15.01.07, 15:55
Mój chłopak niestety nie potrafi sie przed tym obronić , ze względu na swój
stary tryb życia.
Przez narkotyki z lekka odwala mu na głowę, zmienia się -potrafi być bardzo
niemiły i uważa, że ja jestem najgorsza, a inni "dobrzy znajomi" są idealni
Naprawdę nie wiem co robić, pomóżcie
Obserwuj wątek
    • street_pop Re: narkotyki 15.01.07, 16:20
      Możliwe, ze jestes współuzależniona. I wówczas trzeba poszukac środków
      zaradczych na to współuzależnienie. Poszukaj w wyszukiwarce tego zagadnienia,
      jest sporo informacji na ten temat w sieci, poczytaj.

      Czasami, aby pomoc uzależnionemu (od alkoholu, narkotyków), trzeba po prostu od
      niego odejśc. Jeśli taki ktos nie spadnie doslownie na samo dno, nie straci
      wszystkiego i wszystkich, których ma - nie zdecyduje się na detox, terapię itd.
      Pozostajac przy kims takim i starając sie mu pomóc za wszelka cenę -
      paradoxalnie wcale mu nie pomagasz. Z uzaleznienia nie da się wyjśc własnymi
      siłami, bo za uzależnieniem zawsze stoi jeszcze cos; jest drugie dno tego
      wszystkiego. Najczęsciej to bycie nieszczęsliwym z miliona powodów,
      predyspozycje genetyczne, a - nie daj Boże - jedno i drugie. Można poprzez silną
      wolę zaprzestac brania/picia na jakis czas ale chora dusza (bezpośrednia
      przyczyna powrotu do brania) - pozostaje, a więc i możliwośc, że stary nawyk
      powróci.

      Życie z człowiekiem uzaleznionym jest bardzo trudne. Nikogo też siłą nie zmusi
      się do leczenia i jeśli się nie uda - nie wolno się za to winic. I typowe jest,
      ze uzależniony wini wszystkich na około, okoliczności, sytuacje za to, ze cpa,
      pije itp. A to nieprawda.

      Tak naprawdę możesz jedynie próbowac nakłonic go do leczenia, umówic się do
      ośrodka leczenia uzaleznień (są takie w każdym większym mieście). Nic więcej
      zrobic się nie da. Bo cała reszta zalezy wyłącznie od niego. Może nie jest to
      zbyt optymistyczna wizja, ale jednak prawdziwa. Ale lepsza chyba taka prawda niz
      najlepsze kłamstwo i mydlenie oczu...
      3maj się!
      • teanna_x Re: narkotyki 15.01.07, 17:06
        Czyli nic nie da się zrobić nawet jakby się bardzo chciało??
        Tyle, że mnie przez to rani -i sama nie wiem co czuje -non stop zmienia wizje
        co do nas.

    • teanna_x Re: narkotyki 15.01.07, 17:09
      I jeszcze?? Odciągnać od złych osób czy jak??? Sam musi
      • street_pop Re: narkotyki 15.01.07, 18:37
        Niestey. Tak to wygląda. sam musi chciec. A nie będzie chciał jeśli będzie
        przeświadczony, ze wszystko i wszystkich ma :-(
    • teanna_x Re: narkotyki 15.01.07, 22:23
      A trzeba odizolować go od tych znajomych?? tych nawyków, życia??
      • street_pop Re: narkotyki 16.01.07, 10:14
        Nie. To on samu musi chcec się odlizolowac. Jesli nie uświadomi sobie tego, że
        musi sie leczyc, jesli nie wyjdzie to z jego wlasnej woli, to ZAWSZE znajdzie
        znajomych tj. on (starych czy nowych), nawyki, zycie, znajdzie sposób by dostac
        się do dragów.

        A Ty, dziewczyno będziesz się babrac w tej jego chorobie razem z nim. Można
        próbowac pomóc i TRZEBA. Ale dalej na pewne rzeczy nie ma się już wpływu. Nie
        mozna uszczęśliwic i uzdrowic nikogo na siłę. To facet - nie szafa, którą
        przestawisz w inne miejsce. Jeśli "na wejściu" w dorosłe zycie chcesz sie
        wiązac z kims takim, to zastanów sie, co będzie dalej. A wierz mi, kolorowo nie
        będzie. Poczytaj trochę o współuzależnieniu np. "Toksyczne związki", autor: Pia
        Mellody. Czytając dowiesz się o wiele więcej niz tu, na forum a to akurat
        ksiązka dla wszystkich, żadna tam kobyła. Wierz mi, czytanie bardzo pomaga w
        takich sprawach.
    • alfika Re: narkotyki 15.01.07, 22:52
      nie babrz się w udowadnianie swojej niewinnosci - możesz postawić warunek - i
      koniecznie go spełnić, jeśli oleje (potem będzie gorzej z liczeniem się z
      Tobą), możesz prosić i dyskutować, możesz szukać rozwiązań u terapeutów

      a jednego nie możesz - liczyć na jego dozgonną wdzięczność i zapewnienie sobie
      jego miłości aż po grób i mieć pretensje, jeśli nie wyjdzie
    • kohol Re: narkotyki 16.01.07, 10:23
      Wiesz co, za dużo widywałam związków typu toksyczny-chłopak + siostra-
      miłosierdzia. Żaden nie przetrwał.
      Jedyne, co bym Ci mogła doradzić, to darowac sobie ten związek. Spalisz się na
      nim.
      • teanna_x Re: narkotyki 16.01.07, 11:27
        Dlaczego spalę się na tym związku??
        • pink.freud Re: narkotyki 16.01.07, 11:34
          A co bierze i ile?
        • kohol Re: narkotyki 16.01.07, 11:34
          Bo możesz bardzo się weń zaangażować, włożyć kupę energii, która, jak wynika z
          doświadczenia moich 3 koleżanek (które bawiły się w siostry miłosierdzia,
          wyciągając swoich facetów z nałogów), raczej się nie zwróci.
          Tu akurat jestem pesymistką.
          • teanna_x Re: narkotyki 16.01.07, 11:55
            JA chcę go z tego po prostu wyciagnąć, by w tym nie był -czy to złe??

            A co bierze --amfa, ecstasy,marihuana
            • pink.freud Re: narkotyki 16.01.07, 12:31
              Uzależnienie od marihuany jest nieuleczalne, jeśli pali codziennie. Jest przyjemne i nie ma skutków ubocznych, poza tym, że odbiera motywację i obniża inteligencję. Ale po dłuższym okresie wywołuje depresję i schizofrenie, z której się już nie wychodzi.
              Pomysł wyciagnięcia jest w sumie dobry. Postaw sobie tylko jakiś konkretny, nieprzekraczalny termin, tydzień, miesiąc, pół roku.. a potem olej go.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka