Zazdrość-problem.

09.07.07, 13:22
Witam, mam pewien problem z którym już sobie nie moge poradzić, otóż chodzi o
mojego męża jest strasznie zazdrosny o mnie mimo, że nie daje mu żadnych
powodów do tego. Zawsze gdy z nim chce o tym porozmawiać kończy się to
kłótnią. Jest poprostu o wszystko zazdrosny nawet o kogoś z rodziny jeśli w
czasie rozmowy uśmiechne się lub spojrze.. a szczególnie po sporzyciu
alkoholu. Może powodem tego jest tez to, ze jestesm od niego młodsza 7 lat.
Proszę o jakiekolwiek porady .
    • aroden Zazdrość... 09.07.07, 13:46
      1. Alkohol spozywa sie przez samo "z" :)))

      2. A na zazdrosc nie ma w zasadzie jednej rady.
      To w koncu jeden z siedmiu grzechow glownych.

      I pomaga tylko kombinacja metod:
      a) cierpliwe tlumaczenie
      b) awantury (odczep sie, skoro nie masz dowodow)
      c) grozba odejscia - jezeli stanie sie to permanentne.
    • doric1 Re: Zazdrość-problem. 09.07.07, 14:16
      Problem takiej chorobliwej zazdrosci nalezy leczyc.. inaczej bedziecie sie
      oboje męczyć. Twój mąż jest zapewne święcie przekonany, że ma czego sie obawiac
      nawet jeśli Ty nie dajesz powodów. Jesli starasz się o tym z nim porozmwaic i
      kończy się kłótnią to nie wiem czy istnieje mozliwość namówić na wizytę u
      psychologa. Cierpliwości zyczę:)
    • cierpliwa22 Re: Zazdrość-problem. 09.07.07, 15:04
      Co jest najgorsze on sam mówi, ze ode mnie odejdzie.. wiec jesli bym
      powiedziała, groziła mu ze odejde to pewnie sie na to zgodzi.. chociaz wiadomo
      ze nie na długo bo mamy jeszcze syna. A co do pójścia do psychologa to na pewno
      sie nie zgodzi.. wiec ja juz sama nie wiem co mam robić. Wcześniej był w zwiazku
      z dziewczyna ktora go zostawiła dla innego dlatego moze jest teraz taki
      przewrazliwiony i sie boi ze to samo zrobie. Hmm.. tylko ile mozna wytrzymać w
      takim zwiazku. :(
    • synvilla Re: Ciezki orzeszek do rozgryzienia. 09.07.07, 17:25
      Bo bez leczenia sie nie obejdzie. Sa takie stany tzw, paranoji, ktore leczy sie
      terapia, jednak efekty daja lekarstwa, typu neuroleptyki.Sa to stany bardzo
      meczace dla najblizszej rodziny. Chrobom psychicznym towarzyszy zazwyczaj cala
      gama innych chorob i schorzen. W sumie nie wiadomo z kim czlowiek czasami zyje.
      Jezeli wyraznie nie ma powodow do zazdrosci, a meczy cie to powinnas prosic
      jakas trzecia osobe o pomoc. Moze kogos z rodziny? ktos kto by mu wytlumaczyl?
      • cierpliwa22 Re: Ciezki orzeszek do rozgryzienia. 09.07.07, 19:24
        To aż tak zle się to zapowiada? hmm.. wątpie zeby rozmowa z jakąś osobą pomogła
        nawet sądze, ze on nie widzi w tym problemu tylko ze to jest moja wina.. ze
        kokietuje innych facetów i niby patrze na nich niewiadomo jak..wkręca sobie cały
        czas coś, ale jaki powód moze byc takiego zachowania to nierozumiem, ale
        dziękuję za rady.
    • cierpliwa22 Re: Zazdrość-problem. 09.07.07, 20:06
      Możliwe.. ze masz racje, ale ja nie chce od niego "wiać" tylko chce zeby
      zrozumiał , ze sam sobie coś wmawia. Wiem ze to będzie bardzo trudne, ale trudno
      jest się rozstać z człowiek z którym ma się dziecko.. może jakoś to zrozumie, ze
      w moim zyciu nie ma innego faceta. A jakieś wskazówki np. jak go przekonać jak z
      nim rozmawiać. Za jakiekolwiek rady będe wzdięczna.
    • amberka3 Re: Zazdrość-problem. 10.07.07, 11:59
      Jak czytałam Twój post, to tak jakbym czytała swoją historię. Ja również mam b.
      zazdrosnego faceta.
      W moim przypadku dochodzi do tego ze ja boję sie już spojrzeć na innych (bez
      żadnych podtekstów).
      Pilnuję się bo nie chcę awantur.
      On potrafi być zazdrosny o zwykłą rozmowę, niewinne spojrzenie takie jak sie
      zwykle ludzie na siebie patrzą, jak rozmawiają. O wszystko. Ja już mam tego
      naprawdę dość; nic do niego nie dociera.
      Straciłam już nadzieję że zechce nad sobą pracować. Nie wiem co mam robić, bo
      zależy mi na nim, jednocześnie wiem ze ja za dużo nic nie mogę zrobić.
      Zabija we mnie spontaniczność. Zawsze lubiłam z rozmawiać i poznawać ludzi.

      Pomimo że jest doskonale wykształcony i przystojny-ma b.niskie mniemanie o
      sobie, i poczucie wartości, bo jak to inaczej wytłumaczyć?.
      Jednym słowem ciężka sprawa.:((
      • synvilla Re: Zazdrość-problem. 10.07.07, 12:06
        zazdrosc jest duzym problemem. I dobrze ze wychodzi czasem dosc wczesnie, bo
        czlowiek moze sie zastanowic co dalej.
        Kiedys przed laty mialam chlopka, ktory potrafil dostac furii
        szalal ...poniewaz spojrzalam na faceta w tramwaju!
        Przez cala droge do domu krzyczal na mnie przy ludziach na ulicy.
        Rozstalismy sie bo mi przeszlo zainteresowanie nim. Pozniej jego kolega
        opowiedzial mi ze... to byl niezly latawiec.
        Czyli jacy mezczyzni sa ci najbardziej zazdrosni? Ci ktorzy sami chetnie lataja
        na boki.
        • cierpliwa22 Re: Zazdrość-problem. 10.07.07, 13:52
          No to widze, ze nie jestem sama w podobnej sytuacji. Zastanawia mnie czy to mu w
          ogole kiedyś przejdzie.. samo pewnie nie. To z tego wynika ze nie moge z nikim
          rozmawiac i sie patrzeć zeby nie było kłotni a on zeby był zadowolony. Echh.. i
          jak takiemu człowiekowi wytłumaczyć, że sam sobie to wszystko wmawia.
          • shangri.la Re: Zazdrość-problem odwieczny:) 10.07.07, 14:03
            Każdy, jest mniej lub bardziej zazdrosny:)
            "Nie ma miłości bez zazdrości...":)
            Patologiczna zazdrość na ogół wynika z jakiś mniej lub bardziej uzasadnionych
            przesłanek. Zastanów się , czy przypadkiem nie dałaś mu powodu.....:)
            Gorzej, jeśli ktoś trzeci mąci między Wami....czasem wredna teściowa, czasem tzw
            "przyjaciółka" bywa złym duchem....;(
            Jeśli zależy Ci na uzdrowieniu stosunków między Wami, a z tego co piszesz
            zależy,porozmawiaj z nim szczerze i serdecznie, zapewnij o swojej miłości i
            wierności, powiedz , że świat kończy sie na Nim i żadnych facetów w ogóle nie
            widzisz!:)
            • friday133 Re: Zazdrość-problem odwieczny:) 11.07.07, 11:19
              Sorry, Shangri.la, ale to co napisałaś jest tak naiwne, że aż śmieszne. A może
              byłoby śmieszne, gdyby nie było szkodliwe.
              Byłam z chorobliwie zazdrosnym facetem. To nie działa tak jak piszesz. To
              choroba. I nie wynika z dawania mu powodów (jak możesz pisac tak tej
              dziewczynie!). I nie skończy się zapewnieniami o miłości i wierności. Bo nie
              dociera. Jesli nie doświadczyłaś związku z patologiocznym zazdrośnikiem, nie
              masz pojęcia o czym mowa.
              Jednyna szansa to profesjonalna terapia (jesli się zgodzi), albo rozstanie. Bo
              faktycznie chora zazdrośc wynika z pewnycy przesłanek. Jednak zwykle te
              przesłanki absolutnie nie leżą po stronie oskarżanej osoby, ale w głowie
              zazdrośnika.

              PS. Patologioczna zazdrość ma bardzo często związek z alkoholizmem, mechanizm
              działania jest podobny i opiera się na zaburzenaich oceny własnej wartości.
              • shangri.la Re: Zazdrość-problem odwieczny:) 11.07.07, 11:46
                Czy musisz być chory na serce , aby zostać kardiologiem?:)
                Nie znam patologicznej zazdrości z autopsji...... wystarczy patologicznych
                facetów jak na jedno krótkie życie:)
                Może i moje słowa brzmią naiwnie, ale jestem zwolennikiem kompromisu i
                polubownego rozwiązywania problemów międzyludzkich, zwłaszcza tych dotyczących
                związku dwojga ludzi i rodziny, którą uważam za wartość nadrzędną.
                Terapeuta nie jest potrzebny tam, gdzie jest miedzy ludźmi chociaż odrobina uczucia.
                Rozstanie jest ucieczką od problemu i pozostaje po nim gorycz kładąca się
                cieniem na resztę życia.
                Tak długo jak płonie chociaż jedna iskierka "warto kochać", wybaczać i być razem:)))
        • cierpliwa22 Re: Zazdrość-problem. 10.07.07, 13:59
          Tak mnie zastanawia on chce drugie dziecko może to by go zmieniło? jak sądzicie?
          bo ja mu mowie, że nie będę z nim mieć dziecka do póki się nie zmieni i nie
          będzie taki zazdrosny.. ale jeśli się nie zmieni to wtedy zostane z dwójką
          dzieci to będzie jeszcze gorzej. :(
          • synvilla Re: On sie nie zmieni. 10.07.07, 14:02
            Nie zmienil sie dla jednego dziécka nie zmieni sie dla drugiego. Jeszcze gorzej
            bedzie, bo bardziej pewny siebie, ze z dwojka dzieci to ty daleko sama nie
            zajdziesz.
            • cierpliwa22 Re: On sie nie zmieni. 10.07.07, 14:04
              To co byś zrobiła na moim miejscu?
              • synvilla Re: On sie nie zmieni. 10.07.07, 14:09
                Nie godzilabym sie na jego warunki dopoty nie byloby zmian, a zwlaszcza gdyby
                sie nie zgodzil na terapie. W zadnym wypadku z dziecko z takim.
              • cierpliwa22 Re: On sie nie zmieni. 10.07.07, 14:09
                A może tez byc przyczyną to, że moja mama jest w separacji i ma juz kogoś od
                roku mimo, że nie ma jeszcze rozwodu. Przy każdej kłótni mi to wypomina jak by
                to była moja wina i uważa, że jak moja mama tak postąpiła to ja też. Do pracy
                także chciałabym iść to mi też nie da.
                • synvilla Re: On sie nie zmieni. 10.07.07, 14:15
                  To raczej nie ma nic wspolnego z twoja mama. To taki typ mezczyzn. ktorzy musza
                  czuc ze posiadaja kogos na wlasnosc. Zazdrosc ma wiele barw i moze zmieniac
                  objekt do klotni, raz twoja mama, raz twoja fryzura, czy sukienka innym razem
                  ze patrzysz w telewizor a tam fajny gosc itp. On ma powazny problem ze soba
                  samym. Brak poczucia swojej wartosci.Powinien szukac pomocy moze poprzez
                  terapie?
                  • cierpliwa22 Re: On sie nie zmieni. 10.07.07, 14:24
                    Terapia hmm.. wątpie zeby się na to zgodził nawet jestem tego pewna. A mogłabyś
                    mi jakieś porady dać jak z nim mam sama rozmawiac. Jest też tak, że w czasie
                    kłotni a szczególnie po jakiejś imprezie, alkohlo itp. mówi ze chce rozwodu, ze
                    nasze małżenstwo juz nie istnieje i straszy mnie ze mi dziecko odbierze. A na
                    drugi dzien jak się pytam czemu tak mowił to mi odpowiada, ze się ze mna drażnił
                    i chciał mnie zdenerwować. To już czasami jest chore....
                    • synvilla Re: On sie nie zmieni. 10.07.07, 14:34
                      Chcialabym ci z calego serca doradzic dobrze, ale nie mam w tym zadnego
                      doswiadczenia.Nie jestem ani terapeuta, ani psychologiem. Tylko znam raczej
                      dobrze zycie.Wiesz mi, bez radykalnych ciec nie obejdzie sie. Jezeli on nie
                      chce chodzic na terapie, to ty poszukaj jej dla siebie. Bo zyjesz w dosc
                      toksycznym zwiazku, ktory wywiera negatywny wplyw na ciebie i twoje zdrowie,
                      juz nie mowie nic o dziecku.
                      O ile trafisz na kogos w tej branzy-psycholog-terapeuta- wartosciowego to ten
                      ktos moze ci dac pomoc na tyle, abys umiala sobie radzic z czlowiekiem takim
                      jak twoj maz.
                      Trzymaj sie i pozdrawiam Cie:=))))
                      • cierpliwa22 Re: On sie nie zmieni. 10.07.07, 14:38
                        No ok, dziękuję za rady. Mam nadzieje, że jakoś to będzie. Musze przemyśleć
                        sobie to wszystko.
          • amberka3 Re: Zazdrość-problem. 10.07.07, 14:36
            Zmienić może on sie tylko sam, kiedy bezie CHCIAŁ. Ja to już wiem.
            W Twoim przypadku nie decydowałabym sie na dziecko.

            A tak na marginesie, bo dziewczyna wcześniej napisała ze taki facet to sam ma
            coś na sumieniu.
            Wydaje mi sie ze wcale tak nie jest, przynajamniej nie w każdym przypadku.
            Co sądzisz na ten temat Cierpliwa?

            Mój ojciec był o moją mamę też chorobliwie, patologicznie zazdrosny ale nigdy
            mojej mamy nie zdradził.
            • cierpliwa22 Re: Zazdrość-problem. 10.07.07, 14:45
              No pewnie nie w każdym przypadku tak jest.. ze ma cos na sumieniu, ale może
              myśli, że skoro on tak robi np. patrzy się na inne dziewczyny to pewnie jakiś
              facet na mnie tez się patrzy a ja wtedy go zdradze. Więc nie wiadomo.. mierzy
              innych swoja miara z tego wynika. Ja juz nie wiem co mam o tym myśleć przeciez
              wiadomo, ze każdy facet spojrzy się na ładna panne, ale jak ja bym się juz tak
              spojrzała na jakiegoś faceta to szkoda gadac..
              • ewiku Re: Zazdrość-problem. 10.07.07, 15:03
                sorki, że tak dosadnie napiszę ale jedyna rada na "zazdrośnika" to albo terapia
                albo "na drzewo"...
                i nie licz, że KIEDYKOLWIEK on sam z siebie się zmieni...
                jeżeli chcesz sobie i dziecku zaoszczędzić zmarnowanych lat w wiecznym lęku i
                stresie to myśl szybko i zdecydowanie...
                i myśl głównie o sobie i dziecku...
                powodzenia...:)))


                ----------------------------------------------
                Wiem co mówię...ale nie mówię... co wiem...
              • amberka3 Re: Zazdrość-problem. 10.07.07, 16:37
                Mnie b.zależy na nim, ale nie wiem jak mam żyć będąc cały czas pod ostrzałem.

                Np. moja mama zawsze ignorowała ojca zazdrość i.. robiła swoje. Ojciec się
                powściekał a mama się nie dawała.
                Nie wiem czy to nie jest dobra metoda?
    • cierpliwa22 Re: Zazdrość-problem. 10.07.07, 17:55
      Możliwe ze skuteczna, ale wiadomo nie we wszystkich przypadkach to i tak zawsze
      powraca będzie gadał i tak swoje bo chyba mysli, ze ma racje. Tylko wkurza mnie
      to , ze oni mogą patrzeć zaczepiać a potem sami sobie wkręcają coś czego tak na
      prawde nie ma. Nie ma lekko w życiu nawet osoba do której coś czujemy nie ma
      zaufania. Oczywiście są wyjątki.. :]
Inne wątki na temat:
Pełna wersja