Dodaj do ulubionych

moja dorosła prawie córka

30.07.07, 21:06
powiedziała dzisiaj,że nie rozumie mojego stosunku do jej ojca i że nigdy nie
postępowałaby w życiu tak jak ja.Nie zdobyłaby się na trwanie w takim związku
który nie jest już związkiem,życiem dla pozoru ze względu na rodzinę i dzieci
Nigdy nie uważałam swojego małżeństwa za złe,to,że spotykał się z innymi ko-
bietami to zdarza się,ale nie przekreśla wszystkiego,że patrzył na mnie obo-
jętnie,to też zdarza się po latach małżeństwa.
Obserwuj wątek
    • ala.l Re: moja dorosła prawie córka 30.07.07, 21:39
      powiedz corce,ze przestalas byc kobieta ambitna,
      ktora musialby sie czyms zajac..
      powiedz corce ze bardzo z niej madra dziewczyna..
      i zeby nie brala z ciebie przykladu..
      • piesbaskervill Re: moja dorosła prawie córka 30.07.07, 21:47
        tu nie ma nic o ambicji
        • ala.l Re: moja dorosła prawie córka 30.07.07, 21:51
          piesbaskervill napisał:

          > tu nie ma nic o ambicji
          no wlasnie!!!i to jrest to..
          • piesbaskervill Re: moja dorosła prawie córka 30.07.07, 21:56
            a co to jest ambicja ?
            • e_w_a_g_5 Re: moja dorosła prawie córka 30.07.07, 22:09
              wymysł psychologów i rodziców. Je sie na surowo, z cukrem
            • ala.l Re: moja dorosła prawie córka 30.07.07, 22:13
              piesbaskervill napisał:

              > a co to jest ambicja ?

              to samo co prohibicja:))
              • piesbaskervill Re: moja dorosła prawie córka 30.07.07, 22:19
                a jak się ją rozbudza "naukowo" :) ?
                • ala.l Re: moja dorosła prawie córka 30.07.07, 22:21
                  piesbaskervill napisał:

                  > a jak się ją rozbudza "naukowo" :) ?

                  bierze sie chlorek potasu i kilo kartofli,miesza sie to wszystko i wypija..
                  • piesbaskervill Re: moja dorosła prawie córka 30.07.07, 22:24
                    same ambitne kobiety tu pisują :)
                    • ala.l Re: moja dorosła prawie córka 30.07.07, 22:25
                      piesbaskervill napisał:

                      > same ambitne kobiety tu pisują :)

                      to znaczy jakie?
    • kiczarcia1 Re: moja dorosła prawie córka 30.07.07, 22:22
      chyba na tym forum nie uzyskam pomocy,chociaż miałam taką nadzieję.
      • ala.l Re: moja dorosła prawie córka 30.07.07, 22:24
        kiczarcia1 napisała:

        > chyba na tym forum nie uzyskam pomocy,chociaż miałam taką nadzieję.
        a po co ci pomoc..
        corka zapomni jutro o co pytala,a Ty szoruj do garow:)))
      • kiczarcia1 Re: moja dorosła prawie córka 30.07.07, 23:49
        zawsze wydawało mi się,że małżenstwo i dzieci to też obowiązek.Teraz zastana-
        wiam się czy moja córka będzie dobrą matką dla swoich dzieci.
        • friday133 Re: moja dorosła prawie córka 31.07.07, 00:05
          Będzie dobra dla siebie. A to dla dziecka najważniejsze - szczęśliwa, spełniona
          matka.
          • kiczarcia1 Re: moja dorosła prawie córka 31.07.07, 00:19
            szczęsliwa matka tak,ale spełnieniem matki nie jest chyba tylko i wyłącznie jej
            dobro,często musi dokonywać wyborów i rezygnować z wielu rzeczy.Zrezygnowałam
            z paru rozwiązań włąśnie mysląc o dzieciach,nie mówię,że poświęciłam się,po pro
            stu dokonałam takich wyborów,niektóre były dla mnie przykre.
            • friday133 Re: moja dorosła prawie córka 31.07.07, 00:27
              No, ale widzisz. Nawet córka nie jest ci za to wdzięczna. Może zrób teraz coś
              dla siebie, nigdy nie jest za późno... Jestem pewna, że zyskasz jej szacunek.
    • ukosny_lot_muchy Re: moja dorosła prawie córka 31.07.07, 00:27
      Wiesz, nonkonformizm kończy się wtedy, gdy człowiek musi dokonać po raz pierwszy
      wyboru, w którym każde wyjście okupione jest utratą czegoś ważnego. Dopóki twoja
      córka nie stanie w obliczu takiego wyboru, a stanie dopiero, gdy będzie dorosła
      i odpowiedzialna za siebie, dopóty możesz sobie darować przejmowanie się tym, co
      ona ma do powiedzenia na temat życia. Chyba że sprawia ci satysfakcję
      zagłębianie się we własną przeszłość - wtedy możesz potraktować słowa córki jako
      inspirację, a teraźniejszość i przyszłość odrzucić jako niewarte większej uwagi.
      • kiczarcia1 Re: moja dorosła prawie córka 31.07.07, 01:02
        Dotychczas nie zagłębiałam się,bo to co robiłam było dla mnie oczywiste,a ona
        dzisiaj podsumowała pół mojego życia.
        • horpyna4 Re: moja dorosła prawie córka 31.07.07, 09:58
          Ty jesteś cierpiętnicą, a ona nie. I ma rację.
          A żeby było zabawniej, to Twój mąż lepiej by Cię traktował i bardziej szanował,
          gdybyś sama się szanowała i nie była taka potulna. Nie znam szczegółów, ale
          może dla niego to była też jedna wielka nuda i szukał odmiany? Co nie znaczy,
          że pochwalam jego zachowanie.
          Może przyzwyczaiłaś męża, że jesteś służącą i kucharką? Myślisz, że na tym
          polega małżeństwo? Jeżeli widział w Tobie wyłącznie kuchtę, to nic dziwnego, że
          szukał atrakcji poza domem.
          Ciesz się, że córka nie zamierza powielać takiego wzoru.
    • asidoo Re: moja dorosła prawie córka 31.07.07, 07:40
      No i dobrze, ze nie rozumie twojego stosunku do małżeństwa. Dzięki temu ma
      szanse sama szczęśliwiej ułożyć sobie życie.
      Ja miałabym gdzieś faceta, który latałby za innnymi. A ty już nikomu się nie
      podobasz, że siedzisz z jakimś chamem i jeszcze uważasz to za swój obowiązek?
      Nie masz oka, nosa czy nogi?
    • ewiku obowiązek... 31.07.07, 10:21
      obowiązkiem jest dbać najpierw o siebie (dusza i ciało) a dopiero potem o resztę...
      a poświęcanie się dla rodziny czy rola matki - polki to pomysł z czasów
      hitlerowskich Niemiec (naprawdę!!!) przeniesiony i utrwalony przez nasze cywilne
      i kościelne władze...

      szkoda tylko, że w tym poświęcaniu się "dla dzieci" te dzieci są najmniej ważne
      bo zmusza się je do życia w iluzorycznym świecie "kochanej" rodzinki ucząc przy
      okazji braku wiary w prawdziwe uczucia i szczerość miedzy partnerami...

      siła kobiety to jej wiara we własną wartość i oby Twoja córka taka była....:)))


      ----------------------------------------------
      Wiem co mówię...ale nie mówię... co wiem...
      • shangri.la Re: obowiązek...egocentryzmu?:))) n/t 31.07.07, 10:25

        • ewiku Re: obowiązek...egocentryzmu?:))) n/t 31.07.07, 10:57
          raczej zdrowego egoizmu...


          ----------------------------------------------
          Wiem co mówię...ale nie mówię... co wiem...
          • shangri.la Re: obowiązek...egocentryzmu?:))) n/t 31.07.07, 10:58
            Stawienia zawsze SIEBIE na pierwszym planie jest niezdrowym egoizmem:)
            • friday133 Re: obowiązek...egocentryzmu?:))) n/t 31.07.07, 11:01
              Tylko człowiek, który dba o siebie i jest dla siebie dobry, może z radością
              dawać coś innym.
              • ewiku Re: obowiązek...egocentryzmu?:))) n/t 31.07.07, 11:06
                friday133 napisała:

                > Tylko człowiek, który dba o siebie i jest dla siebie dobry, może z radością
                > dawać coś innym.


                ...dokładnie to mam na myśli...:)))


                ----------------------------------------------
                Wiem co mówię...ale nie mówię... co wiem...
              • shangri.la Re: obowiązek...egocentryzmu?:))) n/t 31.07.07, 11:10
                Zdecydowanie tak;) "Kochaj bliźniego swego....":)
                Byle nie popaść w przesadę z miłością własną:)
                Dla kobiety obowiązek wobec jej potomstwa jest podstawą i nie wolno jej o tym
                zapominać.
                • ewiku Re: obowiązek...egocentryzmu?:))) n/t 31.07.07, 11:22
                  shangri.la napisała:


                  > Dla kobiety obowiązek wobec jej potomstwa jest podstawą i nie wolno jej o tym
                  > zapominać.

                  ... postawą czego?
                  a dla mężczyzny co jest obowiązkiem?


                  ----------------------------------------------
                  Wiem co mówię...ale nie mówię... co wiem...
                  • shangri.la Re: obowiązek...egocentryzmu?:))) n/t 31.07.07, 11:46
                    Dla kobiety dobro jej dziecka zawsze powinno być na pierwszym planie.
                    Dla mężczyzny , dobro rodziny, którą stworzył.
                    • ewiku Re: obowiązek...egocentryzmu?:))) n/t 31.07.07, 12:01
                      "dobro dziecka" jest absolutnie subiektywnym określeniem i dla każdej kobiety
                      znaczy co innego... a nawet, to co dla jednej kobiety znaczy "dobre" dla innej
                      znaczy "złe"...
                      więc nie ma sensu powtarzać moralizatorsko sloganów, które zostały kobietom
                      narzucone...


                      ----------------------------------------------
                      Wiem co mówię...ale nie mówię... co wiem...
                      • shangri.la Re: obowiązek...egocentryzmu?:))) n/t 31.07.07, 12:08
                        Kiedy masz do wyboru kupić za ostatnie pieniądze mleko dla dziecka lub puder dla
                        siebie , co wybierzesz?
                        Jeśli masz do wyboru iść z koleżanką do pubu mając chore dziecko, to zostawisz
                        je w domu , bawiąc się beztrosko?
                        Jeśli ktoś oskarży Twoje dziecko o kradzież jabłek z sadu a Ty wiesz , że w tym
                        czasie siedziało przed kompem , nie będziesz go bronić?
                        Nie mów , że dobro dziecko jest relatywne.
                        Są wartości uniwersalne na tym świecie i do nich należy macierzyńska miłość,
                        która zawsze i wszędzie będzie stać murem za swoim dzieckiem i nigdy nie pozwoli
                        go skrzywdzić.
                        • asidoo Re: obowiązek...egocentryzmu?:))) n/t 31.07.07, 12:12
                          shangri.la, chciałabym zobaczyć ten puder w cenie mleka... Takiego używasz?
                          Za mój puder przez 2 miesiące codziennie byłoby mleko.
                          • shangri.la Re: obowiązek...egocentryzmu?:))) n/t 31.07.07, 12:17
                            Nie muszę używać żadnego.
                            Natura była dla mnie bardzo łaskawa:)
                            • asidoo Re: obowiązek...egocentryzmu?:))) n/t 31.07.07, 12:22
                              shangri.la napisała:

                              > Nie muszę używać żadnego.
                              > Natura była dla mnie bardzo łaskawa:)

                              Tak tylko się mówi. Ładna cera pociągnięta dobrym pudrem jest o wiele milsza dla
                              oka.
                              Trudno pojąć różnicę gdy się nie spróbowało tego co dobre. No ale zawsze możesz
                              posmarować się mlekiem.
                              • shangri.la Re: Pomysł z mlekiem....oślic:) 31.07.07, 12:29
                                ....spraktykowała już Kleopatra, która rzucała na kolana wielkich ówczesnego
                                świata:)
                                • asidoo Re: Pomysł z mlekiem....oślic:) 31.07.07, 15:37
                                  shangri.la napisała:

                                  > ....spraktykowała już Kleopatra, która rzucała na kolana wielkich ówczesnego
                                  > świata:)

                                  Szkoda, że ty nie rzucasz na kolana nawet intelektem.
                        • ewiku Re: obowiązek...egocentryzmu?:))) n/t 31.07.07, 12:40
                          czy miłością i ochroną dla dziecka jest matka tkwiąca w chorym związku?

                          czy macierzyńska miłość to uczenie dziecka patrzenia na świat tylko przez
                          pryzmat swoich własnych przeżyć?

                          albo wmawianie synowi, że chłopcy nie "płaczą" lub zabranianie dorastającej
                          córce wieczornych wyjść?

                          to wszystko jest bardzo subiektywne i nie ma uniwersalnych recept na "dobro dziecka"


                          ----------------------------------------------
                          Wiem co mówię...ale nie mówię... co wiem...
    • 77misia1 Re: moja dorosła prawie córka 31.07.07, 12:18
      Kobieto zastanow sie co piszesz...zachowujesz sie jak jakas cierpietnica. Twoja
      corka ma prawdopodobnie racje widzi z pewnoscia znacznie wiecej niz nawet ty bo
      patrzy z perspektywy a zna was obydwoje. Mysle ze popelniacie blad z mezem
      obydwoje, tworzycie zla rodzine teraz, bo bylejaka rodzin to zadna rodzina i
      musicie cos z tym zrobic dla dobra waszego i waszej corki
    • kryzolia Re: moja dorosła prawie córka 31.07.07, 14:37
      Twoja córka nastawiona jest krytycznie.
      Skoro TY sama nie uważasz swojego małżeństwa za złe, to Jej nic do tego.
      Ważne jest co TY sama o sobie myślisz i jak siebie oceniasz - masz prawo
      postępować w sposób który TY uważasz za właściwy.
      Chyba , że mąż robi CI krzywde a TY milczysz?
      A druga sprawa: warto traktowac siebie jak kogoś bezcennego, najlepszego na
      świecie - dotyczy to zarówno stosunku do Ciebie córki jak i Twojego męża - nie
      daj się ani jednemu a drugiemu.
      Czasami gdy mąż źle traktuje żonę, wówczas podobnie postepują dzieci.
      Nie musisz się nikomu tłumaczyć ze swojego sposobu życia...nieraz sprawy
      wygladają inaczej z daleka a oinaczej z bliska.
    • burza4 Re: moja dorosła prawie córka 31.07.07, 16:33
      samousprawiedliwienie dla akceptacji bylejakości w życiu. BYWA, że ktoś
      popatrzy obojętnie - ale nie cały czas i to nie jest norma, a tym bardziej to,
      że się spotyka z innymi! postawiłaś na namiastkę rodziny i związku i dziwisz
      się, że inni widzą to jako błąd?

      "Nigdy nie uważałam swojego małżeństwa za złe"??? mimo tego, że mąż cię
      zdradzał??? no szok, a jak według ciebie wygląda złe małżeństwo? patologia jest
      nie tylko wtedy, kiedy jest przemoc i alkohol, ale również wtedy, kiedy ludzie
      żyją po prostu obok siebie, kiedy są sobie obcy, kiedy szukają ucieczki od
      siebie.

      nie da się w takim domu wychować dzieci na szczęśliwych ludzi.

      Ciebie to martwi, że córka deklaruje, że nie będzie godzić się na poniżającą
      rolę podnóżka? że będzie też czegoś od życia oczekiwać? chwała jej za to.
    • synvilla Re:Jak dorosła jest twoja córka? 31.07.07, 18:34
      Prawie dorosła- znaczy jeszcze nie dorosła, do tego aby widzieć życie we
      wszystkich jego cieniach, kolorach i niuansach.
      Widzenie czarno- białe, jest typowe dla osób nie dojrzałych emocjonalnie i
      młodych.Człowiek szukajacy prawdy, chce widzieć wszystkie kolory, a nie tylko
      biel albo czerń.


      Tak pomiędzy nami matkami, to powiem ci jako matka 21 letniej również córki-
      nie bierz wszystkiego co dziecko ci mówi głęboko do serca. Miej ten dystans i
      zrozumienie dla jej wieku.
      Za jakiś czas mozesz podjac rozmowę i powiedzieć jej, że są rózne miłosci.
      Nie zawsze jest lekko i z górki. Są chwile trudne w zwiazku, bolesne, jest
      marazm, są konflikty, ale zawsze gdzieś na dnie iskzry to uczucie, które ludzi
      złączyło. To nie te przyjemne chwile ten związek zbudowały, ale te dość trudne.
      Te ciezkie momenty sprawiaja, ze jeżeli zwiażek je pokona staje się silny i
      stabilny.Miłość to przechodzenie z jednego stanu w drugi, gdzie towarzyszą
      zwykle próby. I albo zwiazek dwojga to przetrwa albo się rozpada.

      Fakt ze nie poszłas za pierwszym ciosem i nie rozwiodłaś się znaczy ze jest to
      silna wież i jest to stabilne małżeństwo, gdzie jest miejsce na duze
      niedoskonałosci, ale jest tez i chęc ciągniecia tego dalej w imię prawdziwego
      uczcuia, które sie hartuje.

      Ja sama jestem córką dosc dziwnej matki, bardzo skomplikowanej i egocentrycznej.
      Która przez całe zycie jedynie o sobie myslała. Małzenstwo moich rodziców
      przetrwało jedynie poprzez upór ojca i jego poczucie obowiazku wobec nas dzieci.
      To moj ojciec zajmował się nami, domem, pracował dzień i noc, aby było w co sie
      ubrać i co zjeść. Matka miała to w nosie.Njaczęsciej balowała z kochankami i
      uzywała młodości. Zawsze mówiła:"Po to wyszłam za maz aby sie bawic wesoło..."
      I gdyby nie ojciec i jego poswiecenie, dojrzałosc to pewnie to małazeństwo
      rowaliłoby się i nas spotkałaby głeboka tragedia.Matka z latami- dojrzała
      zrozumiała swoje pomyłki, a przede wszystkim wyszła z tzw, okresu idealizacji
      małazenstwa.
      Nie oszukujmy sie, nie ma zwiazkow idealnych.

      Radzę ci, nie załamuj się, jedynie jeszcze raz spróbuj porozmawiać przy
      odpowiedniej okazji z Twoją corką tak od serca. Ze min człowiek czasami kocha
      rodzinę, dzieci, bardziej niz wszystko inne i to tez ma swoja ogromna wartosc.
    • abssinthe Re: moja dorosła prawie córka 01.08.07, 16:15
      to moze sie i zdarza....ale zdarzac sie nie powinno. Malzenstwo zawiera sie z
      milosci (przynajmniej teoretycznie) i milosc w nim powinna pozostac do samego
      konca.
      Zazwyczaj w przyszlych zwiazkach dzieci powtarzaja schemat wyuczony od
      rodzicow, przenosza na swoje zycie to, co widzialy we wlasnym domu. Czy
      naprawde takiego samego zycia pragniesz dla swojej corki? Czy chcesz, by w imie
      jakichs dziwnych zasad meczyla sie przez cale zycie, nie znajac milosci, godzac
      sie by ten specjalny blysk w oku jej mezczyzny byl z kazdym rokiem coraz
      czesciej przeznaczany dla kogos innego, juz nie dla niej? Przypomnij sobie, jak
      Ty sie czulas,kiedy dowiadywalas sie o kolejnych zdradach swojego - niestety
      tylko z nazwy- meza...czy naprawde tego samego chcesz dla corki, zycia godzacej
      sie na wszystko niewolnicy Pana i Wladcy, sprzataczki, kucharki, opiekunki do
      dzieci?
      'dla dobra dziecka', mowisz...nie jest dla mnie dobrem wychowanie przez
      wiecznia placzaca, smutna i stlamszona matke, w poddanstwie i cierpieniu.
      Mowisz, ze 'spotykał się z innymi ko-
      > bietami to zdarza się,ale nie przekreśla wszystkiego'
      a co, gdybys Ty sie spotykala z innymi mezczyznami?

      Zycie nie tak wyglada, chyba ze sie na to godzimy. Z Twojego postu wynika, ze
      Ty z zycia juz zrezygnowalas...chyba jeszcze nie jest za pozno, posluchaj
      corki, bo ona Ci zwrocila uwage na cos, czego sama pewnie bys nie zauwazyla.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka