martoewo
22.08.08, 09:04
witam wszystkich jestem nowa.. choć czytuje was od dawna..
długo sie wahałam ale musze jednak wyrzucic to z siebie, i poszukać opini
i wsparcia na forum.
jestem rozwódka z 6 letnim dzieckiem..od pół roku temu spotkałam i
kilka tygodni póżniej zamieszkałam z nowo poznanym człowiekiem.
poczatkowo wszystko było wspaniale... on twierdzil ze zakochał sie
od razu..i z dnia na dzień jego uczucie rośnie... " ja samotna matka
bardzo zaradna i samodzielna samowystarczalna... jedynie głodna
uczuc drugiego człowieka...po 2 miesiącach znajomości .. milcząc
przystałam aby on sie do mnie wprowadził, (wczsniej mieszkał w
nieciekawych warunkach z bratem i rodzicami.decyzje o wspólnym
mieszkaniu podjol on .. oświadczając że przemyslał sprawe i ż e tak
bedzie dla nas i dziecka najlepiej. rozpanoszył sie w
domu..przejmując częśc obowiązków...( a raczej tylko gotowanie ...on
czuje sie panem kuchni ..od niego zależy co i jak i kiedy jemy...
od sporządza posiłki z namarszczeniem nie wolno sie wowczas do
niego odzywac i miec jakichkoolwiek sugestii...bo warczy..rzuca
naczyniami.. i jedzeniem...trzaska drzwiami ...wychodzi i za chwile
wraca aby przez reszte dnia mówić truc o tym, jak ja go nie
rozumiem..
je bb dużo... i nam każe dużo jesc.. gdy odmawiamy ...sytuacja jak
wyżej. Moje dziecko ma ulubiona potrawy i smaki... które z czasem
sie zmieniaja ... obecnie . zapytane ..cały czas mówi o
budyniu....je rownież inne rzeczy ale budyń jest dla niego ważny i
kakao( rano i wieczorem)
moj facet wydał walke budyniowi i kakao///( twierdząc że kakao z
mlekiem zamiast herbaty doprowadzi do anemi????????)
każe dziecko... za to że nie chce bułki czy parówki..i mowi o
budyniu...wiem ż e czasem płacząc głodne szło spac( jak byłam w pracy).
jak on gotuje .. czasem prosi mnie o rade, czy dobrze doprawione...
ja mówie swoje sugestie ..np uważam ż e za mało soli...a wówczas on
wpada w szał.
kanapki na kolacje potrafi robic 40min!!... gdzie ja i dziecko
czekamy głodni(on nie pozwala sobie pomóc..ani nie pozwala abyśmy
sami robili jedzenia .a było by o wiele szybciej)jak kiedys w
kuchni ugryzłam gotowa kanapke w trakcje gdy on jeszcze robil
inne... WYRZUCIł WSZYSTKO DO śMIECI!!! przez chwile wrzeszcząc jak
opętany.
doszło do tego ż e wspólne posilki stały sie tak stresujace ze nie
do zniesienia!!! mały boi sie jeśc przy nim.. i boi sie
powiedziec ż e mu cos nie spakuje albo z e nie lubi cebuli...
siedzi przy stole i milczy...wówczas partner tez głośno i kąśliwie
pokazuje swa dezaprobate.
rozmawiam juz z partnerem ż e to powinno sie zmienic że my
jesteśmy wazniejsi od przystrojenia kanapek...i że kazdy ma inne
smaki i możliwosci na jedzenie. np. wczoraj mały zjadł z nami obiad
zjadl 1/3 swojej porcji .. wypil kompot i podziekował.. widocznie
na tyle miał tylko ochote..partner jednak do końca dnia .. karał go
tekstem.. nie dostaniesz ciastka.... nie mozesz sie isc bawić..
nie dostaniesz pilki.. nie dam ci tego....BO NIE ZJADłES OBIADU.
Boje sie ż e mały wogóle przestanie jesc.
od kilku miesiecy ja przytyłam 8 kg!!! on ma wielki brzuch...35
letni człowiek z trudem wiąze buty.
co raz częsciej odmawiam jedzenia i robie sama sobie potrawy...i
dziecku... jesteśmy szkalowani....ale tak byc dłuzej nie moze..
wymusiłam od niego aby od wrzesnia zmienił tryb życia..i jedzenia
..obiecał ż e przejdzie na diete...kwaśniewskiego czyli duuuużo i
tłusto...o boże aż sie boje.
to jest jeden z lżejszych watków ,który nurtuje mnie u tego
faceta...jak sie pozbieram...to opisze inne..ciekawa jestem waszych
opini...
stoje na rozdrożu... zastanawiam sie czy mój wybór.. był
słuszny...tak dobrze mi było.. samej...ten partner to tyle stresu i
kłopotów....ale z drugiej strony jest jaieś uczucie.. mam szanse na
dom, rodzine , dziecko ma drugiego rodzicaopiekuna.. ale czy warto z a
wszelką cene?