Dodaj do ulubionych

41-letnia córka

22.10.07, 12:01
Mam problemy z 14 letnią córką . Nie bardzo wiem co mam robić ? Czuję się
coraz bardziej bezradna.
Od tych wakacji problemy się nasilają, choć wcześniej tez bywało różnie. W
wakacje ukradła coś w sklepie i złapała ja policja . Ją i jej koleżankę . W
tym tygodniu będzie rozprawa w sądzie rodzinnym. Od tego roku szkolnego
zaczęła opuszczać lekcje , coraz częściej. Kłamie i oszukuje na potęgę.
Wychowuję ja sama i nie bardzo mam czas na to, żeby codziennie sprawdzać w
szkole co się dzieje , choć oczywiście staram się być w kontakcie ze szkołą .
Czy ktoś z was był w takiej sytuacji ?? Może jest jakieś forum , które
specjalizuje się w nastolatkach ??
Dziękuję z góry za odpowiedzi.
Obserwuj wątek
    • fale_morskie Re: 41-letnia córka 22.10.07, 12:35
      Wrzuć ją do wora z napisem "Nastolatki" a na pewno znajdziesz na nią
      sposób ;)
      Zamiast sprawdzać czy nie nawaliła bardziej w szkole, postaraj się
      do nie dotrzeć. Pytałaś ją czemu kłamie i kradnie? Oczywiście, tak
      normalnie, po kumpelsku - nie z wyrzutami? Wszystko ma swoją
      przyczynę.
    • honeyandmilk Re: 41-letnia córka 22.10.07, 12:54
      u mojej córki tak zaczęła się historia z narkotykami. Co prawda w
      sklepie nie ukradła, ale kombinowała pieniądze na różne sposoby. Ja
      nie mogłam - nie chciałam w to uwierzyć przez 2 lata.
      • nangaparbat3 Re: 41-letnia córka 22.10.07, 18:03
        To niestety trochę tak wyglada - choc oczywiscie moze oznaczać co innego.
        Czy pytałaś ją, dlaczego ukradła? Czy dostaje od Ciebie kieszonkowe? I jakie?
        Czy masz blade pojecie, na co je wydaje?
        Ze szkoła możesz sie dogadać, ze przyslą Ci smsa, jesli corka nie przyjdzie. A
        Ty ich zawiadomisz, jeśli bedzie nieobecna za Twoja zgodą.
        To co powyzej nalezy rozwazyc i zrobić, ale to niczego nie rozwiazuje, nie zalatwia.
        Przyjrzyj sie sobie - jakie są Twoje uczucia wobec niej? Ile milości, czułosci i
        szacunku, a ile zlosci, zniecirpliwienia, wymagań, rozczarowania, ile tez
        zwykłego zmeczenia.
        Zrob taki uczciwy rachunek sumienia.
        A potem spojrz na nią i zobacz, ze oprocz tej trudnej i często okropnej
        nastolatki jest w niej takze ta malutka dziewczynka, ktorą kiedys była, ktora
        wciąż jest i potrzebuje Twojego ciepła, wsparcia, milosci. Nawet jesli kradnie,
        nawet - co nie daj bóg, ale moze sie zdarzyć - bierze narkotyki.

        Polecam książkę o nastoletnich dziewczynach - "Ocalic Ofelię".

        I pozdrawiam serdecznie - matka szesnastolatki.
    • jesiennapani Re: 41-letnia córka 22.10.07, 19:02
      1611ab napisała:

      > Mam problemy z 14 letnią córką . Nie bardzo wiem co mam robić ?
      Czuję się
      > coraz bardziej bezradna.

      Córka autorki wątku wyraźnie mowi
      swoim negatywnym zachowaniem:
      zainteresuj sie mną
      zaopiekuj się mną
      potrzebuje Twojej miłości i uwagi
    • yagiennka Nic się nie dzieje bez przyczyny 22.10.07, 22:36
      Dzieic tak reagują jak mają jakieś problemy emocjonalne, brak miłości ze strony
      rodziców, brak zainteresowania. Musisz z nią po prostu porozmawiac. Ale nie jak
      surowa matka z krnąbrną córką tylko jak kobieta z kobieta, przyjaciólka z
      przyjaciólką. Jak poczuje że się o nią troszczysz a nie że chcesz ja karać to na
      pewno się otworzy. Możesz też pójść z córką do psychologa dziecięcego.
    • duza-zolza Re: 41-letnia córka 23.10.07, 01:12

      Moze trzeba uzyskac adres jakiejś Poradni Psychologiczno-
      pedagogicznej w twoim miescie.Porozmawiac z psychologiem
      w szkole.
      Może znajdziesz coś w wyszukiwarce www.goodle.pl,
      jest Niebieska linia w trudnych przypadkach,
      tam mozna porozmawiac.
      • 1611ab Re: 14-letnia córka 23.10.07, 08:24
        Dziękuję za wszystkie odpowiedzi. Pewnie macie rację . Córka chce mojego
        zainteresowania ale wczoraj mi powiedziała, że nie chodzi do szkoły z czystego
        lenistwa. Nie chodzi bo jej się nie chce. Woli posiedzieć w domu.
        I co wy na to ??
        Rozmawiam z nią , dyskutuje. Sporo czasu ze sobą spędzamy ale widać to nie jest
        gwarancją tego, że dziecko będzie chodziło do szkoły.
        • duza-zolza Re: 14-letnia córka 23.10.07, 10:35

          Bo pewnie ma problemy w szkole i "tyle tego narosło", ze sobie

          nie radzi.Najprosciej jest "uciec",showac się.Pomimo wszystko

          musi czuc,ze jest dla ciebie wazna i nawet jesli coś "namieszała"

          i tak ja dalej kochasz.
        • fale_morskie Re: 14-letnia córka 23.10.07, 10:38
          Czy córka ma swoje zainteresowania lub nawet plany na przyszłość?
          Możliwe, że szkoła jej zwyczajnie nie rozwija (też tak miałam).
          Wtedy, umówcie się tak, że ona zrobi wszystko, aby jedynie zdać a
          poza szkołą niech rozwija to w czym jest dobra. Lepszy geniusz w
          jednej dziedzinie, niż rozdrabnianie się na wszystko :)
          • 1611ab Re: 14-letnia córka 23.10.07, 12:11
            To nie tak. Córka miewa problemy w szkole ale zawsze sobie w końcu z nimi radzi.
            Szkoda tylko, że miewa te problemy tylko dlatego, że jej się nie chce :-(. Ja
            też uważam, że lepiej być dobrym w jednej dziedzinie niż zmuszać się uczenia się
            czegoś co nas zupełnie nie interesuje. Jednak , żeby zaliczyć klasę trzeba
            wykazać minimum zaangażowania.
            W tej chwili największym problemem jest dla mnie nie uczęszczanie do szkoły. No
            cóż , idę dzisiaj do psychologa szkolnego. Potem do wychowawczyni i będę
            trzymała rękę na pulsie.
            • nangaparbat3 Re: 14-letnia córka 23.10.07, 15:41
              Nieuczęszczanie do szkoły jest tylko objawem prawdziwego problemu. Za bardzo się
              skupiasz na szkole, skup sie na dziecku. JAk je? Jak śpi? Czy wstaje rano? Czy
              jest pogodna, wesoła? Czym sie zajmuje, kiedy nie idzie do szkoły?
              NAstolatki sa bardzo wrażliwe, bardzo delikatne. Przeczytaj jeszcze raz, co Ci
              napisała Jesienna Pani - jest mądra.
    • psychoguru 14-tka konflikt z prawem 23.10.07, 13:38
      1611ab napisała:

      > Mam problemy z 14 letnią córką . Nie
      bardzo wiem co mam robić ? Czuję się
      > coraz bardziej bezradna.
      > Od tych wakacji problemy się nasilają,
      choć wcześniej tez bywało różnie. W
      > wakacje ukradła coś w sklepie i złapała ja
      policja . Ją i jej koleżankę . W
      > tym tygodniu będzie rozprawa w sądzie
      rodzinnym. Od tego roku szkolnego
      > zaczęła opuszczać lekcje , coraz częściej.
      Kłamie i oszukuje na potęgę.
      > Wychowuję ja sama i nie bardzo mam czas na
      to, żeby codziennie sprawdzać w
      > szkole co się dzieje , choć oczywiście
      staram się być w kontakcie ze szkołą .
      > Czy ktoś z was był w takiej sytuacji ??
      Może jest jakieś forum , które
      > specjalizuje się w nastolatkach ??
      > Dziękuję z góry za odpowiedzi.

      Sprawa jest bardzo niepokojaca. A to z tego
      wzgledu ze corka wchodzi w wiek dojrzewania
      w skrajnym konflikcie z normami spolecznymi.
      Konflikt z prawem i sprawa sadowa, brak
      checi do nauki w tym wieku statystycznie zle
      rokuja na przyszlosc. To znaczy ze duzy
      procent ludzi ma powazne klopoty w dalszym
      zyciu.

      Nie mozna nic powiedziec na temat przyczyn
      jesli nie zna sie historii rodzinnej oraz
      profilu osobowosci corki. Nie da sie tez
      latwo powiedziec co robic dalej. Oczywiscie
      bardzo rozsadne jest uruchomienie wszelkich
      mozliwych porad psychologicznych i
      medycznych jesli tego potrzeba. Ale jakie
      metody wychowawcze zastosowac to wymaga
      bardzo dobrego rozpoznania. Potegowanie
      konfliktu jest raczej najgorszym
      rozwiazaniem. Utrzymywanie kontaktu z corka
      jest na pewno rozsadniejsze.

      Programem minium byloby staranie sie by nie
      stoczyla sie w kierunku narkotykow i seksu
      czy wrecz prostytucji. Czyli przynajmniej w
      tych dziedzinach trzeba miec w pelni otwarty
      kanal komunikacji.
      • 1611ab Re: 14-tka konflikt z prawem 23.10.07, 13:55
        Dziękuję za odpowiedź. Czasami wydaje mi się , że córka czuje się bardzo
        samotna choć staram się poświęcać jej dużo czasu. Ostatnio wyrzuciła z siebie,
        że tnie się od 12 roku życia i myślała o samobójstwie. Nie jestem do końca pewna
        czy to prawda , ponieważ nie ma żadnych blizn ale tak czy inaczej ,jest to swego
        rodzaju wołanie o pomoc, o uwagę . Zdaję sobie z tego sprawę i bardzo
        chciałabym jej pomóc. Wydaje mi się też , że ona czasami czuje się przytłoczona
        nadchodzącym , dorosłym życiem. Mam nadzieję , że mimo wszystko mam z nią jakiś
        kontakt.
        Kiedy pytam dlaczego tak kłamie i mnie oszukuje , odpowiada że nie chce mnie
        martwić . Z przerażeniem odkryłam, że ona w to wierzy :-).
        Do tego jest bardzo inteligentna ,żeby nie powiedzieć błyskotliwa i tak bardzo
        niedoświadczona życiowo. Czasem zapominam, że ma tylko 14 lat i jest ciągle
        dzieckiem.
        • nangaparbat3 Re: 14-tka konflikt z prawem 23.10.07, 15:47
          Inteligencja nie ma tu nic do rzeczy.
          Jeśli sie tnie i ma mysli samobojcze trzeba pojść do mądrego dzieciecego
          psychiatry. Nawet prywatnie - moze w szkole powiedzą Ci, kto w Twoim miescie
          jest naprawdę dobry i komu warto bulić.
          Lekarz byc moze wykluczy powazniejsze problemy - na przykład depresję, jest dość
          częsta u nastolatków - ale byc moze trzeba na poczatku leczenia
          farmakologicznego. A bez psychologa sie nie obejdzie.
          Bardzo mozliwe, ze część jej problemów bierze sie stad wlasnie, ze nie chce Cie
          martwić. Nie ma w tym Twojej winy, ale tym bardziej musisz upewnic ją, ze ją
          kochasz i że bedziesz kochać, żeby nie wiadomo co sie działo.
          Skad wiesz, ze nie ma blizn? Dokonałaś ogledzin?
          • 1611ab Re: 14-tka konflikt z prawem 24.10.07, 07:34
            Nie dokonywałam żadnych oględzin :-) Sama mi pokazała. Może się mylę ale
            odnoszę nieodparte wrażenie , że te szokujące wiadomości to jakaś prośba o uwagę
            i to nie taką jaką do tej pory ode mnie dostawała.
            Dziękuję za odpowiedzi.
            • psychoguru Najwyzsza grupa ryzyka 24.10.07, 08:45

              Z tych szczatkowych informacji ktore
              przekazujesz wydaje sie bardzo prawdopodobne
              ze corka nalezy potencjlanie do grupy
              najwyzszego ryzyka pod wzgledem zachowan
              socjalnych w przyszlosci. Pytanie zasadnicze
              to jaka jest juz obecnie pelna skala jej
              zachowan. Nalezaloby ustalic czy i w jakim
              stopniu zetknela sie z alkoholem, paleniem,
              narkotykami i seksem. Czy ludzie z ktorymi
              ma bliski kontakt maja podobne zachowania.

              Wizyty u specjalistow sa oczywiscie wskazane.

              Ale nalezy tez zbadac inne mozliwosci: np.
              zmiana szkoly, dozor kuratora, obozy
              kondycyjne czy osrodki dla mlodziezy z
              podobnymi problemami.

              Dobrze byloby tez zalatwic jej opieke
              ginekologiczna bo takie nastolatki czesto
              nawiazuja zwiazek byle jak i z byle kim i
              zostaja wczesnie matkami. Niech przynajmniej
              w tej dziedzinie nie bedzie niespodzianek.
              • 1611ab Re: Najwyzsza grupa ryzyka 24.10.07, 09:55
                Obawiam się że alkoholu już próbowała, papierosy też pali choć ja nigdy tego nie
                robiłam.
                Z tego co wiem narkotyki i seks nie zostały jeszcze zaliczone ale czy mogę być
                do końca pewna ??
                • psychoguru Re: Najwyzsza grupa ryzyka 24.10.07, 22:24
                  1611ab napisała:

                  > Obawiam się że alkoholu już próbowała,
                  papierosy też pali choć ja nigdy tego ni
                  > e
                  > robiłam.
                  > Z tego co wiem narkotyki i seks nie zostały
                  jeszcze zaliczone ale czy mogę być
                  > do końca pewna ??

                  Jest wiec to grupa najwyzszego ryzyka. Jesli
                  doszlyby narkotyki i seks to bedzie dramat. Same
                  wizyty u specjlistow nie wystarcza, sa
                  oczywiscie konieczne, psychiatra moze miec tu
                  spore pole do dzialania i wyciagnac ja lekami.
                  Trzeba sie jednak rozejrzec czy sa jakies inne
                  mozliwosci, na przyklad zmiana szkoly. Moze sa
                  grupy wsparcia, moze pomoglby jakis wstrzas w
                  rodzaju wizyty w osrodku dla nieletnich
                  przestepcow, moze wizyta w osrodku dla mlodziezy
                  zagrozonej lub narkomanow. To sa tylko przyklady
                  mozliwych dzialan. Trzeba intensywnie myslec nad
                  jakims calosciowym rozwiazaniem bo tu grozi ze
                  lada moment mozesz miec np. mlodociana
                  prostytutke zarabiajaca na prochy. Dziewczyna
                  jest akurat w wieku gdy hormony zaczynaja ostro
                  dzialac i to moze strasznie namieszac.
            • nangaparbat3 Re: 14-tka konflikt z prawem 24.10.07, 21:33
              Nie mylisz się - to na pewno prośba o uwagę.
              Ale tez na pewno potrzebna Wam pomoc z zewnątrz - psychologa co najmniej.
    • alka_xx Re: 14-letnia córka 24.10.07, 10:02
      zamiast tracić czas na fora lepiej wygospodaruj go na codzienną
      rozmowe z córka! O wszystkim!
      I nie badz tylko sędzią, czasem powiedez jej o swoich problemach, o
      swoich słabościach, zapytaj ją o rade, zaufaj jej!!!.
      Bo może córka swoim postepowaniem po prostu daje Ci sygnał, że za
      mało sie nia interesujesz!
      • 1611ab Re: 14-letnia córka 24.10.07, 10:26
        Córka jest w szkole więc nie koliduje to z czasem przeznaczonym dla niej.
        Niestety wszystkie moje i jej próby porozumienia kończą się fiaskiem. Co
        oczywiście nie znaczy że przestanę próbować .
    • honeyandmilk Re: 41-letnia córka 24.10.07, 14:56
      Dla mnie to typowe zachowanie przy eksperymentach z narkotykami.
      Dzieci w tym wieku biorą wszystko, co pod ręką, a co zmienia
      świadomość. Amfetaminę, LSD, różne tabletki. Mocniejsce narktyki
      (heroina, kokaina, haszysz) wchodzą później. Znam trochę środowisko
      narkomanów i objawy wchodzenia w to są identyczne, jak u twojej
      córki. Bądź bardzo czujna, zwracaj uwage na zachowanie, niestety
      kontroluj torebkę, kieszenie. Zapoznaj się z objawami po zażyciu
      każdej, z grup narkotyków, znaj zachowania po. Może ustrzeżesz swoje
      dziecko.
    • iwona334 znajoma ma problemy z 41-letnia córka :) 24.10.07, 15:14
      Tak, jak napisalas w tytule.
      Kilka lat po slubie , po urodzeniu dwojki dzieci rzucila meza,
      gdyz jej sie po prostu znudzil. Dzieciakami sie specjalnie nie
      zajmuje, gdz nie ma do tego serca, wiec wychowuje je w praktyce
      moja znajoma, czyli babcia. Ale ze nie pije, ani dzeci nie bije,
      wiec odebrac ich jej nie mozna.

      I co zrobic?
    • synvilla Re:To przezywasz ogromna tragedia, ktora meczy 24.10.07, 23:21
      Trudno radzic cokolwiek madrego, jezeli nie zlapalo sie za korzenie
      problemu. Jak zrozumialam z tresci postu wychowujesz corke
      samotnie.
      Czy dziecko ma i czy spotyka ojca? jaki jest ich kontakt, jak jest
      pomiedzy nimi. Co ojciec na to. Gdzie on jest teraz kiedy jest
      potrzebny?

      Musisz duzo z corka rozmawiac. kiedy moja corka byla w tym wieku ja
      aby wyciagnac z niej jak Jej sprawy stoja, nauczylam
      sie ......stawiac Tarota.:=))))

      Wtedy juz wiedzialam jak sprawy w jej zyciu sie ukladaja.Wszystko
      mi dokladnie mowiala.

      Duzo duzo rozmow, cieplych bez konfliktow, agresji czy pretensji.
      Wszystko sobie mowcie nich czuje ze w tobie ma wsparcie i
      przyjaciela.

      Problemy mina, gorsze tragedie sie wydarzaja niz sad rodzinny.
      Ciesz sie tym co w niej dobre. Podkreslaj w niej jej pozytywne
      cechy.
      owszem nie chodzi do szkoly, to odpocznie od szkoly i za jakis czas
      do niej wroci.
      • 1611ab Re:To przezywasz ogromna tragedia, ktora meczy 25.10.07, 07:25
        Dzięki Synvilla. Masz absolutnie rację . Właśnie tego jej potrzeba : mojej
        miłości i uwagi. Nie jestem pewna czy nauczę się stawiać tarota ale będę
        próbowała nauczyć się tego co interesuje moja córkę. Myślę , że będzie lepiej.
        Rozmawiałam z psychologiem i na pewno skorzystam z jego rad i uwag. Zwróciłam
        się także do mojej siostry i myślę, że ich kontakt beze mnie też będzie pomocny.
        Wczoraj rozmawiałyśmy spokojnie i jestem lepszej myśli :-)
        Wszystkim dziękuję za cenne uwagi i wypowiedzi .
      • psychoguru Re:To przezywasz ogromna tragedia, ktora meczy 26.10.07, 13:19
        synvilla napisała:


        > Musisz duzo z corka rozmawiac. kiedy moja
        corka byla w tym wieku ja
        > aby wyciagnac z niej jak Jej sprawy stoja,
        nauczylam
        > sie ......stawiac Tarota.:=))))
        >
        > Wtedy juz wiedzialam jak sprawy w jej
        zyciu sie ukladaja.Wszystko
        > mi dokladnie mowiala.
        > Duzo duzo rozmow, cieplych bez konfliktow,
        agresji czy pretensji.
        > Wszystko sobie mowcie nich czuje ze w
        tobie ma wsparcie i przyjaciela.
        > Problemy mina, gorsze tragedie sie
        wydarzaja niz sad rodzinny.
        > Ciesz sie tym co w niej dobre. Podkreslaj
        w niej jej pozytywne
        > cechy.
        > owszem nie chodzi do szkoly, to odpocznie
        od szkoly i za jakis czas
        > do niej wroci.

        Pocieszanie jest bardzo mile i byloby
        fajniutko zeby to sie skonczylo happy endem.
        Niestety widac tu bardzo powazne zagrozenia
        ktore powoduja ze rozmowy nie pomoga.
        Oczywiscie utrzymywanie komunikacji jest
        absolutnie konieczne. Ale profil jakis sie
        rysuje jest niebezpieczny: Dziewczynka ma 14
        lat, niepelna rodzina. Sklonnosci do
        autoagresji, wchodzi w totalny konflikt z
        normami zachowan spolecznych, kradziez,
        rezygnuje ze szkoly, probowala
        palenia/picia. Do kompletu brakuje tylko
        narkotykow i platnego seksu. Ale to jest
        dopiero poczatek okresu dojrzewania wiec
        jest bardzo prawdopodoben ze problemy beda
        narastaly.

        To wszystko razem wskazuje na bardzo powazne
        zaklocenia w dzialaniu mozgu. Moga one byc
        spowodowane roznymi przyczynami ale bardzo
        wskazane byloby badanie przez specjaliste
        psychiatre i byc moze kuracja lekami. Wizyta
        u psychologa konieczna. Ale to nie
        wystarczy, trzeba wymyslic program ktory
        moglby przeciwdzialac ewentualnemu staczaniu
        sie na dno. Moze terapia, moze wysilek
        fizyczny/sport, moze zmiana szkoly, moze
        praca, moze jakies zainteresowania, moze
        opieka nad psem/kotem, moze pomoc starszej
        osobie. Trudno podac cos konkretnego nie
        znajac calej sytuacji i warunkow, ale cos
        oryginalnego powinno dac sie wymyslic.
        Chodzi o to zeby dzialala w czyms
        normalnego swiata zamiast dzialac na
        marginesie.
        • 1611ab Re:To przezywasz ogromna tragedia, ktora meczy 29.10.07, 08:29
          Dziękuję za zainteresowanie i odpowiedzi ale nie mogę się z tobą zgodzić . Ja
          też byłam bardzo trudnym dzieckiem. Robiłam bardzo podobne rzeczy do mojej
          córki: papierosy, alkohol, leki uspokajające.. Wydaje mi się jednak że zaburzeń
          psychicznych nie mam choć mam skłonności do przesady :-). Zawsze byłam bardzo
          niezależna i to samo widzę u mojej córki. Mąż także nie był spokojnym duchem w
          wieku dorastania, też nie chodził do szkoły i to miesiącami. To oczywiście nie
          jest powód do chwały ale troszkę tłumaczy pewne zachowania.
          Poza tym, nasza rodzina nie jest rozbita tylko mąż od kilku lat pracuje za
          granicą i nasze relacje są nieco inne niż codzienne życie ludzi, którzy
          mieszkają ze sobą dzień po dniu.
          To takie wyjaśnienie :-).
          P.S. Jestem w kontakcie z psychologiem. Bierzemy za schroniska psa dla córki.
          Wierzę że będzie dobrze .
          • psychoguru Re:To przezywasz ogromna tragedia, ktora meczy 29.10.07, 15:36
            1611ab napisała:

            > Ja też byłam bardzo trudnym dzieckiem.
            Robiłam bardzo podobne rzeczy do mojej
            > córki: papierosy, alkohol, leki
            uspokajające.. Wydaje mi się jednak że
            zaburze
            > ń
            > psychicznych nie mam choć mam skłonności
            do przesady :-). Zawsze byłam bardzo
            > niezależna i to samo widzę u mojej
            córki. Mąż także nie był spokojnym duchem
            > w
            > wieku dorastania, też nie chodził do
            szkoły i to miesiącami. To oczywiście nie
            > jest powód do chwały ale troszkę tłumaczy
            pewne zachowania.

            Moze tlumaczyc czesc zachowan bo genetyka
            jakos dziala. Zachowania problemowe w wieku
            dojrzewania sa jeszcze w normie. Ale co jest
            bardzo niepokojace to ze corka weszla w
            konflikt z prawem, mowi o dziarganiu sie i
            myslach samobojczych. Dlatego wizyta u
            psychiatry jest wskazana.

            > Poza tym, nasza rodzina nie jest rozbita
            tylko mąż od kilku lat pracuje za
            > granicą i nasze relacje są nieco inne niż
            codzienne życie ludzi, którzy
            > mieszkają ze sobą dzień po dniu.
            > To takie wyjaśnienie :-).

            Jest to jednak czynnik bardzo niekorzystny i
            mogl miec spory wplyw na zachowanie corki.
            Teraz juz nie ma takiego znaczenia.

            > P.S. Jestem w kontakcie z psychologiem.
            Bierzemy za schroniska psa dla córki.
            > Wierzę że będzie dobrze .

            Jasne, wiara w pozytywny rozwoj pomaga. Ale
            trzeba bardzo trzezwo patrzec na sytuacje
            zeby nie znalezc sie w sytuacji "nie do
            wiary ze ona to robila". Na pewno bedzie
            wskazane ustalic z corka ze jesli okaze sie
            ze ma narkotyki to natychmiast wyladuje na
            policji. W tej sprawie trzeba byc absolutnie
            bezwzglednym. Rowniez kontrolowac dyskretnie
            co robi w komputerze bo jesli chodzi do
            pokoi na czaty erotyczne szczegolnie ze
            starszymi facetami to moze byc bardzo
            niebezpieczne.
    • mrsnice Re: 41-letnia córka 26.10.07, 14:58
      widać, że mama bierze sobie do serca tylko te delikatne rady:
      miłość, wyrozumiałość, zrozumienie. Rady innych jakby ja nie
      interesują. A problem juz jest ogromny. I tu sa potrzebne radykalne
      kroki.
    • echtom Re: 41-letnia córka 27.10.07, 22:33
      Tak podsumowując - psycholog koniecznie, spróbuj najpierw w szkolnej
      poradni psychologiczno-pedagogicznej, może dobrze traficie. Warto
      też porozmawiać ze szkolnym pedagogiem - powinien doradzić konkretne
      posunięcia.
      A jeśli chodzi o relację z Tobą - jeżeli mówi, że kłamie, by Ciebie
      nie martwić, to znaczy, że Cię kocha - te zbuntowane, agresywne
      córki są z matkami silnie związane emocjonalnie, choćby dawały im
      odczuć, że ich nienawidzą. Spróbuj wejść w jej świat, poznać jej
      marzenia i plany na przyszłość i wykazać zainteresowanie nimi,
      choćby wydawały Ci się głupie. Może uda Ci się choć jedno marzenie
      spełnić - to buduje więź. Moja zbuntowana obecnie 15-latka chce
      założyć zespół rockowy - żeby pokazać, że tego nie bagatelizuję,
      zabrałam ją do miasta odległego o 700 km na koncert jej ulubionego
      niszowego zespołu i kupiłam gitarę basową. To poprawiło nasze
      relacje, szkolne problemy, o których pisałam w czerwcu na forum
      Wychowanie, też się zmniejszyły.
      Co do kradzieży i sprawy w sądzie - potraktuj to poważnie, ale nie
      demonizuj, że masz w domu kryminalistkę, bo może to jednorazowy
      wybryk.
      PS. Sama wychowuję 3 nastoletnie córki i też mam niezłą jazdę.
      • 1611ab Re: 41-letnia córka 29.10.07, 08:33
        Córka mówi mi o wszystkim poza problemami szkolnymi. Przynajmniej tak twierdzi
        i nie mam powodów żeby jej nie wierzyć . Sama powiedziała o alkoholu, o
        papierosach, przyjaciółkach, chłopakach. Wiem, że mi ufa i mnie kocha .
        Ona chyba rzeczywiście boi się moich reakcji na problemy szkolne.
        Tak czy inaczej dziękuję za odpowiedź.
        • veroy Re: 14-letnia córka 29.10.07, 23:07
          ja zachowywałam się tak samo jak byłam rozwydrzoną góniarą, której
          się wydaje, że wszytsko jej sie należy od życia.
          nie potrzebowałam wtedy ani miłości, ani zrozumienia , tylko
          porządnego kopa :) w momencie kiedy doprowadzeni do ostatecznosci
          rodzice wyrzucili mnie z domu doceniłam to, ile mi zapewniają,
          przyjełam do wiadomości, że to oni mają decydujący głos ,skoro mnie
          utrzymują. wróciłam do domciu z podwiniętym ogonem i od tego czasu
          nie było już żadnych problemów :)

          nie mówie ,że z twoim dzieckiem jest tak samo, zwracam tylko uwagę,
          że te wszytskie rady o 'cieple i zrozumieniu' sugerujące w jakiś
          sposób, że wina może być po twojej stronie mogą być z d... wyjęte i
          pisane masowo przez ludzi, którzy się za dużo naczytali o rzekomo
          najczęstszych przyczynach patologii.

          co ci radzę - jeśli bardzo dobrze znasz swoją córkę możesz
          spórvbować coś podziałać w kierunku jej 'resocjalizacji' - sprawa
          jest poważna , bo córka jes bardzo młoda i już nieźle wykręcona w
          lewo. Jedyne na co musisz uważać to by swoim działaniem nie wywołać
          skutku odwrotnego.

          uniwersalne rady, których jestem pewna - nie przeszukuj jej kieszeni
          i pokoju - brak zaufania rodzi brak zaufania i bunt.
          nagradzaj ją jakoś za naukę (nie pieniężnie) i spraw , by w domu
          czuła się dobrze.
          spóbuj aranżować rozmowy na tematy moralne ,z którymi córka ma
          problem i "mimochodem" wyrażać swoją opinię na ten temat - opinia
          musi być zrónoważona, wyrażona bez emocji i z cała pewności. nigdy
          nie sugeruj córce ,że to o niej właśnie myślałaś i nie krytykuj jej.
          gdy pragniesz ją ukarać - nie krzycz. wyrażaj się także bez emocji i
          z cała pewnością. tracąc panowanie nad sobą czy krzycząc wywołujesz
          wrażenie ,że jesteś słaba i niepewna swoich racji.
          możesz grozić córce konsekwencjami za nieposłuszeństwo , gdy to
          robisz - ZAWSZE musisz "dotrzymać słowa" . to daje precyzyjny obraz
          oczekiwań.
          nagradzaj za posłuszeństwo - nie pieniężnie.
          i ogólnie - dawaj dobry przykład. bądź zrównoważona. przypominaj
          córce ,że o wszytskim może powiedzieć (nigdy jej nie krytykuj,
          wskazuj lepszy wybór, jaki mogła wtedy dokonać, mów co myślisz o
          takim zachowaniu, ale nie odnoś tego do niej). Opowiadaj o swoich
          doświadczeniach i błedach młodości - zbliża.

          mówię jako behawiorystka zwierząt- "tresura" dzieci jest taka sama
          jak tresura zwierząt.
          w gruncie rzeczy każde z nich pragnie z nami "współpracować" i nie
          jest z natury złe czy złośliwe. grunt to dążyć do nich przez
          nagradzanie ,nie kary, sprecyzować wymagania i być konsekwentnym.

          • psychoguru Behawiorystka dla ludzi? 30.10.07, 08:16
            veroy napisała:

            > mówię jako behawiorystka zwierząt-
            "tresura" dzieci jest taka sama
            > jak tresura zwierząt.

            To ciekawe skojarzenie ale chyba jednak na
            wyrost. Nie mowimy tu o podstawowych
            zachowaniach ktore mozna wytresowac ale o
            zachowaniach spolecznych ktore wymagaja
            dzialania mozgu na wysokim poziomie.


            > w gruncie rzeczy każde z nich pragnie z
            nami "współpracować" i nie
            > jest z natury złe czy złośliwe. grunt to
            dążyć do nich przez
            > nagradzanie ,nie kary, sprecyzować
            wymagania i być konsekwentnym.

            To by bylo dobre gdyby zawsze dzialalo na
            wysokim poziomie. Niestety na tym poziomie
            moze dochodzic do tego ze mozg nie dziala
            prawidlowo.

            Zauwaz ze najbardziej niepokojace jest to ze
            ta 14-letnia dziewczynka weszla w konflikt z
            prawem przez kradziez. Tego nie robi
            zdecydowana wiekszosc ludzi i nie potrzebuje
            tresury zeby nie robic.

            Wielu ludzi tutaj pisze ze w okresie
            dojrzewania ich zachowania byly
            nieuporzadkowane. Nie w tym problem. Jest
            roznica miedzy tym a dzialaniami wchodzacymi
            jawnie w konflikt z prawem.

            Pytanie wiec jest kto z nich prowadzilo
            dzialalnosc o charakterze przestepczym,
            mial sprawy sadowe, byl w poprawczaku itd?

            • echtom Konflikt z prawem nie jest wyznacznikiem 30.10.07, 08:44
              bezwzględnym, często świadczy o niedoskonałości prawa. Można mieć
              sprawę o kradzież głupiego batonika, a można bezkarnie znęcać się
              nad kolegami. Picie i palenie poniżej 18 roku życia też jest
              łamaniem prawa, a jakoś nastolatków masowo po sądach za to nie
              ciągają.
            • veroy Re: Behawiorystka dla ludzi? 30.10.07, 11:18
              napisałeś : 'To ciekawe skojarzenie ale chyba jednak na
              wyrost. Nie mowimy tu o podstawowych
              zachowaniach ktore mozna wytresowac ale o
              zachowaniach spolecznych ktore wymagaja
              dzialania mozgu na wysokim poziomie.'

              zachowania społeczne wymagają działania mózgu na wysokim poziomie ?
              nie wiem skąd to wziąłeś, ale prawda leży dokładnie po drugiej
              stronie.

              metody wychowawcze , o których pisałam są uniwersalne i działają,
              ponieważ odnoszą się do naszych najbardziej pierwotnych instynktów,
              których nie możemy wykorzenić nawet gdyby nam na tym bardzo zalezało.
              na bazie tych samych najstarszych i najpierwotniejszych zachowań
              kształtowały się w historii także zachowania społeczne. Nie wymagają
              one 'działania mózgu na wysokim poziomie' jak to ująłeś , o czym
              świadczy fakt, że nawet kury tworzą społeczności z określonymi
              zasadami i robią to lepiej od nas - wystarczy porównać procent
              patologii.


              w gruncie rzeczy każde z nich pragnie z
              > nami "współpracować" i nie
              > > jest z natury złe czy złośliwe. grunt to
              > dążyć do nich przez
              > > nagradzanie ,nie kary, sprecyzować
              > wymagania i być konsekwentnym.
              >
              > To by bylo dobre gdyby zawsze dzialalo na
              > wysokim poziomie. Niestety na tym poziomie
              > moze dochodzic do tego ze mozg nie dziala
              > prawidlowo.

              nie wiem, co masz na myśli. sprecyzuj, proszę.


              > Zauwaz ze najbardziej niepokojace jest to ze
              > ta 14-letnia dziewczynka weszla w konflikt z
              > prawem przez kradziez. Tego nie robi
              > zdecydowana wiekszosc ludzi i nie potrzebuje
              > tresury zeby nie robic.

              większość ludzi nie robi tego właśnie dlatego, że została w
              odpowiednim wieku skutecznie uświadomiona na temat zasad i pewnym
              rodzajem nacisku skłoniona do przestrzegania tych zasad - to jest
              właśnie tresura, wychowanie, jak zwał tak zwał.
              fakt, że dziwczynka złamała prawo jest równie niepokojący co inne
              niewłaściwe zachowania ,których sie dopuszcza.
              przykro mi jest złyszeć o takich sprawach, gdyż nie wiem jak mogłyby
              skutecznie i do końca rozwiązać problem osoby, których on dotyczy.
              mam nadzieje ze autorka wątku zna swoją córkę wystarczająco dobrze,
              by 'trafić' w metodę wychowawczą, która przyniesie skutek.
              osobiście na pewno nie radzę miłości i zrozumienia.

              > Pytanie wiec jest kto z nich prowadzilo
              > dzialalnosc o charakterze przestepczym,
              > mial sprawy sadowe, byl w poprawczaku itd?

              ja kradłam w wieku 16 lat, ale najwyraźniej robiłam to nieco mniej
              nieudolnie niż opisywana 14 latka ,gdyz nigdy nie zostałam na tym
              złapana. moja matka także się o tym nigdy nie dowiedziała.
              bardzo dobrze pamiętam moment w którym przy okazji jakieś radiowej
              audycji o kradzieżach powiedziała mi coś w stylu, że nidgy nie
              zrozumie ludzi, ktorzy kradna i nigdy nie potrafila by takich
              szanowac. to było banalne a prawda tak oczywista ,że do dzisiaj
              bardzo się wstydzę tych kilku incydentów i jestem bardzo
              przerważliwiona na punkcie uczciwości.

              Ciekawi mnie, jakimi motywami kierowala się czternastoletnia córka
              autorki wątki. pamiętam, że ja zrobiłam to, bo razem z koleżankami
              doszłysmy do wniosku ,że wszytskiego w życiu trzeba spróbować (chyba
              źle to zinterpretowałyśmy). powód tej 14latki może być równie
              idiotyczny i nieznaczący , dlatego ja olałabym tę sprawę - myśle ,że
              cała afera wokół tej sprawy tak się na niej odbije, że już nigdy
              czegoś takiego nie zrobi.
              alkohol, papierosy i faceci w tym wieku to także norma (wiek ten
              niestety ciagle sie obniża) należy tylko przypilnować, by wszytsko
              bylo w granicach 'przyzwoitości' i zająć się jej problemami ze
              zjawianiem się w szkole.

              czy ta dziewczyna wraca do domu o 'normalnej' porze ?
              czego jej zabraniasz i przeciwko czemu najbardziej sie buntuje ?
              • 1611ab Re: Behawiorystka dla ludzi? 30.10.07, 12:06
                Masz rację . Mnie też przydarzyła się sytuacja z kradzieżą ale byłam dość
                sprytna żeby nie wpaść. Nie jest to powód do chwały ale nigdy więcej tego nie
                zrobiłam. Córka bardzo przeżyła całą sytuację i tak naprawdę odetchnęła dopiero
                po rozprawie. Jeśli chodzi o motywy to były równie głupie : chciała pomóc
                koleżance, która już to wcześniej robiła :-(. Koleżeństwo się skończyło zaraz
                po spotkaniu z wymiarem sprawiedliwości. Wydaje mi się że bardzo się tego
                wstydzi i nigdy więcej tego nie zrobi.
                Prawdę mówiąc najbardziej mnie niepokoiły jej nieobecności w szkole ale to
                chyba też się skończyło. Bałam się , że to zachowanie jest związane z
                narkotykami, czy Bóg wie czym jeszcze . Faceci też są póki co na etapie miłości
                nastolatków - bez seksu.
                Córka stara się dotrzymywać słowa jeśli chodzi o powroty do domu, nie później
                niż o 20.00 i robi to raczej dla mnie , żebym się nie martwiła :-).
                Myślę , że będzie lepiej ale rękę na pulsie muszę trzymać .

                Dzięki za odzew.
                • veroy Re: Behawiorystka dla ludzi? 30.10.07, 15:49
                  bardzo sie cięszę ,że nie jest tak źle jak na początku mogło się
                  wydawać.

                  myślę, że to wszytsko bardziej ją stresowało, niż ciebie.
                  mam nadzieję, że nie będzie z nią w przyszłości zadnych poważnych
                  problemów.
              • psychoguru Re: Behawiorystka dla ludzi? 30.10.07, 13:19
                veroy napisała:

                > zachowania społeczne wymagają działania
                mózgu na wysokim poziomie ?
                > nie wiem skąd to wziąłeś, ale prawda leży
                dokładnie po drugiej
                > stronie.
                > metody wychowawcze , o których pisałam są
                uniwersalne i działają,
                > ponieważ odnoszą się do naszych
                najbardziej pierwotnych instynktów,
                > których nie możemy wykorzenić nawet gdyby
                nam na tym bardzo zalezało.
                > na bazie tych samych najstarszych i
                najpierwotniejszych zachowań
                > kształtowały się w historii także
                zachowania społeczne. Nie wymagają
                > one 'działania mózgu na wysokim poziomie'
                jak to ująłeś , o czym
                > świadczy fakt, że nawet kury tworzą
                społeczności z określonymi
                > zasadami i robią to lepiej od nas -
                wystarczy porównać procent
                > patologii.

                I tu jest sedno sprawy. Oczywiscie ze
                zwierzeta przejawiaja zachowania spoleczne.
                Sa one jednak zdefiniowane przez instynkty
                czyli automatyczne. U ludzi jest jednak
                inaczej.

                > > To by bylo dobre gdyby zawsze dzialalo
                na
                > > wysokim poziomie. Niestety na tym
                poziomie
                > > moze dochodzic do tego ze mozg nie
                dziala
                > > prawidlowo.
                > nie wiem, co masz na myśli. sprecyzuj,
                proszę.

                Mowimy wyzszych funkcjach mozgu niz poziom
                zwierzat. Wtedy metody tresury nie zdaja
                egzaminu. Chyba ze jako przyklad wezmiemy
                wojsko.

                > > Zauwaz ze najbardziej niepokojace jest
                to ze
                > > ta 14-letnia dziewczynka weszla w
                konflikt z
                > > prawem przez kradziez. Tego nie robi
                > > zdecydowana wiekszosc ludzi i nie
                potrzebuje
                > > tresury zeby nie robic.
                >
                > większość ludzi nie robi tego właśnie
                dlatego, że została w
                > odpowiednim wieku skutecznie uświadomiona
                na temat zasad i pewnym
                > rodzajem nacisku skłoniona do
                przestrzegania tych zasad - to jest
                > właśnie tresura, wychowanie, jak zwał tak
                zwał.
                > fakt, że dziwczynka złamała prawo jest
                równie niepokojący co inne
                > niewłaściwe zachowania ,których sie
                dopuszcza.

                Tak wlasnie zdecydowanie nie jest. Jest po
                prostu ogromna korelacja pomiedzy wczesnie
                zanotowanym konfliktem z prawem i
                wykolejeniem w pozniejszym zyciu. Sa to
                oczywiscie dane statystyczne wiec nie
                przesadzaja o indywidualnym przypadku.
                Dlatego mowimy o niepokoju i ryzyku a nie ze
                ta osoba jest juz z gory przegrana.


                > > Pytanie wiec jest kto z nich prowadzilo
                > > dzialalnosc o charakterze przestepczym,
                > > mial sprawy sadowe, byl w poprawczaku
                itd?
                >
                > ja kradłam w wieku 16 lat, ale
                najwyraźniej robiłam to nieco mniej
                > nieudolnie niż opisywana 14 latka ,gdyz
                nigdy nie zostałam na tym
                > złapana.

                Mozna tez to widziec z drugiej strony ze
                osoby zlapane i majace sprawy robia bardziej
                bezczelne/powazne kradzieze. Jest tak ze
                maly procent populacji 14 latkow zostaje
                zlapany na kradziezy i ma sprawe. Ale
                sposrod tej populacji zlapanych wysoki
                procent w pozniejszym zyciu ma problemy. I
                to jest powod do bardzo starannej obserwacji
                tej dziewczynki.
                • veroy Re: Behawiorystka dla ludzi? 30.10.07, 15:46
                  > I tu jest sedno sprawy. Oczywiscie ze
                  > zwierzeta przejawiaja zachowania spoleczne.
                  > Sa one jednak zdefiniowane przez instynkty
                  > czyli automatyczne. U ludzi jest jednak
                  > inaczej.

                  u ludzi jest dokładnie tak samo. nie podoba im się to i starają się
                  tego wypierać, ale to pozostaje faktem.
                  skoro twoim zdaniem jest inaczej, wytłumacz mi jak. zaprzeczasz
                  tylko, ale nie podajesz zadnych argumentow by poprzec swoja rację i
                  ewentualnie mnie do niej przekonać.

                  > Mowimy wyzszych funkcjach mozgu niz poziom
                  > zwierzat. Wtedy metody tresury nie zdaja
                  > egzaminu. Chyba ze jako przyklad wezmiemy
                  > wojsko.

                  żadne wyższe funkcje mózgu nie zaprzeczą instynkom, ponadto - wyższe
                  funkcje mózgu w gruncie rzeczy zawsze z nimi "przegrywają".
                  przykład wojska jest absolutnie nie na miejscu. czytaj ze
                  zrozumieniem moje posty - podstawą metody, o której mówie jest
                  dojście przez nagrodę, nie karę ! w wojsku nie byłam, ale z tego co
                  wiem jest dokładnie na odwrót i może właśnie dlatego jest tam tak,
                  jak jest.

                  > Tak wlasnie zdecydowanie nie jest. Jest po
                  > prostu ogromna korelacja pomiedzy wczesnie
                  > zanotowanym konfliktem z prawem i
                  > wykolejeniem w pozniejszym zyciu. Sa to
                  > oczywiscie dane statystyczne wiec nie
                  > przesadzaja o indywidualnym przypadku.
                  > Dlatego mowimy o niepokoju i ryzyku a nie ze
                  > ta osoba jest juz z gory przegrana.

                  Twoje myślenie jest trochę 'na wyrost'. ta dziewczyna ma 14 lat,
                  kazdy w tym wieku robi jeszcze głupoty - takie drobne incydenty, po
                  czym na wlasnej skorze przekonuje się, że nie warto było.
                  mówienie tu o wykolejeniu w przyszłości dla mnie brzmi troche tak,
                  jakbyś wróżył kryminalną przyszłość dziecku, które w przedszkolu
                  uderzyło drugie i zabrało mu zabawkę ;)

                  > Mozna tez to widziec z drugiej strony ze
                  > osoby zlapane i majace sprawy robia bardziej
                  > bezczelne/powazne kradzieze. Jest tak ze
                  > maly procent populacji 14 latkow zostaje
                  > zlapany na kradziezy i ma sprawe. Ale
                  > sposrod tej populacji zlapanych wysoki
                  > procent w pozniejszym zyciu ma problemy.

                  czyżby ? znowu jakby na wyrost. czytając twoje posty mam wrażenie,
                  że pisząc w odniesieniu do tej 14latki posługujesz się statystykami
                  więziennymi.
                  To, o czym piszesz jest (statystycznym) faktem, ale (nie wiem jak to
                  dobrze ująć) tylko odnośnie osób, które od poczatku żyły w mniej lub
                  bardziej patologicznym środowisku od małego czuli się mniej lub
                  bardziej pokrzywdzeni przez społeczeństwo i jeszcze bardziej przez
                  jego prawo. Mogę z dużą pewnością powiedzieć, że są to więzienne
                  statystki w dosłownym tego słowa znaczeniu - dotyczy to także twojej
                  poprzedniej wypowiedzi ^

                  Ta 14 latka pochodzi z normalnej rodziny i zachowuje się zupełnie
                  normalnie - bo norma jest szeroka i obejmuje proste jak i nieco
                  trudniejsze -jak ten - przypadki.
                • 1611ab Re: Behawiorystka dla ludzi? 31.10.07, 08:16
                  Dzięki :-) Trochę mnie przestraszył psychoguru.
                  Widzę i czuje ta sytuacje podobnie do ciebie.
                  • psychoguru Re: Behawiorystka dla ludzi? 31.10.07, 20:54
                    1611ab napisała:

                    > Dzięki :-) Trochę mnie przestraszył
                    psychoguru.
                    > Widzę i czuje ta sytuacje podobnie do ciebie.

                    Tu nie chodzi o strach. Treserka mysli ze ludzi
                    mozna jak zwierzeta do cyrku ukladac, po kazdej
                    probie smakolyk i sztuczki sie uczy.

                    W twoim przypadku chodzi o bardzo staranne
                    podejscie zeby nie wynikla sytuacja typu "nie
                    sadzilam ze az do tego moze dojsc". Dlatego ze
                    byly sygnaly ostrzegawcze. Ale oczywiscie nie
                    znaczy to ze czarne scenariusze musza sie
                    zrealizowac.
                  • magoch Re: Narkotyki?! 05.11.07, 14:40
                    Proszę, nie lekceważ uwag o narkotykach!
                    To realne niebezpieczeństwo.

                    Nie musisz od razu wpadać w panikę i prowadzić córki do poradni
                    terapii uzależnień, bo pewności nie masz. Najlepiej zdobądź trochę
                    wiedzy o uzależnieniach, ale nie z książek.
                    Przełam wstyd i skorzystaj z pomocy specjalisty w poradni np.
                    Towarzystwa "Powrót z U", gdzie pomogą Ci rozwiać wątpliwości.

                    Pozdrawiam,
                    Małgorzata
                    • 1611ab Re: Narkotyki?! 30.11.07, 09:49
                      Wracam do wątku, który poruszyłam jakiś czas temu. Bardzo się niepokoję o córkę
                      , ponieważ w dalszym ciągu opuszcza lekcje. Chodzimy do poradni psychologiczno
                      -pedagogicznej oraz leczenia uzależnień ale póki co, terapeuta nic nie wspomniał
                      na temat narkotyków. Powiedział tylko, że jeśli okaże się , że jest coś co
                      zagraża zdrowiu lub życiu córki natychmiast się ze mną skontaktuje.
                      Wyszły także różne , niepojące sprawy w szkole. Okazuje się , że cała klas
                      "odwróciła " się do córki i dwóch innych dziewczyn z którymi się w jakiś sposób
                      przyjaźni. Przejawia się to w dość drastyczny sposób: np. kiedy nie ma miejsc
                      przy stolikach w klasie, to pomimo tego, że koło córki jest jedno wolne , nikt
                      tam nie siada. Uczniowie wolą stać niż usiąść z nią . Najgorsze jest to, że
                      nauczyciele po cichu przyklaskują takiemu zachowaniu :-(. Uważają, że skoro
                      dziewczyny sprawiają problemy, nie uczą się , wagarują , są aroganckie , to
                      takie piętnujące zachowanie klasy jest jak najbardziej wskazane.
                      Poza tym zaczynam się niepokoić , że córka rzeczywiście popala trawę . Zaczęłam
                      znajdować rysunki marihuany oraz symbol THC , napisany w różnych miejscach.
                      Nauczyciele przejęli na lekcji karteczki córki z tekstami o paleniu jointa.
                      Zauważyłam też inne zachowanie córki, takie odległe i niecierpliwe. Ciągle się
                      wszystkim irytuje, a najbardziej mną .

                      Chciałam się tylko wygadać , bo wiem że pomocy tutaj raczej nie otrzymam.
                      Przeniosę ją chyba do innej szkoły ale najpierw skonsultuję to z psychoterapeutą
                      i pedagogiem szkolnym.
                      • psychoguru Re: Narkotyki?! 30.11.07, 11:49
                        1611ab napisała:

                        > , ponieważ w dalszym ciągu opuszcza
                        lekcje. Chodzimy do poradni psychologiczno
                        > -pedagogicznej oraz leczenia uzależnień
                        ale póki co, terapeuta nic nie wspomnia
                        > ł
                        > na temat narkotyków. Powiedział tylko, że
                        jeśli okaże się , że jest coś co
                        > zagraża zdrowiu lub życiu córki
                        natychmiast się ze mną skontaktuje.

                        Bardzo dobrze, jak corka reaguje na te
                        wizyty?

                        > Wyszły także różne , niepojące sprawy w
                        szkole. Okazuje się , że cała klas
                        > "odwróciła " się do córki i dwóch innych
                        dziewczyn z którymi się w jakiś sposób
                        > przyjaźni. Przejawia się to w dość
                        drastyczny sposób: np. kiedy nie ma miejsc
                        > przy stolikach w klasie, to pomimo tego,
                        że koło córki jest jedno wolne , nikt
                        > tam nie siada. Uczniowie wolą stać niż
                        usiąść z nią . Najgorsze jest to, że
                        > nauczyciele po cichu przyklaskują takiemu
                        zachowaniu :-(. Uważają, że skoro
                        > dziewczyny sprawiają problemy, nie uczą
                        się , wagarują , są aroganckie , to
                        > takie piętnujące zachowanie klasy jest jak
                        najbardziej wskazane.

                        To jest istotnie duzy problem. Dlatego ze
                        spycha ludzi problemowych jeszcze bardziej
                        na margines. Z drugiej strony nie mozna tez
                        za to winic szkoly czy uczniow. Nie mozna
                        tez wzbudzac w corce poczucia ze to "oni" sa
                        winni a ona jest w porzadku. Raczej
                        uswiadamiac jej co ona sama by zrobila bedac
                        np. na miejscu nauczyciela ktory do
                        zrealizowania ma program a ma uczniow ktorzy
                        to olewaja. Rozwiazaniem jest zmiana szkoly
                        jesli corka wyrazi chec wlaczenia sie w
                        normalne nauke.


                        > Poza tym zaczynam się niepokoić , że córka
                        rzeczywiście popala trawę . Zaczęłam
                        > znajdować rysunki marihuany oraz symbol
                        THC , napisany w różnych miejscach.
                        > Nauczyciele przejęli na lekcji karteczki
                        córki z tekstami o paleniu jointa.

                        Nawet jesli corka pozuje na cpanie to jest
                        niebezpieczne bo latwo bedzie zaczac
                        probowac.

                        > Zauważyłam też inne zachowanie córki,
                        takie odległe i niecierpliwe. Ciągle się
                        > wszystkim irytuje, a najbardziej mną .

                        To jest bardzo trudne. Musisz starac sie by
                        nie wyjsc na trucicielke ale z drugiej
                        strony musisz wywierac presje.


                        > Chciałam się tylko wygadać , bo wiem że
                        pomocy tutaj raczej nie otrzymam.

                        A jaka pomoc moglabys otrzymac z ekranu?
                        Tylko rady. W twojej sytuacji musisz przyjac
                        ze corka jest w stanie wysokiego ryzyka. Nie
                        bedziesz mogla usprawiedliwiac sie "tego sie
                        po niej nie spodziewalam". Dobrze ze widzisz
                        zagrozenie narkotykami, lada moment moze
                        pojawic sie zagrozenie seksem bo przeciez to
                        jest wiek gdy hormony zaczynaja wybuchac.

                        > Przeniosę ją chyba do innej szkoły ale
                        najpierw skonsultuję to z psychoterapeut
                        > ą
                        > i pedagogiem szkolnym.

                        To jest dobry pomysl, jeszcze lepiej byloby
                        gdyby tak to przedstawic zeby corka sama
                        chciala tej zmiany i zeby wrocila do
                        szkolnego rytmu. Bo jesli bedzie sie opierala
                        i odniesie wrazenie ze robi sie jej na zlosc
                        to efekty moga byc jeszcze gorsze.
                        • 1611ab Re: Narkotyki?! 30.11.07, 14:45
                          Dzięki za odpowiedź. Wiem , ze z ekranu żadnej odpowiedzi nie można otrzymać ale
                          rozmowa jest mi potrzebna jak powietrze.
                          Nie mam zamiaru winić klasy za zaistniałą sytuacje . Córka swoim nieprzyjemnym
                          zachowaniem sama generuje to odrzucenie. Jednak nie dopuszcza do siebie takiej
                          ewentualności.
                          Jeśli chodzi o zmianę szkoły lub przeniesienie jej do innej klasy ,to mam
                          prawdziwy dylemat. Boję się ,że to zaszkodzi. Ona wie, że jej zachowanie może
                          doprowadzić do usunięcia jej ze szkoły. To nie jest jej rejonowe gimnazjum tylko
                          jedno z lepszych w dużym mieście. Co prawda jej rejonowe też jest jednym z
                          lepszych ale i tak obawiam się tego kroku.
                          Umówiłam się z pedagogiem szkolnym, że jeśli podejmę taką decyzję to szkoła
                          weźmie to na siebie, żeby nie psuć moich relacji z córką. To dobrze, bo te nie
                          są najlepsze ostatnio.
                          Co do narkotyków to pomimo jej oporów muszę zrobić test ale zrobię to tak, żeby
                          o tym nie wiedziała. Ja muszę wiedzieć , żebym mogła szukać jakiegoś ratunku.
                          Potem może być za późno.
                          • psychoguru Szkola 02.12.07, 18:40
                            1611ab napisała:

                            > To nie jest jej rejonowe gimnazjum tylko
                            > jedno z lepszych w dużym mieście. Co prawda
                            jej rejonowe też jest jednym z
                            > lepszych ale i tak obawiam się tego kroku.

                            Takie pytanie uboczne: czy corka nie byla czasem
                            za bardzo podkrecana w kierunku tych "lepszych"?
                            Rodzice czesto wywieraja ogromna presje na
                            dzieci by mialy jak najwyzsze osiagi w szkole.
                            Jest to zrozumiale bo od nauki wiele zalezy.
                            Problem jest w tym ze nie wszyscy sa temu w
                            stanie sprostac ze wzgledu na zdolnosci czy
                            psychike. Jezeli pojawiaja sie tendencje do
                            buntu to lepiej skonczyc z presja i przestac sie
                            nastawiac na osiagi dziecka, moze np. wybrac
                            przecietne gimnazjum?
                            • 1611ab Re: Szkola 03.12.07, 07:28
                              Nie chodzi o najlepsze w sensie wyników, choć te także mają znaczenie ale o
                              ilość różnych niepokojących zjawisk typu: narkotyki, przemoc....
                              Obie szkoły są w miarę bezpieczne i rzeczywiście maja wysoki poziom nauczania.
                              W tej chwili jej wyniki w nauce nie mają takie znaczenia. Chodzi o to żeby się
                              odnalazła i nie popełniała większych błędów.
                              Ostatnio wychodzą na jaw różne sprawy , o których nie miałam pojęcia. Córka nic
                              na ten temat nie mówiła tylko radziła sobie jak potrafiła. To że sposób okazał
                              się nie najlepszy to inna sprawa. Cała sytuacja ma związek z konfliktem w
                              klasie, a nawet jak to nazwała córka "falą ". Na pewno sama generowała wrogie
                              zachowania klasy, broniąc się dość agresywnie. Córka nie jest spokojnym aniołkiem.
                              Jednak wyobraziłam sobie siebie w sytuacji, kiedy w pracy ciągle mnie ktoś
                              atakuje,jest chamski i nieustannie słyszę nieprzyjemne uwagi. Sytuacja nie do
                              pozazdroszczenia. Pewnie poszłabym na chorobowe i szukała innej pracy. Córka
                              uciekała z lekcji.
                              Po interwencji pedagoga szkolnego i zorganizowanych w związku z tą sytuacją
                              warsztatach psychologicznych,jest podobno lepiej ale na jak długo ?? Nie wiem
                              też czy powinnam usprawiedliwiać nieobecności córki w szkole ? Psycholog
                              szkolny twierdzi że nie i do tej pory byłam skłonna tak postąpić . Teraz jednak
                              nie jestem już tego tak pewna.
                              Jestem w kropce .
    • honeyandmilk Re: 14-letnia córka 03.12.07, 13:17
      Chodzicie do poradni leczenia uzależnień, a Ty masz wątpliwości czy
      twoja córka bierze narkotyki? Gdyby nie brała nikt by jej tam nie
      zapisał. Chyba, że to jakaś prywatna przychodnia.
      Ja mam kontakt z młodzieżą uzależnioną, znam ten problem, znam ich
      rodziców i wiem, jakie mają kłopoty żeby nauczyć się postępować z
      taką osobą, i mam jedną radę: ZAPISZ SIĘ NA TERAPIĘ DLA OSÓB
      WSPÓŁUZALEŻNIONYCH. Tam odpowiedzą na twoje pytania, które zadajesz
      na forum (a propos w tym względzie lepsze niż to, jest forum -
      zdrowie-uzależnienia). Jeśli jesteś z Warszawy, to mogę podać kilka
      adresów.
      • 1611ab Re: 14-letnia córka 03.12.07, 14:13
        Chyba nie przeczytałeś wątku. Do poradni chodzę , ponieważ moja córka nie
        chodziła do szkoły lub chodziła w kratkę . Powody nie chodzenia do szkoły mogą
        być różne, nie tylko narkotyki. Jak wynika z ostatnich informacji , jej
        zachowanie ma związek z sytuacją w klasie.

        Jest to poradnia dla młodzieży trudnej oraz leczenia uzależnień.
        Czy brała cokolwiek będę widziała na 100% niedługo, zaraz po otrzymaniu wyników
        testów.
        • honeyandmilk Re: 14-letnia córka 03.12.07, 14:29
          Ja tylko chcę pomóc, a widzę irytację. Czekasz na wyniki testów?
          Testy wychodzą od razu. Przepraszam, że wyrażam swoją opinię, ale
          dla mnie to jest oczywiste, że w grę wchodzą narkotyki, właśnie po
          dokładnej analizie treści. Ale wiem, że do niektórych rodziców
          latami nie dociera, że ich dzieci mogą się uzależnić od narkotyków.
          • 1611ab Re: 14-letnia córka 04.12.07, 09:02
            Wcale się nie irytuje . Jeśli już to własną bezradność. Testy z analizy włosów,
            nie wychodzą od razu , trzeba na nie czekać .
            Niczego nie wykluczam, narkotyków także, dlatego zdecydowałam się na test,
            dlatego chodzę do poradni.
            Jak będą wyniki nie będę musiała domniemywać .
            Dzięki za odpowiedź. Każda jest dla mnie cenna.
            • honeyandmilk Re: 14-letnia córka 04.12.07, 15:54
              Testy z włosów? A po co? Do testów narkotykowych potrzebny jest mocz
              badanego. Wynik jest od razu. Słyszałam o badaniu włosa, ale nigdy w
              tym celu.
            • idaliaaa Re: 14-letnia córka 04.12.07, 20:40
              A mnie ciekawi dlaczego twoja corke nie lubia. 10 lat temu tez przezywalam 'pieklo'. bylam nie lubiana bo lubilam glosno wypowiadac sie na rozne tematy zawsze innaczej niz ogol. Nie lubiane sa dzieci glupie, brzydkie, biedne i inne. Ja bylam 'inna' a zmiana szkoly mi pomogla tylko troche, ale pomogla. Na 30 osob znalazlam 3 przyjaciol. Reszta mnie tepila. Glosne nieprzyzwoite opisy, uwagi, zachowania. Strasznie duzo wagarowalam. Ale zdawalam. Za nieobecnosc pala, za wiedze 5. Wychodzilo na 3. Pilam prowizorycznie. Nigdy w gre nie weszly papierosy i narkotyki. Z matka zero wspolnego jezyka. Mi pomolo zaamgazowanie w pomoc niepelnosprawnym, i przyjaciele. Ja stawiam z Twoja corka na zmiane szkoly - ale to ma byc jej wybor, i zrealizowanie jej pomyslow na wolny czas, czy tez podsuniecie np. Basenu, fitnes, taniec., wspolny wyjazd jej, Twoj i jej najblizszej przyjaciolki. Wspolne Ogladanie wieczorne filmow z chipsami..

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka