowić te cholerne podstawowe komórki?
Jak samemu nie produkowac chorej?
Kreska