ciggi
18.08.07, 17:55
8 lat temu , zakochalam sie jak nigdy , bylismy wtedy na 2 roku
stodiow. Niestety nie bylo dane nam byc razem, rozne sytuacje sie do
tego przyczynily, ja mialm chlopaka ktory mi grozil ze sie zabije
jak z nim zerwe , on mial podobna sytlacje ze swoja dziewczyna,
pretensje rodzicow , itd. Bylam mloda i glupia, powinnam byla
bardziej walczyc. Kochalam go bardzo, wspolne rozmowy, randki po 10
h na ktorych nie moglismy sie nagadac, b chcialm byc z nim, od
momentu kiedy go poznalam wiedzialam ze to jest to , niestety nic
nie wyszlo, spotykalismy sie potajemnie , coraz rzadziej , az
skonczyl sie rok trzreci i z nim studia licencjackie, on wyjechal
nawet sie ze mna nie porzegnal,a ja wyjechalma na studi mgr do
innego miasta .
Minelo kilk miesiecy dowiaduje sie ze on ze swoja dziewczyna, z
ktora byl caly czas beda mieli dziecko i sie pobieraja, pomyslalm
wtedy dobrze mu tak.
Po kilku miesiacach dostaje od niego sms’a „ co slychac kochanie
itd” , jego wytlumaczeniem bylo to ze no niestety musial sie
ozenic , ok pogodzilam sie z tym, ale on caly czas do mnie pisze, ja
w ktoryms momencie odpisuje ze sorry ale to nie moja wina ze
spieprzyles sobie zycie a on na to ze ma sliczne dzieckio i zone.
I jest b szczesliwy. Ok to poco sie ze mna kontaktowal?
Mija jakies 1.5 roku, ja jestem przed obrona pracy mgr, znowu do
mnie pisze , co u mnie?, ja na to ze koncze studia i mam plan jechac
zagranice na jakis czas , on na to ze pojedzie ze mna.
Wyjezdzamy razem , ja szcesliwa, ze oto mamy kolejna szanse bycia
razem, bo 24 h on mnie zostawia , zostaje sama w obcym kraju,
Od tego czasu minelo kilk lat, ulozylam sobie zycie jest ok,
Wiecie co jest najgorsze ze mimo wszystko on jest w moim sercu caly
czas, a minelo tyle lat, i wiem ze minie kolejnych 8 i 10 i tez bede
o nim pamietac i myslec i bedzie mi zal tej milosci, i mam caly
czas nadzieje ze bedzie nam dane byc ze soba nawet za te 30 lat.
Myslicie ze powinnam sie do niego odezwac?