Dodaj do ulubionych

i znow sama

12.05.03, 12:44
moj facet oskarzyl mnie o zdrade i........ znow jestem sama
Jak komus udowidnic ze sie czegos nie zrobilo, skoro ta druga strona wie
swoje juz???
Obserwuj wątek
    • Gość: Agata Re: i znow sama IP: *.net 12.05.03, 13:05
      Nie musisz niczego udowadniać. Tylko winni się tłumaczą. Jeśli facet nie ma do
      Ciebie zaufania to związek nie ma sensu.

      Pozdrawiam
    • sdfsfdsf Re: i znow sama 12.05.03, 13:05
      skoro sobie tak wymyslil to niech z tym zyje, daj sobie spokoj i znajdz innego partnera, skoro traktuje cie jak wlasnosc i bawi sie toba to nie jest prawdziwe uczucie, fin
      • Gość: Malwina Re: i znow sama IP: *.w193-250.abo.wanadoo.fr 12.05.03, 13:06
        lepiej wczesnie niz pozno (za)
      • carmella Re: i znow sama 12.05.03, 13:07
        zal mi tylko tego czasu ... razem
        i po co te marzenia i plany???
        • Gość: Malwina Re: i znow sama IP: *.w193-250.abo.wanadoo.fr 12.05.03, 13:12
          zebys czula ze zyjesz :-)
          chcesz zycie bez marzen i planow ?
          nic nie jest wieczne
          zrozum a bedzie ci lzej
          i do nastepnych marzen....
        • alfika Re: i znow sama 12.05.03, 13:24
          A tak naprawdę pewnie za niedługo się pogodzicie.
          Tylko koniecznie mu powiedz, jak się czułaś słysząc takie oskarżenia, zapytaj,
          jak on by się czuł, gdybyś wykazała takie "niebotyczne" zaufanie do niego i
          okazała mu taki brak szacunku.
          A potem, jak zrozumie, o czym mówisz, pogadajcie, jak to bycie razem ma
          wyglądać - dla obojga.

          Baaardzo życzę Wam powodzenia :)
          • carmella Re: i znow sama 12.05.03, 13:28
            alfika napisała:

            > A tak naprawdę pewnie za niedługo się pogodzicie.
            > Tylko koniecznie mu powiedz, jak się czułaś słysząc takie oskarżenia,
            zapytaj,
            > jak on by się czuł, gdybyś wykazała takie "niebotyczne" zaufanie do niego i
            > okazała mu taki brak szacunku.
            > A potem, jak zrozumie, o czym mówisz, pogadajcie, jak to bycie razem ma
            > wyglądać - dla obojga.
            >
            > Baaardzo życzę Wam powodzenia :)


            sama bym sobie zyczyla, ale jak ktos ma obsesje na jakims punkcie to wraca do
            tego jak pijany do plotu :(
            Ja nie wiem czy chce byc w zwiazku gdzie sie czuje jak niewolnica, bo spotkanie
            z kolezanka to z pewnoscia nie bylo spotkanie z kolezanka tylko sex z jakims
            kolega
            >
            • alfika Re: i znow sama 12.05.03, 13:34
              Carmello, tłumacz do skutku póki kochasz. Może się udać. Tylko nie przymykaj
              oka, jeśli Cię rani - on musi to wiedzieć, żeby kiedyś nie odezwały się
              konsekwencje.
              Wyraźnie to podkreślaj, ze takie oskarżenia nigdy nie mają szans być tolerowane.
              A jak czujesz inaczej - to też dobrze. Zawsze masz wybór.
              • carmella Re: i znow sama 12.05.03, 13:39
                pewnie, ze kocham
                Jestem jedyna osoba, ktora mowi mi walcz :)

                Dzieki, jakos tak lepiej mi na duszy. Chociaz nie wiem jak to sie skonczy... o
                ile sie juz nie skonczylo....
                • alfika Re: :) 12.05.03, 13:43
                  Spokojnie, będzie dobrze. Zobaczysz.
    • sdfsfdsf Re: i znow sama 12.05.03, 13:43
      skoro juz afika cie namawia do walki to mala rada - obraz sie na niego za te pomowienia, niedostepnosc dziala na facetow, jezeli kocha na pewno bedzie sie staral cie odzyskac
      • carmella Re: i znow sama 12.05.03, 13:49
        sdfsfdsf napisał:

        > skoro juz afika cie namawia do walki to mala rada - obraz sie na niego za te
        po
        > mowienia, niedostepnosc dziala na facetow, jezeli kocha na pewno bedzie sie
        sta
        > ral cie odzyskac
        NAWET NIE CHODZI O TO, ZE MAM UDAWAC NIEDOSTEPNA. Nawet w tej sytuacji trudno
        mi sie odezwac do niego. taki zarzut bez podstaw
        Zupelnie bez sensu....
      • absurd Re: i znow sama 12.05.03, 14:07
        sdfsfdsf napisał:

        > skoro juz afika cie namawia do walki to mala rada - obraz sie na niego za te
        po
        > mowienia, niedostepnosc dziala na facetow, jezeli kocha na pewno bedzie sie
        sta
        > ral cie odzyskac

        sdf, daj sobie spokój z takimi radami. Albo jest prawdziwy związek, albo takie
        gówniarskie gierki. No, chyba ze to rozmawiamy na poziomie 14-latków ;)
        • sdfsfdsf Re: i znow sama 12.05.03, 14:09
          sadzac z tego ze obrazil sie na nia bez powodu to sa gierki, jezeli nie chce zrezygnowac tak jak wczesniej radzilem to powinna zaczac grac i to nie role ofiary
    • Gość: meee:) Re: i znow sama IP: *.MAN.atcom.net.pl 12.05.03, 14:15
      a mnie się zdaje, że jak zaczyna sie w związku pogrywac, to mozna sobie go
      darować!
      a tak poza tym, to facet moze szukac pretekstu do zakonczenia związku, albo
      jest psychicznie malo sprawny - moze byc , ze przez reszte życia bedziesz miec
      takie 'rozrywki'.
      Czy TEGO chcesz?
      • carmella Re: i znow sama 12.05.03, 14:24
        pewnie, ze mnie takie rozrywki nie bawia!!

        Tak jak napisalam wczesniej zal planow i marzen.... Mam nadzieje, ze sam
        dojdzie do tego, ze takie oskarzenia , tym bardziej , ze bez sensu, sa okropne
        i ze on powinien mnie przeprosic, a nie ja udowadniac.

        Dobra juz nie podnosze tego watku dalej. Jak ktos jeszcze mnie pocieszy to
        dzieki. Nie ma co. Trzeba sie wziasc w garsc...
        co ma byc to bedzie...
        jedno jest pewne, ja sobie nie mam nic do zarzucenia.

        Zycze, zeby Wam sie lepiej ukladalo!!
        • Gość: meee:) Re: i znow sama IP: *.MAN.atcom.net.pl 12.05.03, 15:08
          jeszcze raz szybciorem przelecialam przez ten wątek i powiem Ci, ze najbardziej
          to Ci zal tych marzen i planów, a nie tego marnego chłystka :)

          chwilkę pomarz sama i poplanuj, a jak nie bedziesz szukac i tęsknic, to znowu
          Pobratymca do Marzen sie pojawi /tak mi mówią, więc posyłam te rade dalej ;) /

          • carmella Re: i znow sama 12.05.03, 15:56
            :)
    • anahella Re: i znow sama 12.05.03, 18:03
      carmella napisała:

      > moj facet oskarzyl mnie o zdrade i........ znow jestem sama
      > Jak komus udowidnic ze sie czegos nie zrobilo, skoro ta druga strona wie
      > swoje juz???

      a po co masz udowadniac? niech on tobie udowodni -
      madrala. to co zrobil to zwykle pomowienie. moze i dobrze,
      ze nie masz na plecach takiego garba? przeciez jednego
      dnia wymysli ze go zdradzasz, a nastepnego oskarzy cie o
      cos innego.
    • Gość: anastazja Re: i znow sama IP: *.acn.waw.pl 12.05.03, 18:30
      Dawno temu też byłam w takiej sytuacji.Mój ówczesny narzeczony 3 miesiące przed
      ślubem oświadczył mi,że z nami koniec,bo go zdradziłam.Do dziś nie wiem z kim i
      kiedy.A z nami był koniec bo moja,wtedy jeszcze,przyjaciółka była z nim w
      ciąży.Smutne ale prawdziwe.Nie chcę krakać,uogólniać i porównywać,ale sprawdź
      czy nie kryje się za tym jakaś "brudna" sprawa.
    • alfika Re: jakie to proste :) 13.05.03, 10:46
      Najmniejsze przewinienie - cóż, należy się rozstać. Tak, tak, oczywiscie dał
      się przyłapać na TAKIM draństwie, że powinnaś się z nim rozstać. Od razu i
      niezależnie od uczuć, od wszelkich przejawów miłości.

      Carmella pisze, że go kocha - ależ skąd, to się nie liczy, ważne jest "pozbyć
      się garba", a życzliwi podpowiedzą, że tak naprawdę żal jej tych planów i
      marzeń. No, i jak facet tak ją traktuje (a to świnia), to na pewno ją w końcu
      zatłucze.

      Zapamiętajmy więc - albo będziemy chodzącymi ideałami, albo któregoś pięknego
      dnia osoba deklarująca miłość do nas - odejdzie - bo po co ktoś tak byle jaki,
      taki garb, taki przebrzydły zazdrośnik.

      Jak psa chce się uderzyć, kij się zawsze znajdzie. NA SZCZĘSCIE.

      Proponuję żyć w pojedynkę - chyba że komuś udaje się widzieć w partnerze tylko
      człowieka, który popełnia błędy, i aż człowieka - bo jest istotą czującą.
      Pięćset razy pomyślcie, zanim zaczniecie kogoś namawiać do rozstania.
      • Gość: meee:) Re: jakie to proste :) IP: *.MAN.atcom.net.pl 13.05.03, 11:06
        alfika napisała:

        > Najmniejsze przewinienie - cóż, należy się rozstać. Tak, tak, oczywiscie dał
        > się przyłapać na TAKIM draństwie, że powinnaś się z nim rozstać. Od razu i
        > niezależnie od uczuć, od wszelkich przejawów miłości.
        >
        > Carmella pisze, że go kocha - ależ skąd, to się nie liczy, ważne jest "pozbyć
        > się garba", a życzliwi podpowiedzą, że tak naprawdę żal jej tych planów i
        > marzeń. No, i jak facet tak ją traktuje (a to świnia), to na pewno ją w końcu
        > zatłucze.
        >
        > Zapamiętajmy więc - albo będziemy chodzącymi ideałami, albo któregoś pięknego
        > dnia osoba deklarująca miłość do nas - odejdzie - bo po co ktoś tak byle
        jaki,
        > taki garb, taki przebrzydły zazdrośnik.
        >
        > Jak psa chce się uderzyć, kij się zawsze znajdzie. NA SZCZĘSCIE.
        >
        > Proponuję żyć w pojedynkę - chyba że komuś udaje się widzieć w partnerze
        tylko
        > człowieka, który popełnia błędy, i aż człowieka - bo jest istotą czującą.
        > Pięćset razy pomyślcie, zanim zaczniecie kogoś namawiać do rozstania.

        hmmmm, pije się tu do mnie, więc upiję z tego kielicha ;)
        z całym szacunkiem jaki mam do Ciebie, Alfika /a mam - szczerze/ muszę
        powiedziec, ze zbyt wiele chorych związków widzialam, a w nich zbyt wiele
        nieszczęścia, by namawiać kogokolwiek do bycia z, czy też rozstania z
        tzw. 'draniem, świnią itp itd itp'.
        Założenie dla mnie jest proste i tyczy się całości życia: jesli cos / ktos cię
        niszczy i powoduje ból, to odsuń to od siebie, dokonaj zmiany tego.
        Jesli ktos cię nie chce, nie docenia twoich walorów /nikt nie jest idealem -
        zgadzam się - ale kazdy JAKIEŚ ;) walory posiada i nęci nimi pobratymców, czy
        chce czy nie.../ oskarża bezpodstawnie (?) czy tez powoduje, ze czujesz sie
        gorszy, to po co tracić czas i nerwy? dla samego 'uroku' odczuwania emocji?
        Bycie singlem /jestem nim od jakiegos roku troche i nadal się uczę.../ może być
        pociągające, choc bywa upierdliwe i 'boli' czasem, ale w toksycznym związku
        wcale nie jest lepiej. czy warto o cos takiego walczyć?
        >
        • alfika Re: jakie to proste :) 13.05.03, 11:22
          Warto - póki kochasz.

          Bycie singlem uważam za równie wartościowe jak bycie z kimś.
          I jedno, i drugie ma plusy i minusy. Do minusów bycia razem należą potknięcia -
          większe i mniejsze - obu stron. To powoduje, że czujesz sie gorzej, czasem
          cierpisz.
          Dobrze jest poznać wtedy motywy zachowania tej drugiej osoby. Może zraniła
          wcale nie przez brak szacunku czy obojętność?
          Natomiast jeśli związek staje się toksyczny i niszczący, tylko cierpisz i nie
          ma możliwości porozumienia przez dłuższy czas - wtedy dobrze jest pomyśleć o
          terapii lub rozstaniu.
          Choć znam związki, które razem wyszły z bardzo złych kryzysów. Szczęśliwie :)

          Naprawdę najlepszym miernikiem są uczucia. Te trwalsze od urazy.

          Dziękuję za miłe słowo i ciepło pozdrawiam!
          • Gość: meee:) Re: jakie to proste :) IP: *.MAN.atcom.net.pl 13.05.03, 11:54
            tylko należy jeszcze odgraniczyć miłosc / kochanie od strachu przed zmianą /
            samotnością etc...

            ukłony :)
            • alfika Re: jakie to proste :) 13.05.03, 12:04
              To podstawa :) Dlatego pisałam Carmelli, że jeśli CZUJE inaczej - to też
              dobrze, bo zawsze ma wybór.
              Pozdr :)))
    • Gość: shf Re: i znow sama IP: 144.134.77.* 13.05.03, 12:07
      tak sobie mysle... dlaczego to posadzenie, brak nieufnosci, dlaczego ty
      czujesz sie tak obrazona tym posadzeniem?
      A moze nalezaloby sie zastanowic... ze to on czuje sie zagrozony, niepewny
      siebie, w kazdym twoim ruchu i spojrzeniu wyczuwa ze ... moze nie jest "good
      enough" albo mysli ze niby dlaczego taka "laska" jak ty mialaby byc z nim?
      Czyli ... moze niedowartosciowany, moze czuje sie niepewnie w tym zwiazku,
      moze boi sie, ze ty jestes zbyt dobra dla niego. Popatrz na to z tej strony...
      Moze jego pzreszlosc, niedawne doswiadczenia, dziecinstwo (???) wzmocnily bral
      wiary w siebie i mozliwosc bycia kochanym do tego stopnia, iz stal sie
      podejrzliwy do przsesady. jesli jest pzred 30-tka, to moze da sie go z tego
      wyleczyc...

      Pozdr
      • carmella Re: i znow sama 13.05.03, 15:17
        Gość portalu: shf napisał(a):

        > tak sobie mysle... dlaczego to posadzenie, brak nieufnosci, dlaczego ty
        > czujesz sie tak obrazona tym posadzeniem?
        > A moze nalezaloby sie zastanowic... ze to on czuje sie zagrozony, niepewny
        > siebie, w kazdym twoim ruchu i spojrzeniu wyczuwa ze ... moze nie jest "good
        > enough" albo mysli ze niby dlaczego taka "laska" jak ty mialaby byc z nim?
        > Czyli ... moze niedowartosciowany, moze czuje sie niepewnie w tym zwiazku,
        > moze boi sie, ze ty jestes zbyt dobra dla niego. Popatrz na to z tej strony...
        > Moze jego pzreszlosc, niedawne doswiadczenia, dziecinstwo (???) wzmocnily bral
        > wiary w siebie i mozliwosc bycia kochanym do tego stopnia, iz stal sie
        > podejrzliwy do przsesady. jesli jest pzred 30-tka, to moze da sie go z tego
        > wyleczyc...
        >

        Czesc, Mialam juz nie podnosic , bo musialabym sie tlumaczyc itd A wiadomo tlumacza sie winni bla bla bla
        Ale po pierwsze dziekuje za slowa, ze jezeli sie kocha to trzeba walczyc. Poki co jestem na niego zla i nie mam
        zamiaru sie prosic o mile slowo. Nie wiem kiedy mi przejdzie. Ale sie Wam przyznam , ze czekam na jego telefin,
        e-mail, przyjedzie i przeprosi...
        Padlo gdzies pytanie skad podejrzenia. Odpowiedz brzmi - nie wiem.
        Odwiedzilam swoje kolezanki w miescie gdzie studiowalam. Mam tam znajome i znajomych. Jednego dosyc
        bliskiego- na tyle bliskiego, ze dostaje kartki na swieta i imieniny, w tym na walentynki. Moj / nie moj uwaza
        walentynki za swieto tylko dla zakochanych, wiec to ze tamten mi przysyla kartki to cos znaczy.
        Czujecie bluesa!!! Gdybym te "uczucie" chciala ukryc to bym chowala te karteczki w najglebsza szuflade, czyz
        nie. Zreszta karteczki dostaje rowniez od moich przyjaciolek :)) A jestem jakos jak najbardziej hetero :))
        No i to , ze pojechalam do mojego kochanego miasta oznacza, ze zdradzilam mojego faceta.
        No i jeszcze przed wyjazdem dwa tgodnie chodzilam na solarium- kolejny dowod.
        I znow musialabym sie tlumaczyc, ze zawsze czulam sie jak myszka , mialam kompleksy i teraz chcialam sie
        upieknic. Ale nie, pieknilam sie dla mojego kolegi. Paranoja totalna, same /sami widzicie.
        Co do doswiadczen jego, to fakt.... Pogrywał na dwa fronty przez jakis czas, ale jezeli innych sie ocenia swoja
        miara to ja nic na to nie poradze.
        Moze on ma jakies kompleksy, nie wiem. Moze sie boi, ze go zostawie. Pewne sprawy sie ciagna dluuuugo, dla
        mnie za dlugo. Moglam sie znudzic.
        Tylko, ze ja sie poki co czekam az sie wszystko ulozy. Gdybym nie miala zamiaru czekac dawno juz bym sie
        poddala.

        Teraz wszystko zalezy od niego.








        > Pozdr
        • alfika Re: i znow sama 14.05.03, 08:44
          To w takim razie trzymam kciuki, żeby ułożyło się jak należy :)
          Pozdr.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka