bebcolak
21.05.09, 17:34
Jestem wku...ony i zalamany w sposob podwojny. Raz, ze mam problemy, z ktorymi
sobie nie radze, a dwa, ze wlasciwie nie mam sie gdzie zwrocic o pomoc. Albo
szerzej - ludzie z problemami nie maja sie gdzie zwrocic o pomoc.
Wszedzie rzadzi kasa. Wszyscy psychologowie i psychiatrzy zeruja na
pacjentach, zawsze i wszedzie, za wszystko pobierajac oplaty.
Zeby bylo jasne. Mam kase. Nie chodzi mi o slusznosc placenia za trud i
profesjonalizm. Chodzi mi o to, ze nagle sie okazalo, ze w dzisiejszym swiecie
nie ma juz miejsca na altruizm, na zwykla ludzka dobroc i uczynnosc. Wszystko
przeliczane jest na kase, dobroc ludzka kosztuje, mile slowo kosztuje,
pomaganie sobie wzajemnie wchodzi w gre tylko wtedy, gdy za to zaplacimy.
Czlowiek czlowiekowi musial stac sie wilkiem, bo teraz kazdy sobie rzepke
skrobie. Nie masz kasy, misiu, to spadaj, zdychaj, mam Cie w rzyci. Nie ma juz
zadnej misji, co za naiwnym trza byc by wierzyc w misje. Teraz czlowiek
czlowiekowi okaze milosc, pod warunkiem, ze mu sie to bedzie oplacac. Zostane
Twoim mezem/zona, ale za pieniadze. Dam Ci porade psychologiczna, ale musisz
mi najpierw za nia zaplacic. Na piwie zwierz mi sie, ale za to, ze Cie
wysluchalem, daj mi 5 dych, bo inaczej to, sam rozumiesz, nie po chrzescijansku.
Moze ku... pochodze z innego swiata, ale naprawde pogubilem sie w tym swiecie
komercji, gdzie komercja moze sie wkrasc nawet do zycia rodzinnego. Okay,
wychowam Cie na dobrego syna i przyzwoitego czlowieka, ale musisz mi, synu,
zaplacic za kazdy rok wychowywania Cie okreslona okragla sumke, zeby mi sie to
jakos kalkulowalo.
To nie granice absurdu przekraczamy, ale granice zwyrodnienia. Na psychologie
i psychiatrie idziemy, bo to dobry interes. Cierpiacy czlowiek to dobry
interes, bo cierpiac zglasza sie do nas i nabija nam kabze. Oczywiscie, ze nie
pomoge mu za darmo, moja godzina kosztuje 120 zlotych, a jak gosc nie ma, to
niech idzie do kosciola i sie pomodli.
Ja pie.... Jestem zalamany swiatem, ktory sami sobie stworzylismy, swiatem,
w ktorym nie ma juz miejsca na prawdziwa POMOC, ona zostala zastapiona
biznesem, wszystko nim sie stalo.
Jestesmy coraz bardziej samotni, nie mamy z kim pogadac, komu sie zwierzyc,
czas to pieniadz. Jestesmy sobie obcy i nieszczesliwi. Bedac nieszczesliwymi
szukamy pomocy. I gowno.
Mierzi mnie zwracanie sie do psychologa/psychiatry, ktory jest ku...,
zwyczajna dziwka, ktora sprzedaje swoje cialo/porade za pieniadze. Nie mam
zony, ale gdybym mial, moze tez powinienem jej placic za kazdy numerek? Jaki
to ma glebszy sens, isc do biznesmena z prosba o porade psychologiczna,
wiedzac, ze on na nas w jakims sensie pasozytuje. Nie ma miejsca na
autentyczna troske o drugiego czlowieka, bo nie moze wspolegzystowac obok
siebie prawdziwa chec pomocy z kalkulacja czy sie ofiarowanie tej pomocy oplaca.
Mam problemy, a dzis mam takiego dola, jakiego nie mialem od lat. Jestem
zalamany, nie wiem do kogo sie zwrocic. Moge placic za terapie psychologiczna,
ale najpierw musze sie zorientowac czy ma ona sens, musze wybadac czy ta czy
inna instytucja/osoba naprawde moze mi pomoc. Ale NIGDZIE, w calym polskim
swiecie psychologii/psychiatrii nie ma mowy o tym, by ten pierwszy, odwazny,
desperacki krok byl za darmo. To jest cholernie wazny moment, gdy przelamujemy
sie i idziemy do specjalisty, bo juz nie wiemy jak inaczej rozwiazac swoje
problemy. Ale sa leki, watpliwosci, skrepowanie, cala gama postaw mowiacych o
naszych slabosciach. I zadnej szczerze wyciagnietej reki, a jezeli jest ona
ku... wyciagnieta to tylko po nasza kase. To jest horror. Nie zdawalem sobie
sprawy, ze polski swiat psychologii jest w tak duzym stopniu przesiakniety
zgnilizna i totalnie zdemoralizowany.
Na emaila Ci nie odpowiedza, chyba, ze przelejesz stosowna sumke. Porada na
telefon, owszem, 50 zlotych za 45 minut rozmowy plus koszt polaczenia. Ku... mac.
Lepiej palnac sobie w leb, przynajmniej za to nikt nie pobierze od ciebie
oplaty, smierdzacy, cierpiacy, nikomu niepotrzebny gnojku.