lizzan
05.11.06, 17:33
Witam,
Moze ktos bedzie potrafil mi cos wyjasnic bo ja juz trace glowe od
zastanawiania sie.
Sytuacja wyglada nastepujaco. Od jakiegos czasu mam partnera (nie lubie slowa
"chlopak| ;) ) i z poczatku jak zawsze wsyzstko cudownie jak w bajce.
Sytuacja zawodowa i moja i jego sprawila ze duzo pracujemy ostatnio i
czestotliwosc naszych spotkan spadla do weekendowych "widzen" (i tak
ograniczonych moimi studiami)..i tu pojawia sie problem...oboje czujemy
niedosyt siebie etc (ale chwilowo nic sie nie zmieni) i oboje twierdzimy ze
chcielibysmy czesciej sie widywac. A tu nagle po jednym dniu wspedzonym
wspolnie slysze zdanie pt "meczy mnie ciagle przebywanie z Toba na malej
powierzchni".
Ja glupieje bo rano slysze ze "szkoda ze malo czasu spedzamy razem" a rano
nastepnego dnia slysze "wiesz ze jestem troche typem samotnika/indywidualisty
i meczy mnie to ze na malej powierzchni przebyuwamy razem tak dlugo".
Chcialabym zaznaczyc ze ta mala powierzchnia to mieszkanie 55 metrowe, to
ciagle przebywanie polega na wspolnym ogladaniu tv, gotowaniu przezemnie
obiadow, albo kazdy zajmue sie swoimi sprawami (w jednym pokoju ale w
oddzilnych czesciach pokoju).
Albo ja jestem dziwna albo on.
Moze ktos mnie olsnij jak to jest....raz "za malo", raz "za duzo".
To nie jest mile odbierac przekaz "kocham Cie ale idz juz do domu bo mnie
meczysz"...
pozdrawiam,
lizzan
pozdrawiam,
lizzan