Dodaj do ulubionych

OPOWIESCI TROSZKE DZIWNE

IP: *.CMB2.splitrock.net 01.08.01, 21:39
Kiedys, kiedys - dawno temu, mialam meza pijaka (niektorzy nazywali to
ladnie "choroba alkoholowa"). Jak to bywalo ze trzy razy w tygodniu i tym
razem doszlo do awantury o....to nie ma znaczenia - o to, ze cukiernica stoi
na stole albo,ze jej tam wlasnie nie ma.
Nawymyslal, napyskowal (tym razem nie bil na szczescie), trzasnal
drzwiami i gdzies pojechal.
Czasami czekalam na niego, ale tym razem doszlam do wniosku, ze
lepiej isc spac, bo jestem wystarczajaco umeczona.
Zasnelam okolo23:00. Po kilku godzinach obudzilo mnie jego wejscie do
kuchni. Nie spalam na 100%. Czulam zimno, dreszcze i strach, cholerny,
przerazajacy strach.
- Co u licha??!!! Nie bede sie przeciez sk...syna bala!
Postanowilam wstac. Zapalilam swiatlo. Byla 4:20 rano. Weszlam do
kuchni.
Kuchnia byla pusta. Nie bylo w niej nikogo.
Nie rozumialam ,co sie stalo, bo to ON mnie obudzil.
Wypalilam kilka papierosow i polozylam sie.
Wrocil do domu okolo 10 rano. Jakis przepity, blady.
Spytalam :
- Co sie dzialo o 4:20????
Spojrzal na mnie nieco przerazonym wzrokiem, jakby sie mnie
przestraszyl - nic nie powiedzial i odszedl.
Dopiero po kilku miesiacach, w przyplywie dobrego humoru, przypomnial
mi tamto zdarzenie.
Nie mogl zrozumiec - Skad wiedzialam ????
Byl tej nocy u jakiegos kolegi pod Bydgoszcza, 150 km od domu, bez
telefonu, w lesie - bez mozliwosci jakiegokolwiek kontaktu ze mna.
Nachlal sie jak ostatnia swinia i straszliwie chcial znalezc sie w domu.
Stracil przytomnosc dokladnie o 4:20. Po kilku minutach wrocil do siebie.

Odnosze wrazenie, ze to byla eksterioryzacja.
A Wy co o tym sadzicie???
:-)
Zabusia
Obserwuj wątek
    • Gość: Budda Re: OPOWIESCI TROSZKE DZIWNE IP: *.unl.edu 01.08.01, 22:05
      Piszesz, ze obudzilo Cie JEGO wejscie do kuchni. Skad mozesz wiedziec ze to bylo jego wejscie do kuchni.
      To jest tylko najbardziej prawdopodobna wersja, ale ciagle nie pewnosc. Opisz to uczucie, ze to ON cie obudzil.
      To fascynujace co piszesz. Podaj wiecej szczegolow o tym strachu.
      Pozdrawiam, Budda.
      • Gość: Zabusia do Buddy IP: *.CMB2.splitrock.net 02.08.01, 00:30
        czesc,
        milo, ze podoba Ci sie moja opowiesc (ona jest prawdziwa).
        Ja WIEM, ze to on mnie obudzil. Wiesz jak to jest, kiedy mieszkasz w
        jakims domu, to znasz jego odglosy i "wiesz" co sie dzieje, nawet przez
        sen. Dlatego nie mam watpliwosci, ze to jego wejscie do kuchni
        spowodowalo, ze obudzilam sie.
        Natomiast strach nie byl zwyklym strachem - byl nieco przerazajacy. Bylo
        mi zimno i mialam gesia skore. Czulam scisk w gardle i ...i...i po prostu
        przerazenie.
        To byl taki strach, jaki odczuwa sie przed duchami.
        :-(
        Co o tym sadzisz???
        ps.mialam sporo dziwnych zdarzen w zyciu.
        • Gość: renka Re: do Buddy IP: *.sympatico.ca 02.08.01, 07:41
          To fascynujace co piszesz. Ja lubie siedziec do pozna w noc [przy
          komputerze).Wszyscy spia i czesto okolo godziny 3 nad ranem slysze dziwne
          odglosy(cos upadnie) i slaby powiew wiatru za plecami, dostaje gesiej skorki.
          Ide wtedy szybko na gore spac. Czasem mam takie wrazenie w bialy dzien, ale
          wtedy nigdy nikogo nie ma w poblizu. Nawet moj kot lezy spokojnie i nie rusza
          sie.Mysle,ze to ma zwiazek z moimi snami, ktore sa tak fantastyczne jak dobre
          filmy.Moze to jest jakas zwiekszona wrazliwosc? Czasem na zdjeciach mojej osoby
          widac kolo mnie dziwne zamglone koleczka.
          • Gość: inka kto jeszcze? IP: *.poleczki.dialup.inetia.pl 15.04.02, 22:21
            Narażę sie i odgrzebie ten wątek.
            Czy przyznajecie sie do "niesamowitych" przeżyć jeśli je macie? Czy z obaw
            przed wyśmianiem wolicie o nich nie mówić nikomu? Ja zawsze na pytanie mojego
            dziecka o duchy odpowiadam - kochanie ,, ja żadnego nie spotkałam. Ale nie
            mówię jej że wierzę zdecydowanie od niedawna że one są. Raczej nawet WIEM.
            No i kto następny sie przyzna?
    • Gość: roseanne Re: OPOWIESCI TROSZKE DZIWNE IP: *.sympatico.ca 15.04.02, 23:16
      nie ma jak spooky story (opowiesci z dreszczykiem)
      nie wierze w duchy - straszace i ew.szukajace czegos.
      wierze w opieke bliskich, ktorzy odeszli - snia mi sie czasami
      • mel1 Re: OPOWIESCI TROSZKE DZIWNE 16.04.02, 13:07
        Opieka bliskich znajdujących się winnym świecie. Mojej rodzinie to też się
        przydarzyło. Rodzice od jakiegoś czasu się nie odzywali do siebie, ja bylam
        mala. Pewnej nocy mojej mamie przyśnil się dziadek, przekonując że należy się
        pogodzić. Wstała przestraszona, chciała iść do kuchni po wodę. Okazało się że w
        przedpokoju odpadła część dzwonka do drzwi i tliła sie od tego wykładzina. Mama
        obudzila tatę, który byl w drugim pokoju i kilka godzin przegadali.
        Gdyby nie dziadek zza światów, pewnie umarlibyśmy przez zaczadzenie. A rodzice
        tamtej pamiętnej nocy doszli do porozumienia i zaczeli ze sobą normalnie
        rozmawiać.
        Dziadek,z którym mama byla najsilniej zwiazana emocjonalnie śni się mamie gdy
        ma się coś wydarzyć. I to jest zazwyczaj tak: rano mama wstaje poddenerwowana,
        bo śnił jej się ojciec a tego samego dnia lub na następny przychodzi wiadomość
        o śmierci lub poważnej chorobie kogoś z rodziny lub bliskich. Nigdy nie śni
        się "bez przyczyny" Zawsze po śnie następują jakieś ważne wydarzenia. Zazwyczaj
        przykre,lub powiązane z dużymi emocjami.
        Nie wiem czy można to czymś wytlumaczyć.
        • Gość: rick Re: OPOWIESCI TROSZKE DZIWNE IP: *.unisys.com 16.04.02, 13:19
          mel1 napisał(a):

          > Gdyby nie dziadek zza światów, pewnie umarlibyśmy przez zaczadzenie.
          > Nigdy nie śni
          > się "bez przyczyny" Zawsze po śnie następują jakieś ważne wydarzenia.
          >

          wierzymy w to w co chcemy wierzyć. jak komu wygodnie z takim wytłumaczeniem, to i
          w duchy wierzy. nie wierzę w budzące w nocy duchy ratujące przed zaczadzeniem lub
          innymi nieszczęściami. to statystyka tylko. niektórzy się budzą kiedy coś się
          zaczyna palić, a niektórzy nie. tylko ci drudzy nie są nam znani, bo się na to
          forum nie zgłoszą.

          moja była partnerka wierzyła w takie prorocze sny. jak jej się coś przyśniło, to
          cały dzień albo i dłużej doszukiwała się uzasadnienia dla swojego snu, bo
          przecież 'musiał coś znaczyć'. zazwyczaj udawało jej się dorobić wyjaśnienie i
          utwierdzało ją to w wierze w prorocze sny

          to dobrze, że się rodzice Twoi pogodzili, ale byłoby lepiej jakby umieli to robić
          bez pomocy duchów

          czego wszystkim życzę

          rick
        • szary_ptak Re: OPOWIESCI TROSZKE DZIWNE 16.04.02, 13:38
          mel1 napisał(a):

          > Opieka bliskich znajdujących się winnym świecie.

          Często się nad tym zastanawiam. Bo właściwie dla osoby wierzącej, za jaką sie
          uwazam, powinno być to jednym z elementów wiary...Wszak w Credo są słowa "wierzę
          w świętych obcowanie"...czyli, ze żyją wśród nas, chociaż jakoś inaczej.

          Zdarzyło mi się kilka razy, że prawie słyszałam oddech człowieka, który zmarł
          jakiś czas temu, a na pewno czułam jego obecnosć...

          Ale przecież medycyna zna pojęcie "bólu fantomowego"...może to coś podobnego?

          B.


          • Gość: anita Re: OPOWIESCI TROSZKE DZIWNE IP: *.dsl.lsan03.pacbell.net 17.04.02, 19:26
            Wiecie mialam jedno bardzo dziwne zdarzenie ( mialam inne ale to bylo bardzo
            dziwne ). Kilka lat temu moj obecny maz wtedy chlopak mieszkal w stanach
            natomiast ja bylam jeszcze w Polsce . Jednej z tych smutnych dla mnie nocy
            obudzilam sie ok 3 :00 poniewaz obraczka ktora dostalam od niego jako symbol
            milosci zaczela strasznie mi przeszkadzac uciskac do bolu do tego doszedl bol
            serca brak oddechu nie wiedzialm co sie dzieje ale po okolo 1 godz tych
            meczarni zasnelam wykonczona . Nastepnego dnia zadwonil do mnie strasznie
            estresowany powiedzail ze mial problemy z ludzmi z ktorymi mieszkal i mieli
            straszna klotnie powiedzal tez ze strasznie go bolalo serce tak jak nigdy w
            zyciu . Zapytalam o ktorej godzinie to sie stalo on powiedzial ze cos kolo 6
            jego czasu ( czyli 3 w nocy polskiego - 9 godzin przesuniecia czasowego -do
            przodu dla polski) bylam w wielkim szoku i do dzisiaj nie rozumiem co to bylo !!
            co jeszcze dziwnego dzieje sie w moim zyciu to ze moje sny sie w wiekszosci
            spelniaja np. jesli sni mi sie zmija lub waz ktorych sie strasznie boje to
            prawie zawsz mam wielka klotnie z moim mezem lub kiedy snia mi sie czlonkowie
            mojej rodziny to zawsze dzieje sie cos niedobrego jak np. strata pracy lub
            zguba pieniedzy tak jak by mnie ostrzegali ! Nie wiem jak wy ale ja wierze w to
            i uwarzam ze sa osoby ktore nad nami czuwaja .
    • lastka Re: OPOWIESCI TROSZKE DZIWNE 18.04.02, 09:16
      A ja wierzę w duchy bo sama miałam kiedyś takie przeżycie nie są to złe duchy
      ale wiem że w naszym domu jak ktoś tu napisał czuwa nad nami.
      Pamiętam kilka lat temu obudziłam się w nocy całkiem wyspana leżałam sobie i
      rozmyślałam, i wpewnej chwili poczułam się tak dziwnie. Mój pokój sąsiadował z
      kuchnią a przy ścianie stały taborety i nagle usłyszałam jak te taborety są
      przesuwane i jeden kilka razy tak delikatnie uderza o ścianę tak jakby ktoś na
      nich siadał i suwał. Zapaliłam śwaitło i weszłam do kuchni ale tam wszystko
      stało na swoim miejscu więc nalałam sobie wody i usiadłam ale w tym czasie
      łyżeczka która leżałam na zlewie zaczęła tak jakby stukać no i wtedy mi
      wystarczyło uciekłam do pokoju rodziców. Następnego dnia dowiedziałam się że
      zmarła moja koleżanka. Zginęła w wypadku samochodowym.
    • Gość: ks Re: OPOWIESCI TROSZKE DZIWNE IP: *.pg.com 18.04.02, 09:25
      Przeczytaj ten wiersz - tekst piosenki Iron Maiden. Mysle ze bardzo tutaj
      pasuje.

      FEAR OF THE DARK - IRON MAIDEN

      I am a man who walks alone
      And when I'm walking a dark road
      At night or strolling through the park

      When the light begins to change
      I sometimes feel a little strange
      A little anxious when it's dark.

      Fear of the dark, fear of the dark
      I have constant fear that something's always near
      Fear of the dark, fear of the dark
      I have a phobia that someone's always there

      Have you run your fingers down the wall
      And have you felt your neck skin crawl
      When you're searching for the light ?

      Sometimes when you're scared to take a look
      At the corner of the room
      You've sensed that something's watching you.

      Have you ever been alone at night
      Thought you heard footsteps behind
      And turned around and no-one's there ?

      And as you quicken up your pace
      You find it hard to look again
      Because you're sure there's someone there.

      Watching horror films the night before
      Debating witches and folklore
      The unknown troubles on your mind

      Maybe your mind is playing tricks
      You sense, and suddenly eyes fix
      On dancing shadows from behind.

      Fear of the dark, fear of the dark
      I have constant fear that something's always near
      Fear of the dark, fear of the dark
      I have a phobia that someone's always there.

      When I'm walking a dark road
      I am a man who walks alone.

    • lastka Re: OPOWIESCI TROSZKE DZIWNE 18.04.02, 09:37
      A jeszcze mi się przypomniało jak w czerwcu ub. roku mój kuzyn leżał w szpitalu
      po wylewie, byłam z nim bardzo zżyta. Ciągle nie mogłam się z tym pogodzić że
      lekarze nie dają mu szans na przeżycie i każą przygotować się do pogrzebu a on
      miała zaledwie 32 lata. Pewnej nocy śnił mi się że siedzieliśmy razem i piliśmy
      piwo i śmieliśmy się z tego że on już jedną nogą był na tamtym świecie a teraz
      siedzi i pije piwo. Rano wstałam z takim przekonaniem że wszystko będzie
      dobrze. Wieczorem kiedy wróciliśmy ze szpitala zaraz zadzwoniła jego żona że on
      zaczął ruszać palcami i sam próbował łapac powietrze bo wcześniej respirator
      oddychał za niego. Zapomniałam napisać że w ciągu ostatniego tygodnia kiedy on
      był w szpitalu przylatywał do nas na balkon ptaszek siadał na progu i nie
      sposób było go przegonić bo i tak siadał i takim wzrokiem patrzył na nas to
      było niesamowite. I właśnie tego dnia kiedy dostaliśmy ten telefon że on zaczął
      ruszać ptaszek przyleciał ale był tak radosny tak śpiewał i wskoczył nie na
      próg ale do pokoju. Cieszyliśmy się bardzo kamień spadł nam z serca że wszystko
      będzie dobrze ale ja ok 20 zaczęłam odczuwać lęk. Ten lęk był tak potworny
      serce biło mi jak oszalałe w pewnej chwili tak jakbym zobaczyła jego postać na
      balkonie.Tzn. zobaczyłam jego tam nie było ale ja wiedziałam że stoi tam i
      patzry na nas. Ten lęk był tak straszny, że nie mogłam zanleżć sobie miejsca
      paliłam jednego papierosa za drugim i ciągle powtarzałam mamie że czegoś się
      boję że coś jest żle, doszło do tego że dostałam takich dziwnych drgawek coś
      jakby skurcz mięśni których nie mogłam opanować i mama musiała mi dać tabletki
      uspokajające. W chwili kiedy zadzwonił telefon już wiedziałam że on nie żyje.

      Myślę że każdy z nas przeżył jakąś dziwną przygodę tylko ludzie wstydzą się o
      tym mówić żeby nie zostać wyśmianym. Nawet mój brat kidy miał 7 lat i który
      nigdy w życiu nie widział babci bo babcia zmarła 28 lat temu i nie mamy jej
      żadnego zdjęcia twierdzi że była u niego babcia jak był sam w domu opisał ją
      dokładnie tak jak wyglądała powiedział że pogłaskała go po głowie uśmiechnęła
      się i poszła w ścianę. A dziecko przecież tym bardziej 7 letnie by nie kłamało.
      • Gość: anita Re: OPOWIESCI TROSZKE DZIWNE IP: *.dsl.lsan03.pacbell.net 18.04.02, 21:29
        Ok to ja jeszcze dwie historie kilka lat temu moj brat bawil sie z moja siostra
        na zewnatrz i powiedzial do niej : " a ja chcial bym byc chmurka bo one takie
        ladne i nie maja problemow" kilka dni pozniej pojechalismy odwiedzic moja
        ciocie w poznaniu moj brat zobaczyl autobus po drugiej stronie ulicy powiedzial
        ja lece am mama nie pozwolila nie posluchal......... samochod przejechal po nim
        bardzo szybko zyl tydzien po tygodniu umarl ..... A druga historyjka to mojego
        meza znajomy odwiedzil ic dawno temu zartowali siedzieli pili jedli no i zeszlo
        na temat smierci on powiedzial: " a ja jak umre to wam dam znac ze wszystko ze
        mna w porzadku kazdy z was bedzie mial wypadek albo cos zle z samochodem "
        kilka miesiecy pozniej umarl no i w dniu pogrzebu mojego tescia samochod nie
        chcial odpalic kilka tygodni pozniej moj maz jechal ze swoja ciocia i wujkiem
        na plaze samochodem ktos im zajechal droge milei dachowanie ale nikomu nic sie
        nie stalo!! wiec ja wierze w takie historie !! Musze tylko dodac ze jak czytam
        te inne historie to mi gesia skorka sie robi...
        • masaker MEGA BANAŁ 19.04.02, 10:26
          Przeczytałem z mniejszą lub większą uwagą wszystkie te historyjki. Są przeraźliwie, koszmarnie,
          dobijająco, męcząco banalne. To są te same starocie, którymi od stuleci karmią swoich
          niedorozwiniętych chrzesniaków zidiociałe, stare ciotki, to te same kretyństwa, jakie masowo tłuką
          producenci horrorów klasy D, te same rzęchy, którymi karmią swoje puste mózgi widzowie programó
          TV o UFO, duchach, pierduchach i podmuchach.
          A na poważnie. Naprawdę myslicie, że duchy - jesli istnieją - nie mają nic innego do roboty jak
          szwendać się między żywymi i zawracać im dupę o byle pierdoły? Ściskać za serce albo za jaja?
          Dawać znaki albo odbierać sygnały?
          • Gość: inka_s kochany masakerze IP: *.poleczki.dialup.inetia.pl 19.04.02, 10:33
            A co twoim zdaniem kochany masakerze maja duchy do roboty - jesli oczywiscie
            istnieja naprawdę?
            Bo ja tez się zastanawiam co można robic po śmierci. Kiedys tez byłam
            nastawiona sceptycznie do takich relacji - teraz WIEM że przynajmniej część z
            nich jest prawdziwa. N awielu niedowiarków przychodzi czas kiedy dostaja po
            głowie - stykajac sie z czyms w co do tej pory nie wierzyli- i w końcu musieli
            uznać za realne. I pomysleć że zawsze byłam optymistyczna realistką...
            Acha - pojęcie duch jest dość względne. A wg ciebie masakerze te wszystkie
            historie to bujdy na resorach? taaaak, kilkaset lat temu też nie uwierzono by w
            elektryczność i bakterie - no bo przecież tego nie widać...
            ;0)))
            • masaker Re: kochany masakerze 19.04.02, 11:53
              Ależ ja nie twierdzę, że to bujdy. W końcu - skoro tylu osobom przydarzyły się podobne historie, to może
              jest w nich jakies ziarenko prawdy. Oczywiscie, oboje zdecydowanie odrzucamy całkowicie
              nonsensowne
              teorie głoszące, że większosć z tego, co tu opisano, może być dziełem czystego przypadku albo wynikać
              tylko i wyłącznie z bardziej życzeniowej niż realistycznej interpretacji.
              Wiesz, ja miałem co innego na mysli. Większosć ludzi narzeka na banał, szarosć i nudę dnia
              powszedniego, starając się jednoczesnie w jakikolwiek sposób oderwać się od tej przyziemnosci. Ale
              kiedy czytam tej jakosci historie o duchach, to na usta cisną mi się wyłącznie słowa: banał, nuda,
              ziewam, bla-bla-bla.
              Dlatego błagam! Ludzie, jeżeli nawiedzają was duchy (i inne postaci nie z tego swiata), to niech to będzie
              cos wystrzałowego, a nie - kolejna durna opowiesć o zgubionym grzebieniu i zmarłym piesku, który we
              snie wskazał swemu panu drogę do odnalezienia zguby! No naprawdę nie gonił was nigdy zombie z
              zakrwawioną siekierą? Hmm, to też banał... No dobra, ale to wasze duchy, więc wysilcie się trochę.
              • lastka Re: kochany masakerze 19.04.02, 12:06
                Ale nie rozumiesz tego, one nas nie straszą one z nami są czuwają nad nami
                tylko czasami w delikatny sposób dają nam znać o sobie. Ostrzegają nas przed
                czymś o czym my jeszcze nie wiemy a oni wiedzą. Ja osobiście wierzę w duchy,
                wierzę w to że istnieje tamten swiat. Jak wytłumaczysz historię 7 letniego
                dziecka o tym że była u niego babcia która kilkanaście lat przed jego
                narodzinami zmarła, opisał ją dokładnie a dopiszę jeszcze że przy nim nigdy nie
                rozmawialismy na temet duchów ani tym podobnych tematów.
                Powiem ci tylko jedno że każdego niedowiarka spotka to wcześniej czy póżniej
                mój tato śmiał się z mamy że mama wierzy w duchy bo zawsze jej się coś
                prztrafia dziwnego i powiedział że wymyśla to któregoś razu sam z krzykiem
                wołał mamę bo twierdził że była u niego jego teściowa czyli moja babcia. Tak
                przerażonego ojca jeszcze nie widziałam.
                • Gość: inka_s Teściowa... IP: *.poleczki.dialup.inetia.pl 19.04.02, 12:21
                  No duchy duchami... Ale jak myslał że z teściową juz na tym swiecie ma spokój
                  to faktycznie musiał się przerazić... hhihihiih
                  • lastka Re: Teściowa... 19.04.02, 12:29
                    Kurde nie pomyślałam moze on nie ducha się wystraszył tylko tego że teściowa!!!
                    Ha ha nie pomyślałam, dzisiaj się z niego pośmieje!
                • masaker Re: kochany masakerze 19.04.02, 12:36
                  Jezu, znowu to samo! Przecież ja nie twierdzę, że tak nie było. Okay, pojawia się babcia zza grobu i
                  występuje w charakterze dowodu istnienia niepoznanego. Ale czy ty nie czujesz tego banału, jaki
                  wyziera z każdego kąta tej historii? Przecież to już było tyle razy! Już jaskiniowcy zamęczali się takimi
                  opowiesciami i własnie od tego ich trucia wyginęły mamuty. Czy każda opowiesć tego typu musi
                  zaczynać się od: "Początkowo wujek Władek nie wierzył w duchy...." a kończyć na: "Od tej pory wujek
                  Władek zmienił zdanie co do duchów..." Bla-bla-bla.
                  • lastka Re: kochany masakerze 19.04.02, 12:53
                    No więc ok banał nuda i nie wiem co jeszcze ale te historie takie są. I chyba
                    raczej nikt nic nowego nie wymyśli bo pomimo tego że to są historyjki z
                    dreszczykiem to jedni się ich boja a durdzy nie ty należysz do tej grupy która
                    się nie boi i uważa że to sa nudy wię mam propozycję dla ciebie wymyśl cos
                    super mocnego i opisz nam tutaj na forum.Niech powieje grozą!
                    • Gość: soso _a ja mialem takie przezycie_ IP: 195.41.66.* 19.04.02, 13:22
                      _
                      '

                      Siedze raz sobie sam w pokoju wieczorkiem. Nagle slysze jakis halas w
                      przedpokoju. Cos jakby szafa sie otworzyla i cos z niej wypadlo na podloge. Ide
                      i sprawdzam. Drzwi od szafy szeroko otwarte, waz i rura od odkurzacza na
                      podlodze, cisza jak makiem zasial. Nikogo dookola!
                      Dodam, ze zony akurat nie bylo w domu a ja nie posprzatalem na jej przyjazd. No
                      i co o tym sadzicie?!

                      Uwazam, ze byla to chwilowa teleportacja mojej zony, moze nawet trwajaca ulamek
                      sekundy, tam i z powrotem, by przypomniec mi o sprzataniu.

                      Poszedlem spac nie tknawszy odkurzacza.
                      Na drugi dzien spytalem zone, co robila o tej porze jak wiadome wydarzenie
                      zaistnialo. Okazalo sie, ze nic nie pamietala o zadnej teleportacji.
                      Potrwierdzilo to tylko moje przypuszcenie, ze trwala ona bardzo krotko i byla z
                      pogranicza swiadomosci.

                      No i co wy na to?


                      soso


                      _
                    • masaker Re: kochany masakerze 19.04.02, 13:26
                      Okay.
                      Mieszkał kiedys u mnie w bloku, na pierwszym piętrze, tuż przy samych schodach, pewien strasznie
                      odludny facet. No, po prostu z nikim nie utrzymywał kontaktów, do nikogo się nie odzywał i unikał ludzi,
                      jak tylko się dało. Mieszkał sam. No, niezupełnie - miał psa rasy rottweiler albo jakos tak. Tak było
                      przez całe lata. W kolejne wakacje (rzecz się działa wieki temu, kiedy chodziłem jeszcze do szkoły
                      podstawowej), gdy wróciłem z jakiegos wyjazdu typu kolonie, okazało się, że samotny pan umarł.
                      Sąsiedzi zawiadomili Policję, kiedy z mieszkania samotnika zaczął rozchodzić się dosć nieprzyjemny
                      zapach, tak więc zwłoki odkryto dopiero po jakichs dwóch-trzech tygodniach. Dowiedziałem się, że
                      kiedy otworzono drzwi do jego mieszkania i dokonywano oględzin, nie było w srodku psa. Było to o
                      tyle dziwne, że pan samotny nigdy nie wypuszczał psa samego na dwór, a ponadto - co już samo w
                      sobie było dosyć makabryczne - większa częsć twarzy zmarłego została zjedzona, a slady zębów
                      wskazywały na dużego psa. Parę miesięcy później zapomniałem o tym wydarzeniu. Idąc któregos
                      dnia po schodach dotarłem na pierwsze piętro. Nie dało się nie przejsć obok mieszkania odludka;
                      mieszkanie to zresztą stało nadal puste, bo administracji nie było stać na jego remont (jak się
                      okazało, odludek strasznie je zdewastował). Prawie już doszedłem do drzwi, kiedy ujrzałem stojącą
                      przed nimi, odwróconą do mnie plecami zgarbioną postać - o posturze i ubiorze podobnym do tego,
                      jaki charakteryzował zmarłego. Przelękłem się tej postaci, ale mimo to zrobiłem krok do przodu.
                      Wówczas postać odwróciła się i ujrzałem zamiast twarzy olbrzymi psi pysk. Zwierzę zaskowytało
                      cicho, a ja uciekłem na górę, do domu.

                      Przysięgam na co chcesz, że to prawdziwa historia.
                      • lastka Re: kochany masakerze 19.04.02, 13:54
                        Mój kochany masakerze jestem pod wrażeniem!!!!!!
                      • pletwa3 Re: kochany masakerze 19.04.02, 14:04
                        No niezłe, ale czy dużo mniej banalne od poprzednich historii ? Raczej w
                        swej "widowiskowości" jakby mniej wiarygodne...Bo z tymi z życia wziętymi
                        historiami jest tak, że najbardziej emocjonujące są dla osoby, której się
                        przydarzyły, opowiadane komuś wiele tracą. W Twojej historii jest wyrazna,
                        filmowa pointa, w tych "banalnych" często oprócz niejasnych przeczuć,
                        tajemniczych zjawisk - nic innego się nie pojawia, nie ma
                        wyraznego "rozwiązania akcji".
                        Był taki wątek "kto się boi ciemności", opisałam tam pewną koszmarną (dla mnie)
                        noc, spedzoną w starym, wiejskim domu moich nieżyjących wujostwa. Byłam tylko z
                        psami, naokoło pustka, cisza i ciemność, mimo to prawie już usypiałam, gdy
                        obudził mnie odgłos otwieranych drzwi - uchyliły się drzwi do
                        sieni...Wystraszona wstałam i predko je zamknęłam, ale po chwili otwarły się
                        znowu. Schowałam się z głową pod kołdrę i tak chciałam przeczekać do rana, ale
                        jeden z moich psów niespodziewanie obudził się i siedząc koło mnie na łóżku
                        zaczął wpatrywać się w kąt koło kredensu, gdzie stał ulubiony fotel
                        wujka...Biedna suka trzęsła się cała i powarkiwała cicho, a mnie zimny pot
                        oblewał...Chciałam ją także przykryć kołdrą i przytulić, ale wyrywała się i
                        znowu wpatrywała z drżeniem w ten kąt...Nie wiem, ile to trwało, w końcu
                        zaczęło świtać i dopiero usnęłyśmy.
                        Jak widzisz, nic "filmowego" się tu nie wydarzyło, kolejny banał. Ja jednak
                        skłonna jestem przypuszczać, że wujek przyszedł sobie posiedzieć na swoim
                        ulubionym fotelu...I pomyśl, jak Ty byś się czuł w takiej sytuacji - założę
                        się, że odczuwszy na własnej skórze taki dreszczyk, przestał byś narzekać na
                        banalność...
                        • kwieto Filmowo, ksiazkowo, nieszablonowo 19.04.02, 14:56
                          Wielbiciolom historii z duchami polecam "Opowiesci o Pilocie Pirksie" S. Lema.
                          Jest tam pare opowiadan ktore juz, juz, prawie zostaja wytlumaczone duchami czy
                          innymi kosmitami ale... zwykle okazuje sie, ze np. przepalil sie jakis
                          tranzystor, a drzwi byly otwarte, dzieki czemu np. komputer pokladowy zaczynal
                          wariowac i przesylac sygnaly z kosmosu... :"))
                          Tudziez polecam opowiadanie J.A. Zajdla (tytul bodaj: "Strefa") gdzie sygnaly z
                          kosmosu sa w efekcie powodowane... przez iskrzaca maszynke do golenia! :")))

                          A jak ktos woli mniej nowoczesnie - polecam ksiazeczke: "Stopa Mumii i inne
                          opowiadania fantastyczne" T.Gaultiera. Jest tam na przyklad o hrabinie pieknie
                          wyszytej na gobelinie i zeskakujacej zen co noc, by biec do swego kochanka...
                          • Gość: sandra Re: Filmowo, ksiazkowo, nieszablonowo IP: *.dsl.lsan03.pacbell.net 20.04.02, 02:18
                            kwieto napisał(a):

                            > Wielbiciolom historii z duchami polecam "Opowiesci o Pilocie Pirksie" S. Lema.
                            > Jest tam pare opowiadan ktore juz, juz, prawie zostaja wytlumaczone duchami czy
                            >
                            > innymi kosmitami ale... zwykle okazuje sie, ze np. przepalil sie jakis
                            > tranzystor, a drzwi byly otwarte, dzieki czemu np. komputer pokladowy zaczynal
                            > wariowac i przesylac sygnaly z kosmosu... :"))
                            > Tudziez polecam opowiadanie J.A. Zajdla (tytul bodaj: "Strefa") gdzie sygnaly z
                            >
                            > kosmosu sa w efekcie powodowane... przez iskrzaca maszynke do golenia! :")))
                            >
                            > A jak ktos woli mniej nowoczesnie - polecam ksiazeczke: "Stopa Mumii i inne
                            > opowiadania fantastyczne" T.Gaultiera. Jest tam na przyklad o hrabinie pieknie
                            > wyszytej na gobelinie i zeskakujacej zen co noc, by biec do swego kochanka...

                            Dzieki kwieto ale po takich historyjkach to w ogole bym spac nie mogla ja juz po
                            tych historyjkach mam gesia skorke!!
                      • Gość: inka_s no dobra masakerze! IP: *.poleczki.dialup.inetia.pl 19.04.02, 15:11
                        Oj, chyba postaram się wysłać do ciebie jakiegoś ducha... sieciowego...
                        Ciekawa jestem co ci dziś nawali bez powodu w komputerze - w sposób dziwny i
                        niewyjasniony. Po czym równie nagle i bez powodu - zacznie działać. Tylko nie
                        panikuj - proszę nie formatować dysków i nie przeinstalowywać programów. Duch
                        nie jest złośliwy - za życia miał ogromne poczucie humoru, był życzliwy
                        ludziom - no i oczywiście doskonale znał się na komputerach itd.
                        I prosze o uczciwą relacje - jakie przejawy działalności "mojego" ducha u
                        ciebie zauważysz.
                        To nie żarty.
                        Duch będzie rozrabiał dziś w nocy.
                        Prosze o poranne sprawozdanie z jego działalności.
                        Z poważaniem - inka_sama
                        P.S. Nie moge sie doczekac jutra!
      • Gość: Shy Re: OPOWIESCI TROSZKE DZIWNE IP: 141.11.119.* 19.04.02, 15:10
        Ponad 20 lat temu mialem taki sen:
        siedze sobie na poddaszu na kanapie, naprzeciw mnie kolezanka z kolega
        rozmawiaja przy stole, ja gram cichutko na gitarze. W pewnej chwili stwierdzam,
        ze cos jest nie tak, nie moge sie poruszyc - dotyczy to tylko mnie, mialem
        glowe zwrocona w kierunku drzwi. Za czelo mnie ogarniac przerazenie. W pewnym
        momencie same drzwi otworzyly sie i za drzwiami stala kobieta w okolo 50 lat,
        ubrana na czarno, w dosc zniszczone rzeczy, twarz miala zaslonieta czarna
        owalka. Wygladala jakby wracala z pogrzebu. Patrzyla na mnie w milczeniu. Nie
        wiem jak to wytlumaczyc, ale wiedzialem, ze to smierc przyszla po mnie. Po
        chwili zrobila krok w moim kierunku, potem drugi. Nie wiem jakim cudem ale sie
        obudzilem i dosc dlugo nie moglem dojsc do siebie. Potem znow polozylem sie do
        lozka, zamknalem oczy i zobaczylem jak Ona robi kolejny krok w moja strone!!!
        Zerwalem sie i juz nie spalem tej nocy. Do tej pory jak sobie przypominam ten
        sen to ciarki mi przechodza po plecach - w tej chwili tez! Od tej pory smierc
        nie kojarzy mi sie ze szkieletem w przescieradle i z kosa lecz z kobieta w
        srednim wieku, ubrana na czarno, z woalka.

        Pozdrawiam

        Niesmialy
        • Gość: inka_s wrażliwość IP: *.poleczki.dialup.inetia.pl 19.04.02, 15:37
          Czytam tak te opowieści - i widzę jak trudno poddaja się one opisowi. Nie jest
          łątwo oddać emocje jakie towarzyszą takim zdarzeniom - a to właśnie one są to
          najważniejsze a nie same "materialne" przejawy działalności z zaświatów. Co
          prawda na słuchaczach większe wrażenie robia te efekty namacalne.
          A mnie znowu ciągnie na miejsce gdzie zmarł mój mąż - tak jakbym miała tam coś
          jeszcze do załatwienia - ale nie mam pojęcia co???
          • Gość: sandra Re: to moja opowiesc IP: *.dsl.lsan03.pacbell.net 20.04.02, 02:16
            Wiecie ja kiedys kilka lat temu spalam sobie i nagle obudzilam sie w srodku
            nocy . Pomyslal by kto no i co z tego ?? wiec ja sie obudzilam i okazalo sie ze
            nie moge sie ruszyc jedynie glowa na boki mysle paraliz mnie zlapal chcialam
            zawolac mame ale okazalo sie ze nie moge mowic po chwili spojrzalam w bok i
            zobaczylam sama siebie obok lozka stoje i patrze na siebie .Trwalo to wszystko
            moze z 3 min ale w zyciu sie tak strachu nie najadlam !! To nic bylo minelo
            kilka dni pozniej zdarzylo mi sie to samo tylko z jednym wyjatkiem tym razem
            nie widzialam siebie obok lozka spojrzalam na swoje stopy ktore wystawaly spod
            koldry zeby zobaczyc czy moge nimi ruszac i to co zobaczylam przerazilo mnie
            tak bardzo ze do dzisiaj mam gesia skorke na ciele . A mianowicie nie bylo tam
            moich stup byly tam meskie buty ktore kojarz mi sie ze smiercia poniewaz
            prawdopodobnie moj brat byl pochowany w takich butach !! Wiem brzmi to
            niewiarygodnie nawet glupio jak bym cos takiego uslyszaal to bym sie smiala
            ale nistety przydarzylo sie to mnie !! Moj chlopak wtedy a maz teraz smial sie
            do lez jak to uslyszal !! poszlalm nawet do lekarza zeby sprawdzic czy mogl
            mnie taki araliz zlapac a to mogly byc halucynacje ale lekarz tez mnie
            wysmial !!! Wiec wierzcie lub nie ale historia jest prawdziwa !!
            • Gość: Kasia Re: to moja opowiesc IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 22.04.02, 17:30
              mialam dokladnie to samo! przysiegam. kilka lat temu obudzilam sie nagle w
              srodku nocy z jakims dziwnym, dlawiacym uczuciem. otworzylam oczy i zobaczylam
              ciemna, zgarbiona postac pochylajaca sie nade mna. pomyslalam, ze to sen.
              zamknelam oczy, otworzylam oczy. nic. postac zaczela pochylac sie coraz
              bardziej, oblal mnie zimny pot. chcailam wstac, ale nie moglam ruszyc reka
              nawet o milimetr. na lozku obok lezala moja mama, chcialam ja zawolac. nie
              moglam nawet szeptac - otwieralam usta i niw wydobywal sie z nich zaden
              dziwiek. do konca zycia nie zapomne tego uczucia - jakby ktos zamienil moje
              cialo w kamien i pozbawil mnie glosu. Do dzis przechodza mnie ciarki, jak sobie
              przypomne tamto uczucie i PRZERAZENIE. lezalam tak, ciagle zamykajac i
              otwierajac oczy, i ciagle widzialam nad soba to zlowrogie "cos". nagle mnie
              odblokowalo, wyskoczylam z lozka, zaczelam trzasc mama i mowic, ze sie boje,
              cos dziwnego sie przed chwila stalo i ze do lozka poloze sie tylko z nia.
              popatrzyla na mnie jak na wariatke, i tak to sie skonczylo. nikomu pozniej nie
              chwalilam sie specjalnie moim specyficznym przezyciem. jestem racjonalistka,
              stapam twardo po ziemi i wiem jak glupio to brzmi. prawie tak samo, jak 3/4
              historii tutaj. ale nie zmienia to faktu, ze wiem, co widzialam i nikt nie
              wmowi mi, ze to bajka.
              • Gość: Lep_R ten ktos siedział IP: *.stacje.agora.pl 22.04.02, 21:16
                Mialem bardzopodobna historie do tej opisanej poprzednio, spalem sobie w najlepsze kiedy nagle
                obudzil mnie jakis niesamowity szmer, jakby dobiegajacy z zaswiatów cos w rodzaju chrobotu
                szczurzuch łapek po szkle, otworzyłem oczy i zobaczyłem ze jest 3:20.....spojrzałem w bok i zdebiałem
                jakas czarna wrecz przerazajaco czarna postac siedziałana fotelu...a okolice ust jarzyły sie
                niesamowitym czerwonym blaskiem wokół unosił sie dym i zapach trudny do opisania.......okazało sie
                ze mój brat wrócił z imprezy i zapalił sobie cygaro :)
    • lastka Re: OPOWIESCI STRASZNE!!! 22.04.02, 09:39
      No chyba ci się Inko udało wysłać tego duszka do masakera bo coś się nie odzywa
      musi co i mu ten komp nawalił. No przyznaj się teraz jak to zrobiłaś? Też masz
      kontakt z duszkami?
      Pozdr lastka
      • kwieto Re: OPOWIESCI STRASZNE!!! 22.04.02, 10:15
        A wlasnie. Polecam taki zbiorek opowiadan: "Noteka i inne opowiadania" Pana
        Konrada T. Lewandowskiego. Jest tam opowiadanko o wizycie w zaswiatach i
        codziennej walce dobra ze zlem. Piekny fragment, gdy szczegolnie odpornego
        wyslannika piekiel udalo sie ukatrupic dopiero swieconym kwasem solnym... :")))
        • lastka Re: OPOWIESCI STRASZNE!!! 22.04.02, 10:19
          kwieto napisał(a):

          > A wlasnie. Polecam taki zbiorek opowiadan: "Noteka i inne opowiadania" Pana
          > Konrada T. Lewandowskiego. Jest tam opowiadanko o wizycie w zaswiatach i
          > codziennej walce dobra ze zlem. Piekny fragment, gdy szczegolnie odpornego
          > wyslannika piekiel udalo sie ukatrupic dopiero swieconym kwasem solnym... :")))


          Kwieto z tego co widzę to ty też uwielbiasz takie historyjki z dreszczykiem.
          Może też nam coś opowiesz?

          • kwieto Re: OPOWIESCI STRASZNE!!! 22.04.02, 11:05
            Obawiam sie, ze nie potrafie :(( Wybuchnalbym smiechem gdzies w polowie i cala
            historia poszla by na marne :")))
      • Gość: inka_s masakerze? gdzie jestes? IP: *.poleczki.dialup.inetia.pl 22.04.02, 12:07
        O kurcze chyba przesadziłam! No ten duch nie miał go aż tak wyłączyć! Musze z
        nim tzn. moim duchem- pogadać...
        A jak to zrobiłam? Proste: włączamy komputer, łączymy sie z siecią, piszemy
        emalię do naszego znajomego ducha z prośba o interwencję i- wysyłamy na sobie
        tylko znany adres pocztowy (tajny serwer w zaświatach...). Jeśli do tego nasz
        znajomy duch jest adminem tamtejszej sieci to mamy jak w banku spełnienie
        życzeń! Oczywiście w granicach przyzwoitości!!!
        Czasem życzenie wyrażam też w sposób telepatyczny łącząc się bezpośrednio -
        technika w zaświatach stoi na dużo wyzszym poziomie niż u nas. :o)
        • masaker Tu jestem... 22.04.02, 13:15
          ...i z bólem muszę przyznać, że od rana mam spore problemy z połączeniem się ze stroną gazety. Nie
          wiem, od kiedy tak się dzieje, gdyż sieci używam wyłącznie w pracy, ale mogę uwierzyć na słowo, że
          już w piątek duch zaatakował. Cóż, chyba się trochę zaswiatom naraziłem.
          Dlatego przygnieciony wymową faktów duszę się nieco i pocę z wrażenia, ale pozdrawiam "stalowym"
          oddechem a la Darth Vader.

          PS. Eeee, czy mogę prosić o powrót do stanu poprzedniego? Nie musi być od razu - może być
          dopiero od czwartku.

          chrum?
          • Gość: inka_s Re: Tu jestem... IP: *.poleczki.dialup.inetia.pl 22.04.02, 16:37
            OK, masakerze, duch odwołany...
            A czemu mógłby rozrabiac do czwartku?
            Czyzbyś chciał by uniemożliwił ci pracę - co dałoby ci 3 dni wolnego?...
            No i daj znać czy duch posłuchał bo nie dostałam od niego potwierdzenia
            wykonania prośby....
            • Gość: sandra Re: do linki IP: *.dsl.lsan03.pacbell.net 22.04.02, 20:49
              linka teraz to mnie przrazilas uciekam .........
              • Gość: inka_s linka to ja? IP: *.poleczki.dialup.inetia.pl 22.04.02, 22:16
                Linka przeraziła - czyli ja , jeśli dobrze się domyślam? :o)
                A czemu sie tak przerażać? Przecież każdy kiedys zostanie duchem, hihihi,
                zaśmiała się złowieszczo inka_sama...
                Może jeszcze napisze poradnik pt." I ty kiedys zostaniesz duchem".
                Musze to omówić z moim znajomym zaświatowym adminem - byc może poradnik będzie
                dostępny w sieci, termin powsatnia na razie jeszcze nie jest pewny....
    • lastka Re: Nareszcie!! 22.04.02, 13:17
      • lastka Re: Nareszcie!! 22.04.02, 13:22
        A już myślałam, że tak się wystraszyłeś tych duchów od inki że boisz się
        zajrzeć na forum a tak w tajemnicy obiecuje że nikomu nie powiem nie powiem i
        nikt sie nie dowie były u ciebie te duchy od inki? hm no jak tam powieedz
        prawdę bałeś się trochę?
        • Gość: inka_s nocka ciemna IP: *.poleczki.dialup.inetia.pl 22.04.02, 23:17
          No kochani - pora odpowiednia na snucie opowieści o duchach. Siedziecie sobie
          przy kompie, plączecie sie w sieci, w głowach wam technika i prozaiczne życie -
          a tu.... Coś wam sapie za plecami, zimny powiew na karku, gaśnie światło - a
          komputer działa!, jesteście sami w domu... No i co?!
          • Gość: aga Re: nocka ciemna IP: *.net.autocom.pl 22.04.02, 23:48

            inko,nie strasz...teraz sie bede bala isc wykapac...wlasnie skonczylam czytac
            caly watek o duchach...siedze sama...dzieci spia....pocieszam sie,ze zadnych
            stukow,piskow,trzeszczenia i tym podobnych odglosow nie slysze...jeszcze mi tylko
            brakuje horroru w tv...pozdrawiam aga
            • Gość: inka_s nie trace nadziei IP: *.poleczki.dialup.inetia.pl 24.04.02, 23:02
              Gość portalu: aga napisał(a):
              > inko,nie strasz...teraz sie bede bala isc wykapac...wlasnie skonczylam czytac
              > caly watek o duchach...siedze sama...dzieci spia....pocieszam sie,ze zadnych
              > stukow,piskow,trzeszczenia i tym podobnych odglosow nie slysze...jeszcze mi tyl
              > ko
              > brakuje horroru w tv...pozdrawiam aga

              Ha - nie tracę nadziei że sie ktoś wystraszy...byleby na mnie nie padło!!!
              Ja odgłosów mam aż nadto, ściany jakieś takie cienkie a sąsiedzi późno do domu
              wracaja...
              Spotkał ktos w sieci ducha?
              A włąśnie! Nie widział ktoś Masakera? Bo zaczynam miec wyrzuty sumienia -
              przesadziłam z wysyłaniem mu zaświatowych energii chyba...
              • masaker Re: nie trace nadziei 25.04.02, 10:14
                Oto znowu jestem. No cóż - duch zrobił ruch i w poniedziałek tylko raz udało mi się wejŚć na forum,
                ale teraz wróciłem i znowu będę upierdliwy.
                PS. Wolę takiego ducha niż takie, które dupą trują, żeby w czymŚ im pomóc.
                PS.2. Dziękuję za zdjęcie blokady duchowej z komputera (a może z serwera?).
    • Gość: kluba1 Re: OPOWIESCI TROSZKE DZIWNE IP: *.we.client2.attbi.com 23.04.02, 00:16
      Obudzil mnie dzwiek dzwonka budzika stojacego przy lozku. Wyciagnelam reke i
      nie patrzac zgasilam. Lubie po obudzeniu sie polezec jeszcze sobie odrobinke,
      wiec podlozylam rece pod glowe i zaczelam gapic sie w okno. Zastanowilo mnie,
      ze jest cicho i ciemno. o 5-tej rano powinny juz zaczac spiewac ptaki,
      samochody tez powinny robic wiecej halasu. Popatrzylam na budzik - wskazywal
      2:15 w nocy !!! Nie wiedzialam co na ten temat myslec i tempo gapilam sie na
      zegarek i w tym momencie zobaczulam iskry i uslyszalam syczenie wydostajace
      sie z gniazdka przy oknie, po drugiej stronie lozka . Pryskalo jak zimne
      ognie !!! Zerwalam firanki , wylaczylam prad , wyjelam stopiona wtyczke i
      dopiero wtedy obejrzalam jeszcze raz budzik. Wskazywal kilkanascie minut po 2-
      giej ! Budzenie nastawione bylo na 5-ta rano ( sprawdzilam i potwierdzilam
      jeszcze raz po wszystkim), baterie byly dobre, dzialaly jeszcze przez kilka
      miesiecy. Co to bylo ? Nie wiem !!! Wiem tylko tyle, ze firanki sa
      latwopalne, gdyby zajely sie kurtyny to by mi pozar zablokowal wyjscie z
      pokoju. Elektryk przetestowal gnizadko - wszystko bylo O.K. Ciesze sie .
    • renata34 Re: OPOWIESCI TROSZKE DZIWNE 30.04.02, 19:59
      Gość portalu: Zabusia napisał(a):

      > Kiedys, kiedys - dawno temu, mialam meza pijaka (niektorzy nazywali to
      > ladnie "choroba alkoholowa"). Jak to bywalo ze trzy razy w tygodniu i tym
      > razem doszlo do awantury o....to nie ma znaczenia - o to, ze cukiernica stoi
      > na stole albo,ze jej tam wlasnie nie ma.
      > Nawymyslal, napyskowal (tym razem nie bil na szczescie), trzasnal
      > drzwiami i gdzies pojechal.
      > Czasami czekalam na niego, ale tym razem doszlam do wniosku, ze
      > lepiej isc spac, bo jestem wystarczajaco umeczona.
      > Zasnelam okolo23:00. Po kilku godzinach obudzilo mnie jego wejscie do
      > kuchni. Nie spalam na 100%. Czulam zimno, dreszcze i strach, cholerny,
      > przerazajacy strach.
      > - Co u licha??!!! Nie bede sie przeciez sk...syna bala!
      > Postanowilam wstac. Zapalilam swiatlo. Byla 4:20 rano. Weszlam do
      > kuchni.
      > Kuchnia byla pusta. Nie bylo w niej nikogo.
      > Nie rozumialam ,co sie stalo, bo to ON mnie obudzil.
      > Wypalilam kilka papierosow i polozylam sie.
      > Wrocil do domu okolo 10 rano. Jakis przepity, blady.
      > Spytalam :
      > - Co sie dzialo o 4:20????
      > Spojrzal na mnie nieco przerazonym wzrokiem, jakby sie mnie
      > przestraszyl - nic nie powiedzial i odszedl.
      > Dopiero po kilku miesiacach, w przyplywie dobrego humoru, przypomnial
      > mi tamto zdarzenie.
      > Nie mogl zrozumiec - Skad wiedzialam ????
      > Byl tej nocy u jakiegos kolegi pod Bydgoszcza, 150 km od domu, bez
      > telefonu, w lesie - bez mozliwosci jakiegokolwiek kontaktu ze mna.
      > Nachlal sie jak ostatnia swinia i straszliwie chcial znalezc sie w domu.
      > Stracil przytomnosc dokladnie o 4:20. Po kilku minutach wrocil do siebie.
      >
      > Odnosze wrazenie, ze to byla eksterioryzacja.
      > A Wy co o tym sadzicie???
      > :-)
      > Zabusia

      Przydazyla mi sie prawie identyczna historia.
      Moj maz zadzwonil po pracy, ze nie wraca do domu,gdyz idzie z kumplami na piwo.
      Czekalam na niego do 23:00 po czym wsciekla poszlam spac.Przed snem ze zlosci
      wylalam cala butelke mleka z lodowki do zlewu (zawsze po pijanstwie wypijal mleko
      i na drugi dzien czul sie jak nowo narodzone dziecie - a ja sobie wykombinowalam,
      ze gdyby tak mial kaca to moze przestalby codziennie pic). Moja 2-letnia coreczka
      obudzila mnie ok. 1:00 w nocy bo chciala pic. Zorientowalam sie ze meza wciaz nie
      ma.Polozylam sie z powrotem, ale juz nie moglam zasnac, gdyz tysiace glupich
      mysli chodzilo mi po glowie (wypadek, inna kobieta,itp.). Lezalam tak ok. 5 minut
      gdy uslyszalam ze maz wchodzi po schodach ,otwiera drzwi i swieci swiatlo w
      kuchni ( drzwi do mojego pokoju byly otwarte, wiec smuga swiatla padla na lozko).
      Z doswiadczenia wiedzialam, ze nie warto z nim dyskutowac kiedy jest pijany i
      postanowilam przelozyc rozmowe na rano, a na razie udawac ze spie, zeby go nie
      prowokowac do klotni. Slyszalam tylko jak otworzyl drzwi od lodowki, zamknal,
      zgasil swiatlo i wyszedl. Wydedukowalam sobie, ze postanowil jednak pojechac po
      to mleko. Nerwy troche mi puscily, bo juz wiedzialam, ze sie nic nie stalo i za
      chwile odplynelam w sen. Rano wstalam i zobaczylam, ze meza nie ma. Doszlam do
      wniosku, ze wrocil na jakas impreze i wsciekla zaczelam planowac rozwod. Ok. 8:00
      rano zadzwonil do mnie ze szpitala mowiac, ze mial wypadek samochodowy i wlasnie
      obudzil sie na intensywnej terapii skad pozwolono mu zadzwonic. Najpierw dopadly
      mnie straszne wyrzuty sumienia o ten kretynski pomysl z wylanym mlekiem, bo gdyby
      stalo w lodowce, on nie jechal by po nie do sklepu i nie mial wypadku.
      Pozbieralam sie szybko i pojechalam do szpitala. Na dole musialam pokazac karte z
      ubezpieczenia i podac wszystkie dane, ktorych nie bylo na prawie jazdy meza.
      Nastapila konsternacja kiedy pani powiedziala, ze wypadek byl ok. 20:00, a meze
      przywieziono ok. 20:30. Uznalam, ze ktos sie pomylil i wpisal zla godzine, ale
      mina mi zrzedla gdy zobaczylam mandat za spowodowanie wypadku pod wplywem
      alkoholu, wypisany na mojego meza o godz.20:10. Zaraz po wypadku karetka odwiozla
      go nieprzytomnego na intensywna terapie, gdzie robiono mu miedzy innymi
      tomografie mozgu. Potem mi mowil, ze przez chwile przebudzil sie w tunelu (do
      tomografii), myslal, ze nie zyje i bardzo zapragnal znalezc sie w domu, wiecej
      nie pamieta. Do dzisiaj nie mam pojecia co sie wtedy stalo i co by sie stalo,
      gdybym wtedy jednak wstala i weszla do kuchni. Minelo juz kilka lat a ja wciaz
      mam dreszcze, gdy sobie przypomne ta historie i tak sie poczulam dzisiaj, gdy
      przeczytalam prawie identyczna do mojej historie Zabusi. I jak tu nie wierzyc, ze
      spotykaja nas rzeczy ktore nie zawsze da sie logicznie wytlumaczyc. Co o tym
      myslicie?
      • Gość: Zabusia Re: OPOWIESCI TROSZKE DZIWNE IP: *.214.101.74.Dial1.Boston1.Level3.net 02.05.02, 19:09
        A ja wierze w duchy i juz!!!
        Mysle, ze duch meza Renaty opuscil swoje cialo, tak samo jak duch
        mojego ex-meza.
        W stanach upojenia alkoholowego, pod wplywem narkotykow - takie
        rzeczy sie zdarzaja. Sa niebezpieczne, bo mozna miec klopot z powrotem
        do ciala.
        Zdarzaja sie tez ludzie, ktorzy potrafia swiadomie eksterioryzowac.

        A tak w ogole, to troszke zdziwilam sie, ze ten watek tak "ozyl"

        pozdr
        Zabusia
        • Gość: Andrzej Re: OPOWIESCI TROSZKE DZIWNE IP: *.unl.edu 02.05.02, 20:06
          Gość portalu: Zabusia napisał(a):

          > A ja wierze w duchy i juz!!!
          > Mysle, ze duch meza Renaty opuscil swoje cialo, tak samo jak duch
          > mojego ex-meza.
          > W stanach upojenia alkoholowego, pod wplywem narkotykow - takie
          > rzeczy sie zdarzaja. Sa niebezpieczne, bo mozna miec klopot z powrotem
          > do ciala.
          > Zdarzaja sie tez ludzie, ktorzy potrafia swiadomie eksterioryzowac.
          >
          > A tak w ogole, to troszke zdziwilam sie, ze ten watek tak "ozyl"
          >
          > pozdr
          > Zabusia

          Bo ktos pchnal nowego Ducha w niego.
          Pozdr, Andrzej.
    • Gość: duszek Re: OPOWIESCI TROSZKE DZIWNE IP: *.adsl.hansenet.de 03.05.02, 18:16
      Nachlal sie jak ostatnia swinia i straszliwie chcial znalezc sie w domu.
      Stracil przytomnosc dokladnie o 4:20. Po kilku minutach wrocil do siebie.
      _____________________________________________________________________________

      To jest cytyt z pierwszego listu.... dziwne ze nachlany jak swinia ale byl w
      stanie spojrzec na zegarek i zapamietac godzine kiedys tracil przytomnosc :))
      • masaker Re: OPOWIESCI TROSZKE DZIWNE 10.05.02, 14:54
        Gość portalu: duszek napisał(a):

        > Nachlal sie jak ostatnia swinia i straszliwie chcial znalezc sie w domu.
        > Stracil przytomnosc dokladnie o 4:20. Po kilku minutach wrocil do siebie.
        > _____________________________________________________________________________
        >
        > To jest cytyt z pierwszego listu.... dziwne ze nachlany jak swinia ale byl w
        > stanie spojrzec na zegarek i zapamietac godzine kiedys tracil przytomnosc :))

        Bo to są sprawy duchowe, których ludzki rozum ogarnąć nie jest w stanie. Bleee...
      • Gość: zabusia Re: OPOWIESCI TROSZKE DZIWNE IP: *.214.127.2.Dial1.Boston1.Level3.net 10.05.02, 15:42
        Gos´c´ portalu: duszek napisa?(a):

        > Nachlal sie jak ostatnia swinia i straszliwie chcial znalezc sie w domu.
        > Stracil przytomnosc dokladnie o 4:20. Po kilku minutach wrocil do siebie.
        >
        ___________________________________________________________
        __________________
        >
        > To jest cytyt z pierwszego listu.... dziwne ze nachlany jak swinia ale byl w
        > stanie spojrzec na zegarek i zapamietac godzine kiedys tracil przytomnosc
        :))
        -------------------------------------------------------------------------------------------------------
        On - nie byl w stanie - zrobili to ci, ktorzy mu towarzyszyli, i nie byli jak on
        nachlani
        :-))
        • Gość: anita Re: OPOWIESCI TROSZKE DZIWNE IP: *.acn.pl / *.acn.waw.pl 10.05.02, 18:04
          Opowiem Wam historię nie o duchach, ale jest ona dla mnie wystarczająco
          niesamowita. Na studiach miałam przyjaciółkę, z którą byłyśmy bardzo zżyte.
          Doskonale się rozumiałyśmy, a nasze życie układało się bardzo podobnie. Obie
          dostałyśmy mieszkania na tym samym, bardzo dużym osiedlu, ale przypadkowo tak,
          że mogłyśmy zajrzeć sobie do okien. Nasza przyjaźń trwała do czasu, kiedy ona
          wyprowadziła się pod Warszawę. Małe dzieci, duża odległość, która nas dzieliła
          nieco osłabiła nasze kontakty. Jednak zawsze myślałyśmy o sobie bardzo ciepło.
          Po jakimś czasie ona znów zmieniła miejsce zamieszkania. Przez pewien czas nie
          miałyśmy ze sobą kontaktu - ona do mnie nie zadzwoniła i nie podała mi swojego
          numeru telefonu, a ja się tym nie zainteresowałam. W tym czasie ciężko
          zachorowała. Na jakimś przyjęciu, na którym był nasz wspólny znajomy
          dowiedziałam się, że lekarze podejrzewają u niej stwardnienie rozsiane. Od tej
          chwili myślałam o niej bardzo intensywnie, zastanawiałam się, w jaki sposób
          mogę zdobyć jej numer telefonu, miałam straszne wyrzuty sumienia, że nie
          zrobiłam tego wcześniej. Tydzień po tym przyjęciu zadzwonił u mnie w domu
          telefon. Miałam wtedy dwa aparaty telefoniczne. Jeden z nich nie był sprawny i
          czasem nie słychać było rozmówcy. Ten telefon odebrał mój syn, ale nikt się nie
          odzywał. Wtedy ja podniosłam słuchawkę drugiego aparatu, ale usłyszałam tylko
          trzaski i dalekie romowy, tak jak to się czasami dzieje przy jakimś złym
          połączeniu. Na moje "halo" nikt nie odpowiadał. W pewnym momencie wszystko
          ucichło i usłyszałam, jak ktoś, gdzieś podnosi słuchawkę. "Halo?" - "To do mnie
          ktoś dzwonił" odpowiedziałam, "U mnie też zadzwonił telefon". I wtedy
          poznałyśmy się po głosach. Oniemiałyśmy obie. Żadna z nas nie dzwoniła do
          drugiej. Aż taki zbieg okoliczności?
          • Gość: inka_sama Re: OPOWIESCI TROSZKE DZIWNE IP: *.poleczki.dialup.inetia.pl 21.08.02, 11:18
            Na forum pojawiaja sięnowi użytkownicy - może ktoś jeszcze się dopisze?

            Wokół nas dziwny swiat...
            • eremka Re: OPOWIESCI TROSZKE DZIWNE 22.08.02, 10:05
              opowieść będzie krótka i banalna, sorry, Masaker.
              Mój tata był chory na raka i leżał w szpitalu. Pewnego ranka obudził mnie
              hałas: coś jakby chrapanie, głośny świszczący oddech - nie całkiem przytomna w
              pierwszej chwili sprawdziłam, która godzina - dochodziła 6.30, potem
              pomyślałam, że to mój synek, który spał w drugim pokoju, ale zanim wylazłam z
              wyra, nastała cisza, usnełam. A potem zadzwoniła mama, że tata zmarł. O 6.30.
              Pojechalismy do szpitala załatwic formalności i zabrać rzeczy. Banalne, ale
              naprawdę mi sie to przydarzyło.
    • Gość: SzaraW Re: OPOWIESCI TROSZKE DZIWNE IP: *.sfs.pl 22.08.02, 13:54
      Po pierwsze: świetny wątek
      Po drugie: czy znacie takie powiedzenie, że kogoś zmora dusiła w nocy?
      Mnie się coś takiego kilka razy przydarzyło. Nagłe obudzenie się w środku nocy
      z uczuciem potwornego ciężaru, paniczny lęk, niemożność wydobycia głosu z
      gardła, poruszenia się. Słowem: wrażenie jakby ktoś na mnie usiadł. Ciekawa
      jestem, czy to można wytłumaczyć medycznie-fizycznie?
      Może ja chora jestem?

      Dodam jeszcze historyjkę, którą opowiedziała mi koleżanka. Zobaczyła kiedyś
      przez okno w kuchni stojącego na ulicy swojego dziadka, który patrzył w jej
      okna. Dziadek mieszkał daleko i dlatego jego widok przeraził ją. Pobiegła po
      mamę ale kiedy spojrzały ponownie, już go nie było. Potem okazało się, że stało
      się to w godzinę śmierci dziadka.
      • Gość: Rafael Re: OPOWIESCI TROSZKE DZIWNE IP: *.konin.sdi.tpnet.pl 23.08.02, 16:14
        Czesc wszystkim, chcialbym wam opowiedziec fajna fajna historyjke jak
        wydarzyla sie w moim zyciu. 13 lipca 1991 roku zmarl mi dziadek , bylem z nim
        bardzo emocjonalnie zwiazany, mialem wtedy 12 lat. 5 lat pozniej w rocznice
        jego smierci wygralem 5 w duzego lotka , suma ta odzwierciedla miesiac i date
        moich urodzin, a po przecinku -czyli grosze - godzine moich urodzin, fajne
        zdarzenie nie uwazacie? co o tym myslicie ?
      • masaker Re: OPOWIESCI TROSZKE DZIWNE 26.08.02, 11:23
        Gość portalu: SzaraW napisał(a):

        > czy znacie takie powiedzenie, że kogoś zmora dusiła w nocy?
        > Mnie się coś takiego kilka razy przydarzyło. Nagłe obudzenie się w środku
        > nocy z uczuciem potwornego ciężaru, paniczny lęk, niemożność wydobycia głosu
        > z gardła, poruszenia się. Słowem: wrażenie jakby ktoś na mnie usiadł. Ciekawa
        > jestem, czy to można wytłumaczyć medycznie-fizycznie?
        > Może ja chora jestem?

        Tak, można to wytłumaczyć. Nie pamiętam nazwy, ale wiem, że jest to schorzenie
        już zdiagnozowane. O ile pamiętam, etiologia tego tajemniczego zjawiska jest
        niesamowicie prozaiczna (coś związanego z układem oddechowym) i ma niewiele
        wspólnego z duchami.

        PS. Brawo, Rafael, nareszcie coś wykraczającego poza schemat: "dziadek mi się
        przyśnił o 4:32.12 - dokładnie 7 minut i 21 sekund po śmierci babci".
    • saana Re: OPOWIESCI TROSZKE DZIWNE 23.08.02, 17:19
      najpierw opowiem Wam historie calkiem normalna nawiazujac do tych telefonow w
      poscie powyzej. Otoz moj maz jest bardzo zazdrosny o mojego kolege. Kiedys po
      pracy ten kolega razem ze swoim szefem podwozili mnie do do domu. Moj telefon
      komorowy wpakowany gdzies miedzy ksiazki w torebce musial sie przesunac i w
      resultacie polaczyl sie z telefonem mojego meza. W efekcie moj maz niezle
      sluchowisko.
      A historie bardziej dziwne...
      Kiedys bylam niesamowicie zakochana w mezczyznie mieszkajacym bardzo daleko .
      Jego ubrania zawsze pachnialy tym samym plynem do plukania tkanin. (prozaiczne
      ale plyn byl zagraniczny i bardzo intensywny) . I kiedys zasypiajac w lozku
      poczulam ten zapach. Wyszlam z lozka obeszlam bo zapavch byl bardzo
      intensywny ,myslalam ze moze gdzie lezy jakies jego ubranie. Nic nie bylo.
      Innym razem, bylam sklocona ze swoim chlopakiem. Zasnelam poobjedzie.Budzac
      sie czulam jak On siedzi na lozku. Kiedy sie kompletnie przebudzilam nie moglam
      uwierzyc ze nikogo niema. Potem opowiedzial ze tego dnia umarl ktos z dalszej
      jego rodziny, kto byl wazny dla niego. Wlasciwie nie przykladam wagi do takich
      zdarzen. Ale co jakis czas cos sie dzieje co mi daje do myslenia.
    • milusia_ Re: OPOWIESCI TROSZKE DZIWNE 28.08.02, 14:26
      Witam wszystkich :)

      Wątek jest świetny i bardzo potrzebny, bo wiadomo, że jak
      przydarzy nam się jakaś dziwna historia, to nie opowiadamy
      o tym, bo boimy narazić się na śmieszność.

      Mi przytrafiło się w życiu kilka takich dziwnych zdarzeń.
      Wszystko zaczęło się od śmierci mojej Babci, która zmarła
      20 lipca 1997 roku. Nagle zachorowała i po trzech dniach
      pobytu w szpitalu zmarła. Stosunki naszej rodziny (moi
      rodzice i rodzeństwo) z Babcią nigdy nie układały się
      dobrze - napiszę wprost: Babcia miała ciężki charakter i
      nigdy nie zaakceptowała mojej Mamy jako żony swojego syna.
      Ostatnie 2 lata przed jej śmiercią w ogóle się nie
      odwiedzaliśmy, nie odzywaliśmy się do siebie. Gdy trafiła
      do szpitala zostaliśmy poinforowani o tym tego feralnego
      trzeciego dnia. Mieliśmy jechać o godz. 17, ale jakby coś
      uparło się aby opóźnić nasz wyjazd. Dojechaliśmy na godz.
      20. Gdy tylko weszliśmy do sali moja Babcia zaczęła
      umierać... Nigdy tego nie zapomnę. Wstrząsające przeżycie.
      Była przy tym cała nasza rodzina: rodzice, ja i moi dwaj
      bracia. Trzymaliśmy ją za ręce i modliliśmy się. Ona tylko
      otworzyła oczy, spojrzała się nas i umarła. Pamiętam, że
      bardzo wtedy płakałam. Nad straconym czasem... nad tym, że
      nigdy nie żyliśmy w zgodzie... nie znaliśmy się naprawdę
      dobrze... Było mi żal wszystkich chwil, których nie
      spędziliśmy wspólnie. Mówiłam jej wtedy w myślach, że
      pomimo wszystko ją kocham i żałuję, że nasze życie biegło
      obok.

      Po pogrzebie, kilka dni później spałam w swoim pokoju.
      Obudził mnie jakiś szelest. Było ciemno, wysilałam wzrok,
      ale niczego nie zobaczyłam. Po chwili moje ciało zrobiło
      się ciężkie, nie mogłam ruszyć ręką ani nogą. Wtedy
      poczułam, że ktoś jest w pokoju i stoi za moimi plecami.
      Jednak nie mogłam się odwrócić! Możecie wierzyć lub nie,
      ale wszystko co piszę jest prawdą... Usłyszałam szelest
      mojej pościeli i poczułam, że ktoś-coś kładzie się do
      mojego łóżka. Zrozumiałam, że to Babcia! Potwornie się
      bałam, serce waliło mi jak oszalałe! Poczułam coś jakby
      przytulenie i westchnięcie. A potem w mojej głowie
      powstała spokojna myśl: "wybacz mi". Zrozumiałam, że
      Babcia przyszła nas przeprosić! Praliż nagle zelżał, a ja
      rzuciłam się z krzykiem przez korytarz i wpadłam do pokoju
      rodziców... Tylko Mama o tym wie, tamtej nocy spała ze
      mną. Potem przez dwa lata miałam taki uraz i spałam tylko
      przy włączonej lampce.

      Druga historia też jest długa i związana z Babcią. Rok po
      jej śmierci chciałam sobie dorobić na wakacjach i szukałam
      pracy. Mama dowiedziała się, że jej znajoma szuka kogoś do
      sklepu papierniczego. Poszłam tam by porozmawiać o
      zatrudnieniu. Sklep znajdował się kawałek za miastem,
      rzędy hurtowni, poczta. Rozmowa zakończyła się pomyślnie,
      w poniedziałek miałam rozpocząć pracę (przypadał na 20
      lipca). Po powrocie do domu byłam w świetnym humorze.
      Tamtej nocy nie mogłam jednak usnąć. Kręciłam się na
      łóżku, było mi raz zimno, raz gorąco. Wkurzałam się, że
      nie prześpię nocy. W pewnym momencie leżąc na plecach -
      przyrzekam, że to prawda! - nagle zapadłam się w łóżko,
      jakby do czarnej dziury, czułam moje ciało lewitujące
      gdzieś w przestrzeni (jakby w smole), słyszałam
      nieprzyjemny dla uszu pisk. Nagle usłyszłam głos: "Nie idź
      tam bo cię zabiją", to był wyraźny szept. I w jednej
      chwili znalazłam się na łóżku, spocona, nie wiem ile to
      trwało: 10 sekund (?), przerażona... Długo nie mogłam
      dojść do siebie po tym dziwnym zdarzeniu. Płakałam. Znowu
      Mama spędziła ze mną resztę nocy, doradziła mi, żebym
      posłuchała tego głosu. Odwołałam pracę, w sobotę
      wyjechałam do ciotki do innego miasta, zajmować się małą
      kuzynką. W poniedziałek (20 lipca) Mama zadzwoniła
      wieczorem dosyć przerażona i opoiwdziała mi, że był napad
      na tę małą pocztę obok tego sklepu!!! Kto wie, gdybym
      zaczęła tam pracować może wyszłabym wtedy ze sklepu i
      jakoś nawinęła się pod ręce przestępców?

      I jak nie wierzyć w takie sprawy? Mi takie rzeczy nie
      zdarzają się często, ale myślę że moja Babcia jakoś mnie
      może pilnuje (?).

      I jeszcze jedno - jeżeli was nie zanudzam! :)
      Czasami mam takie lęki, przeczucia, że coś się złego może
      stać. Dwa lata temu wyszłam z pracy (pracuję i mieszkam w
      innym mieście niż rodzinka) i idąc chodnikiem nagle
      zobaczyłam mojego brata. Taki błysk, jego twarz - ale
      patrzę to nie on. Coż, każdy ma czasami przywidzenia...
      Ale idę dalej, a tu znowu mi się wydaje, że on jest po
      drugiej stronie ulicy. Potem przy sklepie... Poczułam
      niepokój, wpadłam do budki tel. i zadzowniłam do domu.
      Marcin był w domu. Powiedziałam Mamie, żeby nigdzie nie
      wyjeżdżał, z domu dziś nie wychodził. Okazało się, że w
      tym czasie ciął piłą elektryczną deski na podwórku...
      Marcin odłożył pracę na następny dzień...
      Podobne przeczucie miałam w ub. roku. Boże Narodzenie
      2001. Wybieramy się do Dziadków- 150 km. podróży
      samochodem. Ja czuję cały dzień nieokreślony niepokój. Na
      wieczór lęk nasila się i już wiem, że może nam się coś
      stać złego jeżeli pojedziemy. Płaczę i proszę Mamę żebyśmy
      zostali w domu. Jednak wiadomo: dziadkowie sami świąt nie
      mogą spędzić. Wyruszamy w drogę. Dojechaliśmy szczęśliwie.
      Wracamy po dwóch dniach. 50 km od domu samochód z
      przeciwka zjeżdża na nasz pas i uderza bokiem w nasz
      przód. Przód skasowany - mnie, Tacie i bratu Tomkowi nic
      się nie stało. Marcin ma coś z ręką, Mama z twarzą (sina i
      spuchnięta). Okazuje się, że Marcin złamał rękę, a Mama
      trafiła na tydz. do szpitala z podejrzeniem wstrząśnienia
      mózgu. Miała połamaną kość policzkową! Sylewstra spędziła
      w szpitalu...

      No i jak nie wierzyć w przeczucia?

      Pozdrawiam. Milusia :)
      • procesor Re: OPOWIESCI TROSZKE DZIWNE 21.12.02, 00:47
        Ida święta.
        Zwierzęta ponoć będą gadac ludzkim głosem.
        Niektórym ludziom też się to zdarzy!!

        Prosze o meldunki o swieższych niż te wymienione osobliwościach.
        Teraz nocki długie i mozna sie trochę postraszyć - sezon jest! :))
        • mulinka Re: OPOWIESCI TROSZKE DZIWNE 21.01.03, 04:29
          To historia ,ktora przydarzyla sie mojej Mamie, ale ja to pamietam, choc mialam
          wtedy 6 lat.
          Mama miala sen : snilo sie jej, ze jest w teatrze, jest tam jedynym widzem.
          Na scenie stoi telewizor, z ktorego wydobywa sie glos (nie ma wizji) :
          - zabiore Ci Twoja najmlodsza corke (.... - tu wymienione bylo imie, ktorego
          mama nie zapamietala)
          Po tym snie bylam przez kilka dni zamykana w domu, nie wolno mi bylo nigdzie
          samej wychodzic - bo ja wtedy bylam najmnlodsza corka.
          Minal jakis czas - nic sie nie wydarzylo.
          Minal jeszcze jakis czas ( w sumie pare tygodni) - okazalo sie, ze mama jest w
          ciazy.
          Mielismy miec w domu Dzidziusia. Nastala ogolna radosc i wybieranie imienia.
          Chlopiec mial miec na imie : Roman, a dziewczynka : Ludmila.
          Mamie podobaly sie te imiona.
          pewnego dnia obudzilam sie i zobaczylam rozwieszone pieluchy.
          To jeszcze nie byl czas ...ale...
          Pobieglam do Mamy.
          Lezala w pokoju na lozku, obok niej dziecko.
          W pokoju byl jeszcze lekarz, polozna i ksiadz.
          (kiedys dzieci rodzilo sie w domu - a to wszystko zdarzylo sie...prawie 40 lat
          temu)
          Poniewaz dziecko bylo wczesniakiem, rodzice postanowili je ochrzcic.
          To byla dziewczynka.
          Zgodnie z ustaleniami miala miec na imie Ludmila.
          Pamietam jak polozna (byla chrzestna) podeszla do ksiedza, a on powiedzial :
          chrzcze Cie JUlITO!
          Wtedy moja Mama miala przerazenie na twarzy i powiedziala : ona umrze
          Przypomnial sie Mamie jej sen i imie jakie uslyszala z telewizora : Julita.
          Nie wiemy, kto sie pomylil : polozna, czy ksiadz - w kazdym razie dziecko
          zostalo ochrzczone zupelnie inaczej niz mialo sie nazywac.
          Moja siostrzyczka mimo wielkich Mamy wysilkow utrzymania jej przy zyciu, zmarla
          po 3 miesiacach.

          Jak to wytlumaczyc?
          Pojecia nie mam.

          Ale przy okazji frapuje mnie inna kwestia - aborcja!
          Ta..."sila wyzsza" ze snu wiedziala, ze mama jest w ciazy (gdy mama jeszcze
          tego nie wiedziala), wiedziala, ze urodzi sie dziewczynka i nawet nam jej imie
          zmienila.
          Wszystko to dziwne.
          pozdr
          • kingakunowska Re: OPOWIESCI TROSZKE DZIWNE 13.05.05, 15:36
            Hm, ale z punktu widzenia psychologii nie ma tu nic nadprzyrodzonego! :-O
    • Gość: plutonka sen IP: *.acn.waw.pl 21.01.03, 10:04
      A ja miałam sen. Kilka miesięcy temu mój mąż więcej pracował, także nocami.
      Niby nic, byłam do tego przyzwyczajina ale tym razem odczuwałam dziwne napięcie
      jakbym miała przeczucie, że zdarzy się coś złego. Nie mogłam jeść ani spać.
      Czekałam i czekałam ale nic się nie działo. Nagle pewnej nocy obudziłam się z
      niesamowitym przeczuciem, że już, Stało się. Sniło mi się, że jestem z mężem na
      jakiejś łące i nagle zrywa się ogromna wichura i burza. piorun uderza w miejsce
      między nami i po jego stronie zaczyna padać ogromny deszcz. Po kilku tygodniach
      powiedział mi, że dokładnie w tę noc mnie zdradził. Teraz boję się zasypiać...
    • Gość: Kocura Re: OPOWIESCI TROSZKE DZIWNE [re bedzie dluuugie] IP: *.blich.krakow.pl / 192.168.0.* 21.01.03, 13:28
      witam :)
      "Duchy" - czy jak je nazwac - byly obok mnie, mojej Mamy i siostry od zawsze.
      Dawno temu - gdy mialam dwa-trzy lata, mieszkalam z Mama i Tata w wynajetym
      jednopokojowym mieszkanku w domu, ktorego juz nie ma. Domek byl na odludziu -
      juz za centrum Krakowa.. Mieszkanie bylo wynajete od pewnego starszego
      malzenstwa, ktore mieszkalo w tym samym domu - niemal za sciana. Rodzice
      wynajeli mieszkanie zaraz po slubie, i gdy okazalo sie, ze moja Mama jest w
      ciazy, zostalo im zapowiedziane przez wlascicieli mieszkania, ze beda mogli
      dalej mieszkac w owym wynajetym mieszkaniu tylko wtedy, gdy urodzi sie im
      corka. Udalo sie :) [znaczy: urodzilam sie w formie zenskiej, nie meskiej :)].
      Starsze malzenstwo bardzo mnie polubilo [eh, ten urok osobisty od pierwszych
      miesiecy zycia :)]. Ale do rzeczy :) Starsza pani cierpiala na potworne bole
      glowy. BYly one tak wyczerpujace, ze wreszcie postanowila z nimi - i niestety,
      ze soba - skonczyc. Przyszla pozegnac sie do mojej Mamy i do mnie - po czym...
      poszla na tory kolejowe. Moja Mama czasami widywala ja pozniej w okolicy, jak i
      w mieszkaniu, ktore juz krotko zajmowali z Tata. Owo odludzie bylo jednak
      slynne z duchow, nawiedzajacych przechodniow i mieszkancow - duchem
      przywiazanym do domu, w ktorym mieszkalismy wtedy, byla nazywana przez
      okolicznych mieskzancow i stalych domownikow "Sierota" - dziewczynka, ktora
      wiele lat temu zginela w tym domu, zameczona i zaglodzona przez owczesnych
      wlascicieli [czasy przedwojenne...] domu - pojawiala sie zawsze wtedy, gdy w
      domu odbywaly sie jakies uroczystosci [chrzciny, urodziny, itp.] -
      manifestowala sie poprzez z trzaskiem otwarte okno [przy bezwietrznej pogodzie]
      oraz uczucie dojmujacego zimna; potem obecni slyszeli placz dziecka -
      dziewczynki w wieku ok. 6 lat, oddalajacy sie w kierunku drogi. Kiedys w czasie
      tej manifestacji moja Mama wpadla na pomysl - gdy okno otwarlo sie i mimo lata -
      w mieszkaniu zrobilo sie strasznie zimno - powiedziala: Wejdz, prosze. Placz
      ucichl. Sierota juz nie manifestowala sie zbyt czesto - a jesli juz, to w
      innych czesciach domu :)
      Jakis czas pozniej rodzice wyprowadzili sie stamtad, dom zostal zburzony, a po
      kilku latach mieskzania w bloku udalo sie im wprowadzic do zbudowanej przed II
      wojna swiatowa kamienicy. Mialam wtedy ok. 7 lat - przez pierwsze kilka tygodni
      w moim malutkim pokoiku zawsze okolo 5 rano pojawiala sie pewna istota,
      mezczyzna z broda, dosc stary i ubrany w ciemne lachmany. Jedyne co robil, to
      stal i cos mowil. Jako ze zwyciezyla nad lękiem ciekawosc, postanowilam
      sprawdzic, czy to, co widze, nie jest.. iluzja, przywidzeniem, odbiciem
      swiatla. Nie bylo takiej mozliwosci. W koncu - w czasie jednego z "seansow" -
      powiedzialam mu: idz sobie, chce spac, rano musze jechac do szkoly. Chyba
      zrozumial, dal mi spokoj :).
      Z mojego opisu wynikalo, ze byl to wlasciciel calej kamienicy, ktos, kto
      sfinansowal ja tuz przed wybuchem II wojny swiatowej - stary kupiec pochodzenia
      semickiego. Kilku - jeszcze wtedy zyjacych, starszych sasiadow go pamietalo,
      zginal w czasie wojny.
      Pozniej tylko czasem cos przelecialo przez pokoj... Ostatnio pojawil sie ktos
      jeszcze... notorycznie zrzuca z biurka mojej siostry [18 lat] nawet dosc
      ciezkie przedmioty. Niedawno nawet - gdy w jej pokoju nikogo nie bylo, ze scian
      poodpadaly plakaty - powieszone w roznym czasie, na roznych czesciach scian, za
      pomoca roznych klejow/gwozdzi/pinezek. Kiedy mi o tym opowiedziala,
      usmeichnelam sie tylko - dopoki mieszkalam razem z Mama i siostra, kilka razy
      musialam zbierac z podlogi jakies swoje rzeczy, poukladane starannie na biurku,
      a ktore niewiadomym sposobem znajdowaly sie na drugim koncu pokoju :) [pewnie
      ktos - ani siostry, ani Mamy nie bylo w mieszkaniu :)- dawal znak, ze mimo
      akcji "wielkie sprzatanie" w pokoju panuje dalej straszny balagan :)]
      Teraz mieszkam w wynajetym mieszkaniu w centrum Krakowa. Kamienica ma ponad sto
      lat. W tym malutkim mieszkanku nigdy nie jestem sama :))))) Zidentyfikowalam
      ducha, ktory nawiedza mieszkanie [skrzypienie podlog, odczucie niesamowitej
      obecnosci potwierdzane przez znajomych i zwierzaki [dostawaly ataku paniki.
      Papuga i dwa gryzonie w tej samej chwili zaczynaly piszczec], nagly huk
      dochodzacy z kuchni, jakby wysypywaly sie wszystkie naczynia z szafek. Ta
      obecnosc nie zawsze byla przyjemna - na poczatku mialam wrazenie, ze ktos mnie
      ocenia, kontroluje... Potem - bedac w domu sama, "pogadalam z obecnoscia".
      Troche sie wyciszylo; a gdy wreszcie udalo mi sie nawiazac jakies w miare
      poprawne stosunki z sasiadami, zaczelam ich wypytywac o owa kobiete.. [gdyz
      byla to starsza pani, jak sie mi wydawalo]. No i rzeczywiscie... mieszkanie to
      zajmowala pewna starsza, samotna kobieta, dosc religijna [co moze tlumaczyc jej
      dezaprobate dla pary mieszkajacej bez slubu... w JEJ mieszkaniu]. Zmarla kilka
      lat temu; mimo jej prosb zatrzymano ja w szpitalu i nie pozwolono umrzec w
      domu. Od tamtej pory - jak relacjonowala sasiadka - pojawia sie czasem na
      schodach kamienicy lub u ktoregos z sasiadow.
      Szczegolnie czesto dalo sie odczuc jej - i kogos jeszcze - obecnosc we wrzesniu
      i pazdzierniku ub.r. O ile jej obecnosc jest dla mnie "norma" - o tyle
      obecnosc "kogos jeszcze" nie jest zbyt przyjemna.
      Zastanawialam sie wielokrotnie, czy obecnosc "domowych duchow" - bo tak wlasnie
      je nazywam, nie jest efektem jakichs moich zaburzen. Patrzac na te wszytskie
      przypadki, moge jedynie stwierdzic, ze "duchy" przyciagane sa przez pewne
      emocje; byc moze tak bardzo boje sie samotnosci, ze wmawiam sobie obecnosc
      kogos starszego, dobrego, kto jest w stanie mnie pocieszyc. Nigdy jej nie
      widzialam - raczej oczami wyobrazni. Czasem jedynie udaje mi sie wychwycic cien
      ludzkiej postaci, stojacy w drzwiach prowadzacych do pokoju, lub siedzacy przy
      stole. Jedyne, co mnie dziwi, to to, ze wyglad owej kobiety widziany w
      wyobrazni, orientacyjny wiek [70-75 lat] odpowiada historii opowiedzianej przez
      sasiadke. Coz, moze rzeczywiscie miewam halucynacje od dziecka. A moze to
      prawda, i rzeczywiscie ktos tu jest.

      Co do duchow bliskich osob.. Niedawno zmarla sasiadka, mieszkajaca w kamienicy
      obok mojej Mamy. Bardzo nas lubila, ale jakos nigdy nie udalo sie poglebic
      naszych relacji. Jakis czas temu trafila do szpitala ze wzgledu na swoj wiek i
      fatalny stan zdrowia. W nocy moja Mama obudzila sie i zauwazyla postac siedzaca
      na fotelu, od ktorej bil cieply poblask. Poczula sie niezwykle dobrze, ale - na
      wszelki wypadek - zaczela odmawiac mantry buddyjskie, jakie poradzila jej moja
      znajoma buddystka, siedzac kiedys u nas w mieszkaniu i wysluchujac opowiesci o
      spotkaniach z duchami. Wtedy uslyszala mily, kobiecy glos, ktorego nie
      skojarzyla - Basiu. ja chcialam tu tylko chwilke posiedziec. Spij spokojnie.
      Mama zasnela, spalo jej sie rzeczywiscie bardzo dobrze - po czym rano dotarla
      do niej wiadomosc, ze sasiadka zmarla w szpitalu, w godzinie, o ktorej pojawila
      sie postac siedzaca w fotelu. [budzik, jakby ktos pytal, moja Mama ma
      praktycznie przed nosem.. jak sie budzi, widzi, ktora godzina :)] Aha.. na
      fotelu byl slad.. ktos rzeczywiscie tam siedzial.
      Rodzina mojej Mamy tez sie pojawia. Jej Mama, siostra oraz brat, ktorzy zmarli
      po sobie w krotkim czasie ok. 20 lat temu. Zwlaszcza wtedy, gdy ma sie stac cos
      bardzo zlego... Byli z nia tuz przed tym, jak dowiedziala sie o pierwszej
      zdradzie meza, byli tuz przed utrata pracy, byli tez wtedy, gdy jeszcze zadna z
      nas nie wiedziala, ze Tatus juz znalazl sobie nowa rodzine. Dawali jej rady.
      Mowili, ze nie moze sie poddac w najblizszym czasie ani pozniej. Jedyna osoba,
      jaka nie pojawia sie Mamie, jest jej ojciec - czyli Dziadek. Tylko ja go widuje
      czasem na ulicach, czsaem mi sie sni - i zawsze jest albo zmartwiony, albo zly -
      ze jego corka nie zdolala mu wybaczyc przed jego smiercia tego, co zrobil, i
      ze nadal musi cierpiec. Co ciekawe...
      • procesor Re: OPOWIESCI TROSZKE DZIWNE [re bedzie dluuugie] 21.01.03, 23:06
        Gość portalu: Kocura napisał(a):
        > Mowili, ze nie moze sie poddac w najblizszym czasie ani pozniej. Jedyna
        > osoba, jaka nie pojawia sie Mamie, jest jej ojciec - czyli Dziadek. Tylko ja
        > go widuje czasem na ulicach, czsaem mi sie sni - i zawsze jest albo
        > zmartwiony, albo zly - ze jego corka nie zdolala mu wybaczyc przed jego
        > smiercia tego, co zrobil, i ze nadal musi cierpiec. Co ciekawe...


        NO i co dalej?!
        Czemu mama jest taka nieugieta??
        • Gość: Kocura Re: OPOWIESCI TROSZKE DZIWNE [re bedzie dluuugie] IP: *.blich.krakow.pl / 192.168.0.* 22.01.03, 10:43
          ups. nie wyslal sie caly post... no wiec kontynuuje :)

          co ciekawe... ostatnio odnioslam wrazenie, ze Mama musi wreszcie mu wybaczyc. A
          czemu nie chce? Chyba po prostu czuje sie przez niego zanadto skrzywdzona... i
          chociaz Dziadek prosil ja o przebaczenie na lozu smierci [przeze mnie jako
          jedyna osobe, ktora przychodzila do niego w miare regularnie i nie bala sie
          zanadto widoku umierajacego starszego pana].. niestety. Do przebaczenia nie
          doszlo.. moze kiedys.
          A konczac: przejrzalam tego swojego posta.. i.. szkoda gadac :> w sumie dobrze,
          ze rzadko pisuje na to forum i pod innym nickiem.. :P
          I to nie jest tak, ze ciagle wydaje mi sie ze kogos wyczuwam, widze, kogos
          spotykam i jest to osoba zmarla; raczej dzieje sie to od czasu do czasu, ale
          rpzyjmuje to jako rzecz najzupelniej normalna pod sloncem :)
          POzdrawiam
          Kocura
          • Gość: zabusia Re: OPOWIESCI TROSZKE DZIWNE [re bedzie dluuugie] IP: *.bos.east.verizon.net 22.01.03, 20:11
            lubie ten watek - ciesze sie, ze znowu "ozyl"
            :-))
      • Gość: osa O zdarzeniu również niezwykłym IP: *.szczecin.sdi.tpnet.pl 22.01.03, 15:19

        Przechodziłam z moją sześcioletnią córką obok kolektury TOTO . Dziecko uparło
        się - jak nigdy wcześniej - aby wejść do środka. Stwierdziłam,że to na pewno
        jakiś znak, że powinnam zagrać i wygram. Weszłyśmy więc. W kolekturze okazało
        się, że jest jakaś kumulacja nagród i wygrana będzie bardzo wysoka. Na kupony
        wydałam całe 12 zł.
        No i .... nie wygrałam.
        A cóż w tym niezwykłego? Ano, że zagrałam w totka i to z takiego powodu.
        • procesor Re: O zdarzeniu również niezwykłym 22.01.03, 21:01
          Dziecko reklam się naogladało..
          Jak jest kumulacja to się reklamuja - a dzieci chłona to strasznie.
          Moja wczoraj przed snem znienacka "pij mleko, bedziesz.... duzy!"
          No - sens złapała!! ;)
          • Gość: julla Re: O zdarzeniu również niezwykłym IP: *.gliwice.sdi.tpnet.pl 22.01.03, 23:30
            A ja mieszkam w starym 80-letnim domu i w naszej kuchni urzęduje jakaś
            duszyczka.
            Co dziwne - tylko w kuchni. Czasem budzimy się nagle wszyscy w nocy, po czym
            słychać wyraźnie kroki- jak ktoś przechodzi przez kuchnię. Pies też się budzi i
            nasłuchuje, zdziwiony. Słychać, że duszyczka siedzi przy stole kuchennym, bo
            skrzypi krzesło. Kiedyś siedziałam bardzo późno w nocy w kuchni z robotą
            papierkową i wyraźnie słyszałam, że przyszła do mnie- zaczęły "strzelać" płytki
            na podłodze w kuchni, jakby chciała być usłyszana. Nie wiem dlaczego, ale nie
            boimy się naszego ducha. Mąż przed ślubem mieszkał sam w tym domu i mówił, że
            często kątem oka dostrzegal jakiś ruch w kuchni, gdy przechodził przez
            korytarz, wydawało mu się też kiedyś, ze ktoś się chowa za komodą. Czasem, gdy
            długo jest cisza w kuchni zastanawiamy się, gdzie sie podziewa duszyczka, ale
            zawsze jakiś czas po tym słychać- już przyszła!
            • procesor Re: O zdarzeniu również niezwykłym 22.01.03, 23:38
              Ponoc duchy w większości przyjazne sa. :)

              Wizje grozy zawdzięczamy autorom horrorów i innyhc takich. Ponoc to wszystko
              przez Amerykanów.. :))
              A jednak nie mam ochoty na spotkanie z duchem. Nerwowa jestem. :)
              Nawet horrorów nie oglądam.
              Ale Edgara A. jednak czytywałam. I kryminały lubie. Al eni te gdzi eautor
              epatuje opisami krwawych jatek. Brrr.
              No prosze jak warto czasem odświeżyć stary wątek, ilez przyjemności.
              Może jescze jakis wątek z przeszłości zacznie tu straszyc niebawem?

              A właśnie - wyobrazacie sobie ducha w sieci????
              • Gość: julla Re: O zdarzeniu również niezwykłym IP: *.gliwice.sdi.tpnet.pl 22.01.03, 23:46
                Duchy w sieci są całkiem możliwe i zupelnie realne.
                Skąd wiadomo ile postów przyszło z zaświatów?:)
                Siedzisz sobie spokojnie przed monitorem i nagle, nie wiadomo skąd, wyświetla
                ci się wiadomość... To przeciez sama magia!
    • Gość: puchatek Re: OPOWIESCI TROSZKE DZIWNE IP: proxy / 172.30.1.* 29.01.03, 09:08
      tak to bardzo dziwne,
      a najdziwniejsze jest, że człowiek kompletnie pijany
      wie, ze stracił przytomność dokładnie o 4.20 w nocy.
      Nawet zupełnie trzeźwy by tego nie wiedział.

      Ludzie troszkę zdrowego rozsądku,
      a zycie będzie prostsze dla Was i dla innych
      pozdr.
      • procesor Re: OPOWIESCI TROSZKE DZIWNE 29.01.03, 11:01
        Gość portalu: puchatek napisał(a):
        > tak to bardzo dziwne,
        > a najdziwniejsze jest, że człowiek kompletnie pijany
        > wie, ze stracił przytomność dokładnie o 4.20 w nocy.
        > Nawet zupełnie trzeźwy by tego nie wiedział.
        > Ludzie troszkę zdrowego rozsądku,
        > a zycie będzie prostsze dla Was i dla innych
        > pozdr.

        Puchatku czytaj uważniej!
        Godzina została podana przez osoby z którymi był - o ile dobrze pamietam było
        to wyjaśnione jakiemuś sceptykowi w któryms poscie.
        Są rzeczy o których.. :))
        • alfika cd :) 29.01.03, 13:48
          ...nie śniło się nawet puchatkom??? (jak mawiał szejk Spirre)
          • Gość: puchatek Re: cd :) IP: proxy / 172.30.1.* 30.01.03, 09:18
            a i tak nie wierzę w żadne takie...
            ale pozdrawiam
            p.
            • Gość: anita Re: cd :) IP: 195.205.42.* 30.01.03, 12:58
              Nikt Ci nie każe wierzyć.
              Ale jak miło poczytać...
        • mulinka Re: OPOWIESCI TROSZKE DZIWNE 17.04.03, 20:03
          przypomnialo mi sie tak apropos Wielkiej Nocy!
          Bylam w koszmarnym stanie, calkowicie zdolowana przez zycie.
          Kolezanka powiedziala mi, ze w kosciele na Starym Miescie jest postac Jezusa,
          ktoremu rosna wlosy i on spelnia zyczenia wypowiedziane w wielki piatek.
          Wtedy gotowa bylam uwierzyc we wszystko. "Tonacy brzytwy sie chwyta"
          Ulozylam sobie cala liste "prosb".
          Weszlam do kosciola. Krzyz z jezusem jest zaraz przy wejsciu, po lewej stronie.
          Kleknelam i zaczelam sie modlic - i wcale nie mowilam swoich prosc, jakbym je
          po prostu zapomniala.
          Zaczelam sie modlic o wiare. Prosilam : "ukaz mi swoja twarz"
          W pewnym momencie poczulam, ze ktos (doslownie) szarpie mnie za ramie (w koncu
          nie mamy w zwyczaju przeszkadzac komus w modlitwie!!). Kobieta probowala
          delikatnie, ale nie czulam, cala zatopiona w modlitwie.
          Gdy juz na nia spojrzalam, wreczyla mi obrazek - wizerunek Jezusa z calunu
          trydenckiego (!!!!)
          Odebralam to jako natychmiastowe spelnienie mej prosby.
          Wtedy wpadlam w jakis dziwny trans.
          Zobaczylam przed soba droge, ale ta droga zgodnie z zasadami perspektywy nie
          zwezala sie, a odwrotnie, robila coraz szersza, byla ....swietlista, wspaniala.
          .....
          i jak to wszystko wyjasnic?
          .....
          Wesolych Swiat!!!!
    • Gość: wyjadacz Re: OPOWIESCI TROSZKE DZIWNE IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.10.03, 02:55
      Myślę, że każdemu z nas zdarzają się rzeczy cudowne i niewyjaśnione.

      Mnie śnił się poród mojej żony. Okropny, męczący sen.
      Gdy obudziłem się o 6,30 odetchnąłem z ulgą.
      Wieczorem jechałem ze szwagrem do jego domku letniskowego, gdzie spędzaliśmy
      niedawno wakacje, aby zabrać resztę rzeczy do domu. Jego żona jeszcze tam
      została. Gdy przyjechaliśmy dostrzegliśmy dziwne miny osób. Ja już wiedziałem
      co się stało, gdy przypomniałem sobie poranny sen, szwagier zaniepokojony.
      Poród szwagierki był miesiąc przed czasem i odbywał się między 6,00 a 6,30.

      • mrrr Re: OPOWIESCI TROSZKE DZIWNE 12.10.03, 05:39
        MOja mama pojechała odwiedzic swojego chorego ojca do innego kraju. wrocila.
        Dwa dni pozniej szłam odwiedzic moją przjaciółkę w szpitalu, własnie urodziła.
        nagle, na schodach, poczułam, ze koniecznie musze do dziadka zadzwonic-
        natychmiast! MIalam przy sobie komorke, ale czy nmialam numer, nie pamietam. W
        kazdym razie mimo, ze uczucie bylo silne, zracjonalizowalam je, postanowilam,
        ze zadzwonie jak tylko wroce do domu.
        Jak sie domyslacie, dziadek o tamtej porze umarł. Znaleziono go tuz przy
        telefonie- szedl, zeby zadzwonic, nie zdązył.
        Czy gdybym zadzwonila, zązylabym go uslyszec? czy byloby to na chwile, zanim
        umarl? czy wczesniej podnioslby sie z krzesla?
        nigdy sie tego nie dowiem. ale nigdy juz nie zbagatelizuje takiego odczucia.

        • orvokki Re: OPOWIESCI TROSZKE DZIWNE 12.10.03, 13:54
          Mój dziadek był bardzo związany ze swoim młodszym o rok bratem - codziennie do
          siebie dzwonili, jeździli razem na wakacje i tak dalej. Mój dziadek umarł na
          serce, wkrótce potem wujek zachorował na raka, który nie nadawał się do
          operacji. Pewnej nocy mojej mamie przyśnił się dziadek, stojący na jakiejś
          łące. Za nim niewyraźnie majaczył ktoś jeszcze. Dziadek był w tym śnie bardzo
          szczęsliwy, uśmiechał się. Rano zadzwonił telefon z informacją, że wujek zmarł.
          Moja mama jest pewna, że dziadek się cieszył, że znowu będzie z bratem.

          Nieco innego kalibru: mieliśmy kiedyś strasznie fajną kotkę, znajdę. Była
          ulubienicą całej rodziny. Niestety zeszłego lata przeniosła się w krainę kocich
          łowów. Jakiś miesiąc po jej śmierci rodzice wyjechali na wakacje, a ja
          chodziłam do ich mieszkania podlewać kwiatki, wietrzyć etc. Za każdym razem,
          kiedy wchodziłam do ich mieszkania widziałam Kicię przebiegającą przez
          przedpokój, tak jak to zawsze robiła za życia gdy wracał ktoś z domowników.
          Kicia przestała się pojawiać odkąd rodzice mają drugiego kota. Może próbowała
          dać do zrozumienia, że ten dom potrzebuje kota.

          Co do opisywanych powyżej strasznych doświadczeń z przebudzeniem się, kiedy nie
          można się poruszać, występują trudności z oddychaniem etc - ktoś napisał że to
          choroba. To nie jest choroba, tylko całkiem normalne zjawisko (opis będzie
          trochę nieprecyzyjny, bo biologię to miałam dawno) w każdym razie chodzi o
          sprzężenie dwóch rzeczy: tego, że kiedy śpimy, mięśnie są bezwładne i tego, że
          każdej nocy u każdego człowieka występuje kilka razy bezdech. W takiej sytuacji
          stężenie czegoś tam we krwi rośnie, pobudza to receptor umieszczony zdaje się w
          tchawicy, człowiek wybudza się i zaczyna oddychać. Na ogół tych wybudzeń nie
          pamiętamy, chyba że z jakiegoś powodu przy wybudzeniu bezwład mięśni nie
          ustępuje od razu - wtedy właśnie są takie objawy jak opisane. Też mi się to
          kiedyś zdarzyło, nawiasem mówiąc chwilę wcześniej śniło mi się, że znowu dzwoni
          jeden mój były, który mnie prześladował i że z przerażenia nie mogę oddychać.

          A tak w ogóle to notorycznie zdarzają mi się przeczucia, które się kompletnie
          nie sprawdzają. Mam bardzo intensywne wrażenie, że stanie się coś złego, albo
          że nie powinnam gdzieś iść, idę, bo muszę i nic. Nie wiem, z czego to wynika,
          mój duchowy czujnik chyba jest rozregulowany. Nauczyłam się ignorować
          te "przeczucia".
    • barwy_jesieni Re: OPOWIESCI TROSZKE DZIWNE 13.05.05, 13:07
      up

      prezent dla Imagina vel Andrzeja
      • procesor Re: OPOWIESCI TROSZKE DZIWNE 13.05.05, 14:04
        Nie miałam pojęcia że to sie da odkopać!!

        Da sie dopisywac do zarchiwizowanych watków??
        • barwy_jesieni Re: OPOWIESCI TROSZKE DZIWNE 13.05.05, 14:08
          Problem polega na tym, że nie wszystkie zarchiwizowane wątki można reaktywować
          w takiej postaci.
          Mnie się udało ten ponownie uaktywnić.
          Niestety nie potrafiłam tego dokonać przy wątku dot. romantyzmu
          (romantyczności) w literaturze, znajdującego się gdzieś niżej.
    • psychopata.z.borderline opowieści z krypty:) 13.05.05, 13:15
      wykopywanie dinozaurów
    • psychopata.z.borderline jak sie dokopać do archiwum? 13.05.05, 14:11

      • weronika_nr1 Re: jak sie dokopać do archiwum? 13.05.05, 14:20
        wpisz w wyszukiwarkę interesujące Cię słowo,
        zaznacz odpowiednie forum
        i przypieczętuj to enterem
        • tamta_strona_marzen Re: jak sie dokopać do archiwum? 20.05.05, 10:53
          super watek, mam nadzieje ze odzyje:)dolaczam swoja historie
          To bylo w noc smierci papieza. Po powrocie z kosciola zapalilam na oknie
          swieczke, jak wiekszosc ludzi. Posiedzialam chwile i polozylam sie. Tuz przed
          zasnieciem odruchowo pomyslalam o papiezu, wyszeptalam pare slow modlitwy,
          czego nie robilam od lat, podobnie jak od lat nie bylam w kosciele... Obudzilam
          sie ok 5 nad ranem, zupelnie trzezwa, nie zaspana. Po ok minucie uslyszalam
          trzask dobiegajacy od strony okna. Potem drugi, trzeci. Podnioslam sie i w tym
          momencie buchnal plomien na wysokosc ok pol metra. Dobieglam i zdazylam stlumic
          ogien zanim zajela sie zaslona... To byla oczywiscie swieczka ktorej nie
          zgasilam.
          Czy to duch papieza ktorego wspomnialam przed snem, czy przypadek? Boje sie
          pomyslec co by bylo gdybym sie nie obudzila...
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka