Dodaj do ulubionych

Kolejny raz...

14.04.08, 07:23
Zostałam sama.Tym razem nie z mojego wyboru. Bo?"bo jestem dużo
dalej w życiu niż on(on 32 letni facet mieszka z rodzicami a ja
jestem na etapie kupowania M), bo on woli układać życie z kimś
równym tzn z dziewczyną ze średnim i też mieszkającą jeszcze z
rodzicami, bo nie wie czego sam chce) itd.
Po 2 dniach napisał mi smsa,że przeprasza za "rozchwiany nastrój" i
tęskni,że zmelanżuje się z kumplami bo chyba tego mu trzeba...Więc
mu odpisałam,że jeżeli stać go AŻ na smsowe przeprosiny to
faktycznie dobrze,że tak stało się.I tak nastąpiła obustronna cisza.
Bociany nadal mnie zachwycają, sobotnie ognisko w górach też...Co
nie zmienia faktu, że pewne plany legły w gruzach i trzeba nauczyć
się powrotów do pustego M bez perspektyw, że...
Także znowu po stronie samotności :(
Obserwuj wątek
    • solaris_38 Re: Kolejny raz... 14.04.08, 23:59
      a co to za rozkoszna perspektywa wracać go gościa który marudzi nie wiem czego
      chce
      nie wiele straciłaś

      znajdź kogoś kto będzie z tobą podziwiał bociany
      i jeszcze ci czymś zaimponuje
      • kimmie_baby Re: Kolejny raz... 16.04.08, 02:52
        wygląda na to, że on mógłby by tylko być meblem w tym mieszkaniu.
        chyba lepiej sprzęt czy jakiś inny mebel postawić.
    • lifeisaparadox Re: Kolejny raz... 15.04.08, 07:37
      Piroman milosnik bocianow jest ci po prostu pisany
    • mruff Re: Kolejny raz... 16.04.08, 07:39
      Nic nie jest takie proste
      Spotyka się 2 ludzi ze szczerymi i jasnymi intencjami na poważny
      związek i wychodzi klapa
      Bo dla niej równie ważne jest życie uczuciowe jak i realia życia
      A on z bólem zrozumiał,że w swojej ofercie ma tylko życie uczuciowe

      Czasami chciałabym nie myśleć tyle o życiu
      Ale życie we dwoje to nie tylko wsparcie i przytulanki
      Świadomość tego jest cenna i prawdopodobnie będzie owocna w
      przyszłości
      ale nie zmienia faktu, że na drugiego człowieka patrzy się przez
      wiele pryzmatów
      • leda16 Re: Kolejny raz... 21.04.08, 11:04
        A on z bólem zrozumiał,że w swojej ofercie ma tylko życie uczuciowe

        Nie pochlebiaj sobie. On nie jest też zdolny do głębokich, trwałych uczuć, skoro tak łatwo z Ciebie zrezygnował. Ot, bezbarwna miernota, leniwa i bez ambicji. Może i miał dobre intencje, ale nic więcej...
    • gapuchna Re: Kolejny raz... 17.04.08, 02:00
      Bardzo odważnym jesteś człowiekiem. Umiesz powiedzieć, na czym ci zależy.
      Przynajmniej przekonałaś się, na czym stoisz. I chyba to prawda - mężczyzna
      stojący niżej od dziewczyny, to coś nie tak. I nie o proste w sumie
      wykształcenie mi chodzi, ale o traktowanie życia i partnerki.
      • zlotyswit Re: Kolejny raz... 17.04.08, 08:23
        gapuchna napisała:

        > I chyba to prawda - mężczyzna
        > stojący niżej od dziewczyny, to coś nie tak. I nie o proste w sumie
        > wykształcenie mi chodzi, ale o traktowanie życia i partnerki.

        W drugą stronę też to działa.
        • mruff Re: Kolejny raz... 17.04.08, 09:55
          gapuchna napisała:

          > I chyba to prawda - mężczyzna
          > stojący niżej od dziewczyny, to coś nie tak. I nie o proste w
          sumie
          > wykształcenie mi chodzi, ale o traktowanie życia i partnerki.

          zlotyswit napisał:
          > W drugą stronę też to działa.

          Właśnie jest to coś czego mój mózg pojąć nie może
          Spotyka się kogoś kto pomimo słabości i różnic w zarobkach,
          wykształceniu itd daje szanse, mówi"dawaj, dawaj do góry" byś miał
          lepsze życie
          Ty i Twoje przyszłe stadko
          Szukasz pomysłów, pomagasz
          Pokazujesz swoją postawą,że można
          że z cieniasa możemy być kimś pod warunkiem że tego chcemy
          i ten ktoś odchodzi...
          Masakra jakaś :(
          • paco_lopez Re: Kolejny raz... 17.04.08, 11:01
            żadna maskara nie wytrzymał wyścigu szczurów. lepsze zycie = więcej
            kasy. to też pułapka.
            • mruff Re: Kolejny raz... 17.04.08, 11:08
              paco_lopez napisał:

              > żadna maskara nie wytrzymał wyścigu szczurów. lepsze zycie =
              więcej
              > kasy. to też pułapka.

              Jeżeli dorosłe życie, usamodzielnienie się(wyprowadzenie od rodziców)
              uważasz za wyścig szczurów, to nie mamy o czym dyskutować.
              • paco_lopez Re: Kolejny raz... 17.04.08, 14:21
                chodziło mi przede wszystkim o te szanse na skończenie z byciem
                cieniasem. na trzydziesto dwuletniego zawodnika nie zadziała
                motywująco. z reszta ja nie wiem jak to sie stało, ze nie zostałem
                cieniasem, chociaż wiem ze aby nie byc cieniasem trzeba mieć
                standard powrzechnie rozumiany jako 2+2 M i wakacje.
                • mruff Re: Kolejny raz... 17.04.08, 14:36
                  tak po prostu przyszło mi do głowy słowo cienias. Nie żeby komuś
                  ubliżyć
                  ale ktoś kto w wieku 32 lat mieszka z rodzicami, ojcem
                  pijakiem,bratem nierobem i też pijakiem
                  przez ostatnie 10 lat nie podniósł kwalifikacji,nawet nie zrobił
                  prawka by za 5,7,x lat zarabiać więcej niż 1400 netto

                  słowem ktoś kto nie zrobił NIC w kierunku samodzielności
                  jest...
                  ???
                  • dotyk_wiatru Re: Kolejny raz... 17.04.08, 14:52
                    Nieudacznik? <sorry>
          • jasminowo Re: Kolejny raz... 17.04.08, 11:52
            mruff napisała:

            > > Właśnie jest to coś czego mój mózg pojąć nie może
            > Spotyka się kogoś kto pomimo słabości i różnic w zarobkach,
            > wykształceniu itd daje szanse, mówi"dawaj, dawaj do góry" byś miał
            > lepsze życie
            > Ty i Twoje przyszłe stadko
            >
            A może nie o to chodzi? O ciągniecie za sobą? Lepsze w Twoich
            oczach...

            Szukasz pomysłów, pomagasz
            > Pokazujesz swoją postawą,że można
            > że z cieniasa możemy być kimś pod warunkiem że tego chcemy
            > i ten ktoś odchodzi...

            Nie każdy lubi to samo.Może mu dobrze być "cieniasem" (fuj, jak
            nieładnie). Nie wszyscy muszą być u góry. Nie akceptujesz takiego
            życia ale jemu ono pasuje. Ma prawo? Ma. I drogi się rozchodzą...
            Trzeba rozumieć, że każdy ma prawo do bycia nisko lub wysoko, bycia
            cieniasem lub nie. Nawet jeżeli my uważamy, że stać tego kogoś na
            więcej.
          • tacx Re: Kolejny raz... 21.04.08, 13:18
            >kto pomimo słabości i różnic w zarobkach,
            > wykształceniu itd daje szanse

            no wiesz... jak podeszlś do tego na zasadzie "dam Ci szansę" to może lepiej było
            w ogóle tego nie zaczynać. Wychodzę z załozenia ze jak na kimś mi zależy to nie
            myśle o dawaniu szans, zamysłach, rozmysłach tylko coś jest albo tego nie ma i
            status majatkowy, społeczny itd nie ma tu żadnego znaczenia. jeśli coś mi się w
            kimś nie podoba to nie zawracam mu gitary ... i tyle.
            W sumie to rozumiem tego gościa. A właściwie to moze mało rozumiem ale
            przypuszczam ze ma zwichrowana osobowosć. Nie chodzi tu o to że mieszka z
            rodziną czy nie jest samodzielny. Tylko o to że zdaje wychował się w
            specyficznej atmosferze i sam jest taki jak tato czy kogo on tam ma wokół
            siebie. Trfiłaś na taki egzeplarz który do Ciebie nie pasuje po prostu - i tyle.
            Żaden facet w wieku 32 lat nie potrzebuje matki. A jesli potrzebuje to tylko tak
            mu się wydaje i bardzo z tym cierpi. Sam mam problemy. kiedyś wydawało mi się ze
            jestem dorosły i wiem czego chcę. Zdaje się to była zona, rodzina, dobra praca -
            na tyle ile pamiętam. przynajmniej wierzyłem w to co robiłem, studia i fogle. I
            było super- jakiś tam był związek który wg mnie rokował na coś więcej niż
            łozkowe ekscesy i wieczory, kupa znajomych, bogate zycie towarzyskie... no i
            własnie. Wydarzyło się parę takich rzeczy ze przewróciło mi life zupełnie na
            drugą stronę. nic się od kilku lat nie uklada, brak motywacji do czegokolwiek,
            paskudna choroba powoli wytrawia mnie z ludzkich odruchów a najbardziej z tzw
            radości zycia że o normalnym funkcjonowaniu w społeczeństwie nie wspomnę.
            Oczywiscie zwiazek się rozpadł a ja wpadłem w stan dosc niewesoły . Z przyjaciół
            ostał się moze jeden. jedyne co mam to rodzinę właśnie - blizszą i dalszą choc i
            tak juz każdy zyje własnymi problemami.
            i co mam robić? Załamać sie? Niczego to nie zmieni niestety wiec wychodze z
            załozenia ze życie jest jakie jest i nie zawracam nikomu tereaz gitary amorami
            czy czymś podobnym. jestem juz inny po prostu i ciężko komuś wytrzymać ze mną i
            mnie z kimś kto nie przeszedł tego samego co ja. Nie wiem... moze kiedys ktoś
            bedzie a może nie. generalnie jakbym miał tylko takie problemy...

            Pozdro
        • gapuchna Re: Kolejny raz... 19.04.08, 17:06
          Ja poznałam raczej sytuację jakiej doświadczyła Mruffka. Ale że działa na tę i
          na tę, to ja wiem dobrze.
    • ewik35 Re: Kolejny raz... 17.04.08, 11:24
      A ja.... zawsze byłam zaradna i ambitna (wyścig szczurow... coś w
      tym stylu.....ale głębiej rozumiany niż kasa...). Ładna,
      wykształcona.... wesoła, otwarta (to też sprzyja w wyścigu
      szczurów)... Faceta partnera o podobnych dążeniach bylo trudno..
      znaleść, oj trudno.....Ciepłe kluchy odpadały, bo po prostu nie
      pociągały... w kontraście do ludzi, którzy mnie otaczali w pracy.
      I to naprawdę nie chodzi o ludzi nastawionych pusto na kasę i nic
      poza tym... przeciwnie... to ludzie, którzy zarabiali olbrzymią
      kasę.. niejako w efekcie ubocznym do swojego dążenia do
      doskonałości. Ci ludzie przy okazji chowali kilkoro dzieci, mieli
      niepełnosprawną małżonkę, głębokie więzi międzyludzkie.... Oni byli
      wielcy pod wieloma względami....
      Spotkałam jednego mężczyznę - wielką miłość, wzajemną. Na koniec się
      wypaliła... poróżniło nas kilka spraw.
      Teraz mam 40 lat (mieszkania, samochody itp itd), dwójke pięknych
      dzieci, które chowam sama, i na które zdecydowałam się późno...
      niejako z rozsadku, choć wierzyłam, że ich tata... dojrzeje do roli
      (ale nie dojrzał w wieku 44 lat...jest w wyścigu szczurów.. ale w
      tym złym pojęciu).....
      Moje dzieci stanowią najwiekszy sens w moim życiu.
      A teraz stoję przed wyborem: dalej sama, czy z facetem, który sobie
      odpuścił wyścig, żyje na ludzie... Ja dale biegnę... bo tak chcę, bo
      widzę w tym wartość.. bo chce się doskonalić..... On... woli życie
      na ludzie..... Czy mamy przyszłość. NIE WIEM. ALe w wieku 40 lat
      inaczej się juz patrzy.
      • jasminowo Re: Kolejny raz... 17.04.08, 11:54
        ewik35 napisała:

        ALe w wieku 40 lat
        > inaczej się juz patrzy.

        Inaczej czyli jak? Łatwiej o kompromisy? Czy rezygnację z czegoś co
        do tej pory było ważne?
        • ewik35 Re: Kolejny raz... 17.04.08, 12:01
          Nadal tak samo trudno o kompromisy..(to chyba leży w charakterze).
          może łatwiej o reygnację, z tego co ważne, bo perespektywa czasowa
          bycia razem czy wogóle życia się skraca.... i bardziej liczy się...
          wogóle obecność drugiej osoby.... osoby "nietoksycznej"...
          normalnej, ciepłej
      • leda16 Re: Kolejny raz... 21.04.08, 11:00
        dalej sama, czy z facetem, który sobie
        > odpuścił wyścig, żyje na ludzie... Ja dale biegnę...bo tak chcę,


        Jeżeli rzeczywiście jesteś tak forsiasta, to z kupnem UTRZYMANKA, w żadnym wieku nie powinnaś mieć najmniejszych kłopotów ;).


        On... woli życie
        > na ludzie..... Czy mamy przyszłość. NIE WIEM.


        W europejskiej, zwłaszcza tradycyjnej polskiej mentalności, rola utrzymanka jest przypisywana facetom całkowicie wyzutym z honoru i godności własnej. Moim zdaniem, 40-to letnia kobieta powinna WIEDZIEĆ jaki wpływ wywrze leniwy, pozbawiony ambicji bawidamek na morale jej dzieci. I głęboko się zastanowić, czy warto sprawiać im tatusia o mentalności żigolaka? A nuż będą chciały w przyszłości realizować jego bezproblemowy styl życia na cudzy koszt?


    • dotyk_wiatru Re: Kolejny raz... 17.04.08, 13:47
      Mruff lepsze puste M z perspektywą, że któregoś dnia zamieszka tam z
      Tobą ktoś kto będzie dla Ciebie tym jedynym...niż M z człowiekiem,
      który Tobie nie odpowiada...pod wieloma względami...Skoro dla Niego
      przeszkodą jest, że jesteś zaradna i masz lepsze wykształcenie
      to...nie żałuj...Może kiedyś będzie żałował, ale będzie już za
      późoo...
    • mruff Re: bez względu na wszystko 17.04.08, 15:14
      czy to cienias, czy tam kto...chciałam mu pomóc, nie zraziłam się
      tym wszystkim.Możecie śmiać się ze mnie,że głupia i naiwna
      ale zawsze wierzyłam w ludzi
      sama wiele wywalczyłam,wiem,że to kwestia samozaparacia i szczęścia
      ale postawiłam na fakty-jego fakty,postępy,choćby małe
      które nie zdążyły pojawić się bo zrezygnował


      • dotyk_wiatru Re: bez względu na wszystko 17.04.08, 21:56
        Co to znaczy 'zrezygnował' w tym wypadku?

      • mruff Re: bez względu na wszystko 18.04.08, 06:59
        zrezygnował=zrezygnował ze znajomości ze mną, skończył związek

        Nie nagabywałam go na M. Nie ma ani oszczędności ani wystarczających
        zarobków na kredyt.
        • dotyk_wiatru Re: bez względu na wszystko 18.04.08, 07:10
          Czyli dosłownie zrezygnował...
          Nie wiem czy powinnaś tego żałować...
          Chyba nie...chociaż to boli...
      • chinsk.i.smok Re: bez względu na wszystko 18.04.08, 13:06
        mruff,
        tak zapytam z głupia frant - czy to nie było tak, że wspierałaś tego
        faceta, bo sama potrzebujesz wsparcia? Wiesz - taki głupi mechanizm
        udowadniania sobie, że jednak jestem silna, niezależna i
        opiekuńcza....
        Tymczasem sama tego oczekujesz od związku, co?
        Może mnie intuicja zawodzi, ale tak mi tu pachnie....
        • mruff Re: Smoku 18.04.08, 13:21
          Wspierałam go bo chciałam,żeby coś osiągnął mając nadzieję,że te
          jego osiągnięcia przełożą na nasze wspólne dobro.
          No pewnie,że potrzebuję wsparcia!No pewnie,że tego oczekuję od
          związku:)
      • 13monique_n Re: bez względu na wszystko 18.04.08, 13:08
        Nie będę oryginalna, kiedy powtórzę - lepiej, że teraz zrezygnował.
        Jeśli nie potrafił podjąć wspólnie z Tobą działań i wykorzystać
        mozliwości do wspólnego zbudowania czegoś trwałego, w czym oboje
        bedziecie się dobrze czuli. Skąd będziecie mogli wyruszac razem czy
        na na łazęgi po górach, czy co by tam jemu pasowało - to nie żałuj.
        Jeśli on w wieku 32 lat nie jest na to gotowy, to już nigdy nie
        będzie. A każda cierpliwość kiedyś się kończy, szczególnie wobec
        braku postępów. Twoja też. Trzymaj się. Twoje M to Twój azyl, do
        którego zaprosisz kogoś właściwego.
    • zlotyswit Re: Kolejny raz... 17.04.08, 21:39
      Pewnie nagabywałaś go na wspólne M i się biedak przestraszył.
    • spinline Re: a czy to takie dziwne? 19.04.08, 18:54
      Kto moze wytrzymac z falszywa napastliwa baba? do tego
      bezgranicznie durna!
      • mruff Re: a czy to takie dziwne? 21.04.08, 09:31
        spinline napisała:

        > Kto moze wytrzymac z falszywa napastliwa baba? do tego
        > bezgranicznie durna!
        Spinline jestem pod wielkim wrażeniem, że postanowiłaś w moim wątku
        dodać swoje kilka gorszy...
        Powala mnie poziom Twoich wypowiedzi.
        • mruff Re: miałam wizytę 21.04.08, 09:55
          Przyjechał do mnie w piątek zwrócić moje rzeczy
          Pogadaliśmy
          Siedział przede mną "dorosły" facet
          Zagubiony,przygnebiony i mówił
          NIE WIEM CZEGO CHCĘ w mnogim wydaniu

          On jeszcze potrzebuje matki a ja nie chcę nią być
          Boję się,że okaże się iż każdy facet tak naprawdę potrzebuje matki...

          Wieczór miałam smutny ale w sobotę poszłam w góry i trochę emocji
          zostawiłam na szlaku




          • gapuchna Re: miałam wizytę 21.04.08, 13:04
            Wiesz, jestem podobna do twojego byłego chłopaka. Zero zaradności
            życiowej, duże, stare dziecko. Ale gdybym miała kogokolwiek, kto
            mnie kocha i wspiera, to......! I takiej własnie postawy u tego
            człowieka nie potrafię zozumieć. Jednym los daje możność spotkania
            ludzi odpowiednich, którzy są gotowi pomagać. Innym - którzy
            potrzebują - już nie. Ech...
    • mruff Re: Kolejny raz... 21.04.08, 13:41
      Jeżeli ktoś pracuje i zarabia tzn.,że nie jest utrzymankiem.
      Jeżeli ktoś kończy związek to wcale nie oznacza,że nie jest zdolny
      do uczuć wyższych.Oznacza to tyle, że nie chce budować niczego ze
      mną. Proste.


      • mruff Re: poza tym 21.04.08, 14:07
        on do mnie codziennie smsuje w stylu jak tam dzień, gdzie polazłaś w
        góry.Nie odbieram tego jako zabawy emocjonalnej ani nadziei.Wydaje
        mi się,że boi się urwania kontaktu ze mną.
        W piątek nagadałam mu tak jakbym nagadała 32 letniemu bratu dla
        którego chciałabym dobrze a który nie zrobił ze swoim życiem nic
        przez ostatnie 10 lat. Czyli dosadna prawda ale nie gnojąca i
        zachęcanie do samodzielności pełnej.
        • gapuchna Re: poza tym 21.04.08, 14:26
          To może zatnij zęby i poświęć się. Z dugiej strony masz od niego:
          uczuia, życzliwość, oparcie emojonalne, bliskość drugiej osoby. To
          wcale nie jest mało. Jest takie chińskie chyba przysłowie, bardziej
          tyczy uczuć, ale można przenieść i na inne wymiary. Otóż, w miłości
          jedno jedzie na wózku, a drugie ten wózek ciągnie.
          Może osiągacie partnestwo tylko w wymiarze psychicznym, to po prostu
          spróbuj przejąć dominaję w innyh dziedzinach życia. Nie musisz
          ustawiać tego od razu na pozycji: mamuska i synek. Zesztą nie wiem,
          rady dawać jest najłatwiej. W dodatku jak się nie zna całości
          sytuacji.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka