Dodaj do ulubionych

Przepraszam... Poddalem sie...

08.01.07, 15:20
Przepraszam za to co teraz...za to co bylo... Przegralem z zyciem... Poddalem sie... Nie dalem rady... A teraz siedze... i placze...
Obserwuj wątek
    • larie Re: Przepraszam... Poddalem sie... 08.01.07, 15:44
      Przepraszasz kogo? bo chyba nie nas:)
      Każdy się kiedyś poddaje, życie jest trudne, a może to tylko chwilowy
      odpoczynek? Popłaczesz, pozłościsz się i znowu staniesz do walki.
      I nie mów, że przegrałeś życie - tak nie wolno.
      "Nie pisz, że los Ciebie kopnął, nie ma na Ziemi sytuacji bez wyjścia, kiedy
      Bóg drzwi zamyka - to otwiera okno."
      ...a przecież różnymi możesz wejść.
      przesyłam dawkę pozytywnej energii.
    • solaris_38 chwila zwycięstwa 08.01.07, 17:32
      jeśli naprawdę czujesz ze przepraszasz świat
      to świadomość głębokiego poznania- jak naprawdę JEST - powinna cię utulić

      nie ma przegranych
      ani długość życia ani ilość kobiet czy kochanków oskarów lat w wiezieniu
      ani talenty ani nawet ilosc dobrych uczynków (jesli takie sa ...) -
      nie ma znaczenia

      czasem w takiej jak ta chwili mzożesz przeżyć intensywność żar i prawdę i
      rozwój świadomosci większy niz w całym swoim życiu
      i to jest wtedy chwila zwycięstwa

      • meg303 Jesli upadłeś,to znaczy,że mozesz się podnieść 08.01.07, 18:18
        Jutro będzie nowy dzień:)
    • alfika Re: Przepraszam... Poddalem sie... 08.01.07, 18:26
      nie przegrałeś życia póki życie Ci nei odpuszcza
      żyjesz
      więc wszystko trwa i jeszcze ciągle jest nierozstrzygnięte
      to tylko szale się wahają raz w tę lepszą, raz w całkiem złą stronę
      • usser Re: Przepraszam... Poddalem sie... 11.01.07, 17:01
        A dzisiaj... jest wszystko ok. Ide dzisiaj na noc do pracy, jestem usmiechniety, wesoly... Ale wiem, ze za 10min moze sie to zmienic. Ostatnio mam duuza hustawke nastroju. Bardzo dalo mi po dupie rozstanie z dziewczyna po prawie dwoch latach. Zdradzala mnie. Ale chyba to nie jest moim najwiekszym problemem. Ja sam w sobie stanowie problem. Przede wszystkim nie potrafie byc konsekwentny wobec samego siebie. Jestem leniwy, przez co zawalilem rok szkoly, a teraz tez nie jest najlepiej. Najgorsze w tym wszystkim jest to, ze doskonale zdaje sobie z tego sprawe. Wiem co robie zle, wiem czego robic nie powinienem, a nadal tak robie... nadal nic nie robie. Kazdego ranka powtarzam sobie, ze ten dzien bedzie inny, a wieczorem okazuje sie, ze byl taki sam jak setki innych, beznadziejny i niczym nie zaowocowal. Wiem, ze jak tak dalej bedzie zmarunje sobie i moeje przyszlej rodzinie zycie. Ja to wszystko doskonale wiem... Ale... Nie potrafie...
        • larie Re: Przepraszam... Poddalem sie... 11.01.07, 19:01
          cześć:) witaj w klubie tych, którym się nie chce:)
          wiesz co? ja to się ostro książkami psychologicznymi szprycowałam, artykułami o
          samoudoskonalaniu się i radzeniu sobie ze stresem, zarządzaniu czasem,
          planowaniu kariery itp. Coś niecoś mi pomogło. Piję kawę, red-bulla i do przodu.
          A myślałeś o tym, by pójść po pomoc do specjalisty? Zawalenie szkoły to nie
          jest mało. W dodatku Ty wiesz o tym, ale co zrobić już nie wiesz.
          I głowa do góry, kazdy jest takim małym leniuszkiem:) Trzeba go tylko ujarzmić.
          • ona-inka Re: Przepraszam... Poddalem sie... 11.01.07, 22:26
            witam rowniesnikow z pokolenia mlodych-leniwych-niechacych takie czasy nam zostaly!!
        • cleare Re: Przepraszam... Poddalem sie... 11.01.07, 23:49
          usser napisał:

          Najgorsze w tym wszystkim jest to, ze doskonale zdaje sobie z teg
          > o sprawe. Wiem co robie zle, wiem czego robic nie powinienem, a nadal tak robie
          > ... nadal nic nie robie. Kazdego ranka powtarzam sobie, ze ten dzien bedzie inn
          > y, a wieczorem okazuje sie, ze byl taki sam jak setki innych, beznadziejny i ni
          > czym nie zaowocowal. Wiem, ze jak tak dalej bedzie zmarunje sobie i moeje przys
          > zlej rodzinie zycie. Ja to wszystko doskonale wiem... Ale... Nie potrafie...


          chyba sie z toba ozenie.... robie dokladnie to samo... ;/ cos o tym wiem....
        • inse Re: Przepraszam... Poddalem sie... 13.01.07, 21:20
          Musisz odlaleźć w sobie chęć. Nie możesz codziennie powtarzać, że jutro coś
          zmienisz.Czas by zacząc wszystko zmieniać jest właśnie teraz, w tej
          chwili.Twoje myśli tworzą twoją przyszłość, jeżeli myślisz że zmarnujesz sobie
          życie to pewnie tak będzie. Musisz się pozbyć niechęci do siebie i poczucia
          winy.Nie obiecuj sobie, że w jeden dzień zmienisz całe życie. Rób to powoli.
          Małymi krokami też dojdziesz do celu. Nie odpowiada Ci to jak żyjesz,więc zrób
          wszystko żeby zaczęło Ci odpowiadać. Świat należy do Ciebie;)nie czekaj na
          zbawienie, nie łudź się, że ktoś nagle zapuka do twoich drzwi i powie Ci co
          masz robić.Zacznij wreszcie działać! Pamiętaj, że każdy jest w stu procentach
          odpowiadzialny za wszystko,co go w życiu spotyka. Podstawowym ograniczeniem dla
          każdego jest poczucie "nie jestem dość dobry", musisz kochać siebie, jeżeli tak
          bedzie to wszystko ci sie uda! ( nie chodzi tu oczywiście o jakieś narcystyczne
          podejście, tylko o akceptacje własnej osoby)to wszystko jest kluczem do
          pozytywnych zmian.
    • lusia501 Re: Przepraszam... Poddalem sie... 11.01.07, 23:33
      Jeśli nie jesteś jeszcze alkoholikiem albo narkomanem,
      nie przegrałeś.
      Masz jeszcze dużo siły by żyć.
      • usser Re: Przepraszam... Poddalem sie... 12.01.07, 07:40
        Nie jestem ani alkoholikiem, ani narkomanem... Nic z tych rzeczy, choc nie ukrywam, ze lubie sie napic piwa, czasem w wiekszych ilosciach... Ale tu nie o to chodzi. Czasami odnosze wrazenie, ze zostalem stowrzony do wyzszych celow, dla wyzszej idei, ktora poprostu jeszcze mnie nie odnalazla.
        Cleare jesli jestes z okolic czestochowy, masz ok 20 lat... To chetnie sie z Toba umowie na kawe...
        • cleare Re: Przepraszam... Poddalem sie... 13.01.07, 18:18
          usser napisał:
          > Cleare jesli jestes z okolic czestochowy, masz ok 20 lat... To chetnie sie z To
          > ba umowie na kawe...

          niby wszystko sie zgadza tylko jestem z innego konca Polski... :D
          ale jak by co zawsze mozesz śmialo na @ ;)

          pozdrawiam :)
          • usser Re: Przepraszam... Poddalem sie... 15.02.07, 12:28
            No i znowu ja... Duuuzo myslalem nad soba, duzo czytalem o samoocenie, pozytywnym mysleniu itd. I jakos mi to nie pomoglo. Najgorsze z tego wszystiego jest to, ze posiadam potencjal, jestem inteilgetny, wiem, ze stac mnie na bardzo duzo, ponoc nawet jestem przystojny;) ale nie potrafie zebrac tego wszystkiego razem i wykorzystac... Achhhhhhh
            • markus.kembi Re: Przepraszam... Poddalem sie... 15.02.07, 12:49
              Teraz zauważyłem, że piszesz o "przyszłej rodzinie" - to znaczy, że masz jakieś
              plany na przyszłość, coś tam jeszcze przed sobą widzisz. Gdybyś czuł się
              naprawdę przegrany, to pisałbyś, że to już koniec, nie będziesz miał rodziny,
              nie zmienisz pracy na lepszą, nie będzie już nigdy lepiej niż jest, może być
              tylko gorzej.
    • mskaiq Re: Przepraszam... Poddalem sie... 15.02.07, 14:11
      Usser napisal
      > dzisiaj... jest wszystko ok. Ide dzisiaj na noc do pracy, jestem
      >usmiechniety, wesoly... Ale wiem, ze za 10min moze sie to
      >zmienic. Ostatnio mam duuza hustawke nastroju. Bardzo dalo mi po dupie
      >rozstanie z dziewczyna po prawie dwoch latach.

      Ile razy przychodza do mnie problemy to wiem ze nie bede plakal, wiem ze je
      rozwiaze. Czasem razem z problemami pojawia sie zal, strach i zlosc. Wiem ze
      kiedy poddalbym sie tym uczuciom to bedzie zle, pojawi sie depresja.
      Milosc pozbawia zalu, zlosci i strachu. Milosc wyklucza negatywne energie.
      Serdeczne pozdrowienia.
      • usser Re: Przepraszam... Poddalem sie... 16.02.07, 00:09
        >Milosc pozbawia zalu, zlosci i strachu. Milosc wyklucza negatywne energie.

        Zgadzam sie! Ale gdy tej milosci brak? Gdy wlasnie czlowiek jest smutny, przygnebiony, zdolowany, bo... Nie ma tego co chyba najwazniejsze w zyciu... Nie ma w sercu milosci i co wazniejsze, nie jest kochany!
        • nom73 Re: Przepraszam... Poddalem sie... 16.02.07, 07:53
          Dla Ciebie ważniejsze jest być kochanym niż kochać?
          Miłość jest przecież bezinteresowna, nie oczekuje niczego w zamian.
          Ktoś kiedyś powiedział, "żeby żyć naprawdę trzeba najpierw umrzeć". Oczywiście
          to przenośnia, ale coś w tym jest, ludzie którzy otarli się o śmierć doceniają
          życie. Wiem, że to głupie, ale wyobraź sobie, że nie żyjesz, że leżysz w
          trumnie. Jak z tej perspektywy wygladają Twoje problemy, dalej jesteś
          przygnębiony?
        • mskaiq Re: Przepraszam... Poddalem sie... 16.02.07, 08:11
          Bardzo czesto ludzie mowia ze aby kochac, trzeba byc kochanym. Nie trzeba, masz
          w sobie wiele milosci. Tak naprawde to liczy sie tylko Twoja milosc. To ona
          rozswietla, zmienia smutek, przygnebienie w radosc. Milosci drugiej osoby nie
          odczuwasz w Sobie, odczuwasz tylko wlasna milosc.
          Nie mniej druga osoba potrafi wyzwolic w nas milosc, ale mozna kochac wszystko
          co jest wokol, nie mozna bac sie kochac. Strach jest przeciwna energia do
          energi milosci. Te dwa uczucia nie wystepuja razem.
          Kiedy jestes pelen milosci nie zalu, strachu ani zlosci.
          Serdeczne pozdrowienia.
          • renkaforever Re: prawo przyciagania 16.02.07, 09:20
            Prawo przyciagania mowi nam,ze milosc przyciaga milosc, zlo przyciaga zlo,
            dobre mysli przyciagaja dobre wydarzenia, a zle mysli przyciagaja zle
            wydarzenia.
            Pomysl o tym zanim dopadnie cie jakas mysl. Jak zla to walnij ja obuchem
            siekiery :), bo ci szkodzic bedzie. Milosc trzeba pokazac,podzielic sie nia,
            zeby zaczela dzialac..Jak bedziesz kwekal w kacie, to tylko jakies inne
            nieszczescie przyciagniesz( zgodnie z prawem przyciagania). Lepiej zaspiewaj
            sobie jakas wesola piosenke, poczytaj o dowcipach, obejrzyj jakas komedie :)
            • markus.kembi Re: prawo przyciagania 16.02.07, 11:05
              renkaforever napisała:

              > Prawo przyciagania mowi nam,ze milosc przyciaga milosc, zlo przyciaga zlo,
              > dobre mysli przyciagaja dobre wydarzenia, a zle mysli przyciagaja zle
              > wydarzenia.
              _______________________________________________________________

              Brawo! Wspaniała, złota myśl. Tylko że na tej samej zasadzie ja mogę napisać
              że prawo odpychania mówi, że miłość przyciąga nienawiść, dobro przyciąga zło, a
              dobre myśli przyciągają złe wydarzenia.
              • memento2 Re: prawo przyciagania 16.02.07, 11:11
                Dobrze powiedziane
              • alexa195 Re: prawo przyciagania 16.02.07, 11:23
                Tylko że na tej samej zasadzie ja mogę napisać
                > że prawo odpychania mówi, że miłość przyciąga nienawiść, dobro przyciąga zło,
                a dobre myśli przyciągają złe wydarzenia.

                a ja zgodnie z zasada odpychania powiedzialabym, ze nienawisc odpycha milosc,
                zlo odpycha dobro, zle wydarzenia odpychaja dobre mysli... i co?? nie zgadza
                sie ?? :P:P:P

                pozdrowienia usser, mi tez sie czesto nie chce i od kilku lat mowie, ze jutro
                mi sie juz bedzie chcialo :D:D:D:D:D
              • renkaforever Re: prawo przyciagania to nie odpychanie, markus 17.02.07, 02:26
                Jak ma przyciagac to nie odpycha.Milosc nie odpycha tylko zawsze
                przyciaga.Prawo odpychania -nie znam.Chyba, ze... skwaszona morda na kwinte
                przyciaga siorbiacy nochal, hehehe, ale to tez prawo przyciagania! Mimo, ze
                odpycha :)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka