"przepraszam"

20.05.07, 16:25
A i B to moje "przyjaciółki". A siedzi za granicą, rok temu idziemy na piwo i
A pokazuje nam X i wiadomo że za rok ślub. W pewnym momencie X ni w 5 ni w 10
powtarza opinię, którą usłyszał od A o mnie i nachalnie każe mi się z niej
tłumaczyć (dlaczego się często obrażam). Mówię że sobie nie życzę tego
tematu. on dalej swoje, cały czas jestem grzeczna i to powtarzam. A siedzi i
nic nie mówi, B znika w WC. X dosłownie zaczyna za mną latać po całej knajpie
na oczach całej gawiedzi i namolnie kontynuować temat, ja grzecznie powtarzam
to co wcześniej, trwa to dobre pół godziny, jeśli bym się "obraziła" = wyszła
(dlatego nie wychodzę) A i B uznałyby że to potwierdzenie tej opinii o mnie,
w zasadzie chyba dlatego nie reagowały - uznały że problem rozwiąże się chyba
właśnie w ten sposób??? W końcu po którejś mojej prośbie A wymawia imię X. X
wylatuje z knajpy, A leci za nim. Wracają w milczeniu dopijają piwo,
wychodzimy a X rzuca z daleka na pożegnanie że B było miło poznać a mnie nie.
Wyjeżdzają z Polski po paru dniach, nikt nie przeprasza. A i B mają ciągły
kontakt wiem że o tym gadały i powtarzały historię C. Nikt nie przeprasza.
Teraz dostaję zaproszenie na wesele. I tyle. Przyjdę = dam z siebie robić
wała (będę musiała udawać że nic się nie stało i ryzykować cd.) nie przyjdę
po raz kolejny będzie fajny temat między A, B i C no i teraz X jak ja to się
obrażam.
Przepraszam za tą rozwlekłość. CO JA ROBIĘ ŹLE? Jak ja mam się w tej sytuacji
zachować? To wszystko wygląda na jakąś powtarzalną ponurą grę, rozgrywaną
chyba poza świadomością A, B a teraz i X. Wesele tuż tuż, sama próbowałam
wyjaśniać via @, A przeprasza na odczepne i tyle, tłumaczy że to przez piwo,
że X jest zawsze grzeczny, że ja powinnam była żartować (wątpię żeby się po
żarcie odczepił), czuję się robiona w wała. Mam prosić ją żeby X mnie
przeprosił teraz i powtórzy przeprosiny przy B(to upokarzające)?
    • ja_adam Re: "przepraszam" 20.05.07, 16:37
      masz wiele możliwości.
      ..przenieśmy sie w czasie, w przyszłość jakieś 10 lat...
      Pamiętasz coś z tego zdarzenia?

      Podejmij decyzję, która jest zgodna z Twoim sumieniem.
      Nie wydaje mi sie by przeprosiny coś wnosiły konstruktywnego.

      Jest taka mądra rada!

      Zgoda buduje, niezgoda rujnuje.

      Zrób wszystko by być ponad upokorzeniem, które zapewne nijak ma sie do tego kim
      jesteś, bądź przyjacielem wszystkich ludzi, bez względu na innych.

      Nie mów nigdy o innych bez nich samych.
      • haraszo1 Re: "przepraszam" 20.05.07, 19:28
        Witaj
        Dziękuję za odpowiedz. Czytając to poczułam się jak Cudzoziemka Kuncewiczowej
        przed śmiercią i sama nie wiem czy się z tego śmiać się czy płakać
        To wszystko prawda ale jeśli chodzi o moje kontakty z tymi ludzmi to jednak nie
        raz mam wrażenie że nadawałoby się to na kolejny rozdział ksiażki "W co grają
        ludzie". Wiem że cała reszta świata jest taka sama więc nie ma co się obrażać
        tylko naprawiać to co jest, bo to pewnie moja wina skoro innych potrafią
        traktować lepiej. Wiem że byłam za mało asertywna, obrażałam się zamiast mówić
        (=czekałam na to głupie przepraszam), jakoś mam wrażenie że ci ludzie są mniej
        wrażliwi na mnie niż ja na nich, może powinnam być w tej knajpie bardziej
        chamska, tylko chyba na to wygląda że się przyjęło że moja paczka nie akceptuje
        mojej złości, można mi się conajwyżej obrazić. Wiem że to głupie i że to pewnie
        moja wina bo pewnie dałam sobie wleźć na łeb. Ale nie raz miałam tego dowody że
        wolno mi mniej. Zresztą nie chcę wylewać żalów.
        Powiedzmy że podczas tej sprzeczki w knajpie mówię w końcu coś bardziej
        chamskiego, żeby się zapowietrzył albo wogóle zaczał robić z siebie w tym
        momencie ofiarę sytuacji. Boję się że wszyscy mieli by mi to za złe, A i B
        odzyskałyby szybko mowę, może nawet wszyscy by wyszli. I co? miałabym lecieć za
        nimi? (przepraszam ale już coś podobnego się już kiedyś zdarzyło, poprostu
        poszli a ja mimo ogromnego upokorzenia po chwili dąsów poszłam za nimi i nie
        rozwijałam tematu, bo nie wiedziałam jak to ugryźć jednocześnie się nie
        obrażając). Co miałabym wtedy odpowiedzieć, coś żeby zrozumiano że mam prawo w
        takiej sytuacji się bronić i żeby oni nie poszli sobie poprostu. Przepraszam
        mam duży problem z sformuowaniem o co mi chodzi. Chodzi mi o jakieś zdanie
        wytrych, które spowoduje że w takiej sytuacji oni zrozumieją że to ja mam rację
        i się poprostu bronię i mają to i mnie uszanować.
        W sumie głupio przyznać ale nie rozumiem o co tu wogóle chodzi. Widzę że jest
        Pan bardzo mądrym człowiekiem, jeżeli można bardzo bardzo poproszę zjebkę może
        być na priva, hasłowo i w punktach, z grubej rury czego ja właściwie w tych
        układach nie kumam. I takie zdanko wyjaśniające cały ten układ mi i coś dla
        zacytowania dla nich. Wiem że gadam jak sierota i chyba jestem głupia że sobie
        z tym nie radzę, więc tego już mi nie trzeba pisać. Pozdrawiam i dziękuję za
        dotrwanie do końca.
        • kolejar Re: "przepraszam" 20.05.07, 19:53
          Ja mam tak przez całe życie. Po prostu to norma - takie są ludki. Nie warto tym
          się przejmować, tylko robić swoje. Jak stwierdzam, że na imprezie będzie mi
          ponad wytrzymałość (nie najlepszą?) fatalnie, to nie idę. Niech sobie potem
          plotkują, a plotkują, oj plotkują. Nigdy na nikogo się nie obrażam, a oni
          gadają, na kogo to już się nie poobrażałem. Mija trochę czasu i wszystko idzie w
          zapomnienie.
          Mogę powiedzieć, że jest jeszcze gorzej - przestałem chodzić na próby kapeli, w
          której grałem przez ostatnie 3 lata. Po prostu atmosfera i sposób traktowania
          mnie mi nie odpowiadają, nie mówiąc, że i sztuka przy tym g...niana. Sam sobie
          daję radę, to po co się narażać na stresy i w efekcie rady sobie nie dawać? Im o
          to właśnie chodzi! Oni żyją tylko plotkami i stereotypami. Nie warto się w to bawić.
          • haraszo1 Re: "przepraszam" 20.05.07, 20:10
            hej no niestety tacy są ludzie, nie wiem jak u Ciebie, ale "moi" jak chcą to
            potrafią się ładnie zachowywać
            • kolejar Re: "przepraszam" 20.05.07, 23:40
              haraszo1 napisała:
              "moi" jak chcą to
              > potrafią się ładnie zachowywać

              Problem polega właśnie na tym, że, jak chcą, to potrafią! Tylko powstaje tzw.
              dobre pytanie: kiedy chcą?
              Ja widzę, że tylko wtedy, jak im na czymś ode mnie zależy. Wtedy są SUPER! Poza
              tym - wiadomo...
              Na próby bandu teraz znów jednak chodzę, ale tylko na życzenie i w towarzystwie
              mojej Lady P. Ona prześlicznie (!) śpiewa i razem już trochę dymu tym bałwanom
              narobiliśmy. Ona mówi:
              - Chodź tam, znów im coś razem nadymimy.
              Wiesz, moje rady są w tym sensie głupie, że ja sam sobie naprawdę kiepsko radzę.
              Zawsze muszę mieć kogoś zaufanego - kumpla lub najlepiej kumpelę - wtedy
              zaczynam stawać się POTĘŻNY i wszystko powoli zaczyna mi wychodzić. Reszta
              zaczyna być grzeczniutka. Dlatego Lady P. jest taka dla mnie ważna, a wszystko
              wygląda, że to jest po prostu obustronne! To dobrze.
              Czy masz kogoś, komu ufasz? Tak do końca? To nieważne dlaczego, może być nawet
              tak, że musisz, a nie chcesz. Serce mówi, czy warto...
      • lsilanow Re: "przepraszam" 25.05.07, 02:23
        nie mam siły
Pełna wersja