Dodaj do ulubionych

radosc zycia

IP: *.crowley.pl 17.07.03, 09:00
Mam osobliwy problem. Czesto mysle o przeszlosci.
Analizuje minione sytuacje. Widze jak wiele, strasznych
bledow popelnilam. Co prawda wszystko sie dobrze
skonczylo, ale ciagle o tym mysle. Zastanawiam sie,
dlaczego musialo mnie to spotkac. Mimo, ze teraz
powinnam byc szczesliwa, bo osiagnelam to co chcialam,
drecza mnie te przemyslenia. Chcialabym cieszyc sie
terazniejszoscia. Jak to zrobic?
Obserwuj wątek
    • Gość: Sergiusz Re: radosc zycia IP: 213.17.172.* 17.07.03, 11:49
      Myślę, że Twój "problem" nie jest wcale osobliwy. Każdy
      człowiek składa się i z teraźniejszości i ze swojej
      przeszłości. Myślenie o niej, analizowanie i wyciąganie
      wniosków to rzecz (chyba?) normalna.
      Jak się cieszyć teraźniejszością? Napisałaś, że
      osiągnęłaś to, czego chciałaś. A czy to stwierdzenie nie
      jest właśnie elementem tej radości?

      A teraz ode mnie - jak sobie radzić z demonami
      przeszłości. Ja, kiedy się ich zbierze dookoła mnie zbyt
      wiele, zaczynam od powtórzenia sobie prawdy, że nie da
      się cofnąć czasu. To, co było - BYŁO i teraz jest już
      tylko historią, zapisaną w mojej pamięci. Dręczenie się
      przeszłymi błędami nie ma sensu, bo naprawić ich nie
      sposób. Można natomiast wyciągać z nich wnioski i w ten
      sposób czynić je mniej fatalnymi.

      MS.
      • Gość: robin Re: radosc zycia IP: *.crowley.pl 17.07.03, 12:09
        Dziekuje Sergiusz, powtorzenie tej oczywistej prawdy bylo
        mi bardzo potrzebne. Nie moge z nikim tak szczerze
        porozmawiac. Moze ktos moglby poradzic mi dobrego
        psychoterapeute. Interesuje mnie rowniez koszt takiej
        uslugi.
        • Gość: astinger Re: radosc zycia IP: 213.231.15.* 17.07.03, 12:17
          Pisz lepiej tutaj zamiast szukać terapeuty, który pomoze ci tyle co i my tu
          wszyscy a wyczyszczona kieszeń pozytywnie cie nastrajac na pewno nie bedzie.
        • Gość: Sergiusz Re: radosc zycia IP: 213.17.172.* 17.07.03, 12:25
          Psychoterapeuty Ci, niestety, nie polecę - jestem
          zupełnie innej profesji.

          Tylko... może się mylę, ale chyba sam psychoterapeuta
          sprawy nie załatwi. To, oczywiście, fachowiec - ale
          jednak człowiek obcy. Myślę, że warto się rozejrzeć
          wokoło. Być może jest/są w otoczeniu osoby, z którymi
          możesz przegadać kilka(naście? dziesiąt?) nocy. I nie
          myślę tu wyłącznie o "wyżaleniu się", tylko po prostu - o
          rozmowach na różne "życiowe" tematy. To naprawdę dużo daje.
          I jeszcze jedno. Warto się nauczyć rozmawiać ze sobą,
          patrzeć na jeden problem tak, jakby się było dwojgiem
          ludzi o odmiennych poglądach.

          Wiem, że to wszystko się tak łatwo mówi, a z realizacją
          bywa gorzej. Niemniej warto próbować.

          MS.
          • Gość: robin Re: radosc zycia IP: *.crowley.pl 17.07.03, 14:05
            Nie jestem typem czlowieka do ktorego lgna ludzie. Moje
            kontakty sa raczej dosc poiwierzchowne. W duzej mierze
            spowodowane jest to ciaglym brakiem czasu. Przyjaciol
            znajduje sie najczesciej w dosc mlodym wieku, potem juz
            trudniej. Swoja droga przyjazn to ciekawy temat do
            dyskusji na forum.
            • alfika Re: radosc zycia 17.07.03, 14:37
              Gość portalu: robin napisał(a):

              > Nie jestem typem czlowieka do ktorego lgna ludzie. Moje
              > kontakty sa raczej dosc poiwierzchowne. W duzej mierze
              > spowodowane jest to ciaglym brakiem czasu. Przyjaciol
              > znajduje sie najczesciej w dosc mlodym wieku, potem juz
              > trudniej. Swoja droga przyjazn to ciekawy temat do
              > dyskusji na forum.


              Nie myśl schematami, bo sobie tak zrobisz, jak myślisz!
              W każdym wieku nawiązuje się wspaniałe przyjaźnie, słowo zucha!
              Wystarczy, ze przylgnie jedna osoba :)

              Wyobrażaj sobie, że spotykasz prawdziwie przyjazną duszę, z najdrobniejszymi
              szczegółami - i widząc w tym siebie, jakby to już było.
              Zobaczysz, że to działa.
              A tu też pisz. To pomaga :)
              • Gość: robin Re: radosc zycia IP: *.crowley.pl 17.07.03, 15:09
                Pomaga, owszem. Chyba za bardzo sie obmurowalam.
                Pozdrawiam.
                • meg_blue Re: radosc zycia 17.07.03, 15:13
                  Z wiekiem dochodze do tego, zeby czerpac radosc zycia z malutkich, drobnych
                  rzeczy, spraw, gestow, widokow:) ale warunek jest jeden, w towarzystwie tej
                  wlasciwej osoby:) a dzis jest takie slooonce, lato. az mi sie poziom hormonow
                  podniosl. Ech kubel zimnej wody na glowe chyba sobie wyleje..:)

                  PS. Jak nie ma tej osoby, to trzeba ja zastapic chocby towarzystwem:) i
                  wyskoczyc na lake, czy do lasu po jagody...
            • Gość: Sergiusz Re: radosc zycia IP: 213.17.172.* 17.07.03, 15:14
              Przyjaźń to ciekawy temat do dyskusji w życiu...

              Masz rację i rozumiem Cię, ja też przestałem być
              podlotkiem już jakiś czas temu. Ale to nie jest prawda,
              że mając nieco dłuższy "ogon" nic się miłego pod tym
              względem nie wydarzy. Czasem coś spada na człowieka jak
              grom z jasnego nieba - trzeba tylko czasem chcieć
              zaryzykować i zrobić, choćby malutki, krok.

              MS.
              • meg_blue Re: radosc zycia 17.07.03, 15:42
                A co z tymi co sie boja, gnusnieja, sa coraz bardziej nieznosni,
                niezdecydowani? Czy jest szansa, ze kiedys sie otrzasna, czy to raczej taki
                gatunek?
                • Gość: Sergiusz Re: radosc zycia IP: 213.17.172.* 17.07.03, 15:51
                  Gdyby była na to prosta odpowiedź, to wszyscy by byli
                  szczęśliwi...

                  Ale serio: czasem ktoś, o kim się właśnie tak myśli -
                  zgnuśniały, zdziwaczały, już całkiem do niczego - nagle,
                  w momencie kiedy zostaje zauważony, doceniony,
                  zaakceptowany,... odkryty... - rozkwita. Okazuje się, że
                  tak naprawdę jest zupełnie inny, że warto z nim być i
                  rozmawiać.
                  Ktoś kiedyś powiedział: "cisi ludzie są najciekawsi". To
                  zapewne nie jest uniwersalna reguła, ale jakieś ziarno
                  prawdy w tym jest.

                  MS.
    • batista Re: radosc zycia 17.07.03, 15:46
      może trening NLP?więcej informacji znajdziesz na www.psychologia.pl
      warto przeczytać!
      • tea_time radosc zycia 17.07.03, 15:56

        We mnie spotykaja sie Sergiusza i Meg_Blue slowa. W slad za pierwszym
        powtarzam sobie, ze przeszlosci juz nie ma, od siebie dodaje, nie ma tez
        przyszlosci, zatem pozostaje terazniejszosc, a w niej Meg radosci z
        codziennosci, uwaznosc wobec niej, dostrzeganie drobiazgow i cieszenie sie nimi
        bardzo mocno. Uswiadomienie sobie, ze tyle pieknych rzeczy jest w nas i wokol
        nas, wlasnie teraz i wlasnie tutaj, potrafi uniesc bardzo mocno, daje sile
        teraz i wiare w jutro.
        Wczoraj rozmawialam dlugo o postawie "tu i teraz", nie mysleniu o przyszlosci w
        tym kontekscie i doszlam do wniosku, ze nie znam bardziej otwartych drzwi.
        Tea
        • Gość: Sergiusz Re: radosc zycia IP: 213.17.172.* 17.07.03, 16:02
          Przyszłość.
          Właściwie rzeczywiście można powiedzieć, że jej nie ma.
          Bo w momencie, kiedy zaczyna istnieć, staje się
          teraźniejszością i, jako przyszłość, znika.

          Tylko... porównam to trochę do jazdy samochodem. Jeśli
          się nie patrzy przed siebie, a się porusza (w czasie),
          można z rozpędu wpaść na nieprzewidzianą przeszkodę i się
          co najmniej poturbować. Chyba więc jednak warto nieco
          myślą w przód wybiegać. Ale jak daleko... to każdego
          indywidualna sprawa.

          MS.
          • tea_time Re: radosc zycia 17.07.03, 16:29
            Sergiuszu, nalezy patrzec w przyszlosc, ale nia nie zyc, jakby byla
            terazniejszoscia. Tea
            • Gość: Sergiusz Re: radosc zycia IP: 213.17.172.* 17.07.03, 17:52
              Zgadzam się w zupełności.
              :-)
              MS.
    • walentyna Re: radosc zycia 17.07.03, 18:49
      Kilka myśli luzem:

      Przypomina mi się znane motto AA, które sobie dawno temu przywłaszczyłam i
      staram się pamiętać (z różną skutecznością, ale jednak :-):

      Miej odwagę, by zmieniać to, co zmienić możesz,
      cierpliwość, by godzić się z tym, czego zmienić nie możesz
      i mądrość, by odróżnić jedno od drugiego.

      Nie mogąc "odwołać" przeszłości, wykorzystujmy ją w teraźniejszości, by
      przyszłość mogła być lepsza.

      Każda chwila jest dobra na początek nowej przyjaźni. Nawiązuje się je nie tylko
      w podstawówce. Sprawdziłam doświadczalnie.

      Niech mi wybaczy poeta parafrazę: Nie byle kto, kto byle czym się cieszy.

      Walentyna
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka