Dodaj do ulubionych

czarnowidztwo pełną parą :(((

21.09.03, 16:52
Wkrotce jade na rok za granice na stypendium. Mimo to zamiast radosci jedynie chodze i marudze ze sobie nie poradze. Boje sie, ze strace przez to sympatie najblizszych i mojego chlopaka, ktory stara sie robic co moze aby zmobilizowac mnie do optymizmu,jakiejs wiary w siebie pokazujac mi jak wiele udalo mi sie dokonac. Tylko ze ja potrafie prawie caly dzien beczec,a oprocz tego panicznie boje sie ze moglabym go stracic a naprawde wspaniale nam sie uklada...
Co w takim razie zrobic,aby jakos uwierzyc,ze to wszystko ma sens a moj wyjazd przy odrobinie wiary w nas samych nie zniszczy naszych relacji?? Bo ja niestety widze wszystko tylko w czarnych barwach, co byc moze poteguja jeszcze leki tj, myolastan czy baclofen ktore czasem zazywam ze wzgledu na klopoty z kregoslupem..
Z gory dzieki za jakas odpowiedz!!
Obserwuj wątek
    • abere8 Re: czarnowidztwo pełną parą :((( 22.09.03, 11:50
      Na poczatku moje gratulacje - tak malo osob z Polski jezdzi na stypendia. Nawet
      jesli bedzie Ci ciezko, nie przejmuj sie. Pomysl, ile tym wyjazdem zyskasz -
      podszkolisz jezyk (ktory?), poznasz ciekawych ludzi, inne podejscie do studenta
      itp.

      A co do chlopaka, to w dzisiejszych czasach zwiazki na odleglosc to naprawde
      nie problem. Juz nie mowie o codziennych mailach, jest przeciez jeszcze Gadu-
      Gadu i inne takie. Mowie z doswiadczenia - przez 4 lata bylam w takim zwiazku.
      Moj chlopak, Amerykanin, mieszkal w Polsce przez prawie rok, a potem wrocil do
      Stanow, ale nawet wtedy, jak byl w Polsce, ja studiowalam w Warszawie, a on
      mieszkal kolo Krakowa. Po jego wyjezdzie widywalismy sie rzadko, ale dzieki
      Internetowi bylismy ze wszystkim na biezaco. No i co? No i teraz jestesmy
      malzenstwem :-)

      Powodzenia i always look on the bright side of life!

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka