polska_potega_swiatowa
07.03.09, 13:12
Mijaja kolejne okragle rocznice, 25, 30, 35 urodziny itd z
niesmakiem mysle od tym ze kiedys nadejdzie 40 rodznica...Czlowiek
zaczyna zwalniac tempo, analizowac, podsumowywac, korygowac,
sprzatac troche w swoim zyciu.
Majac 35 lat, z bagazem doswiadczen, wracam do punktu A...najlepiej
czuje sie wracajac do lat 70-80'tych; starych dzwiekow, smakow,
zapachow, przyzwyczajen, starych katow itd. Patrze w "Naszej Klasie"
na zdjecie kolegow i kolezanki z podstawowki z szkoly sredniej i nie
wiem kiedy minelo rowno 20 lat odkad ostatni raz widzielismy sie.
Czy warto wracac do przeszlosci? Spotykac sie po latach? Odnawiac i
utrzymywac stare znajomosci? Jakie sa wasze doswiadczenia w tej
sferze? Odbudowaywac, rekonstruowac, czy tez przeszlosc skatalogowac
w archiwum domowym, czy skupic sie jedynie na tym co bedzie, kogo
jeszcze spotkamy na naszej drodze, budowac kazdego dnia cos nowego?
Jaki macie stosunek do uplywu czasu?