Gość: una
IP: *.zgora.cvx.ppp.tpnet.pl
21.08.03, 22:46
Trafił mi się szef jak z horroru.Facet w damskim królestwie z wybitnym
zacięciem do terroryzowania i psychicznego torturownia.Wyraźnie czuć w nim
podskórną pogardę do kobiet , satysfakcję sprawia mu przestrach , który
wzbudza.Tu nie chodzi o czyjeś kompetencje , o jakość pracy.Rozmowy w jego
gabinecie to szantażowanie , groźby , manifestacja kto tu rządzi.Zależy mi
na pracy , unikam konfliktów , ale widzę , że im niżej gną się głowy , tym
traktowanie gorsze(a głowy gną wszystkie , najwyżej pogadają po
kątach).Facet jest coraz gorszy , żonę ponoć traktuje podobnie. Pierwszy raz
spotykam się z czymś takim , dla mnie to psychopatyczne. Czy tego typu
ludzie reagują na kontrę , nieokazywanie uległości , stawianie się? A może
brak uległości powoduje większą agresję? Jak z takim kimś pracować , by nie
mieć bólu brzucha przed każdym wyjściem do pracy?