inka323f
24.07.08, 22:51
Mam problem i nie wiem, jak go rozwiazac. Jestem w stalym zwiazku z obecnym facetem od ponad 1,5 roku. Obydwoje czujemy, ze chcemy spedzic ze soba zycie (tak, wiem, brzmi gornolotnie). Mieszkamy razem. On jest super facetem (ze swieca szukac), ale podejmowanie decyzji zajmuje mu duzo czasu (zwlaszcza zyciowych). Ja mam 32, on 34 lata. Mieszkamy w UK, ale wiekszosc moich znajomych / przyjaciolek zostala w PL. I tu sie zaczyna problem, bo one wszystkie juz pozakladaly rodziny, rosna im dzieci i nie beda za 10 lat matkami 7 latkow, tylko nastolatkow.
Z kolei znajomi mojego faceta zaczeli sie hurtowo pobierac i mam wrazenie, ze cos mnie omija.... ze jak nie zaloze teraz rodziny, to potem bedzie za pozno. Ta mysl jest tak natretna, ze nie pozwala mi sie cieszyc, tym co mam. Nie wiem, czy to hormony, czy cos z glowa... Denerwuje mnie, ze tak sie zachowuje. Z reguly jestem sobie w stanie wszystko racjonalnie wytlumaczyc i znalezc wyjscie z sytuacji (wszelakich: krytycznych, podbramkowych, etc.), ale nie w tym przypadku.
Ma ktos moze jakies konstruktywne pomysly???