nabokoff
02.06.03, 00:42
miałem dziś okazję podsłuchać (niecelowo - po prostu siedziałem obok, a bozia
nie dała mi selektywnej uwagi) rozmowę paczki wróżbitów, radiestetów i
numerologów: siedzieli w restauracji i omawiali interesy, przewodził im pan o
zdecydowanym poglądzie na wszystko, wiecowym tonie głosu, w garniaku i z
neseserkiem
gdy rozwodzili się na temat tego jakie to kursy pokończyli i gdzie, to mnie
jakoś nie wzruszało - ich wybór, choć zachwyty mi zdecydowanie obce
ale gdy zaczęli snuć plany na przyszłość to się zjeżyłem podskórnie -
szczególnie gdy przywódzca owej grupy rzekł:
"jasne, że ten kurs numerologii trochę kosztuje i dlatego ludzie nie są
jeszcze chętni, bo myślą, że 600 złoty to dużo, i trzeba po prostu zmienić
ludziom mentalność. ja już widzę, że oni czegoś szukają, choćby w internecie,
że brakuje im czegoś, pieniędzy, satysfakcji, ale jeszcze nie wiedzą co to
konkretnie jest i jak to zdobyć. a to jest przecież właśnie to co mamy. i
argument, że ten kurs jest za drogi bym zdecydowanie odrzucił, bo nawet jak
ktoś zarabia tylko 600 zł, to przecież gdy zgubi swą wypłatę to nie umrze z
głodu, no nie? no to spokojnie może też te pieniądze zainwestować w kurs,
który da mu szansę całkowitej odmiany swego losu, to tylko kwestia motywacji"
jak myślicie - uda im się wytworzyć w społeczeństwie odpowiednią zmianę
mentalności i wymagany poziom motywacji?
kto z was już jest po kursie numerologii, radiestezji i wróżbiarstwa?