Dodaj do ulubionych

Kiedy jesteśmy sobą?

IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 01.02.02, 23:22
Zastanawia mnie taka rzecz, a mianowicie :kiedy jesteśmy sobą? kiedy jesteśmy
prawdziwi? czy sami z sobą? czy wśród bliskich? czy raczej obcych. Czasem
zastanawiam się jaka naprawdę jestem i czego mogę się po sobie spodziewać. czy
ktoś tutaj też tak ma? Podzielcie się swoimi spostrzeżeniami.
Obserwuj wątek
    • Gość: Andrzej Re: Kiedy jesteśmy sobą? IP: *.unl.edu 01.02.02, 23:45
      Gość portalu: panna napisał(a):

      > Zastanawia mnie taka rzecz, a mianowicie :kiedy jesteśmy sobą? kiedy jesteśmy
      > prawdziwi? czy sami z sobą? czy wśród bliskich? czy raczej obcych. Czasem
      > zastanawiam się jaka naprawdę jestem i czego mogę się po sobie spodziewać. czy
      > ktoś tutaj też tak ma? Podzielcie się swoimi spostrzeżeniami.

      Wedlug mnie wiekszosc nie wie KIM jest, wiec jak moze wiedziec, ze akurat jest
      soba. Powazniej zas, EGO, ktore blednie przyjmujemy za siebie, jest tak potezne,
      ze ja bez glebszej, medytacyjnej i duchowej edukacji nie podejmowalbym sie tego
      tematu. Cokolwiek bys nie powiedziala o "sobie", nie jest Toba, tylko...
      wyobrazeniem o Tobie.
      Pozdr, Andrzej.
    • Gość: Renka Re: Kiedy jesteśmy sobą? IP: *.home.cgocable.net 01.02.02, 23:51
      Ja nigdy nie gram nikogo. Jestem soba. Jestem zbyt zarozumiala, aby grac cudza
      role.Pewnikiem zrobilabym temu komus krzywde,wcielajac sie w kogos innego,
      heheeehe
      Bycie soba jest jednak, zwykle, bardzo bolesne . Pewnie dlatego ludzie graja
      innych.Aby ochronic siebie przed otwarciem sie, przed wstydem z jakiegos
      powodu..Wychodzi z tego wiele nieporozumien, bo nie kazdy z nas jest dobrym
      aktorem. Rozpacz, zal, nienawisc, zazdrosc, agresja ujawniaja swoje oblicza
      czesciej niz spokoj, zyczliwosc, milosc.
      • Gość: Andrzej Re: Kiedy jesteśmy sobą? IP: *.unl.edu 01.02.02, 23:55
        Gość portalu: Renka napisał(a):

        > Ja nigdy nie gram nikogo. Jestem soba. Jestem zbyt zarozumiala, aby grac cudza
        > role.Pewnikiem zrobilabym temu komus krzywde,wcielajac sie w kogos innego,
        > heheeehe
        > Bycie soba jest jednak, zwykle, bardzo bolesne . Pewnie dlatego ludzie graja
        > innych.Aby ochronic siebie przed otwarciem sie, przed wstydem z jakiegos
        > powodu..Wychodzi z tego wiele nieporozumien, bo nie kazdy z nas jest dobrym
        > aktorem. Rozpacz, zal, nienawisc, zazdrosc, agresja ujawniaja swoje oblicza
        > czesciej niz spokoj, zyczliwosc, milosc.

        Renka, popierasz moja teze, ze nie wiemy KIM jestesmy. Grasz swoje role, ktore
        sa tylko rolami. Tymczasowymi rolami. Tu na ziemi. Soba jestes, gdy nie grasz
        zadnych rol.
        Pozdr, Andrzej.

        • Gość: Renka Re: Kiedy jesteśmy sobą?(Andrzej) IP: *.home.cgocable.net 02.02.02, 02:01
          Mozna to i tak nazwac, przy zalozeniu, ze mamy wyznaczone przez Tworce role.
          Jezeli przez udawanie kogos, mowimy, ze wcielamy sie w niego,gramy jego role,
          to wtedy ma sens to, co, ja napisalam, ze nie gram niczyjej roli, jestem soba.
          • czarodziejka Re: Kiedy jesteśmy sobą?(Andrzej) 22.04.02, 01:43
            Andrzej napisał(a):
            > Grasz swoje role, ktore sa tylko rolami. Tymczasowymi rolami. Tu na ziemi.
            > Soba jestes, gdy nie grasz zadnych rol.

            a kiedy nie gra sie zadnych rol?
            czlowiek jest corka/synem, siostra/bratem, jedynakiem/rodzenstwem, matka/ojcem,
            ciotka/wujem, uczniem/pracownikiem/pracodawca, klientem/sprzedawca,
            pasazerem/kierowca itepe itede
            kiedy nie gra zadnej z rol/funkcji?



    • Gość: ela Re: Kiedy jesteśmy sobą? IP: *.lubin.dialog.net.pl 01.02.02, 23:53
      a ja jestem sobą i tu i wszędzie, nie wyobrażeniem tylko soba z ciała , krwi ,
      kości i ducha inaczej bym chyba zwariowała niewiedząc kim własciwie jestem, bo
      wyobrażenia sie zmieniaja, a żeby byc soba niezbedna jest stałość.
    • kwieto Re: Kiedy jesteśmy sobą? 02.02.02, 01:57
      Kiedy jestem soba?

      zawsze.

      Nawet wtedy kiedy siebie samego nie znosze
    • Gość: klik Re: Kiedy jesteśmy sobą? IP: *.pool.mediaWays.net 02.02.02, 17:39
      jak można być sobą, kiedy...
      My wszyscy odbieramy stale, nie uświadamiając sobie tego, wpływy i inspiracje z
      tych wyższych, ponadświadomych zakresów, które odzwierciedlają się przez nas
      jako idee, ideały, dążenia lub dzieła sztuki. One są tymi, które w głębi
      formują nasze życie i naszą przyszłość. Tak samo odbieramy stale i bez wiedzy o
      tym witalne i subtelno-fizyczne drgania, które moment za momentem decydują o
      naszym świecie uczuć i naszej wymianie z otoczeniem. Tylko na wskutek upartego
      wizualnego wyobcowania odkrywamy się zamkniętymi w indywidualnym i osobistym
      ciele; w rzeczywistości jesteśmy całkowicie przepuszczalni i kąpiemy się w
      uniwersalnych siłach jak zawilce w morzu: "Człowiek rozpala się (= głupio) nad
      powierzchownymi sukcesami i sprowadza te do jego "szlachetnego ja" nie zważając
      na fakt, że jego szlachetne ja leży ukryte daleko przed jego poglądami za
      zasłoną jego słabo migającego intelektu i gęstą mgłą jego witalnych uczuć,
      impulsów, doznań zmysłowych i wrażeń." Satprem 'Sri Aurobindo',
      • kwieto Re: Kiedy jesteśmy sobą? 02.02.02, 17:53
        Iiii... to niby te ponadswiadome JA to ja sam, a JA ktory sie ciesze, bo mi sie
        udalo zawiazac ladna kokardke na sznurowadle (powierzchowny sukces) to juz nie
        ja? Tylko kto? Sasiad?
      • fragola Re: Kiedy jesteśmy sobą?/klik 02.02.02, 18:27
        Mimo tych iście freudowskich sugestii można być sobą tzn.postępowac tak by nie
        było to "wbrew mnie".Myślę,że jednak u wielu ludzi może to być problem,gdyż
        rzadko słuchają tego co jest w nich,wpływ z zewnątrz,oczekiwania innych mogą
        zwyciężyć i zaczyna się gra...tyle ,że rzadko uświadomiona.Ci,którzy wsłuchują
        się w siebie są sobą(tzn. jeśli idzie o ścisłość: są spontaniczni, nie udają).
        • Gość: klik Re: Kiedy jesteśmy sobą?/klik IP: *.pppool.de 03.02.02, 07:52
          Nie widzę sprzeczności, cytat namawia wprost do wsłuchiwania się w siebie.
          Chciałbym tylko sprostować - to nie Freud tylko Yoga.
          Pzdr.
    • Gość: karo13 Re: Kiedy jesteśmy sobą? IP: *.interpc.pl 02.02.02, 18:17
      Kiedys bardzo chcialam zrobic na koledze dobre wrazenie i przez to nie bylam
      soba. Zachowywalam sie jak jaks inna osoba. Uwazam ze to bardzo zla rzecz, tym
      bardziej, ze nikt na mnie uwagi nie zwracal,a od kad stalam sie soba to wszyscy
      mnie lubia.
    • szary_ptak Re: Kiedy jesteśmy sobą? 02.02.02, 20:52
      Gość portalu: panna napisał(a):

      > Zastanawia mnie taka rzecz, a mianowicie :kiedy jesteśmy sobą? kiedy jesteśmy
      > prawdziwi? czy sami z sobą? czy wśród bliskich? czy raczej obcych. Czasem
      > zastanawiam się jaka naprawdę jestem i czego mogę się po sobie spodziewać. czy
      > ktoś tutaj też tak ma? Podzielcie się swoimi spostrzeżeniami.

      Zawsze jestesmy soba.

      Jesli ktos mowi, "nie bylem wtedy soba", to znaczy, ze chcialby sie "odciac" od
      swojego wtedy postepowania...Ale to nie znaczy przeciez, ze byl kims innym.
      Mowienie: "nie jestem soba" moze tez oznaczac: "chcialbym byc inny, wyobrazam
      sobie, ze jestem inny, to co widzicie, to nie ja"...




      • Gość: panna Re: Kiedy jesteśmy sobą? IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 02.02.02, 23:48
        >
        > Jesli ktos mowi, "nie bylem wtedy soba", to znaczy, ze chcialby sie "odciac" o
        > d
        > swojego wtedy postepowania...Ale to nie znaczy przeciez, ze byl kims innym.
        > Mowienie: "nie jestem soba" moze tez oznaczac: "chcialbym byc inny, wyobrazam
        > sobie, ze jestem inny, to co widzicie, to nie ja"...
        >
        >
        Chodzi mi o to że na przykład w pracy staram się hamować swoje emocje i uchodzę
        za osobę spokojną, chociaż czuje że jest to wbrew mnie i robie wiele rzeczy dla
        świętego spokoju, ale na przykład w domu potrafię wyrzyć się na swoich bliskich.
        Albo spotykam osoby które nakręcają mnie do jakiegoś zachowania, o które bym się
        nie podejrzewała. Wcale nie wypieram sie że to nie byłam ja. Po prostu sama sie
        sobie dziwie i tyle, bez wielkich filozofii. Czy ktoś jeszcze tak ma?
        >
        >

        • kwieto Re: Kiedy jesteśmy sobą? 03.02.02, 00:39
          Zapewne wielu - to zalezy od tego jak bardzo zalezy Ci na akceptacji srodowiska
          w ktorym jestes (wtedy starasz sie hamowac spontaniczne reakcje, ktore uznajesz
          za "zle" lub stawiajace Cie w niekorzystnym swietle), albo od tego czy
          potrafisz zaakceptowac innosc, odmiennosc (bo nie wpadasz w gniew gdy ktos ma
          inne zdanie czy inne takie), albo jak jestes otwarta na ta innosc, i na ile
          masz ochote eksperymentowac (wtedy mozesz pod wplywem przykladu innych sama
          zaeksperymentowac - robic rzeczy o ktorych do tej pory nie myslalas ze
          potrafisz)...
        • Gość: #Barbara Re: Kiedy jesteśmy sobą? IP: *.icpnet.pl 03.02.02, 08:40
          Gość portalu: panna napisał(a):


          > Chodzi mi o to że na przykład w pracy staram się hamować swoje emocje i uchodzę
          >
          > za osobę spokojną, chociaż czuje że jest to wbrew mnie i robie wiele rzeczy dla
          >
          > świętego spokoju, ale na przykład w domu potrafię wyrzyć się na swoich bliskich
          > .
          > Albo spotykam osoby które nakręcają mnie do jakiegoś zachowania, o które bym si
          > ę
          > nie podejrzewała. Wcale nie wypieram sie że to nie byłam ja. Po prostu sama sie
          >
          > sobie dziwie i tyle, bez wielkich filozofii. Czy ktoś jeszcze tak ma?

          A czy tutaj w ogole ktos jakies wielkie filozofie...;)
          Pytanie: czy czlowiek to "same emocje"? Czy tez rowniez umiejetnosc panowania nad
          nimi? Kiedy jest bardziej "soba"? Czy jesli panuje i "uchodzi za osobe spokojna"
          czy jesli sie "wyzyje" i potem ma "kaca moralnego", ze tak wlasciwie to krzywdzi
          tych, ktorych kocha...
          A...osoby, ktore "nakrecaja"...Mysle, ze to tez kwestia panowania nad
          emocjami/lub jej brak.

          A ze sie nie podejrzewasz o te czy inne zachowania? Moj Boze...Czlowiek jest w
          stanie tyle przezyc...a gdyby mu to wczesniej ktos "opowiedzial" to by pewnie
          umarl ze strachu...;)

          Pozdrawiam porannie
      • czarodziejka Re: szary_ptaku 22.04.02, 01:48
        szary_ptak napisał(a):
        > Zawsze jestesmy soba.

        hm ... czasem jednak nie, czasem swiadomie gramy kogos innego - nie chodzi mi
        o udawanie kogos konketnego, tylko o granie innych cech, niz nasze wlasne ...
        przyklad? prosze:
        studentka A. ma spory tupet, ale wie ze egzaminator B. woli potakujacych
        i spolegliwych, wiec pani A. (aby zaliczyc u pana B. egzamin ustny z materialu,
        ktorego nie opanowala za bardzo) udaje/gra inne cechy i robie to calkiem swiadomie
    • Gość: hmmm Re: Kiedy jesteśmy sobą? IP: *.poznan.cvx.ppp.tpnet.pl 03.02.02, 01:03
      Też szukam odp. na to pytanie i nadal nie wiem...nie wiem kiedy jestem
      sobą...nie wiem kim jestem,racja Andrzeju...aleczy kiedykolwiek będę wiedzieć???
      • kwieto Re: Kiedy jesteśmy sobą? 03.02.02, 01:11
        Nie, i dlatego pytanie jest tak naprawde bez sensu. Bo kazdy jest na tyle
        plynny i plastyczny, ze nie jest w stanie okreslic siebie jako "bedacego soba".
        Przynajmniej nie w kategoriach jakichs cech indywidualnych, niezmiennych. To co
        mnie dzis okresla jutro moze stac sie dla mnie stekiem bzdur. Czy to znaczy ze
        dzis jestem soba a jutro juz nie bede? Bzdura.
        • Gość: hmmm Re: Kiedy jesteśmy sobą? IP: *.poznan.cvx.ppp.tpnet.pl 03.02.02, 01:21

          Nie ma nas................?
    • Gość: klik Re: Kiedy jesteśmy sobą? IP: *.pppool.de 03.02.02, 08:25
      Cytat nie miał być negacją Twojej wypowiedzi, mimo że moja uwaga na początku
      mogła być tak zrozumiana. Myślę, że każdy ma prawo mieć swoje zdanie na ten
      temat. Przedstawione jest zdaniem autora Satprem (=głupio), i Aurobindo.
      Pzdr.
      • Gość: klik Re: do Kwieta IP: *.pppool.de 03.02.02, 08:27
        powyższe
    • Gość: klik Re: Kiedy jesteśmy sobą?/do Panny IP: *.pool.mediaWays.net 03.02.02, 17:37
      Mniej filozoficznie: wygląda na to, że musisz się zdobyć na odwagę i zacząć
      eksperymentować - zmienić pracę, fryzurę, mieszkanie, grono znajomych itp., aż
      do oporu, aż nie będzie ci się chciało i stwierdzisz, że wszystko lepsze niż
      dalsze zmiany. Wtedy też jeszcze nie znalazłaś to czego szukasz. Będziesz
      tylko bardziej zmęczona. Ale to już bardzo dużo. Bo zaczęłaś dostrzegać to, co
      posiadasz....
      Powodzenia

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka