Ale mi się klikbajtowy tytuł wymyślił 😀
Od jakiegoś czasu słucham głównie reportaży jako audiobooki. No i dziś rano postanowiłam się odmóżdżyć i sobie romans odpaliłam jako audio.
Ksiazka z serii Bridgentonowie. W życiu ich całkiem sporo przeczytałam i nie jestem specjalnie wybredna.
A tu okazało się, że czytać to mogę, ale absolutnie nie słuchać.
Nie wiem czy to kwestia lektorki czy usłyszenia tego na głos, ale ciary żenady były tak srogie, że po 5 minutach przerwałam słuchanie i muszę sobie szukać nowej książki