Dodaj do ulubionych

Romansowe poczucie obciachu

14.04.24, 09:49
Ale mi się klikbajtowy tytuł wymyślił 😀
Od jakiegoś czasu słucham głównie reportaży jako audiobooki. No i dziś rano postanowiłam się odmóżdżyć i sobie romans odpaliłam jako audio.
Ksiazka z serii Bridgentonowie. W życiu ich całkiem sporo przeczytałam i nie jestem specjalnie wybredna.
A tu okazało się, że czytać to mogę, ale absolutnie nie słuchać.
Nie wiem czy to kwestia lektorki czy usłyszenia tego na głos, ale ciary żenady były tak srogie, że po 5 minutach przerwałam słuchanie i muszę sobie szukać nowej książki smile
Obserwuj wątek
    • ironia_losu_od-nowa Re: Romansowe poczucie obciachu 14.04.24, 09:51
      Ja tu widzę potencjał na jeszcze lepszy tytuł : Srogie ciary żenady 😂 Co do meritum - nie znam, więc się nie wypowiem.
    • bazia_morska Re: Romansowe poczucie obciachu 14.04.24, 10:01
      Lepiej powiedz, jakich reportaży ostatnio słuchałaś i co polecasz smile
      • beataj1 Re: Romansowe poczucie obciachu 14.04.24, 10:10
        Dopiero co skończyłam
        Irlandia wstaję z kolan - świetna.
        Baronowie bólu- doskonałe,
        Matrymonium o małżeństwie niedoskonałym- takie sobie
        Chrześcijaństwo amoralna religia - nieźle, ale miałam problemy z utrzymaniem skupienia, nie wiem czy nie lepsze by było do czytania
        Nie w humorze Fran Liebowitz - doskonale ale ewidentnie tylko do czytania bo ona bawi się punktami i tabelami co kiepsko odbiera się w formie audio.
        • galaxyhitchhiker Re: Romansowe poczucie obciachu 14.04.24, 11:48
          >Chrześcijaństwo amoralna religia - nieźle, ale miałam problemy z utrzymaniem skupienia, nie wiem czy nie lepsze by było do czytania

          Nie byłoby, odpadłam po 1/4, to jest naprawdę słabo napisane. Bez konstrukcji, bez planu, w kółko to samo i to jeszcze na poziomie zbuntowanego nastolatka. Bardzo męczące.
    • kocynder Re: Romansowe poczucie obciachu 14.04.24, 10:03
      Ja z frakcji "czytam, a nie słucham", to nie jestem pewna czy powinnam się wypowiadać.
      Audiobooka odpaliłam raz. Książkę z tzw "literatury kobiecej" czytała dość popularna aktorka (czyli zasadniczo osoba pracująca głosem) i takiej żenady nie słyszałam dawno. Koszmarna dykcja, połykanie końcówek, pauzy w najdziwaczniejszych miejscach, kompletnie bez sensu... Do tego okropna afektowność w głosie, nawet podczas banalnych opisów. No, niestrawne to było. Wyłączyłam gdzieś po kwadransie. A książkę jakiś czas później przeczytałam - całkiem niezła. Więc możliwe, że to podobny przypadek?
      • m_incubo Re: Romansowe poczucie obciachu 14.04.24, 10:21
        Noo, na afektowność w głosie też bym zareagowała ignorancją.
        • kocynder Re: Romansowe poczucie obciachu 14.04.24, 10:40
          Afektowny znaczy przesadnie uczuciowy, przerysowany. Wspomniana aktorka czytała właśnie tak emocjonalnie, "przeżywając" każde słowo, z opisem ulicy włącznie. tongue_out Nie wiem, czy serio tak "głęboko" odczuwała tą powieść, ale w głosie brzmiało jakby miały to być prawdy objawione i tajemnice wszechświata, a nie normalna książka.
          O twojej ignorancji się nie wypowiem, bo za słabo cię znam.
          • m_incubo Re: Romansowe poczucie obciachu 14.04.24, 14:45
            O twojej ignorancji się nie wypowiem, bo za słabo cię znam.

            Ale ja o twojej mogę, bo słowo "afektowność" nie istnieje. Istnieje inne.
            • kocynder Re: Romansowe poczucie obciachu 14.04.24, 15:34
              No doprawdy. Literówka. Ok, mój błąd. Ma się on nijak do oceny intelektu. Natomiast fakt, że pouczasz w tonie mocno "z góry" świadczy. O tobie. I nie najlepiej.
              • m_incubo Re: Romansowe poczucie obciachu 14.04.24, 16:25
                Ale ja nie oceniam nigdzie twojego intelektu, chyba że teraz z kolei nie odróżniasz ignorancji od inteligencji, to może i się pokuszę...
                • kocynder Re: Romansowe poczucie obciachu 14.04.24, 17:08
                  Ok. Jesteś mądra, urocza i miła. I jedyna na świecie. EOT.
                  • m_incubo Re: Romansowe poczucie obciachu 14.04.24, 19:38
                    Ty też jesteś jedyna na świecie 🤷🏻‍♀️ a bozia kocha nas po równo.
          • eglantine Re: Romansowe poczucie obciachu 14.04.24, 20:25
            Kocynder, bez złośliwości - to, co opisujesz, czyli pretensjonalny, egzaltowany, lepiej określiłby przymiotnik afektowAny. Przyznam, że z formą afektowny spotykam się pierwszy raz, aż sprawdziłam w Doroszewskim, i faktycznie jest coś takiego, ale oznacza po prostu „uczuciowy”, bez negatywnego wartościowania. A raczej oznaczało, bo to już chyba archaizm? Nowsze słowniki w ogóle nie podają tej formy.
            • kocynder Re: Romansowe poczucie obciachu 14.04.24, 20:38
              Wolno lubić i używać archaizmów? wink Ja lubię. I lubię Doroszewskiego. smile
              Ale ok, masz rację. Chyba najlepiej oddaje moje odczucia "egzaltowany".
              W każdym razie jakoś zrozumiałaś o co mi chodzi - ergo - odrobina dobrej woli i się da. smile A, na marginesie - widzisz różnicę w sposobie wypowiedzi twoim a Incubo? Bo ja jednak sporą. I jeśli Incubo chciała być "dowcip[na" - to jej wyszło ciut chamsko a nie zabawnie. smile
              • eglantine Re: Romansowe poczucie obciachu 14.04.24, 20:43
                Pewnie, że wolno. 🙂
      • 35wcieniu Re: Romansowe poczucie obciachu 14.04.24, 11:39
        Aktorzy bardzo rzadko są dobrymi lektorami, nie potrafią być równocześnie "przezroczyści" ale nie mdli, krótko mówiąc wczuwają się za bardzo, albo kiedy starają się z tym walczyć- wcale.
        Żadna nowość, mówią o tym praktycznie wszyscy ludzie pracujący głosem.
        Są oczywiście wyjątki, jak we wszystkim.
        • kocynder Re: Romansowe poczucie obciachu 14.04.24, 12:16
          To możliwe. W takim razie zdecydowanie nie trafiłam na wyjątek... Co zniechęciło mnie do prób z audiobookami. smile
    • jolie Re: Romansowe poczucie obciachu 14.04.24, 10:17
      Ciekawe, może można wyjaśnić to...neurofizjologiicznie? Bodziec dźwiękowy dochodzi później, wzrokowy - szybciej, zatem w słuchaniu chyba jest więcej czasu na analizę tych głupot 😛. Żartuję, może chodzi o to, że czyta to inna osoba. Ale wyjaśnienie biologiczne byłoby ciekawe.
    • alina460 Re: Romansowe poczucie obciachu 14.04.24, 10:28
      A skąd słuchasz?
      • beataj1 Re: Romansowe poczucie obciachu 14.04.24, 10:38
        Legimi. Generalnie jestem mało wymagająca co do lektorów. Jestem w stanie znieść nawet czytającą sztuczną inteligencję. Ale okazało się że nie w romansach smile
        • jeste_m_sobie Re: Romansowe poczucie obciachu 15.04.24, 11:18
          Nienawidzę czytającej sztucznej inteligencji. Od razu mam uczucie, jakbym czekała na infolinii banku.
    • galaxyhitchhiker Re: Romansowe poczucie obciachu 14.04.24, 11:41
      Łyknęłam całych Bridgertonów po pierwszej serii serialu, i to z przyjemnością, bo widać, że autorka bawiła się konwencją. Ciary żenady to miałam przy Grey'u, tam było naprawdę źlesmile

    • bablara Re: Romansowe poczucie obciachu 14.04.24, 12:19
      Niestety lektor odgrywa ogromną rolę, jeśli idzie o audiobooki. Niestety większość kobiet nie nadaje się do ich czytania i niestety najgorsze są w tym znane aktorki. Mi np. nie przeszkadza tylko głos Pauliny Holtz. Ją naprawdę dobrze się słucha. Człowiek słucha wtedy treści a nie skupia się na samym głosie. Więcej fajnych głosów mają mężczyźni. Ale np. Macieja Sthura też nie mogłam słuchać, bo zbyt się wczuwał .
      • bananananas Re: Romansowe poczucie obciachu 14.04.24, 15:13
        bablara napisała:

        Ale np. Macieja Sthura też nie mogłam słuchać,
        > bo zbyt się wczuwał .
        Tutaj przykład czytania przez aktora (Steven Briggs), który się wczuwa, zmienia głos przy czytaniu kwestii wypowiadanych przez różne postacie, silnie ubarwia tekst, a jednak jest w jakiś sposób przezroczysty. To są jedyne audiobooki które lubię - przy innych mam poczucie tracenia czasu. Jak macie coś podobnego to się kłaniam głęboko za polecenie.
        Np. od 18 minuty:
        www.youtube.com/watch?v=CaENr31Vrlc&t=81587s
      • violent_green Re: Romansowe poczucie obciachu 14.04.24, 18:47
        Zgodzę się, że lektor jest ważny, ale nie zgodzę się, że aktorki są najgorsze. Ostatnio słucham książek czytanych przez Agatę Kuleszę i jestem zachwycona. Choć i tak najbardziej lubię Filipa Kosiora smile
      • eglantine Re: Romansowe poczucie obciachu 14.04.24, 20:41
        Potwierdzam, Holts bardzo przyjemna.
        Świetna jest imo seria o profesorowej Szczupaczynskiej czytana przez Segdę, chociaż spotkałam się z opiniami, że ona już trochę przesadza z interpretacją.
        Z lekkich audiobooków polecam jeszcze kryminały wydawnicze Kisiel czytane przez Bartosza Głogowskiego, no to jest po prostu majstersztyk. Serię o Teresce Trawnej odpuściłam, bo mi lektorka zupełnie nie podpasowała.
      • hanusinamama Re: Romansowe poczucie obciachu 15.04.24, 09:31
        Mam to samo. Lubie jak lektor czyta bez emocji.
    • geez_louise Re: Romansowe poczucie obciachu 14.04.24, 12:40
      Uwielbiam czytać romanse i wszelkie erotyki, im bardziej głupawe tym lepsze. Od 30 lat czytam te szmiry wyłącznie po angielsku, bo to wtedy nie zły gust i marnowanie czasu, tylko nauka języka. I pewnie dlatego, że nadal angielski znam średnio, to treść jest dla mnie mniej żenująca.

      Nie jestem w stanie słuchać żadnych audiobooków, nawet czytanych przez świetnego lektora, z głośników ma płynąc wyłącznie muzyka.

      Bridgertonow czytałam, w oryginale to całkiem wdzięczne i zabawne. Ale nawet Grey był dla mnie nieczytalny dopiero po przetłumaczeniu na polski.
    • karpie_gdyjem Re: Romansowe poczucie obciachu 14.04.24, 13:23
      Mam doświadczenie tylko z audiobookami po angielsku, i w sumie nie aż takie wielkie, ale już parę razy przymierzałam się do różnych powieści, które lubię, i po pierwszych 10 minutach wyłączałam. Zazwyczaj z powodu wrażenia, że trafiłam na, no nie wiem, kogoś czytającego na głos cały drobny druk z umowy, albo projekt jakiejś ustawy. Nawet do zasypiania się to nie nadawało. Nigdy natomiast nie rozczarował Stephen Fry, mistrz. Kate Winslet była w porządku w książkach dla dzieci, chociaż zaskoczyło mnie, że wiele książek dla dzieci, szczególnie tych zabawnych, najlepiej czytają ich autorzy. Lektorów książek po polsku najczęściej słyszę w Dwójce i zazwyczaj robią duże wrażenie. A co do Bridgertonów i innych podobnych lektur - papier i ekran chyba znoszą pewna konwencję lepiej, niż odczytywanie słowo w słowo na głos.
    • ichi51e Re: Romansowe poczucie obciachu 14.04.24, 20:44
      Też tak mam tylko jeszcze gorzej - mogę czytać tego typu książki ale tylko po angielsku - po polsku odpadam natychmiast 😖
      • atoness Re: Romansowe poczucie obciachu 15.04.24, 09:14
        To bardzo ciekawe zjawisko. Czytałam książkę pani, która odeszła od świadków Jehowy. Nauczyła się chińskiego, żeby głosić dobrą nowinę w Chinach, pojechała i dopiero mówiąc ludziom to, co miała do powiedzenia, po chińsku, poczuła, jakie to głupie.
        • lella_two Re: Romansowe poczucie obciachu 15.04.24, 09:45
          Kapitalna historia i, faktycznie, bardzo ciekawa.
          • galaxyhitchhiker Re: Romansowe poczucie obciachu 15.04.24, 11:13
            A wiecie, że w ogóle zaobserwowano coś takiego, że jak ktoś mówi w obcym języku, to nieco mu się zmienia osobowość? I że ze zmianą języka zmienia się też perspektywa, bo wchodzi inny kontekst kulturowy? Uczmy się języków, bo to daje supermoce! smile
            • atoness Re: Romansowe poczucie obciachu 15.04.24, 11:15
              Tak, to prawda. Języki nadzwyczajnie poszerzają perspektywę.
    • princy-mincy Re: Romansowe poczucie obciachu 15.04.24, 09:27
      lektor/ lektorka ma ogromne znaczenie dla odbioru książki, nie wiem co w tym dziwnego.
      I tak, zdarzyło mi się porzucić audiobook na rzecz ebooka z tego powodu.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka