Dodaj do ulubionych

Hellinger- warto?

04.08.07, 18:33
Czy byliście na ustawieniu metodą Hellingera? Co o tym sądzicie? Proszę o
Wasze opinie na ten temat.
Obserwuj wątek
    • arwen8 NIE! 04.08.07, 18:42
      Nie warto, bo można wyrządzić sobie więcej krzywdy. BH ma wyjątkowo
      niebezpieczne poglądy, wystarczy poczytać, co pisze na swojej oficjalnej
      strone. Jego "metody" nie rozwiązują problemów, lecz utrwalają wyparcie. Na
      dodatek cały ten prymitywny "teatrzyk". Szkoda na to zdrowia, czasu i pieniędzy.
      • sbelatka Re: NIE! 04.08.07, 18:48
        mam zupelnie odmienne zdanie

        jestem tylko ciekawa, czy moj przedpisacz bral udzial w swoim ustawieniu albo
        pzrynjamniej widzial ustawienia innych???

        sama teoria Hellingera - w moim odczuciu jest co najmniej ciekawa

        ale, i o tym jestem pzrekonana, nie nalezy dawac sie ustawiac nim czlowiek nie
        zobaczy ustawien innych osob
        mysle, że można pzrezyc istotnie szok - jesli nie wiadomo czego sie spodziewac
        • arwen8 Re: NIE! 04.08.07, 20:00
          sbelatka napisała:

          > sama teoria Hellingera - w moim odczuciu jest co najmniej ciekawa

          Już sam fakt, że BH za wszelką cenę broni rodziców i nawołuje do bezwzględnego
          szacunku i wybaczenia, jest wystarczająco niebezpieczny dla osób, skrzywdzonych
          w dzieciństwie. A gdzie prawdziwa empatia dla klienta? Gdzie próba zrozumienia
          jego problemów?

          Taki prymitywny "teatrzyk" dla dających się omamić desperatów, którzy oczekują
          efektownych "cudów" miast efektywnie uczyć się samoświadomości poprzez
          czytanie, myślenie i rozmowy z osobami naprawdę empatycznymi (nie musi to
          koniecznie być psycholog).
          • synvilla Re: NIE! 04.08.07, 20:13
            Zgadzam sie z Tobą Arwen. Moim zdaniem jest to takie samo widowisko jak 'szoły'
            telewizyjne doktora Phila, ktory zbiera miliony na ludzkiej naiwnosci.

            Jednak jako ze nigdy nie brałam udziału w takiej terapii nie mogę napisać nic
            konkretnego.
          • ja_adam Re: NIE! 04.08.07, 20:13
            prymitywne jest tkwienie w poczuciu krzywdy, każdy pouczający teatr bez względu
            czy muzyczny, plenerowy, uliczny jest cenny.
            • synvilla Re: NIE! 04.08.07, 20:19
              Ale tak konkretnie, Adam co moga wiedzieć o historii twojego zycia obce ci
              osoby? W przeciągu krótkiego czasu?

              tak szczerze pomiędzy nami TO NIE MA RODZIN IDEALNYCH większość z nas
              wychodzi z domu rodznnego bardziej pocharatana albo mniej.
              I po co komuś dawać na tym zarobiać?
              • ja_adam Re: NIE! 04.08.07, 21:56
                co konkretnie ja mogę wiedzieć o Twoich rodzicach?
                idź do tego teatru a ujrzysz znajome twarze rodziców w obcych nie znanych ci ciałach
                • sbelatka Re: NIE! 04.08.07, 22:20
                  musze powiedziec, że baardzo dobrze powiedziane...!
            • arwen8 Re: NIE! 04.08.07, 20:19
              ja_adam napisał:

              > każdy pouczający teatr bez względu czy muzyczny, plenerowy, uliczny jest
              > cenny.

              Teatrzyk jest ok jeśli traktuje się go właśnie jako teatrzyk, a nie sposób na
              rozwiązanie poważnych problemów.
          • sbelatka jakie to szczęscie 04.08.07, 22:18
            że udzial w ustawieniu (dodam,że tylko jako obserwator) nie odebralo mi
            mozliwości czytania i rozmawiania z prawdziwie empatycznymi osobami

            zatanawiam sie czy naprawde dobrze znasz teorie Hellingera
            czy jedynie sie przesliznąłes po nagłówkach i zdecydowales, że wiesz lepeij

            zreszta żeby bylo wszystko jasne - kazdy ma prawo uważac, że teorie BH sa nic
            nie warte a nawet szkodliwe
            ale suegruje troche więcej dystansu przy wyrażaniu opinii
    • narko_manka Re: Hellinger- warto? 04.08.07, 18:45
      A dlaczego jakis Hllinger ma Cie ustawiac? Czlowiek to czlowiek, a jak daje sie
      programowac staje sie cyborgiem.
    • ja_adam Re: Hellinger- warto? 04.08.07, 18:50
      Trudno mi mówić o tej metodzie mając za sobą życie w rodzinie która de facto nie
      była normalną choć nie była destrukcyjną rodziną. Musiałbym popełnić samobójstwo
      swego ego by zacząć mówić o sobie, choć uważam, ze doskonale siebie znam.

      Ta metoda jest bardzo ciekawa z kilku powodów!
      Daje, pokazuje nam jak odnaleźć spokój i ufność w ludzi którzy nas otaczają.
      Łatwiej poczuć tą społeczna rodzinną zależność, relacje.
      Łatwiej zrozumieć że ludzie którzy nas otaczają są piękniejsi niż nasze
      wyobrażenia o nich i nasze wyobrażenia o nas samych.

      Wydaje mi się, że w tej metodzie mozna odnaleźć szacunek do ludzi w ogóle.


      • stokrootka40 Re: Hellinger- warto? 04.08.07, 18:52
        Dzięki Wam bardzo. Mój przyjaciel namawia mnie, a ja bardzo się boję. Wiem, że
        czasem takie ustawienie zmienia całkowicie ludzkie życie. Nie wiem, czy warto
        aż tak ryzykować
        • ja_adam Re: Hellinger- warto? 04.08.07, 18:56
          Tu masz namiary na ludzi prowadzących te zajęcia i troche relacji z tych
          spotkań, niektóre ciekawe.



          forumhumanitas.ipbhost.com/index.php?showtopic=357&st=45
          • stokrootka40 Re: Hellinger- warto? 04.08.07, 19:00
            dzięki serdeczne
            • synvilla Re: Moze najpierw poczytaj sobie o nim. 04.08.07, 19:24

              Nigdy nie korzystalam z jego metody terapii. Ale czytajac juz chocby ten
              artykul:

              www.zdrowie.com.pl/informacje/czytelnia/_20040712449/
              Jest to dla mnie "hokus pokus". Z pewnoscia metoda ta ma tylu zwolennikow ilu
              przeciwnikow.
              Bo pomyśl sama co mozna zrobić na takiej terapii teatralnej przez tak krótki
              czas? czy mozna rozpoznac kto jest kto w rodzinie, kto jest za co
              odpowiedzilany. I do tego na sali są aktywne i wmieszane w historie twojego
              zycia obce osoby, eeecchhh pachnie to cudaczeniem.
              Ale z ciekawosci mozna isc na taka pokazowkę i zobaczyć co tam się dzieje.
              jednak zachować sceptycyzm i zdrowy dystans.
              Ja osobiscie zrobilabym taki wyskok na terapie z ludzkiej ciekawosci. Nie
              wierze w taka terapię. Tak jak nie wierzę w gestalt terapię.

              Najlepszą terapią jest samoswiadomość. Szukanie odpowiedzi na swoje problemy i
              rozmowa z kimś kto odkryje rąbek tajemnicy, czytanie, własne przemyślenia.A na
              to potrzeba duzo czasu i duzo przemyslen + samodzielny rozwój.
              • arwen8 Re: Moze najpierw poczytaj sobie o nim. 04.08.07, 20:12
                synvilla napisała:

                > Jest to dla mnie "hokus pokus".

                Bo tak właśnie jest!

                > czy mozna rozpoznac kto jest kto w rodzinie, kto jest za co odpowiedzilany.

                Co więcej, BH twierdzi, że nie ma sensu w ogóle pytać np. o rodziców, jacy
                byli, jak traktowali klienta, ponieważ i tak należy im się bezwzględny,
                dozgonny szacunek i wdzięczność, nawet jeśli byli najgorszymi sk...wielami!
                Takie podejście powinno automatycznie dyskwalifikować takiego "terapeutę",
                ponieważ nie jest w ogóle zainteresowany uczuciami i przeżyciami swojego
                klienta. Chce mu "pomóc" nie chcąc nic o nim wiedzieć (oprócz spraw
                powierzchownych i drzewa genealogicznego)?

                > nie wierzę w gestalt terapię.

                Też słusznie.

                > Najlepszą terapią jest samoswiadomość. Szukanie odpowiedzi na swoje problemy i
                > rozmowa z kimś kto odkryje rąbek tajemnicy, czytanie, własne przemyślenia.

                Zgadzam się w 100%, tym bardziej, że sama przez to przeszłam. I nie tylko ja.
                Dodałabym też, że ten "ktoś", o którym piszesz, to koniecznie musi być osoba
                empatyczna, która potrafi nas w pełni zrozumieć. Osoba, która byc może przeżyła
                coś podobnego i poradziła sobie. Taki Empatyczny (Oświecony, Wiedzący) Świadek,
                o ktorym pisze w swoich książkach Alice Miller.
                • synvilla Re: Moze najpierw poczytaj sobie o nim. 04.08.07, 20:15
                  Czytałam AM jest swietna. Jest to jedyna osoba która odważnie wzięła się za
                  konkrety- czyli rodziców.
                  • arwen8 Re: Moze najpierw poczytaj sobie o nim. 04.08.07, 20:20
                    synvilla napisała:

                    > Jest to jedyna osoba która odważnie wzięła się za konkrety- czyli rodziców.

                    I która jako pierwsza (jedyna?) stanęla całkowicie po stronie DZIECKA.
                    • e_w_a_g_5 Re: Moze najpierw poczytaj sobie o nim. 04.08.07, 20:51
                      nie czytałam dokładnie wszystkich wpisów (jeszcze to zrobie), ale spiesze wyrazic
                      swoja opinie, jako osoba, która brała 4 razy w ustawieniach hellingerowskich.
                      Jest to fantastyczne doswiadczenie/doznanie.
                      Gdybym miała okazje na takich samych warunkach finansowych, wzielabym udział,
                      raz jeszcze.
                      Bzdury z tym doznawaniem krzywdy. Daje doskonałe spojrzenie na siebie, swoje
                      zycie, swoje uwikłania i wszystkich przodków.

                      Wyniosła bardzo duzo i bardzo mi pomogło, zrozumiec rzeczy niezrozumiałe.
                      POLECAM
                      • synvilla Re:Raz byłam na terapii gestalt. 04.08.07, 21:01
                        Którą prowadziła moja znajoma.Przyszło bardzo wiele osób. Wszystkie gotowe
                        zapłacić, aby wyjsć ze swoich problemów.

                        I co ci ludzie robili?
                        Ano wylewali swoje uczucia na wierzch, krzyczeli, płakali, rzucali poduszkami,
                        drapali sciany i podłogi. Mi było wesoło. Nigdy sie tak nie ubawiłam.

                        Tylko jak stamtąd wyszłam to sobie pomyślałam. Po co to wszystko? Po co ta
                        histeria, to owalanie się poduchami. Czy nie wystarczy usiąść i pomyśleć,
                        przemyśleć, zastanowić się, poczytać, porozmawiać?
                        Czy trzeba się uciekać do takich drastycznych momentów aby pokonać
                        swoją ...fobię przed wystąpieniami publicznymi?

                        Nie na temat, ale tak mnie naszło w zwiażku z tematem.Sorry...
                        • e_w_a_g_5 dla mnie to było 04.08.07, 21:07
                          fascynujące.
                          prowadziła osoba bardzo doswiadczona, która szkoliła sie u samego
                          Hellingera. Jest równiez wykładowca uniwersyteckim w Warszawie
                          • synvilla Re: dla mnie to było 04.08.07, 21:14
                            Wiesz Ewa, ja nie byłam nigdy na czymś, takim ale mysle mozna isć z ciekawosci.

                            jednak jestem dośc sceptyczna co takiej terapii. Dla mnie terapią jest
                            mieszanka - odrobina życia + samoświadomosc+ rozwoj osobowosci+ czytanie +
                            wlasne przemyslenia+ rozmowa z ludzmi doswiadczonymi+ znajacymi zycie z innej
                            perspektywy. A przede wszystki własny rozwoj i szukanie sciezek -wlasnych. Bo
                            takie sa dla mnie najskuteczniejsze.
                          • arwen8 Re: dla mnie to było 04.08.07, 21:41
                            e_w_a_g_5 napisał:

                            > osoba bardzo doswiadczona, która szkoliła sie u samego Hellingera.

                            I co z tego? Przecież sam BH ma wyjątkowo toksyczne poglądy, którymi "zaraża"
                            innych "terapeutów". Rozumiem, że jego poglądy moga w dużej mierze odpowiadać
                            osobom religijnym, pragnącym za wszelką cenę wybaczać, unikającym uczucia
                            złości i nienawiści, unikajacym swoich prawdziwych uczuć.

                            BH promuje wyparcie, co powinno natychmiast dyskwalifikować go jako terapeutę.
                            Klient zauroczony "teatrzykiem" na jakiś czas skutecznie wmawia sobie, że już
                            się cudownie uzdrowił (a może raczej "ustawił"?), ale prawdziwy problem wciąż
                            pozostaje nierozstrzygnięty. Bo w tak powierzchowny sposób po prostu nie da się
                            go rozstrzygnąc.
                            • sbelatka arwen 04.08.07, 22:33
                              nijak nie ma to w moim odczuciu związków z religią;
                              nawet nie rozumiem skąd ten pomysl...

                              porządek...
                              wyrównanie...
                              naprawde trudno cokolwiek tym teoriom zarzucić..

                          • sbelatka Re: dla mnie to było 04.08.07, 22:26
                            dla mnie to też było niesamowite doświadczenie - choć przyznaję, że z
                            pogranicza teatru..

                            ustawienia robil osobiście Hellinger - no robi wrażenie!
                            i ewidetnie "otwiera" rozumienie .. oczywiście u tych myslących... he he
    • duszka2 Re: Hellinger- warto? 04.08.07, 22:47
      Nie wiem czy powinnam sie wypowiadac, ale znam osoby, które sa bardzo zadowolone
      z ustawień metodą H. Twierdzą, że poukładały im relacje w rodzinie i pomogły
      uporać się ze skrywanymi urazami. Zastanawiam się tylko czy nie lepiej jednak
      zdobyc się na odwagę szczerej rozmowy z rodziną, z każdym po kolei, bo być może
      to ucieczka słabych przed konfrontacja z konfliktami rodzinnymi.
    • flowerbomb5 Re: Hellinger- warto? 05.08.07, 12:58
      Jezeli ktos naprawde mysli serio o tej metodzie to niech najpierw przegryzie
      ten problem czytajac ksiazki samego Hellingera wydane po polsku i dopiero
      zdecyduje.
      Rozne opinie typu jedna pani drugiej pani, temu pomoglo, tamtemu zaszkodzilo,
      to nie jest podstawa do podjecia decyzji o wzieciu udzialu w sesji. A skutki
      moga byc rozne i trzeba sie z tym liczyc, ze jest spore ryzyko.
      Bylam na sesji, przeczytalam kilka ksiazek i mam wlasne przemyslenia.
      Dlugi czas nie moglam zrozumiec o co tu naprawde chodzi i co jest grane. Co to
      jest to "wiedzace pole", ktore sprawia ze obcy ludzie bioracy udzial w
      ustawieniach nagle zaczynaja opowiadac rzeczy o ktorych nie mogli wiedziec i
      ktorych nie mogli znac.
      Jest to metoda szamanska, zaczerpnieta zywcem od plemion afrykanskich wsrod
      ktorych Hellinger przebywal dlugo jako misjonarz. Brak tylko bicia w bebny i
      tancow wokol ognia.
      • e_w_a_g_5 Re: Hellinger- warto? 05.08.07, 14:02

    • alfika Re: Hellinger- warto? 05.08.07, 16:43
      warto wszystko, co ma pomóc w sytuacji, gdy Ci na czymś zależy
    • neurotic_girl Re: Hellinger- warto? 06.08.07, 16:02
      Byłam kiedyś na jego wykładzie/pokazie w KULu (jakies 3 lata temu).
      Fakt, było to niesamowite, ale w ustawieniu wzięła udział kobieta, która Hellinger w interpretacji posądził o aborcję. Wypierała się tego strasznie, zresztą się jej nie dziwię, biorąc pod uwagęaudytorium paruset osób i tak zacne miejsce jak katolicka uczelnia.
      Mówił o wybaczaniu swoim rodzicom, zwłaszcza matce, kochaniu i akceptowaniu partnera i całego jego otoczenia . Biorąc pod uwagę fakt, że matka mojego ówczesnego partnera żałowała, że się w ogołe pojawił na świecie,było mi ciężko przyjąć pewne aspekty jego nauki. Reasumując człowiek ma charyzmę, coś magicznego w sobie, ale to "leczenie" przez wybaczanie korzeniom jest zbyt kontrowersyjne.
      • alfika Re: kontrowersyjne?... 06.08.07, 17:49
        a co złego może przynieść???
      • arwen8 Re: Hellinger- warto? 06.08.07, 23:21
        neurotic_girl napisała:

        > ale to "leczenie" przez wybaczanie korzeniom jest zbyt
        > kontrowersyjne.

        Nie jest "kontrowersyjne". Jest zwyczajnie szkodliwe i niebezpieczne!
        • e_w_a_g_5 Re: Hellinger- warto? 07.08.07, 07:50
          wybaczanie nie jest szkodliwe, ani niebezpieczne. Jest to stan
          przynoszacy wyzwolenie, tylko nie kazdy chce to zrozumiec.
          • neurotic_girl Re: Hellinger- warto? 07.08.07, 13:58
            Wydaje mi się, że nie ma co uogólniać. Niewiele osób jest w stanie szczerze wybaczyć. A jeśli naprawdę tego się nie czuje (a większość nie czuje!) to takie wybaczanie-bo-powinno-się wpędzi w poczucie winy.
            Zastanawiam się co z kobietą, która niby to aborcję miała...
          • arwen8 Re: Hellinger- warto? 07.08.07, 14:07
            Na temat wybaczenia gorąco polecam ten artykuł:

            www.koniecmilczenia.ngo.org.pl/art/21brpul.html
            • alfika Re: krótkie podsumowanie :) 07.08.07, 15:23
              nie możesz jeszcze wybaczyć - nie wybaczasz
              mówisz, że nie jesteś gotowa i tyle
              szkodliwe jest udawanie cud-bosko-dobrego serduszka lub omijanie
              tematu, żeby czasem nie uznać siebie za nidoskonałą

              ale żeby nazwać próbę owego wybaczenia szkodliwą... to już duża
              przesada
              • amelius Re: krótkie podsumowanie :) 17.08.07, 10:50
                Wybaczyć można tylko wtedy, jeśli ktoś o to prosi, przyznaje się do winy, do tego, że wyrządził krzywdę. Nie znam sytuacji, w której rodzic spełniałaby te warunki wobec swojego dziecka.

                A na temat Hellingera ma także jednoznacznie krytyczne zdanie. Uważam, że to zwykły hochsztapler.

                forumhumanitas.ipbhost.com/index.php?showtopic=357
                • e_w_a_g_5 Re: krótkie podsumowanie :) 17.08.07, 11:04
                  > A na temat Hellingera ma także jednoznacznie krytyczne zdanie. Uważam, że to zw
                  > ykły hochsztapler.

                  ocena powierzchowna, pod presją zdania innych. Hellinger daje
                  koncepcję, na wyzwolenie sie negatywnych emocji, zakopanych poza poziomem
                  świadomoci, posiadanej wiedzy i intelektu.
                  Jeżeli ktoś, nie odczuł jego pozytywnych metod na własnym przypadku,
                  niech nie zabiera głosu i nie ocenia
    • green_land warto. 17.08.07, 11:33
      • amelius czy warto? 21.08.07, 11:53
        W ostatnim czasie wzrosło w Polsce, zainteresowanie metodą pracy Berta Hellingera. W literaturze ukazującej się na ten temat a także w świadomości gremium psychoterapeutów kształtowanej również przez osoby propagujące ten sposób pracy z klientem, zaobserwować można zjawisko utożsamiania terapii systemowej ze sposobem ustawiania rodzin wg Hellingera. Stwierdzamy, że brak jest przesłanek do takich wniosków.
        Przytaczamy list otwarty opublikowany na łamach czasopisma Systeme (JG. 16, heft 1-02), prezentujący oficjalne stanowisko Systemowego Towarzystwa w Niemczech na ten temat. Mamy świadomość, że zaprezentowane w wyżej wymienionym dokumencie poglądy są dość radykalne. Niech będzie to zatem głos wyznaczajacy pewne granice w dyskusji na ten temat.


        Stanowisko Towarzystwa Systemowego w Niemczech
        wobec metody ustawień rodzin Berta Hellingera


        Uwagi wstępne

        Przy ustawianiu rodzin chodzi o postępowanie, w którym zwracamy się o pomoc poprzez ustawianie własnego kontekstu rodzinnego, szukając odpowiedzi na pytania, które mają dla nas egzystencjalne znaczenie. W trakcie często bardzo spektakularnego procesu są ustawiane przy pomocy reprezentantów członków rodziny ważne sceny z historii rodzinnej. Następnie zostają wyciągane wnioski o miejscu osoby szukającej porady w jej systemie rodzinnym. Sposób, w jaki są wyciągane wnioski i interpretowane ustawienia zależy od koncepcji prowadzącego. Chociaż autor tego sposobu postępowania nie nazywa go już psychoterapią, to jednak w kręgach fachowych jak i w szerszym gremium jest on pojmowany nie tylko jako postępowanie psychoterapeutyczne ale co więcej jako postępowanie systemowe. Początkowo prezentowany ograniczonym kręgom fachowców jest ten sposób postępowania od lat wykonywany na oczach publiczności. Grupka znajdujących się często w dramatycznej sytuacji życiowej klientów jest poddawana oddziaływaniom w obecności 300 - 500 widzów. W takiej sytuacji nie można powiedzieć, że klienci powierzają swoje sprawy wyłącznie w ręce fachowców. Poza publicznymi ustawieniami rozwinął się handel nagraniami wideo i książkami, które wszystkim są dostępne. W ten sposób stało się to postępowanie przedmiotem publicznej dyskusji, która w środkach masowego przekazu przybiera coraz bardziej krytyczny charakter.

        Hellingerowski sposób ustawień rodzinnych nie jest zgodny ani z teorią ani z praktyką terapii systemowej, mimo to jest on nie tylko nazywany systemowym ale często uważany wręcz za właściwą terapię systemową. To prowadzi w ostatnim czasie do dezorientacji pośród tych, którzy znajdując się w potrzebie pokładają ufność w terapii systemowej. Z tego powodu poczuwa się Niemieckie Towarzystwo Systemowe do obowiązku ustosunkować się do pracy z ustawieniami rodzin wg Hellingera, aby wziąć w obronę szukających pomocy przed mylącym utożsamianiem tego postępowania z terapią systemową.


        Terapia systemowa

        Terapia systemowa jest kierunkiem psychoterapii wywodzącym się z terapii rodzinnej i opierającym się na koncepcji człowieka jako odrębnej i samodzielnej jednostki i jednocześnie istoty społecznej. Przyczyny problemów, zakłóceń i psychicznych zaburzeń, które motywują do szukania pomocy psychoterapeutycznej upatruje się w relacjach i związkach ludzkich. Terapia systemowa stara się te społeczne zależności zrozumieć i pomóc w ich zmianie. To wymaga troskliwego i pełnego szacunku obchodzenia się z potrzebującym pomocy człowiekiem a nie lekkomyślnego dopasowywania go do normatywnych koncepcji. Osoby które szukają pomocy czują się wobec psychoterapeuty z reguły niepewnie i dlatego też są podatne na sugestię. Proces psychoterapeutyczny musi przebiegać w atmosferze empatycznej wrażliwości aby uniknąć zastraszenia i jednostronnej zależności. W wysokim stopniu pożądane jest poszanowanie indywidualności i autonomii człowieka szukającego pomocy. Terapia systemowa buduje na koncepcji względnej (relatywnej) rzeczywistości, która powstaje we wspólnym dyskursie systemów społecznych. Szukanie i znajdywanie "prawdy" nie jest celem terapii systemowej, ponieważ nie wychodzi się tu z założenia o istnieniu prawdy niezależnej od obserwatora. W tym kontekście osobisty związek między terapeutą i pacjentem zyskuje szczególnie wysokie znaczenie. Opowiadanie osobistych historii i rozwijanie nowych opowieści wymaga emocjonalnego związku, w którym panuje atmosfera szacunku i uznania.


        O ustawieniach rodzin

        W tym miejscu będzie ważnym dokonanie rozróżnienia pomiędzy metodą "ustawiania" a praktyką, jaka się rozpowszechniła w kręgach zawodowych i pozazawodowych. Praca z "rzeźbą" i odgrywanymi scenami z historii osobistego rozwoju jednostki, jest stosowana w terapii rodzinnej, w terapii systemowej i w psychodramie. Znani przedstawiciele tych kierunków terapii czerpią nowe idee z pracy wykorzystującej metodę ustawiania rodzin. W duchu myślenia konstruktywistycznego powstają w ten sposób nowe opisy rzeczywistości. To przyczyniło się do merytorycznego wzbogacenia dyskusji w obrębie terapii systemowej.
        W ostatnim czasie rozprzestrzenił się pewien sposób ustawiania rodzin, na który trzeba spojrzeć bardzo krytycznie. Chodzi o metodę postępowania, której nie można pogodzić z podstawami terapii systemowej. Mowa tu o sytuacjach gdy ustawianie rodziny odbywa się ramach anonimowych wielkich zgromadzeń, gdzie osobisty związek z terapeutą, dający poczucie psychicznego bezpieczeństwa nie jest zapewniony. Mamy w tych przypadkach do czynienia z "wirtualną rzeczywistością" o dużej mocy hipnotycznego wpływu. Nasza troska dotyczy braku fundamentu w postaci osobistego związku pacjenta z terapeutą. Na dodatek są klientowi narzucane z zewnątrz jako obiektywne i normatywne opisy (interpretacje) w postaci jednowymiarowych konstrukcji rzeczywistości. Jako jedno z wiodących Stowarzyszeń terapii systemowej dystansujemy się od tego sposobu ustawień rodziny, w której odżegnuje się od wszelkiej osobistej odpowiedzialności za możliwe następstwa, unika się wszelkiego nadzoru nad jakością postępowania z klientami (np. w formie superwizji). Poddaje się ludzi pewnego rodzaju oddziaływaniu "uzdrawiania", gdzie rozbudzane są nierealne nadzieje przy szerzeniu ekstremalnie upraszczającej współzależności (jak np. że rak piersi jest nieuniknionym następstwem braku poszanowania dla własnej matki). Właśnie takie postępowanie, gdzie szukający pomocy jest konfrontowany z "prawdą" absolutną nie ma z terapią systemową w tej formie jakiej jest reprezentowane przez Towarzystwo Systemowe, nic wspólnego. Do tego dochodzi jeszcze i to, że z reguły szukający pomocy nie są odpowiednio przygotowani na przeżycia jakie ich czekają w trakcie ustawień i post factum nie mają też zapewnionej odpowiedniej opieki. Nie można dopatrzyć się tutaj nacechowanego empatią i odpowiedzialnością profesjonalizmu, który stanowi warunek wszelkiej psychoterapii. Pracę z ustawieniami w takim sensie uważamy za nieprofesjonalną i niebezpieczną dla szukających pomocy.


        Podsumowanie

        Praca z ustawieniami w powyższym sensie nie jest terapią systemową. Podsumowując stwierdzamy dobitnie: stawianie znaku równości między pracą z ustawieniami a terapią systemową jest błędne i mylące. Praktyka konfrontacji klienta z "prawda" nie da się pogodzić z zasadami terapii systemowej a komercjalizacja ustawień budzi dużo zastrzeżeń. Z naszego punktu widzenia należy się obawiać, że korzyść jaką otrzymuje klient poprzez ustawianie, nie równoważy potencjalnych strat. Dodatkowo, taka praktyka - poprzez utożsamianie - szkodzi również terapii systemowej.
        Jednocześnie należy stwierdzić, że praca z ustawieniami w kontekście terapii systemowej jest w pełni możliwa. Ten "systemowy" wkład do pracy z ustawieniami może być dalej przedmiotem konstruktywnego sporu. Ten spór powinien ograniczać się do kręgu fachowo kwalifikowanych osób.

        www.wtts.edu.pl/text0602.html
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka