shangri.la
10.09.08, 19:43
Wejście na forum po kilku dniach nieobecności grozi szokiem!
Już nie poszczególne jednostki, ale całe dziesiątki młodych (!), zdrowych
fizycznie i wykształconych ludzi pogrąża się w falach przygnębienia i życiowej
apatii.
Ogólna frustracja zatacza coraz większe kręgi, bo do wątku dopisują się wciąż
nowe, młode osoby ze swoim lakonicznym "ech, mam tak samo" a zbiorowe
czarnowidztwo przeraża totalną bezsilnością , od czasu do czasu kwitowaną
bezsensownym "idź do psychologa/psychiatry!", a w domyśle "daj nam spokój".
Co się dzieje z młodym społeczeństwem białych ( i zapewne nie tylko)
kołnierzyków, że tak trudno im znaleźć sens/radość życia w obecnej,
komfortowej przecież dla rozwoju jednostki, rzeczywistości?!
Nie, nie będę Wam , moi drodzy, młodzi malkontenci opowiadać jak to było za
komuny, jakie my mieliśmy szanse na rozwój indywidualny, na podróże, na
konsumpcję....my też nie chcieliśmy słuchać , że w czasie wojny było ciężko.
Proszę Was tylko wszystkich razem i każdego z osobna.....obudźcie się ze snu!
Macie wszelkie atuty, najlepsze karty w ręku i teraz trzeba tylko mądrze i z
fantazją rozegrać nimi tą partię.
A stawka jest dla Was bezcenna....Wasze jedno, jedyne życie!