lorkersik2
21.10.08, 22:43
Od jakiegoś czasu zauważam, że kontakt z własną matką mnie męczy i traktuję ją jako nielubianego znajomego, który dzwoni żeby się wyżalić. Zaznaczam, że kontakty są ograniczone ze względu na odległość jaka nas dzieli. Natomiast odkąd pamiętam czułam, że mogę na nią liczyć, ale nigdy nie miałam do niej aż takiego zaufania żeby o wszystkim mówić (zresztą nie pytała się o moje "prywatne" życie). Odkąd się usamodzielniłam zupełnie jej nie potrzebuje, a wręcz zaczynam mieć dość kontaktów z nią. Czy to normalne?