edytunia86
07.08.05, 11:12
Mam 18 lat. W tym roku skończyłam Liceum Ogólnokształcące nr. 2 w Swarzędzu.
Po ostniej wizycie u psychoterapeutki 18 lipca byłam tak radosna jak
chybajeszczenigdy. Zaniepokoiło mnie to co zaczęło się ze mną
dziaćnnastępnego dnia tzn. popłakałam się i nic mnie nie cieszyło. Bałam
się,że jeszcze trochę i odechce mi się żyć. Następnego dnia było mi smutno,
ale nie na tyle, żebym płakać. W czwartek, piątek i sobotę zowu chciało mi
się płakać, nic mnie niecieszyło, ani nie interesowało. W środę i w czwartek
w następnym tygodniu znowu łakałam. W osttnim tygodniu znowu chciało mi się
płakać w dwa dni. Od kąd po raz pierwszy po ostatniej wizycie u tej pani się
popłakałam jest mi smutno i nic mnie nie cieszy, a od czwartku 21lipca nic
mnie nie interesuje, nie specjalnie chce mi sie wychodzić z domu, ani
rozmawiać z moją rodziną , ani przebywać z innymi. Boję się,żebym znowu nie
miała myśli samobójczych. Już mi tak kiedyś zdażyło, ale to były pojedyńcze
dni i nigdy nie myślałam o tym na poważnie. Nigdy jeszcze nie próbowałam
odebrać sobie życia, ponieważ wiem , że życie jest darem bożym i, że nikt nie
ma prawa go sobie sam odbierać. Wiem też,że w ten sposób nie rozwiąże swoich
problemów. Byłam już raz u psychiatry, ale nie dlatego, że podejrzewałam ,że
mam depresje. Ten lekarz przepisał mi lek o nazwie seronil, który nic nie
pomógł, ale tylko zaszkodził. Prubowałam już wyjść z domu na spacer i się
czymś zająć, ale to nic nie zmienia. W poniedziałek jadę do terapeutki.
Zastanawiam się, czy nie porozmawiać z nią o tym z , alle się boję ,
ponieważ, raczej nie rozmawiam z kimś o tym ,że miałam już kiedyś myśli
samobujcze i ,że boję się żeby one znowu nie wróciły. Boję się, żeby to nie
były początki depresji.
Proszę o radę . To dla mnie bardzo ważne. Błagam pomocy.