18.12.03, 11:20
Właśnie się dowiedziałam, że przedłużą mi staż. Już może nawet z ulgą
nastawiłam się, że za kilka dni staż się kończy i poszukam czegoś co będzie
mi bardziej odpowiadać, bo ja przecież jestem taka niekontaktowa...tu się
męczę...
Ale czy nie byłaby to kolejna moja ucieczka? Dlaczego tam gdzieś miałoby być
lepiej? Tam nie będzie ludzi, których obecność będzie mnie męczyć?
A szukanie pracy? A rozmowa? A dojazd?
I nie będe miała non stop doła z powodu, że tak jest, że buduję wokół siebie
mur, często niewerbalny mur z gestów, z wyrazów mojej twarzy, ze spojrzenia
moich oczu...mam jakoś zbyt czule nastawione radary zbyt szybko wyłapuję
ludzi w moim zasięgu w sklepie, na ulicy...ich bliskość mi przeszkadza...
często mam wrażnie, że ktoś idzie w moim kierunku i skręca, bo wyczuje to
moje "nie zbliżaj się"...
Może to jednak nie ta praca a ten mur jest moim problemem?
(mur - dorabiam filozofię do mojej niesmiałości?)

Ale ogólnie nie jest źle. Spoko, przez najbliższe 4 miesiące, będę miała
kaskę, żeby w miarę sama się utrzymać.
Dalej będę sobie próbowała udoskonalić moje umiejętności w dziedzinie, która
mnie interesuje.
Może czasem sobie pomarzę...
Pójde do kina albo teatru na wyjściówkę za 5 złotych...

Ciekawe jak w zimie jeździ się na rowerze w lesie...
:-)

....nie będzie tak źle...













Obserwuj wątek
    • kvinna mogę sobię maksymowo westchnąć? :) 18.12.03, 11:37
      Podobno jeśli zmienisz się Ty, zmieni się cały świat.

      :)

      Ucieszyłabym się, że przedłużyli mi staż. Znaczy - docenili mnie. Wystarczy na
      odtańczenie Bezstylowego Tańca Radości :)

      owo "nie zbliżaj się" pachnie jakoś tak nerwicowo...
      ale nie chcę etykietkować :)

      Najpierw się uciesz :)
      I ten rower w lesie :)
      A do teatru najpierw wejdź :) wyjść zdążysz :)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka