xuxana
27.08.08, 00:37
witam,
w dzieciństwie byłam molestowana seksualnie przez mojego, prawie 10
lat starszego, kuzyna. Wtedy tego nie odbierałam jako czegoś, co
wyrządzałoby mi jakąś wielką krzywdę, ale czułam, że coś jest nie
tak. On nigdy mnie nie zgwałcił, ale zmuszał do seksu oralnego,
obmacywania i oglądania filmów porno. Nawet nie pamiętam ile miałam
wtedy lat, ale chyba około 6. Nie pamiętam też ile to trwało. Potem
wyprowadziliśmy się do innego miasta i miałam z nim tylko
sporadyczny kontakt i całe szczęście skończyło się. Na długi czas
jakoś wyparłam to ze swojej pamięci i dopiero po latach dotarło do
mnie, co tak naprawdę się wtedy stało. Nie wiem, jaki to wpływ ma na
moje dzisiejsze życie, jakiejś wielkiej nienawiści do niego nie
czuję, ale nie chcę z nim utrzymywać kontaktów. I tu właśnie jest
problem. Teaz jesteśmy już dorośli, on założył już dawno rodzinę i
teraz zachciewa mu się odnawiania rodzinych kontaktów. Chce mnie
odwiedzać ze swoją rodziną itp. Żonę ma sympatyczną, dzieci też w
porządku, ale, co chyba zrozumiałe, ja nie mam ochoty na kontakty z
nim. Nigdy z nim o tym nie rozmawiałam, nikt z rodziny też się nie
dowiedział, w sumie to pierwszy raz kiedy odważyłam się o
tym "powiedzieć". Kiedy przyjeżdzał z rodziną do moich rodziców
nawet mnie to nie ruszało, bo nie musiałam się nimi zajmować, ale
teraz kiedy mieszkam sama nie mam ochoty na jego wizyty. I jak w
takiej sytuacji zerwać ten kontakt? Jeżeli kolejny raz zadzwoni i
spyta czy mogą przyjechać i znów powiem, że nie, bo coś tam, to
pewnie poskarży się komuś z rodziny i będą mnie wypytywać co się
stało, co do niego mam itd. A naprawdę nie mam ochoty na wymyślanie
kretyńskich wymówek i tłumaczenie się, ani tym bardziej na
wyciąganie takich brudów sprzed lat. A może nadal udawać, że nic się
nie stało (on tak robi) i zapraszać na kawkę ze sztucznym
uśmiechem...