mahadeva
12.09.08, 16:10
Pierwszy raz od kilku lat spotykam sie z kims w
miare powaznie, tzn malzenstwa pewnie z tego nie bedzie, ale
wreszcie spedzam z kims prawie kazdy wieczor, planujemy jakies
wyjazdy i inne rzeczy na najblizsze miesiace. Od razu mi lepiej :)
Wreszcie spotkalam normalnego faceta! Znamy sie ok 2 tygodnie,
sypiamy razem od 1,5 :) Bardzo mi to odpowiada, ze nie jestem sama
ze swoimi problemami, widzimy sie prawie codziennie, chyba, ze cos
wczesniej mielismy zaplanowane, dzwonimy do siebie w ciagu dnia...
Problem w tym, ze ja nie chce za bardzo na nim wisiec. Ale
potrzebuje przyjazni, bliskosci. Juz zdazylam go zdradzic ze starym
znajomym, bo ta znajomosc tez chce pielegnowac. Oczywiscie nic mu
nie powiedzialam. On juz malutkie znaki zazdrosci (wylacznosci)
wypowiadal. Ale dla mnie jeden facet to za malo. Moze uda mi sie
robic to bez jego wiedzy. Bo chyba nie ma sensu o tym mowic jasno?
Jego meska duma bylaby zraniona...