Dodaj do ulubionych

psychologowie a moralnosc

21.05.09, 17:34
Jestem wku...ony i zalamany w sposob podwojny. Raz, ze mam problemy, z ktorymi
sobie nie radze, a dwa, ze wlasciwie nie mam sie gdzie zwrocic o pomoc. Albo
szerzej - ludzie z problemami nie maja sie gdzie zwrocic o pomoc.

Wszedzie rzadzi kasa. Wszyscy psychologowie i psychiatrzy zeruja na
pacjentach, zawsze i wszedzie, za wszystko pobierajac oplaty.

Zeby bylo jasne. Mam kase. Nie chodzi mi o slusznosc placenia za trud i
profesjonalizm. Chodzi mi o to, ze nagle sie okazalo, ze w dzisiejszym swiecie
nie ma juz miejsca na altruizm, na zwykla ludzka dobroc i uczynnosc. Wszystko
przeliczane jest na kase, dobroc ludzka kosztuje, mile slowo kosztuje,
pomaganie sobie wzajemnie wchodzi w gre tylko wtedy, gdy za to zaplacimy.

Czlowiek czlowiekowi musial stac sie wilkiem, bo teraz kazdy sobie rzepke
skrobie. Nie masz kasy, misiu, to spadaj, zdychaj, mam Cie w rzyci. Nie ma juz
zadnej misji, co za naiwnym trza byc by wierzyc w misje. Teraz czlowiek
czlowiekowi okaze milosc, pod warunkiem, ze mu sie to bedzie oplacac. Zostane
Twoim mezem/zona, ale za pieniadze. Dam Ci porade psychologiczna, ale musisz
mi najpierw za nia zaplacic. Na piwie zwierz mi sie, ale za to, ze Cie
wysluchalem, daj mi 5 dych, bo inaczej to, sam rozumiesz, nie po chrzescijansku.

Moze ku... pochodze z innego swiata, ale naprawde pogubilem sie w tym swiecie
komercji, gdzie komercja moze sie wkrasc nawet do zycia rodzinnego. Okay,
wychowam Cie na dobrego syna i przyzwoitego czlowieka, ale musisz mi, synu,
zaplacic za kazdy rok wychowywania Cie okreslona okragla sumke, zeby mi sie to
jakos kalkulowalo.

To nie granice absurdu przekraczamy, ale granice zwyrodnienia. Na psychologie
i psychiatrie idziemy, bo to dobry interes. Cierpiacy czlowiek to dobry
interes, bo cierpiac zglasza sie do nas i nabija nam kabze. Oczywiscie, ze nie
pomoge mu za darmo, moja godzina kosztuje 120 zlotych, a jak gosc nie ma, to
niech idzie do kosciola i sie pomodli.

Ja pie.... Jestem zalamany swiatem, ktory sami sobie stworzylismy, swiatem,
w ktorym nie ma juz miejsca na prawdziwa POMOC, ona zostala zastapiona
biznesem, wszystko nim sie stalo.

Jestesmy coraz bardziej samotni, nie mamy z kim pogadac, komu sie zwierzyc,
czas to pieniadz. Jestesmy sobie obcy i nieszczesliwi. Bedac nieszczesliwymi
szukamy pomocy. I gowno.

Mierzi mnie zwracanie sie do psychologa/psychiatry, ktory jest ku...,
zwyczajna dziwka, ktora sprzedaje swoje cialo/porade za pieniadze. Nie mam
zony, ale gdybym mial, moze tez powinienem jej placic za kazdy numerek? Jaki
to ma glebszy sens, isc do biznesmena z prosba o porade psychologiczna,
wiedzac, ze on na nas w jakims sensie pasozytuje. Nie ma miejsca na
autentyczna troske o drugiego czlowieka, bo nie moze wspolegzystowac obok
siebie prawdziwa chec pomocy z kalkulacja czy sie ofiarowanie tej pomocy oplaca.

Mam problemy, a dzis mam takiego dola, jakiego nie mialem od lat. Jestem
zalamany, nie wiem do kogo sie zwrocic. Moge placic za terapie psychologiczna,
ale najpierw musze sie zorientowac czy ma ona sens, musze wybadac czy ta czy
inna instytucja/osoba naprawde moze mi pomoc. Ale NIGDZIE, w calym polskim
swiecie psychologii/psychiatrii nie ma mowy o tym, by ten pierwszy, odwazny,
desperacki krok byl za darmo. To jest cholernie wazny moment, gdy przelamujemy
sie i idziemy do specjalisty, bo juz nie wiemy jak inaczej rozwiazac swoje
problemy. Ale sa leki, watpliwosci, skrepowanie, cala gama postaw mowiacych o
naszych slabosciach. I zadnej szczerze wyciagnietej reki, a jezeli jest ona
ku... wyciagnieta to tylko po nasza kase. To jest horror. Nie zdawalem sobie
sprawy, ze polski swiat psychologii jest w tak duzym stopniu przesiakniety
zgnilizna i totalnie zdemoralizowany.

Na emaila Ci nie odpowiedza, chyba, ze przelejesz stosowna sumke. Porada na
telefon, owszem, 50 zlotych za 45 minut rozmowy plus koszt polaczenia. Ku... mac.

Lepiej palnac sobie w leb, przynajmniej za to nikt nie pobierze od ciebie
oplaty, smierdzacy, cierpiacy, nikomu niepotrzebny gnojku.


Obserwuj wątek
    • mahadeva Re: psychologowie a moralnosc 21.05.09, 18:12
      z jedna rzecza sie zgodze, z jedna nie
      nie zgadzam sie, ze psycholog jest ta osoba, ktora definitywnie moze pomoc, gdy
      jest problem lepiej rozmawiac z przyjaciolmi, tez tymi obcymi z netu, np na
      forach, choc czasem owszem mozna trafic na wspierajacego psychologa, ale on nie
      rozwiaze wszystkiego, pomoc mozemy sobie sami, po to mamy mozg, wiec jesli masz
      problem, to pogadaj ze znajomymi i pomoz sobie sam
      natomiast zgodze sie, ze zycie jest do niczego, ja tez jestem samotna i nikogo
      nie obchodze, na dodatek cale zycie sie staralam a teraz nie mam pracy ani meza
      i tez moge zgnic, a nikt nie zauwazy, na dodatek 'rodzina' jeszcze mi grozila, w
      celu odebrania niewielkiego spadku smiercia i musialam ich zglosic na policje
      wniosek jest taki, ze sami musimy dbac o swoja doope
      • bebcolak Re: psychologowie a moralnosc 21.05.09, 18:26
        Po pierwsze przepraszam za ten pierwszy, dlugi post, za nagromadzenie
        wulgaryzmow i za choas.

        Po drugie moje problemy nie daja sie rozwiazac za pomoca zwyklych rozmow z kolegami.

        Po trzecie malo mam kolegow, czesto nie mam z kim pojsc na piwo czy do kina, ale
        to drobiazg, to tylko samotnosc.
        Problem sprowadza sie do emocji i nieumiejetnosci panowania nad nimi. Czesto sie
        zalamuje, nie widze sensu w swoim zyciu, nie mam perspektyw, nic mi sie nie chce
        robic, stalem sie bierny i osowialy.

        Byc moze to depresja, byc moze cos innego, nie wiem, ale wiem, ze ciezko mi
        samemu ze soba wytrzymac. To fakt, ze rozmowy z ludzmi odkladaja niejako moje
        problemy, ale kontaktow z ludzmi mam malo. Nie narzucam sie juz jednak, z pokora
        przyjmuje swoj los. Jedyne czego chce, to by nie czuc sie tak paskudnie, by
        znowu umiec cieszyc sie czymkolwiek, by umiec jakos godnie zyc.

        Po prostu wszystko mi sie sypie, a ostatnimi dniami jakas granica zostala
        przekroczona. Zaczalem sie rozgladac za pomoca, nie bardzo wiedzac jakiego
        rodzaju pomoc jest mi potrzebna. Ale jak wszedzie widze na pierwszym planie
        cenniki, to mnie odrzuca, odczuwam obrzydzenie. I juz nie chce zadnego
        psychiatry, psychologa, bo w takich okolicznosciach zadnemu takiemu osobnikowi
        nie potrafilbym zaufac, tak jak nie moglbym i nie powinienem od prostytutki
        oczekiwac milosci.

        Przezywam dziwnie gwaltowne zalamanie samopoczucia. Moze lepiej palnac sobie w
        leb i miec to za soba, niz przechodzic cala procedure tzw "terapii" za
        pieniadze, gdzie bylbym odsylany od jednego goscia do drugiego, a kazdy z nich
        mialby gdzies mnie i moje problemy, natomiast bardzo chetnie by sie zaprzyjaznil
        z moja kasa.

        • shangri.la Re: Amoralna psycho 21.05.09, 18:34
          Nie przepraszaj....masz prawo być wkurzona.
          Ja osobiście przestrzegam przed tzw psycholog o imieniu Anna ( nazwisko do
          wiadomości zainteresowanych na priv) z Krakowa-Nowej Huty.
          Przed laty osoba ta pod pozorem "przyjaźni" zrujnowała psychikę młodego
          mężczyzny , z którym byłam w głębokim związku uczuciowym, a w konsekwencji
          zrujnowała mi życie.
          Na domiar złego , w czasie gdy przestała już nim sterować, napuściła na mnie
          pisująca na tym forum malawinkę/piesbaskerville, która kontynuowała jej podłe
          działania, bezkarnie, jako osoba chora psychicznie oskarżając mnie np o
          zniszczenie jej auta, strasząc mnie śmiercią i pisząc donosy do mojej pracy.
          Obrzydliwe, obleśne babsko kiedyś drogo za to zapłaci.
      • zlotyswit Re: psychologowie a moralnosc 21.05.09, 20:51
        > ... ja tez jestem samotna...

        A co Misiu na to?
    • rzeka.suf nastepny rudolf 21.05.09, 18:37
      jestes czerwony jak nos renifera! - pomoc to komunistyczny przezytek, teraz
      stawiamy na ewolucje najlepszych!

      zapraszam do mojego watku gdzies tam ponizej. zlotyswit tam ladnie wlasciwosc
      aktualnej ideologii
      • rzeka.suf Re: nastepny rudolf 21.05.09, 18:38
        tlumaczy

        sorry, eee
      • zlotyswit raczej burak 21.05.09, 21:07
        Ten człowiek potrzebuje kogoś komu może się wyżalić, wypić piwo i ew zachlać
        pałę i wszystko wyrzucić z siebie, i to nie tylko krzycząc. Niestety wykazuje
        objawy zrzędzącej parówy i buraczanego pieniactwa, to wszystko okraszone
        aspołecznym otępieniem nie wróży pomyślnej przyszłości. Nie jest dziwnym że się
        broni przed ludźmi, w końcu z takim podejściem do życia, relacje z ludźmi musiał
        mieć dość "skomplikowane".
        Oczywiście że w życiu nie ma nic za darmo, nawet by mieć przyjaciela trzeba się
        czasem wysilić.
        Ale nie bój się, pomocna dłoń czeka na ciebie wszędzie, wystarczy tylko znaleźć
        się w więzieniu albo w szpitalu by dostać troskliwą i bezpłatną opiekę
        psychologa czy zgrabnej i czułej pielęgniarki, ale pamiętaj - nawet tam by
        dostać z poszerzonego zakresu usług musisz się postarać. Oczywiście, wszystko to
        za pieniądze społeczeństwa, naszego absolutnie kapitalistycznego państwa w
        którym wszystkie durne wymysły komunizmu zostały już wyrugowane.
    • moon_witch I o co tobie chodzi? 21.05.09, 19:08
      zalisz sie, histeryzujesz jak stara baba, wywalasz zale, ktore
      glownie koncemtruja sie wokol twojej kasy. I wszystko za pieniadze
      w Polsce, czy gdzie indziej. I takie tam pierdoly.

      Jedz do USA, zobacz jak tam jest materialistycznie!

      Widac zycia nie znasz, bo nie wszystko koncentruje sie wokol
      pieniedzy. Poszukaj innych ludzi wokol siebie. Sa tez i inne
      przyjaznie trzeba umiec je dostrzec.
      Jak masz pieniadze to zazwyczaj nie masz PROBLEMOW PSYCHICZNYCH!
      Brak forsy, pracy, mieszkania itp. jest najczestszym powodem
      problemow emocjonalnych.
      Stac cie, to zrob sobie przerwe i jedz na odpoczynek w ciekawe
      miejsce na swiecie.Zajmij sie ciekawym hobby. Wybuduj sobie nowy
      dom. Zrob pokaz mody. Otworz galerie sztuki, zrealizuj nowy film.
      Itp.
      Pieniadze pozwalaja sie bawic zyciem, cieszyc nim w pelni.
      Dlatego pieniadze nalezy KOCHAC i szanowac!
      Jezeli sam dazysz miloscia pieniadz i szanujesz jego wartosc, to
      wiesz jaka radosc sprawia innym ludziom.
      A ty chcialbys wszystko za darmo i wszytsko wokol twojej dupy ma
      sie krecic najlepiej gratis. Zeby do tego ktos swoja wiedze ciezko
      zdobyta, lata studiow, rozmienil na nic.

      I jeszcze do tego wydaje ci sie ze jak zaplacisz to zaraz problem z
      barow ci spadnie, psycholog wypowie zaczarowana formulke i ty jak
      olsniony wyjdziesz z gabinetu. Bzdury! I w bajki wierzysz.
      Psycholog jest w celu , aby moc wesprzec cie, pomoc na drodze
      zyciowej, ukazac problem w innej perspektywy i w innym swietle.
      Jednak, ogromna ilosc pracy musisz sam zrobic. Nawet jezeli to
      bedzie droga impreza.

      I pamietaj inni tez lubia i potrzebuja pieniadze, nie tylko ty.
      Najlepsza sciezka do zdrowia - to umiec sprawic radosc innym.
      • bebcolak Re: I o co tobie chodzi? 21.05.09, 19:20
        Tu i owdzie masz racje, ale Twoj motyw przewodni, ze pieniadze sa dla mnie
        wazne, jest chybiony o cale lata swietlne.

        Pieniadze sa wazne, ale tylko na pewnych plaszczyznach zycia. Sa rzeczy i
        wartosci o wiele wazniejsze od pieniedzy. Pieniadze raz sa, a czasem ich brak,
        nie sa zadna stala. Prawdziwych uczuc, doznan i doswiadczen za pieniadze kupic
        sie nie da.

        Nie mowie za Ciebie, moze dla Ciebie pieniadz to Bog, do ktorego sie modlisz.
        Twoja sprawa. Ja mam innych bogow i mam do tego prawo. Nigdy w swoim zyciu nie
        modlilem sie do pieniadza, wiem co za pieniadze mozna dostac, nie place za rzecz
        bezcenne.

        Kiedys probowalem kupowac przyjazn. Jako osoba raczej zamozna mialem, jak to sie
        mowi, gest. Stawialem, sponsorowalem, byleby ta czy inna osoba, chciala ze mna
        spedzic czas, porozmawiac, wysluchac mnie. Ale wyroslem juz z przeswiadczenia,
        ze prawdziwa przyjazn mozna kupic.

        Racje masz, ze dominuje moje "ja". Z tym, ze troche ciezko by bylo mi mowic o
        MOICH problemach o swoim "ja" nie wspominajac. Chyba, ze znasz jakis inny
        sposob, by mowiac o swoich problemach psychologowi/psychiatrze nie mowic o sobie :)

        Nie wierze w psychologow/psychiatrow, ktorzy pomoc sa gotowi tylko dla
        pieniedzy, w poprzednich postach wyjasnialem problem. Ja wiem, ze zycie jest
        brutalne, ze obowiazuje prawo dzungli, ale dobrze mi bylo zyc zludzeniami,
        dobrze mi bylo czasem byc lekko romantycznym i naiwnym.

        Ten Twoj motyw pieniezny jest zabawny, bo odnosi sie wrazenie, ze zupelnie na
        opak zrozumiales moje posty, w ktorych o pieniadzach pisalem cos wrecz
        odwrotnego - ze warto czasem pomagac ludziom, niekoniecznie obliczajac sobie czy
        to sie oplaca. A przyklad Stanow mam gleboko gdzies, z tej prostej przyczyny, ze
        mnie w zyciu zdarzalo sie ludziom pomagac ZA DARMO. Zeby bylo smieszniej - nie
        zaluje tego, jestem z tego dumny i dawalo to ku...ka satysfakcje.

        • bebcolak Re: I o co tobie chodzi? 21.05.09, 19:29
          p.s. a ta Twoja teza, ze jak sie ma pieniadze, to sie nie ma problemow
          psychicznych (zazwyczaj) to juz jakas osobliwosc. Moze nie znam zycia i takie
          tam, ale Ty tez masz wiele do nadrobienia w tym wzgledzie :)
          • moon_witch Re: I o co tobie chodzi? 21.05.09, 19:33
            Owszem i maja problemy osobnicy, ktorym ta forsa kapnela latwo z
            nieba.

            Musialbys sam napracowac, zaczynajac od zera. Umialbys szanowac
            zycie i pieniadze.
            • bebcolak Re: I o co tobie chodzi? 21.05.09, 19:59
              Boze, skad wiesz skad ja mam pieniadze, jak je zdobylem? Myslisz, ze ukradlem
              albo dostalem w spadku? Jestem na forum "psychologia", moze nie powinienem sie
              niczemu dziwic, ale Twoje wpisy sa naprawde kosmiczne, kazdy kolejny.
              Z calym szacunkiem.
        • moon_witch Re: I o co tobie chodzi? 21.05.09, 19:31
          Ja nie czytalam twoich poprzednich postow, to pierwszy post jaki mi
          wpadl w oko.

          Jak na osobe zamozna, masz problem z widzeniem zycia. Takim jakie
          zycie jest.
          uwazam,ze czlowiek, ktory ma pieniadze pownien docenic czas i prace
          innych ludzi.
          Bardzo wiele osob uwaza podobnie, jak ty ze psycholodzy mysla tylko
          jak wyszarpac pieniadze z innych. To nie szukaj posrod takich.Wybor
          posrod psychologow jest duzy.

          w wielu problemach czlowiek moze pomoc sobie sam, czytajc duzo
          szukajac odpowiedzi w ksiazkach i filmach w rozmowachz
          inteligentnymi osobami.

          Poza tym czloiwek, ktory pisz,e ze ma 'szmal' i jeszcze pierdzieli
          o swoich problemach, jakis tam wymyslonych jest po prostu nudny.
          Trafiloby to na mnie, to dalabym ci ogor w dupe i klapa w
          siedzisko:=)))
          • bebcolak Re: I o co tobie chodzi? 21.05.09, 19:55
            Nie musisz wszystkich rozumiec :) Mnie to sie tez nie udaje.

            Moje problemy to moje problemy. Wymyslone czy nie, jawia mi sie jako realne, jak
            to problemy. Ale musze powiedziec, ze odpowiadanie na Twoje wpisy poprawilo mi
            nieco nastroj. Troche humoru zawsze sie przydaje.

            Co do mojego ja i moich problemow - abstrahujac od tak dla Ciebie waznych
            pieniedzy - to powiem tyle, ze majac juz swoje doswiadczenia, traumy oraz
            przemyslenia, nie chce mi sie po prostu zyc. Mam pare spraw do zawiazania, ale
            potem bede wolny i bede mogl swoim zyciem dysponowac, np poprzez zakonczenie
            zywota. Nie chodzi mi o grozenie na forum smiercia, to bez sensu, wszak rocznie
            blisko 5 tysiecy ludzi popelnia u nas samobojstwo, sa oni nam obcy i calkiem
            anonimowi. Mamy ich w dupie, nie bardzo zdajac sobie sprawe z tego, ze zanim
            targneli sie na swoje zycie przezyli pieklo. To nie wazne czy do nich dolacze
            czy nie, wazne, ze ci ludzie, tych 5 tysiecy, z roznych przyczyn nie otrzymalo
            "fachowej" pomocy. Pytanie ilu z nich zwyczajnie nie bylo stac na terapie, ilu z
            nich doprowadzonych zostalo do desperacji z powodu swojej kompletnej bezsilnosci.

            Pytanie ilu psychologow mogac im pomoc, tego nie zrobilo, ilu
            psychologow/psychiatrow zle wykonalo swoje obowiazki, ilu z nich ponioslo tego
            konsekwencje. W medycynie klasycznej chirurg, ktory popelni blad w sztuce ponosi
            za ten blad odpowiedzialnosc. A jak jest z psychologami/psychiatrami, ktorych
            pacjenci zabili sie?

            Smierc/zycie to moj wybor i oczywiscie nikogo o ten wybor oskarzac nie
            zamierzam. Nie pytam teraz o siebie, o swoj konkretny przypadek, ale pytam
            ogolnie, na ile tak naprawde psychologowie pomagaja? Kaza sobie placic za
            uslugi, ale czy ich praca warta jest tej ceny? Jakimi kryteriami oceniac ich
            prace, gdy nie przynosi efektow? Cala wine zwalac na pacjenta, ktory nie chcial
            sobie pomoc? Psychologowie lubia mowic, ze to tak naprawde pacjent ma sobie
            pomoc, a oni tylko co najwyzej naprowadza na wlasciwy trop. Czyzby?

            Nie chce generalizowac, moze wsrod psychologow sa tez przyzwoici ludzie, ktorzy
            rzetelnie i profesjonalnie wykonuja swoj zawod, z troska o czlowieka, ktorym sie
            opiekuja. Ale gdzie i jak ich znalezc, i jak unikac konowalow, po czym ich
            poznac, czyzby maja bublowatosc wypisana na czole?

            A moze wazna jest metoda prob i bledow? Tu zostawic tysiac, tam dwa tysiace, w
            kolejnej klinice 300 by w nastepnej 750. Az moze zaswieci sloneczko i po
            tygodniach tulaczki trafimy na profesjonaliste.

            Cos tu nie gra, cos w tym wszystkim jest nie tak. Jak mnie ktos prosi o pomoc,
            to pomagam, nie baczac na koszta. Ktos chce bym poswiecil mu czas, poswiecam.
            Biedny czlowiek prosi bym kupil mu cieply posilek - kupuje. A psychologie w tym
            kontekscie jawia sie jako zwyrodniale moralnie pojeby, niegodne najmniejszego
            nawet szacunku. Nie dlatego, ze biora kase, ale dlatego, ze kasa dla nich jest w
            tym wszystkim najwazniejsza, a nie czlowiek.

            • moon_witch Duzo piszesz o sobie i o 21.05.09, 20:15
              twoim rozczarowaniu na psychologach.

              A co ja wiem o Tobie? Moze masz problemy psychiczne, bo np. masz
              bordeline, tzw. chorobe pogranicza. Ze stylu w jakim piszesz tak by
              wynikalo. Dosc czarno malujesz pewna grupe zawodowa ludzi.
              A moze masz problemy psychiczne, bo jestes uzalezniony od lekow,
              czy innych narkotykow? Nic o tobie nie wiem.

              Wiem i slyszalam natomiast,ze wiele zwyczajnych ludzi, kiedy
              zaczyna szukac pomocy u psychologa, z czasem ja dostaje. I sa
              zadowoleni. Terapia dziala.

              Dlaczego u ciebie nie dziala, tego nigdy nikt z nas sie nie dowie.
              Moze jestes jeszcze w tym wieku, kiedy mozg dojrzewa czyli przed 24
              rokiem zycia?

              Ale jezeli nie jestes jakis ciezki przypadek,czy narkoman, to
              psycholog moze napewno ci duzo pomoc.
              Pisanie o wydzieraniu pieniedzy itp. o nieskutecznosci itp. nie ma
              sensu. Bo juz pisalam, ze duzo rzeczy ty sam musisz zrobic swoim
              tokiem myslenia i rozwoju.

              Myslisz o samobojstwie, to nietety powiniens szukac pomocy
              farmakologicznej u lekarza psychiatry.
              Na forum ci nikt z tak powaznymi problemami nie pomoze. Choc tu
              sporo osob, ktore lubia pomagac innym.

              Natomiast obarczanie psychologow czynami samobojczymi innych ludzi
              jest zwyczajana glupota.
              Zaden psycholog nie ma na to wplywu ani odpowiedzialnosci za czyny
              imnnych ludzi, ktorych to samobojstwa i tak popelniaja ludzie pod
              wplywem niekontrolowanych impulsow.Najczesciej, gdyby taka osobe na
              czas odratowac, to by tego zapewne nigdy wiecej nie zrobila.
    • solaris_38 Tak podłość i brak altruizmu ! 21.05.09, 19:56
      Nie bądź taki surowy :)

      Ja inaczej rozumiem dobroć ludzką
      Jako sumienne i zarazem twórcze spełnianie swoich obowiązków
      Tych za pieniądze (bardzo ważne)
      i tych nie za pieniądze (kiedy mamy energii w nadmiarze i inwestujemy w idee i
      marzenia) i lub inwestujemy w przyszłość np nauki, dzieci, własną

      Jako życzliwość i zrozumienie ze ludzie mają mało energii i muszą ją wymieniac
      miedzy sobą
      Najłatwiej w formie pieniędzy (pieniądze nie są głupie to tylko symbole
      zgromadzonej przez siebie czy może przez przodków mocy)

      zawsze bedą ci którzy mniej zarobią
      źle sobie radzą
      albo
      błądzą grzeszą i marnują i szkodzą
      innym i sobie

      jest kwestią rozważenia (społecznego i osobistego)
      na ile i jak pomagać słabszym

      wszak nawet silni walczą o przetrwanie
      jak zawsze
      • solaris_38 tytuł był kąśliwy sory? 21.05.09, 19:57
      • bebcolak Re: Tak podłość i brak altruizmu ! 21.05.09, 20:12
        Powiedzialem co wiedzialem. Jestem zmeczony, mam dosc, nie chce mi sie juz
        prowadzic dalej tej dyskusji, sorki, ze ja w ogole rozpoczalem. Jak ktos
        slusznie zauwazyl - sam sie musze zmierzyc ze swoimi problemami.
        • solaris_38 Re: Tak podłość i brak altruizmu ! 21.05.09, 20:17
          zatem trzymaj się
          i nie bądź taki surowy
          ta walka jest bardzo trudna dla wszystkich

        • rzeka.suf Re: Tak podłość i brak altruizmu ! 22.05.09, 01:14
          ja uwazam, ze poprawnie wskazujesz na niedostatki, cienie swiata czy moze
          kapitalistycznego systemu. moze za bardzo przejmujesz sie tym, czym przejmowac
          sie nie jestes osobiscie zmuszony, gdyz akurat masz nastawienie depresyjne? moze
          koncentrujesz uwage na wadach, zamiast sprobowac ogarnac zagadnienie w pelni...?
          refleksja nad statusem osoby w aktualnej rzeczywistosci, osoby jako towaru badz
          wytworcy towaru, jest silna motywacja do wysilku stawania sie towarem
          wartosciowym, pozadanym, zarazem - prowadzic moze do smutnej mysli o losie
          tych, ktorzy z roznych powodow odpadaja w konkurencji z innymi.

          moge powiedziec ci ' ciesz sie, ze nie nalezysz do tych, nad ktorymi
          rozpaczasz'. czy to cyniczne czy optymistyczne?
          tak bez wielkiego przekonania to pisze, jako ze uwazam, iz na pewnym poziomie
          dotyczy to jednak nas wszystkich...

          relacje miedzyludzkie zawsze opieraly sie na wymianie. to dobrze, ze obecnie
          mowi sie o tym wprost. mozna ehheh ubolewac, ze stan faktyczny, naturalny stal
          sie idealem spolecznym. ale moze warto rowniez zbadac, czy nie jest to
          rozwiazanie najlepsze ze wszystkich...

          a tak przyzmiemnie: no, coz, psychologowie manna z nieba nie zyja, ich rowniez
          dotycza reguly gry.
          sprobuj moze na poczatek pomocy jaka zapewnia ci ubezpieczenie.
          tak czy owak, aby zminimalizowac spotkanie ' konowala' dowiedz sie, ktory ze
          specjalistow cieszy sie dobra reputacja.

          trzymaj sie :)

    • bene_gesserit Re: psychologowie a moralnosc 21.05.09, 23:45


      Rownie naiwne i neisprawiedliwe, co wymaganie od lekarzy, zeby
      leczyli za darmo. Monterow, zeby montowali za darmo. Sekretarek,
      zeby sekretarowaly za darmo, w imie idei i dla dobra ludzkosci.

      Nie masz bladego pojecia, jakie sa motywacje ludzi, ktorzy
      wybieraja taki a nie inny kierunek zawodowy, wiec swoje domysly
      albo skonfrontuj z realem, albo zamilcz zamiast oczerniac boguducha
      winnych.
    • spiritshot Re: psychologowie a moralnosc 22.05.09, 00:18
      Jak się chce, to można znaleźć pomoc bezpłatną.
      Doświadczenie w pracy terapeutycznej pokazuje, że klient który nie płaci, leczy się dwa razy wolniej. Ten kto płaci, ma więcej pokory i szacunku do terapii. Tak samo osoba, która bierze pieniądze lepiej się do tego przykłąda, czuje się bardziej odpowiedzialna itd.
      Posuzkiwanie niemoralności w zarabianiu na terapii jest kompletną bzdurą. Może powinieneś wiedzieć jakie są koszty szkolenia w psychoterapii? Ok. 10,000zł rocznie. A Szkolenie profesjonalne trwa minimum 3-4 lata. Sesja kosztuje ok. 80zł. O czym my tu mówimy?

      Wydaje mi się, że w Tobie jest mało pokory, tylko wymagasz, żądasz, jakby Ci się wszystko należało... Masz przyjaciół, masz rodziców. Dlaczego nie poprosisz ich o pomoc?
      Tu też tylko oskarżasz, zamiast poprosić.

      Wyobraź sobie, że stoisz przede mną i powiedz (napisz tu): proszę, pomóz mi. Jeśli to potrafisz - pomogę Ci.
      • bebcolak Re: psychologowie a moralnosc 22.05.09, 05:31
        My sie nie zrozumielismy, zapewne dlatego, ze wyrazalem sie nieprecyzyjnie. Mnie
        nie chodzi o to by psychologowie pracowali spolecznie, ale by nie traktowali
        pieniadza jako czegos wazniejszego niz czlowiek. Czasem, zwlaszcza przy tym
        pierwszym kroku, mogliby zachecic cierpiacego czlowieka do leczenia.

        Naruszone zostaly proporcje, w ktorych na niewielka dawke altruizmu nie ma juz
        miejsca. Akt dobroci stal sie aktem slabosci. Wszystki wartosci zwiazane sa z
        pieniadzem, sensem zycia sa pieniadze i pogon za nimi.

        Nie mowie tego dlatego, ze akurat sam nie jestem biedny. Mam taka prace i
        kwalifikacje, ze ciesze sie dostatkiem materialnym. Trudno. Ale pieniadze nie
        zmieniaja faktu, ze cierpie na bezsennosc, ze czuje rozpacz, poczucie
        beznadziei, ze czuje sie samotny, ze nie daje sobie rady w niektorych
        sytuacjach, ze na pewnych plaszczyznach zycia, dla mnie waznych, ponosze
        porazki. O szczegolach, jak wspominalem, nie chce pisac na forum publicznym. Nie
        wiedzialem do kogo sie udac. Kolegow mam malo, przyjaciol niestety sie w zyciu
        nie dorobilem. Zapewne popelnilem wiele bledow i sam jestem sobie winien wielu
        rozczarowan zyciowych, ale czy dlatego, ze jestem ulomny, ze mam wady, nie mam
        prawa szukac pomocy?

        Ci koledzy, ktorych mam, sugeruja bym poszukal fachowej pomocy, skoro czuje sie
        ciagle zmeczony i przygnebiony. Wczoraj sie przemoglem, zajrzalem do internetu i
        nagle patrze, ze lajtmotiwem WSZYSTKICH terapii i porad psychologicznych jest
        kasa. Rozumiem, ze ci ludzie uczciwie zarabiaja pieniadze, ale rozumiem tez, ze
        pieniadze musialy stac sie nieprzekraczalna bariera pomiedzy nimi a tymi
        cierpiacymi osobnikami, ktorych zwyczajnie na leczenie
        psychologiczno-psychiatryczne nie stac.

        Nie patrzylem na to przez pryzmat swojej sytuacji, ale ocenilem rzecz ogolnie,
        pod katem swoistej moralnosci. Na ile mozna zaufac czlowiekowi, ktory ma mi
        pomoc, jezeli dla niego nie ja jestem wazny, ale zawartosc mojego portfela i
        tylko ona jest dla niego kryterium, po spelnieniu ktorego on moze mi pomoc.

        Mam metlik i chaos w glowie i byc moze nie potrafie precyzyjnie wyjasnic o co mi
        chodzi. Ale mam kolejna zarwano noc, wszystko mnie boli, chce mi sie plakac, nie
        wiem gdzie pojsc i co ze soba zrobic. Teraz juz nie szukam psychologa ani
        psychiatry, wczorajsza sytuacja wywolala jakas odraze do tego srodowiska, na
        pewno irracjonalna, bo pewnie sa wsrod tych ludzi osoby o nieco blizszym mi
        systemie wartosci, ale skoro trudno ich odszukac, to na to samo wychodzi.

        Ja nie chcialem za darmo podjac leczenia. Ja tylko ten pierwszy krok chcialem
        przejsc z pomoca kogos, kto wskaze mi droge, kto powie mi jaki rodzaj
        specjalisty jest mi potrzebny, kto rozpozna moj problem/problemy i kto, po
        wstepnej rozmowie, powie np - okay, rozumiem pana, prosze przyjsc do mnie tego i
        tego dnia, o tej godzinie, to zaczniemy.
        Albo odesle mnie do kogos mowiac - ja nie zajmuje sie takimi sprawami, ale znam
        kogos kto sie w nich specjalizuje, wiec skontaktuje was ze soba.

        A tu zegluje po necie czytam - wyslij na konto poradni 50 zlotych, a specjalista
        odpisze ci na email, albo - uisc oplate 65 zlotych, a dzieki temu bedziesz mogl
        porozmawiac telefonicznie ze specjalista przez 45 minut. I tak jest wszedzie,
        cenniki na tego rodzaju stronach sa elementem dominujacym a nie autentyczna chec
        pomocy drugiemu czlowiekowi.

        Mowie tu o kolejnosci priorytetow, jak ustawiony jest nacisk na istote
        dzialalnosci psychologow/psychiatrow. Caly akcent kladziony jest na pieniadze, a
        nie na czlowieka, i to mnie mierzi okrutnie. Nic na to nie poradze.


        • lifeisaparadox Re: psychologowie a moralnosc 22.05.09, 14:21
          bebcolak napisał:

          > Naruszone zostaly proporcje, w ktorych na niewielka dawke altruizmu nie ma juz
          > miejsca. Akt dobroci stal sie aktem slabosci. Wszystki wartosci zwiazane sa z
          > pieniadzem, sensem zycia sa pieniadze i pogon za nimi.

          My Polacy lubimy ponarzekac, jest to dla nas chleb powszedni, ulubiona rozrywka
          i temat do rozmow.
          Zdaje sie ze tak tradycyjnie po prostu to robisz, obsmarowujesz co popadnie.

          > Ci koledzy, ktorych mam, sugeruja bym poszukal fachowej pomocy, skoro czuje sie
          > ciagle zmeczony i przygnebiony. Wczoraj sie przemoglem, zajrzalem do internetu
          > i
          > nagle patrze, ze lajtmotiwem WSZYSTKICH terapii i porad psychologicznych jest
          > kasa. Rozumiem, ze ci ludzie uczciwie zarabiaja pieniadze, ale rozumiem tez, ze
          > pieniadze musialy stac sie nieprzekraczalna bariera pomiedzy nimi a tymi
          > cierpiacymi osobnikami, ktorych zwyczajnie na leczenie
          > psychologiczno-psychiatryczne nie stac.

          Czesto nachodzi mnie takie czarno-tworstwo jak Ciebie.
          To jest jak jakas energia w czlowieku ktora musi znalezc upust, frustracja ktora
          trzeba rozladowac. Albo rozladowujesz ja na obiektach zewnetrznych - ludziach,
          zlu tego swiata - albo na sobie, pod postacia samooskarzania, dolowania sie,
          autoagresji.
          Jedno i drugie odbiera wiare w sens poruszania sie w tym padole problemow i
          smutkow oraz drazliwosci. Ale jednoczesnie jest to napiecie, ta energia
          frustracji ktorej nie sposob okielznac zadna metoda.
          Wypada wtedy szukac haka na wszystko, przyczepic sie i powyzywac. To uzasadnia
          napiecie, daje poczucie sily, racji, gruntu pod nogami czy cokolwiek.

          > Nie patrzylem na to przez pryzmat swojej sytuacji, ale ocenilem rzecz ogolnie,
          > pod katem swoistej moralnosci. Na ile mozna zaufac czlowiekowi, ktory ma mi
          > pomoc, jezeli dla niego nie ja jestem wazny, ale zawartosc mojego portfela i
          > tylko ona jest dla niego kryterium, po spelnieniu ktorego on moze mi pomoc.

          Chyba najwazniejszym kryterium dla psychologa jest chec wspolpracy, otwartosc,
          zaufanie, gotowosc do zmian i zaglebienia sie w psychologiczne metody pracy.
          Moze nad wyrost to powiem, ale mysle ze wielu psychologow jest idealistami
          ktorzy czerpia przyjemnosc z postepow swoich klientow i to ich nakreca, nadaje
          sens ich zyciu zawodowemu i daje poczucie zadowolenia z siebie.

          Z reszta co ja gadam, przeciez kazdy czlowiek tak wlasnie chce - zeby go
          chwalono, podziwiano za zdolnosci i umiejetnosci, podzielano jego poglady i pasje.

          Jesli psychologowi, jednemu, drugiemu czy trzeciemu zalezy tylko na kasie, to
          musi wiesc naprawde smutne zycie pozbawione... no wlasnie, sensu.

          > Mam metlik i chaos w glowie i byc moze nie potrafie precyzyjnie wyjasnic o co m
          > i
          > chodzi. Ale mam kolejna zarwano noc, wszystko mnie boli, chce mi sie plakac, ni
          > e
          > wiem gdzie pojsc i co ze soba zrobic. Teraz juz nie szukam psychologa ani
          > psychiatry, wczorajsza sytuacja wywolala jakas odraze do tego srodowiska, na
          > pewno irracjonalna, bo pewnie sa wsrod tych ludzi osoby o nieco blizszym mi
          > systemie wartosci, ale skoro trudno ich odszukac, to na to samo wychodzi.

          Popadasz, z reszta wiem co mowie bo nie jest mi to obce, w swoiste wnioskowanie,
          dedukcje podszyta ogromnym niezadowoleniem. Nie wnioskujesz ani blednie, ani w
          sposob zaburzony, po prostu wyciagasz takie wnioski, ktore odpowiadaja Twojemu
          wewnetrznemu stanowi. Im czlowiek ma stabilniejsze wnetrze, tym bardziej
          pozytywne wnioski wyciaga na podstawie zaobserwowanego otoczenia.
          Ludziom podobaja sie pozytywne wnioski, motywacje, widzenie szklanki w polowie
          pelnej a nie w polowie pustej. To imponuje, inspiruje.
          Z kolei czarnowidztwo sprawia ze ludzie to potepiaja, chca unikac takich
          klimatow, instynktownie odsuwaja sie od osob plujacych jadem, gloszacych
          apokalipse itp.

          Czasem zycie nie daje powodow do spokoju a co za tym idzie optymizmu i trzeba
          siegnac po srodki inne niz te, ktore sie nie sprawdzaja.

          > Ja nie chcialem za darmo podjac leczenia. Ja tylko ten pierwszy krok chcialem
          > przejsc z pomoca kogos, kto wskaze mi droge, kto powie mi jaki rodzaj
          > specjalisty jest mi potrzebny, kto rozpozna moj problem/problemy i kto, po
          > wstepnej rozmowie, powie np - okay, rozumiem pana, prosze przyjsc do mnie tego
          > i
          > tego dnia, o tej godzinie, to zaczniemy.
          > Albo odesle mnie do kogos mowiac - ja nie zajmuje sie takimi sprawami, ale znam
          > kogos kto sie w nich specjalizuje, wiec skontaktuje was ze soba.
          >
          > A tu zegluje po necie czytam - wyslij na konto poradni 50 zlotych, a specjalist
          > a
          > odpisze ci na email, albo - uisc oplate 65 zlotych, a dzieki temu bedziesz mogl
          > porozmawiac telefonicznie ze specjalista przez 45 minut. I tak jest wszedzie,
          > cenniki na tego rodzaju stronach sa elementem dominujacym a nie autentyczna che
          > c
          > pomocy drugiemu czlowiekowi.
          > Mowie tu o kolejnosci priorytetow, jak ustawiony jest nacisk na istote
          > dzialalnosci psychologow/psychiatrow. Caly akcent kladziony jest na pieniadze,
          > a
          > nie na czlowieka, i to mnie mierzi okrutnie. Nic na to nie poradze.

          To suche informacje - ceny, oferty.

          Ty z kolei, zdaje mi sie, szukasz empatii, zrozumienia, dobrych intencji,
          pokrzepienia, oparcia. Ale widzisz ze to za pieniadze, a wiec z dystansem, bez
          prawdziwej przyjazni, a tylko z kupiona zyczliwoscia, wymuszona, sztuczna,
          odgrywana w wyrazie wdziecznosci. Tak Ci sie to po prostu kojarzy, cos w tym
          stylu prawda?

          Ale funkcja psychologa polega na jak najbardziej pracy, a nie pogaduchach i
          glaskaniu. To lekarz ma pomoc Ci przelamac bariery, pomoc zrozumiec mechanizmy i
          wzorce ktore sprawiaja ze nie potrafisz nawiazac blizszych relacji z ludzmi, a
          zamiast tego budujesz mur pomiedzy soba a innymi i walczysz. Jakies traumy,
          uprzedzenia, przekonania itd.
          Jako ze nie rozmawiasz o takich rzeczach z przyjaciolmi, ktorych nie masz, i
          utrzymujesz dystans do wszystkich, jest w Tobie masa niezadowolenia z relacji
          jakie masz z otoczeniem (albo jakich nie masz). Poczucie bycia outsiderem,
          gdzies z boku, brak poczucia przynaleznosci do grupy/spoleczenstwa i w zwiazku z
          tym odwet na calym swiecie... bla bla...
          Zaloze sie ze co chwile splawiasz jakiegos potencjalnego przyjaciela,
          potencjalna zone, bedac nafaszerowany niezadowoleniem, uprzedzeniami,
          nieufnoscia, obawami, wykluczajacymi sie wzajemnie mechanizmami itp.
          • bebcolak Re: psychologowie a moralnosc 22.05.09, 14:47
            "Zreszta co ja gadam, przeciez kazdy czlowiek tak wlasnie chce - zeby go
            chwalono, podziwiano za zdolnosci i umiejetnosci, podzielano jego poglady i pasje."

            Coz moge rzec, moge podziekowac za Twoj trud by mnie zrozumiec. Trudno nie
            zgodzic mi sie z tym co napisales/as. Moge Cie pochwalic, Cie podziwiac za
            trafnosc wnioskow i obserwacji, moge podzielac Twoje poglady i spostrzezenia.

            Nie zamykam sie przed ludzmi. Brakuje mi ludzi. Jestem odrzucany przez ludzi.
            Jezeli ktos chce sie ze mna spotkac i pogadac (jak dzisiaj) to tylko z
            wdziecznosci za to, ze kiedys pomoglem (pomagalem wielu ludziom), a nie dlatego,
            ze jestem atrakcyjnym towarzysko kompanem do piwa. Innymi slowy kiedys kupilem
            sobie zyczliwosc a dzisiaj to procentuje. Ale "kupowanie" lub "sprzedawanie"
            wywoluje we mnie obrzydzenie, nic na to nie potrafie poradzic.

            Ale istota problemu pozostaje. Jestem poku...ony, samotny, a ostatnie dni to
            koszmar nie do opisania. Impreza, alkohol, kobieta, odrzucenie - staly i
            standardowy przepis na rozklejenie sie i dostrzeganie tylko do polowy pustej
            szklanki, a nie az do polowy pelnej.

            Pielegnowalem w sobie pokore, a teraz, w kilka dni, caly ten misterny plan by
            udawac pokornego, rozjebal sie w drobny mak.

            Gdyby nie to, ze mam do zrobienia jeszcze pare rzeczy, rozwalilbym sobie leb bez
            ceregieli i bez zalu. Ciesze sie na mysl, ze sie zabije i nikt mnie od tego nie
            odwiedzie. Ale martwie sie, ze jeszcze musze jakis czas pomeczyc sie na tym
            padole, pozawiazywac swoje sprawy, poudawac zadowolonego i silnego. A takich
            sytuacji jak sprzed paru dni musze unikac jak ognia, bo po prostu nie dam rady.

            • shangri.la Re: psychologowie a moralnosc 22.05.09, 15:24
              Mały człowieku
              E.E. Cummings

              Mały człowieku
              co wciąż gdzieś latasz
              w ważnym pośpiechu
              i w tarapatach
              zwolnij zapomnij
              zwolnij zapomnij stań

              Mały dzieciaku
              coś tak się starał
              a potem płakał
              boś nic nie zdziałał
              bądź dzielny połóż się
              bądź dzielny połóż się śpij

              Wielka ulewo
              wielka śnieżyco
              wielka jutrzenko
              wielki księżycu
              wstąpcie w nas

              P.S. Napisz do mnie, porozmawiamy...:)
            • lifeisaparadox Re: psychologowie a moralnosc 22.05.09, 21:35
              bebcolak napisał:

              > Coz moge rzec, moge podziekowac za Twoj trud by mnie zrozumiec. Trudno nie
              > zgodzic mi sie z tym co napisales/as. Moge Cie pochwalic, Cie podziwiac za
              > trafnosc wnioskow i obserwacji, moge podzielac Twoje poglady i spostrzezenia.

              Milo mi, dziekuje za ta kurtuazje. Chociaz troche smiesznie wyszlo to jak
              stawiasz zwierciadlo moich wlasnych slow komplementujacych.

              > Nie zamykam sie przed ludzmi. Brakuje mi ludzi. Jestem odrzucany przez ludzi.

              Naszym, ludzkim, problemem jest to, ze nie zyjemy w swiecie realnym. Bardziej
              zyjemy w swiecie uproszczen, skrotow myslowo-skojarzeniowych i powtorzen.
              Dlatego tez ciagle cierpimy z tych samych powodow.

              > Jezeli ktos chce sie ze mna spotkac i pogadac (jak dzisiaj) to tylko z
              > wdziecznosci za to, ze kiedys pomoglem (pomagalem wielu ludziom), a nie dlatego
              > ,
              > ze jestem atrakcyjnym towarzysko kompanem do piwa. Innymi slowy kiedys kupilem
              > sobie zyczliwosc a dzisiaj to procentuje. Ale "kupowanie" lub "sprzedawanie"
              > wywoluje we mnie obrzydzenie, nic na to nie potrafie poradzic.

              No coz, znam roznych ludzi. Moge sobie wyobrazic jak to jest gdy ktos ma takie
              cechy, zachowania i sposob obejscia, ze daje to poczucie zeby sie trzymac lepiej
              nie za blisko. Grzecznosciowo.

              Wydaje sie ze starasz sie rekompensowac swoj sposob obycia, jednoczesnie bedac
              bezradnym wobec podstawy problemow w kontaktach z innymi osobami.
              Mysle ze powtarzasz tylko jeden blad - starasz sie znalezc sposob na
              przychylnosc ludzi. Ten sposob za kazdym razem jest tak jawny i oczywisty, ze
              ludzie przeswietlaja Twoje intencje w mgnieniu oka. Czuja sie manipulowani,
              potraktowani przedmiotowo, wplatani w jakas dziwna zaleznosc. "Kupujesz" bez
              owijania w bawelne, a za tym wszystkim kryje sie interesownosc, "haczyk". Dajesz
              to odczuc juz na wstepie. Byc moze wlasnie dlatego ludzie, bedac w Twoim
              towarzystwie, czuja sie nieswojo. Pijac piwo ktore stawiasz, czuja w jego smaku
              smak zobowiazania. Dlatego spierniczaja gdzie pieprz rosnie, byle sie nie
              wplatac bardziej w ta siec zobowiazan i "grzecznosci".

              Zapedzam sie z tymi wnioskami, wiem, ale jak juz zaczalem to dokoncze. Najwyzej
              bedzie ze upajam sie dedukcja prowadzaca w eter.

              U podstawy takiego podejscia jest strach przed odrzuceniem, opuszczeniem. Kazdy
              sie tego boi, a dla niektorych jest to trauma. Trauma za ktora idzie desperacka
              potrzeba pozyskiwania jakiejkolwiek wiezi, byle by mozna na nia liczyc.
              "Altruizm" sprawia, ze ludzie czuja sie zobowiazani. Gdy ludzie czuja sie
              zobowiazani, masz nad nimi swego rodzaju kontrole.

              Hmmmm... czy ja Ci jakos pomagam zrozumiec co jest nie tak? Widzisz w tym to, co
              wywoluje awersje i odrzucenie? dyskomfort u innych?

              > Ale istota problemu pozostaje. Jestem poku...ony, samotny, a ostatnie dni to
              > koszmar nie do opisania. Impreza, alkohol, kobieta, odrzucenie - staly i
              > standardowy przepis na rozklejenie sie i dostrzeganie tylko do polowy pustej
              > szklanki, a nie az do polowy pelnej.

              Alkohol jest tu pojeciem kluczowym.

              > Pielegnowalem w sobie pokore, a teraz, w kilka dni, caly ten misterny plan by
              > udawac pokornego, rozjebal sie w drobny mak.

              To tylko kilka dni pokory wobec calego zycia braku pokory. To jak pare dni na
              silowni wobec calego zycia bez ruchu.
              Keep going.

              > Gdyby nie to, ze mam do zrobienia jeszcze pare rzeczy, rozwalilbym sobie leb be
              > z
              > ceregieli i bez zalu. Ciesze sie na mysl, ze sie zabije i nikt mnie od tego nie
              > odwiedzie. Ale martwie sie, ze jeszcze musze jakis czas pomeczyc sie na tym
              > padole, pozawiazywac swoje sprawy, poudawac zadowolonego i silnego. A takich
              > sytuacji jak sprzed paru dni musze unikac jak ognia, bo po prostu nie dam rady.

              Przede wszystkim unikaj alkoholu jak ognia, piekielnego.
              • shangri.la Re: Detoks 22.05.09, 22:30
                Przestań bredzić i robić wodę z mózgu Bogu ducha winnemu człowiekowi....no,
                chyba , że swoim zwyczajem prowadzisz tu "dialog wewnętrzny" pod dwoma nickami.

                A poza tym, widzę, że jest z tobą coraz gorzej....znajomość z psycholo pogięła
                ci psychikę na dobre;(
                • lifeisaparadox Re: Detoks 23.05.09, 13:14
                  zajmij sie czyms konstruktywnym zamiast przesladowac ludzi na forach
                  internetowych i urajac oszczerstwa
                  • shangri.la Re: Detoks 23.05.09, 13:58
                    A ty się W OGÓLE czymś zajmij; szydełkowanie, haftowanie, czatowanie,
                    bajerowanie staruszek na necie itp zamiast pisać pseudointelektualne brednie na
                    tym forum.

                    P.S.Ty nie jesteś ludziem tylko wampirem, a prześladowanie to akurat twoja
                    specjalność. Dawno nie pisałeś donosu do mojej pracy np, bo nowe numery
                    telefonów od dwóch lat uniemożliwiają ci nocne dzwonienie i wysyłanie sms-ów z
                    przekleństwami.
                    • lifeisaparadox Re: Detoks 23.05.09, 21:29
                      Zapomnialas dodac ze masz wszedzie podsluchy i jestes przeze mnie szpiegowana,
                      znam kazde twoje posuniecie i wszystkie mysli. A do tego uprawiam voodoo i mam
                      twoja miniaturowa laleczke ktora maltretuje co po chwila.
                      • shangri.la Re: Detoks 23.05.09, 22:02
                        Niczego nie zapomniałam....takiej krzywdy , jaką mi wyrządziłeś nikt nie jest
                        zdolny zapomnieć.
                        Całe lata prześladowania.... oby Bóg był wyrozumiały dla ciebie, bo twoja
                        opętana mentorka i jej psychiczna kumpelka z Ch. są nieistotne .
                        Ty możesz jeszcze zawrócić z tej przeklętej drogi.
                        Zrób to....dla siebie samego.

                        My Shangri-La beneath the summer moon, I will return again :)
                        • lifeisaparadox Re: Detoks 24.05.09, 21:24
                          Hahaha ale Ty masz nawalone w glowie kobieto. Lecz sie moze na nogi bo na glowe
                          juz za pozno... haha... porazka.
        • bene_gesserit Re: psychologowie a moralnosc 22.05.09, 20:30
          bebcolak napisał:

          > My sie nie zrozumielismy, zapewne dlatego, ze wyrazalem sie
          nieprecyzyjnie. Mni
          > e
          > nie chodzi o to by psychologowie pracowali spolecznie, ale by nie
          traktowali
          > pieniadza jako czegos wazniejszego niz czlowiek. Czasem,
          zwlaszcza przy tym
          > pierwszym kroku, mogliby zachecic cierpiacego czlowieka do
          leczenia.

          Do leczenia to ty sie powinienes zachecic sam. To TOBIE powinno
          zalezec, a nie specjaliscie. Psycholog to nie jest czlowiek, ktory
          ma cie zbawic sila albo ew jakas terapeutyczna marchewka, a ktos,
          kto zyczliwie - i za PIENIADZE, bo one czynia relacje symetryczna -
          bedzie ci w zdrowieniu umiejetnie towarzyszyl. Nikt za ciebie nie
          zachce, chocbys nie wiem jak chcial.
      • leda16 Re: psychologowie a moralnosc 22.05.09, 07:54
        Doświadczenie w pracy terapeutycznej pokazuje, że klient który nie płaci, leczy
        > się dwa razy wolniej.


        Oooo, to Twoje osobiste "doświadczenie" w pracy terapeutycznej?


        Ten kto płaci, ma więcej pokory i szacunku do terapii


        W psychoterapii chodzi przede wszystkim o to, żeby klient był pokorny i miał szacunek do tego, co z nim wyczyniasz?!


        Wyobraź sobie, że stoisz przede mną i powiedz (napisz tu): proszę, pomóz mi. Je
        > śli to potrafisz - pomogę Ci.


        Uważaj facet. Przy tak debilnych powyższych założeniach jakie przyjmuje ta niedouczona dziewuszka, ona pomoże Ci wydrenować co najwyżej Twoją kieszeń :). Łaknie szacunku i pokory od klientów jak kania deszczu za forsę, którą wywaliła na własne szkolenie. Nie zna komunistycznego hasła: "Klient twój Pan" i dopóki nie nauczy się go jak pacierza, ma słabe szanse na utrzymanie w zawodzie psychoterapeuty :).
        • spiritshot Re: psychologowie a moralnosc 22.05.09, 16:11
          Panie Bebcolak,

          jeśli mnie Pan poprosi o pomoc, to będzie tak jak Pan chce. Spróbuję powiedzieć Panu o co chodzi i gdzie Pan powinien się udać.

          Warunek jest jeden - musi mnie Pan o pomoc poprosić.
          Wtedy podam Panu e-maila.

          Pozdrawiam!
    • leda16 Re: psychologowie a moralnosc 22.05.09, 07:39
      bebcolak napisał:

      >- ludzie z problemami nie maja sie gdzie zwrocic o pomoc.
      >
      > Wszedzie rzadzi kasa. Wszyscy psychologowie i psychiatrzy zeruja na
      > pacjentach, zawsze i wszedzie, za wszystko pobierajac oplaty.


      Nie pierdziel jak głupek. Drzwi każdej publicznej i niepublicznej Poradni Zdrowia Psychicznego stoją przed Tobą otworem z tytułu ubezpieczenia zdrowotnego, jakie płacą wszyscy Polacy.


      >
      Chodzi mi o to, ze nagle sie okazalo, ze w dzisiejszym swiecie
      > nie ma juz miejsca na altruizm, na zwykla ludzka dobroc i uczynnosc.


      Po to robimy studia z zakresu medycyny, psychologii i psychoterapii, żeby zdobyć zawód, który poprzez uczciwą i efektywną pracę da nam godziwe zarobki Kolego. Twoja "kasa" pochodzi pewnie z wolontariatu, moja z wynagrodzenia za dobrą pracę. Jeśli jesteś niewidomym staruszkiem, moja uczynność sprowadzi się do przeprodadzenia Cię przez jezdnię. Ale wara Ci szczeniaku wymagać ode mnie pracy za darmochę i oczekiwać, że będę się utrzymywać ze zbierania po śmietnikach!



      >
      > Czlowiek czlowiekowi musial stac sie wilkiem, bo teraz kazdy sobie rzepke
      > skrobie. Nie masz kasy, misiu, to spadaj, zdychaj, mam Cie w rzyci.


      Nie dramatyzuj lub wyraźniej, na Twoim poziomie - NIE PIERDZIEL BEZ SENSU.


      Nie ma juz
      > zadnej misji,


      Jest pełno misji charytatywnych, jedż tam, jeśli Ci to pasuje i pracuj. Ale co inni robią ze swoim życiem i ile zarabiają w swoim zawodzie to nie Twój zakichany interes!



      Zostane
      > Twoim mezem/zona, ale za pieniadze.


      I kloszardzi grzebiący po śmietnikach znajdują sobie żony. Oczywiście te z IQ na poziomie uposledzenia umysłowego, gotowe swoje potomstwo narazić na patologię i nędzę.


      > .
      >
      > Okay,
      > wychowam Cie na dobrego syna i przyzwoitego czlowieka, ale musisz mi, synu,
      > zaplacic za kazdy rok wychowywania Cie okreslona okragla sumke, zeby mi sie to
      > jakos kalkulowalo.


      Jeżeli w ten sposób chcesz przemawiać do swojego syna, lepiej urżnij sobie kutasa!


      >
      > To nie granice absurdu przekraczamy, ale granice zwyrodnienia. Na psychologie
      > i psychiatrie idziemy, bo to dobry interes.


      Prawo, medycyna, inżynieria, informatyka to też dobry interes. A z jakiej branży Ty trzepiesz swoją "kasę"?


      Jestem zalamany swiatem, ktory sami sobie stworzylismy, swiatem,
      > w ktorym nie ma juz miejsca na prawdziwa POMOC,


      Ty sam sobie ten świat stworzyłeś swoimi błędnymi poglądami.

      .
      >
      > Jestesmy coraz bardziej samotni, nie mamy z kim pogadac, komu sie zwierzyc,
      > czas to pieniadz. Jestesmy sobie obcy i nieszczesliwi.



      Nie projektuj na Forumowiczów SWOICH odczuć.




      Moge placic za terapie psychologiczna,


      A po co, skoro w każdej PZP mozesz mieć psychoterapię za darmo?


      > ale najpierw musze sie zorientowac czy ma ona sens, musze wybadac czy ta czy
      > inna instytucja/osoba naprawde moze mi pomoc.


      A w jaki sposób chcesz to "wybadać"? :))).



      polski swiat psychologii jest w tak duzym stopniu przesiakniety
      > zgnilizna i totalnie zdemoralizowany.


      Cóż, jeżeli uważasz wykonywanie każdej pracy zarobkowej za zgniliznę i totalne zdemoralizowanie, to istotnie, taką "zgnilizną" jest przesiąknięty cały ogólnoświatowy system społeczno-ekonomiczny od zarania dziejów :)))).
      >
      • spiritshot Re: psychologowie a moralnosc 22.05.09, 16:20
        wow, tu kolega czy koleżanka popuściła sobie ciut agresji :)

        Ale sporo ludzi w odpowiedzi wyrzuca złość, a to pewnie złość Pana bebcolaka, złość z bezradności...
    • mona.blue Re: psychologowie a moralnosc 22.05.09, 21:21
      Mnie wkurza, że praktycznie nie ma finansowania terapii przez NFZ.
      To nic dziwnego, że psycholog musi z czegoś żyć, to jest jego zawód,
      inni też nie wykonują zawodu bez zapłaty. Tylko ceny są szokujące -
      jak płacić 100 zł za wizytę i to najlepiej raz na tydz.?
      • dekadencja1 Re: psychologowie a moralnosc 22.05.09, 21:37
        mona.blue napisała:

        > Mnie wkurza, że praktycznie nie ma finansowania terapii przez NFZ.
        > To nic dziwnego, że psycholog musi z czegoś żyć, to jest jego
        zawód,
        > inni też nie wykonują zawodu bez zapłaty. Tylko ceny są szokujące -

        > jak płacić 100 zł za wizytę i to najlepiej raz na tydz.?


        1. Terapia jest w ramach NFZ.
        2. Terpia w ramacah NFZ nie jest bezpłatna. Jest płatna tylko przez
        przymusowego pośrednika, który żyje z pobieranego haraczu.
        • leda16 Re: psychologowie a moralnosc 23.05.09, 08:45
          Terpia w ramacah NFZ nie jest bezpłatna. Jest płatna tylko przez
          > przymusowego pośrednika, który żyje z pobieranego haraczu.


          Ale cóż to obchodzi pacjentów? Najważniejsze, że za usługi kontraktowane przez NFZ NIE MUSI płacić z własnej kieszeni. Chyba, że chce. To wtedy idzie prywatnie. Tutaj sytuacja jest zresztą daleko lepsza niż np. w położnictwie lub chirurgii. Niby masz poród albo operację w szpitalu finansowanym przez NFZ, ale W KIESZEŃ chirurgow, położnikowi bądź położnej TRZEBA DAĆ. Niekiedy już za samo miejsce na tej klinice. I nad tą tradycją "babcolak" z "moną blue" jakoś szat nie rozdzierają.
        • mona.blue Re: psychologowie a moralnosc 23.05.09, 13:19
          dekadencja1 napisała:

          > 1. Terapia jest w ramach NFZ.

          to napisz gdzie

          > 2. Terpia w ramacah NFZ nie jest bezpłatna. Jest płatna tylko
          przez
          > przymusowego pośrednika, który żyje z pobieranego haraczu.
          • nowa.w.miescie Re: psychologowie a moralnosc 23.05.09, 22:15
            Mnie też wkurza, ze nie ma terapii bezpłatnej.

            Ale - uprzedzam ataki ;) - uczęszczałam długo prywatnie /ok.10tys/.

            Z róznych przyczyn zaczełam szukać państwowej terapii - MASAKRA !!!
            Odradzam każdemu kto żyw ;) Wydzwaniałam po wielu osrodkach - albo
            się dana sprawą nie zajmują, albo nie mają miejsc, albo albo ...
            Aż trafiłąm w znane miejsce ... i podziękowałam jak sie
            dowiedziałam, że za szyby będzie nas oglądać grupa ludzi i się uczyć
            na nas.
            Rozumiem również, że oni muszą się na kimś uczyć swego zawodu - ale
            nie szantażem: albo terapia albo nie leczymy.
            I nawet bym ich przełknęła - ale gdyby usiedli w tym samym pokoju, a
            nie za lustra weneckiego ... i jeszcze będąc nagrywanym.
            No way !

            Tak więc - jak się chce chorować, to trzeba sobie wpierw zarobić na
            terapię <lol>.
          • leda16 Re: psychologowie a moralnosc 24.05.09, 21:58
            to napisz gdzie


            Powtarzam to do znudzenia: w KAŻDEJ publicznej i niepublicznej Poradni Zdrowia Psychicznego. Do psychologa trzeba mieć skierowanie od jakiegokolwiek lekarza. W Ośrodkach Interwencji Kryzysowej, w ambulatoriach przyszpitalnych, w specjalistycznych ośrodkach psychoterapeutycznych, w Ośrodkach Terapii Uzależnień.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka