Dodaj do ulubionych

żarcie nas poróżni?

22.08.08, 09:04
witam wszystkich jestem nowa.. choć czytuje was od dawna..
długo sie wahałam ale musze jednak wyrzucic to z siebie, i poszukać opini
i wsparcia na forum.
jestem rozwódka z 6 letnim dzieckiem..od pół roku temu spotkałam i
kilka tygodni póżniej zamieszkałam z nowo poznanym człowiekiem.
poczatkowo wszystko było wspaniale... on twierdzil ze zakochał sie
od razu..i z dnia na dzień jego uczucie rośnie... " ja samotna matka
bardzo zaradna i samodzielna samowystarczalna... jedynie głodna
uczuc drugiego człowieka...po 2 miesiącach znajomości .. milcząc
przystałam aby on sie do mnie wprowadził, (wczsniej mieszkał w
nieciekawych warunkach z bratem i rodzicami.decyzje o wspólnym
mieszkaniu podjol on .. oświadczając że przemyslał sprawe i ż e tak
bedzie dla nas i dziecka najlepiej. rozpanoszył sie w
domu..przejmując częśc obowiązków...( a raczej tylko gotowanie ...on
czuje sie panem kuchni ..od niego zależy co i jak i kiedy jemy...
od sporządza posiłki z namarszczeniem nie wolno sie wowczas do
niego odzywac i miec jakichkoolwiek sugestii...bo warczy..rzuca
naczyniami.. i jedzeniem...trzaska drzwiami ...wychodzi i za chwile
wraca aby przez reszte dnia mówić truc o tym, jak ja go nie
rozumiem..
je bb dużo... i nam każe dużo jesc.. gdy odmawiamy ...sytuacja jak
wyżej. Moje dziecko ma ulubiona potrawy i smaki... które z czasem
sie zmieniaja ... obecnie . zapytane ..cały czas mówi o
budyniu....je rownież inne rzeczy ale budyń jest dla niego ważny i
kakao( rano i wieczorem)
moj facet wydał walke budyniowi i kakao///( twierdząc że kakao z
mlekiem zamiast herbaty doprowadzi do anemi????????)
każe dziecko... za to że nie chce bułki czy parówki..i mowi o
budyniu...wiem ż e czasem płacząc głodne szło spac( jak byłam w pracy).
jak on gotuje .. czasem prosi mnie o rade, czy dobrze doprawione...
ja mówie swoje sugestie ..np uważam ż e za mało soli...a wówczas on
wpada w szał.
kanapki na kolacje potrafi robic 40min!!... gdzie ja i dziecko
czekamy głodni(on nie pozwala sobie pomóc..ani nie pozwala abyśmy
sami robili jedzenia .a było by o wiele szybciej)jak kiedys w
kuchni ugryzłam gotowa kanapke w trakcje gdy on jeszcze robil
inne... WYRZUCIł WSZYSTKO DO śMIECI!!! przez chwile wrzeszcząc jak
opętany.
doszło do tego ż e wspólne posilki stały sie tak stresujace ze nie
do zniesienia!!! mały boi sie jeśc przy nim.. i boi sie
powiedziec ż e mu cos nie spakuje albo z e nie lubi cebuli...
siedzi przy stole i milczy...wówczas partner tez głośno i kąśliwie
pokazuje swa dezaprobate.
rozmawiam juz z partnerem ż e to powinno sie zmienic że my
jesteśmy wazniejsi od przystrojenia kanapek...i że kazdy ma inne
smaki i możliwosci na jedzenie. np. wczoraj mały zjadł z nami obiad
zjadl 1/3 swojej porcji .. wypil kompot i podziekował.. widocznie
na tyle miał tylko ochote..partner jednak do końca dnia .. karał go
tekstem.. nie dostaniesz ciastka.... nie mozesz sie isc bawić..
nie dostaniesz pilki.. nie dam ci tego....BO NIE ZJADłES OBIADU.
Boje sie ż e mały wogóle przestanie jesc.
od kilku miesiecy ja przytyłam 8 kg!!! on ma wielki brzuch...35
letni człowiek z trudem wiąze buty.
co raz częsciej odmawiam jedzenia i robie sama sobie potrawy...i
dziecku... jesteśmy szkalowani....ale tak byc dłuzej nie moze..
wymusiłam od niego aby od wrzesnia zmienił tryb życia..i jedzenia
..obiecał ż e przejdzie na diete...kwaśniewskiego czyli duuuużo i
tłusto...o boże aż sie boje.
to jest jeden z lżejszych watków ,który nurtuje mnie u tego
faceta...jak sie pozbieram...to opisze inne..ciekawa jestem waszych
opini...
stoje na rozdrożu... zastanawiam sie czy mój wybór.. był
słuszny...tak dobrze mi było.. samej...ten partner to tyle stresu i
kłopotów....ale z drugiej strony jest jaieś uczucie.. mam szanse na
dom, rodzine , dziecko ma drugiego rodzicaopiekuna.. ale czy warto z a
wszelką cene?


Obserwuj wątek
    • hermina5 Re: żarcie nas poróżni? 22.08.08, 09:08
      Ale dziwny post...

      Ja sięgeneralnie nei znam, ale skoro i Tobie i dzieciakowi to nei
      pasuje, to tzreba coś zmienić . Wokól jedzenia i karmienia jak
      kaczka nei moze koncentrować sie całe zycie, są fajniejsze sprawy. :)

      Szczerze mówiac skoro on jest taki gruby i ciebie utuczył, to
      przychodiz mi do głowy jedno - znajdzcie sobie cos , co łaczy, a nie
      jest zwiazane z jedzeniem. Chodzcie razem na basen, siłwnię,
      fitness, spacwery, rower - wtedy przestanie ciągle o tym zarciu
      myslec.
      • martoewo całe życie byłam aktywna 22.08.08, 09:15
        a jego sport to oglądanie tv!!!
        choc poł roku temu zapewnial mnie o swojej aktywnosci i zamiłowaniu
        do roweru rolek łyżew.. tak sie skalada ze i ja to lubie ale
        partner od kilku miesięcy jedzie do rodziców po rower... a jak ja
        jade rowerem do parku z dzieckiem ..to po powrocie ..musze liczyc sie
        z naburbuszona mina i pretensjami" ja nigdy bym cie nie zostawił...
        skoro nie mam roweru....to POWINNIśCIE COś WYMYSLEć ABY SPEDZIć CZAS
        Z E MNA np wybierając fajny film w tv
        o siłowni nie ma mowy....bo on chyba ma kompleksy i jego stopa nie
        postanie w siłowni..nie umie wytłumaczyc dla czego..
        oglądałam kiedys taki film gdzie faceci tuczą swoje panie aby je
        unieruchomic i mieć na własnośc!!!tego sie boje to jedzenie to chyba
        szczyt wieeelkiej góry lodowej..... ale od czegoś musiałam zacząć
        • hermina5 Re: całe życie byłam aktywna 22.08.08, 09:21
          Słuchaj , napisałaś cos takiego powyzej - ze to zarcie to tylko
          czubek góry lodowej, ze jest to " jakieś " uczucie i, ze masz
          drugioego opiekuna dla dziecka.

          tylko z drugiej strony popatrz jaki to opiekun - twoje dziecko przez
          niego płacze! Dla mnie to wydląda jak wymuszacz , który teraz
          własnei walczy o władze - o to, jak bedziecie zyc - jak mu oddasz
          wszystko, to po tobie.


          A co do tego:

          to POWINNIśCIE COś WYMYSLEć ABY SPEDZIć CZA
          > S
          > Z E MNA np wybierając fajny film w tv


          On tez powinien zrozumieć, z edziecko w tym domu to nei on, ale twój
          dzieciak i on potzrebuje ruchu i powietrza, a nie TV. Mam wrazenie,
          ze wziełaś sobie na głowę dorosłe, otyłe dziecko i patrzysz na nie
          jak na partnera, którym nie jest... Albo z nim porozmawiaj powaznie,
          albo cienko to widze . Jak na razie to widze narazie z twoich
          postów kompletne ograniczanie czyjegoś zycia i narzucanie własnych
          pomysłow , a nei partnerstwo.

          Ja jestem wegetarianką - czy myslisz, ze zaczełabym jesc mieso, bo
          facet by mi je produkował n sniadanie, obiad i kolację?
          • zmienilamnicka Re: całe życie byłam aktywna 22.08.08, 09:59
            hermina5 napisała:

            > Mam wrazenie,
            > ze wziełaś sobie na głowę dorosłe, otyłe dziecko i patrzysz na nie
            > jak na partnera, którym nie jest...


            dokładnie, w domu rozpanoszył się utyty rozkapryszony niedojrzały bachor który
            chce swojej chorej psychice podporządkować resztę lokatorów... najgorsze jednak
            to, że właścicielka domu pozwala mu się w nim panoszyć! i matka dziecka pozwala
            temu obcemu wyrośniętemu bachorowi gnoić swoje dziecko...
        • malakas Re: całe życie byłam aktywna 22.08.08, 09:51
          Ten film był o tzw. wypasaczach. Ale oni nie tuczyli partnerek, żeby
          mieć je na własność, tylko żeby sprzedawać do filmów porno.
          Co to znaczy "wprowadził się"? A Ty gdzie byłaś, na wczasach?
          Zresztą teraz to juz nieważne. Spakuj mu walizki i zaśpiewaj "Żegnaj
          kotku"
          • martoewo napisałam 22.08.08, 10:06
            ż e milcząc wyraziłam aprobate!!
            > Co to znaczy "wprowadził się"? A Ty gdzie byłaś, na wczasach?
            > Zresztą teraz to juz nieważne. Spakuj mu walizki i zaśpiewaj "Żegnaj
            > kotku"


            raczej kręcenie filmów porno dla wypasaczy to działalnosc uboczna i co
            niektórych gosci... oni tee kobiety kochali z całego serca i
            wierzyli z e jak sie nie rusza to beda ich na wiecznosc..
            konsekwencje nie wazne!!
        • od_teraz Re: całe życie byłam aktywna 22.08.08, 14:38
          Mysle, ze cos z twoim facetem jest nie tak. Niestety. Zastanawiam sie co dorosly
          35 letni facet robil mieszkajac z rodzicami jeszcze kilka miesiecy temu? Wiesz,
          ludzie czesto urozmaicaja siebie np. ja kiedys zeby wydac sie atrakcyjniejsza
          powiedzialam, ze codziennie biegam hehehe. Potem zycie to zweryfikowalo kiedy
          moj byly zaplanowal nam bardzo aktywny wypoczynek a ja padłam w przedbiegach
          :)))) Takze mysle, ze on rowniez wymyslal, ze lubi rower, łyżwy itd. ale to
          moglas łatwo zweryfikowac - spojrzec na jego wage i ciało. Obawiam sie, ze ten
          czlowiek nie ma w swoim zyciu nic wiecej poza pasja jedzenia, kiedy czuje, ze
          kontroluje wszystko bo kontroluje jedzenia. Chce sie w jakis sposob
          zmanipulowac. Tak mi sie wydaje.
      • mofodogg Re: żarcie nas poróżni? 27.08.08, 18:44
        Bys sie zdziwila jakie zadziwiajace efekty mozna osiagnac, stosujac tzw. diete
        tluszczowa.
    • moofka Re: żarcie nas poróżni? 22.08.08, 09:14
      pytasz czy warto?
      nie warto - szescioletni chlopczyk sterroryzowany przez kulinarnego potwora
      dlaczego pozwalasz mu krzywdzic swoje dziecko
      karac, szantazowac
      dziecko ma szanse na drugiego "rodzica"?
      ten opiekun to dla niego zrodlo stresu i strachu - taki opiekun nie jest mu
      potrzebny
      albo go pogon w cholere, albo ustal wyrazne granice
      chce sie piescic z kanapka, niech to robi
      ale lapy precz od dziecka
      glodne dziecko zasypiajace z placzem - to juz mi na jakies psychiczne znecanie
      wyglada
      sama mam synka w podobnym wieku i az mi sie lzy zakrecily jak sobie pomyslalam,
      ze zasypia ryczac w strachu przed obcym facetem ktory go karze za to, ze chcialo
      budyn ;/

      • martoewo najgorsze jest to.. 22.08.08, 09:30
        że ja chce dla wszystkich dobrze...a tak sie nie da.. oczywiscie ż e
        wybieram strone dziecka..i siebie chce bronic..
        on twierdzi ż e chce nauczuc dziecko z e ma dobrze zdrowo jesc o
        wyznaczonym czasie.. jak mały nie jest głodny o 15 to nastepny
        posiłek o 18.."niech sie mały nauczy"
        ale czy 6 letni chłopiec ma taki organizm jak my? mysle z e ma inny
        metabolizm i nie powinien on podlegac 3 posilkom dziennie jak dorosli
        tym bardziej ż e sie rozwija..i niesamowicie dużo rusza..
        ale jak postąpic gdy mały np odmawia jedzenia obiadu...a po 15 min
        prosi o bułke z szynka ...
        i ja ją robie...a partner obrzuca mnie i dziecko ..tekstami" tak
        książe che mamusia leci...." nie zjadł obiadu ale pstryknie palcem a
        ty robisz sięciu co on chce"
        tez uwazam z e jest czas na posiłek i wkurza mnie z e mały
        nie je z nami a za chwile prosi o jedzenie...ale nie robie z
        tego afery...

        zauważyłam tez ż e partner szykuje mu jedzenia , wiedząc ż e mały
        tego nie ruszy np ulubione pierogi + sałatka i każe zjeść
        dziecku to i to mały płacze .. bo nie lubi kiszonej kapusty( też w
        jego wieku nie lubiłam) a partner ma juz haka do gadania i
        wymyslania przeróznych sankcji!!!
        jak staje w jego obronie..i zabieram kapuste.... to mały słyszy
        mamisynek...ksiązulek... a ja " ja chce dobrze dla dziecka..on ma jesc
        to co my... a nie wybrzydzac ja bym do końca dnia nic mu nie
        dał... ale ty OCZYWISCIE zrobisz co bedziesz chciała! bo ty MU
        ULEGASZ..." WYKAńCZAJą MNIE TAKIE SYTUACJE...A NAJGORSZE ż E JA SIE JUż
        BOJE DZIECKU ZROBIC BUDń raz w tygodniu bo jka ten zobaczy to
        bedzie gadanie....
        czy do cholery budyń jest trujacy? jedzony 2-3 razy w tyg?
        • triss_merigold6 Re: najgorsze jest to.. 22.08.08, 09:37
          Nie bądź idiotką. Rozumiem, że masz ciśnienie na gacie w szafie ale
          masz również dziecko i ono cierpi. Pan jest ewidentnie psychiczny i
          stosuje przemoc. Pozbądź się go natycmiast, bo robi dziecku krzywdę.
          Nie o budyń chodzi tylko o przemoc i kontrolę.
        • hermina5 Re: najgorsze jest to.. 22.08.08, 09:39
          chce dobrze dla dziecka..on ma jesc
          > to co my... a nie wybrzydzac ja bym do końca dnia nic mu nie
          > dał... ale ty OCZYWISCIE zrobisz co bedziesz chciała! bo ty MU
          > ULEGASZ..."

          sorry, ale to wyopada chyba tylko pwoiedziec, ze dziecko jest od 6
          lat w twoim zyciu, a on - nie i jak dotad nie było koszmar i awantur
          o zarcie. Wg mnei gosc jest po prostu apodyktyczny i nieciekawy .
          Nie wiem, nei znam was, ale sugeruję ci, zebys w ogóle pogadała ze
          swoim synem co mysli o tym "przyszywanym ojcu" . Obawiam si, z
          emozesz usłyszeć coś nie za ciekawego - bo dobrego kontaktu to oni
          ze sobą nei maja na pewno.
          • martoewo kontakt 22.08.08, 10:03
            mój partner ma juz dziecko 14 latka..ale mieszka z matka .. kontakt
            maja bbb dobry czesto jego syn u nas bywa.
            jesli chodzi o kontakt z moim synem... hm...
            niby jest wszystko ok.. maly lubi sie z nim bawic... lubi męskie
            towazystwo... imponuje małemu gdy facet pozwala mu pomóc sobie przy
            drobnych pracach domowych czy przy aucie.. partner chetnie z nim
            przebywa i zabiera go z e soba ...mały chetnie idzie.... zanosi i
            odbiera z przedszkola.. chodza na mecze i na lody mały mówi do
            niego tata czasami !!!!!....ale gdy tylko cos jest nie po mysli
            mojemu facetowi potrafi "psychicznie zniszczyc.."
            a jak małemu zdazy sie byc niegrzecznym ( bo jak kazdemy dziecku sie
            zdaza, np odmawia pomocy przy niesieniu zakupów... mały nie chce np
            niesc 4 rolek papieru toaletowego... tak bez przyczyny.... partner go
            nie zacheca( jak ja to robie...jako dorosły człowiek uwazam ż e
            róznymi sposobami pokojowymi jestesmy w stanie doprowadzic do tego aby
            dziecko zrobiło to o co je prosimy) natomista partner raz
            usłyszawszy odmowe małego wyrywa mu papier i do końca dnia ma
            pożywke do "trucia" i uwaza wówczas ż e powinnam karac dziecko każdym
            swoim gestem i czynem ... i ma to trwac tak długo az 6
            latek wpadnie na pomysł aby przyjsc" ukajac sie i przepraszac ż e nie
            zaniósł papieru tam gdzie mu kazano i jeszcze wszystkich bedzie za to
            przepraszał...
            mały po 30 min nie pamieta o co chodziło i o co facet ma do niego
            praetensje dla czego nie moze czytac bajek czy bawic sie klockami....
            a moje interwencje kończa sie gadaniem " taaaak ty mu na wszystko
            pozwalasz!!!
            ostatnio az sie popłakalam bo mały .. mimo ż e jest bbb sprawny i
            sprytny .. wywrócił sie na rowerze... zdarł skore zkolana i ręki
            takie otarcie bb boli....ale mały chyba bardziej sie wystraszył
            upadku... rozpłakal sie jak nigdy.. ja tuliłam i mówilam ż e wiem z
            e boli i że groźnie to wyglądało ale zaraz cos na to
            zaradzimy....tuliłam go... heee mnie tez ta ranka bolała....natomiast
            partner zimno ocenił sytuacje.. " ty mazgaju beksalala.. mamisynek..
            niezdara... ile mozna ryczec... ty sie nad nim rozczulasz a on to
            wykorzystuje.... " i to wszystko przy dziecku.... niewytrzymałam
            powiedziałam mu żeby sie zamknol i płakałam razem z dzieckiem
            • hermina5 Re: kontakt 22.08.08, 10:10
              No to chyba sprawa jest jasna. Wszystko jest ok, jesli wszystko
              jest wg zasad i wymagań tego twojego chłopa, jelsi cokolwiek jest
              inaczej - to juz jest problem. Nie wiem, zastanwó sie dobtrze, wyjdz
              gdzieś z tym facetem i POWAZNIE i DLUGO z nim porozmawiaj o tych
              zachowaniach, bo jak dla mnie to własnie wchodizsz w bardzo
              toksyczny układ , z którego byc moze uciekła jego poprzednia
              kobieta. Teraz mozesz jeszcze dużo zrobić , a nawet urwać kontakt ,
              za pól roku, rok, dwa lata, bedzie juz coraz trudniej i gorzej/

              A ze swojego doswiadczenia wiem, ze to mazgaj, łajtłapa itp
              powtarzane przy kazdym niepowodzeniu dziecku, zostaje potem w
              samoocenie na cale zycie. Dobrze o tym pomysl.
          • od_teraz Re: najgorsze jest to.. 22.08.08, 14:43
            Z drugiej strony nie wyobrazam sobie, zeby moje dziecko odmowilo pozywnego
            obiadu a za 15 minut dostało bułkę z szyną!!! Jakies zasady musza obowiązywac i
            to dla dobra dziecka, a budyn to napewno nie wartosciowy posiłek.
            • malakas Re: najgorsze jest to.. 22.08.08, 15:31
              Celna uwaga. Tylko, że raz to nie jego dziecko a dwa, że prezentuje
              niedopuszczalne terrorystyczne metody.
        • marajka Re: najgorsze jest to.. 30.08.08, 23:19
          Śmierdzi trollem. Nie wyobrażam sobie, że normalna matka pozwala na
          SANKCJE wobec dziecka, bo nie chce jeść lub chce co innego. To nie
          16-latek. To 6-atek! Nawet straszenie karą to przegięcie!
          We własnym domu boisz się robić budyń??? A jak będziecie mieć własne
          dziecko? Już go nie obronisz, on będzie miał do niego prawa. I
          pewnie będzie karać je głodówkami, jak chciałby zrobić z twoim
          synkeim.
          Odmawia dziecku drobnych przyjemności, sprawia mu przykrość,
          przezywa a ty nie wiesz co robić? Mam nadzieję, że kiedyś synek
          odejdzie z domu na zawsze. A na święta wysle ci czekoladę i kartkę.
          Co to za opiekun? Dlaczego w tym chorym kraju utarło się, że dziecko
          musi mieć "pełną " rodzinę, nawet jeśli ta rodzina nie jest rodziną?
          Miłość bywa toksyczna, więc przetnij ten węzeł póki nie jest za
          późno. Nie zyjesz chyba na bezludnej wyspie? Znajdź kogoś
          normalnego, albo bądź sama. Masz dziecko za które jesteś
          odpowiedzialna. To nie jedzenie jest problemem. "Partner" nie
          szanuje twojego synka. Ciebie też nie. Nawet jak w kuchni się
          zmieni, to tak naprawdę nic się nie zmieni!
    • zmienilamnicka kobieto!! 22.08.08, 09:51
      wyrzuć tego chorego przemocowca z domu i z życia dziecka!!
      nie bądź idiotka nie funduj dziecku koszmarnego dzieciństwa tylko po to żeby
      jakieś portki mieć w domu!!
      ten facet znęca się nad wami a TY MU NA TO POZWALASZ!!!!
      opamiętaj się !!
    • zmienilamnicka czy to ty już pisałaś o ...?? 22.08.08, 10:18
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=24087&w=81545690&a=81545690
      Alexolo , czy to ty i twój wątek?????

      bo do złudzenia przypomina tych samych ludzi !!!!

      jeśli to ty i mimo tego wszystkiego co juz opisywałaś nadal nie poszłaś po
      rozum do głowy i pozwalasz się znęcać nad dzieckiem, to ja ci radzę idz do
      psychologa ty sama!!!!
      • martoewo faktycznie 22.08.08, 10:22
        zaraz fifiltruje po alexole
        na pierwszy rzut oka sytaacja podobna
        • zmienilamnicka Re: faktycznie 22.08.08, 12:36
          Alex... TO JUż BYłO!!!!!!!! (wypowiedz sprzed 2 mcy!!!):


          "zauwazyłam z e jak kłade kawe na ławe..i mówie mu oczymc co
          nie jest przyjemne...a powinno buyc poruszone...on
          najpierw wszuystko neguje..oskarza mnie o brak
          zrozumienia...... zaprzecza....ale widzac ż e mnie nie
          przekona,.... kaja sie przerażliwie...." jestes naj .
          waznijsz..piekniejsza.. w życiu nie byłem tak szczesliwy.....
          kocham cie choc i tak nie masz racji"
          to on mieszka u mnie . ale nie baczy na to.. narzuca mi
          i olkowi swoje zwyczaje!!!!!!!!!!!!!!!!!!
          jedzenia do bólu.... obraza sie jak nie jem....!!!!!
          ciagle zerka w rozkład tv i non stop leca jakies
          zeriale.. które ogląda 5/10 ale jak chce zmienic .. to
          gada " no dobrze zmień......i po chwili.... ZAWSZE MUSI BYC
          JAK TY CHCESZ ..JA SIE NIE LICZE"
          boz e nawet dziennika nie moge zobaczyc
          dusze sie!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

          wiecie co był problem mojego syna z nim a teraz
          wychodzi ze to ja mamm problem.....dodatkowo kiepski
          dzień...i wylazło z e mnie....
          na szczescie kocham go inaczej niz exa....i ewentualne
          rozstanie ...nie bedzie dla mnie tragedią .......uffff "


          NIE BIEż UDZIAłU W ZNęCANIU SIę NAD WłASNYM DZIECKIEM!!!!- bo to właśnie robisz,
          żeby na siłę mieć jakieś spodnie w domu!!!!
          popracuj nad własną psychika bo to ona poważnie szwankuje, że trzymasz w domu
          kogoś takiego!!!
          nic ci nie da zmienianie nicków i okłamywanie się że "to przejściowe kompleksy
          faceta".... MASZ PROBLEM ZE SOBą!! Nie krzywdź dłużej dziecka sprawianiem mu
          takich "tatusiów"!!! powiedz sobie wreszcie STOP!!! tu nie ma zdrowej miłości!!
          to toksyczne chore układy!!
    • nangaparbat3 nie warto n/t 22.08.08, 10:23


    • buena.vista.sc Re: żarcie nas poróżni? 22.08.08, 10:29
      milcząc przystałam aby on sie do mnie wprowadził...
      decyzje o wspólnym mieszkaniu podjol on ...
      rozpanoszył sie w domu..przejmując częśc obowiązków...
      czuje sie panem kuchni ..od niego zależy co i jak i kiedy jemy...
      warczy..rzuca naczyniami.. i jedzeniem...trzaska drzwiami ...
      wiem ż e czasem płacząc głodne szło spac...

      a wówczas on wpada w szał...
      WYRZUCIł WSZYSTKO DO śMIECI!!! przez chwile wrzeszcząc jak opętany...



      Masz w domu psychola i terrorystę - na własne życzenie.





      zastanawiam sie czy mój wybór.. był słuszny...tak dobrze mi było..
      samej...ten partner to tyle stresu i kłopotów....ale z drugiej
      strony jest jaieś uczucie.. mam szanse na dom, rodzine , dziecko ma
      drugiego rodzicaopiekuna.. ale czy warto z a wszelką cene?



      Nie, nie warto, za żadną cenę. Sama wiesz o tym w głebi serca, ale
      szukasz potwierdzenia tu na forum.Żal mi twojego dziecka. UCIEKAĆ!!
      • buena.vista.sc Re: żarcie nas poróżni? 22.08.08, 10:31
        Sorry, nie uciekać. Przecież jesteś u siebie.
        Dać mu kopa. Niech się zatuczy na śmierć.
      • martoewo Re: żarcie nas poróżni? 22.08.08, 10:47
        takie wytłuszczenie tego co napisałam.... daje do myslenia.... od czego zacząc... on tak pieknie mówi o rodzinie zasieśnia więzi... mówi ż e kocha... ja niewiele do niego czuje własciwie nie wiem co..zauwazylam ż e głębiej oddycham jak go nie ma.... (tylko w trakcie pracy) tak jest ciągle..
        jak zaczac rozmowe .." chce zebys odszedł... wyprowadź sie do rodziców..." czy poczekac na kolejna awanture afere...bedzie latwiej... czemu mam ppoczucie ż e go zranie...choc z głębi serca chce sie uwolnic... zerkam na półke z jego ciuchami i juz planuje porzadki zmiany ...czekam az go nie bedzie
        niemal zwolniłam nianie z która współpracowałam od lat...on to wymusił...jeszcze mam z nią kontakt... rany musze cos postanowic bo im dłuzej tym trudniej...
        i jeszce cos co pzremawia przeciw niemu co uswiadomilam sobie wczoraj na spacerze.. to prosty cham... bez powodu wyzwal w parku rowerzystke od ku..kich szmat.... o matko jak mi było wstyd... powiedzialam mu wprost ż e jest mi wstyd za takiego chama" nie musze wam mówic jaką jazde miałam .
        rany przeciez nie ma ideałów... a le dla czego ja musiałam trafic na niego... jak sie wyplątac... a mało tego juz mialam akcje że powiedzialam mu ż e mam dosc i aby zaczol proces pakowania...ale on powiedzial ż e nie pozwoli mi zrobic tego błędu i nigdy mnie nie zostawi...jestem spokojna osoba .... boje sie wszystkich krzyków gadania..
        kazda chwile wyrywam życiu aby byc z małym dzis mam wolne mały nie w przedszkolu zaraz jedziemy na rower.. karmic kaczki.... to dla mnie najszczesliwsze chwile


        buena.vista.sc napisała:

        > milcząc przystałam aby on sie do mnie wprowadził...
        > decyzje o wspólnym mieszkaniu podjol on ...
        > rozpanoszył sie w domu..przejmując częśc obowiązków...
        > czuje sie panem kuchni ..od niego zależy co i jak i kiedy jemy...
        > warczy..rzuca naczyniami.. i jedzeniem...trzaska drzwiami ...
        > wiem ż e czasem płacząc głodne szło spac...
        >
        > a wówczas on wpada w szał...
        > WYRZUCIł WSZYSTKO DO śMIECI!!! przez chwile wrzeszcząc jak opętany...
        >
        >
        >
        > Masz w domu psychola i terrorystę - na własne życzenie.
        >
        >
        >
        >
        >
        > zastanawiam sie czy mój wybór.. był słuszny...tak dobrze mi było..
        > samej...ten partner to tyle stresu i kłopotów....ale z drugiej
        > strony jest jaieś uczucie.. mam szanse na dom, rodzine , dziecko ma
        > drugiego rodzicaopiekuna.. ale czy warto z a wszelką cene?
        >
        >
        >
        > Nie, nie warto, za żadną cenę. Sama wiesz o tym w głebi serca, ale
        > szukasz potwierdzenia tu na forum.Żal mi twojego dziecka. UCIEKAĆ!!
        • buena.vista.sc Re: żarcie nas poróżni? 22.08.08, 11:46
          rany przeciez nie ma ideałów...


          Oczywiście ,że nie ma. Ale z tego powodu nie musisz być w związku z
          chamem, psycholem i terrorystą.
          On nie pragnie twojego dobra, słowa o 'miłosci' to kpina w obliczu
          podanych przez ciebie faktów.

          Ty nie akceptujesz jego zachowania, zdajesz sobie sprawę, ze jesteś
          z nim... bo on tak chce. Twoje zdanie nie ma znaczenia dla niego.

          Zawsze powtarzam ,że w takich patologicznych układach do tanga
          trzeba dwojga. Wiesz, ja po pierwszym wspólnym posiłku
          powiedziałabym: jem, to co chcę , kiedy chcę i ile chcę. I właśnie
          teraz przygotuję sobie cały gar budyniu. ;PP Problem w tym, ze ty
          się boisz tak powiedzieć, boisz się jeść we własnym domu, patrzysz
          jak on dręczy twoje dziecko, bo jest zazdrosny, że kochasz i
          dogadzasz własnemu synowi. Przypatrz się , jak wyglądają układy w
          jego rodzinie: może miał ojca lub matke terrorystkę jedzeniową?

          Tak czy siak: nie musisz bawić się w psychoterapię własnym kosztem i
          kosztem dziecka - nie pozostanie to bez śladu na jego psychice.

          Obawiam się,że jeśli mocniej zapętlisz się w ten chory uklad, może
          dojść do rękoczynów.Podejrzewam ,że już teraz boisz się go, skoro
          nie wiesz, jak go usunąć z mieszkania.Ma zameldowanie?
          Trudno mi radzić, w jaki sposób. Jedno jest pewne: nie daj się
          nabrać na jakiekolwiek obietnice. To chory, zakomplesiony psychol.
          Nie bądź cierpietnicą i nie zamieniaj swoje życie i dziecka w piekło.


          • buena.vista.sc Re: żarcie nas poróżni? 22.08.08, 11:50
            jeszcze...
            własciwie to on jest całkiem "niewinny" w tej sytuacji. ;)

            On pokazuje / odzwierciedla tylko twoje kompleksy i problemy, z
            którymi słabo dajesz sobie radę w życiu.

            • martoewo Re: żarcie nas poróżni? 22.08.08, 12:32
              chodzi o to że daje sobie wejsc na głowe...ż e jestem mało stanowcza..
              choć samowystarczalna i samodzielna wmóilam sobie ż e nie dam rady
              sama? myslisz ze o to chodzi ? a on to wykorzystuje? wiedząc
              czego mi brakuje i co chce usłycszec....potrafił mnie omamic....i nie
              toleruje sprzeciwu......heee pamietam jak po kilku dniach znajomosci
              powiedział mi....WIEM Z E MNIE KOCHASZ WIDZE TO PO TWOICH PIEKNYCH
              OCZACH.....ja nic nie powiedziałam ale nic taaakiego nie czułam

              > jeszcze...
              > własciwie to on jest całkiem "niewinny" w tej sytuacji. ;)
              >
              > On pokazuje / odzwierciedla tylko twoje kompleksy i problemy, z
              > którymi słabo dajesz sobie radę w życiu.
              >
              • iluminacja256 Re: żarcie nas poróżni? 22.08.08, 13:05
                Moja droga, z całym szacunkiem, ale kazdy taki typ poczułby sie
                swietnie, gdyby po latach gniezdzenia się z rodzicami i bratem ,
                znalazł sobie czyjeś mieszkanie i laskę, która mozna ustawiac jak
                sie chce, bo ona z jednej strony pragnie miłosci i faceta, a z
                drugiej jest zahukana, cicha i układna.
                Ideal po prostu . Mozna ją wytresować do granic.

                Zastanow sie kobieto co ty robisz - nie kochasz goscia w ogole, bo
                to jasno piszesz, wstydzisz się za niego, chcesz się go pozbyć , a
                nie robisz nic... Najlepeij go jeszcze zamelduj...Póki co moja
                droga to twoje mieszkanie, jak pomieszka dłuzej to pewnie przy
                próbie pozbycie sie go , dostaniesz w dziób.
          • martoewo Re: żarcie nas poróżni? 22.08.08, 12:29
            oczywiście z e nie ma zameldowania...

            on nie ma nic swego domu auta... konta...ma za to długi które
            spłaca... i dla tego nie moz e zbyt duzo dokładac do naszego domu...ale
            oddaje serce ciagle w domu jest gotuje i oglada tv... tv to jego
            zycie... wczoraj zaproponowalam dzień bez właczania tv.... o matko....
            co sie działo..a to tylko pomysł był...
            tak boje sie go nigdy nie podniósł na mnie reki ale krzykiem
            zmiata z powierzchni....
            w domu u nigo niby wszystko ok...
            ale ciagle mam te same obrazy z odwiedzin u jego rodziców.. 180 kil
            ojciec siedzi w starym fotelu przed nim program tv i 2 piloty od tv
            i satelity...głosnym głosem wydawał nakazy i zakazy drobnej małej
            cichej kobiecie....zonie mówiac do niej słodko - mysiu.. mysia krzata
            sie po kuchni i podaje papu. nie chce tak życ
            • iluminacja256 Re: żarcie nas poróżni? 22.08.08, 13:12
              Jak nie chcesz tak zyc, to przyjdz wez sobie najpierw telefon
              miejscowej komedy i idz tam pogadac z policjantami. Na wszelki
              wypadek powiedz, jaki jest problem i ze mozesz potzrebować ich
              pomocy w pozbyciu się kogoś z domu. Oczywiscie , to tylko w
              wypadku, jesli nei mas zzadnego diuzego meskiego znajomka lub kilku.
              a potem po prostu stanowczo poproś, zeby się spakował i wyprowadził.
              Jesli nei - to dz\wonisz po policję . Proste.

              nie chcesz tak zyc, a zrobiłas wszystko, zeby zyc dokładnie tak.

              Kobieto - swiat jest pełen facetów gnid i facetów spoko - ty niemal
              w 100% swiadomei wybrałas gnidę.
              • iluminacja256 Re: żarcie nas poróżni? 22.08.08, 13:20
                I jeszcz jedno . Ja wiem co ty sobie wbiłaś w głowe - ze nikogo nei
                znajdziesz. No to ci powiem, z e lepszy nikt niż ktoś kto cię
                psychicznie wykończy - to raz. A dwa - sorry, ale tego kwiatu jest
                pół swiatu - rozejrzyj sie trochę , w Polsce chyba co tzrecia
                kobieta ma zdziecko z poprzedniego zwiazku i jest w zwiazku z
                innym , nowym facetem. to nei ejst jedyny gość na swiecie, za to na
                pewnio frustrat , tyran i facet, który cię zniszczy mówiąc, ze to
                robi z miłosci. Ratuj się kobieto, bo normalnie jak czytam ten
                watek, to chętnie bym ci głowę pod kran włozyła, zebyś wytrzeżwiała
                i pzrejrzała , co ty wyrabiasz, a raczej - pozwalasz sobie i dziecku
                robić .
            • buena.vista.sc Re: żarcie nas poróżni? 22.08.08, 14:33
              Pisząc to sama sobie udzielasz odpowiedzi.
              Wyciągnij wnioski i działaj.
              To twoje życie - ja też uwielbiam budyn i kakao.
              Nie wyobrażam sobie, żeby ktoś z "miłosci" zabraniał mi tej
              przyjemnosci.;-)
        • triss_merigold6 Re: żarcie nas poróżni? 22.08.08, 12:17
          Lepiej sobie załatw obstawę kolegów czy jakichś mężczyzn z rodziny
          na czas zabierania gratów przez świra, bo typ może być
          nieobliczalny. I niech rzeczy zabiera od razu a nie na raty. Miłe to
          nie będzie ale lepsze niż to co pan ma do zaoferowania.
          Mówi o zaciśnianiu więzi? I co z tego. Mówić może ładne rzeczy ale
          nie zmienia to faktu, że to czubek.
    • erin32 Re: żarcie nas poróżni? 22.08.08, 10:36
      Ten facet chyba nie do końca ma wszystko w porządku z głową.
      Zachowuje się jak jakiś dewiant. Zostaw go dopóki nie jest za późno,
      bo inaczej będzie terroryzował Ciebie i dziecko latami.
      • gold-fish Re: żarcie nas poróżni? 22.08.08, 12:04
        zakończ to szybko. On Cię wykańcza zamiast uskrzydlać i być dla
        ciebie dobrym i opiekuńczym partnerem. Ty juz nie jesteś sama,
        jesteś odpowiedzialna za życie synka i jaki los mu zgotujesz, jak
        dom mu stworzyć zależy tylko od Ciebie. Nie umiałabym żyć z
        mężczyzną który wyrzuca jedzenie do śmieci, bo wzięłam gryza. To nie
        jest zróznoważony dorosły mężczyzna.

        Zerwij i szukaj normalnego człowieka- który będzie PASOWAŁ do
        rodziny.
    • green_land Re: żarcie nas poróżni? 22.08.08, 12:21
      Kopnij go w doopę i wywal z domu!
    • ca-ti Re: żarcie nas poróżni? 22.08.08, 16:05
      Jeżeli to jest jeden z lżejszych wątków w waszej relacji, to...chyba
      nie jestem ciekawa tych cięższych.
      To jest po prostu horror!
      Pozwalasz jakiemuś zwyrodniałemu facetowi znęcać się nad swoim
      dzieckiem i sobą we własnym domu?!
      O jakim uczuciu Ty w ogóle wspominasz?

      Ciekawa jestem tylko, czy za to jedzenie, którym tak was dręczy
      płacisz Ty czy on?
      • martoewo JA 22.08.08, 17:01
        JESTEM TAKA GŁUPIA Ż E JA.. JEGO WYPŁATA PO ODDANIU DŁUGÓW
        STARCZA NA TYDZIEŃ
        • buena.vista.sc Re: JA 22.08.08, 17:12
          Pozwalasz katować się i swoje dziecko za SWOJE pieniądze??

          Byłoby to śmieszne, gdyby nie takie tragiczne.

          W takim razie pomilczę sobie życząc ci bliskiego spotkania z własnym
          zdrowym rozsądkiem.
        • ca-ti Re: JA 22.08.08, 17:29
          martoewo napisała:

          > JESTEM TAKA GŁUPIA Ż E JA.. JEGO WYPŁATA PO ODDANIU
          DŁUGÓW
          > STARCZA NA TYDZIEŃ


          Współczuję Ci. Nie chcę być złośliwa. Naprawdę współczuję Ci, że
          sama sobie zgotowałaś taki los.
          Pocieszające jest tylko to, że sama możesz to zmienić. Życzę Ci z
          całego serca, żeby stało się to jak najszybciej. Szkoda dziecka...
    • ollaboga77 Re: żarcie nas poróżni? 22.08.08, 16:36

      osoby otyłe maja problem z jedzeniem, bo jedzenie staje się dla
      niech żródłem przyjemności. Chyba trzeba zmienić żywienie na zdrowe
      i takie gdzie nie dopusci się do przytycia. Napisz do mnie na priv
      to coś poradze. Tu naprawde chodzi o zmianę sposobu jedzenia. Bo nie
      chodzi o ilośc ale o jakość !
      Ale czy on da się przekonać????
      • ca-ti Re: żarcie nas poróżni? 22.08.08, 17:34
        ollaboga77 napisała:

        >
        > osoby otyłe maja problem z jedzeniem, bo jedzenie staje się dla
        > niech żródłem przyjemności.


        To niech sobie żre sam i za swoje pieniądze.


        Napisz do mnie na priv
        > to coś poradze. Tu naprawde chodzi o zmianę sposobu jedzenia. Bo
        nie
        > chodzi o ilośc ale o jakość !


        Tu nie chodzi o zmianę sposobu jedzenia, tylko o zmianę faceta!
        A właściwie o wyrzucenie go z domu i zzycia.
        Sadysta znęcajacy się nad dzieckiem, do tego pasożyt.


        > Ale czy on da się przekonać????

        A po cholerę go przekonywać? Niech wraca skąd przyszedł!
        • ollaboga77 Re: żarcie nas poróżni? 22.08.08, 17:36
          ca-ti.... napisałam tylko co myśle... i był to post do oosby, któta
          załozyła wątek.

          jesli załozysz swój być moze Ci odpowiem.
          pa Ola
          • ca-ti Re: żarcie nas poróżni? 22.08.08, 18:48
            ollaboga77 napisała:

            > ca-ti.... napisałam tylko co myśle... i był to post do oosby,
            któta
            > załozyła wątek.
            >

            Wiesz na czym polega idea forum publicznego?


            > jesli załozysz swój być moze Ci odpowiem.


            Jeśli na podobnym poziomie jak tutaj, to możesz sobie darować.

            > pa Ola


            P.S.

            Pytanie powyżej zadałam retorycznie.
    • kozica111 Re: żarcie nas poróżni? 22.08.08, 17:40
      Pytanie, czy tak samo plakalabys na forum gdyby facet byl ojcem dziecka.Mysle ze
      nie.W tym tkwi szkopuł.

      Co do zachowan pana; ma racje jesli chodzi o napychanie dziecka-juz niemalego
      bulka po 15 minutach od nie zjedzonego obiadu, ma racje co do budyniu, obsesje
      masz z tym budyniem czy jak, to nie potrawa dla dziecka.
      Nie ma racji co do ilosci ktore w was wmusza.
      • martoewo bardzo bym chciała 22.08.08, 17:47
        aby facet troszcząc sie o moje dziecko i przestrzegając
        zasad jedzenia..( budyń nie bułka tak) był przy tym
        rzeczliwy!!!! dobry opiekuńczy...
        a on przy tym robi taką afere ż e dziecko i ja mamy
        ścisniete zołądki.
        jesli chodzi o budyń po prostu dziecko ma faze od 2
        miesiecy...zamiast słodyczy..czekolady (które poszły w
        odstawke ./) życzy sobie budyń jak inne dzieci cukierki
        czy ciastka... żadna obsesja.. dziecko je normalne
        posiłki...raz wiecej raz mniej w zależnosci od ochoty
        i upału.
        wątpie zeby miał racje ..
        tym bardziej ż e dziecko nie chce jesc obiadu z pewnych
        przyczyn... np on posypuje posiłek szczypiorkiem ...wiedząc ż
        e mały bedzie marudził.....
        ja np nie zjem sernika z rodzynkami i je wybieram ...
        dziecko tez człowiek ma swoje upodobania i zachcianki jak
        kazdy...


        kozica111 napisała:

        > Pytanie, czy tak samo plakalabys na forum gdyby facet byl ojcem
        dziecka.Mysle z
        > e
        > nie.W tym tkwi szkopuł.
        >
        > Co do zachowan pana; ma racje jesli chodzi o napychanie dziecka-
        juz niemalego
        > bulka po 15 minutach od nie zjedzonego obiadu, ma racje co do
        budyniu, obsesje
        > masz z tym budyniem czy jak, to nie potrawa dla dziecka.
        > Nie ma racji co do ilosci ktore w was wmusza.
        • iluminacja256 Re: bardzo bym chciała 22.08.08, 17:55
          Nie kumam tego. Tłumaczysz sie cały dzień na forum, jakby tyu było
          coś do usptrawiedliwiania.

          Zadaj sobie kobieto 3 pytania:
          - Czy jest ci z nim dobrze?
          - Czy go kochasz?
          - czy widzisz mozliwosc, aby wychowywal twoje dziecko, a być moze
          miał drugie z Toba .

          I odpowiedz sobie sama.

          Odpowiedz znasz.

          To teraz jeszcze powiedz mu, zeby sie spakował.
          • martoewo WIEM... 22.08.08, 18:08
            mysle o tym cały czas... rycze na przemian...
            umówiona jestem z psychol;ogiem na czwartek .. szukam
            jakiegos potwierdzenia... ż e nie ma szans przetrwac ten
            zwiazek...ale co mi powie psycholog...pewnie to samo co Wy

            mysle jak mu to powiedziec ...musze dziecko zabrac do
            mamy... powiadomie kogos zaufanego.... bo istnieje mozliwosc
            ż e on wpadnie w szał...boje sie byc sama... wolała bym
            go spakowac i zawisc rzeczy gdzie wskaze..
            on sie tego na bank nie spodziewa....mu sie wydaje z e
            jest dla nas "zbawieniam" i tak o sobie mówi.... wypadało
            by z nim porozmawiac...uprzedzic go..
            k... jestem zdecydowana.. sam fakt mnie nie boli....
            nie boje sie byc sama .. nie moge sie tego doczekac......
            rzygac mi sie chce jak pomysle jak bedzie płakał i
            mówił" bedzie jak ty chcesz ja w imie miłości wszystko
            przetrzymam"
            ja tak nie chce ....nie jest dla mnie partnerem pod zadnym
            względem...
            dla czego czuje sie winna ..?
            • kozica111 Re: WIEM... 22.08.08, 18:12
              ja tak nie chce ....nie jest dla mnie partnerem pod zadnym
              > względem...
              > dla czego czuje sie winna ..?

              Pewnie dlatego ze zamiast mu wprost powiedziec ze nie jest dla Ciebie partnerem
              po żadnym wzgledem jak to napisalas, zrzucasz wine na budyn i szczypiorek, tez
              tak mozna.

            • zmienilamnicka Re: WIEM... 22.08.08, 18:24
              czujesz się winna bo masz bardzo niskie poczucie własnej wartości.
              gdybyś ceniła i szanowała siebie to tego pana po pierwszych kilku akcjach
              wywaliłabyś na zbity pysk z mieszkania i swojego życia.
              z przekonaniem ze na "nic lepszego nie zasługujesz" będziesz przyciągać
              apodyktycznych pasożytów.
              doceń się, nie bój się stawiać granice i zacznij decydować o sobie i swojej
              przyszłości - przynajmniej w swoim domu!!! MASZ DO TEGO PRAWO!!!!
              przestań się bać, przestań wymyślać powody i usprawiedliwienia by tylko samej
              nie decydować o swojej przyszłości. odważ się być niezależną asertywną jednostką
              , która wie czego od życia chce i ma odwagę o to zawalczyć. samo nie przyjdzie.
              nikt tego za ciebie nie załatwi. psycholog ci nie da gotowego rozwiązania. to ty
              masz rządzić swoim życiem! świadomie i dobrowolnie!
            • iluminacja256 Re: WIEM... 22.08.08, 18:27
              powiadomie kogos zaufanego.... bo istnieje mozliwosc
              > ż e on wpadnie w szał...boje sie byc sama... wolała bym
              > go spakowac i zawisc rzeczy gdzie wskaze..
              > on sie tego na bank nie spodziewa....mu sie wydaje z e
              > jest dla nas "zbawieniam" i tak o sobie mówi

              no to jeszcze dodatkowo zaniza ci poczucie własnej wartości , wiec
              nic dziwnego, z e doszło już do tego, z e czujesz się winna.
              Dziewczyno, ja to znam, bo miałam koszmarny przypadek podobnego
              typa na głowie przez kilka lat - z ta tylko róznicą, ze ja go miałm
              w pracy;/ I doswiadczenei uczy bolesnie - takie rzeczy trzeba
              ucinać , zwiewac , urywać kontakt , zniesc jakieś demonstracje i
              grożby i miec w dupie. Rzeczy toksyczne nie łagodnieją, ale w miare
              brniecia nabierają jadu. A co do tego jak sie zachowa, mysl sobie w
              razie jazdy, ze tak samo zachowałby sie , gdyby pojawił sie jakiś
              wazny problem za kilka lat, a wtedy to jzu by ci nie było tak latwo.
              Powodzenia.

              Od razu jak zaczełam czytać ten watek przyszło mi do głowy, ze to o
              zadnym tam jedzeniu, ale o jakims strasznym nieporozumieniu w zyciu.
              • martoewo dzieki 22.08.08, 18:47
                WIEM CO POWINNAM....
                wiem jak sie czuje i jak sie czuje moje dziecko... nie
                chcemy tak życ... mimo ż e czasem jest rodzinnie i
                domowo...miło to jednak moje czy dziecka "potkniecie"
                sprzeciw... inne zdanie .. powoduje ż e bańka peka...
                byc szczesliwą chwilami , mi nie wystarcza!!!!!!!!!!1
                musze sie z tym zmierzyc...

                iluminacja256 napisał:

                > powiadomie kogos zaufanego.... bo istnieje mozliwosc
                > > ż e on wpadnie w szał...boje sie byc sama... wolała bym
                > > go spakowac i zawisc rzeczy gdzie wskaze..
                > > on sie tego na bank nie spodziewa....mu sie wydaje z e
                > > jest dla nas "zbawieniam" i tak o sobie mówi
                >
                > no to jeszcze dodatkowo zaniza ci poczucie własnej wartości , wiec
                > nic dziwnego, z e doszło już do tego, z e czujesz się winna.
                > Dziewczyno, ja to znam, bo miałam koszmarny przypadek podobnego
                > typa na głowie przez kilka lat - z ta tylko róznicą, ze ja go
                miałm
                > w pracy;/ I doswiadczenei uczy bolesnie - takie rzeczy trzeba
                > ucinać , zwiewac , urywać kontakt , zniesc jakieś demonstracje i
                > grożby i miec w dupie. Rzeczy toksyczne nie łagodnieją, ale w
                miare
                > brniecia nabierają jadu. A co do tego jak sie zachowa, mysl sobie
                w
                > razie jazdy, ze tak samo zachowałby sie , gdyby pojawił sie jakiś
                > wazny problem za kilka lat, a wtedy to jzu by ci nie było tak
                latwo.
                > Powodzenia.
                >
                > Od razu jak zaczełam czytać ten watek przyszło mi do głowy, ze to
                o
                > zadnym tam jedzeniu, ale o jakims strasznym nieporozumieniu w
                zyciu.
                >
    • spinline Re: Kobieto! 22.08.08, 20:18
      Po co ci ten matol?!
      • martoewo NIE szukałam matola 22.08.08, 21:31
        szukałam partnera.... on poczatkowo mówił to co chciałam
        usłyszec... wydawał mi sie idealny .. tak go chciałam
        widzec z czasem zaczeło wychodzic szydło... rozmowy
        poprawy i znowu to samo.. syn płacze przez niego i ja
        równiez...za chwile jak by nigdy nic proponuje wycieczke i
        lody... które ja stawiam.

        najgorsze z e on wydaje sie normalny.. ja siedze teraz w
        pracy... przed chwila dzwonił( 10 raz) przemiły...
        kolacja czeka.. herbatke do ter,mosu zrobił... tęskni
        grzeje łóżko.... ja nie chce t tam wracac....do własnego
        domu.
        mama mi dzis mówi " on tak cie kocha... to widac... w
        końcu odnalazłaś swoja połówke ...pomyślcie o wiekszym
        domu... o zmianie samochodu...." rany gdyby mama
        wiedziała .... on ma to w dupie jest totalnym
        zadłuzonym bankrutem i mu wystarczy to co mam ja....a mi
        nie wystarczy chce isc do przodu.. poznawac zwiedzac..
        zmienic dom.... wyjecjac zobaczyc.... nauczyc sie... biegac
        pływac... bawić sie i cieszyc... z nim nigdy tego nie
        dokonam.....
        cały czas sie utwierdzam....w tym co powinnam zrobic.




        spinline napisała:

        > Po co ci ten matol?!
        >
        >
    • kasha101 Re: żarcie nas poróżni? 22.08.08, 21:25
      Kobitooooo!
      Sama sieie poczytaj: stoje na rozdrożu... zastanawiam sie czy mój
      wybór.. był
      > słuszny...tak dobrze mi było.. samej...ten partner to tyle stresu
      i
      > kłopotów....ale z drugiej strony jest jaieś uczucie.. mam szanse
      na
      > dom, rodzine , dziecko ma drugiego rodzicaopiekuna.. ale czy warto
      z a
      > wszelką cene?


      Znasz odpowiedz?
      Spierniczja poki czas, co tam nowy rodzic skoro on jest tyranem.
      Slyszysz? Tyranem i despota!!!!! Z takimi nie ma normalnego zycia,
      dzis jedzenie, a jutro? Bo zupa byla za slona?
      Bosszszsz, ja nie wiem, co tu rozwazac jeszcze, dzieciaka w nerwice
      wpedzasz tym nowym tatusiem, obudz sie i uciekaj jak najdalej.


      Az slabo sie robi jak sie czyta takie posty, sorry.....
      • kasha101 Re: żarcie nas poróżni? 22.08.08, 21:50
        PS. Teraz uwazniej przeczytalam wszystkie Twoje posty i ....
        Decyzje juz podjelas w swojej glowie, to widac, slychac i czuc:)
        I bardzo wyraznie tez widac, ze Ty sie kobieto boisz.
        Boisz sie go, bo widzac jego reakcje na ugryzienie kanapki, boisz
        sie reakcji, na to, czego sie nie spodziewa. Boisz sie mu
        powiedziec, nie wiesz jak, jak to zrobic w praktyce. I tylko tej
        wiedzy potrzebujesz, takie jest moje zdanie.

        1. Idz do psychologa, oprocz wsparcia podpowie, jak z typem
        rozmawiac, jak mu zakomunikowac koniec.

        2. Zrozum , ze Ty i synek jestescie najwazniejsi.

        3. Szukaj pomocy u matki, przyjaciol uprzedz, ze zamierzasz sie
        rozstac, sluchaj ich rad, oni w koncu znaja Ciebie najlepiej.

        4. Pogadaj na policji, co w razie, jak nie bedzie chcial sie wyniesc
        ( przedstaw sytuacje, sa mili i ludzcy stroze porzadku, ja w to
        wierze)

        5. Ostateczna rozmowe z kolesiem przeprowadz w mejscu neutralnym, w
        knajpie, kawiarni itp., jesli masz obawy co do zrobienia tego sam na
        sam w domu. Dziecko u mamy oczywiscie.

        6. przygotu sobie (spisz na kartce) co chcesz mu powiedziec, krotko,
        zwiezle i na temat, zadnego kajania sie, przepraszania. Konkrety -
        ze chcesz zeby sie wyprowadzil, ze koniec, ze ma to zrobic wtedy i
        wtedy, klucze oddac wtedy i wtedy, mozesz dac mu czas, np. 3 dni, a
        sama na ten czas wyniesc sie do matki, bo podejrzewam, ze milo by
        wam juz po fakcie pod 1 dachm nie bylo.

        7. Masz znajomych facetow, mezow kolezanek? rozwaz ich pomoc, nie
        wstydz sie, koles wyglada mi na nieobliczalnego.

        8. Znajdz osrodek interwencji kryzysowej, bo jestes ofiara przemocy
        psychicznej - poradza, podpowiedza - naprwde nie wstdz sie prosic o
        pomoc, to nie wstyd!!! Tam sa odpowiedni ludzie, znaja nie jedna
        taka sytuacje, w razie czego daja tez schronienie na jakis czas, ale
        pamietaj ze to on ma sie wyniesc z Twojego mieszkania, nie Ty!

        9. Ty juz wiesz co robic, dawno podjelas decyzje, ze nie chcesz go w
        swoim zyciu. Wiec dzialaj, odwagi!!! Mysl przede wszystkim o sobie i
        dziecku.
        • martoewo O MATKO czytasz w moich myslach 22.08.08, 22:13
          boje sie tego co napoisałaś...ale wiem ze to prawda i ja
          tez tak mysle dociera to do mnie...
          mamie powiem jak juz to zrobie ( ona sie zadręczy
          ale wiem z e jak jej opowiem dla czego w 100% mnie
          poprze ).... inni bliscy znajomi juz wiedzą...pomoga !!!
          jedynie czego nie moge srobic to zostawic go samego w
          domu.....bo na bank wpadnie w furie i narobi szkód....
          po ogryzieniu kanapki pobił 2 taleze...trzaskał i sie
          ciskał...
          tak boje sie jego reakcji... boje sie fizycznej przemocy
          choć do tej pory sie powstrzymywał....ale chyba
          najbardziej boje sie jego biadolenia.. gadania nekania....
          tego z e on sobie wmówił i mi że jego życie to ja!!!!!!!
          ż e be ze mnie nie ma sensu iść po mleko!!!!
          że oddycha moim powietrzem....budzi mnie o 3 w
          nopcy ...przypomniec mi z e mnie kocha.....
          ja w to nie wierze..... mysle ż e mu wygodnie... ż e ma
          miejsce i ofiary aby tyranizowac je.... i zrobi wszystko
          aby tego nie zmieniac) ż e na siłe chce miec rodzine ( bo
          na bank chce ja miec on chce kochac i suie
          opiekowac.... ale na jego zasadach.... najchetniej to
          pozbawił by mnie i dziecka praw ..aby miec władze... on
          uwielbia miec racje ...rozkoszuje sie tym i gnebi
          innych......a jego sporadyczne ale coraz częstrze wybuchy....
          potwierdzają tylko to ....ż e tak juz bedzie i bedzie coraz
          gorzej.... ostatnio doszło do rzucania rozgrzaną
          patelnia ...z kotletami ... i krzykami ...przy własnym
          dziecku i mojej bratanicy....cąła moja rodzina już pewnie
          bedzie wiedziec..... trudno...to tylko przyspoieszy
          sprawe... nie bede sie wstydzic ... wstydze sie teraz ż
          e na to pozwoliłam i nie byłam twarda przy pierwszym
          jego" ataku"

          dziękuje za twój wpis




          asha101 napisała:

          > PS. Teraz uwazniej przeczytalam wszystkie Twoje posty i ....
          > Decyzje juz podjelas w swojej glowie, to widac, slychac i czuc:)
          > I bardzo wyraznie tez widac, ze Ty sie kobieto boisz.
          > Boisz sie go, bo widzac jego reakcje na ugryzienie kanapki, boisz
          > sie reakcji, na to, czego sie nie spodziewa. Boisz sie mu
          > powiedziec, nie wiesz jak, jak to zrobic w praktyce. I tylko tej
          > wiedzy potrzebujesz, takie jest moje zdanie.
          >
          > 1. Idz do psychologa, oprocz wsparcia podpowie, jak z typem
          > rozmawiac, jak mu zakomunikowac koniec.
          >
          > 2. Zrozum , ze Ty i synek jestescie najwazniejsi.
          >
          > 3. Szukaj pomocy u matki, przyjaciol uprzedz, ze zamierzasz sie
          > rozstac, sluchaj ich rad, oni w koncu znaja Ciebie najlepiej.
          >
          > 4. Pogadaj na policji, co w razie, jak nie bedzie chcial sie
          wyniesc
          > ( przedstaw sytuacje, sa mili i ludzcy stroze porzadku, ja w to
          > wierze)
          >
          > 5. Ostateczna rozmowe z kolesiem przeprowadz w mejscu neutralnym,
          w
          > knajpie, kawiarni itp., jesli masz obawy co do zrobienia tego sam
          na
          > sam w domu. Dziecko u mamy oczywiscie.
          >
          > 6. przygotu sobie (spisz na kartce) co chcesz mu powiedziec,
          krotko,
          > zwiezle i na temat, zadnego kajania sie, przepraszania. Konkrety -
          > ze chcesz zeby sie wyprowadzil, ze koniec, ze ma to zrobic wtedy i
          > wtedy, klucze oddac wtedy i wtedy, mozesz dac mu czas, np. 3 dni,
          a
          > sama na ten czas wyniesc sie do matki, bo podejrzewam, ze milo by
          > wam juz po fakcie pod 1 dachm nie bylo.
          >
          > 7. Masz znajomych facetow, mezow kolezanek? rozwaz ich pomoc, nie
          > wstydz sie, koles wyglada mi na nieobliczalnego.
          >
          > 8. Znajdz osrodek interwencji kryzysowej, bo jestes ofiara
          przemocy
          > psychicznej - poradza, podpowiedza - naprwde nie wstdz sie prosic
          o
          > pomoc, to nie wstyd!!! Tam sa odpowiedni ludzie, znaja nie jedna
          > taka sytuacje, w razie czego daja tez schronienie na jakis czas,
          ale
          > pamietaj ze to on ma sie wyniesc z Twojego mieszkania, nie Ty!
          >
          > 9. Ty juz wiesz co robic, dawno podjelas decyzje, ze nie chcesz go
          w
          > swoim zyciu. Wiec dzialaj, odwagi!!! Mysl przede wszystkim o sobie
          i
          > dziecku.
          • kasha101 Re: O MATKO czytasz w moich myslach 22.08.08, 22:34
            Wiesz co jest fajne?
            Ze myslisz rozsadnie, trzezwo i widzisz co sie dzieje, czujesz ze
            jest nie tak, jak powinno, a to da Ci sile, zapewniam Cie.
            I wierze, ze moze byc Ci trudno, bo rozstania same w sobie nie sa
            latwe, i wrecz stereotypom stronie zrywajacej chyba nawet jest
            ciezej. Ale pamietaj, z jakiego powodu zrywasz! Nie dlatego,ze raz
            sie poklociliscie, tylko dlatego, ze z tym czlowiekiem nie bedziesz
            miec normalnego i bezpiecznego zycia, nie zapomnij ani na moment!

            Nastaw sie na biadolenie, wyrzucanie Tobie, ze go krzywdzisz, itp,
            itd, bo to na pewno bedzie, spodziewaj sie agresji, ale badz
            stanowcza, znajdz na to sile, musisz, inaczej on zniszczy Wasze
            zycie, a tego nie chcesz, prawda? I wiem, ze na pewno, pamietasz i
            dobre chwile, a on moze to wykorzystwac i bedzie probowal wzudzic w
            Tobie poczucie winy - tym bardziej nie zapominaj o co jest stawka: o
            normalne zycie Twoje i Twojego synka. Teraz bedzie ciezko, ale potem
            kobieto odzyjesz i spotkasz kogos, kto da Ci to co najlepsze i
            zapewni normalny spokojny dom, bo tak bedzie, ale musisz na to
            pozwolic i zawalczyc.
            Z tego co piszesz, on ma rozchwiana emocjonalnosc, panicznie boi sie
            porzucenia, i w jego chorym i skrzywionym mniemaniu, tak, ona was
            kocha, ale na swoj chory sposob i tego nie widzi i nie wiedze szans,
            zeby zauwazyl, zeby sie zmienil i zrozumial. Jesli juz, to po
            fakcie., i po wieu swoich bledach i porazkach, ale nie chcesz chyba
            byc jego krolikiem doswiadczalnym?
            Niech odejdzie z Twojego zycia, a raczej Ty mu pomoz odejsc,
            stanowczo i bez skrupulow, zanim Cie zniszczy. Bo marne sa szanse na
            zmiane 35latka (chyba ze jak powyzej).
            On ma problemy, powazne probley emocjonalne i z taka osoba nie uda
            sie nigdy stworzyc zdrowego zwiazku.
            Badz spokojna, ale stanowcza.
            Jesli sie boisz - maz kolezanki do asysty w wyprowadzce, klucze do
            rak od razu, a po wyjsciu maz kolezanki, lub inny zaufany facet od
            razu niech zmieni zamki, bo nigdy nic nie wiadomo, moze zdazyl
            podrobic, i bedziesz spac spokojnie.
            Przemysl wszystko ze szczegolami, przewidz jego zachowania, bo moze
            byc nieprzewidywalny w obliczu porazki, uloz sobie plan w glowie
            i ...do dziela. I nie zwlekaj, zrob to na dniach, bo kazdy dzien bez
            niego sie liczy. Zrob to z zaskoczenia, wczesniej proszac o pomoc
            przyjaciol, umawiajac sie z nimi.
            Nie miej wyrzutow sumienia.
            Normalnego czlowieka nalezy przygotowac na odejscie jakos,
            uprzedzic, zminimalizowac jego cierpienie i dyskomfort. Tutaj masz
            trudny przypadek, nieprzewidywalny i co gorsza niezbyt normalny
            (sorki), wiec zero zabawy i ceregieli - krotka pilka.
            Powodzenia! Trzymamy kciuki i napisz jak poszlo!
            • martoewo bardzo ci dziekuje 22.08.08, 22:54
              NA TAKIE SŁOWA zrozimienia i aprobaty czekałam... wiem
              ze bedzie trudno... boje sie... ale powoli tworzy sie
              mi paln w głowie... zapasowe zamki w domu mam sama
              zmienie..... i piwnica...
              bedzie mi łatwiej jak znajde pretejst ..czyli lekko go
              sprowokuje... np wezme plasterek serka który bedzie
              kroił ...awantura na bank.... w takich momentach ... on
              wrzeszczy a ja spokojnie powiem .. co mi leży..
              musze sie liczyc ż e zmieni sie moje życie... bede musiała
              udobruchac nianie i prosic aby przychodziła częsciej( nawet
              jak jej zapłace 500 zł to i tak finansowo bede
              góra ...wiecej wydaje na jego zywienie )...bede musiała zerwac
              kontakt z ludxmi których poznałam przez niego... to jego
              znajomi..... ale to wszystko nic...

              kasha101 napisała:

              > Wiesz co jest fajne?
              > Ze myslisz rozsadnie, trzezwo i widzisz co sie dzieje, czujesz ze
              > jest nie tak, jak powinno, a to da Ci sile, zapewniam Cie.
              > I wierze, ze moze byc Ci trudno, bo rozstania same w sobie nie sa
              > latwe, i wrecz stereotypom stronie zrywajacej chyba nawet jest
              > ciezej. Ale pamietaj, z jakiego powodu zrywasz! Nie dlatego,ze
              raz
              > sie poklociliscie, tylko dlatego, ze z tym czlowiekiem nie
              bedziesz
              > miec normalnego i bezpiecznego zycia, nie zapomnij ani na moment!
              >
              > Nastaw sie na biadolenie, wyrzucanie Tobie, ze go krzywdzisz, itp,
              > itd, bo to na pewno bedzie, spodziewaj sie agresji, ale badz
              > stanowcza, znajdz na to sile, musisz, inaczej on zniszczy Wasze
              > zycie, a tego nie chcesz, prawda? I wiem, ze na pewno, pamietasz i
              > dobre chwile, a on moze to wykorzystwac i bedzie probowal wzudzic
              w
              > Tobie poczucie winy - tym bardziej nie zapominaj o co jest stawka:
              o
              > normalne zycie Twoje i Twojego synka. Teraz bedzie ciezko, ale
              potem
              > kobieto odzyjesz i spotkasz kogos, kto da Ci to co najlepsze i
              > zapewni normalny spokojny dom, bo tak bedzie, ale musisz na to
              > pozwolic i zawalczyc.
              > Z tego co piszesz, on ma rozchwiana emocjonalnosc, panicznie boi
              sie
              > porzucenia, i w jego chorym i skrzywionym mniemaniu, tak, ona was
              > kocha, ale na swoj chory sposob i tego nie widzi i nie wiedze
              szans,
              > zeby zauwazyl, zeby sie zmienil i zrozumial. Jesli juz, to po
              > fakcie., i po wieu swoich bledach i porazkach, ale nie chcesz
              chyba
              > byc jego krolikiem doswiadczalnym?
              > Niech odejdzie z Twojego zycia, a raczej Ty mu pomoz odejsc,
              > stanowczo i bez skrupulow, zanim Cie zniszczy. Bo marne sa szanse
              na
              > zmiane 35latka (chyba ze jak powyzej).
              > On ma problemy, powazne probley emocjonalne i z taka osoba nie uda
              > sie nigdy stworzyc zdrowego zwiazku.
              > Badz spokojna, ale stanowcza.
              > Jesli sie boisz - maz kolezanki do asysty w wyprowadzce, klucze do
              > rak od razu, a po wyjsciu maz kolezanki, lub inny zaufany facet
              od
              > razu niech zmieni zamki, bo nigdy nic nie wiadomo, moze zdazyl
              > podrobic, i bedziesz spac spokojnie.
              > Przemysl wszystko ze szczegolami, przewidz jego zachowania, bo
              moze
              > byc nieprzewidywalny w obliczu porazki, uloz sobie plan w glowie
              > i ...do dziela. I nie zwlekaj, zrob to na dniach, bo kazdy dzien
              bez
              > niego sie liczy. Zrob to z zaskoczenia, wczesniej proszac o pomoc
              > przyjaciol, umawiajac sie z nimi.
              > Nie miej wyrzutow sumienia.
              > Normalnego czlowieka nalezy przygotowac na odejscie jakos,
              > uprzedzic, zminimalizowac jego cierpienie i dyskomfort. Tutaj masz
              > trudny przypadek, nieprzewidywalny i co gorsza niezbyt normalny
              > (sorki), wiec zero zabawy i ceregieli - krotka pilka.
              > Powodzenia! Trzymamy kciuki i napisz jak poszlo!
              • kasha101 Dasz rade! 22.08.08, 23:11
                Sa duze szanse, ze bedzie trudno -jego niestabilonosc emocjonalna,
                wybuchowosc na to wskazuja. Z drugiej strony, moze akurat pojdzie
                sprawniej niz przewidujesz:)? Oby!
                Boisz sie, to normalne, masz z nim kawalek wspolnego zycia, przed
                soba zmiany (na lepsze!!!!),ale zawsze zmiany, niepewnosc co do jego
                reakcji...Spoko, bedzie dobrze, przebrniesz! A potem mozesz sobie
                wszystko ukladac spokojnie sama, na nowo i co najwazniejsze, po
                swojemu:)
                Hm, nie wiem tylko, czy ten pomysl z awantuta jest dobry, jestes
                pewna, ze nie uzyje przemocy fizycznej? ja bym sie bala tak,sam na
                sam, wolalabym gdzies wsrod ludzi, zreszta sam nie wiem... Trzeba to
                rozegrac strategicznie. Wiem, ze pracownicy osrodkow interwencji
                kryzysowej rozrysowuja nawet dokladne plany, co ma zrobic kobieta
                uciekajaca z dziecmi z domu podczas wybuchu agresji meza, doslownie,
                gdzie ma isc/biec w ktora strone, co po kolei robic. Tu moze az tak
                zle nie bedzie, niemniej uloz sobie taki plan, co po kolei zrobisz,
                jak juz mu powiesz, czy kazesz sie wyniesc od razu, czy dasz czas, i
                co zrobisz po tej awanturze, bo chyba nie zostaniesz z nim w domu na
                noc sama? no i oszczedz tego dziecku. Wiesz, chodzi mi o
                rozpracowanie tego krok po kroku i trzymanie sie planu.
                I tak jak pisalam, plan w glowie i do dziela, nie ma co przedluzac
                udreki.
                I nie martw sie o niego, poradzi sobie, krzywdy mu nie robisz,
                przezyje. Mysl o Was!
                • kaz-oo Re: Dasz rade! 23.08.08, 00:16
                  Ja bym nie przeciągała sprawy. Po prostu gdy go nie będzie w domu spakuj jego
                  rzeczy (wszystkie aby nie miał pretekstu do nachodzenia Cię). Gdy wróci do domu
                  spokojna, krótka i rzeczowa informacja dlaczego postanowiłaś się z nim rozstać.
                  W pokoju obok ktoś życzliwy aby dodać Ci otuchy i w razie czego obronić Cię.
                  Żadnych warunków, żadnych nadziei, żadnej "jeszcze jednej szansy". Oddaje Ci
                  klucze, zabiera swoje rzeczy i wychodzi z Twojego mieszkania i Twojego życia na
                  zawsze.
                  Gdyby się stawiał, awanturował, do akcji wkracza zaufana osoba z pokoju obok. W
                  ostateczności dzwonisz na policję. Odwagi i powodzenia. Napisz jak będzie już po
                  wszystkim.
              • green_land Re: bardzo ci dziekuje 23.08.08, 00:14
                Mi pomaga wściekłość. Jestem wtedy odważna jak diabli i nie boję się
                fruwających patelni i innych cudów:)

                Powiedzieć mu musisz, choćby dla uczciwości - w końcu z tego, co
                wyczytałam niczego sie nie spodziewa. Ale lepiej, gdy obok będzie
                ktoś, kto będzie Ci mógł przyjść z pomocą, może jakiś znajomy
                gliniarz, choćby kuzyn przyjaciółki? To zawsze zwiększa pewność
                siebie i dodaje sił, że w razie... jest ktoś, kto pomoże.

                Trzymam kciuki:)
                A o siły się nie martw, przypomnij sobie tylko, co "dobrego"
                Was /Ciebie i dziecko/ od niego spotkało.
                • martoewo wszystko wiem.. ale 23.08.08, 00:28
                  obecnie sytuacja jest taka ż e wg mnie to problem sie
                  nawrerstwia...poznaje ciagle nowe oblicze swego pana...jak
                  wczorajsze wyzwiska w strone biednej kobity.... i we mnie
                  sie gotuje ... sexu nie ma od 2-3 tyg ja unikam jak
                  ognia jak sobie przypomne wypadki z dnia to nie
                  moge... on niby ma pretensje ale jak zjada na kolacje
                  bochenek chlebna ok 23 to zanim ja sie wykąpie on śpi...
                  na moje szczescie...


                  ale on nic nie przeczówa... on nie pamieta dla czego
                  dzis płakałam... uwaza ż e takie wybuchy złosci i rzucanie
                  jedzeniem i naczyniami to normalka.... i mysli ż e ja
                  to wykasowywuje z pamieci.. robi obiadki.. chodzi po
                  małego do przedszkola... bierze czynny udział w moim
                  zyciu i w życiu mojej rodziy.... mysle ż e ten szok po
                  usłyszeniu tego co mam mu do powiedzenia ...moż e przybrac
                  reakcje ..niedoprzewidzenia
                  teraz tez czeka mnie kolacja... herbata zaraz jade do
                  domu....
                  niby wszystko ok takiego to ze świeca szukac......a ja
                  jestem nieszczesliwa i wiem dla czego ... moi
                  przyjaciele i czesc rodziny tez wie bo byli świadkami
                  jego nekania słownego... jego drwin w moim i dziecka
                  kierunku...niby żartobliwe.... ale w zaciszu domu
                  powtazane w koło i to na serio!!






                  green_land napisała:

                  > Mi pomaga wściekłość. Jestem wtedy odważna jak diabli i nie boję
                  się
                  > fruwających patelni i innych cudów:)
                  >
                  > Powiedzieć mu musisz, choćby dla uczciwości - w końcu z tego, co
                  > wyczytałam niczego sie nie spodziewa. Ale lepiej, gdy obok będzie
                  > ktoś, kto będzie Ci mógł przyjść z pomocą, może jakiś znajomy
                  > gliniarz, choćby kuzyn przyjaciółki? To zawsze zwiększa pewność
                  > siebie i dodaje sił, że w razie... jest ktoś, kto pomoże.
                  >
                  > Trzymam kciuki:)
                  > A o siły się nie martw, przypomnij sobie tylko, co "dobrego"
                  > Was /Ciebie i dziecko/ od niego spotkało.
                  • malakas Re: wszystko wiem.. ale 23.08.08, 00:35
                    Napisz do Pryjaciółki. W międzyczasie stałas się obleśna. Gotów
                    jestem wycofać co powiedziałem do tej pory. Coraz mniej mu sie
                    dziwię. Be zmian pozostaje jedno: nie jesteście sobie pisani
                    • martoewo nie musisz mnie wspierac 23.08.08, 08:31
                      duchowo ,ani dobrym słowem, nie musisz sie ze mna zgadzac ...ani
                      mnie rozumieć.... ale czy ty nie pomyliłeś watków... jesli nie to
                      rozwiń temat.. obleśna... oboje siebie warci?

                      > Napisz do Pryjaciółki. W międzyczasie stałas się obleśna. Gotów
                      > jestem wycofać co powiedziałem do tej pory. Coraz mniej mu sie
                      > dziwię. Be zmian pozostaje jedno: nie jesteście sobie pisani
                      • kozica111 Re: nie musisz mnie wspierac 23.08.08, 08:55
                        Sluchaj, ja mam tez pewien niesmak jak czytam to co piszesz.jedna rzecz ze pan
                        ma cos z glowa to fakt.Ale na jakiego diabla wzielas do domu chlopa po tak
                        krotkiej znajomosci i to majac w domu dziecko?
                        Dla mnie to nie do pomyslenia.facet jest specyficzny ale napewno nie jest zlym
                        czlowiekiem.Zrobilas z niego szalonego psychopate pasibrzucha.
                        Normalny czlowiek po 1 akcji pana powiedzialby; kolego nie życzę sobie takich
                        zachowan- a jak sie powtorza to sie zegnamy.A ty tancowalas wokol spodni nie
                        dawalas jasnych i stanowczych komunikatow a teraz akcje partyzancka rozgrywasz.
                        • martoewo jestem tylko człowiekiem 23.08.08, 09:05
                          wiem z e popelnilam błąd.... nie jestem widocznie bystra... i nie
                          przeswietlam ludzi na wskroś...
                          moja wina .. nie ma dwóch zdań.. były sygnaly które
                          zbagatelizowalam... trudno podiac taaaką decyzje .. skoro facet bywa
                          normalny... dobrze sie przy nim czuje... i często zapominam .. jaki
                          potrafi byc.. i jak burza z jasnego nieba przychodzi jego złosc i
                          wściekłośc... widocznie facet ma taki charakter i tak reaguje jak mu
                          sie w kuchni miesza...ale ostatnimi czasy ta złosc dotyczy innych
                          spraw i pojawia sie bez ograniczeń... i nie przeszkadzają mu
                          świadkowie... mimo z e przejawia zadatki na męza i ojca mamy
                          inną wrazliwosć... nie chce taaak życ i dla tego szukam
                          wsparcia przed czymś co postanowiłam odejsc... nie pisze do
                          przyjaciółki .. bo pisze na forum i cieszy mnie kazda odpowiedx ...
                          niekture dają do myslenia....


                          kozica111 napisała:

                          > Sluchaj, ja mam tez pewien niesmak jak czytam to co piszesz.jedna rzecz ze pan
                          > ma cos z glowa to fakt.Ale na jakiego diabla wzielas do domu chlopa po tak
                          > krotkiej znajomosci i to majac w domu dziecko?
                          > Dla mnie to nie do pomyslenia.facet jest specyficzny ale napewno nie jest zlym
                          > czlowiekiem.Zrobilas z niego szalonego psychopate pasibrzucha.
                          > Normalny czlowiek po 1 akcji pana powiedzialby; kolego nie życzę sobie takich
                          > zachowan- a jak sie powtorza to sie zegnamy.A ty tancowalas wokol spodni nie
                          > dawalas jasnych i stanowczych komunikatow a teraz akcje partyzancka rozgrywasz.
                        • iluminacja256 Re: nie musisz mnie wspierac 23.08.08, 09:07
                          A nie przychodzi ci do głowyu, z emozna mieć tak niskei poczucie
                          wartosci i taki głod kogokolwiek obok siebie , a przy tym brak
                          asertywnosci, z e to wszystko stanie się blyskawicznie i
                          niemal "obok ciebie"? Tak sie własnei urabia ofiarę, a potem
                          zarzuca jej sie, z enei postawiła sie na samym poczatku.

                          Bo to nei jest od samego poczatku, to narasta. Facet nei bije
                          równeiz swojej małzonki przed slubem, od razu jak ja spotka na
                          pierwszej randce. T narasta, az wreszcie staje się codzinnoscią.

                          I dam sobie rękę uciać, z on od samego poczatku sie tak nei
                          zachowywał. A co do normalnosci - nei masz pojecia , jak głupie
                          rzeczy robią noramlni ludzie.

                          Absolutnie , jak teraz zaczniecie jej tu wrzucac , to ja pogrązycie.

                    • iluminacja256 Re: wszystko wiem.. ale 23.08.08, 09:03
                      Lecz się na głowę .

                      Oblesny jest tu tylko i wyłacznie jej partner, który zaserwował jej
                      naprawdę koszmwr i lepeij bedzie jak sie zabierze i zwinie.

                      A co do ciebie - no cóz, moz e ubodło, bo jesteś podobny? :)
                      Nie zdziwiłoby mnie to wcale.

                      A do autorki watku - spakuj go i neich wyprowadzi sie w ciągu
                      jednego dnia - to wazne, bo inaczej w kołko będą preteksty do
                      powrotu , a non stop nie moze przy tobie stać kuzyn .

                      Powodzenia.
                      • kozica111 Re: wszystko wiem.. ale 23.08.08, 09:32
                        Dla mnie facet nie jest psycholem, jest cholerykiem.Dodatkowo cholerykiem z
                        niskim poczuciem wartości.

                        Nie jestem pewna bo byc pewna nie moge ale mam wrazenie ze autorka watku ma
                        syndrom ofiary, oznacza to ni mniej ni wiecej ze za jakis czas wdepnie w bardzo
                        podobny zwiazek.

                        Jaki byl partner ktory jest ojcem malego?
                        Czy nie powielasz schematu.Bo jesli tak to zanim wejdziesz w nowy zwiazek
                        przegadaj sprawe z psychologiem.
                      • pest_controller Re: wszystko wiem.. ale 23.08.08, 09:33
                        no dobra i jaki jest final tej bajki,czas konczyc
                        • martoewo koniec napisze życie 23.08.08, 09:37
                          • ravny to żadna zbrodnia ani wstyd 23.08.08, 15:55
                            by powiedzieć spokojnie drugiemu człowiekowi "przemyslałam sprawę, nie chce tego
                            związku, nie pasujemy do siebie, wyprowadz się, bye".

                            nie musisz zawsze rozstawać się dopiero prowokując awanturę by "mieć powód by go
                            wyrzucić z domu". zamienny syndrom ofiara/kat.

                            twoje uczucia niechęci do tego faceta, rozczarowania tym zwiazkiem są
                            WYSTARCZAJąCE do tego by mu powiedzieć "nie chcę z tobą być" i zażądać
                            opuszczenia twojego domu.

                            nie trzeba się kłócić, żeby móc się rozstać. nie chcesz go to powiedz mu to i
                            konsekwentnie pokaż drzwi.
                            boisz się, to na podworku niech stoją "przypadkiem" twoi znajomi.

                            nie zwlekaj z działaniem i nie ma potrzeby tkwienia w tym i wielomiesięcznego
                            nakręcania samej siebie opowieściami o tym jaki facet jest ohydny, by wreszcie
                            samej odważyć się odebrać twoje terytorium zaanektowane przez niego kiedys za
                            twoim milczącym przyzwoleniem..

                            na przyszłość . nie odpowieda ci facet , mówisz mu "sory, nie odpowiadasz mi,
                            bye" . wprowadza się do twojego domu choc go nie zapraszalaś ? mówisz "że co???
                            pytałes mnie czy możesz?? to mój dom, jeśli uznam że chce z tobą być to wtedy o
                            tym porozmawiamy" , itd itp. bezwolnie milczac gdy inni włazą w twoje życie i
                            podporządkowują je pod ich reguły sama sobie kręcisz bicz na siebie i przyszłe
                            problemy.
                    • green_land Re: wszystko wiem.. ale 23.08.08, 10:33
                      malakas napisał:
                      > Napisz do Pryjaciółki. W międzyczasie stałas się obleśna. Gotów
                      > jestem wycofać co powiedziałem do tej pory. Coraz mniej mu sie
                      > dziwię. Be zmian pozostaje jedno: nie jesteście sobie pisani

                      Nie pij tyle.

                      • malakas Re: wszystko wiem.. ale 23.08.08, 15:29
                        green_land napisała:

                        > Nie pij tyle.

                        Cmoknij mnie w rzyć. Tylko nie zapomnij zębów umyć.
                        • green_land Re: wszystko wiem.. ale 23.08.08, 17:24
                          Na przyjemność trzeba sobie zasłużyć, kochanie:)


                          Nie chcę Cię obrażać, ale mam wrażenie, że nie masz więcej niż 13
                          lat. Ten sam poziom szczylowatego słownictwa kogoś, komu się wydaje
                          że jest wyjątkowo bystry, inteligentny i ma cięty język:)
    • jz10 Re: żarcie nas poróżni? 23.08.08, 11:33
      Witaj,
      ja jak najszybciej zakończyłabym tę sytuację i znajomość. To nie
      jest zdrowy układ, agresja, upokażanie dziecka, zakazy, furie. A
      gdzie tu miłość? Do tego utrzymujesz jakiegoś faceta, który zjada
      tonę żarcia. BEZ PRZESADY!
      Kiedy zamierzasz go spakować? i powiedzieć do widzenia?
      Nie przeciągaj tego, a jak godzisz się na to, to zacznij układać
      sobie życie z nim i nie narzekaj, tylko ciesz się związkiem.
      Gdzie go poznałaś? jaki był ojciec dziecka? czy masz problemy w
      związach?
      Po tym, co piszesz wydajesz się być miłą kobietą z fajnym dzieckiem.
      A budyń jest zdrowy! i koniec
    • koala_tralalala Nie warto trwac w tym dziwnym zwiazku 23.08.08, 14:59
      Zachowania zwiazane z jedzeniem bardzo czesto sa odbiciem tego co
      dzieje sie we wnetrzu czlowieka, sa tez informacja o wzajemnych
      relacjach partnerskich.

      To co opisalas wskazuje na DUZE problemy tego faceta. Pomijam twoj
      dyskomfort i to ze wkrotce bedziesz bardzo gruba, a zatem
      nieatrakcyjna dla innych partnetow... Bardzo cierpi na tym twoje
      dziecko, moze to zostawic trwale slady w psychice malca. Bedac na
      twoim miejscu zakonczylabym ten zwiazek natychmiast.
      • malakas Re: Nie warto trwac w tym dziwnym zwiazku 23.08.08, 15:33
        koala_tralalala napisała:

        > Zachowania zwiazane z jedzeniem bardzo czesto sa odbiciem tego co
        > dzieje sie we wnetrzu czlowieka, sa tez informacja o wzajemnych
        > relacjach partnerskich.

        Tak? To podaj jakąś pawidłowość "zachowanie związane z jedzeniem" -
        "akcja we wnętrzu człowieka" oraz "zachowanie związane z
        jedzeniem" - "wzajemna relacja partnerska"
        BTW Są w ogóle jakieś relacje niewzajemne?
        • koala_tralalala Re: Nie warto trwac w tym dziwnym zwiazku 23.08.08, 19:24
          Moze ksiazki lepiej ci to wyjasnia niz ja:
          www.psyche.pl/product_info.php?products_id=8149
          W mojej ocenie problemy z jedzeniem u opisanego przez ciebie
          mezczyzny sa znacznie glebsze, bo on nie tylko ma "swoj" problem z
          jedzeniem (jak bulimiczka, anoretyczka czy ktos z wilczym apetytem)
          ale tez terroryzuje ciebie i male(!) dziecko.

          Zrobisz co chcesz. Zycze Ci dobrego wyboru.
          • malakas Re: Nie warto trwac w tym dziwnym zwiazku 23.08.08, 21:01
            Znaczy nie wiesz o czym piszesz.
            A za książkę, którą reklamuje sie w sposób nastepujący :
            "W dobie powszechnej dostępności artykółow spożywczych coraz
            częściej obserwowane jest zjawisko nadmiernego jedzenia."
            nie dałbym nawet 10gr.
            Lepiej wyslij na jakieś głodne dzieci zamiast sponsorowac
            pseudonaukowe bzdety
            • koala_tralalala Re: Nie warto trwac w tym dziwnym zwiazku 24.08.08, 13:49
              Malakas, moze podasz jakis konkret, bo narazie twoje wypowiedzi sa
              na poziomie zbuntowanego trzynastolatka: negacja, mocne slowa i nic
              poza tym.
              • malakas Re: Nie warto trwac w tym dziwnym zwiazku 24.08.08, 14:25
                Konkret a propos czego? Ksiazka to makulatura (tak wygląda z opisu)
                a Ty nie umiesz nic powiedziec o zależnościach między zachowaniami
                związanymi z jedzeniem a jakimiś wnętrznościami czy innymi relacjami.
                Gdybym ja zapodał coś podobnego, że oto mianowicie sposób mycia oraz
                robienia kupy ma silny związek z dezintegracją osobowości czułbym
                sie w obowiazku, nawet nie na wezwanie, jakoś to uzasadnić.
                Cciałeś (aś) sobie poszarpać za nogawke? Proszę bardzo:-)
                • koala_tralalala Re: Nie warto trwac w tym dziwnym zwiazku 24.08.08, 20:26
                  Jesli oceniasz ksiazki po opisie, nie ma o czym ani powodu, by z
                  toba rozmawiac. Rzeczywiscie reprezentujesz umyslowy poziom
                  nastolatka. Pozdrawiam :)
                  • malakas Re: Nie warto trwac w tym dziwnym zwiazku 24.08.08, 22:40
                    A Ty po czym oceniasz książki? Po okładce?
                    Masz jakieś udziały w sprzedaży tego chłamu? Skoro przeczytałeś (aś)
                    to dlaczego nie potrafisz powiedzieć nic wiecj na jej temat niż to
                    co wynika z tego właśnie opisu?
                    No to podyskutujmy paniusiu/chłoptasiu na temat tez tej "pracy".
                    Będziesz miała okazję wykazać się poziomem.
              • edziap5 Re: Nie warto trwac w tym dziwnym zwiazku 27.08.08, 19:07
                sorry martoewo ale glupszej dziewczyny od ciebie nie widzialam. jak
                mozna sie tak katowac. jak mozna sobie pozwolic na cos takiego ??
                jestem wstrzasnieta twoim listem. jak mozna zyc z kims takim i
                narazac swoje dziecko na takie zycie. szok, szok, szok. obudz sie
                ten czlowiek jest chory psychicznie i ty chyba tez skoro sie godzisz
                na to.
          • green_land Re: Nie warto trwac w tym dziwnym zwiazku 23.08.08, 21:17
            Zgodzę się.
            To wygląda nie tylko na zaburzenia jedzenia....
    • i.see.you.baby Re: żarcie nas poróżni? 25.08.08, 12:19
      kobieto, rozumiem gdybys byla sama, ale Ty masz dziecko!!! krzywdzisz je bedac z
      jakims psycholem! z reszta ja gdybym tylko sobie zdala sprawe z takiego
      zachowania szybko bym sie ewakuowala...
    • h.chinasky Re: żarcie nas poróżni? 25.08.08, 23:19
      Facet ma wyraźnie jakiś problem ze sobą. Albo bardzo chce się
      wykazać. Za bardzo niestety. Współczuję
    • kryzolia Re: żarcie nas poróżni? 26.08.08, 08:44
      w swoim niezdecydowaniu spowodujesz, że facet wcześniej zdąży was pozabijać
      zanim zareagujesz działaniem.....
    • zmienilamnicka MartoEWO! - i co u Ciebie?? 27.08.08, 09:05
      daj znać czy sobie radzisz z tą sytuacją,
      czy cokolwiek zaczęłaś zmieniać?
    • aurelia_aurita Re: żarcie nas poróżni? 27.08.08, 19:58
      ten facet ma ewidentne poważne problemy z psychiką.
      rzuć go dla dobra swojego i dziecka. bo będzie coraz gorzej. nie usprawiedliwiaj
      jego zachowań, bo nie są w najmniejszym stopniu normalne. on was terroryzuje,
      znęca się nad wami psychicznie.
      to żarcie to chyba tylko czubek góry lodowej. ktoś wyżej użył określenia horror.
      moim zdaniem to bardzo trafne określenie. mam nadzieję, że szybko zdasz sobie z
      tego sprawę.
      i założę się, że na sugestię o terapeucie bądź lekarzu, facet by się mocno
      obruszył... tymczasem jeśli on nie zdecyduje się na terapię - jedyne wyjście to
      rozstanie - tak to widzę. inaczej będziecie przeżywać koszmar - Ty i Twoje dziecko.
    • angi-e27 Re: żarcie nas poróżni? 30.08.08, 10:53
      Nie no, ja po prostu tewgo nie rozumiem, jak można dać tak sobą (i
      swoim dzieckiem!) pomiatać tylko za cenę "portek na widnokręgu".
      Żałosne.
      • sbelatka angi 30.08.08, 19:26
        no możesz czegos nie rozumieć.. nie wszytko musisz..
        ale to jeszcze nie powoód żeby ludzi oceniać...nawet jesli sie
        czujesz mądrzejsza
      • green_land Re: żarcie nas poróżni? 30.08.08, 19:50
        Jasne, że żałosne.
        Problem w tym, że takich żałosnych rzeczy każdy z nas zrobił
        mnóstwo:/
    • koala_tralalala Martoewo, co z Toba? Podjelas jakas decyzje? 30.08.08, 13:38
      n/t
      • martoewo dzieki ze pamietacie 30.08.08, 23:23
        jest tak...
        jestesmy razem
        od 26 sierpnia nie mieszkamy razem...
        on przychodzi do nas na 2-3 h do domu.. 2 x odebrał synka z
        przedszkola..
        on był w szoku .. jak mu powiedziałam ...co we mnie
        narosło...twierdzil, ż e nie zdawał sobie sprawy że tak mnie to
        bolało... dziwil sie czemu .. nie mówiłam nic wczesniej....przepraszał...
        zobaczymy jak bedzie....
        jutro idziemy do mojej rodziny ...na obiad
        tyle...
        mysle ż e dobrze zrobiłam.... mam czas na przemyslenia...i popatrzenie
        na niego z dystansu... brakuje mi go.... ale poki co ja u
        siebie on u rodziców..
        na dzień dzisiejszy tyle
        pozdrawiam



        aaaa niby od pierwszego... zabiera sie za siebie.. przechodzi na
        jakas diete... i bardzo serio to traktuje.... namawia mnie....
        kupil karnety na basen.. na wrzesień....
        był dziś z moim i swoim dzieckiem w kinie.. i na wystawie
        dinozaurów.... Skłamie .... jak powiem ż e go skreślilam......
        facet sie stara... przyznał sie do błędu... to dla mnie nowosc....
    • lampka_witoszowska Re: żarcie nas poróżni? 30.08.08, 23:28
      Alexolo
      chron dziecko
      jestes jego mamą
      • martoewo Re: żarcie nas poróżni? 30.08.08, 23:53
        lampka_witoszowska napisała:

        > Alexolo
        > chron dziecko
        > jestes jego mamą


        a gdyby to był biologiczny ojciec dziecka.... pewnie nie było by
        sprawy... bo tato moż e karcic dziecko jak chce...

        mały jest za nim.... wisi mu na szyi.. czeka na niego i pyta...
        jak On go upomina ( bo chyba ma do tego prawo... no jakies prawo
        chyba ma..) to oczywiscie mój syn mówi to co każdy 6 latek by
        powiedział" nie lubie go juz ... nie bede muł zębów... nie chce
        takiego taty...on mi kaz e mys zeby)


        oczywiste jest ż e w złosci ..opisuje sie i podkresla
        wyolbrzymia jedna strone medalu.... i to zrobiłam w moim
        > watku na poczatku...
        teraz czesciej spotykamy sie na neutralnym gruncie...uczymy sie siebie
        od nowa... zobaczymy....
        dziecko z a nim tęskni... ja jestem chłodna...z dozą przychylności
        • ravny Re: żarcie nas poróżni? 30.08.08, 23:58
          ?a gdyby to był biologiczny ojciec dziecka.... pewnie nie było by
          ?sprawy... bo tato moż e karcic dziecko jak chce...


          mylisz się. jeśli biologiczny ojciec stosuje przemoc wobec dziecka nalezy go
          tak samo powstrzymywać jak obcego!
          • lampka_witoszowska Re: żarcie nas poróżni? 31.08.08, 00:09
            się podpisuję
            biologiczny tym bardziej nei ma prawa i reaguje się ostrzej
            niebiologiczny może małemu dziecku, które marzy o bliskosci ojca,
            zrobic totalną krzywdę i dziecko i tak uzna własną winę

            raczej musisz na to zwracac uwagę

            poza tym, przy takim problemie, jako Ty poszłabym do terapeuty by
            dobrze przyjrzec sie sytuacji dotyczącej kilku osób
            jeśli dziecko się zamyka, idzie spac głodne, a jednak wiesza się na
            szyi... to wygląda na to, że to po prostu dziecko
            ma prawo
            ale do oceny sytuacji są dorośli
            z pomoca psychologa łatwiej i pewniej, bo Ty mogłas się zamotac
            • martoewo Re: żarcie nas poróżni? 31.08.08, 00:18
              moja mama opowiada mi historie ż e ja kiedys zdenerwowałam bo
              niesamowicie marudzilam przy obiedzie...
              siedziałam przy talezu z pokroionym kotletem... i wyłam do wieczora...
              chcialam co kolwiek innego....ale mama chciala mi dac nauczke i
              kazala mi zostac przy kotlecie... poszłam głodna spac.. obiecujac ż e
              kotlet zjem rano...
              rano udawałam ż e nie było sprawy... mama przypomniała mi o kotlecie
              ... ja w ryk ... byłam najniszczesliwszym dzieckiem... bo czułam ż e
              jestem godna i ż e chyba mnie złamią.... na moje szczescie kochana
              babcia rzuciła skrawki psu...

              ile takich sytuacji było w naszych domach... czy ktos latał z tym do
              psychologów?
              • ravny Re: żarcie nas poróżni? 31.08.08, 00:21
                jak długo zamierzasz zaprzeczać że to co w tym wątku opisałaś to nie jest żaden
                problem?
                zachowujesz się jak klasyczna głęboko współuzależniona...
                • lampka_witoszowska Re: żarcie nas poróżni? 31.08.08, 00:28
                  wkurzasz mnie, Ravny, bo chciałam cos od siebie, a tak? znowu
                  przytakuję

                  (umówmy się, że jak autorka znowu cos napisze, to ja pierwsza
                  odpiszę)

                  Twoja sytuacja z kotletem zdarzyła się raz
                  z mamą, co do której uczuc byłas całkiem pewna

                  sytuacja z głodnym synkiem i brakiem ukochanego kakao czy budyniu
                  zdarzała się wiele razy
                  podobnie jak z pójsciem spac na głodnego :(
                  i to tylko dla zasady wymyślonej przez Twojego partnera, nie zas dla
                  walki z chwilowym uporem dziecka

                  po prostu popatrz na to przez chwilę oczami Twojego dziecka
                  nie musisz łagodzic tego, co napisałas wczesniej
                  • martoewo Re: żarcie nas poróżni? 31.08.08, 11:17
                    nie umiem kłamac... i żle mi z tym.. dziewczyny które mnie znaja
                    wiedza ż e martoewo to alexolo... głupota kretynizm.... ale i
                    potrzeba.. spojzenia na sprawe przez formułowiczów inaczej...
                    experyment....? jestem schematyczna ... łatwo mnie rozgrysc... nie umiem
                    życ z rozdwojona świadomościa heee.. wracam do siebie ola

                    było mi wstyd ż e po waszych radach nie zrobiłam prawie nic... musiało
                    byc drugie nasilenie.... aby facet " wyszedł z domu"...
                    wszystko reszta szczera prawda.. bb mi pomagacie .. tymi pozytywnymi
                    i krytycznymi uwagami dzieki
                    • ravny Re: żarcie nas poróżni? 31.08.08, 11:59
                      Słuchaj, ja się autentycznie o Ciebie martwię. Wikłasz sie w przedziwne
                      popaprane sytuacje emocjonalne/finansowe/uzaleznieniowe/itd.

                      Może jednak odważysz się na terapię dla siebie? Dziecku to bardzo pomoże na
                      przyszłość i Tobie też.
                      • alexolo juz lece ;-) 31.08.08, 14:44
                        ravny napisał:

                        > Słuchaj, ja się autentycznie o Ciebie martwię. Wikłasz sie w przedziwne
                        > popaprane sytuacje emocjonalne/finansowe/uzaleznieniowe/itd.
                        >
                        > Może jednak odważysz się na terapię dla siebie? Dziecku to bardzo pomoże na
                        > przyszłość i Tobie też.
              • green_land Re: żarcie nas poróżni? 31.08.08, 15:25
                Dzieciak się wiesza, bo chce mieć ojca, potrzebuje. I nawet jak ten
                będzie go lał to i tak on dalej będzie chciał miec ojca. Bo koledzy
                mają, więc co on ma mówić?

                Opisałaś sytuację przy obiedzie, sprzed wielu lat. Zauważ - oni Cię
                wtedy złamali. Poddałaś sie. Teraz znowu pozwalasz komuś na to
                stanie nad Tobą i rozkazywanie, co i jak masz robić. I posłusznie to
                robisz.

                Jestem jednak pełna podziwu, że się odważyłąś i on wyprowadził się.
                Było to uczciwe wobec niego, bo jak napisałaś, nie miał pojęcia, że
                tak to wygląda. To już coś.
                Ale jest jeszcze inna sprawa - ON TAKI JEST. I nawet jeżeli coś
                zacznie z tym robić, to w nim pozostanie. Pewnie będzie tak, że
                będzie się i starał, ale jak zobaczy, ze już zmiękłaś, znowu powróci
                do swoich "praktyk". Jak będzie miał zły humor, odbije to sobie na
                Tobie i Twoim dziecku.
                Bo można korygować swój charakter, ale pewnych rzeczy sie nie
                wypleni.

                Przed Tobą trudna rzecz - prędzej czy później będziesz musiała się
                zdecydować. Wróci i... ? Jestem pewna, że krótko po powrocie
                zacznie robić z Wami to samo co kiedyś:/ Ale najgorsze będzie to, ze
                Ty będziesz go nadal tłumaczyć. I z upływem czasu przestaniesz
                dostrzegać, że to jest NIENORMALNE. I jeszcze jedno - to Twoje życie
                i co z nim zrobisz, Twoją będzie sprawą. Ale masz jeszcze dziecko, i
                jemu należy się szacunek, szczególnie od obcego faceta! Nie będąc
                jego biologicznym ojcem pozwala sobie na takie jego traktowanie?! To
                naprawdę źle rokuje:(
                • koala_tralalala Re: żarcie nas poróżni? 31.08.08, 17:12
                  Podlacze sie pod Green Lady bo podzielam jej opinie; rownoczesnie
                  chcialabym odniesc sie do odpowiedzi Marteowo: "Od 26 sierpnia nie
                  mieszkamy razem...on przychodzi do nas na 2-3 h do domu (...)".

                  GRATULUJE Marteowo, ze doprowadzilas do wyprowadzki! :)

                  Jednak, z tego co piszesz wynika, ze nalezysz do "miekkich" kobiet,
                  takich ktore potrafia spedzic POL ZYCIA z alkoholikiem/damskim
                  bokserem, bo ten przeprasza... za kazdym razem. A potem robi swoje.

                  Dobrze, jesli musisz, jesli czujesz taka potrzebe, daj mu szanse,
                  ale JEDNA szanse. Jesli jego postepowanie sie powtorzy, choc jeden
                  jedyn raz sie powtorzy - wobec Ciebie, a zwlaszcza wobec dziecka -
                  zakoncz te znajomosc.

                  W mojej ocenie on sie nie zmieni - zgadzam sie z Geen Lady. Na jakis
                  czas postara sie OPANOWAC swoje zachowanie, potem bedzie to
                  samo /jesli sie myle - odszczekam z radoscia ;)/ . W tym wieku
                  bierzemy ludzi z calym dobrodziejstwem inwentarza, nie ma co liczyc
                  na zmiany.

                  Podejmujac decyzje, pamietaj ze w chorym zwiazku to TY TRACISZ
                  kazdego dnia, nie on: plynie czas, z kazdym dniem zmniejsza sie
                  twoja szansa na znalezienie fajnego faceta, TRACI tez Twoje dziecko,
                  ktore zamiast normalnie sie rozwijac stresuje sie. Wybr nalezy do
                  Ciebie.
                  Pozdrowienia.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka