Dodaj do ulubionych

Proszę poradżcie mi

IP: *.unregistered.formus.pl 15.11.01, 15:08
Proszę o radę...Mieszkałam z chłopakiem- albo raczej facetem- ma 30 lat od
roku. Wszystko było super, mieliśmy wspólne plany na przyszłość. Oczywiście, ze
tak jak w każdym związku były i różnice charakterów i zdań.. Nagle 2 tygodnie
temu zamknął się w sobie, więcej czasu spędzał przed komputerem niż w moim
towarzystwie, nie chciał powiedzieć, co go gryzie. Gdy naciskałam rzucił, że
sam jeszcze nie wie co to jest i że musi przemyśleć. W niedzielę stwierdził ,
ze musimy porozmawiać i powiedział , że to koniec, że tak będzie lepiej dla nas
obydwojga. Myślałam, że on ma kogoś, ale powiedział, że nie i wierzę mu.
Powiedział mi, że przez 2 tygodnie zastanawiał się nad naszym związkiem i
doszedł do wniosku, że nie jest to coś na całe życie. Spytałam czy mnie już nie
kocha, a on na to, ze to nie ma nic do rzeczy, bo rozważył racjonalnie
argumenty za i przeciw i chce być sam. Początkowo, jak się domyślacie byłam
zrozpaczona, ale od 2 dni przyjęłam nową strategię= jestem wesoła i
uśmiechnięta. Musimy ze sobą mieszkać jeszcze około miesiąca, bo ja na razie
nie mam się gdzie wyprowadzić. Najdziwniejsze w tym wszystkim jest to, że
układy między nami są teraz ok. To znaczy gadamy ze soba godzinami, śmiejemy
się. On mówi że jest mu dobrze ze mną, spieszy się żeby do mnie wrócić po
pracy. Tylko śpimy oddzielnie najdziwniejsze jest ,ze bardzo nam było dobrze w
łożku. Sam mówił, że nigdy wcześniej z nikim nie przezył tego, co ze mną. Wiem,
że teraz tez ma na to ochotę,ale ze względu na to, że już zerwalismy ze sobą.
Jestem całkiem zakręcona- czy byliście w takiej sytuacji?
Obserwuj wątek
    • Gość: Melba Re: Proszę poradżcie mi IP: *.man.polbox.pl 15.11.01, 16:12
      Może to nie jest jeszcze ostateczne? Trudno uwierzyć, że to wzięło się "z
      niczego". Myslę, że w takiej sytuacji chyba zgoziłabym się na rozstanie i
      zobaczyła, co będzie dalej. Z własnego zwiazku wiem, że czasem jedno z nas, a
      czasem oboje, pragniemy dystansu, przestrzeni, długiego czasu na zastanowienie
      się, dkoąd zmierzamy i czy razem nam po drodze. Ja osobście zaproponowałabym mu
      wyprowadzenie się na chwilę, czy też sama na jakiś czas zadekowałabym się u
      kogoś i popatrzyła, co dalej. Życzę Ci dużo spokoju i rozwagi i powodzenia.
      Jakoś mam wrażenie, że to minie. Czasem nam przeciez odbija, prawda? A może on
      właśnie tak chce zwrócić na siebie Twoją uwagę?
    • kini Re: Proszę poradżcie mi 15.11.01, 16:28
      Wiesz co, Mokka? Ja bym chyba sobie dała na spokój. Mówi, że jest mu z tobą
      dobrze, bo wyjaśnił ci sytuację i nie odczuwa wobec ciebie żadnych zobowiązań.
      Poczekaj jeszcze trochę, ale nie pozwól, aby taka sytuacja przerodziła się w
      wieczność. Jeśli możesz, to po tym miesiącu sie wyprowadź i wtedy zobaczysz.
      Może wtedy będzie o ciebie zabiegał - ale jeśli zgodzisz się na kontynuację
      związku, to daj mu do zrozumienia, że to TY dałaś mu szansę, a nie na odwrót.
    • Gość: kwieto Re: Proszę poradżcie mi IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 15.11.01, 17:07
      A ja uwazam, ze on za duzo mysli. Bo jesli jego jedynym argumentem jest to, ze
      "wszystko sobie logicznie przemyslal" to jest to argument delikatnie mowiac
      smieszny.
      Takie pytanie - a skad on wie, czy cos jest "na zawsze", czy tylko "na piec
      lat"? Bo ja nigdy nie wiem takich rzeczy - to wychodzi dopiero "w praniu"

      Chyba, ze on Ci czegos nie powiedzial? Moze nagle zdal sobie sprawe, ze jest
      Gejem? Albo rzeczywiscie chce byc sam? Albo chce sie wyszalec, a zwiazek z Toba
      mu to utrudnia?

      Nalezaloby sie dowiedziec - dlaczego doszedl do takich a nie innych wnioskow, i
      nie zadowalac sie odpowiedzia -"bo to sobie przemyslal".
      • toi do kwieto 15.11.01, 17:41
        Kwieto, moj przyjaciel gej powiedzialby Ci, ze zbyt daleko posunieta poprawnosc
        polityczna oznacza brak rownosci. (komentarz do pisowni) :-) Toi
        • Gość: kwieto Re: do kwieto IP: *.ipartners.pl 15.11.01, 18:18
          Iiiii tam, Moge Wszystko Pisac Z Duzych Liter, A NazWanie KoGos GeJem Z DuZegO G
          bYLo Tylko PRzeOczeNiem....

          A JA CZEKAM i czekam Na cIAg DalSzy RozPrawkI nA teMat MateRIALizmu zEN...
          • toi Re: do kwieto 15.11.01, 18:36
            1. Oj no wiem, wiem; tylko sie przyczepic chcialam
            2.W netykecie kaza nie uzywac duzych, bo to oznacza krzyk poza tym
            3. A ja myslalam, ze mialo byc o Pascalu. Napisze, napisze, ale teraz juz musze
            odkleic sie od komp., real wzywa
            Ale wiesz co, i tak sprawdz Pascala sam (filozofia, nie cisnienie); to jest
            naprawde znane zalozenie i bedziesz to mial ladnie podane.
            4. A co Ty konczysz,przepraszam ze tak obcesowo; chyba nie maszyny zebate na
            Politechnice (?!!!), bo mnie dzisiaj naprawde zaskoczyles?
            • Gość: kwieto Re: do kwieto IP: *.ipartners.pl 15.11.01, 19:47
              Zaskoczylem? Czym?
              Koncze SGH...
              • Gość: Toi Re: do kwieto IP: *.cm-upc.chello.se 15.11.01, 20:51
                Wyslalam eksperymentalnie. Informuje, bo nie wiem kiedy dojdzie.
                • toi Re: Prosze poradzcie mi 15.11.01, 21:11
                  Mokka, mysle, ze skoro naprawde dobrze sie razem czujecie i nie ma zadnej gry
                  a on jest przyzwoity facet, to mozesz go zwyczajnie poprosic o szczerosc,
                  powiedziec, jak sie czujesz. Dziwne jest dla mnie jego stwierdzenie, ze to, czy
                  kocha nie ma nic do rzeczy; przeciez nie ma nic co mogloby byc bardziej do
                  rzeczy! Moze on nie chce Cie zranic, a po prostu przestal kochac lub nigdy
                  naprawde nie kochal i sie zorientowal. Moze nie chce sie wiazac. Ustal sama
                  przed soba czy chcesz prawdy czy takiego trwania. A moze on faktycznie jest
                  gejem? To by sprawe definitywnie rozwiazalo...
                  • Gość: Martyna Re: Prosze poradzcie mi IP: 204.186.88.* 15.11.01, 22:52


                    Jesli rzeczywiscie go kochasz i chcesz byc z nim-to walcz o niego.
                    Rozmawiaj, powiedz mu co czujesz. Sprawa jest troche tajemnicza -cos mi sie
                    wydaje, ze on nie wyjawil Ci prawdziwego powodu rozstania.
                    Postaraj sie odkryc ten powod.Spytaj czego mu brakowalo w zwiazku?
                    Musicie sprobowac szczerze porozmawiac -staraj sie obserwowac tez jezyk jego
                    ciala. I jeszcze raz przypominam nie poddawaj sie -nie masz nic do stracenia.
                    Powodzenia
                    Martyna
    • Gość: fnoll Re: Proszę poradżcie mi IP: 195.150.224.* 16.11.01, 00:15
      niektórzy nie są dość dojrzali (czy też odpowiednio ukształtowani) by wchodzić
      w stały zwiazek (który przekształca się zwykle w rodzine, z czym wiążą się
      specyficzne zadania i odpowiedzialności) nawet w wieku lat czterdziestu

      niektórzy mimo to beztrosko zakładają rodziny - konflikty i pretensje stają się
      małżeńską codziennością, dzieci jakoś się hodują - można i tak, nie umiera się
      od tego w końcu, a jest i obiad i seks czasem

      twój facet może być całkiem odpowiedzialnym facetem świadomym swych ograniczeń

      no i nie ma sensu uszczęśliwiać kogoś na siłę - nie chce, to nie, przecież go
      nie zmusisz - zostańcie kumplami, odchoruj tę miłość i poszukaj kogoś chętnego
      do łączenia się w stadło (jeśli tego właśnie chcesz)

      naturalnie to tylko hipoteza :-)

      pzdr!

      fnoll
      • Gość: Toi Re: Proszę poradżcie mi IP: *.cm-upc.chello.se 16.11.01, 00:43
        fnoll, czy ktos Cie juz tu pytal ile bierzesz za wizyte
        • fnoll do Toi 16.11.01, 12:40
          Gość portalu: Toi napisał(a):

          > fnoll, czy ktos Cie juz tu pytal ile bierzesz za wizyte

          warka strong i paczka orzeszkow pistacjowych ;-)

          ale, naturalnie, zgodnie ze starym dilerskim zwyczajem - pierwsza dzialka terapii
          gratis ;-)

          pzdr! i dzieki za slowa symapatii :-)

          fnoll
    • Gość: mokka26 Re: Proszę poradżcie mi IP: *.unregistered.formus.pl 16.11.01, 11:38
      Chyba tutaj powinnam podrzucić więcej szczegółów-

      1 Nigdy nie kontroluję facetów- to była jego sprawa, o której miał ochotę
      zjawić się w domu. Mimo to, zawsze się śpieszył do mnie po pracy jak szalony.
      Najczęściej to on czekał na mnie. Właśnie jednym z jego argumentów, było, że
      jestem independante- niezależna
      2 Nie miałam ataków zazdrości. Przez minione 12 miesięcy tylko raz zdarzyło mi
      się wypytywać go o inną kobietę. Kilka lat temu był z taką jedną, rozstali się
      w głupi sposób, ale definitywnie. Potem jeszcze próbowali to naprawiać, ale
      nawzajem tylko bardziej się pogrążali – wzajemnie się raniąc, oskarżając,
      niszcząc dobre chwile, które razem przeżyli. Czas leczy rany i „filtruje
      wspomnienia”, teraz on chyba znowu zaczął o niej myśleć. Choć wiem, że nigdy
      już do niej nie wróci. To taka pierwsza miłość. Kobieta idealna, akceptowana
      przez rodzinkę- miss playboya z doktoratem. Bogata i niezależna.
      3 Sago! Miałaś rację z tą mamuśką. Jest dominująca i bacznie obserwuje kazdą
      kobietę, która pojawi się w pobliżu syna. Jak kilka miesięcy temu przyjechała,
      z drugiego końca świata, na kilka dni- od razu zaczęła zaglądać we wszystkie
      kąty, do lodówki, garnków, mojej szafy, czy jest idealny porządek. Pytała ile
      razy dziennie jemy, co gotuję dla jej synka, etc. Szału można było dostać. Jak
      ja zostawiłam na pół godziny samą to ostentacyjnie zabrała się za prasowane
      jego koszul. Koszmar. No i zrobiła mi kilkugodzinny wywiad na temat mojego
      życia, cały czas sztucznie się uśmiechając. Aż mi się ręce trzęsły. Pewnie
      stwierdziła, że jestem emocjonalnie niezrównoważona. Stwierdziła jeszcze, że
      jestem za chuda, bo wyliczyła sobie, pielęgniarka starej daty, że powinnam,
      ważyć ”wzrost- 100”- no i wyszło 65 kilo. A tyle rzeczywiście nigdy nie
      ważyłam. Oczywiście sprawozdanie złożyła synkowi.


    • ellen Re: Proszę poradżcie mi 16.11.01, 16:35
      Co za dziwny gość.
      Co mu właściwie odbiło?...
    • marseille30 Re: Do Ellen 16.11.01, 17:13
      Może miał uraz głowy , o którym nie wiem..?
    • zaholec Mam "odwrotny"problem 18.11.01, 21:28
      To co piszesz przeraziło mnie. W pierwszej chwili pomyślałem, że czytam list
      mojej Żony. U nas jest sytuacja troszkę inna choć może dojść do tego samego.
      jestem z moją ukochaną Żoną juz, w sumie, 11 lat (6 po ślubie). Od około 2 lat
      myślę, że chcę inaczej żyć. Mieć swobodę decyzji, móc być samemu. Kocham moją
      Żonę i wiem , że ona też poza mną świata nie widzi, a jednak.... Naprawdę nie
      umiem tego wytłumaczyć, chciałbym czasem odejść. Może to dobrze, że między Wami
      doszło to tego teraz? ja żyję ze świadomością, że sama myśl jest dla niej
      krzywdą, mam poczucie braku szczęścia a, przecież ona niczemu nie winna a, ją
      to zaboli, nie mnie. No nie tak, mnie mniej. Nie chcę jej krzywdzić ale też nie
      chcę do końca stracić szansy na inne, może nie lepsze, ale bardziej "moje"
      życie.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka