Dodaj do ulubionych

czas się pożegnać?

26.11.08, 16:06
od kilku lat tkwię w zwiazku bez przyszłości.
oboje sporo po 30-ce, mam córkę z poprzedniego związku
mieszkamy u mnie.
ten związek do najłatwiejszych nie należał od początku, na początku
mój partner pomimo w miarę poważnego wieku preferował studencki tryb
życia, imprezy (zwykle beze mnie) w każdy weekend itp., trochę niby
się potem uspokoił, co oznaczało, że w zasadzie oboje siedzimy w
domu i nigdzie nie chodzimy
nic nas nie łączy, żyjemy jak współlokatorzy, zero sexu od miesięcy;
w ciągu kilku lat nie osiągneliśmy nic - choć były i zaręczyny (3
lata temu...) i rozmowy o dziecku (bynajmniej nie moja inicjatywa) i
plany zamiany mojego mieszkania na większe (partner ma również
dorastające dziecko z poprzedniego małżeństwa, które mieszka z jego
Matką - była żona wyjechała za granicę). Przyznam, że trochę mnie ta
wizja wspólnego życia zachęciła, i starałam się marzenia zamienić na
plany, żeby zacząć to realizować... ale tylko ja się starałam, jemu
chyba dobrze było tak jak jest i zero inicjatywy w jakiejkolwiek
sprawie. Do tego stopnia, że jak ja nie zorganizowałam wakacji czy
wyjazdu na weekend, to nigdy nigdzie nie pojechaliśmy.
wychodzi rano, wraca o 21.00, siada przed komputerem; coraz częściej
ciche dni, kilka awantur w tym roku zakońćzonych moją prośbą o
wyprowadzenie się do Matki, oczywiście ulegałam obietnicom poprawy
sytuacji, bo miało być tak pięknie, więcej czasu razem itp.
Jak ostatnio zadeklarował (po dwóch latach), że na wiosnę to już na
pewno weźmiemy ślub (skąd w sumie to jego przekonanie, że mnie
chodzi najbardziej o ślub to nie wiem), to przyznam, że lekko
spanikowałam, bo wszystko we mnie krzyczało NIE... Jednocześnie jest
dobry, czuły, stał się ostatnio bardzo pomocny, odnosimy się do
siebie grzecznie, nie ma jakichś pijackich awantur czy przemocy.
Jednak na samą myśl o kolejnej rozmowie o jego wyprowadzce aż mi
słabo (tutaj mu dość wygodnie, głównie ja płacę rachunki, zajmuję
się domem, a wracając do Matki musiałby się gnieździć w małym
mieszkanku no i nie miałby komfortu bycia tatusiem na telefon jak to
jest teraz, tylko trzeba by zająć się porządnie wychowywaniem jego
dziecka, w czym na razie wyręcza go Babcia - więc taki skory do
powrotu do rodzinnego domu nie był i nie jest). Nie umiem z nim
rozmawiać, zawsze potrafił manipulować i mną i każdą rozmową.
co ze mną jest kurde nie tak, że nie mogę się zdecydować na
rozstanie??? co mnie trzyma w tym chorym układzie, w którym po
prostu jestem nieszczęśliwa?
Obserwuj wątek
    • malakas Re: czas się pożegnać? 26.11.08, 16:09
      black_yaris napisała:

      > co mnie trzyma w tym chorym układzie, w którym po
      > prostu jestem nieszczęśliwa?

      Perspektywa jeszcze gorszego. Całkiem realna zresztą...
      Coś jak wybór między kiłą a rzeżączką.
      • black_yaris Re: czas się pożegnać? 26.11.08, 17:12
        malakas napisał:

        >
        > Perspektywa jeszcze gorszego. Całkiem realna zresztą...
        > Coś jak wybór między kiłą a rzeżączką.

        w sensie, że niby samotność zawsze gorsza od bylejakiego związku?
        no nie wiem
    • postolek Re: czas się pożegnać? 26.11.08, 18:10
      nie wróży to dobrze. We mnie też krzyczało, tydzień przed ślubem
      powiedziałam nic z tego! ale ponieważ też jest swietnym
      manipulantem, dałam się przekonać i niestety uległam. też jestem po
      30 i też zaliczyłam juz rozwód a kolejny w trakcie.
      Wyważ wszystkie za i przeciw. Małżeństwo nie powinno być aż taką
      sinusoidą.
      • black_yaris Re: czas się pożegnać? 26.11.08, 19:41
        bilans wychodzi zdecydowanie ujemny
        • marzenie_yody Re: czas się pożegnać? 26.11.08, 20:16
          Przyzwyczajenie, skarbie. Przyzwyczajenie Cię trzyma. Nie na próżno zwane jest
          "drugą naturą człowieka" Bardzo silna niechęć do zmiany "status quo". Wiem o
          czym mówię, przez 10 lat tkwiłam uzalezniona od chorego zwiazku, udało sie
          przerwać (dzięki pomocy wielu osób) i dopiero po DWÓCH latach poczułam się wolna
          i szczęśliwa...
          • postolek marzenie_yody... 27.11.08, 09:17
            no ja też właśnie wychodzę z toksycznego związku i też z pomocą!
            Sama w zyciu nie dałabym sobie rady!!!! Podpowiedz, jak sobie
            radziłaś, co robiłaś, żeby wreszcie stanąć na nogi?
            • black_yaris powiedzcie 27.11.08, 11:02
              czy to jest normalne, że ja nie jestem w stanie zebrać się na
              rozmowę w sprawie zakończenia tego związku? u Was też tak było??
              jestem w totalnym stresie od początku roku, każdy dzień zaczynam z
              myślą, że trzeba z tym skończyć albo ja się wykończę... i z rozmowy
              nici... a po gorszych dniach zwykle przychodzi jeden dobry, który
              wyzwala nadzieję, że może jednak jeszcze warto spróbować i nie
              składać broni ...
              • postolek Re: powiedzcie 27.11.08, 11:27
                jeśli on chce rozmawiać, porozmawiaj z nim. Ja wiem, że to trudne
                tematy, emocjonujące, ale komunikacja powinna być. Ja bardzo
                chciałam porozmwaić, ale nie wolno mi było. Po prostu. A związek był
                baaaardzo toksyczny, cierpię po dzień dzisiejszy. decyzję odwlekałam
                bardzo długo. Każdy przychylny gest ze strony m. traktowałam jako
                nadzieję. Bzdura!!!
                Myślałam i czułam podobnie ja TY: >.... a po gorszych dniach zwykle
                przychodzi jeden dobry, który
                > wyzwala nadzieję, że może jednak jeszcze warto spróbować i nie
                > składać broni ...
                Powiedz co Cię boli, co czujesz i dlaczego nie chcesz tego ciągnąć.
                3mam kciuk :)
                • xcvfpedsczjx Re: powiedzcie 27.11.08, 11:33
                  ja chociaz udalo mi sie zebrac na wyrazenie checi zakonczenia zwiazku partnerce
                  to niestety ona mi to utrudnia i niestety nie ma szans zeby to sie skonczylo
                  no i do tego przyzwyczajenie
                  • black_yaris Re: powiedzcie 27.11.08, 14:59
                    xcvfpedsczjx napisał:

                    > ja chociaz udalo mi sie zebrac na wyrazenie checi zakonczenia
                    zwiazku partnerce
                    > to niestety ona mi to utrudnia i niestety nie ma szans zeby to sie
                    skonczylo
                    > no i do tego przyzwyczajenie

                    czyli że co? ona wie, że ty już nie bardzo, ale dalej sobie żyjecie
                    razem, udając że jest OK?
                    bo u mnie to w zasadzie tak wygląda, tyle że zaczynam mieć jazdy i
                    mi psycha siada
                    • xcvfpedsczjx Re: powiedzcie 28.11.08, 10:22
                      no niestety to nawet na udawane OK nie wyglada,
                      ale ona po prostu obsesyjnie jest do mnie przywiazana, szkoda gadac
                      • black_yaris Re: powiedzcie 28.11.08, 19:33
                        xcvfpedsczjx napisał:

                        > no niestety to nawet na udawane OK nie wyglada,
                        > ale ona po prostu obsesyjnie jest do mnie przywiazana, szkoda gadac

                        no to kanał
    • netsuke Re: czas się pożegnać? 26.11.08, 20:43
      Zero seksu od miesięcy, zero wspólnych aktywności i on chce się
      żenić? W celu?

      Pytanie, czy ty wolisz tkwić w bylejakim związku czy być sama i
      wydatkować energię, czas i emocje na szukanie kogoś nowego. Wybór
      wcale nie jest taki oczywisty.
    • psychoguru Cienizna 26.11.08, 21:07

      Wyglada to na cienizne. Jego corke wychowuje matka a on sie nie
      przyklada??? Facet dobrze po 30?

      Mozna sie oczywiscie zastanawiac co sie z nim dzieje. Co mu w
      glowie sie kreci, ma jakies rzeczywiste czy urojone problemy? Gdzie
      przebywa w internecie? Wychodzi rano wraca o 21??? Co i gdzie on
      robi? Zero seksu, pasuje mu to? Ty go prawie utrzymujesz?

      Niestety to przekracza granice rozsadku. Najprostsze wyjasnienie
      dlaczego twkisz w tym to "z braku laku...".
      Trudno przesadzac na podstawie bardzo ograniczonej informacji ale
      sprawia to wrazenie ze lepiej sie rozstac bo przeciez w miare
      uplywu czasu bedzie gorzej a nie lepiej, facet jesli sie zmieni to
      na gorzej bo oklapnie calkowicie.
    • paco_lopez Re: czas się pożegnać? 27.11.08, 14:32
      im dłuzej sie czyta taki wpis tym szerzej otwiera sie scyzoryk. a
      moze połóz sie koło niego dzisiaj w nocy i złap go za wiesz co. i
      jutro nam opowiedz.
      • black_yaris Re: czas się pożegnać? 27.11.08, 15:00
        paco_lopez napisał:

        > im dłuzej sie czyta taki wpis tym szerzej otwiera sie scyzoryk. a
        > moze połóz sie koło niego dzisiaj w nocy i złap go za wiesz co. i
        > jutro nam opowiedz.

        rękę mam za krótką, on zwykle śpi w salonie
        • nangaparbat3 Re: czas się pożegnać? 27.11.08, 18:02
          Moze trzyma Cie nadzieja, ze to sie jeszcze zmieni, odwroci na lepsze?
          • marzenie_yody Re: czas się pożegnać? 27.11.08, 20:27
            Postolek napisał/a "no ja też właśnie wychodzę z toksycznego związku i też z pomocą!
            Sama w zyciu nie dałabym sobie rady!!!! Podpowiedz, jak sobie
            radziłaś, co robiłaś, żeby wreszcie stanąć na nogi?"


            Postlku, dałam sobie rade tylko i wyłącznie dzięki pomocy rodziców!Gdzy mój mąż
            pobił mnie w trzecim miesiącu ciąży (ja byłam nie on!) powiedziałam rodzicom o
            wszystkim i oni mnie wzieli do siebie, oni pomogli mi przez to przejść!!!
            • postolek Re: czas się pożegnać? 27.11.08, 22:00
              marzenie_yody dzielna jesteś!!! Dobrze, że odeszłaś, bo ja zwlekałam
              dużo za dużo. Ucierpiałam nie tylko ja, ale i dzieci niestety, pies
              też. Radzę sobie z pomocą rodziny, przyjaciół i terapii. Ale chętnie
              podpytuję osoby, które uwalniały się z przemocowych związków.
              Dziekuję i mam nadzieje, że w Twoim życiu bedzie już tylko lepiej.
    • lucerka Re: czas się pożegnać? 28.11.08, 09:38
      A napisz, prosze, czego Ty konkretnie od tego pana oczekujesz?
      • malakas Re: czas się pożegnać? 28.11.08, 09:58
        Żeby sie ożenił
        Żeby ją wszędzie zabierał a sam nigdzie nie chodził
        Żeby dzieci chciał i to minimum sexu potrzebne do tego
        Żeby dużo $$$ przynosił
        Żeby mieszkanie większe załatwił
        Żeby logistyką się zajął, bo to trudne i nudne
        Zeby robił za kaowca i organizował rozrywki
        Nie pił, nie bił i w ogóle sie słuchał

        Czyli to co wiekszośc z Pań.
        • black_yaris rozczaruję cię 28.11.08, 10:26
          malakas napisał:

          > Żeby sie ożenił
          zupełnie nie mam parcia

          > Żeby ją wszędzie zabierał a sam nigdzie nie chodził
          niech sobie chodzi, tylko żeby mnie nie robił awantury jak raz na
          miesiąc wyjdę z przyjaciółką

          > Żeby dzieci chciał i to minimum sexu potrzebne do tego
          dziecko już mam, nie mam parcia, i nie jestem z tych co to "głowa
          boli" 6 dni w tygodniu

          > Żeby dużo $$$ przynosił
          zarabiam (i to całkiem nieźle) sama na siebie od wielu lat, w życiu
          grosza nie wzięłam od żadnego faceta, sama płacę rachunki we
          wspólnym mieszkaniu itp itd

          > Żeby mieszkanie większe załatwił
          to prawda, ja mam 50m2 - dla mnie i dla córki to wystarczy - nie
          zamierzam się zabijać i SAMA załatwiać większe, po to żeby jemu było
          wygodniej

          > Żeby logistyką się zajął, bo to trudne i nudne
          jeżeli chodzi o logistykę domową, to zajmuję się wszystkim sama

          > Zeby robił za kaowca i organizował rozrywki
          wyjście wspólne choćby raz w miesiącu to chyba niezbyt wygórowane
          oczekiwania?

          > Nie pił, nie bił i w ogóle sie słuchał
          picie i jakakolwiek przemoc oczywiście jest nie do zaakceptwania, a
          słuchać to ma się pies
          >
          > Czyli to co wiekszośc z Pań.
          ja nie jestem większość bo to nie głosowanie, jednostka indywidualna
          jestem
          • malakas Re: rozczaruję cię 28.11.08, 10:34
            Człowiek strzela, Pan Bóg kule nosi :-)
            To na co masz parcie, żeby juz nie zgadywać?
            • black_yaris Re: rozczaruję cię 28.11.08, 19:31
              malakas napisał:

              > Człowiek strzela, Pan Bóg kule nosi :-)
              > To na co masz parcie, żeby juz nie zgadywać?

              a to parcie to musi być koniecznie? :-)
              jeżeli już, to na partnerstwo mam parcie, vs. układ synek - mamusia
              (gdzie ja robię za mamusię, co to o dom zadba, po główce poklepie, i
              do niczego nie będzie się wtrącać i o nic pytać)
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka