Dodaj do ulubionych

co o tym myslec? pomozcie

29.01.09, 17:09
Czytalam wiele watkow ponizej, podobne sytuacje znalazlam - chociaz
nie do konca, dlatego pisze proszac o kilka opinii; sa mi potrzebne,
poniewaz nie patrze trzezwo na to co wokol mnie sie dzieje; wiem
tylko jedno- nie daje sobie juz rady.
Jestem dojrzala kobieta ale dusze mam chyba ....nastolatki,
wrazliwosc dziecka a rozumu ...brak; mowia ze mezczyzni kieruja
sie ...(....) zamiast rozumu, z kolei ja zamiast rozumu uzywam
wylacznie serca i zazwyczaj konczy sie to tak jak teraz...

Rozpadlo sie moje malzenstwo,dlugo odchorowywalam, ale doszlam do
siebie po jakims czasie. Kiedy stanelam na nogi, zaczelam chorowac,
potem klopoty w pracy ze wzgledu na nieobecnosc a poniewaz mam
intratna posade , na moje miejsce bylo kilka chetnych....skonczylo
sie tym , ze bylam zalamana, stracilam poczucie bbepzieczenstwa pod
kazdym wzgledem - prywatnym i zawodowym. mialam dosc zycia, ale
poznalam kogos. To byla milosc od pierwszego wejrzenia, nigdy w to
nie wierzylam, powiem wiecej- czesto sama to wymiewalam wczesniej,
ale i mnie ona dopadla. W momencie kiedy rozwazalam jak uporzadkowac
sprawy i w koncu skonczyc z soba.
Na poczatku bylo cudownie, co prawda jeszcze mieszkal z dziecmi i
byla zona ,ale juz szukal wlasnego kata i wszystko wygladalo na to
ze bedzie dobrze.Z czasem mielsimy zamieszkac wspolnie, kiedy ich
sprawy majatkowe sie zakoncza.Nic jednak sie przez ten rok nie
podziało. Dzieci w wieku szkoly podstawowej, ale przywiazane do ojca
jako jedynego zywiciela rodziny oponowaly i nadal oponuja przed jego
wyprowadzeniem sie, byla zona takze - koszty utrzymania spadlyby na
nia ale ona przstala pracowac wiele lat temu i nie zamierzala wracac
do pracy. On otrzymujac rozwod mial sie wyprowadzic ale ...tak sie
nie stalo. Zawsze cos staje na drodze - w tym dobro dzieci- chociaz
rozumiem wiele aspektow tego to jednak brak mi jakiejkolwiek
stanowczosci w postawie mojego przyjaciela. Potem zachowanie zony,
ktora woli byc utrzymywana a kiedy ta kwestia zostala ukrocona,
nagle sie.....powaznie rozchorowala, nie zgadniecie na jaka chorobe-
otoz chodzi na,,, terapie psychologiczna i przechodzi menopauze !!!
Tym samym w swoim nie jest w soim mniemaniu gotowa zajac sie dziecmi
i pracowac. Co robi ojciec dzieciom? Chce je zabrac ale dzieci chca
byc z mama w starym wielkim kosztownym w utrzymaniu domu. Co robi
byly maz? Utrzymuje rodzine tak jak wowczas kiedy byl mezem, na
dodatek zajmuje sie dziecmi praiwe caly czas po pracy dziecmi ktore
opieki de facto wymagaja, ale sa samodzielne i rozumne podobnie jak
byla zona. Partner nie umie podjac decyzji o wyprowadzeniu sie,
robi zakupy, opiera, dba etc. Była małzonka w tym czasie lega na
kanapie i wraza sowje niezadowolenie z tego w sposob agresywny i
malo kulturalny. Moj partner pokornie podwija ogon i mi tlumaczy ze
przeciez nie moze tak zostawic dzieci z tak "chorą" była zona.
Dla mnie to jedna wielka manipulacja. Rozwod jest faktem,
dokument...ale psychicznie jest tak jak wczesniej - zona i dzieci
tresuja tate wyrzytami sumienia, na tym polega ich polityka, na co
podam przyklady:
- kiedy on jest u mnie dzwonia dzieci ze natychmaist cos jest im
potrzebne - np. zeszyt po ktory przeciez same moga pojsc ale...nie
maja np. pienidzy zaraz pada ich odpowiedz
- kiedy jest u mnie byla zona wychodzi i zostawia dzieci same wiec
dzwonia ze sa same i on ma przyjechac
- kiedy on chce sie wyniesc z domu, pada zarzut ze zostawia chora
byla zone ktora mu dzieci narodzila i jest tak "ciezko chora" i
nalezy jej sie jego opieka do konca zycia bo ona nie zamierza
pracowac
- dzieci palcza kiedy wychodzi chociaz wczensiej nawet nikt nie
interesowal sie kiedy wroci i czy wroci poniewaz istotny byl
przelew na konto
- wczesniej nikt nie martwil sie czemu nie wraca na czas z pracy ,
nikt mu nie pral, nie gotowal , nie pytal jak sie czuje dopiero
kiedy zwiazal sie ze mna
- rozwod byl wynikiem ciaglych awantur i bicia przez zone a teraz
dalej jest podobnie- tyle ze maja papier rozwodowy i ona juz nie
bije
Ja palcze bo mielismy plany a widze ze on zamyka sie w sobie, ze
ulega tym naciskom bylej zony i zmanipulowanych dzieci. To nie sa
kilkulatki, ktore nic nie rozumieja. Dzwonia zreszta tylko kiedy
jest tu mnie, jesli wiedza ze pracuje 12 godzin to nawet do ojca
smsa nie wysla....
Ktos powie ze jestem niesprawiedliwa, ze ojciec dziecio jest
potrzebny , ze biedna byla zona chora....Tak, owszem, ale to ona
chciala rozwodu, ona go wyrzucala z domu wiedzac ze on jest slaby i
wroci . Kiedy go poznalam byl juz rozwiedziony wiec mam czyste
sumienie.
Teraz widze co sie dzieje, kiedy byla zona zrozumiala ze to nie
zabawa i on ma kogos kto chce z nim byc i kto go kocha a na dodatek
sprawi ze on podnosi sie z kolan wobec niej i wyprowadzi tak
naprawde a nie tylko w slowach,zaczela bajke z choroba....Menopauza
to nie jest przeciez choroba tylko naturalny etap w zyciu kobiety, a
do psychoterapeuty chodzi mnostwo ludzi i nie znaczy to nic .

Widze jak on sie mota,ja nei wie co robic, jak chudnie i marnieje
ale nei potrafi zawalczyc o siebie. Mnie to takze wykancza , jestem
u progu zalania, poniewaz czasem mam wrazenie ze on swoje frustracje
przelewa na mnie.... odsuwa sie twierdzac ze bedac ze mna zaniedbuje
dzieci, ze moze ona naprawde taka chora , ze ma wyrzuty sumienia.
Zapytalam go czy moze ja nadal kocha, jesli tak, niech do niej
wraca. Twierdzi ze kocha mnie ale coraz czarniej to wszystko widze.
A Wy co myslicie?
Obserwuj wątek
    • sleepsafe Re: co o tym myslec? pomozcie 29.01.09, 17:26
      A czego on chce i jaki jest wobec Ciebie? Czy jesteś przekonana, że on chce z
      Tobą być (a mam nadzieję, że tak jest) czy masz jakieś wątpliwości. Wyjaśnienie
      tego to pierwsz krok, by zacząć myśleć o rozwiązaniu problemu. Dwa. Z tego co
      piszesz odnoszę wrażenie że exmałża manipuluje dziećmi, żeby zatrzymać ich ojca
      przy sobie.
      Nie jestem psychologiem i nie wiem, czy mam rację, ale wydaje mi się, że Twój
      luby przede wszystkim powinien postarać się o jak najlepszą relację z dziećmi,
      wyjaśnić im jak sprawy się mają tak, by zrozumiały, że jego dom będzie teraz
      gdzie indziej, i że to nie oznacza braku miłości i zaangażowania. Może nawet
      warto by było, zebyście gdzieś wspólnie wyjechali, zeby dzieci zobaczyły Wasze
      szczęście i że jest dla nich miejsce w Waszym życiu.
      A szanownej małżonce to przydałby się kubeł zimnej wody na głowę. Inaczej
      niczego sie nie nauczy. Menopauza. Niech łyka hormony i do roboty!
      • annazesnu Re: co o tym myslec? pomozcie 29.01.09, 17:41
        On wobec mnei caly czas byl wspanialy, czuly i dobry, ostatnio jest
        troche inaczej, poniewaz dzieci wiedzac o mnie - dotad wiedziala
        byla zona tylko, zaczeł zachowywac sie tak, ze moj partnwer zaczyna
        to ich mowienei traktowac tak- ta kobieta odciaga cie od nas tatusiu
        To nei ejst prawda, uwazam ze on musi sie z dziecmi widywac, ze to
        jest bezdyskusyjne, ale widze ze tu chodzi głownei o pieniadze, o
        utrzymaniep poniewaz on potrafi dzieciom kupic wszystko co chca w
        ramach rekompensaty, kiedys tak robil po awanturach z zona a teraz z
        powodu rozwodu.
        Odsunal sie ostatnio ode mnie i widze ze jest zdesperowany, a po
        klotni z nia nawet ze mna nie chce sie widzec tylko siedzi sam w
        biurze.Wrac apotem do odmu sprawdzic co z dziecmi i tam zastaje
        np.pusta lodowke, glodne dzieci i jada na zakupy....Nadmienie ze
        byla zona dostaje pieniadze na siebie i dzieci w kwocie moje pensji
        a ja mam dobre dochody.
        Dziec sa manipulowanem tak bylo zawsze a teraz sie nasililo.
        Nasz wyjazd nie jest realny poniewaz dzieci absolutnie sa na nie
        jesli chodzi o moj aoosbe, poniewaz matk aim powiedizal aze rozwod
        jest przeze mnie, co jest kompletna nieprawda.
        Z ta menopauza to tez mnie dobila; a wiesz ze on sie naprawde
        przejal? Kazalm mu pojsc do lekarza i posluchac prawdy o menopauzie.

        • sleepsafe Re: co o tym myslec? pomozcie 29.01.09, 23:07
          Wygląda na to, że tym Twoim mężczyzną trzeba trochę potrząsnąć bo pogubił się
          jak małe dziecko.
          Po pierwsze, powinien wyjaśnić dzieciom (a te już swój rozum mają), że nie Ty
          jesteś źrodłem problemów w jego byłym małżeństwie. Stanowczo, a zarazem
          delikatnie nie szkalując przy tym matki. Warto by było, gdybyście zaczęli
          spotykać się w większym gronie, żeby powoli zaczęły Cię poznawać. Ale to
          wszystko tylko wówczas, jeśli wyjaśnicie sami sobie, czy na pewno chcecie być ze
          sobą. Potem można będzie góry przenosić.
          Myślę, że dzieci zrozumieją, że lepszy dla nich będzie szczęśliwy tatuś niż
          zagubiony i sfrustrowany.
          Exżona. Tu potrzebna jest zdecydowanie asertywna postawa Twojego lubego. Musi
          wiedzieć, że menopauza to nie choroba i można brać środki, które minimalizują
          objawy.

          Tak więc wyjaśnijcie sobie najpierw czego oczekujecie od siebie nawzajem, a
          potem zacznijcie o to walczyć. Twoja cierpliwość i wyrozumiałość będą bardzo
          potrzebne, ale też będziesz musiała w odpowiednich momentach być stanowcza.

          Życzę powodzenia i trzymam kciuki!
    • krolowa_pik Re: co o tym myslec? pomozcie 29.01.09, 17:26
      a ja sie z toba zgadzam, niestety, czarno to widze. popelnilas
      podstawowy blad- zwiazalas sie z zonatym mezczyzna. niby po
      rozwodzie, ale skoro wciaz z nia mieszka, to wciaz sa ze soba. a on
      najwyrazniej ma olbrzymie poczucie winy wobec swojej bylej i ich
      dzieci, a z takim poczuciem winy to on juz z nikim innym szczesliwy
      nie bedzie. a ty nie bedziesz szczesliwa z nim. on tkwi w toksycznym
      zwiazku ze swoja rodzina, i tylko on moze sie z niego wydobyc.
      • annazesnu Re: co o tym myslec? pomozcie 29.01.09, 17:42
        tak, zwiazek byl toksyczny i jest nadal choc bez papierka - to
        opinia prawniak jego i pani psycholog ze szkoly dzieci;
        on nie umie wyjsc z tej chorej manipulacji....
    • moon_witch Czlowek dzila na zasadzie 29.01.09, 17:34
      lepsze stare zlo niz to ewntualne 'dobro' ktorego do konca nie zna.
      Musisz schowac swoje ego do kieszeni. Tutaj rozgrywa sie wojna na
      twoich oczach. I jezeli ci na nim zalezy musisz byc cierpliwa aby
      sie do ciebie przekonal, ze z toba bedzie mu lepiej.
      Jego wazna sprawa to dzieci, umialabys byc matka dla jego dzieci?
      • annazesnu Re: Czlowek dzila na zasadzie 29.01.09, 17:47
        Jestem caly czas cierpliwa i nie naciskam na nic, czekam, slucham ,
        a kiedy mnie o rade pyta, to mowie, dzieci sa wazne i to dla mnie
        jest oczywiste. Potrafilabym byc matka, bylam matka, ale..... moj
        synek zmarl 5 lat temu na nowotwór. Dlatego to wszytko inaczej
        psotrzegam, dlatego tlumacze sobie milsoc do dziec tak ze nie
        naciskam ale sie boje utraty mojego kochanego....
        Gdybym nie rozumiala milosci do dzieci, naciskalabym zapewne...a tak
        sama to sobie tłumacze miloscia do potomstwa ale widze ze dziecmi
        manipuluje matka...
        • moon_witch Re: Czlowek dzila na zasadzie 29.01.09, 18:08
          Wspolczuje ci bardzo!
          W tej sytuacji jedynie czas jest istotny. Widocznie jeszcze do nich
          nie dotarlo ze sa rozwiedzeni. Jednak wiedz, ze nic nie stoi
          wmiejscu. dzieci wkrotce wyrosna i stana sie o wiele bardziej
          smodzilne. Dlatego on moze sie poczuc bardziej wolny od obowiaku
          wobec dzieci. Wtedy moze sie duzo zmienic.
          • annazesnu Re: Czlowek dzila na zasadzie 29.01.09, 18:12
            Do usamodzielneinia sie jeszcze troche czasu, poza tym manipulacja
            ksztaltowana u dzueci sie wzmaga...ael to prawda ze ktroegos dnia
            dzieci zajma sie soba, tylko beda wyciagaly nadal reke po
            pieniadze....ale to maly problem, jezeli tylko on przestanei
            pielegnowac w sobie poczucie winy, robil to latami a teraz tkwi w
            tym mimo wszystko nadal.
            Ale jest tez problem w tym, ze ja sie pychicnzie niszcze, a on ma
            zmiany nastroju ktore sprawiaja ze czasem watpie w to ze mnie
            kocha.... Oboje sie wykanczamy ta sytuacja, jestesmy do siebie
            podobni psychicznie choc to ja mam silneijsza decyzyjnosc...
            placzemy i milczymy, kochamy sie ale ta sytuacja nas niszczy.
            • moon_witch Jezeli to ciebie niszczy.... 29.01.09, 18:18
              To dlaczego na to pozwalasz? Moze odseparuj sie od niego na jakis
              czas nich on to wszystko przemysli.
              • annazesnu Re: Jezeli to ciebie niszczy.... 29.01.09, 18:23
                Ta sytuacja niszczy nas oboje, a odseparowanie....probowalam, nie
                umiem calkiem zrezygnowac z niego. Nie chce przede wszystkim .
          • annazesnu post sc. 29.01.09, 18:17
            Wiesz, czasem nie wiem jak ma sie zachowac, co robic, placze i
            rozmyslam, nei spie po nocach, ogarnia mniestrach, a z drugiej
            zrozumienie dla niego jako ojca. On tez bardzo sie miota, zaczyna
            byc roztrzesiony jak kiedys... Mnie to uczucie i on sam tez dalo
            duzo sily, bylma zalamana po smierci dziecka i rozwodzie,stanem
            zdrowia etc. On mi dal nadzieje a teraz ....trace ja.
            • moon_witch Re: post sc. 29.01.09, 18:30
              Moze zbyt wczesnie tracisz nadzieje. Problem tez tkwi w tobie, ze
              on jest tak wazny, ze twoje zycie zbyt mocno kreci sie wokol niego.
              Ale to sa moja subiektywne odczucia. Moze jakis wspolny krotki
              wyjazd zrobi wam dobrze?
              • annazesnu Re: post sc. 29.01.09, 18:33
                Chcialam wyjechac ale jakos nam nie wychodzi- dzieci....
                Moj swiat ot nie tylko on, mam absorbujaca prace, ale przyznaje ze
                po powrocie wieczorem chcialabym z nim porozmawiac, wypic kawe,
                zjesc kolacje, zasypiac bez obciazenia. On tak bardzo mnie
                abosrbuje ostatnio ze wzgledu na en coraz wiekszy szal w "dawnym"
                jego domu.
          • ca-ti Re: Czlowek dzila na zasadzie 29.01.09, 22:39
            Zacznij żądać od niego konkretnych zachowań i przestań tolerować to
            co jest według Ciebie chore.
            On jest zmanipulowany, ale i Ty jesteś wciągnięta w ich grę. Facet
            ma silne poczucie winy i słabą osobowość, ale to go nie upoważnia
            aby Ciebie traktować gorzej. Jesteś jego partnerką, wszedł w związek
            z Tobą po ustaniu małżeństwa, masz prawo oczekiwać, że teraz wasz
            związek będzie dla niego wążniejszy od tamtego. Obowiązki wobec
            nieletnich dzieci, owszem są, ale należy rozróżnić zdrowe podejście
            od działania wynikającego z poczucia winy, które może narobić w
            psychice dzieci więcej szkody niż pożytku.
            Uświadom mu, że pozwalając dzieciom traktować się w ten sposób
            (dzwonienie w sprawie zeszytu itp.) krzywdzi je. Nie ma to nic
            wspólnego ze zdrowym podejściem ojca do dzieci. Podobnie z byłą
            żoną; jeżeli on pozwala na takie traktowanie siebie przez nią, nie
            znaczy to, że Ty masz to akceptować. Wyznacz granice. Powiedz jasno
            czego oczekujesz od niego, czego nie akceptujesz. Bez obwiniania i
            histerii, jasno, zwięźle, konkretnie.
            Poproś go o wspólne ustalenie zasad waszego związku. I trzymaj się
            tego. Rozliczaj z każdego uchybienia, żadnej taryfy ulgowej. Jak to
            nie pomoże, rozważ opcję rozstania, bo szkoda życia...
            • annazesnu Re: Czlowek dzila na zasadzie 29.01.09, 22:54
              Tak musze zrobic, wiem, masz racje, choc prawi eblisk ajestem
              zerwania ale neichce tego zrobic, poniewaz bardzo go kocham, moze i
              nawet za bardzo? W tym wieku podobno nalezy kierowac sie rozumem a
              nie sercem....On jest jak wielki wyrzut sumienia, co twierdzi jego
              najblizsza rodizna - mama, brat. ale on dalej ma skrupuły, ktore sa
              wykorzystywane. Zasasy...To moja wina ze ja zawsze jestem ulegla,
              spokojna, mila i nie robie awantur, jak tamta kobieta, ktora osiaga
              swoje a ja nie...
        • ca-ti Re: Czlowek dzila na zasadzie 29.01.09, 22:55
          annazesnu napisała:

          > Jestem caly czas cierpliwa i nie naciskam na nic,



          A nie powinnaś być cierpliwa. I powinnaś naciskać - na określenie
          się jego w waszym związku.


          czekam, slucham ,


          Powinnaś słuchać, ale głównie siebie.



          > a kiedy mnie o rade pyta, to mowie, dzieci sa wazne i to dla mnie
          > jest oczywiste. Potrafilabym byc matka,




          Nie powinnaś starać się być ich matką. One mają matkę. To byłoby
          nienormalne gdybyś starała się im ją zastapić.
          Powinnaś natomaiast oczekiwać od niego, że zadba o to, że dzieci
          bedą okazywać Ci szacunek. Nie muszą Cię kochać, ani nawet lubić,
          ale szacunek jest niezbędny.




          bylam matka, ale..... moj
          > synek zmarl 5 lat temu na nowotwór. Dlatego to wszytko inaczej
          > psotrzegam, dlatego tlumacze sobie milsoc do dziec tak ze nie
          > naciskam ale sie boje utraty mojego kochanego....




          Miłość do dzieci to nie uleganie ich zachciankom i terrorowi. Mądra
          miłość zakłada rownież stawianie dzieciom granic, umiejętność
          powiedzenia "nie" w niektórych sytuacjach.


          > Gdybym nie rozumiala milosci do dzieci, naciskalabym zapewne...a
          tak
          > sama to sobie tłumacze miloscia do potomstwa ale widze ze dziecmi
          > manipuluje matka...



          Nawet jeżeli ona nimi manipuluje, to on jest winien zaniedbań w
          waszym związku. Nie usprawiedliwiaj go. On jest odpowiedzialny za
          swoje decyzje.
          • annazesnu Re: Czlowek dzila na zasadzie 29.01.09, 22:57
            Masz racje Ca-ti, usprawiedliwiam....
            • ca-ti Re: Czlowek dzila na zasadzie 29.01.09, 23:03
              Jak się poznaliście Ty byłaś już po rozwodzie? Twoje dziecko już
              wtedy nie żyło?

              Jaki on ma stosunek do tych wydarzeń? czy jakoś rozmawiacie o tym,
              zwłaszcza o dziecku? Masz jego zrozumienie, wsparcie?
              • annazesnu Re: Czlowek dzila na zasadzie 29.01.09, 23:11
                Moje dziecko zmarlo w czasie trwania mojego malzenstwa, prze to
                takze sie rozpadlo. Potem nie mialam nikogo, poznalismy sie z
                obecnym partnerem kiedy juz uprawomocnil sie wyrok jego rozwodu.
                On wie o smierci dziecka i nie czesto o tym rozmawiamy, raczej nie
                poruszamy tego tematu, tak wole ja. Czy mam w nim wsparcie/ Zalezy ,
                czasem duze a czasem czuje sie samotna, co wynika z tego ze on nie
                ma w sobie nawykow meza, raczej samotnika, oni nigdy nie tworzyli
                tandemu, nie robili nic razem.... dziwne ale tak sie dzialo, on duzo
                pracowal , ona potem zajela sie dziecmi, zyli obok siebie, nie
                szukajac chyba wspolnoty, poza wspolnym domem, dziecmi... Dla mnie
                to niepojete, chociaz sama sie rozwiodlam, ale to wynikalo z tego ze
                maz zaczal duzo pic, porzcuil prace i nie probowal mimo wszelkiej
                pomocy wyjsc na prosta tylko zataczal sie na dno, przedtem byl czylm
                i opiekunczym.
      • annazesnu post sc. 29.01.09, 17:51
        Wiem, że jemu ze mna jest dobrze, uspokoil sie psychicznie, zdrowie
        tez lepiej, odzyl, zaczal dbac o siebie, uprawia sport, spotyka sie
        znwo z kumplami, jezdzilismy na jednodniowe wypady; mowi ze dzieki
        mnie znow chce mu sie zyc.
        Ale masz racje - boi sie ze ze mna munie wyjdzie, czasem mowi
        zezapewne ja udaje i za jakis czas tez bede taka jak byla zona....
        • niziurski1 Re: post sc. 29.01.09, 18:59
          Sytuacja którą opisujesz,jest najlepszym dowodem na to że rozwód łatwiej jest
          przeprowadzić w sądzie niż we własnej głowie.Twój Pan nie był po prostu gotowy ,
          na to co zrobił. Przerosło go to. Jest podatny na manipulację ze strony swojej
          byłej.Przykre to ale prawdziwe niestety.On dalej prowadzi swoje stare życie, Ty
          jesteś mu potrzebna jako odskocznia , do zregenerowania sił psychicznych.
          Pozdrawiam.
          • annazesnu Re: post sc. 29.01.09, 19:01
            Zabrzmialo strasznie, ale chyba masz rację.
            • niziurski1 Re: post sc. 29.01.09, 19:07
              nie chciałem Cię dołować. Jednak taką sytuację opisujesz(moim zdaniem)
              • annazesnu Re: post sc. 29.01.09, 19:11
                Czasem widze to tak jak Ty, a czesm zyje adzieja. Kocham go i gdyby
                tak nieylo, pewnieawno byloby po znajomosci, nie dalabym sobie
                rady.; ale tez wiem ze dl aniego jestme wazna, cohciaz nie chce byc
                ODSKOCZNIA tylko ...partnerka!
                Czy moge wg Ciebie cos zrobic, czy jest szansa?
                • niziurski1 Re: post sc. 29.01.09, 19:18
                  Jeśli Twój Pan , nie potrafi podjąć decyzji , to może Ty spróbuj. Inaczej ,
                  kiedyś zostawi Cię w podbramkowej sytuacji bo jego była ma rozwolnienie.Każ mu
                  wybrać i nie oszukuj się więcej.
                  • annazesnu Re: post sc. 29.01.09, 19:22
                    Rozumiem...
                    Dziekuje Ci , wiem ze piszesz szczerze i rozsadnie....
                    • niziurski1 Re: post sc. 29.01.09, 19:31
                      W dużej mierze rozumiem Twojego Pana. To wynika z sytuacji w której się znajduję:)
                      • annazesnu Re: post sc. 29.01.09, 19:39
                        hm...a co mam zrobic mam ja....tez rozumiec? :(
                        • niziurski1 Re: post sc. 29.01.09, 21:24
                          Ty masz zrozumieć siebie. Postawić siebie na pierwszym miejscu. Kierować się
                          własnym dobrem.
                          • annazesnu Re: post sc. 29.01.09, 22:56
                            Siebie rozumiem,poniewaz chce byc z nim ,chce byc w szczesliwym
                            związku, chce zyć normalnie...Kierujac się logika, powinnam zerwać,
                            kierujac sie sercem - to niemozliwe, a gdzie to moje
                            dobro? ...gdzies pośrodku.....
    • annazesnu Re: co o tym myslec? pomozcie 30.01.09, 07:21
      Dziekuje za ypowiedzi, rozne ale w jednej kwestii podobne, ze to jak
      jest nie powinno tak byc. Tak, kocham tego czlowieka, on o tym wie,
      czuje i napawa sie tym uzuciem wykorzystujac je jednoczesnie przciw
      mnei samej. Jeste, - cekam, trwam, cierpliwie i z miloscia a on tak
      naprawde czerpie z tego sle dla siebie , a swiadomi zabierajcc ja
      mnie. Tylko ze milosc kora jest we mnie to milosc ktra daje, ktora
      nie obraza sie, ktora jest w zalozeniu taka jak w znanym wszystkim
      psalmie....Przde wszystkim to prawdziwe uczucie , nielatwo je
      zmienic w cos slabeo, wykreslic, zapomniec.
      To slaby czlowiek, inaczej dawno wiele jego spraw wygladaloby
      inaczej. Słaby ale jednoczesnei egoistyczny chyba, poniewaz ja w tej
      calej sytuacji zawsze jestem katalizatorem, o ktory jednak nikt
      wlasciwie nie dba. Tak, czuje sie ostatnio zaniedbana.I wlasnie
      dlatego powstal ten post.
      • niziurski1 Re: co o tym myslec? pomozcie 30.01.09, 07:44
        Gdyby Twój facet był mocniejszy , potrzebował by Ciebie? Jak myślisz.
        • annazesnu Re: co o tym myslec? pomozcie 30.01.09, 08:15
          A mężczyna potrzebuje kogos do czego w zasadzie?
          Myslalam zawsze ze po prostu umie kochac.
        • obrotowy durne pytanie 30.01.09, 08:47
          niziurski1 napisał:

          > Gdyby Twój facet był mocniejszy , potrzebował by Ciebie? Jak
          myślisz.

          dosc durne pytanie.

          kazdy potrzebuje. i mocny i slaby.

          akurat pragnienie milosci, czy chocby tylko pragnienie seksu
          z sila charakteru nie ma nic wspolnego, gdyz to dwie rozne sprawy.
          • annazesnu Re: durne pytanie 30.01.09, 09:05
            Tak zawsze myslalam, ale chyba jesli ktos jest egosita to mysli w
            kaegoriach potrzebuje /nie potrzebuje.
            • obrotowy zgoda, ale... 30.01.09, 09:22
              annazesnu napisała:

              > Tak zawsze myslalam, ale chyba jesli ktos jest egosita to mysli
              w kaegoriach potrzebuje /nie potrzebuje.

              Zapewne tak, ale czy sie kogos pragnie ze wzgledow uczuciowych,
              altruistycznych (by siebie i kogos "zrealizowac emocjonalnie i
              duchowo) czy czysto egoistycznych - gdy sie kogos "potrzebuje"

              - to samo pragnienie w konsekwencji jest takie samo
              - mimo innych przyczyn :)))
              • annazesnu Re: zgoda, ale... 30.01.09, 12:01
                no tak...patrzac na zimno masz racje. Nistety, ja kieruje sie
                emocjami, stad to wzystko i stad moj brak konketnej konsekwentnej
                decyzji, reakcji. Jesli on mnie potrzebuje, to jednak nie chce sie
                czuc jak pocieszycielka potrzebna na teraz.
          • greengrey Re: durne pytanie 30.01.09, 13:09
            wcale nie durne pytanie

            chodzi o to- dlaczego akurat w swojej sytuacji życiowej wybrał-
            autorkę posta

            nie inną Zuzię czy Marysię, ale właśnie ją

            może poprostu wyczuł, że może czerpać z niej silę w swojej sytuacji
            życiowej przy swojej słabości

            jednym słowem zakochał sie w kobiecie silnej, wyrozumiałej i
            cierpliwej

            nie przez przypadek ją wybrał
    • tarantinka Re: co o tym myslec? pomozcie 30.01.09, 11:12
      ale bagno, na prawdę to co opisałaś to jakiś koszmar i trudno mi
      sobie wyobrazić że to znosisz.
      jesteś między młotem a kowadłem i przyjmując tę role niszczysz
      siebie !!.
      Na manipulatorów jest tylko jedna metoda, musisz powiedziec
      sprawdzam i się nie dać.
      Ja nie wiem czy masz na to siłę ale w kazdej z opisanych sytuacji
      musisz reagowac stanowczo. Ewidentnie Twój facet tego nie potrafi.
      Musicie ustalić jakież zasady: jego wizyt u dzieci i eks żony. NIe
      możesz byc w to wciągnięta, jest u ciebie to wyłacza telefon, nie
      wiem co tam ustalicie, ale tolerowac takich manipulacji nie możesz.
      Dzieciom się nic nie stanie - dobrze o tym wiesz, żonie się nic nie
      stanie, poczucie winy - nie masz powodu go miec, wiec czemu się
      godzisz na taki chory układ ??? Konsekwetnie wypunktuj wszystkie
      zachowania trącące taką manipulacją i napisz obok jak najskuteczniej
      się im przeciwstawić (nie mysl o dzieciach i zonie i tylko o sobie).
      Pokaz to swojemu facetowi - musicie miec wspolny front
      przeciwstawienia się temu.
      • annazesnu Re: co o tym myslec? pomozcie 30.01.09, 12:22
        Tak, sytuacja jest zla, zle to znosze , coraz gorzej. Ja am jeszcze
        sile by walczyc o niego ale on chyba sie podaje, coraz ciezej mu
        sobie z tym pordzic, jest nerwowy, ucieka w prace, ja takze. Moj
        partner nie jest stanowcyz w zyciu prwynm, tylko w pracy. I bardziej
        wobec mnei niz wobec byłej zony, a dzieci stawia na 1. miejscu. Ona
        to wie i to jest jej bron. Wspolny front jest trudny w tym wypadku,
        poniewz co si etyczy dzieci- temat jest drazliwy i staram sie tylko
        w trudnych sytuacjach reagowac. Sama bylam nadgorliwa matka ze
        wzgledu na chorobe syna.....i nie dalam sobie nic przetlumaczyc.
        Mammyslec o sobie... to trudne. Chyba za bardzo mysle o innych i
        dlatego tak sie spalam?
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka